Archive | February 2022

Sowieckie kłamstwo o izraelskim apartheidzie

Sowieckie kłamstwo o izraelskim apartheidzie

Richard Kemp
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Związek Radziecki stopniowo rozwijał politykę szkalowania Izraela. Głównym celem było użycie tego kraju jako broni w zimnej wojnie przeciwko USA i Zachodowi. Dla osiągnięcia tego celu Sowieci musieli stworzyć palestyńską tożsamość narodową, która do tego czasu nie istniała, oraz narrację, że Żydzi nie mają żadnych praw do tej ziemi i są najeźdźcami. Według generała Iona Pacepy, byłego szefa rumuńskiego wywiadu, KGB stworzyło Organizację Wyzwolenia Palestyny (OWP) na początku lat 1960. Na zdjęciu: Przewodniczący OWP, Jaser Arafat (po prawej) składa wieniec w Mauzoleum Lenina podczas swojej 12. wizyty w Moskwie, 30 sierpnia 1977 r. (Zdjęcie: STF/AFP via Getty Images)

W zeszłym miesiącu Zgromadzenie Ogólne ONZ ponownie potwierdziło swoją nieprzejednaną wrogość wobec jednego z własnych państw członkowskich. Przegłosowało wynikiem — 125 głosów za, 8 przeciw, z 34 wstrzymującymi się — sfinansowanie bezprecedensowej, stałej komisji śledczej (COI) Rady Praw Człowieka ONZ (UNHRC), która ma badać oskarżenia o zbrodnie wojenne i naruszania praw człowieka przez Izrael. Pieniądze podatników pójdą na pokrycie niesłychanego budżetu 5,5 miliona dolarów tylko na pierwszy rok pracy tej komisji, (znacznie powyżej dwukrotności tego, ile kosztowała komisja UNHRC badająca syryjską wojnę domową).

Od momentu powstania w 2006 roku Rada stworzyła 32 komisje dochodzeniowe, z których dziewięć – prawie jedna trzecia – skupiały się wyłącznie na Izraelu. Ta najnowsza komisja dochodzeniowa jest jednak pierwszą komisją ustanowioną na czas nieokreślony. Nie ma zatem limitu czasowego i żadnego ograniczenia zakresu działań. USA głosowały przeciwko, mówiąc, że “utrwala to praktykę niesprawiedliwego wytykania palcem Izraela w ONZ”. Wśród tych, którzy wstrzymali się od głosu, była Australia, której przedstawiciel powiedział nie owijając niczego w bawełnę: “Sprzeciwiamy się antyizraelskim uprzedzeniom”.

Jak obawiają się Stany Zjednoczone, Australia i inni, jest nieuniknione, że Izrael będzie fałszywie ogłoszony winnym “systematycznej dyskryminacji i represji w oparciu o narodową, etniczną, rasową lub religijną tożsamość”, co komisja deklaruje, że będzie badać.

Jak rozumiem, komisja dochodzeniowa planuje otwarte piętnowanie Izraela jako “państwa apartheidu”. To kłamstwo podchwyci cały świat, podsycając antysemicką nienawiść do Żydów żyjących wszędzie. Przyczyni się do tego, co minister spraw zagranicznych Izraela, Jair Lapid, opisał w tym tygodniu jako debatę “bezprecedensową w swej zjadliwości lub jadowitości wokół słów ‘Izrael jest państwem apartheidu'”.

Kłamstwo o “izraelskim apartheidzie” wymyślono w Moskwie w czasach zimnej wojny i szerzyła je nieustająca sowiecka kampania propagandowa, aż zakotwiczyło się w ONZ, na całym Bliskim Wschodzie i na Zachodzie. Obejmowało to nieustanne porównywanie Izraela do Republiki Południowej Afryki w sowieckich mediach i w książkach takich jak Syjonizm i Apartheid, oficjalnej państwowej publikacji Ukrainy, wówczas części Związku Radzieckiego.

Czasami naiwni, czasami niegodziwi studenci, którzy znowu będą organizować toksyczne “tygodnie izraelskiego apartheidu” na uniwersytetach na całym globie w tym roku, będą papugować tę samą sowiecką propagandę, jaką ich poprzednicy głosili przez dziesięciolecia. Oni i wielu innych, którzy nienawidzą Izraela, używają sloganu o apartheidzie w oderwaniu od rzeczywistości, w której według żadnej racjonalnej miary nie można uznać Izraela za państwo apartheidu. Robią to, ponieważ jest to łatwe do zrozumienia, wywołuje oburzenie i gromadzi ludzi wokół antyizraelskiej sprawy. Właśnie dlatego zostało wynalezione przez Moskwę.

Oszczerstwo o apartheidzie jest tylko jedną częścią największej kampanii szkalowania w historii prowadzonej przez wiele lat przeciwko Izraelowi przez Kreml z kierującym kampanią KGB i użyciem olbrzymich zasobów służb wywiadowczych ZSRR. Ta kampania dezinformacyjna – jedna z wielu w sowieckiej historii – odniosła chyba największy sukces. Trwa nadal i nabiera sił nawet dzisiaj, ponad 50 lat po jej wymyśleniu i 30 lat po upadku ZSRR.

Warto zrozumieć, jak złowrogi projekt powstał i ewoluował, nie tylko, by pomóc w obronie przeciwko nieustannej wojnie politycznej prowadzonej przeciwko Izraelowi i Żydom, ale także jako studium przypadku trwającej kampanii dezinformacji przeciwko Zachodowi prowadzonej przez autorytarne państwa, takiej jak Rosja, Chiny i Iran. Musimy cofnąć się do historii, by zdobyć choćby powierzchowny wgląd w ten starannie sprokurowany plan.

Kiedy Izrael został ponownie założony w 1948 roku po rezolucji 181 Zgromadzenia Ogólnego ONZ, nowe państwo początkowo prowadziło politykę niezaangażowania. Otoczone przez wrogów państwo potrzebowało pomocy ekonomicznej i dostaw broni albo od USA, albo od ZSRR, albo od obu i od ich sojuszników. Biorąc pod uwagę socjalistyczne wpływy polityczne w Izraelu, sowieckie przywództwo spodziewało się, że Izrael zwróci się ku komunizmowi i sprzymierzy z ZSRR, wzmacniając w ten sposób sowieckie siły na Bliskim Wschodzie i ogólnie w konkurencji z Zachodem. Jednym z głównych powodów, dla których Stalin szybko uznał Izrael w 1948 roku był zamiar użycia go do podminowania brytyjskiej dominacji na Bliskim Wschodzie.

Nawet przy znacznych tajnych i jawnych staraniach ZSRR, by skusić Izrael do przyłączenia się do jego obozu, mogła to być od początku próżna nadzieja. W każdym razie naciski zimnej wojny w latach 1950., jak również względy wewnętrznej polityki oraz niepokój w sprawie antysemityzmu w Związku Radzieckim doprowadziły izraelskiego premiera, Davida Ben Guriona, do przyłączenia jego kraju do Zachodu, zaczynając od poparcia dla interwencji USA w Korei wbrew sowieckim oczekiwaniom.

Udział Izraela wraz z Wielką Brytanią i Francją w kampanii sueskiej w 1956 roku jeszcze bardziej zraziły rząd sowiecki, który napisał list do rządu w Jerozolimie (jak również do rządów w Paryżu i Londynie) grożąc atakami rakietowymi i obiecując bezpośrednią pomoc militarną dla egipskiej armii.

Załamanie się stosunków izraelsko-sowieckich pogłębiły później zwycięstwa Izraela w wojnach obronnych z Arabami w 1967 roku i raz jeszcze w 1973 roku. W tym okresie stopniowo znikały resztki nadziei, że Izrael stanie się sowieckim klientem. Arabskie armie, sponsorowane, szkolone i wyposażone przez ZSRR zostały upokorzone, a więc upokorzona była także Moskwa. Sowieci stopniowo rozwijali więc politykę oczerniania Izraela. Głównym celem było użycie tego kraju jako broni w zimnej wojnie przeciwko USA i Zachodowi.

Kreml zrozumiał, że konwencjonalne ataki na Izrael nie odniosą sukcesu, zamiast tego skupił się więc na używaniu Arabów jako terrorystów, kierując, szkoląc, finansując i zbrojąc grupy takie jak Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny (LFWP), LFWP-Dowództwo Główne (LFWP-DG), Demokratyczny Front Wyzwolenia Palestyny (DFWP) i Fatah, żeby prowadziły ataki na izraelskie i żydowskie cele, włącznie z porwaniami samolotów.

Sowieci stosowali te same terrorystyczne taktyki gdzie indziej, włącznie z Europą, używając marionetek takich jak grupa Baader-Meinhof i Frakcja Czerwonej Armii. Szczegóły sponsorowanych przez Moskwę operacji terrorystycznych na Bliskim Wschodzie i gdzie indziej znajdują się na 25 tysiącach stron dokumentów KGB, skopiowanych i przeszmuglowanych z Rosji na początku lat 1990 przez wysokiego rangą archiwistę KGB, Wasilija Mitrochina i obecnie znajdują się w Wielkiej Brytanii, w Churchill College, Cambridge.

Generał Ion Pacepa, szef rumuńskiego wywiadu, odgrywał ważną rolę w działaniach sowieckiego bloku skierowanych przeciwko Izraelowi i USA. W 1978 roku ten najwyższy rangą oficer wywiadu, jaki kiedykolwiek uciekł ze strefy sowieckiej, dostarczył, wśród wielu tajnych rewelacji, szczegóły operacji KGB przeciwko Izraelowi.

Pacepa mówi, że szef KGB, Jurij Andropow (później następca Breżniewa jako sekretarz generalny radzieckiej Partii Komunistycznej) powiedział mu:

“Musimy w całym islamskim świecie wpoić nienawiść do Żydów w nazistowskim stylu i zamienić tę broń emocji w terrorystyczną krwawą łaźnię przeciwko Izraelowi i jego głównemu sojusznikowi, Stanom Zjednoczonym”.

Ważnym elementem antyizraelskiej/antyamerykańskiej kampanii Moskwy była wojna propagandowa. Andropow powiedział Pacepie:

“Islam miał obsesję na punkcie niedopuszczenia niewiernych do okupowania ich terytoriów i będzie bardzo otwarty na nasz opis Kongresu USA jako pazernego organu syjonistycznego, którego celem jest zamiana świata w żydowskie lenno”.

Innymi słowy, wiedział, że Arabowie będą łatwym narzędziem w antyizraelskiej wojnie propagandowej i że już odgrywają w tym rolę. Ich działania należało tylko ukierunkować, zintensyfikować i finansować.

Dla osiągnięcia swoich celów Kreml stworzył Operację SIG, kampanię dezinformacji z celem “obrócenia całego świata islamskiego przeciwko Izraelowi i USA”. Pacepa relacjonował, że do 1978 roku w ramach Operacji SIG, KGB wysłało około 4 tysięcy sowieckich “agentów wpływu” do krajów islamskich, by pomogli w osiągnięciu tego celu. Drukowali także i rozprowadzali olbrzymią ilość antyizraelskiej i antyżydowskiej propagandy przetłumaczonej na język arabski.

Wśród tych publikacji były Protokoły mędrców Syjonu, sfabrykowany, antysemicki tekst, który przedstawia rzekome tajne plany Żydów, by rządzić światem przez manipulowanie gospodarką, kontrolowanie mediów i wywoływanie konfliktów religijnych. Napisali to agenci carskiej tajnej policji, a następnie używali naziści w ich antysemickiej propagandzie.

Poza mobilizowaniem Arabów dla sprawy sowieckiej Andropow i jego koledzy z KGB chcieli zdobyć poparcie w demokratycznym świecie. W tym celu Kreml postanowił zmienić obraz konfliktu z takiego, w którym po prostu chciał zniszczyć Izrael, w walkę o prawa człowieka i narodowe wyzwolenie spod nielegalnej, sponsorowanej przez Amerykę, imperialistycznej okupacji. Zabrali się za przekształcenie narracji o konflikcie z religijnego dżihadu [świętej wojny] – zgodnie z islamską doktryną, że każda ziemia, która kiedykolwiek była pod panowaniem muzułmanów, musi zostać ponownie zdobyta dla islamu – w świecki nacjonalizm i polityczne samostanowienie, coś co było znacznie łatwiejsze do strawienia przez zachodnie demokracje. To dostarczyło przykrywki do okrutnej wojny terrorystycznej, a nawet zdobyło dla niej szerokie poparcie.

Aby osiągnąć ten cel Sowieci musieli stworzyć palestyńską tożsamość narodową, która dotąd nie istniała, oraz narrację, że Żydzi nie mają żadnych praw do tej ziemi i są agresorami i najeźdźcami. Według Pacepy, KGB stworzyło Organizację Wyzwolenia Palestyny (OWP) na początku lat 1960., podobnie jak organizowali tak zwane armie narodowego wyzwolenia w kilku innych częściach świata. Mówi on, że Palestyńska Karta Narodowa została napisana w Moskwie w 1964 roku. Ten dokument był fundamentalny dla wynalezienia i ustanowienia sztucznej, palestyńskiej narodowości.

W tej pierwszej Karcie nie było roszczeń do Zachodniego Brzegu [tj. Judei i Samarii] ani do Strefy Gazy dla “Palestyny”. W rzeczywistości, w Karcie było explicite odrzucenie takich roszczeń wraz z fałszywym uznaniem ich za terytoria, odpowiednio, jordańskie i egipskie. Zamiast tego OWP miała roszczenia do całej reszty Izraela. To zostało poprawione po wojnie 1967 roku, kiedy Izrael wyrzucił nielegalnych okupantów jordańskich i egipskich, a Zachodni Brzeg [Judea i Samaria] i Gaza po raz pierwszy zostały przekwalifikowane jako terytoria palestyńskie.

Pierwsza wzmianka o “palestyńskim narodzie” jako określeniu palestyńskich Arabów pojawiła się w Karcie OWP z 1964 roku. Poprzednio, a szczególnie w okresie Mandatu Ligi Narodów dla Palestyny, nazwy “Palestyńczycy” używano powszechnie na opisanie Żydów żyjących na tym terytorium.

Zuheir Mohsen, jeden z wysokich rangą przywódców OWP, przyznał w 1977 roku:

“Palestyński naród nie istnieje. Stworzenie palestyńskiego państwa jest tylko środkiem do kontynuowania naszej walki przeciwko państwu Izrael dla naszej, arabskiej jedności… Mówimy dzisiaj o istnieniu palestyńskiego narodu tylko z przyczyn politycznych i taktycznych, ponieważ arabskie interesy narodowe wymagają, byśmy przyjmowali istnienie odrębnego ‘narodu palestyńskiego’ do przeciwstawienia się syjonizmowi. Tak, istnienie odrębnej palestyńskiej tożsamości istnieje tylko z przyczyn taktycznych”.

Tę rzeczywistość popierały, czasem niechcący, wypowiedzi wielu innych palestyńskich przywódców. Cytowany przez Alana Harta w jego książce z 1984 roku, Arafat: A Political Biography, sam przywódca OWP, Jaser Arafat powiedział:

“Palestyńska ludność nie ma narodowej tożsamości. Ja, Jaser Arafat, mąż opatrznościowy, dam im tę tożsamość przez konflikt z Izraelem”.

Moskwa w 1965 roku po raz pierwszy wprowadziła do ONZ kampanię napiętnowania izraelskich Żydów jako ciemiężców wymyślonego przez siebie “palestyńskiego narodu”. Ich próby zaklasyfikowania syjonizmu jako rasizmu nie udały się wtedy, ale udały się niemal dziesięć lat później w haniebnej rezolucji 3379 Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Orzeczenie, że “syjonizm jest formą rasizmu i rasowej dyskryminacji” zostało unieważnione pod naciskiem USA w 1991 roku, ale do tego czasu już zdobyło szeroką popularność i jest często cytowane przez prowadzących antyizraelskie kampanie.

Dokumenty Mitrochina pokazują, że zarówno Jaser Arafat, jak jego następca na stanowisku szefa OWP, Mahmoud Abbas, obecny prezydent Autonomii Palestyńskiej, byli agentami KGB. Obaj byli instrumentalni w operacjach dezinformacyjnych KGB, jak również w kampaniach terrorystycznych.

Moskwa, poprzez Egipt, zainstalowała Arafata jako przywódcę OWP w 1969 roku i trzymała go tam w obliczu wewnętrznego sprzeciwu w organizacji po wydaleniu OWP z Jordanii w 1970 roku. Według Pacepy:

“W 1969 roku KGB poprosiło Arafata, by ogłosił wojnę przeciwko amerykańskiemu ‘imperialistycznemu syjonizmowi’… Tak mu się to spodobało, że później Arafat twierdził, że to on wymyślił bojowy okrzyk o imperialistycznym syjonizmie. W rzeczywistości jednak, ‘imperialistyczny syjonizm’ był wynalazkiem Moskwy, nowoczesną adaptacją Protokołów mędrców Syjonu i przez długi czas ulubionym narzędziem rosyjskiego wywiadu do wywoływania etnicznej nienawiści. KGB zawsze uważało antysemityzm plus antyimperializm za bogate źródło antyamerykanizmu….”

Moskwa zleciła Rumunii zadanie wspierania OWP i Pacepa był oficerem prowadzącym Arafata, kiedy ten był agentem KGB. Co miesiąc przez całe lata 1970. dostarczał Arafatowi 200 tysięcy dolarów. Pacepa był także pośrednikiem w stosunkach Arafata z rumuńskim prezydentem, Nicolae Ceaușescu, mistrzem propagandy, który uczył Arafata, jak omamić Zachód. W sprawie zachowania wobec Waszyngtonu Ceaușescu powiedział Arafatowi w 1978 roku: “Po prostu musisz udawać, że zerwiesz z terroryzmem i uznasz Izrael – i powtarzać to raz za razem”.

Radę Ceaușescu wzmocnił północnowietnamski komunista, generał Vo Nguyen Giap, którego Arafat spotkał wiele razy: “Przestań mówić o unicestwieniu Izraela i zamiast tego zamień swoją wojnę terroru w walkę o prawa człowieka. Wtedy Amerykanie będą ci jedli z ręki “. (David Meir-Levi, History Upside Down: The Roots of Palestinian Fascism and the Myth of Israeli Aggression)

Wewnętrzny dokument KGB z archiwum Mitrochina brzmi: “Krotow [kryptonim Mahmouda Abbasa] jest agentem KGB”. Definicja agenta KGB: ci, którzy “stale, systematycznie i potajemnie wykonują zadania wywiadowcze, utrzymując tajne kontakty z oficerem w agencji”.

Między różnymi zadaniami Abbasa dla KGB było szerzenie propagandy oskarżającej “zachodni imperializm i syjonizm” o kooperację z nazistami. Uczęszczał na moskiewski uniwersytet kontrolowany przez KGB na początku lat 1980. Tam, pod nadzorem profesora, który później został wysokim rangą komunistycznym politykiem, Abbas napisał pracę doktorską, w której zaprzeczał Holocaustowi i oskarżał syjonistów o udzielanie pomocy Hitlerowi.

Abbas wkracza obecnie w 18. rok swojej 4-letniej kadencji prezydenta. Podobnie jak jego poprzednik, Arafat, konsekwentnie odrzuca każdą ofertę pokoju z Izraelem, mówiąc równocześnie o pokoju i sponsorując terroryzm, co pokazuje długotrwały wpływ jego sowieckich mistrzów.

Dezinformacyjna kampania KGB przekształciła wizerunek Izraela z regionalnej ofiary otoczonej przez potężnych wrogów w powszechnie znienawidzonego kolonialnego ciemiężcę i okupanta uciskanego narodu palestyńskiego i ta narracja jest dzisiaj silniejsza niż była kiedykolwiek.

Tymczasem palestyński ruch stworzony w Moskwie, mówiąc słowami amerykańskiego historyka, Davida Meir-Leviego, jest “jedynym na całym świecie i w całej historii świata narodowym ruchem dążącym do politycznego samostanowienia, którego jedyną raison d’etre jest zniszczenie suwerennego państwa i ludobójstwo jego ludności”. To jest powiedziane wyraźnie w karcie Hamasu, choć nieco bardziej mgliście w będących pod sowieckim wpływem wypowiedziach Autonomii Palestyńskiej Abbasa, szczególnie, kiedy kierowane są do Zachodu.

Moskiewską kampanię poważnie podważyło zbliżenie między Izraelem i kilkoma arabskimi państwami w 2020 roku. Lekcją tutaj jest znaczenie amerykańskiej woli politycznej przeciwko autorytarnej propagandzie, co doprowadziło do zmieniających sytuację Porozumień Abrahamowych. Gdyby ten projekt energicznie kontynuowano po początkowym sukcesie, mogłoby to z czasem doprowadzić do upadku zainicjowanego przez Sowiety palestyńskiego projektu i może do jakiegoś pokoju między Izraelem i palestyńskimi Arabami. To nadal można osiągnąć, jeśli USA raz jeszcze okażą determinację, by to przeprowadzić.

Tymczasem grudniowe głosowanie Zgromadzenia Ogólnego ONZ i zdecydowanie Rady Praw Człowieka, by piętnować Izrael jako rasistowskie państwo apartheidu dowodzą, że sowiecka narracja z czasów zimnej wojny pozostaje żywa i ma się dobrze. Większość zachodnich krajów nadal niewolniczo wypełnia sowiecki program.

Na przykład, Wielka Brytania, która już jest stowarzyszona z arabskimi państwami przeciwko Izraelowi z powodu zarówno ropy naftowej, jak antysemityzmu wśród wpływowych polityków i urzędników państwowych, od początku bardziej niż chętnie w całości połknęła sowiecki wymysł o walce między palestyńskim nacjonalizmem a żydowskim uciskiem. Dzisiaj nie usłyszysz ani jednej wypowiedzi o Izraelu z ust żadnego funkcjonariusza rządowego lub ministra, które nie jest echem linii KGB.

W coraz większym stopniu napędzana przez media erozja poparcia dla Izraela w USA i zaropiałe podziały, jakie to powoduje, są dowodem na sukces sowieckich upiorów przeciwko ich pierwszemu celowi: Ameryce.

Głównymi ofiarami są jednak palestyńscy Arabowie, których życie pogorszyło się; i Żydzi w diasporze, którzy cierpią z powodu niezmiernego antysemityzmu bazującego na zainicjowanej przez Sowietów propagandzie. To pierwsze mogło nie być zamierzone, ale nie obchodziłoby Moskwy; to drugie jak najbardziej było częścią planu.

Oczywiście, Izraelczycy płacą olbrzymią cenę za inspirowany przez KGB terroryzm i propagandę, ale przetrwali i rozkwitają nawet pod tak wielkim naciskiem.

Północnowietnamski generał Giap, który, jak widzieliśmy, kiedyś doradzał Arafatowi, ma na to wyjaśnienie, przekazane przez dra Erana Lermana, byłego izraelskiego doradcę ds. bezpieczeństwa narodowego. Według Giapa:

“Palestyńczycy ciągle przychodzą tutaj i mówią do mnie: ‘Wypędziliście Francuzów i Amerykanów. Jak my mamy wygnać Żydów?’ Mówię im, że Francuzi wrócili do Francji, a Amerykanie do Ameryki. Ale Żydzi nie mają gdzie iść. Nie wygnacie ich”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Zionism is about more than just Israel – opinion

Zionism is about more than just Israel – opinion

JUDAH WAXELBAUM


Antisemitic attacks are escalating globally and world leaders seem blind to the situation.

.
A WOMAN and child take cover on a road between Ashkelon and Sderot in May, 2021, as a siren sounds, warning of incoming rockets from the Gaza Strip. / (photo credit: OLIVIER FITOUSSI/FLASH90)

In the late 1920s, my grandfather was studying pathology in Austria after finishing his medical training at Cornell University in the United States (US). The Brownshirts had already claimed prominence in German society, and Hitler’s rise to power was in motion. Seeing the direction of Europe, my grandfather pleaded with his professors and colleagues to leave Austria before it was too late. Much to his dismay, he was told these things shall pass – sure things are bad, but it is only a fringe movement. My grandfather would later spend the next two decades of his life checking ship manifests in New York papers for the names of his professors and colleagues – he would never hear from them again.

This story is not unique and has been played out in Jewish history many times before. Unfortunately, no matter how many times this happens, we continue to hear this too shall pass.

People often attribute the creation of Israel to the Holocaust, which is a mistake; Israel does not exist because of the Holocaust. It exists so a Holocaust can never happen again. Antisemitic attacks are escalating globally and world leaders seem blind to the situation.

Unquestionably, the hostage-taking at the Colleyville, Texas synagogue was an attack on all Jews, yet the FBI acts as if it was a random establishment that fell victim to an act of passion. I am unapologetic about my support of Israel and my Zionist beliefs. As well, there is too much evidence that being a good Jew simply means you get rounded up last. We need a generation of Zionists and Jewish organizations that refuse to go quietly, who will aggressively speak out when our existence is toyed with as a matter of debate. On the world stage and domestically, the US must be more vocal that they stand with Israel and the Jewish struggle against those who wish to annihilate us.

The mere hesitation of standing with Israel and the Jewish community in our current situation is a signal to the world that the US support of Jews is conditional on the political climate.

WE MUST stand together against BDS and all forms of antisemitism. (credit: Wikimedia Commons)

Take a look at the events of the past spring: Hamas rained down thousands of rockets and missiles at Israel while much of the global community fell silent. A common message is that Israel’s response is not proportional. Let us be clear: That is code for not enough Jews have died in this conflict. There is no moral equivalency between a terrorist organization and Israel, for example, Hamas uses human shields and is willing to murder the residents of Gaza just for the opportunity to kill Israelis.

Never in my life could I have imagined a world in which the United Arab Emirates puts out stronger language in support of Israel than the US, but that is exactly what happened in May, 2021. As Israel is under attack from rockets, Jews globally are being harassed, beaten, and killed for having the nerve to exist. Anti-Zionism is antisemitism, the two are fundamentally intertwined and this is why we continue to see pro-Hamas rhetoric outside Jewish establishments. When someone says, “From the river to the sea,” they are referring to the extermination of the State of Israel. Attacks on the Jewish state and the Jewish people are not separate events; it is an ongoing saga from those who wish to see a world without Jews.

To my fellow Jews who are afraid to speak up, history is on our side. When we were kicked out of nations we have known, we survived. When we were sent to the ovens and the world turned its back on us, we survived. We have seen this movie before and let me tell you, we will survive. The question is and has always been: Will we fight or lie to ourselves once more that this too shall pass? It is time to say to the world that “never again” means never again.


The writer is pursuing a master’s degree in public policy (environmental policy) at Arizona State University.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


The Spielberg Jewish Film Archive – The First Film of Palestine

The Spielberg Jewish Film Archive – The First Film of Palestine

Hebrew University of Jerusalem Hebrew University of Jerusalem




Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Amnesty wymyśla kolejną definicję apartheidu – tylko dla Izraela


Amnesty wymyśla kolejną definicję apartheidu – tylko dla Izraela


Elder of Ziyon
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Amnesty International ma w tym tygodniu opublikować [opublikowała wczoraj – przyp tłum.] raport, który papuguje zeszłoroczny raport Human Rights Watch z oskarżeniem Izraela o apartheid.

Jak widzieliśmy, HRW musiała powyciągać fragmenty różnych międzynarodowych konwencji, by udawać, że traktowanie przez Izrael Palestyńczyków, którzy nie są obywatelami tego kraju, w jakiś sposób pasuje do definicji apartheidu. Ich głównym dowodem na to, że etykietka „apartheid” stosuje się do innych grup poza grupami rasowymi, pochodzi z Międzynarodowej Konwencji w sprawie Likwidacji wszelkich Form Dyskryminacji Rasowej (ICERD), która istotnie rozszerzyła definicję “rasowej dyskryminacji”, by obejmowała dyskryminację grup narodowych – ale HRW nie zacytował następnego akapitu ICERD który wyraźnie mówi: „Niniejsza Konwencja nie ma zastosowania do zróżnicowania, wykluczenia, ograniczenia lub uprzywilejowania, ustalonych przez Państwo Stronę niniejszej Konwencji w zależności od tego, czy chodzi o własnych obywateli, czy też o osoby nie posiadające jego obywatelstwa.”

Najwyraźniej HRW świadomie wypaczała definicję apartheidu w sposób, w jaki nigdy nie miał być definiowany, jako że większość jej argumentów opiera się na tym, że Izrael czyni rozróżnienie między izraelskimi obywatelami i nie-obywatelami, nie zaś między Żydami i Arabami.

Każdy kraj na świecie daje mniej praw ludziom, którzy nie są jego obywatelami.

Mam kopię jeszcze nieopublikowanego raportu Amnesty i w większości argumenty w tym raporcie oparte są na dokładnie tych samych błędach, jak w raporcie HRW. Wynaleźli jednak jeszcze inną definicję apartheidu według „prawa międzynarodowego”, która, jak utrzymują, mówi, że dyskryminacja z powodu „pochodzenia narodowego” także jest apartheidem.

A ta definicja jest w równej mierze kłamstwem, jak definicja HRW.

Raport Amnesty stwierdza:

W publicznym prawie międzynarodowym zakaz apartheidu najlepiej jest znaleźć w opinii doradczej Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości (ICJ) dotyczącej obecności Południowej Afryki w Namibii (sprawa Namibii), gdzie naruszenie zdefiniowane jest jako “zróżnicowanie, wykluczenie, restrykcje i ograniczenia oparte wyłącznie na podstawie rasy, koloru, pochodzenia narodowego lub etnicznego, co stanowi odmowę podstawowych praw człowieka”.

No, no! ICJ zdefiniował apartheid in 1971 roku? To zmienia wszystko!

Tyle tylko, że paragraf cytowany przez Amnesty nie mówi niczego o definiowaniu apartheidu.

Oto, co mówi:

130. Jest bezsporne i obficie wsparte dokumentami dołączonymi do pisemnego oświadczenia Południowej Afryki w tym postępowaniu, że oficjalna polityka rządowa prowadzona przez Afrykę Południową w Namibii ma na celu osiągnięcie całkowitej fizycznej separacji ras i grup etnicznych na odrębnych obszarach Terytorium. …

131. Zgodnie z Kartą Narodów Zjednoczonych byłe państwo mandatowe zobowiązało się przestrzegać i respektować na terytorium o międzynarodowym statusie prawa człowieka i podstawowe swobody wszystkich, bez rozróżnienia pod względem rasy. Ustanowienie i egzekwowanie zróżnicowania, wykluczenia, restrykcji i ograniczeń opartych wyłącznie na podstawie rasy, koloru, pochodzenia narodowego lub etnicznego, stanowi odmowę fundamentalnych praw człowieka i jest rażącym naruszeniem celów i zasad tej Karty.

Międzynarodowe prawo nie zdefiniowało zbrodni apartheidu w 1971 roku. To orzeczenie nie próbowało definiować apartheidu w żadnym sensie. Południowa Afryka sama oznajmiła, że prowadzi politykę apartheidu. Całym pytaniem, jakie stało przed IJC, było to, czy polityka Południowej Afryki w Namibii narusza Kartę ONZ.

Tak samo jak HRW Amnesty wiedziała, że definicje apartheidu istniejące w prawie międzynarodowym nie stosują się do Izraela, chwycili się więc absurdalnych półprawd, które mogli znaleźć i twierdzą, że tą definicją jest potwór Frankensteina stworzony z połączonych części Statutu Rzymskiego, Konwencji o Apartheidzie (która mówi tylko o „dyskryminacji rasowej” podobnej do tej z Południowej Afryki) i ICERD (która wyklucza nie obywateli z rozszerzonej definicji „dyskryminacji rasowej”), a teraz także sprawa Namibii z ICJ (która nie definiuje apartheidu ani rasowej dyskryminacji w jakimkolwiek sensie).

Amnesty International kłamie – i oni to wiedzą.

New @Amnesty report makes up yet another fake definition of apartheid – just for Israel

 

Amnesty musi udawać, że arabscy Izraelczycy żyją w “apartheidzie” – więc musi kłamać. Wierutnie kłamać

W poprzednim poście omawialiśmy jak nowy raport Amnesty International próbuje naśladować inne NGO i ogłasza, że Izrael jest winny “apartheidu”.

Amnesty rozumie, że koncentrowanie się na różnych prawach dla Palestyńczyków na terytoriach oczywiście nie jest apartheidem, ponieważ nie są oni izraelskimi obywatelami. Amnesty musi więc znaleźć – lub sfabrykować – dowody dyskryminacji wobec Arabów w Izraelu, które spełniają warunki stworzonej przez Amnesty definicji “apartheidu”.

Podobnie jak HRW, Amnesty rozumie, że musi sfingować ideę, że dyskryminacja Arabów w Izraelu dorasta do poziomu ucisku i prześladowań. Podobnie jak HRW, musi więc wybiórczo podawać przykłady, które wskazują na taki poziom dyskryminacji, bez wspominania kontrprzykładów, które temu zaprzeczają.

Kilka przykładów:

Izrael utrzymuje żydowską dominację nad palestyńską gospodarką poprzez wykluczanie i świadome zaniedbywanie palestyńskich społeczności w Izraelu…

Niemniej największe miasto Izraela z arabską mniejszością, Nazaret, jest centrum nowoczesnej techniki, goszczącym ośrodki R&D z Amdocs, Microsoft, Broadcom i Salesforce. W Nazarecie jest ponad 70 startupów. Tysiące Arabów pracuje w przedsiębiorstwach zajmujących się technologią i ich liczba rośnie gwałtownie.

Jeśli Izrael zamierza utrzymywać żydowską dominację nad arabską gospodarką przez zaniedbywanie arabskich społeczności, to dlaczego pozwala tak wielu dużym firmom na otwieranie w Nazarecie swoich filii?

Amnesty International kłamie – i oni to wiedzą.

Choć Palestyńczycy na ogół odmawiają wstępowania do izraelskiej armii z przyczyn narodowych lub politycznych, zwolnienie palestyńskich obywateli Izraela ze służby wojskowej dało w wyniku dyskryminujące wykluczenie ze znacznych ekonomicznych korzyści i okazji gwarantowanych w prawie izraelskim tym, którzy odbyli służbę wojskową.

A Żydzi Charedi, którzy także wybierają odmowę służenia w armii? Ponieważ mają dokładnie te same społeczne przeszkody na rynku pracy, dowodzi to, że nie ma to nic wspólnego z „żydowską dominacją”.

A także coraz większa liczba Arabów dobrowolnie wstępuje do armii. To znaczy, że izraelscy Arabowie mają możliwość zdobycia tych samych społecznych korzyści, jakie dostarcza skoncentrowane na obronie społeczeństwo Izraela. To nie jest apartheid.

Amnesty International kłamie – i oni to wiedzą.

W 2014 roku Kneset podniósł próg wyborczy z 2% do 3,25%, co dotknęło głównie reprezentację parlamentarną Palestyńczyków i innych grup mniejszościowych w Izraelu. Adalah i ACRI argumentowały, że podniesienie progu wyborczego dla partii, by otrzymać miejsca w Knesecie, naruszają prawa wyborcze palestyńskich wyborców i umożliwiają dyskwalifikację ich kandydatów i partii. CERD zauważył także, że podniesienie progu wyborczego w Izraelu znacząco osłabia “prawo nieżydowskich mniejszości do politycznego uczestnictwa”.

Jednak w wyborach 2021 roku ani jedna partia arabska nie spadła poniżej progu 3,25% – a zrobiło to około 25 partii żydowskich. Co znaczy, że Arabowie nie stracili ani jednego miejsca z powodu progu 3,25%.

Obecna koalicja  rządowa zawiera arabską partię. Amnesty o tym nie wspomina, ponieważ zaprzecza to tezie o izraelskich Arabach żyjących w apartheidzie.

Amnesty International kłamie – i oni to wiedzą.

Ministerstwo spraw wewnętrznych wymaga, by dzieci poniżej 12 roku życia z rodzin “mieszanych par” były rejestrowane z dowodem, że Izrael jest ich “miejscem życia”. Według Society of St Yves, ośrodka pomocy prawnej we wschodniej Jerozolimie, od stycznia 2004 do lipca 2013 ministerstwo otrzymało 17 616 podań o rejestrację dzieci z „mieszanych małżeństw” Z tych zaaprobowano 12 247 i odrzucono 3 933. W wyniku tego niemal 4 tysiące dzieci żyje oddzielone od przynajmniej jednego ze swoich rodziców z powodów biurokratycznych.

Jeśli jednak Izrael zaaprobował 69% tych podań, to czy nie znaczy to, że owe “przyczyny biurokratyczne” nie mają nic wspólnego z rasizmem?

Dla palestyńskich Beduinów, którzy żyją na Negewie/Nakabie, dostęp do opieki zdrowotnej jest jeszcze gorszy, ponieważ nie ma ośrodków zdrowia w większości beduińskich wsi. Izrael nie dostarcza ośrodków ani usług medycznych w nieuznanych wsiach. Te wsie nie są połączone publicznym transportem, co zmusza rodziny do długich podróży, by otrzymać podstawową opiekę zdrowotną.

Wymieńcie choćby jeden kraj, który dostarcza ośrodków medycznych w miejscach, w których ludzie zbudowali całkowicie nielegalne miejscowości na publicznej ziemi.

W tych i niezliczonych innych sprawach w tym długim raporcie Amnesty robi, co może, by wypaczyć fakty tak, żeby Izrael wyglądał na winnego. Decyzję, że Izrael jest winny “apartheidu” podjęły Amnesty, HRW i B’Tselem na długo zanim zebrały jakiekolwiek dowody. To był z góry ustalony wniosek i wszystkie fakty, które dowodzą, że byli nieuczciwi przy zbieraniu informacji, są po prostu ignorowane lub ukrywane.

To nie jest uczciwy raport o Izraelu. To jest rzeźnicka robota kłamców. Amnesty wie, że bardzo niewielu ludzi przeczyta to krytycznie, bo ludzie zakładają, że Amnesty jest uczciwą i szlachetną instytucją. Zobaczymy więc w tym tygodniu pochlebne artykuły o tym raporcie w AP, u Reutersa i w “New York Timesie”, i ani jeden reporter z mediów głównego nurtu nie poświęci czasu i wysiłku, by krytycznie na niego spojrzeć.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


A Plea to My German Friends

A Plea to My German Friends

BERNARD-HENRI LÉVY


Germany’s collusion with Russia at the expense of Ukraine is a shameful betrayal of its postwar achievements

Russian President Vladimir Putin and then-German Chancellor Gerhard Schroeder with their then-wives, Lyudmila Putina and Doris Schroeder-Koepf, at the Brandenburg Gate in Berlin, 2000WOLFGANG KUMM/PICTURE ALLIANCE VIA GETTY IMAGES

Thousands of Americans on high alert not far from the Ukrainian frontline …

The British prime minister is ready to call in land, air, naval support …

France, while working to deescalate the crisis, announces she has sent a battalion to Romania …

Sweden mobilizes against Russia’s provocations, her warships in motion, her drones …

Even if nothing is won yet—far from it!—it’s the first good news of the year: The free world (and yes! we should not hesitate to say “the free world”!) reacts to the threat of an invasion of Ukraine—and Vladimir Putin, as expected, begins to retreat.

And yet, there remains one exception: Germany, Europe’s premier power.

It’s the brand new minister of foreign affairs, the Green Party’s Analena Baerbock, who first dismisses the military option in Kyiv on Jan. 17, leaving it to her colleague in the Ministry of Defense, Christine Lambrecht, to announce a grotesque shipment of 5,000 protective helmets.

Then, a series of Social Democratic leaders, such as the governor of the state of Mecklenburg-Western Pomerania, who declare themselves “understanding of the feeling of menace” the Kremlin experiences in the face of NATO’s growth.

Then the shocking story of Estonia deciding to send Kyiv 42 D-30 howitzers before Germany reminds it that those weapons once belonged to East Germany, and that Berlin therefore has grounds to prohibit the export.

And on to the admiral, Kay-Achim Schoenbach, chief of the German army, forced to resign after having taken up the language of Russia’s most offensive propaganda: that a kind Putin is only asking for respect from his mean Ukrainian neighbors …

Worse, here now resurfaces the debate over the infamous Nord Stream 2 gas pipeline, 1,230 kilometers long, dug under the Baltic Sea to feed Russian gas to Germany, and through her, to Europe.

Must all be reminded that this pipeline—which follows the same path as its twin, Nord Stream 1, now in service for 10 years—will provide neither cheaper nor better energy?

That the only tangible effect of this Pharaonic project, strangely coveted by every German administration of the past 20 years, will be to circumvent Poland and Ukraine, thus denying them—following the logical conclusion—of precious transit fees?

And must we repeat that for us Europeans, this adventure will end with us dependent on Russia, which could, in theory, at any moment, close the taps?

So, the debate returns. NATO proposes that Chancellor Olaf Scholz postpone the implementation of this absurd, useless gas pipeline—about which the Ukrainians plead, once again, that it would exist only to weaken them. And if Scholz eventually does come to terms, it will only be after having drowned the fish, procrastinated, complained that it’s a “private project,” or letting his ministers say how they are loathe to let this emblem of German industrial and financial technology get “dragged into the conflict.”

Strange …

The German allies, then, have muddled their hypotheses.

Some evoke the heritage (so long gone now!) of Willy Brandt’s Ostpolitik.

Others invoke an old German guilt, and a time when, as Paul Celan would say, “death was a master from Germany.” (But why wouldn’t this guilt benefit the Ukrainians, too?)

A third group sees in this neo-pacifism the hint of an ideology, “change through commerce,” whose theorist was Samuel Pisar, in his Les Armes de la Paix, from 50 years ago. (Pisar, to complicate things further, was none other than the father-in-law and mentor to U.S. Secretary of State Antony Blinken …)

And here comes those who are distrustful, in principle, of Germany, with their terrible suspicions: Former Chancellor Gerhard Schroeder, who initiated the cursed pipeline, and who, once it was completed, is bought out by Gazprom … the head of the project, Matthias Warnig, former Stasi officer who played on the same team as young Vladimir Putin … without mentioning the three firms blacklisted by the U.S. government under suspicion of participating, on German soil, in the development of the chemical weapons Russia used to poison Alexei Navalny.

Given this confusion, German allies and friends, there’s only one solution.

Rekindle the spirit of Konrad Adenauer, Walter Hallstein, Wilhelm Roepke, the anti-Nazi and anti-Stalin founding fathers of the European Union.

Remind yourselves of that wall of shame, crossed under machine-gun fire, and brought down by Rostropovitch’s bow like the walls of Jericho by Joshua’s trumpets—and then remember how you grandly consecrated those lost in the Shoah with ash-colored stelae in the heart of Berlin.

Do not forget that you are the country of Kant’s categorical imperative, of Habermas’ constitutional patriotism, and also, before that, of a light Nietzschean wisdom that rejected the weight of a certain German spirit sick with power, hopeless prosperity, and satisfied conscience.

And hear those who, as I do, permit themselves to urge you: friends of science and philology, disciples of Hoelderlin and Novalis, heirs to Thomas Mann, Adorno, and the Countess Doenhoff, inhabitants of that Lorelei of thought and beauty which, as French poet Guillaume Apollinaire would have it, made all Europeans around her swoon—you deserve better than to serve as Putin’s doormat.


Bernard-Henri Lévy is a philosopher, activist, filmmaker, and author of more than 30 books including The Genius of Judaism, American Vertigo, Barbarism with a Human Face, Who Killed Daniel Pearl?, and The Empire and the Five Kings. His new book, The Will to See: Dispatches from a World of Misery and Hope, was published on October 25, 2021 by Yale University Press.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com