Archive | May 2018

BEHIND THE SMOKESCREEN PART II – EXCLUSIVE FOOTAGE FROM GAZA

BEHIND THE SMOKESCREEN PART II – EXCLUSIVE FOOTAGE FROM GAZA

Jerusalem Post


“I shot the video because I observed many times first hand how Palestinians build their propaganda and I strongly believe that no peace will be possible as long as international media believe their narrative instead of seeing the facts,” the French filmmaker told The Jerusalem Post with the release of the first part of the footage.

 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Prezes IPN atakuje Centrum Badań nad Zagładą Żydów.

Prezes IPN atakuje Centrum Badań nad Zagładą Żydów. „Oskarżenie o antysemityzm nie może nas paraliżować”

Adam Leszczyński


W wywiadzie dla „Naszego Dziennika” prezes IPN dr Jarosław Szarek ostro zaatakował badaczy z Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Zarzucił im kłamstwa i zapowiedział odpowiedź instytutu na publikację „Dalej jest noc” o losach Żydów w Generalnej Guberni. Przy okazji narzekał, że nie ma specjalistów od okupacji w IPN

W „Naszym Dzienniku” prezes Szarek, którego główną pozycją w dorobku pisarskim (jego opis można znaleźć tutaj) są bogoojczyźniane książeczki dla dzieci, czuje się jak u siebie w domu. W obszernym wywiadzie – wydrukowanym pod pociągającym tytułem „Sponsorzy antypolonizmu” (21 maja) – mówił więc do czytelnika o bliskich sobie poglądach.

Być może dlatego pilnował się jeszcze mniej niż zazwyczaj. W wywiadzie opowiadał o konieczności edukacji amerykańskich elit o polskich wojennych cierpieniach, odniósł się pozytywnie do pomysłu obowiązkowego wysyłania wszystkich przybywających do Polski dyplomatów do Muzeum Katyńskiego i reklamował otwarcie we Lwowie placówki edukacyjnej IPN „Przystanek Historia”.

Dziennikarka „Naszego Dziennika” zapytała też prezesa IPN o publikację Centrum Badań nad Zagładą Żydów „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski”. Przypomnijmy, że ta doskonale udokumentowana książka pokazuje ogromną skalę współuczestnictwa części ludności polskiej w Zagładzie. Pisaliśmy o niej tutaj:

Zacytujemy wypowiedź prezesa obszernie, ponieważ wywiadu w całości nie ma w internecie (za dostęp trzeba zapłacić):

„Jeżeli jedno środowisko otrzymuje regularnie i niezależnie od tego, kto jest przy władzy, granty, by potem z tymi ustaleniami jeździć po świecie i mówić np. kłamliwie o tym, że 200 tys. Żydów zostało zamordowanych przez Polaków, to potem nie miejmy pretensji.

Na tę książkę będzie odpowiedź naukowców Instytutu Pamięci Narodowej, tych nielicznych badaczy, którzy zajmują się tym tematem. (…) Analiza trwa”.

W tej wypowiedzi prezesa znalazła się jedna nieprawda i szereg insynuacji.

Nieprawdą jest twierdzenie, że według badaczy z Centrum Badań nad Zagładą 200 tys. Żydów zostało „zamordowanych przez Polaków”. Liczba 200 tys. Żydów, którzy zginęli przy współudziale Polaków – czyli zostali np. zadenuncjowani albo doprowadzeni na posterunek polskiej policji granatowej – pojawia się jako szacunek w wypowiedziach prof. Jana Grabowskiego, jednego z badaczy z Centrum (np. w wywiadzie dla „Wyborczej” z 17 marca 2018

Jest to jednak, jak się zastrzega historyk, szacunek. Ponadto współudział różni się jednak od morderstwa, nawet jeśli w tym wypadku denuncjacja ukrywającego się Żyda równała się skazaniu go na śmierć.

Szacunki podawane w książce „Dalej jest noc” – które omawialiśmy w OKO.press dokładnie, więc nie będziemy się powtarzać – są jednak dużo bardziej szczegółowe i lepiej uzasadnione. „Zdecydowana większość próbujących się ratować Żydów – na podstawie przebadanych i zweryfikowanych przypadków – zginęła z rąk polskich bądź też została zabita przy współudziale Polaków” – piszą prof. Engelking i prof. Grabowski.

Nie chce nam się wierzyć, że prezes Szarek nie miał tej książki w ręku.

Znacznie bardziej perfidna jest insynuacja prezesa zawarta w słowach dotyczących grantów, które rzekomo ma otrzymywać „jedno środowisko”. Przy okazji publikacji książki „Dalej jest noc” parokrotnie pojawiały się na prawicy głosy, że badacze z Centrum szkalują Polskę „za nasze pieniądze”.

Cenckiewicz też się dziwi

Pisał o tym m.in. na Facebooku bliski prawicy historyk Sławomir Cenckiewicz, współpracownik Antoniego Macierewicza. Oto jego wpis z 17 maja.

   Sławomir Cenckiewicz

Problem finansowania badań przez prawicowy rząd PiS, które rażą czasem swoją tendencyjnością i ideologiczną zapiekłością, jest znacznie szerszy.

Nie chodzi tylko o wsparcie dla ludzi i środowisk takich jak prof. Engelking czy dr Grabowski, którzy poza wątpliwościami co do głoszonych tez “naukowych” (np. Polacy wydali/zabili 200 tys. Żydów podczas II wojny światowej), często wprost atakują rządy w Polsce po 2015 r.

Chodzi również o wsparcie dla genderyzmu i innych lewackich i

See More

“Władza wygłasza bzdury o Holokauście w imię gry politycznej”. “Newsweek” o wybielaniu historii przez PiS

Barbara Engelking, która zajmuje się badaniami nad zagładą Żydów, w rozmowie z “Newsweekiem” pokazuje prawdziwą twarz Holokaustu, gdzie niechlubną rolę odegrali też niektórzy Polacy. Wskazuje, że polityka wybielania historii poprzez nowelizację ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej daj…

 

Cenckiewicz pisze m.in. „Nie potępiam wszystkich prac środowiska któremu współprzewodzi prof. Engelking i sama myśl, że państwo finansuje ich badania nie jest dla mnie straszna. Chodzi mi tylko o dwie kwestie:

– o konsekwencję, a w zasadzie o jej rażący brak: rząd żąda od IPN szybkiej reakcji na badania w/w środowiska a jednocześnie dosypuje im środki na kolejne oskarżycielskie badania;

– z drugiej strony – wspomniane środowisko w kółko mówi w kraju i za granicą o faszystowskim i dyktatorskim rządzie PiS a bierze od niego środki na badania;

A zatem mimo zmian w Polsce beneficjentami grantów naukowych są w dalszym ciągu głównie lewacy”.

Granty za antypolonizm?

Dr Szarek w istocie sugeruje w swojej wypowiedzi, że granty są nagrodą dla grupy historyków, którzy otrzymują je dlatego, ponieważ zajmują się pisaniem złych rzeczy o Polakach. Jest to zarzut, którego oczywiście nie może postawić wprost. Musiałby bowiem wówczas powiedzieć, o jaki grant chodzi i skąd powziął przekonanie, że został przyznany w sposób naruszający reguły naukowej konkurencji.

Np. publikacja „Dalej jest noc” została sfinansowana m.in. przez grant przyznany przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki (grant 12H/13/0484/82).

Jeśli prezes wie, że grant został przyznany po znajomości, niech to powie wprost. Zachęcamy. My piszemy o tym, jak aktualny minister nauki z Zjednoczonej Prawicy pod egidą PiS przyznaje granty i jak mało ma to wspólnego z normalnymi procedurami. O tym chętnie też napiszemy.

Później prezes Szarek długo tłumaczył, dlaczego IPN nie jest w stanie dać odporu tym wszystkim strasznym antypolonizmom – czego oczekują od niego media prawicowe oraz rządzący PiS.

Nie ma badaczy, bo IPN ich odsuwa od badań

Prezes mówił, że to dlatego, że nie ma badaczy.

„Na ponad 150 pracowników Biura Badań Historycznych w całej Polsce zaledwie 13 osób zajmuje się tematyką polsko-żydowską. Ostatnio zatrudniliśmy dodatkowo kilku historyków, ale to nadal niewystarczające. Żeby zbudować środowisko naukowe, trzeba lat”.

Prezes pomija fakt, że w ostatnich miesiącach IPN odsunął dwóch badaczy zajmujących się właśnie problematyką polsko-żydowską od pracy naukowej. Szczególnie bulwersująca jest opisywana przez nas sprawa dr. Adama Puławskiego, historyka odsuniętego od badań naukowych dlatego, ponieważ ich wyniki nie zgadzały się z linią polityczną IPN. Instytut też odmówił wydania książki, która była efektem badań dr. Puławskiego.

Co ciekawe, przy okazji dr Szarek sam sobie odpowiada na pytanie o to, dlaczego historycy z Centrum Badań nad Zagładą dostają granty: stworzyli środowisko naukowe, które ma znaczący i ceniony przez ekspertów dorobek, jest znane i szanowane w międzynarodowym świecie badaczy Holocaustu.

IPN nawet nie ma naukowców, którzy się zajmują Zagładą, a tych, których ma, odsuwa od pracy naukowej. Trudno się dziwić, że historycy z IPN nie dostają grantów na swoje badania w tej dziedzinie.

Dr Szarek: Pomaganie Żydom nie było masowe

Pod koniec prezes Szarek pośrednio oddał honor historykom z Centrum Badań nad Zagładą, przyznając im rację w jednym kluczowym punkcie. Zacytujmy:

„Nie można ograniczać pomocy Żydom tylko do osób uznanych za Sprawiedliwych, bo to jest jedynie wąska kategoria osób pomagających Żydom. Nigdy nie twierdziliśmy, że pomoc Żydom była masowa, ale nigdy nie zgodzimy się na to, żeby postawy odwrotne uważać za masowe, żeby na przypadkach budować obraz całości, w ogóle nie pokazując szerokiego kontekstu i realiów okupacji. Na to zgody nie będzie”.

Stwierdzenie, że pomaganie Żydom nie było masowe jest w ustach historyka z IPN bardzo śmiałe. To niemal antypolonizm. Taki jest bowiem konsensus historyków spoza IPN: Żydom pomagali nieliczni („promil Polaków”, jak mówiła OKO.press badaczka okupowanego Biłgoraju).

nadeslal: Leon Rozenbaum

Dominującą postawą była obojętność. Tych, którzy wydawali Żydów, było jednak znacznie więcej od tych, którzy ratowali.

Nie wiadomo, o co chodzi prezesowi, kiedy mówi, że nie można „na przypadkach budować obraz całości”. To właśnie robi historyk – buduje obraz całości na podstawie przypadków, możliwie wielu, które odnajduje w źródłach poddawanych krytycznej analizie.

Co więcej, autorzy i autorki książki „Dalej jest noc” uczynili bardzo wiele, aby przejść od poziomu opisu poszczególnych przypadków do analizy statystycznej. Zastosowali w tym celu przemyślaną i jasno opisaną metodologię.

Wyniki ich badań nie podobają się prezesowi? Trudno. Jest dzielny. „Oskarżenia o antysemityzm pojawiały się już w XIX wieku i później i będą się pojawiały” – mówi.

Kłopot w tym, że te oskarżenia nie były bezpodstawne – antysemityzm był głównym punktem programu polskiej prawicy przynajmniej od lat 80. XIX w. do II wojny światowej. Gdyby prezes Szarek czytał książki na ten temat – OKO.press może mu polecić z ostatnich pozycji np. prace Małgorzaty Domagalskiej o tygodniku „Rola”oraz Grzegorza Krzywca o ideologii antysemickiej przed I wojną światową – to by wiedział. Woli jednak wierzyć w swoje fantasmagorie.


Adam Leszczyński Historyk i socjolog, profesor w Instytucie Studiów Politycznych PAN, publicysta. Autor dwóch książek reporterskich o Afryce i kilku książek o historii. “Szkalował” Polskę m.in. w „the Guardian”, „Le Monde”, „El Pais”, „Suddeutsche Zeitung”. Ostatnio wydał książkę o polskiej samoocenie – „No dno po prostu jest Polska. Dlaczego Polacy tak bardzo nie lubią swojego kraju i innych Polaków” (WAB 2017).
W OKO.press pisze o polityce i historii.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


W tym tygodniu w Klubokawiarni Babel (Warszawa, ul. Próżna 5)

W tym tygodniu w Klubokawiarni Babel (Warszawa, ul. Próżna 5)


Klubokawiarnia Babel's photo.

24 maja (czwartek) godz.19:00

Wernisaż wystawy „Microway” Zuzanny Grochowskiej

Zuzanna Grochowska jest studentką Grafiki na Warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych oraz Historii Sztuki na Uniwersytecie Warszawskim. Zajmuje się działaniami w przestrzeni nowoczesnych mediów jakich jak video mapping, jak i tradycyjnej grafiki warsztatowej, rysunku oraz malarstwa. W swoich poszukiwaniach artystycznych, kieruje się chęcią przedstawienia obiektów o cechach biologicznych na zróżnicowanych fakturowo powierzchniach, dla których głównym źródłem inspiracji pozostaje ludzkie ciało i jego przekształcenie. Na drodze eksperymentów technologicznych, szuka najbardziej unikatowego połączenia plamy i linii. Grafika warsztatowa była jej pierwszym wyborem jeżeli chodzi o specjalizację i szybko okazała się najswobodniejszym środkiem wyrazu. Łącząc narzędzia komputerowe i manualne, tworzy prace bogate w subtelne przejścia tonalne i różnorodne efekty rysunkowe, w których każdy element stanowi przemyślaną strategię mającą na celu zwrócenie uwagi na każdy detal odbitek.

Współorganizatorem wystawy jest Salonou
Więcej informacji: https://www.facebook.com/events/224307304822438/

Klubokawiarnia Babel's photo.

26 maja (sobota) godz.12:00

Warsztaty tańca izraelskiego z zespołem SNUNIT
Prowadzenie: Kinga Kalupa i Julia Nowakowska

Szukasz inspiracji na sobotnie południe? Mamy dla Ciebie propozycje jak miło i aktywnie spędzić czas w energetycznym towarzystwie!
Serdecznie zapraszamy na warsztaty tańca izraelskiego! Doświadczenie taneczne nie jest wymagane, potrzebne są tylko wygodne buty i dobry humor. Dołącz do nas i poczuj radość ze wspólnego tańca i wyjątkowej izraelskiej muzyki.

Wstęp wolny.

Wydarzenie współorganizowane przez TSKŻ, Klubokawiarnię BABEL i grupę tańca izraelskiego SNUNIT z Warszawy.

Więcej informacji: https://www.facebook.com/events/2026724584235937/

 27 maja (niedziela) godz. 15:00

Gerard Edery w Klubokawiarni Babel

Z okazji 70. rocznicy powstania Państwa Izrael, 27 maja o godz. 15.00 w Klubokawiarni Babel wystąpi Gerard Edery. Towarzyszyć mu będą: Sebastian Wypych (kontrabas) oraz Marcin Król (skrzypce).Podczas koncertu, usłyszeć będzie można najpiękniejsze pieśni sefardyjskie.

Gerard Edery – jeden z najwybitniejszych interpretatorów muzyki sefardyjskiej. Edery urodził się w Casablance, dorastał w Paryżu i Nowym Jorku. Doświadczenia młodości otworzyły artystę na muzykę różnych stron świata. Edery wykonuje na koncertach pieśni w szesnastu językach; biegle potrafi porozumiewać się w czterech. Jest wirtuozem gitary i popularnego w Azji Mniejszej instrumentu strunowego – Sazu. Twórczość Edery’ego zawieszona jest pomiędzy jazzem, muzyką klasyczną i muzyką ludową z różnych regionów świata. Za swoje wykonania pieśni sefardyjskich otrzymał prestiżową nagrodę – Sephardic Musical Heritage Award.

Wstęp wolny!

Zrealizowano dzięki dotacji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Toronto School Removes Jewish Heritage Month Banner

Toronto School Removes Jewish Heritage Month Banner

By Aidan Fishman
Director of the League for Human Rights
B’nai Brith Canada


Banner celebrating Jewish Heritage Month at Toronto District School Board (TDSB)

TORONTO – B’nai Brith Canada is expressing its outrage after the principal of a Toronto public school removed a banner made by students for Jewish Heritage Month, in a decision upheld by officials at the Toronto District School Board (TDSB). 

The banner had hung for a week without incident in the main foyer of Forest Hill Collegiate Institute, a midtown Toronto high school with a large Jewish population, before being removed without notice or consultation on Monday. When questioned by students and parents, Principal Reiko Fuentes told them that, although originally approved, the banner was “too controversial” because it resembled the Israeli flag.

Parents of Jewish students at Forest Hill Collegiate Institute are fuming. Yael Elfassy, the mother of one of the students who made the banner, told B’nai Brith that, “The principal’s decision to remove the banner is totally unacceptable. She has no right to tell Jewish students to remove Israel from their heritage.”

When contacted by B’nai Brith, TDSB officials suggested that the banner be displayed internally at Jewish Heritage Month events organized by students, but stood by Principal Fuentes’ decision to remove the banner from the main foyer.

“The TDSB is making a mockery of Jewish Heritage Month,” said Michael Mostyn, Chief Executive Officer of B’nai Brith Canada. “This month is supposed to symbolize the acceptance and inclusion of Jewish students and teachers in Toronto schools, but is now marking the exact opposite.

“The administration at Forest Hill Collegiate Institute must immediately return the Jewish Heritage Month banner to its rightful place, and apologize to the Jewish students who have had their heritage denigrated by their own principal.”

The drive to mark Jewish Heritage Month at the high school came after students returned from the March of the Living, an annual program that takes Jewish youth to Poland to learn about the horrors of the Holocaust, and then to Israel to witness the revival of Jewish statehood in their indigenous homeland.

Upon their return, students expressed interest in holding Holocaust education workshops at their school, and were told by administrators to combine these activities with Jewish Heritage Month, which is marked in Ontario and across Canada in May.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Henryk Grynberg: Zapiski na marginesie „Księgi wyjścia” Mikołaja Grynberga

Stan pomarcowych umysłów. Zapiski na marginesie „Księgi wyjścia” Mikołaja Grynberga

Henryk Grynberg


Rozmowy, które zebrał Mikołaj Grynberg, przypominają studium socjologiczne i niewątpliwie uzupełniają wiedzę o marcowych i pomarcowych prześladowaniach rasowych, bezradności ofiar, mendowatości prześladowców i bezprawiu, za które do dziś nikogo nie ukarano.

Pierwsza w zbiorze rozmów Mikołaja Grynberga „Księga wyjścia” (Wołowiec 2018) nosi tytuł „Szymon i Małka Fisz” i widzę, że to jest to samo, co oboje opowiedzieli mi dwadzieścia lat temu w Kopenhadze, a można to przeczytać w poświęconym temu samemu tematowi co „Księga wyjścia” obszernym rozdziale pod tytułem „Wygnanie”, który zwieńcza moją dokumentalną powieść „Memorbuch” (Warszawa 2000), notabene wznowioną w tym roku w tym samym wydawnictwie, gdzie ukazały się rozmowy Mikołaja Grynberg. Jego zbiór zawiera dwadzieścia osiem relacji, a mój rozdział dwanaście. Jego rozmowa z Szymonem i Małką Fisz ma siedemnaście stronic, a moja narracja trzecioosobowa siedem, ale treści zmieściło się więcej na moich siedmiu, bo taka jest właśnie różnica między rozmownością a prozą. Na przykład dialog w prozie wymaga zwięzłości, dyscypliny i wcale nie jest łatwy do napisania, a w fast-foodowych rozmowach niekoniecznie: – W co się krowa patrzy? – W gnat. – W gnat? – Tak, w gnat (s. 37). – Pytaj. – Opowiadaj (s. 62). – Traktuję to jako wstęp i liczę na ciekawą rozmowę. – Ja też (s. 175). – Jest taka historia… mogę teraz opowiadać? – Pewnie (s. 206). – Wychowałeś się w żydowskim domu? – To był dom poniemiecki. – To wiem, pytam o waszą rodzinę (s. 262).

Ciekawym zbiegiem okoliczności jest również ten sam u obu Grynbergów koncept żydowskiej wojny trojańskiej. „[O]dbił mu sekretarkę, którą była piękna córka Tekli Borowiak. […] Można nawet zaryzykować twierdzenie, że wojna żydowska, którą Moczar rozniecił w latach 1967–68, była w pewnej mierze trojańską” – Henryk Grynberg, „Uchodźcy”, rozdział „O, Beverly Hills”. „Ojciec odbił mu moją mamę. To jest jak z mitu o pięknej Helenie, tyle że o pięknej Henryce. – To przez twojego… – Przez mojego tatę był cały marzec i antysemityzm w Polsce, tak” – Mikołaj Grynberg, „Księga wyjścia” (s. 160). Co zabawniejsze, nowa edycja „Uchodźców” też się ukazała w tym samym czasie i wydawnictwie, co „Księga wyjścia”. Wygląda to więc na jakiś żydowski trik: dwóch Grynbergów w tym samym czasie i tym samym wydawnictwie sprzedaje dwa razy ten sam towar.

Rozmowy, które zebrał i wybrał młodszy o pokolenie Mikołaj Grynberg, przypominają studium socjologiczne i niewątpliwie uzupełniają wiedzę o marcowych i pomarcowych prześladowaniach rasowych, bezradności ofiar, mendowatości prześladowców i bezprawiu, za które do dziś nikogo nie ukarano. A szczególnie o nietolerancji, chamskiej i powszechnej jak chyba nigdzie indziej w poholokaustowej Europie: „Poszłam do szkoły […] i od razu dostałam kamieniem w głowę. – Dlaczego? – Bo Żydówka” (s. 58). „Pesa Lajter. Czy pani zwariowała – mówi sekretarka. Z takim imieniem i nazwiskiem? Musi jej pani imię zmienić, bo będzie szykanowana” (s. 69). „Pożyczyłam od koleżanki sukienkę komunijną i gromnicę. Ktoś mi zrobił zdjęcie i je nosiłam. – Po co? – Jak krzyczeli za mną «parszywa żydówa», to je wyciągałam i mówiłam, że już byłam u komunii” (s. 70). „Na naszej klatce był napis: Żyd kurwa, mieszkanie 6” (s. 83). „Wszyscy się ode mnie odsunęli. Siedziałam w ławce z kolegą, który też był Żydem, a cała reszta nas omijała” (s. 85). „Było nas dwóch z klasy, którzy mogli raz w tygodniu dłużej spać, bo religia była na pierwszej lekcji. I wtedy się zaczęło. Kroili nam tornistry. […] Gwiazdę rysowali. […] Mosiek, Srulek, Jojne” (s. 164). „[W]róciłem do szkoły, ale tam jeden chłopak mnie zwyzywał od parszywych Żydów i strasznie skopał takimi wielkimi buciorami po nogach” (s. 232). „Szedłem po schodach w berecie, a tu podchodzi do mnie matka kolegi i jak mnie nie wyrżnie w ten beret, i krzyczy: tu Jezus Chrystus na ścianie wisi! Ty taki owaki!” (s. 233). „Wszystko było dobrze, dopóki nie rozeszła się wiadomość, że jestem Żydem. […] Starsi dali młodszym kije i kazali mnie bić” (s. 234). „W pierwszą niedzielę czterysta dzieci poszło do kościoła, a czterech chłopaków, nie, no to się zaczęło” (s. 249). „[N]apisali mi na ławce: tu siedzi parszywa żydówa, wyjeżdżaj do Palestyny!” (s. 263). „Tu ktoś splunął na mnie, tam nazwał żydówą. W szkole starszy uczeń uderzył mnie w brzuch, normalnie, jak to w Polsce” (s. 317). „Maltretowali mnie. Zakrywali kocem i bili. Chodzili do kościoła i się modlili, a ja nie. Nie dawali mi żyć i krzyczeli: ty żydówo!” (s. 350). I trzeba koniecznie podkreślić, że nie działo się to w 1968 r., lecz przez wiele wcześnieszych lat. Czego w takiej kulturze można było się spodziewać w 1968 r.? Tego samego, co dziś.

Tematem dla osobnego studium mógłby być ujawniony w tych rozmowach stan pomarcowych umysłów. „– W Izraelu denerwuje mnie brak savoir-vivre’u. […] – Nie przyzwyczaiłeś się przez te prawie pięćdziesiąt lat? – Nie, bo nie chcę się przyzwyczaić. – W Polsce jest kulturalniej? – Znacznie” (s. 39). „Polska była moim domem. […] od tego czasu już nie mam domu. […] swojego miejsca na ziemi” (s. 46). „– Dlaczego wybrałaś Szwecję? –– Bo była w Europie” (s. 49). W Europie, wypróbowanej przyjaciółce Żydów. „Zostałem posłany na religię i przyjąłem chrzest […], przejąłem antysemickie spojrzenie: biedna Polska, gdyby nie Żydzi, którzy ją wyciskają jak cytrynę, byłaby bogata…” (s. 106–110). „Czuliśmy się całkowicie Polakami, [ale] chodziliśmy do TSKŻ […], dostawaliśmy paczki i słodycze. […] Jeździliśmy też na żydowskie kolonie” (s. 222). Za pieniądze amerykańskich Żydów. „Powiedziałem żonie, kim jestem, i zakazałem do tego wracać. Wyznałem, że to jest największa tajemnica mojego życia” (s. 215). „W 1983 poznałem moją aktualną żonę. Wtedy już się nie bałem, ale prosiłem o zachowanie tajemnicy” (tamże). „Słuchajcie, przyjechała rodzina mojej żony, oni nie wiedzą, że jestem Żydem. Nie przychodźcie więcej” (s. 224). „Mama nie poszła na pogrzeb brata, żeby się nikt nie zastanawiał, co to za kobieta tak płacze” (s. 225). „– Pamięta pani moment zrzekania się obywatelstwa? – Bardzo to przeżyłam ze względu na naszego syna, który miał wtedy dwa lata. […] To było bardzo bolesne” (s. 296). Syn jest obywatelem amerykańskim, zrobił w Nowym Jorku karierę, której mu nikt nie odbierze, i nic nie wskazuje, aby żałował, że pozbawiono go prawa do służby w polskim wojsku. „Tu ktoś splunął na mnie, tam nazwał żydówą. W szkole starszy uczeń uderzył mnie w brzuch, normalnie, jak to w Polsce, [ale] wiesz, co z tego wszystkiego było najboleśniejsze? Podpisywanie, że zrzekam się obywatelstwa. […] – Jeździcie do Polski? – W tym roku byliśmy cztery razy” (s. 317–320). „Już nie jestem Polakiem? To kim jestem?” (s. 330). Tak pyta syn jidyszowego poety, od pięćdziesięciu lat obywatel izraelski. „Jestem szczęśliwy, że nie wyemigrowałem po Marcu. Czuję, że jestem u siebie” [!]. Takiego dożywotniego uszkodzenia nigdzie indziej nie uświadczysz. To oczywiście nie ich wina, ale tych, co im to zrobili.

Na koniec kwiatki z redakcyjnej łączki. „«Fołks Sztyme» […] przez wiele lat jedyne pismo w Polsce ukazujące się w języku jidysz” (s. 23). Nieprawda, nawet pod koniec jego istnienia równocześnie wychodził – i nawet jest w tej książce wspomniany – miesięcznik „Jidysze Szriftn” (s. 327). Nie „Centralny Komitet Żydów Polskich” (s. 23), lecz Centralny Komitet Żydów w Polsce (nie wszyscy Żydzi w Polsce byli polskimi Żydami i nie wszyscy polscy Żydzi mieszkali w Polsce). Nie Hana (s. 60), ale Chana, bo tak się wymawia i pisze to znane żydowskie imię. Kobieta zasiadająca w sądzie jest sędzią, a nie „sędziną” (s. 65). „Na Pesach jedliśmy rybę i wszystko jak trzeba” (s. 72). Ryba nie należy do tego, co na Pesach trzeba. Mordechaj Anielewicz nie był „jednym z przywódców powstania w getcie warszawskim” (s. 91), lecz naczelnym dowódcą. Nie „hucpa” (s. 173, s. 182 i s. 280), ale „chucpa” (chet, wow, cadik, pej, hej) – patrz „Słownik polsko-jidysz, jidysz-polski” (Kraków 2007). „To był policzek w mordę” (s. 99) – dowcip z zeszytów szkolnych. „Rodzice nie do końca to widzieli na początku” (s. 142) – jak wyżej. „Ożeniłaś się z chłopakiem z Polski?” (269). Tak ożenić się mógł tylko gej. „Ona się paliła do żeniaczki” (s. 362). Tak palących lesbijskich małżeństw jeszcze wtedy nie było. „Ładną cyfrą jest dziesięć tysięcy dolarów” (282). Owszem, ładną, ale takiej cyfry nie ma. „Stamtąd to cię najwyżej mogli na Ural do Birobidżanu wysłać” (s. 337). Nie mogli, bo gdzie Rzym, a gdzie Krym? Ural od Birobidżanu dzieli prawie cała Azja. Zauważyłem, że zwłaszcza żydowskie książki są dziś w Polsce tak niefrasobliwie redagowane.

Książka: – Mikołaj Grynberg, „Księga wyjścia”, wyd. Czarne, Wołowiec 2018.


Henryk Grynberg – prozaik, poeta, eseista, laureat Nagrody Kościelskich, czterokrotnie nominowany do Nagrody Nike. Autor m.in. zbioru opowiadań „Drohobycz, Drohobycz”, powieści „Memorbuch” i „Dziedzictwo”, opartego na dokumentacji filmu Pawła Łozińskiego „Miejsce urodzenia” oraz trzytomowego „Pamiętnika”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com