Archive | July 2017

14 kroków ku konwersji

14 kroków ku konwersji

TYSON HERBERGER


GMINA ŻYDOWSKA WE WROCŁAWIU NA NOWO OTIWERA PROGRAM KONWERSJI. CHOĆ POSZCZEGÓLNE JEGO ETAPY NIE SĄ JESZCZE DOKŁADNIE SFORMUŁOWANE, TO PUBLIKACJA NINIEJSZEGO PRZEWODNIKA MA ZA ZADANIE ZOBRAZOWAĆ, JAK BĘDZIE PRZEBIEGAŁ PROCES KONWERSJI. PROGRAM BĘDZIE KOORDYNOWANY PRZEZ RABINA TYSONA HERBERGERA PRZY WSPARCIU RABINA MICHAELA SCHUDRICHA ORAZ SĄDU RABINACKIEGO, KTÓRY ZOSTANIE WYBRANY W PÓŹNIEJSZYM CZASIE. JUŻ TERAZ DLA WSZYSTKICH, KTÓRZY CHCIELIBY PRZEJŚĆ PRZEZ PROCES KONWERSJI NA JUDAIZM, ZALECAM ZAPOZNANIE SIĘ Z PONIŻSZYMI CZTERNASTOMA KROKAMI.

1. MYŚL I CZYTAJ

..jeszcze zanim spotkasz się z rabinem. Czytaj o judaizmie, o byciu Żydem, odkrywaj religię narodu żydowskiego, zastanawiaj się, czy to na pewno coś, czego rzeczywiście chcesz, czy może spełniasz tylko życzenie swojej rodziny, partnera życiowego, bądź kogokolwiek innego. Powinieneś widzieć od zewnątrz, czym jest judaizm i zastanawiać się, czy chcesz dalej pogłębiać swoją wiedzę na ten temat.

2. SPOTKANIE Z LOKALNYM RABINEM

podczas którego porozmawiasz o chęci przejścia na judaizm. Pamiętaj, że wielu rabinów przepędzi cię kilka razy, zanim zacznie poważnie z Tobą rozmawiać. Może się więc zdarzyć, że trzeba będzie kilka razy próbować umówić się z rabinem, bądź przez jakiś czas spotykać się z nim, zanim na poważnie rozpocznie się rozmowa o konwersji. Podczas spotkania, czy też cyklu spotkań, kilka kwestii zapewne zostanie poruszonych:

a) Wywiad – dlaczego chcesz zostać Żydem? Czy znasz jakichś Żydów? Co sądzi o tym Twoja rodzina. Kim jesteś i dlaczego znalazłeś się w biurze rabina?

b) Formalności – należy wypełnić aplikację, aby oficjalnie rozpocząć proces konwersji. Każdy więc, kto chciałby przejść na judaizm we wrocławskiej gminie, powinien wypełnić taki dokument, podając standardowe dane osobowe: imię, nazwisko, datę urodzenia, numer PESEL, adres, historię rodziny, wcześniejsze doświadczenia religijne, wiedzę o judaizmie oraz kilka innych rzeczy.

c) Pomoc od rabina – istotną częścią spotkań z rabinem będzie pomoc, jaką on zaproponuje kandydatowi w zależności od potrzeb, które kandydat wykaże na danym etapie procesu konwersji. Pomoc rabina będzie również dotyczyła odpowiedzi na pytanie, czy judaizm jest na pewno właściwą drogą dla danej osoby.

d) Lista lektur – rabin Tyson pomoże stworzyć listę książek oraz osobisty plan studiów, który umożliwi kandydatowi zdobycie wiedzy z zakresu studiów nad judaizmem.

e) Esej – częścią pogłębiania swojej wiedzy z zakresu indywidualnego poznawania judaizmu będzie praca pisemna.

Nie musisz być zainteresowany konwersją, żeby spotkać się z rabinem, uzyskać wskazówkę, pomoc, zbudować plan pogłębienia wiedzy na temat judaizmu, porozmawiać o Izraelu, czy o praktyce żydowskiego życia. Działa to również w drugą stronę: jeżeli ktoś chce przejść proces konwersji i jest przekonany, że rabin Tyson o tym doskonale wie, powinien jeszcze raz ustalić spotkanie i tym samym oficjalnie rozpocząć proces konwersji.

3. CZYTAJ I PISZ

o praktyce życia żydowskiego, o historii Żydów. Staraj się, aby tego nie zaniedbywać. To też jest czas, kiedy należy napisać pracę pisemną, o której mowa była w poprzednim punkcie. Internet jest doskonałym źródłem informacji na temat judaizmu, warto też zwrócić uwagę na szeroką ofertę darmowych zajęć w Internecie, dostępnych w wielu językach. Nie wszystkie materiały są jednakowo wartościowe, dlatego warto w przypadku wątpliwości zwrócić się do rabina o pomoc.

4. WŁĄCZ SIĘ W ŻYCIE GMINY

gdyż judaizm opiera się na silnej wspólnocie, powinieneś więc mieć istotny udział w życiu naszej społeczności, jeżeli rzeczywiście chcesz być Żydem. Wybierz coś z bogatego programu studiów, praktyk religijnych i innych wydarzeń oferowanych przez naszą gminę. Im poważniej zaangażujesz się na rzecz wspólnoty, tym poważniej wspólnota potraktuje Twoje zobowiązanie do bycia Żydem. Powinieneś rozpocząć swoją obecność powoli, niekoniecznie nawet raz w tygodniu, i stopniowo angażować się w nasze życie religijne, społeczne i edukacyjne – na dalszych etapach nawet do kilku razy w tygodniu.

5. CZYTAJ I PRAKTYKUJ

pewne elementy życia żydowskiego, o których uczysz się podczas zajęć w gminie, czy osobistego studiowania w domu. Rozpocznij kurs języka hebrajskiego. Spotkania z rabinem Tysonem pozwolą sprawdzić, czy materiał przyswajany w domu oraz na zajęciach jest rozumiany właściwie, jak również będą one pomocne przy dalszych wskazówkach, co czytać i co należy robić. Nie można jednak ograniczać się tylko do rzeczy „religijnych” (koszerność, szabat, etc.), należy również uczyć się kultury żydowskiej (aszkenazyjska kuchnia, historia Żydów, kultura popularna).

6. POJEDŹ NA SEMINARIUM

dotyczące studiów żydowskich odbywających się w Polsce, Izraelu, czy innych krajach. Warto wybrać się na Limud bądź Taglit. Od tego roku nasza gmina będzie organizować serie seminariów poświęconych podstawowym tematom w judaizmie, które odbywać się będą zazwyczaj podczas świąt i długich weekendów. Możliwość uczestnictwa będzie dla wszystkich, jednak obecność osób dokonujących konwersji będzie tutaj szczególnie wskazana. Wiele można wyczytać na temat judaizmu, jednakże nie jest to w żaden sposób porównywalne z praktyką tego, o czym się czyta, z doświadczaniem wspólnoty, która funkcjonuje w codziennym rytmie życia żydowskiego.

7. CZYTAJ I PRAKTYKUJ

i nadal poszerzaj swoją wiedzę. Dodawaj kolejne elementy do swojej praktyki życia żydowskiego. Czytaj „Chidusz”, żydowskich filozofów, oraz nadal kontynuuj studiowanie parszy z danego tygodnia, halachy oraz innych tekstów judaizmu. Oglądaj izraelskie i żydowskie filmy.

8. SPOTYKAJ SIĘ Z RABINEM

żeby było jasne, że te spotkania są bardzo istotne, należy im się osobny podpunkt. Rozmowy z innymi Żydami są również bardzo ważne. Spotkania z innymi rabinami mogą być pomocne. Jednakże elementem koniecznym jest stały kontakt z rabinem, który prowadzi kandydata przez cały proces konwersji. Spotykaj się przynajmniej raz na kwartał ze swoim rabinem – w zależności od tego, jakie są potrzeby, i jak szybko przebiega proces konwersji.

9. CZYTAJ, PISZ I PRAKTYKUJ

wciąż więcej i więcej. Jeżeli nie przeczytałeś Tanachu, teraz jest ku temu odpowiedni czas. Skup się na szczegółach dotyczących szabatu (przed konwersją winno się przeczytać przynajmniej kilka książek dotyczących szabatu). Zdobądź wiedzę na temat hiszpańskiej inkwizycji. Postudiuj trochę Talmud. Dodatkowo, będziesz poproszony o napisanie drugiej pracy pisemnej zanim wyślemy Cię do Bejt Dinu.

10. BEJT DIN

nastąpi, gdy razem zdecydujemy, że nadszedł czas na spotkanie z sądem rabinackim, złożonym z trzech rabinów nadzorujących proces konwersji (oczywiście Bejt Din zajmuje się wszystkimi aspektami prawa żydowskiego, jednakże w tym wypadku interesuje nas tylko konwersja).

Sąd rabinacki będzie chciał się dowiedzieć o tym, co wcześniej zostało już mocno przedyskutowane z rabinem prowadzącym konwersję. Mogą poprosić o przeczytanie na głos tekstu po hebrajsku, zapytać, jak przygotować ciepłe jedzenie na szabat, bądź jak często chodzisz do synagogi. Nie będzie to szczegółowy egzamin, raczej sędziowie będą starali się ocenić, jaką wiedzę dana osoba posiada, jak wygląda jej praktyka i obecność we wspólnocie. Bejt Din chce zobaczyć, jak bardzo jesteś zbliżony do konwersji. Czasami może minąć nawet kilka lat od pierwszego spotkania z sądem rabinackim aż do momentu kiedy uzna on, że dana osoba osiągnęła odpowiednie warunki potrzebne do przejścia na judaizm. Wszystko zależy od kandydata, jako że to on powinien być zaznajomiony z praktyką i teorią życia żydowskiego, co powinno być połączone z rzeczywistym życiem w judaizmie (koszerność, szabat, modlitwa, etc.) na długo przed pierwszym spotkaniem z sądem rabinackim. Musimy na nowo przywrócić we Wrocławiu Bejt Din, co może potrwać do końca 2014 roku, dlatego być może kandydaci będą wysyłani początkowo do innych miast, zanim będzie możliwe to we Wrocławiu.

PRENUMERATA

11. CZYTAJ I PRAKTYKUJ

to, co Bejt Din przekaże Ci do przemyślenia i przeczytać. Na tym etapie może odbyć się kilka spotkań z Bejt Dinem, ale być może będą to tylko dwie bądź trzy rozmowy.

12. MOHEL / MYKWA

czekają na tych, o których Bejt Din zadecyduje, że są gotowi do konwersji. Mężczyźni zostaną poddani brit mila (rytualnemu obrzezaniu). Kobiety wraz z mężczyznami dokonają rytualnego obmycia w mykwie. Miejmy nadzieję, że odbędzie się to już po renowacji mykwy i będziemy mogli dokonać tego w koszernej, wrocławskiej łaźni rytualnej. Jeśli zaś nie, pojedziemy do jednej z mykw w Polsce, Niemczech czy w Czechach, a może nawet nieco dalej do Izraela bądź Anglii.

13. BĄDŹ ŻYDEM

bo gdy wynurzysz się z wody w obecności koszernych świadków, tzn. trzech pobożnych Żydów, stajesz się Żydem. Właściwe są wtedy gratulacje. W wielu wspólnotach odbywa się wtedy poczęstunek, w innych nie jest to tradycją. We Wrocławiu, tak jak w wielu innych gminach na świecie, uroczysta celebracja odbywa się podczas pierwszego szabatu po zakończonej konwersji.

14. CZYTAJ I DZIAŁAJ

także po zakończonej konwersji. Wszyscy z nas – Żydzi z urodzenia i Żydzi z wyboru – powinni zawsze spotykać się z naszymi nauczycielami i rabinami, żeby uzyskać wskazówki i przewodnictwo. Wszyscy powinniśmy uczyć się, czytać i rozwijać się w praktyce życia żydowskiego.

Mam nadzieję, że powyższy przewodnik naświetla, jak trudną drogę konwertyta musi przebyć, aby stać się Żydem. Zazwyczaj trwa to dwa lata, aczkolwiek zdarzają się bardzo zmotywowani i zaangażowani kandydaci, którzy ukończyli proces konwersji w niespełna rok, zdarzali się też tacy, którym 10 lat nie wystarczyło, aby przejść na judaizm. To bardzo indywidualna sprawa.

Jeśli chodzi o kwestie finansowe, warto zaznaczyć, że Gmina Żydowska we Wrocławiu nie pobiera opłat od kandydatów. Nie oznacza to jednak, że ten proces jest darmowy, każdy kandydat będzie musiał zakupić pewne książki oraz rzeczy niezbędne w żydowskiej codzienności. Dodatkowo, pewne koszty mogą się pojawić w kontekście sprowadzenia tutaj Bejt Dinu, mohela, czy też podróży do tych osób, bądź na koniec do mykwy.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Israel and self-defense: Dealing militarily with Syria ‘spillovers’

Israel and self-defense: Dealing militarily with Syria ‘spillovers’
Prof. Louis René Beres

Special to Israel National News

Again, for conspicuous reasons of national self-defense, Israel has been forced to fire upon Syrian military positions. The immediate cause of this latest reaction was another “spillover” to the northern Golan Heights from Syria’s civil war. In these engagements, typical target sets for Israel have been pro-terrorist convoys inside Syria, often transporting anti-aircraft ordnance or other advanced weapons to Hezbollah operatives in Lebanon.

Such worrisome weapons have included SA-17anti-aircraft missiles, Russian-arms that could sometime enable Hezbollah to shoot down Israel’s civilian aircraft, its military jets and helicopters, and even its drones.

Geo-strategic context matters a great deal. Hezbollah operates within a starkly anarchic Syria, seeking, among other things, to open up viable new insurgent fronts against Israel. Together with readily recognizable sponsors from Iran’s Islamic Revolutionary Guard Corps (IRGC), these seemingly faith-driven Shiite insurgents are increasingly able to fire upon Israel from an operations headquarters in southern Syria. On occasion, the Israel Air Force has targeted both Hezbollah terrorists and IRGC fighters near Quneitra, close along the Israeli border.

Significantly, there are some meaningful ironies here. Most problematic, perhaps, obligatory expressions of Israeli national self-defense could simultaneously enlarge the power of ISIS and certain other Sunni militias. For Israel, to be sure, difficult strategic and tactical choices will continue to present themselves.

Thus far, Israel’s actions have remained consistent with pertinent international law. In specifically legal terms, Israel’s carefully measured and discriminate use of force against Hezbollah terrorists and related assets in Syria has strictly conformed to all applicable rules concerning distinction, proportionality, and military necessity. Although Tehran and Damascus continue to identify Israel’s defensive actions as “aggression,” such reactions are indispensable, and are also plainly supported, inter alia, at Article 51 of the United Nations Charter.

International law is never a suicide pact. In essence, under all peremptory or immutably basic law, Israel has a primary and incontestable prerogative to survive. Indeed, jurisprudentially at least, nothing could conceivably be less controversial.

The critical legal issues are not complicated. By allowing its territory to be used as a source of Hezbollah terrorist weapons against Israel, and as a formidable new base for anti-Israeli terrorist operations, Syria has ipso facto placed itself in violation of the U.N. Charter, and of far wider norms of international law. And because these norms must ultimately be protected and preserved by individual affected states (the state of nations is still in the “state of nature”), Israel has every right to respond unilaterally to Syrian-inflicted harms.

Because Damascus, at its own insistence, continues in a formal condition of belligerency with Israel ( that is, in a legal “state of war”), any charge of “Israeli aggression” by Syria or Iran would make no legal sense.

There is something else. Syria has become an unambiguously failed state. But as Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu correctly points out, Bashar al Assad remains personally and legally responsible for any “spillover violence.”

In law, being transformed into a failed state in no way constitutes a permissible excuse for failing to maintain normal and full intra-national control.

In other words, no such retrograde metamorphosis can ever be exculpatory.

For Israel, the expressly legal issues are easy to ascertain and to reaffirm. The relevant codifications are unhidden. To begin, authoritative prohibitions of pro-terrorist behavior by a state can be found at Article 3(f) and 3(g) of the 1974 General Assembly Definition of Aggression. These prohibitions also form a part of longstanding customary international law, and of what are identified at Article 38 of the Statute of the International Court of Justice as “the general principles of law recognized by civilized nations.”

Following the 1977 Protocols to the Geneva Conventions of 1949, all insurgent organizations, like all states, are fully obliged to comply with humanitarian international law.

Under all binding international law, every use of force by states must be judged twice: once with regard to the justness of the cause, and once with regard to the justness of the means. This second standard expressly concerns the law of armed conflict. Even when it can be determined that a state has a basic right to use force against another, or against another state’s proxies, this does not imply, ipso facto, that such use would be in proper agreement with the law of war.

From the start, in defending itself against Hezbollah, Israel’s actions have been consistent with the law of war. Unlike the Shiite terrorist militias in Lebanon, now repositioning, in part, to southern Syria, and unlike the Syrian-supported Hamas and Islamic Jihad Sunni forces, who very intentionally target noncombatants, Israel has always been meticulous about striking exclusively hard targets in both Syria and Lebanon.

Unlike Damascus, which even in its currently gravely attenuated form opposes any peaceful settlement with Israel, Jerusalem resorts to defensive force only as a distinctly last resort. As for perplexing Syrian allegations that Israel’s actions have somehow raised the risk of further escalation, this particular risk could disappear entirely if Damascus and Tehran would effectively cease their lawless support for Hezbollah and other related criminal organizations. In this connection, terrorism, it must never be forgotten, is more than wanton violence. Always, it also represents an expressly codified crime under international law.

Ultimately, the lawfulness of Israel’s use of force against Hezbollah terrorists, and against Hezbollah-bound weapons in Syria, is supported by the “inherent right” of “anticipatory self-defense.” Enlarging the specifically post-attack right of self-defense found at Article 51 of the UN Charter, this customary international law doctrine entitles any existentially endangered state to use appropriately measured force preemptively; that is, whenever the danger posed is “imminent in point of time.” Facing a potentially endless stream of terrorist rocket attacks upon its vulnerable civilian populations, Israel maintains not only the right, but also the incontestable obligation, to protect its citizens.

Always, Israel must do whatever it can to best safeguard its land and its populations, including, at least in principle, certain longer-term military actions against a still-nuclearizing Iran. Today, however, the operational situation is growing more complicated, and any once-rational decision to invoke anticipatory self-defense in this particular case is plausibly gone. Inevitably, therefore, Jerusalem will have to deal much more routinely with a variety of Iranian/Syrian terrorist proxies, especially Hezbollah, and to do so without constraint by any legal or jurisprudential inhibitions.

International law, Israel must continue to remind the world, is not a suicide pact.


Louis René Beres (Ph.D., Princeton, 1971), is the author of many books and articles dealing with Israel and international law. His twelfth book, Surviving Amid Chaos: Israel’s Nuclear Strategy, was published in 2016 by Rowman & Littlefield. http://www.israeldefense.co.il/en/content/surviving-amid-chaos-israels-nuclear-strategy In December 2016, Professor Beres co-authored a major monograph at Tel Aviv University with General (USA/ret.) Barry R. McCaffrey, Israel’s Nuclear Strategy and America’s National Security https://sectech.tau.ac.il/sites/sectech.tau.ac.il/files/PalmBeachBook.pdf

Louis René Beres was born in Zürich, Switzerland, at the end of World War II.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Niewygodna prawda o konflikcie izraelsko-palestyńskim

Niewygodna prawda o konflikcie izraelsko-palestyńskim


Fred Maroun

Tłumaczenie: Malgorzata Koraszewska


W odpowiedzi na żądanie USA, by Autonomia Palestyńska (AP) przestała płacić rodzinom terrorystów, Issa Karaka, minister AP ds. więźniów, powiedział: “Społeczeństwo palestyńskie składa się wyłącznie z rodzin więźniów i szachidów [męczenników], i są oni wszyscy ofiarami z powodu okupacji izraelskiej. To żądanie wstrzymania wypłat dla rodzin więźniów nie jest małą sprawą, ale czymś bardzo wielkim z konsekwencjami społecznymi. Nikt w Autonomii Palestyńskiej nie uczyni takiego posunięcia. Autonomii Palestyńskiej będzie bardzo trudno zaprzestać pomocy humanitarnej dla rodzin więźniów i szahidów”.

Niezależnie od tego, czy minister rządu AP zdaje sobie z tego sprawę, czy nie, to jego oświadczenie mówi nam, że terroryzm palestyński jest gigantycznym przemysłem, bez którego społeczeństwo palestyńskie nie mogłoby funkcjonować.

Prezydent USA, Donald Trump, który w przeszłości powiedział: “porozumienie pokojowe nie zostanie osiągnięte, jak długo Palestyńczycy nie zrezygnują z terroru i nie uznają Izrael jako państwa żydowskiego”, mówi teraz, że “Abbas chce pokoju”, ale rzeczywistość nie daje dowodów na ten nowo odkryty optymizm.

Ci, którzy chcą pokoju, nie finansują zabijania na oślep ludzi, którzy chcą z nimi żyć w pokoju. Ci, którzy chcą pokoju, nie potępiają zabijania terrorystów w trakcie morderczego zamachu. Ci, którzy chcą pokoju, nie mają programów szkolnych, które „uczą dzieci, by zostawały spisanymi na stratę męczennikami, odrzucały negocjacje i przysięgały kontynuowanie stałej wojny ” (Marcus Sheff, dyrektor IMPACT-se).

Mówiąc wprost: Palestyńczycy otrzymują zapłatę za bycie terrorystami. Płaci się im, by zapewnić, że konflikt nigdy się nie skończy. Rodzą się w klimacie nienawiści, wychowywani są na morderczych płacach za terroryzm i płaci się im, by kontynuowali ten cykl przez popełnianie kolejnych aktów terroru. Każde dziecko urodzone w społeczeństwie palestyńskim ma większe szanse że zostania terrorystą niż, że będzie mieć normalne życiem. Palestyńczycy nie wynaleźli arabskiej nienawiści do Żydów. Mnóstwo jest tego na całym Bliskim Wschodzie. W Libanie zwykła rozmowa z Izraelczykiem może zaprowadzić cię do więzienia. Pacjenci syryjscy, leczeni w izraelskim szpitalu polowym zbudowanym specjalnie dla tego celu, nie mogą mieć niczego z hebrajskimi napisami, kiedy wracają do Syrii, bo mogą za to zostać zabici. W rzeczywistości, to arabska nienawiść do Żydów stworzyła konflikt izraelsko-palestyński, bo ze względu na tę nienawiść Arabowie odrzucili niepodległość izraelską i rozpoczęli wojnę.

Przemoc palestyńska wobec Żydów zawsze była spleciona z nienawiścią arabską do Żydów i dzisiaj jest głównym narzędziem utrzymywania jej przy życiu.

Jak długo Palestyńczycy mają za przywódców terrorystów, jak długo są wychowywani w nienawiści i opłacani, by byli terrorystami, prawdopodobieństwo, że pokój wyniknie z negocjacji z Palestyńczykami, wynosi dokładnie zero. Taka jest niewygodna prawda o konflikcie izraelsko-palestyńskim.

Żaden przywódca USA nigdy nie mówił, że Osama Bin Laden, były szef Al-Kaidy, organizacji, która zaplanowała zamachy 9/11, chciał pokoju ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki. Żaden przywódca europejski nigdy nie powiedział, że Abū Bakr al-Baghdadi, przywódca ISIS, organizacji, która wzięła na siebie odpowiedzialność za kilkanaście ataków terrorystycznych w Europie, chce pokoju z Europą. Nie mówią tego, bo byłoby to absurdalne. Mówienie, że ci, którzy podtrzymują terror palestyński wymierzony w Izrael, chcą pokoju z Izraelem, jest równie absurdalne, niemniej to właśnie mówią.

Były prezydent USA, Barack Obama, powiedział to osiem razy. Przywódcy europejscy mówią to często. A teraz powiedział to również Trump.

Politykom trudno jest zaakceptować tę prawdę, ponieważ znaczy ona, że rozwiązanie dla Palestyńczyków trzeba znaleźć wbrew Palestyńczykom, co jest politycznie niepoprawne, nawet dla Trumpa. Niemniej powinno to zostać powiedziane.

Do szukania pokojowego rozwiązania nie ma sensu angażować Fatahu, Hamasu lub kogokolwiek, kto dziś reprezentuje Palestyńczyków. Wszyscy oni zawiedli swój naród i robią to każdego dnia. Jedyną nadzieją na pokój obecnie jest rozwiązanie narzucone przez większe siły, takie jak Egipt i Arabia Saudyjska. Tam należy skierować wysiłki.

Spotkanie z Abbasem jest stratą czasu i zaledwie odwracaniem uwagi, Politycy zachodni powinni znaleźć odwagę powiedzenia tego, a potem przejść do rzeczywistych rozwiązań.


Fred Maroun
Pochodzący z Libanu Kanadyjczyk. Wyemigrował do Kanady w 1984 roku, po 10 latach wojny domowej. Jest działaczem na rzecz liberalizacji społeczeństw Bliskiego Wschodu. Prowadzi stronę internetową fredmaroun.blogspot.com


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Poles’ Shoah law is antisemitic

Poles’ Shoah law is antisemitic

Yehuda Bauer and Havi Dreifuss


In this exclusive article for the JC, leading Holocaust historian Professor Yehuda Bauer, with his colleague Professor Havi Dreifuss, warns that this legislation is “a return to Bolshevik methods of suppressing freedom of thought”.
FILE PHOTO: A Jewish cemetery in Wysokie Mazowieckie, Poland desecrated with anti-Semitic graffiti, March 2012 (Jedrzej Wojnar/AP)

The current Polish government, led by the right-wing Law and Justice Party (PiS), is about to pass a legal amendment that threatens to prosecute anyone in the world who accuses Poles or the Polish nation of participating — even partly — in the crimes committed by Germans on occupied Polish soil during the Holocaust.

Such a person, who, according to the amendment, will contradict “facts”, will face three years in prison. The new law includes a paragraph exempting “a perpetrator” committing the act “within the framework of his or her artistic or scientific activity”.

Yet, the “exemption” of academics is hardly watertight, not only because “truthful facts” will be determined by the Institute of National Remembrance (IPN), a government institution; nor because of the very thin line between academics, educators, journalists and others.

The “exemption” was far from convincing because even before the amendment was accepted, Polish authorities were trying to limit academic discourse.

Professor Jan T Gross is a well-known historian of Polish and Jewish origin teaching in Princeton in the United States. His book, Neighbors (Princeton, 2001; published originally in Polish in 2000), dealt with the murder of several hundred Jews in the Polish town of Jedwabne, and described in detail how they were burned to death in a barn — or killed by other horrific means — by their Polish neighbours on July 10, 1941.

In an interview in Die Welt in September 2015, Mr Gross said that during the war the Poles were busier murdering Jews than killing Germans.

After long investigation into Mr Gross’s statement by Polish legal authorities, the case was almost closed. But then, unsurprisingly, the first prosecutor’s decision was overturned. It will now be the same IPN that will decide whether the well-known scholar has “defamed” the Polish nation and thus should be prosecuted and punished.

It should be emphasised: even if Mr Gross were wrong — and he is not — it is his right to express and publish his views and understandings which stem from his historical investigation. In a democratic country, that is.

The problem is one of basic principles. It is not the job of any government (in a democratic country) to determine historical facts, beyond very obvious ones; the fact of the Holocaust, for instance, or the fact of the persecution of Poles by Nazi Germany. To question such facts is indeed outside acceptable discourse.

There are countries, like the US, where even denial of such obvious facts is not prosecuted, in the name of freedom of expression. Others, such as France and Germany, have criminalised Holocaust denial.

If the Polish government wants to similarly criminalise Holocaust denial or justifications of German murder of Poles, that could — perhaps — be defended. But Polish attempts to clear all Poles of anti-Jewish acts, with the exception of what Polish officials call regrettable misbehaviour by marginal elements, are illegitimate in a democratic state. More than that: to threaten a historian with incarceration because of his findings and views is to repeat what one thought Poland had overcome: a return to Bolshevik methods of suppressing freedom of thought.

Polish involvement in the persecution of Jews during the Holocaust is an undeniable part of those dark days.

A group of excellent Polish historians, sociologists and psychologists have shown in detailed research that a very large number of Jews — maybe up to 200,000, a figure Mr Grabowski arrived at — were killed by Polish peasants, the collaborationist so-called Polish Blue Police, and by some units of the mutually hostile Polish anti-German undergrounds. They have also shown how an extremely courageous minority of Poles, peasants and townspeople, risked their very lives — and some of them lost them — to save their Jewish compatriots.

The current atmosphere jeopardises this path-breaking Polish scholarship. In this atmosphere, no wonder young undergraduate students who want to deal with Polish behaviour towards the Jews during the German occupation may well desist from their projects because the government has decided what the “facts” are and they will be threatened and possibly incarcerated.

Despite worldwide condemnations and objections of leading scholars and organisations, the Polish government, which enjoys an absolute majority in the Sejm (parliament), seeks approval of the amendment.

Protests also came from the International Holocaust Remembrance Alliance, which, with its 31 member governments (including Poland) and 11 observer/candidate states, provides Holocaust education, remembrance and research with a political umbrella.

A delegation, led by a well-respected Austrian diplomat, went to Warsaw to persuade them of the folly and undemocratic nature of this legislation and reach some kind of a solution. The Polish authorities were very polite, very obstinate and pretended not to understand — or perhaps actually did not comprehend — the problem. They refused to budge.

This is not just a matter of the past. We feel it reflects a deep-seated antagonism on the part of important segments of Polish society towards the Jews, past and present, despite denials by officials and opposition to antisemitism by many Poles.

The anti-Jewish trend is opposed by parts of the intellectual elite, and by an important group of Polish scholars. It is they more than others who are threatened (not so much the small Jewish community).

The Polish government should be told that the honour of the Polish people and the history of courageous resistance to Nazi Germany is being sullied by this kind of behaviour.


Yehuda Bauer is Professor Emeritus of History and Holocaust Studies at the Avraham Harman Institute of Contemporary Jewry at the Hebrew University of Jerusalem and Academic Advisor to Yad Vashem

Havi Dreifuss is associate professor of Jewish history at Tel Aviv University


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Leszek Kołakowski: Antysemici. Pięć tez nienowych i przestroga

Leszek Kołakowski: Antysemici. Pięć tez nienowych i przestroga

Leszek Kołakowski


Leszek Kołakowski

Motłoch może być tylko narzędziem reakcji politycznej. Działa tylko przy jawnych widokach bezpośredniej skuteczności, tylko w warunkach liczebnej przewagi, a ustępuje tylko przemocy. Antysemityzm jest ulubioną formą, jaką można nadać jego zaciemnionej świadomości – pisał Leszek Kołakowski.

Dzielą się na różne odmiany, jak złośliwe insekty: jedni żądają rżnięcia Żydów, studiują broszurki o mordach rytualnych, inni mówią o niższej rasie, inni tylko o „kulturalnej obcości”, inni jeszcze zadowalają się animozją często trudno uchwytną, która bez pomocy teorii dochodzi łatwo do głosu w życiu codziennym.

Jednakże – i to jest teza pierwsza niniejszych uwag – między rozmaitymi odmianami antysemityzmu zachodzi tylko różnica ilościowa, różnica stopnia. Elementarnym warunkiem krwawych pogromów żydowskich, rzezi i okrucieństw była zawsze społeczna atmosfera emocjonalna tolerująca antysemityzm nawet w najbardziej złagodzonej i rozwodnionej postaci. System dyskryminacji i nieufności, choćby zgoła na pozór niegroźnych, wszędzie tam, gdzie później rodziły się zbrodnie, kumulował zawsze rezerwuary destrukcyjnej energii społecznej, które żywiły i hodowały zbrodniarzy. Umiarkowany antysemityzm sanacji w jej urzędowej postaci, choćby ograniczony do „ekonomicznego bojkotu” kupców żydowskich, podtrzymywał i podsycał aurę, W której rozkwitały Falangi, księża Trzeciakowie, późniejsi donosiciele Gestapo i szantażyści okupacyjni. Ustawy norymberskie nie zawierały, jak wiadomo, programu eksterminacji Żydów, tylko zasadę rasowej niższości. Kiedy w getcie warszawskim wprowadzono tramwaje konne, ukazał się W prasie okupacyjnej artykuł „dowodzący”, że posunięcie to miało na celu przystosowanie warunków w getcie do ducha rasy żydowskiej, albowiem pojazdy konne lepiej odpowiadają naturze Wschodu niż tramwaj elektryczny.

Ustawy norymberskie święciły swój potworny tryumf po Wielkanocy 1943 roku i za drutami Majdanka. Jednak pogromy i rzezie nie mogą trwać nieprzerwanie. Upowszechnienie postaw antysemickich społeczeństwa jest nieustającą rezerwa reakcji, magazynem społecznego dynamitu, zdolnego eksplodować w chwili stosownej, magazynem, w którym od wieków polityczni przywódcy wstecznictwa pracowicie usiłowali gromadzić całość negatywnego napięcia w społeczeństwie, żeby udaremnić jego wybuchy w miejscach właściwych.

W ten sposób antysemici dobroduszni rodzą antysemitów-zbirów; antysemici łagodni pielęgnują antysemitów uzbrojonych w kastety i noże, antysemici bierni i wstrzemięźliwi tworzą organizatorów pogromców. Rozsiane i niegroźne z pozoru, z osobna wątłe atomy antysemityzmu można w stosownych warunkach błyskawicznie skupić w piorunującą mieszankę, która wybucha zbrodnią. Tolerancja antysemityzmu w najsłabszych objawach dzisiejszych jest dlatego tolerancją jutrzejszych pogromów. Trzeba chwytać za gardło cień zbrodni, póki nie obrośnie mięsem. Przywołujemy sprawę na porządek dzienny tylko dlatego, że istnienie ognisk antysemityzmu w czasach obecnych jest tajemnicą poliszynela, której nie trzeba objawiać.

*

Wszakże antysemityzm niezorganizowany bywa często trudno uchwytny. Albowiem – i to jest teza druga – antysemityzm nie jest teorią. Nie tylko dlatego, że w środowiskach intelektualnych, a więc tych, które rodzą teorie, jest skompromitowany. Głównie dlatego, że jest, jak większość zjawisk umysłowych powstających w walce z postępem, z istoty irracjonalny i stąd absolutnie odporny na próby krytyki, nieubłaganie bezmyślny, totalnie bezkrytyczny. Nie jest doktryną nadająca się do krytyki, jest postawą, której społeczne korzenie są takie, iż nie zmuszają jej do szukania uzasadnień. Nie można mu przeciwstawiać argumentacji, ponieważ kojarzy się nieuchronnie ze sposobami reakcji, którym argumentacje jako sposób myślenia są obce i nienawistne. Jest antykulturą i antyczłowieczeństwem, antyteorią i antynauką. Przekonał się o tym każdy, kto miał sposobność prowadzenia z antysemitą beznadziejnych dyskusji, zawsze podobnych do nauczania zwierzęcia obcego języka.

Jak reakcje głosowe zwierząt nie są innym od naszego językiem, ale nie są językiem ludzkim, tak postawy antysemickie nie są po prostu innym poglądem na świat – a każdy pogląd może być przedmiotem krytyki – ale najwyżej pozorną artykulacją słowna irracjonalnych stanów, którym nie trzeba uzasadnienia. Przeciwieństwem antysemityzmu nie jest teoria racjonalna, ale sam nawyk myślenia racjonalnego; nie nauka, ale postawa ludzka. Czy można wyjaśniać antysemitom, że samo pojęcie żydostwa rozumianego jako przynależność rasowa, nie zaś religijna, obyczajowa lub narodowa – jest wysoce zagadkowe? Że nawet definicja Żyda zawarta w tychże ustawach norymberskich jest rzadkim przykładem bezpośredniego błędnego koła w definicji (,,Żydem jest ten, kto pochodzi od czworga dziadków pełno-żydowskich” – Hitlergesetze, XIII, III b, 2), w wyniku czego pojęcie żydostwa stało się w praktyce hitlerowskiej pojęciem religijnym, nie antropologicznym? Subtelności nazbyt zawiłe dla umysłów antysemickich. Czy można przytaczać niezliczone przykłady walk z uciskanymi mniejszościami narodowymi w rozmaitych krajach, gdzie zawsze ten sam prostacki proceder wychowawczy jest stosowany: przypisywanie narodowi zwalczanemu wszystkich ujemnych cech na podstawie przykładów zawsze łatwych do znalezienia i pomijanie przykładów odwrotnych? Że wśród ludzi pochodzących ze środowisk żydowskich i wyemancypowanych z zabobonów mozaizmu byli twórcy kultury nowoczesnej – Spinoza, Heine, Marks, Einstein, Ehrlich, Picasso, a także geniusze wielkich błędów – Freud, Bergson, Husserl? Że Proust, że Tuwim, że Chagall? Dla antysemity to tylko argument, żeby znienawidzić te nazwiska. Że chrześcijaństwo (a antysemici są na ogół dobrymi chrześcijanami) powstało jako produkt rdzennie żydowski i że z drugiej strony chrześcijanie w okresach prześladowań przez władze rzymskiego cesarstwa byli zwalczani za pomocą tych samych, od stuleci niezmiennych haseł, jakimi posługuje się antysemityzm współczesny? Że rasizm żydowski jest dokładnie tak samo bezmyślny, tak samo okrutny i tępy jak rasizm antyżydowski, a religia mozaistyczna dla myślenia racjonalnego tak samo obca i zabobonna jak chrześcijańska? Próżny trud. Antysemityzm nie jest rezultatem żadnego przekonania dotyczącego Żydów, każdy okruch myśli, każdy pozór okruchu, każda niedorzeczność wystarczają mu najzupełniej jako niewzruszone oparcie, które nie jest przecież uzasadnieniem, lecz tylko sankcją.

Jest oczywiście prawdą, że niekiedy antysemityzm szuka pomocy quasi-teoretycznej i że jego oddziaływanie staje się wyczuwalne również w pracach niektórych, niekiedy wybitnych uczonych (przykładem Hellenizm a judaizm Tadeusza Zielińskiego); w takich wypadkach mamy do czynienia raczej z rozkładową dywersją irracjonalizmu w obrębie samej nauki niż z racjonalizacją antynauki, którą antysemityzm stanowi. Antysemityzm jest składnikiem życia społecznego w takim stopniu, w jakim jest ono antyintelektualne; jest nieuchronnie bronią reakcji społecznej nie tylko przez swoje polityczne powołanie, ale również przez skrajny antyintelektualizm, opancerzony skutecznie przeciwko wszelkim zakusom rozumu.

Z tej właśnie racji antysemityzm staje się często schorzeniem trudno uchwytnym, kiedy nie jest politycznym programem. Umie przybierać kształty utajone, rezygnować z deklaracji programowych, przebijać się drogami źle widocznymi i zatruwać atmosferę moralną ową szczególną mieszaniną głupoty, okrucieństwa, fanatyzmu i nienawiści. Nikt nie staje się antysemitą w drodze namysłu: jest się takim z reguły wskutek wychowania rozpoczętego w najwcześniejszym dzieciństwie i z tej racji niezmiernie trudnego do przezwyciężenia w swoich późniejszych skutkach. Bezwład tradycji działa i wtedy kiedy zgasły źródła pierwotne, które ją powołały do życia – ale antysemityzm współczesny nie działa samą mocą tradycji: gdziekolwiek toczy się walka wstecznictwa z naporem społecznego postępu, będzie on podsycany i hodowany, będzie jedną z form, w jakich zbrodnia posługuje się od wieków ciemnotą jako swoim narzędziem.

*

Albowiem – to jest teza trzecia – antysemityzm jest środkiem wytwarzania symbolu społecznego. Walka z Żydami rzadko bywa celem dla siebie. Nienawiść do Żydów, z punktu widzenia swojej najogólniejszej funkcji społecznej, ma być ogniskiem irradiacji rozciągającej swój wpływ na właściwy przedmiot walki, który organizatorzy antysemityzmu w ten lub inny sposób usiłują w świadomości społecznej kojarzyć z żydostwem. Najczęściej hasła walki z Żydami łączone też są z innymi, stanowiącymi właściwą, polityczną treść walki. Historia dostarcza pod dostatkiem takich połączeń, w których zwalczano na przykład Żydów i chrześcijan, Żydów i komunistów, Żydów i demokratów.

Utrzymywanie antysemityzmu potrzebne jest politycznej reakcji zwłaszcza tam, gdzie chodzi o skupienie uwagi ludności na urojonych źródłach społecznych nieszczęść, w celu odwrócenia jej od źródeł rzeczywistych. Niewątpliwie historia antysemityzmu ukazuje często jego korzenie w bezpośrednio ekonomicznych interesach: pogromy żydowskie, które zalewały krwią dziesiątki miast średniowiecznych Niemiec, Hiszpanii i Francji, podobnie jak masowe wypędzanie Żydów, przeprowadzane w różnych okresach w szeregu krajów europejskich, kierowane były również zwykłą żądzą rabunku, uprawiano na żydowskich handlarzach i bankierach. Nie brakowało tych motywów również w antysemityzmie hitlerowskim – analizowanym z tego punktu widzenia w powieściach Feuchtwangera – a także w polskim faszyzmie; w obu krajach wykorzystywano do tego celu konflikty na tle handlowej czy przemysłowej konkurencji i majątkowych zawiści.

Nie to wszakże określało istotę ruchu. Naczelna misją społeczną antysemityzmu jest stworzenie uniwersalnego symbolu zła, który następnie próbuje się związać w umysłach z tymi zjawiskami w polityce, kulturze, nauce, które trzeba zwalczać. Trzeba z żydostwa uczynić obelgę, którą będzie się piętnować wszystko, co ma być unicestwione, nosiciela nie zła określonego, ale zła w ogóle – abstrakcyjny symbol ujemny dający się łączyć z dowolną sytuacją, jeśli pragnie się ją jako ujemną przedstawić przed światem. Cokolwiek wtedy w kulturze, w polityce, w życiu ma być zohydzone i stać się przedmiotem nienawiści, może być przedstawione jako produkt żydowski; na to jednak potrzebne jest podtrzymywanie w społeczeństwie możliwie największej sumy antysemickiego irracjonalizmu. W tych warunkach antysemityzm wytwarza rodzaj społecznego systemu działającego na zasadzie magii: wszystko staje się zakazane i trefne, co można w jakikolwiek sposób zaprezentować jako skażone żydowskim dotknięciem. Że przy tej okazji przypisuje się samym Żydom oraz żydostwu jako takiemu własności najbardziej sprzeczne – okoliczność ta nie stanowi przeszkody albowiem pogarda dla zasady sprzeczności leży w naturze magii.

Na pierwszym polskim zjeździe filozoficznym w 1923 roku pierwszy referat wygłoszony przez Wincentego Lutosławskiego wyjaśniał, że cechą ducha żydowskiego jest skłonność do determinizmu oraz bytowania stadnego, w którym nie ma miejsca na wolność i indywidualność. Papini w swoim Gogu prezentował żydostwo jako nosiciela przewrotnego indywidualizmu, który szuka okazji do obalania wszystkich wartości społecznie uznanych. Antykapitalistyczna demagogia faszystów widziała narzędzie żydowskie w plutokracji i w ruchu robotniczym; oskarżano Żydów o mordowanie niemowląt i o rozkładanie ducha narodowego doktryna „zgniłego humanizmu”; Żydzi bywali twórcami burżuazyjnych demokracji liberalnych i bolszewizmu. We wszystkich wypadkach żydostwo występuje jako symbol abstrakcyjny, dający się z powodzeniem przenosić na dowolne treści, pod warunkiem że sam, w swojej gołej symbolicznej postaci, zostaje uczyniony przedmiotem abstrakcyjnej nienawiści. Stąd nieoceniona wartość, daje antysemityzm ruchom reakcyjnym, w szczególności w okresach napiętych walk społecznych lub klęsk i nieszczęść dotykających masy ludności: wielkie zarazy średniowieczne przedstawiane, wiadomo, jako dzieła żydowskie, stawały się również okazją pogromów; nie sposób bowiem wymyślić absurdu w sprawie żydowskiej, który wydałby się zbyt absurdalny antysemitom.

Otóż historyczne okoliczności sprawiły, że do odgrywania roli takiego symbolu trudno zaiste było znaleźć lepszy obiekt niż Żydzi. Rozproszeni po całym świecie najłatwiej nabierali charakteru zła uniwersalnego i międzynarodowego. Wszędzie stanowiący bezbronną mniejszość, najskuteczniej mogli być ofiarami okrucieństwa i zbrodni. Wobec jaskrawo wyróżnionych obyczajowością, religią, językiem, izolowanych kulturalnie i z tej racji wyobcowanych w stosunku do otoczenia – najszybciej można było przezwyciężyć wszelkie skrupuły i wszelkie uczucia ludzkie; najprościej także dawali się odróżnić i wskazać palcem. Nawet częściowa emancypacja Żydów dodała sił ich symbolicznemu działaniu: zasymilowani w najrozmaitszych środowiskach, narodach, klasach, partiach politycznych, zawodach, światopoglądach, kulturach, zawsze dostarczali pod dostatkiem przykładów w dowolnej walce; z jakimkolwiek zjawiskiem społecznym chciało się walczyć, można je było demaskować jako płód żydowski odpowiednimi ilustracjami: bywali Żydzi-komuniści i Żydzi-anarchiści, Żydzi-liberałowie i Żydzi-rasiści, Żydzi-fabrykanci i Żydzi-przywódcy robotników. Co więcej, los historyczny pchnął ongiś dużą ilość ludności żydowskiej do zawodów łatwo ściągających na siebie niechęć publiczną – handlu, lichwiarstwa. Czy trzeba opisywać korzyści, jakie dawało przedstawianie lichwiarza-Żyda jako Żyda, nie jako lichwiarza? Czy trzeba przypominać owych wiejskich karczmarzy szlacheckiej Polski, których istnienie stawało się łatwym chwytem propagandy antysemickiej o wpływach widocznych nawet u pisarzy postępowych, jak Staszic? Antysemityzm był pomysłem w prostocie swej znakomitym i niezastąpionym, programem o bezcennej łatwości, przyswajalnym i zrozumiałym bez chwili namysłu, a zarazem stosowalnym do wszystkich okoliczności i wszystkich sytuacji społecznych, rozstrzygającym wszystko.

*

Z jednym wszakże zastrzeżeniem. Jakkolwiek uniwersalność warunków życia ludu żydowskiego pozwalała czynić zeń symbol w każdej walce, to jednak, z kimkolwiek ją prowadzono, mogła to być tylko walka prowadzona ze stanowiska wstecznictwa, z prawicy. To jest teza czwarta: antysemityzm może być tylko narzędziem reakcji. Na pozór zdawać się może, że symbol mitologiczny o tak uniwersalnym zastosowaniu daje się użyć we wszelkiej walce politycznej. Faktycznie jest to, oczywiście, niemożliwe, skoro się zważy, że symbol ten zawiera założenia o konsekwencjach skrajnie przeciwnych historycznej tendencji ruchu robotniczego: założenie przyrodzonej nierówności ludzi, konfliktu biologicznej natury, więc nie do przezwyciężenia – między grupami etnicznymi lub narodowymi, jaskrawy irracjonalizm. Stąd tradycja ruchu rewolucyjnego obejmuje walkę przeciw wszelkim formom dyskryminacji i prześladowań narodowych, również wtedy kiedy wymierzone są bezpośrednio w pewne odłamy burżuazji lub drobnomieszczaństwa. Przykładem sprawa Dreyfusa. W Historii współczesnej Anatol France przytacza dyskusje toczone wśród robotników na temat tej afery. Stolarz Roupart opowiada o zebraniu socjalistycznym, na którym padł głos następujący: „Niech się kapitaliści żrą między sobą. Załóżcie ręce i czekajcie na antysemitów… Gdy przyjdzie do wywłaszczania kapitalistów, czemuż nie mielibyśmy zacząć od Żydów?”. „I wtedy towarzysze wzięli się do pięści… Bo mnie się zdaje, że socjalizm, który jest prawdą, jest także sprawiedliwością i dobrocią, a wszystko, co dobre i sprawiedliwe, rodzi się bez cudów, jabłko na jabłoni. Tu nie ma żadnych krętactw. Mnie się zdaje, że walczyć z niesprawiedliwością to pracować dla nas, proletariuszy, na których ciąży niesprawiedliwość całego świata”.

France opowiada tu założenie społecznej egzystencji proletariatu jako klasy, która, mówiąc słowami Marksa, ,,stanowi całkowite zaprzepaszczenie człowieka, a więc tylko przez całkowite odzyskanie człowieka może zyskać samą siebie”.

Nie ma formy ucisku czy dyskryminacji narodowej lub rasowej, która nie byłaby zarazem negacją komunizmu w samym sercu jego istnienia. Problemy narodowe stają przed ruchem robotniczym jako problemy znoszenia dyskryminacji i gwałtu. Zasada „jedności narodowej” może działać w interesach socjalizmu, skierowana przeciwko próbom zewnętrznym narodowego ucisku; „jedność narodowa” osiągana kosztem dyskryminacji i nienawiści narodowej bywa tylko narzędziem kontrrewolucji, środkiem mistyfikacji rzeczywistych stosunków społecznych i autentycznych konfliktów, produkcją zniekształconej świadomości społecznej. W edukacji socjalistycznej walka z przesądem rasistowskim nigdy nie przestaje być zadaniem każdego dnia, póki smugi jego tradycji zatruwają życie zbiorowe…

*

Podmiotem głównym antysemityzmu jest motłoch. Słowo dalekie, co prawda, od jakiejkolwiek jednoznaczności, za to naładowane dynamiczną treścią emocjonalna. Antysemityzm stałby się oczywiście zbędny, gdyby nie zaciemniał świadomości ludzi, których interesy rzeczywiste są przeciwne jego społecznym zadaniom. „Poprzez sugestię zbiorową ideologia rasistowska trafiać może do grup lub jednostek, które nie mają żadnych racjonalnych powodów do antagonizmów »rasowych«. Ideologia rozbudzona na podłożu konfliktów gospodarczych może stać się siłą działającą niezależnie od spraw, które ją powołały do życia’ (Stanisław Ossowski, Wieź społeczna i dziedzictwa krwi).

Podmiotem antysemityzmu jest motłoch. Motłoch to nie to samo co ,,ludzie zbędni”, w sensie, w jakim Stefan Czarnowski posługiwał się tym terminem, a więc mający miejsce określone, choćby negatywnie określone, w społecznej strukturze. Motłoch nie ma klasowej determinacji co do składu, ma ją natomiast co do swych zadań społecznych. Może się tworzyć z elementów o najrozmaitszej przynależności społecznej. Motłoch aktualizuje się w masie, a rozproszony nie zachowuje poczucia solidarności, tylko nie jasno uświadomioną gotowość do wznowienia owej więzi, która nie jest ani klasowa, ani narodowa, ani nie jest w ogóle żadną więzią trwałą, lecz tylko okazjonalną i mającą treść zmienną. Więź, jaką motłoch wytwarza, nie jest zdolna zbudować określonego programu; jest czysto negatywna i destrukcyjna, z konieczności wyzuta ze świadomości klasowej, dająca wyraz zbiorowy niezadowoleniu zdezorientowanemu, a wiec niezdolna do reakcji zracjonalizowanych, nie znosząca dyskusji, podległa sugestiom tylko najbardziej prymitywnym, bezwolna wobec demagogii, nieoceniona jako narzędzie zbrodni wykonywanej w cudzym imieniu.

Motłoch jest kumulacją zbiorowego napięcia negatywnego pozbawionego samowiedzy swoich źródeł i dającego sobie z tej racji narzucić niemal dowolny kierunek ekspansji, jeśli będzie dostatecznie prosty, konkretny, nie wymagający namysłu, samodzielności i zwalniający wszelkie hamulce, zarówno płynące z racji wyrozumowanych, jak z istnienia elementarnych reguł moralności ogólnoludzkiej. Motłoch może działać wbrew najoczywistszym interesom większości swoich uczestników, z reguły jednak jest kierowany świadomie z zewnątrz – sam nie jest w stanie wytworzyć formy swojego działania ani nadać mu organizacji, ponieważ zasadą jego istnienia jest również negacja wewnętrznej dyscypliny społecznej. Motłoch rozszarpał uczoną Hypatię na ulicach Aleksandrii, objawił swoje działanie w noc świętego Bartłomieja, w polskich tumultach antyróżnowierczych, w pogromach żydowskich. Motłoch może być tylko narzędziem reakcji politycznej. Działa tylko przy jawnych widokach bezpośredniej skuteczności, tylko w warunkach liczebnej przewagi, a ustępuje tylko przemocy. Antysemityzm jest ulubioną formą, jaką można nadać jego zaciemnionej świadomości.

*

Oto pięć tez nienowych. Nie są również, niestety, tak przestarzałe. Nie łudźmy się: pasożytniczy nalot antysemityzmu opiera się radosnej twórczości propagandystów na temat rezultatów socjalistycznego wychowania. Nie znika przez zamknięcie oczu.

Wniosek – przestroga:

Kiedykolwiek cień antysemityzmu, choćby najbardziej nikły, przemyka się pod bramami naszych domów – Uwaga! – kanalia stoi za rogiem, kontrrewolucja obnaża kły.

Leszek Kołakowski [1952]


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com