Archive | April 2018

When it comes to creation, there are no boundaries

Israel21cWhen it comes to creation, there are no boundaries

Rebecca Stadlen Amir


Ron Arad’s “All and Nothing” exhibition at Gordon Gallery in Tel Aviv. Photo by Rebecca Stadlen Amir

Award-winning Israeli architect and designer Ron Arad does not like to be defined. Between his London-based architecture studio, furniture collaborations with Moroso, prestigious gallery shows at the Pompidou Centre in Paris and the MoMA in New York, it’s become clear that there are no boundaries for Arad when it comes to creation. “It doesn’t help me to define. I do what I’m interested in, what excites me, and hopefully it excites other people. Is it art? Is it design? Who cares?” Arad told ISRAEL21c at a preview of his newest gallery exhibition, “All and Nothing.”

Despite having designed many well-known projects around Israel, including the Design Museum Holon, “All and Nothing” is Arad’s first-ever gallery show in his native country.

The site-specific exhibition is taking place from March 22 to May 5 at Gordon Gallery in South Tel Aviv, an area that has become a growing center for the contemporary Israeli art scene in recent years.

32 mirror polished stainless steel tables arrived in crates from Holland for Ron Arad’s show in Tel Aviv. Photo by Rebecca Stadlen Amir

The exhibition is centered on 32 irregularly shaped, stainless steel tables arranged throughout the gallery space. Some of the mirror-polished tables stand on four legs while others are carefully curved around corners and mounted to the wall, allowing gallery-goers to weave through the space and catch reflections from every angle.

Also of note are the empty spaces between the tables, which Arad says helped inspire the exhibition’s name, “All and Nothing.”

“It has to do with the reflections that reflect the world and the gaps between them – the nothing – that play a part as well,” said Arad. “It’s a name; you give something a name and the name begins to work.”

One wall-mounted table features perforated holes which, when looked at from afar, reveal a hidden message – klum (the Hebrew word for “nothing”).

“All and Nothing,” Table no. 14, 2018, mirror-polished stainless steel and patinated mild steel. Photo courtesy of Gordon Gallery

Arad left Israel for London in 1973 but remained connected to his Israeli roots, frequently flying back and forth for design projects and family visits. Although most of his work was created outside of Israel, Arad says that growing up in Israel influenced his work.

“I grew up here [in Tel Aviv] and that’s where I learned about the world and about art,” Arad told ISRAEL21c. “Also for the last 45 years I have not lived here, so being an outsider has its own quality. It gives you freedom to do what you want. You don’t owe anything to your old neighbors and aunt.”

After training as an architect at the Architectural Association in London, Arad transitioned into industrial design in the early 1980s after stumbling upon a Rover car seat in a local scrapyard and transforming it into the iconic Rover Chair. Since then, Arad has designed bestselling chairs, tables and bookshelves whose commercial success has landed them in homes around the world.

Ron Arad’s Rover Chair, 1981. Photo courtesy of Ron Arad Associates

 

 

Arad returned to architecture in 2008, when he established a separate studio, Ron Arad Architects, to focus on a wide range of projects including designing restaurants, residences, hotels and large-scale public projects.

Among the spaces he has designed are the technology floor at Selfridge’s in London, a Yohji Yamamoto boutique in Tokyo and the Watergate Hotel in Washington, DC.

The ToHA office towers in Tel Aviv. Photo courtesy of Ron Arad Associates

His most recent architecture project in Tel Aviv, the ToHa office tower, made headlines when it became known as the tallest building in Israel. The office development, located at the junction of Hashalom and Yigal Alon streets, consists of two towers (28 and 64 stories) and is set for completion this year. The angles of the towers’ iceberg shape are intended to maximize solar shading for the occupants and reduce the structure’s carbon footprint.

Another Israel-based project in the works is the Beit Shulamit cancer treatment center at Emek Medical Center in Afula, a regional hospital in the north. The facility will serve a diverse ethnic population including Jewish, Christian, Muslim and Druze communities from a wide spectrum of socioeconomic backgrounds.

“The thing is, even when you do a museum, do you save the world? No, you don’t,” Arad told ISRAEL21c. “There [at Beit Shulamit] it’s a no-brainer that we’re doing a good thing. The building is more to do with how we are improving the patients’ lives, the families, the people that work there; it’s not about what the building looks like as you drive past.”

For more information on Ron Arad’s “All and Nothing” gallery show, click here.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


CIĘŻARÓWKA Z NAPISEM „JEDWABNE”

DARIUSZ WIŚNIEWSKI: CIĘŻARÓWKA Z NAPISEM „JEDWABNE”

DARIUSZ WIŚNIEWSKI

 



Podczas dyskusji o ustawie o IPN, szef niemieckiej dyplomacji, Sigmar Gabriel, niespodziewanie oświadczył, że to Niemcy są odpowiedzialne za obozy koncentracyjne. Potwierdziła to również kanclerz Angela Merkel.

Dla Polaków to zaskakujące wystąpienie. Przedstawiciele rządu przyznają się do odpowiedzialności za zbrodnie własnego narodu? I Niemcy nie są oburzeni? A więc, rzeczywiście, jest różnica pomiędzy naszymi społeczeństwami. Niemcy zaakceptowali swoją tożsamość narodową. Zgodzili się z przeszłością. Nadal towarzyszy im poczucie winy. Ale uczciwość, z jaką podeszli do swoich najnowszych dziejów, dodała im siły i dojrzałości, chociaż na sumieniu mają znacznie cięższe grzechy niż my. Mogą dzisiaj ruszyć do przodu bez oglądania się za siebie. Przede wszystkim mają prawo powiedzieć, że „to” było wczoraj.

My – nie.

Pozycja ofiary, którą w imieniu całego narodu przyjął polski rząd, to nie tylko próba ucieczki przed prawdą i odpowiedzialnością, ale także zamysł zbudowania nowej, plemiennej wspólnoty.

Projekt w całości oparty jest na kłamstwie.

Musi więc być nadzorowany politycznie. Reżim Jarosława Kaczyńskiego narzucił już społeczeństwu nową historię, inne legendy i narodowy etos, bohaterów, odmienną ocenę naszej kultury i nieznane wcześniej moralne standardy. Niszczona jest przede wszystkim ludzka pamięć, która nie jest dobrym fundamentem dla plemiennej tożsamości. „Nowemu obywatelowi”  –  przyszłemu mieszkańcowi tej fałszywej rzeczywistości, obiecano wyczyszczenie złej pamięci. Powiedziano mu też, że jest niewinnym dzieckiem. Który się właśnie narodził.

A dziecko nie ponosi odpowiedzialności.

Aby zachować poczucie niewinności, potrzebuje jedynie aprobaty. Przeprowadza więc ciągłe ekshumacje cierpień, których doświadczył, albo myśli, że doświadczył, albo nie doświadczył, ale chce, aby inni tak myśleli. Koniecznie publicznie, w odpowiedniej oprawie – ceremonialnie i dramatycznie. Przed szeroką, międzynarodową publicznością. Pokazy takie mają wymazać wyrzuty sumienia oraz wyzwolić sympatię i współczucie u odbiorcy. Mają również odebrać odwagę ewentualnemu oskarżycielowi (który czeka na razie za drzwiami), zawstydzić go, a nawet obarczyć winą za cierpienia.

Przez lata największą szansę na zbawienie oferował Smoleńsk. Zamach mógłby odkupić nasze grzechy, których nigdy nie popełniliśmy. Krew „pomordowanych” rodaków pod Smoleńskiem mogłaby zmyć niemal wszystko, odsłaniając niewinność. Ale tylko wtedy, jeżeli byłby to zamach. Inaczej nie.

Po Europie krążą polskie ciężarówki z napisem „Respect Us. During WW2 Poles Saved Over 100 000 Jews”. Czy na drugiej stronie ciężarówek widnieje napis „Jedwabne”? Nie. Jakiej więc reakcji oczekują organizatorzy tego przedsięwzięcia?

Chodzi o percepcję.

W tradycji pochodzącej z dawnych społeczeństw agrarnych – gdzie najważniejsze było, jak o tobie mówią ludzie, a nie jaka jest rzeczywistość – percepcja jest nadrzędna wobec prawdy. Polskie ciężarówki mają za zadanie wywołać pozytywne wrażenie. Aby świat nas polubił, docenił i podziwiał. I jeżeli słyszał coś o polskim uczestnictwie w Holokauście – aby uznał takie doniesienia za insynuacje. Chcemy, aby ciężarówki przywiozły nam z powrotem niewinność i ulgę. Oraz wysokie miejsce na podium. Czy należy nam się taka pozycja? To zbędne pytanie. Istotne jest tylko, czy możemy ją wynegocjować.

Po amerykańskich drogach jeździ inna ciężarówka. Prawicowa organizacja Związek Żołnierzy NSZ Koło Chicago opatrzyła ją napisem „German Death Camps”. „Truck” ma odwiedzić wiele Stanów. Akcja została podjęta w ramach walki z antypolonizmem. Od wielu już lat amerykańska Polonia niezmordowanie tropi wszelkie jego przejawy. Wiele się o tym mówi, aby zmobilizować środowisko. Istnieje specjalna strona internetowa, Antypolonizm.com., gdzie można zgłaszać pojawiające się w mediach „antypolonizmy”. Ostatni jednak post pochodzi z 2012 r. Jest też kilka znacznie starszych. To wszystko. Przykładów antypolonizmu brakuje. Ale walka ze zjawiskiem przybrała rozmiary narodowego powstania. Just for the record: na drugim boku ciężarówki nie ma napisu „polski antysemityzm”.

Nie ponosimy więc żadnej odpowiedzialności. Nie ma grzechu i nie ma kary. Jesteśmy ponownie dziećmi.

Prawie.

Na przeszkodzie stoi tożsamość narodowa. Ta prawdziwa.

 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


PROCEEDS OF SALES OF ANNE FRANK’S DIARY TO BE DONATED TO NEW ISRAEL FUND

PROCEEDS OF SALES OF ANNE FRANK’S DIARY TO BE DONATED TO NEW ISRAEL FUND

GIL HOFFMAN


The Anne Frank Fonds and the New Israel Fund have teamed up in a new venture.

Anne Frank in 1940, while at 6. Montessorischool, Niersstraat 41-43, Amsterdam. (photo credit: PUBLIC DOMAIN)

Prime Minister Benjamin Netanyahu’s efforts to harm the New Israel Fund endured another blow on Wednesday, as the left-wing umbrella group announced a partnership with the Anne Frank Fonds, the foundation founded by her father, Otto Frank, which administers her diary.

Netanyahu instructed coalition chairman David Amsalem last Tuesday to establish a parliamentary committee of inquiry to look into the group’s activities that, he charged, endanger “the security and future of Israel as the national home of the Jewish people.”

Since then, donations to the New Israel Fund have skyrocketed, with NIS 800,000 donated by Israelis and another NIS 200,000 in North America. The deal with the Anne Frank Fonds was signed last month, but purposely announced on the eve of Holocaust Remembrance Day.

A New Israel Fund spokesman said the charity was aware of Netanyahu’s attack but decided to proceed with the deal anyway.

“Anne Frank is a symbol of humanity, justice, tolerance and acceptance of the other,” the Anne Frank Fonds said in a statement. “These values are the main focus of the work of the New Israel Fund in helping Israel become more democratic and bettering Israeli society.”

The Anne Frank Fonds, which is based in Basel, Switzerland, has donated hundreds of thousands of Swiss francs annually to causes in Israel, in addition to fighting antisemitism and supporting projects around the world like the United Nations Children’s Emergency Fund. It was founded by Otto Frank on January 24, 1963.

The sole survivor of the Frank family and thus Anne Frank’s heir, Otto designated the Anne Frank Fonds as his heir. That is why the foundation owns and administers the rights to her diary and all of her writings.

New Israel Fund director-general Mickey Gitzin said cooperating with the Anne Frank Fonds would strengthen his organization’s activities on multiple issues, including the struggle for social justice, advancing coexistence and women’s rights, and the fight against racism.

Netanyahu accused the New Israel Fund on his Facebook page of being a “foreign” organization that receives money from foreign governments and organizations hostile to Israel, such as those funded by US billionaire George Soros.

The principal aim of the New Israel Fund, he wrote, is to “erase the Jewish nature of Israel and turn it into a state of all its citizens – alongside a Palestinian state free of Jews along the 1967 lines, with Jerusalem as its capital.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


What Do You Get When You Cross Oranges and Zionism?

What Do You Get When You Cross Oranges and Zionism?

   Government Press Office – לשכת העיתונות הממשלתית


 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Izraelski dylemat afrykańskich migrantów

Izraelski dylemat afrykańskich migrantów

Sara Cowen i Daniel Pomerantz
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Między 2006 a 2012 rokiem fala około 40 tysięcy afrykańskich uchodźców i migrantów ekonomicznych weszła do Izraela przez granicę egipską. Ogólnie sądzi się, że starający się o azyl pochodzą z Erytrei i Sudanu, choć trudno wykazać to z pewnością.  
Stworzyło to konflikt w społeczeństwie izraelskim. Niepokój z powodu rosnącej liczby przestępstw i o demograficzny charakter Izraela jako państwa żydowskiego spowodował poparcie dla deportacji. Tymczasem liczne protesty przeciwko deportacji podkreślają moralne zobowiązania Izraela wobec ludzi w potrzebie.
Ponad 20 tysięcy afrykańskich azylantów i aktywistów praw człowieka demonstrowało w Tel Awiwie przeciwko planom deportowania afrykańskich azylantów. Zdjęcie:  Gili Yaari/Flash90

Ponad 20 tysięcy afrykańskich azylantów i aktywistów praw człowieka demonstrowało w Tel Awiwie przeciwko planom deportowania afrykańskich azylantów. Zdjęcie:  Gili Yaari/Flash90

Reakcja Izraela 

11 grudnia 2017 r. Kneset zatwierdził prawo, które wymaga, by ministerstwo spraw wewnętrznych deportowało afrykańskich azylantów z Izraela (głównie do Ruandy i Ugandy). Izrael oznajmił, że da uchodźcom po 3500 dolarów na głowę, by opuścili kraj. W wypadku odmowy, czeka ich uwięzienie. Obecnie deportacje są wstrzymane, bo Sąd Najwyższy rozpatruje petycję twierdzącą, że ten plan narusza prawa międzynarodowe. Tymczasem w tym tygodniu Izrael ogłosił, że przyzna status uchodźcy setkom sudańskich uchodźców, sygnalizując zmiękczenie stanowisko, chociaż jeszcze nie wiadomo, czy to będzie kontynuowane.
Mimo burzliwej historii zarówno Ruanda, jak Uganda stały się niedawno modelami afrykańskiego postępu: z szybko rosnącym bezpieczeństwem i standardem życia, PKB i ostro spadającym poziomem biedy

Kigali, Ruanda

Kigali, Ruanda

Jednak niepotwierdzone raporty wskazują, że deportowani mają poważne problemy po przybyciu do Ruandy i Ugandy, włącznie z zatrzymaniami i aresztem, niewystarczającymi  dokumentami od izraelskiego rządu, skradzionymi dokumentami, żądaniami łapówek, a nawet raportami o handlu ludźmi.
Krótko mówiąc, Izrael stoi przed niejasnym dylematem między sprzecznymi uczuciami ludności Izraela, imperatywami moralnymi i prawnymi oraz praktycznymi potrzebami kraju.

Co robią inne kraje?

Plan Izraela poradzenia sobie z azylantami wywołał sporo oburzenia w mediach i zarzuty o łamanie prawa międzynarodowego.
Jak na ironię, media nie zwróciły specjalnej uwagi na podobny plan z 2016 r., kiedy niemiecka kanclerz Angela Merkel oferowała sumę 1000 funtów (około 1185 dolarów) 158 tysiącom ludzi, których podania o azyl zostały odrzucone, jeśli dobrowolnie wrócą do krajów swojego pochodzenia, włącznie z Syrią, Afganistanem i Irakiem. Ci, którzy odmawiali, stali przed perspektywą przymusowej deportacji. Także Wielka Brytania uchwaliła podobny program.

Jak wypada Izrael na tle innych?

Izrael przyjmuje

 znacznie więcej imigrantów i starających się o azyl na głowę niż większość innych krajów. Przyznał oficjalny status 179 838 ludziom w latach od 2005 do 2012 r. (włącznie z wieloma zagrożonymi Żydami z Syrii, Jemenu i Etiopii). Nie jest to ograniczone do Żydów, ale obejmuje ludzi w potrzebie globalnie. Jest to oszałamiająca liczba przyznanego statusu imigranta bądź azylu na głowę, ponad 10 razy wyższa niż w Europie.

Mówiąc wprost: Izrael jest jednym z najmniejszych krajów na świecie, niemniej akceptuje olbrzymią liczbę azylantów i imigrantów w stosunku do swojej populacji. Izrael stoi także przed wyjątkowym problemem demograficznym: jest jedynym na świecie państwem żydowskim i niektórzy Izraelczycy niepokoją się, że znacząca zmiana populacji tego kraju pozostawi świat bez państwa żydowskiego.

Dobrze wiadomo, że Izrael stosuje pewną dyskryminację w polityce imigracyjnej: łatwiej akceptuje Żydów niż nie-Żydów. Mniej uświadomiony jest fakt, że wszystkie inne kraje robią podobnie.
Na przykład, w odróżnieniu od stosunkowo przychylnego traktowania azylantów z Syrii i Afryki, Unia Europejska odmówiła statusu uchodźców 98,2 procentom setek tysięcy Ukraińców, uciekających przed rosyjską inwazją, a 70% nie otrzymało nawet częściowej ochrony.

Geografia

Lokalizacja Izraela czyni go szczególnie unikatowym krajem. Kulturowo i politycznie jest pod wieloma względami częścią Zachodu, ale mieści się na Bliskim Wschodzi i graniczy z północną Afryką.
Profesor Ruth Gavison
, z Towarzystwa Praw Obywatelskich w Izraelu wyjaśnia, że istnieje dobrze ustanowiona różnica między tym, skąd dokładnie pochodzą starający się o azyl (podkreślenie dodane):

…przybyciem tysięcy migrantów , pochodzących  z krajów, które nie mają wspólnej granicy z Izraelem (i nie jest jasne, czy są migrantami w poszukiwaniu pracy, czy azylantami), a sytuacją, w której niewielka liczba osób, uciekających przed bezpośrednim niebezpieczeństwem, jakie grozi im w ich kraju sąsiadującym z Izraelem, przybywa na granice państwa.

Ci, którzy uciekli ze swoich domów na całej północy i Rogu Afryki, zazwyczaj wybierają Izrael jako swój punkt docelowy: zazwyczaj przechodząc przez rozdarte wojną kraje Czadu, Libii i Egiptu (włącznie z tyglem grup terrorystycznych na egipskiej pustyni Synaju).
Azylanci, którzy przechodzą przez takie kraje, ryzykują dostanie się do niewoli, zgwałcenie i tortury przez handlarzy ludźmi, jak również zastrzelenie lub inną krzywdę z rąk straży granicznej.

Uchodźcy z Darfuru w ogrodzie Róż w JerozolimieUchodźcy z Darfuru w ogrodzie Róż w Jerozolimie

Egipt jest sojusznikiem USA i otrzymuje duże sumy amerykańskich pieniędzy pomocowych. Jest związany tymi samymi prawami międzynarodowymi jak Izrael i reszta świata. Media, które koncentrują się na Izraelu, nie zwracają na ogół uwagi na tę przerażającą sytuację.
Wielu Izraelczyków
 spieszy podkreślić, że nic z tego nie zmienia moralnych i prawnych obowiązków Izraela. Równocześnie, nawet jeśli sytuacja Izraela zasługuje na krytykę, media mają profesjonalny obowiązek przedstawienia sprawy we właściwym kontekście globalnym: obok realiów i budzącej wątpliwości polityki zarówno północnej Afryki i Unii Europejskiej.
Prawo miedzynarodowe

Prawo międzynarodowe w sprawie uchodźców jest skomplikowane i w większości wykracza poza tę analizę. Jednak, aby w pełni docenić problemy, przed jakimi stoi Izrael, trzeba zrozumieć dwa ważne punkty.  
Po pierwsze, w celu uzyskania ochrony przyznawanej uchodźcy azylant musi uciekać w ściśle określonych okolicznościach. I, po drugie, państwa przyznające azyl nigdy nie są zobowiązane do zintegrowania uchodźców we własnym kraju. Wręcz przeciwnie, częsta jest relokacja uchodźców do innych krajów, co jest całkowicie legalną praktyką pod warunkiem, że jest to robione bezpiecznie i legalnie.  
Niemniej prawo międzynarodowe musi być stosowane poprawnie. W swoim liście duża grupa znanych izraelskich akademików sprzeciwia się obecnemu stosowaniu prawa przez Izrael:
Internowanie na nieograniczony czas ma na celu wyłącznie złamanie ducha zatrzymanego. Stanowi to złamanie prawa międzynarodowego, szczególnie w odniesieniu do praw człowieka.
Pytanie, czy obecna praktyka Izraela łamie prawa międzynarodowe, rozważa obecnie Sąd Najwyższy. W relacjonowaniu tej sprawy media mają obowiązek nie tylko powtarzać dramatyczne oskarżenia, ale także zauważyć złożoność tej wysoce technicznej dziedziny prawa.    
Co dalej?

Profesor Bernard Avishai pisząc w “New Yorker” podsumował dylemat Izraela:  

U sedna problemu leży… brak izraelskiego prawa o demokratycznym pojęciu obywatelstwa, nie mówiąc już o demokratycznych kryteriach dla imigracji.

Istotnie, prawa Izraela dotyczące imigracji, od dawna skupiały się przed wszystkim na aliji (żydowskiej imigracji) ze stosunkowo małym zapotrzebowaniem na zorganizowany azyl lub proces naturalizacji: do teraz.
Izrael stoi przed globalnym wyzwaniem kwestii azylu, tak samo jak liczne inne kraje na całym świecie. Izrael zasługuje na takie same naciski i krytykę, jak inne państwa, ale także na taką samą podstawową uczciwość i sprawiedliwość jak wszystkie inne kraje, które borykają się obecnie z tymi moralnymi, prawnymi i praktycznymi dylematami.


Przedstawiona mapa z freevectormaps.com i protestujący z Yaniv Nadav/Flash90 z modyfikacjami; Kigali z YouTube/John Bern; Darfur CC-BY-SA Government Press Office;Unpacking Israel’s African Migrant DilemmaHonest Reporting, 27 marca 2018


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com