Archive | November 2018

Merkel to address Kristallnacht ceremony at Berlin synagogue

Merkel to address Kristallnacht ceremony at Berlin synagogue

Harriet Sherwood Religion correspondent,
and Louise Osborne in Berlin


Event will commemorate 80th anniversary of Nazi terror that led thousands of Jews to flee

Visitors look at a photo of a synagogue burning in 1938 at a Berlin exhibition on Kristallnacht. Photograph: Sean Gallup/Getty Images

Angela Merkel, the German chancellor, will address a ceremony at a Berlin synagogue to mark the 80th anniversary of Kristallnacht, the night of Nazi terror across Germany and Austria that led thousands of Jewish families to flee.

Merkel will be joined by the German president, Frank-Walter Steinmeier, for the commemoration on Friday at the Rykestrasse synagogue, organised by the Central Council of Jews in Germany.

The Jewish Community of Berlin has also organised a number of events, including a ceremony at the state parliament during which the names of all 55,696 Jews from the city who were murdered during the Holocaust will be read out at the Memorial to the Murdered Jews of Europe.

The anniversary will also be marked by Jewish communities across the world. In the UK – the destination of almost 10,000 children put on Kindertransport trains following Kristallnacht – a multi-faith service of remembrance will take place at Westminster Abbey on Thursday evening, and synagogues will leave lights on over Shabbat, the Jewish sabbath.

More than 1,400 synagogues and other Jewish premises were looted and destroyed across Germany and Austria in a series of pogroms unleashed by Nazis on the night of 9-10 November 1938.

The windows of Jewish shops, businesses and homes were smashed as police stood by during the antisemitic rampage, giving it the name of Kristallnacht (night of broken glass).

Scores of synagogues burned down as firefighters watched; their orders were only to intervene if the flames threatened to spread to other buildings.

At least 91 Jewish people were killed in the violence, and up to 30,000 men were rounded up and taken to concentration camps.

In the weeks that followed, the German government passed dozens of laws and decrees targeting Jews and their property. Many families fled the country or sent their children to safety.

A woman and her child pass by smashed shop windows after Kristallnacht in Magdeburg, Germany, in November 1938. Photograph: The Weiner Library/Rex

Martin Winstone from the UK-based Holocaust Educational Trust said: “Everything that happened on Kristallnacht had already happened, but until then it was localised and not orchestrated. Kristallnacht was a new level of radicalism and systematic, nationwide violence against Jews.

“Many Jews had already left Germany and Austria, but for the rest, Kristallnacht “represented a moment of reluctant realisation that there was no future for them there.”

The commemoration this year is “probably the last landmark anniversary where there are still living witnesses to what happened. And it is given an extra dimension because of the resurgence of antisemitism in Europe, and the issue of how we deal with people displaced from their homes is again very much on the agenda,” he added.

Josef Schuster, the president of the Central Council of Jews in Germany, said: “The images of the burning synagogues and destroyed Jewish shops have become part of our collective memory.

“The memory of the November pogroms is important because it shows us the horrible consequences of social exclusion of a group. And it shows that civil society did not resist or protest against the violence against Jews. Resist the beginnings – that is the message of that date.”

After the Holocaust, “it was not taken for granted that Jewish life would develop again in Germany”, Schuster added. But the country’s Jewish population more than trebled between 1990 and 2002, with many Jews relocating from the former Soviet Union.

The number of Jews living in Germany has fallen from 106,435 in 2008 to 97,791 last year, according to statistics portal Statista. Between 2015 and 2017, the number of antisemitic crimes recorded by the federal interior ministry rose from 1,366 to 1,504, although figures are lower than a decade ago, when they climbed to about 1,600.

Some politicians have blamed incoming migrants for the recent rise, but the data showed that in 2017, almost 95% of incidents had a rightwing motive.

However, many antisemitic incidents are not reported to authorities, according to some monitoring groups. RIAS, which tracks antisemitic incidents in Berlin, recorded 947 incidents in the German capital alone, almost double that of 2016, when the figure was 590.

Anecdotally, some Jews talk of no-go areas in Berlin and other German cities. All major Jewish sites, including synagogues, are guarded by police.

Ilan Kiesling, a spokesperson for the Jewish Community of Berlin, said: “Our community members have become used to that over the decades – community life virtually taking place behind protective fences and under surveillance cameras.”

The rise in antisemitism in Germany and across Europe has made events such as the commemoration of Kristallnacht even more important, he said.

Hella Pick, who arrived in the UK from Vienna in 1939 at the age of eight, said Austria had not confronted its past to the same extent as Germany.

“Germany has really tried to understand what happened. Every schoolchild has to learn about the country’s history. That’s a great contrast with Austria,” she said. All children should be taught Jewish history, “not just the Holocaust, but the contribution Jews have made to literature and the arts and so on”.

Pick, who spent 35 years working for the Guardian, said she had very little memory of her childhood in Vienna in the 1930s. “I’ve somehow blotted it out of my mind,” she said.

The interior of Rykestrasse synagogue was destroyed during Kristallnacht, although the building’s structure survived the bombing of Berlin during the second world war almost undamaged.

In 1940, it was confiscated by the Wehrmacht and used as a stables and for storage. Its restoration was completed in 2007, and it is now the second-biggest synagogue in Europe with a capacity of 2,000.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


O judaizmie i islamie [Komentarz do parszy Chajej Sara]

O judaizmie i islamie [Komentarz do parszy Chajej Sara]

RABIN JONATHAN SACKS
Tłumaczenie: Jolanta Różyło


„Hagar w dziczy”, obraz Camille Corot z pierwszej połowy XIX wieku/ fot. The Metropolitan Museum of Art

PARSZA CHAJEJ SARA – 3 LISTOPADA 2018/ 25 CHESZWAN 5779

Znane sformułowanie ukute przez Ericha Auerbacha mówi, że Tora jest „naszpikowana kontekstami”. W tle jasno opisanych wydarzeń kryją się zagadkowe historie, które czekają na nasze interpretacje. O tej kryjącej się pod powierzchnią parszy Chajej Sara dowiadujemy się tylko z aluzji. W tekście znajdują się trzy wskazówki, które pomogą nam ją odkryć.

Pierwsza pojawia się, kiedy sługa Abrahama wraca z kobietą, która ma zostać żoną Izaaka. Rebeka widzi w oddali przyszłego męża, który „wracał właśnie z wycieczki do studni Lachaj-Roi” (Be-reszit 24:62), aby medytować w polu. Miejsce akcji tej opowieści jest zaskakujące. Do tej pory rodzina patriarchy kojarzyła nam się przede wszystkim albo z Beer Szewą, dokąd Abraham powrócił po związaniu Izaaka, albo z Hebronem, gdzie umarła i została pochowana Sara. Czym jest zatem Lachaj-Roj (lub Beer-Lachaj-Roj) i jakie jest jego znaczenie?

Drugą wskazówką jest ostatni, niezwykły etap w życiu Abrahama. W każdym kolejnym rozdziale czytamy o wzajemnej miłości i wierności jego i Sary. Wspólnie wyruszyli w podróż w nieznane. Wspólnie walczyli z bałwochwalstwem. Sara dwukrotnie uratowała życie męża, udając, że jest jego siostrą. Mieli nadzieję i modlili się o potomstwo – przez długie lata, aż do narodzin Izaaka, znosili ból bezpłodności Sary. Kiedy żona umiera, Abraham opłakuje stratę. Postanawia kupić jaskinię, w której ją pochowa i w której sam kiedyś spocznie. Wydawałoby się, że resztę życia spędzi w samotności, a następnie zostanie złożony obok „Sary żony jego” (25:10) w jaskini w Machpela (25:9).

Niespodziewanie jednak po ślubie Izaaka Abraham postanawia poślubić kobietę o imieniu Ketura, która rodzi mu sześcioro dzieci. Nic więcej nie wiemy o jego nowej żonie, a sama historia i jej znaczenie nie są jasne. Jednak żadne, nawet drobne detale zawarte w Torze nie są przypadkowe. Wygląd Abrahama na przykład nie jest nam w ogóle znany, podobnie jak nieznane jest imię sługi, który został wysłany z misją znalezienia żony dla Izaaka. Według tradycji był to Eliezer, ale tej informacji nie ma w Torze. Co więc oznacza drugie małżeństwo Abrahama i jakie ma znaczenie w kontekście jego historii?

Trzecia wskazówka do rozszyfrowania ukrytej historii zawarta jest w opisie śmierci Abrahama:

I skończył, i umarł Abraham w sędziwości szczęśliwej, stary i syt życia, i przyłączon został do ludu swojego. I pochowali go Icchak i Iszmael, synowie jego, w jaskini w Machpela, na polu Efrona, syna Cochara, co naprzeciw Mamre. Na polu, które nabył był Abraham od synów Cheta, tam pochowany został Abraham i Sara żona jego (25:8-10).

Obecność Iszmaela na pogrzebie jest zaskakująca. W końcu został wygnany na pustynię, gdy Izaak był jeszcze dzieckiem. Do tego momentu jesteśmy przekonani, że przyrodni bracia żyli w całkowitej separacji. Tora umieszcza ich jednak razem na pogrzebie ojca bez słowa wyjaśnienia.

Mędrcy połączyli te trzy zagadkowe wskazówki, tworząc fascynującą historię.

Po pierwsze zauważyli, że Beer-Lachaj-Roj, miejsce, z którego wracał Izaak, kiedy Rebeka ujrzała go po raz pierwszy, wspomniane jest w jeszcze jednym wersie Tory, w księdze Be-reszit 16:14. W tym miejscu ciężarna Hagar, uciekając przed zazdrością Sary, spotkała anioła, który kazał jej zawrócić. To ona nadała miejscu jego nazwę, która oznacza „studnia Żyjącego, który mnie widzi” (16:14). W Bereszit Raba czytamy zatem, że Izaak udał się do Beer-Lachaj-Roj w poszukiwaniu Hagar. Kiedy usłyszał, że ojciec próbuje znaleźć mu żonę, powiedział: „Czy żenić się mam, kiedy ojciec mój żyje samotnie? Pójdę i przyprowadzę mu Hagar” (60:14).

Stąd odpowiedź mędrców na pytanie, kim była Ketura. Jak twierdzą, była nikim innym, jak samą Hagar. Postaci biblijne otrzymują często więcej niż jedno imię. Ojciec Mojżesza, Jetro, miał ich siedem. Hagar nazwana została Keturą, bo „jej uczynki pachniały, jak pachnie kadzidło [hebr. ketoret]” (Be-reszit Raba 51:4). Taka interpretacja pokazuje, że drugie małżeństwo Abrahama jest istotnym elementem całej narracji.

Hagar nie spędziła reszty życia na wygnaniu. Ku zadowoleniu Izaaka i za zgodą Abrahama wróciła, aby zostać żoną swojego dawnego pana. Zmienia to nieco wymiar bolesnej historii wygnania Iszmaela.

PRENUMERATA

Jak wiemy, Abraham nie chciał wcale odsyłać syna. „I przykrą była rzecz to wielce w oczach Abrahama, z powodu syna jego” (21:11) – tak Tora opisuje reakcję ojca na żądanie Sary. Bóg jednak kazał Abrahamowi wysłuchać rad żony. W Pirke de rabi Eliezer (30) czytamy o tym, jak Abraham dwukrotnie próbował odwiedzić syna. Za pierwszym razem nie zastał go w domu, a żona Iszmaela, nie wiedząc kim jest Abraham, odmówiła nieznajomemu chleba i wody. Midrasz mówi, że po tym incydencie Iszmael rozwiódł się i ożenił z kobietą o imieniu Fatima. Kiedy Abraham po raz drugi przyszedł odwiedzić syna, również nie ujawniając, kim jest, znowu go nie zastał, ale tym razem Fatima nakarmiła go i dała mu wody. Dalej czytamy w Midraszu, że „Abraham wstał i modlił się przed Świętym Błogosławionym, i dom Iszmaela wypełnił się całym możliwym dobrem. Kiedy Iszmael wrócił, opowiedziała mu żona o tym, co się stało. I wiedział Iszmael, że ojciec darzył go miłością”. Między ojcem a synem doszło więc do pojednania.

Imię drugiej żony Iszmaela ma ogromne znaczenie. Według Koranu Fatima była córką Mahometa. W Pirke de-rabi Eliezer, dziele pochodzącym z VIII wieku, znajdujemy więc wyraźne, pozytywne nawiązanie do islamu.

Ukryte znaczenie parszy Chajej Sara jest więc niezwykle istotne dla naszych czasów. Zarówno Żydzi, jak i muzułmanie wierzą, że są potomkami Abrahama – Żydzi, że pochodzą od Izaaka, a muzułmanie od Iszmaela. Fakt wspólnego uczestnictwa braci w pogrzebie ojca oznacza, że i oni się pogodzili.

Pod powierzchnią historii opowiedzianej w Chajej Sara mędrcy odkryli wskazówki, które po złożeniu w całość tworzą niezwykłą historię pojednania: z jednej strony Abrahama z Hagar, z drugiej Izaaka z Iszmaelem. To prawda, że doszło między nimi do konfliktu i rozłamu, na tym jednak historia się nie kończy. Przyjaźń i wzajemny szacunek między judaizmem a islamem są możliwe. Abraham kochał obu swoich synów, którzy wspólnie go pochowali. W historii dawnych dziejów kryje się nadzieja na przyszłość.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


WILL CLINTON, SCHUMER, BOOKER FINALLY CONDEMN FARRAKHAN?

NO HOLDS BARRED: WILL CLINTON, SCHUMER, BOOKER FINALLY CONDEMN FARRAKHAN?

SHMULEY BOTEACH


“But what I did not hear at all last week was that radical antisemites from the left, like Louis Farrakhan, had contributed to a culture of hatred of the Jewish people.”

NATION OF ISLAM leader Louis Farrakhan addresses of marchers at the Mall in Washington, DC, during the ‘Million Man March’ in 1995. (photo credit: MIKE THEILER/REUTERS)

We’ve spent the best part of a week in grief for 11 martyred Jews in Pittsburgh and largely hearing that they died because of Donald Trump. My good friend Bret Stephens, The New York Times Pulitzer-Prize winning columnist, wrote, “The blood that flowed in Pittsburgh is on [Trump’s] hands also.” 

Bret joined me in a public discussion on the subject, along with Elisha Wiesel, son of Nobel laureate Elie Wiesel, at our World Values Network headquarters. I challenged Bret, pointing out not only that Trump had protected Israel against Iran’s genocidal threats and ferociously defended Israel at the UN, but that it would be seen as extreme to accuse President Obama of having Israeli blood on his hands because he legitimized Iranian genocidal language with his nuclear deal. The audience was divided, with some agreeing with Bret’s argument, that Trump had stoked the fires of immigrant-hatred which expressed itself in the murder of innocent Jews, and some agreeing with me that, rather than condemning a president who has shown unprecedented support for Israel and friendship to the Jewish community, we should instead implore him to give a prime-time address categorically and unequivocally condemning white supremacist ascendancy. 

But what I did not hear at all last week was that radical antisemites from the left, like Louis Farrakhan, had contributed to a culture of hatred of the Jewish people, with Democrats refusing to condemn his recent and vile comparison of Jews to termites. 

It is right to demand that President Trump condemn neo-Nazis. But why should Democrats give Farrakhan a pass? And I ask this more than ever of Senate Minority Leader Chuck Schumer, a proud supporter of Israel who has committed the Democratic Party to fighting antisemitism, and my close friend Cory Booker, who has received more pro-Israel financial support than almost anyone in American political life and enjoys a unique friendship with the Jewish community, ever since he served as my student President at Oxford University.

A week before the Pittsburgh massacre, a man got up on a stage in the United States of America, called the Jews termites, and received a standing ovation. 

That man was Louis Farrakhan. 

The civil-rights activist turned religious leader turned racist, sexist, homophobic, antisemitic incendiary is the official leader of the Nation of Islam. Both religion and social movement, the Nation was born from a combination of elements of traditional Islam with black nationalism. Added to the mix was a healthy infusion of race-based theology, with the group claiming that up until just a few thousand years ago there were no white people. It took an evil black scientist to develop such beings in a lab before setting them loose and allowing them to take over the world – a development which they believe needs to be corrected. 

The Nation of Islam is also one of the most powerful black organizations in the United States, with up to 50,000 members and a formidable list of powerful allies and celebrity patrons.

Martin Luther King famously called the Nation of Islam a “hate group.” The Southern Poverty Law Center did the same, adding on their website that the Nation has earned itself a “prominent position in the ranks of organized hate.” Under Farrakhan the Nation of Islam has emerged as one of our country’s leading springs of hatred against not only whites, but against homosexuals and, of course, Jews. 

About white people, Farrakhan insists that they have only the “potential” to be human since they “haven’t evolved yet.” “Murder and lying come easy for white people,” he said on another occasion, eventually topping off the accusation with the judgment that “white people deserve to die.” (He actually said these words with a massive banner directly behind him reading the name of his sponsor: the “Conflict Resolution Center.”) 

In 1984, he referred to the world’s only Jewish State as one “structured on injustice, thievery, lying and deceit.” He accused the Jews of “using the name of God to shield [their] dirty religion…”

Like all haters of Israel, Farrakhan’s antisemitism has nothing to do with a belief in Palestinian rights. On the contrary, it’s because Israel is filled with Jews. 

Louis Farrakhan hates Jews, pure and simple. 

Most often, Farrakhan parrots the oldest antisemitic tropes. Taking verbiage right out of the Nazi playbook, Farrakhan has on a number of occasions referred to Jews as “bloodsuckers” for having worked as landlords in black communities. 

He’s also taken time to point out the severely unoriginal idea that the Jews control Hollywood. He added to the conspiracy the even older idea that Jews use their influence to bring people all over the world “down in moral strength” by spreading “filth and degenerative behavior.” In this particular instance, he was referring to Hollywood’s belief that it’s OK to be gay. “It’s the wicked Jews, the false Jews, that are promoting lesbianism [and] homosexuality.” He didn’t say this decades ago. These quotes all come from speeches given in 2006 and 2018. 

Where he went further than almost any of his Jew-hating peers, however, was in his accusation that the Jews “have been conclusively linked to the greatest criminal endeavor ever undertaken against an entire race of people … the black African Holocaust.” Unlike the earlier examples, these words were not spoken in the heat of a speech or in the casual environment of a radio interview. These words came right out Farrakhan’s book, The Secret Relationship Between Blacks and Jews. 

Two weeks ago, Farrakhan managed to surmount every one of those poisonous words, tweeting out a clip of a recent speech in which he declared “I’m not an anti-Semite. I’m anti-Termite.” In Farrakhan’s universe, Jews were no longer just bad people. Now, there were no people at all. They were vermin. Cockroaches. Termites. 

And we all know what you do with termites. You exterminate them. 

Throughout history, antisemites of all stripes have sought to cast the Jews as something utterly worthless yet massively destructive. It was a way of making the act of killing a Jew something that was not only necessary but meaningless. Hitler’s SS troops, therefore, were able to exterminate tens of thousands of Jews in a day. You see, they were killing an infestation, not people. 

It may be extreme to compare Farrakhan to Hitler. But he did it himself. During a radio interview, Farrakhan acknowledged the fact. “[T]he Jews don’t like Farrakhan, so they call me Hitler.” Instead of rebuffing the comparison, he embraced it. “That’s a good name,” he said, “Hitler was a very great man.” He then reinforced it. “[Hitler] raised Germany up from nothing,” he explained, adding, “In a sense, you could say there’s a similarity in that we are raising our people up from nothing.” He’s also used the Holocaust as a metaphor to describe what awaited the Jews in hell. My late friend Christopher Hitchens personally heard Farrakhan punctuate a tirade against Jews with this: “And don’t you forget, when it’s God who puts you in the ovens, it’s forever!” 

The only question that remains is this: how could leading political figures like Bill Clinton have agreed to legitimize such genocidal hate by recently appearing on the same stage as Farrakhan at Aretha Franklin’s funeral? And given the unfortunate association, why didn’t Clinton immediately condemn Farrakhan’s genocidal Jewish reference? 

Just days before his “termites” slur, Farrakhan announced the release of a new music album made in collaboration with some of the most powerful men in music, including Stevie Wonder, Rick Ross, Snoop Dogg and Common. At least seven members of Congress — including Maxine Waters, Barbara Lee, Danny Davis, Andre Carson, Gregory Meeks, Al Green and most famously, DNC whip Keith Ellison, have all sat down for personal meetings with Farrakhan while representing the American people in Congress. Farrakhan even attended a 2005 meeting of the Black Congressional Caucus. At that meeting, former president Barack Obama even smiled for a photograph with Farrakhan just three years before becoming president. 

American Jews need to draw a line. 

It is not only neo-Nazis that need to be condemned by Republicans. It is Farrakhan and his ilk who should be repudiated utterly by Democrats. Never again must mean exactly that: Never Again.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Jadwiga Emilewicz: Izrael jest dla nas wzorem

Jadwiga Emilewicz: Izrael jest dla nas wzorem

Aleksander Gurgul


Jadwiga Emilewicz, minister przedsiębiorczości i technologii. (Fot. Maciek Jaźwiecki / Agencja Gazeta)

Nasze instrumenty wsparcia innowacyjności wzorujemy na programie Yozma, uruchomionym w Izraelu w 1993 r. Dziś wydajemy w Polsce 1 proc. PKB na badania, a Izrael – 8 proc.

Jadwiga Emilewicz – politolożka, menedżerka kultury, wiceprezeska partii Porozumienie Jarosława Gowina. W rządzie PiS od 2015 r. – u Beaty Szydło na stanowisku podsekretarz stanu w Ministerstwie Rozwoju, od stycznia 2018 r. na stanowisku minister przedsiębiorczości i technologii w rządzie Mateusza Morawieckiego

ALEKSANDER GURGUL: Pani ostatni wyjazd do Izraela na forum miał miejsce przed nowelizacją ustawy o IPN i wspólnym oświadczeniem premierów Morawieckiego i Netanjahu.

JADWIGA EMILEWICZ: To było bardzo dobre, merytoryczne wydarzenie.

Dwa lata temu konferencji międzyrządowej towarzyszyło spotkanie przedsiębiorców z obu państw. Na sali było nie więcej niż 50 firm izraelskich i polskich, a średnia wieku prezesów wynosiła co najmniej 65 lat.

Tegoroczną konferencję zaczęliśmy organizować w marcu. Z polskiej strony zarejestrowało się bardzo szybko ponad 70 firm, łącznie ponad 100 osób. Prezesi Asseco czy Polfy Tarchomin zabrali do Tel Awiwu całe zespoły. Ze strony izraelskiej też było dużo chętnych, a zainteresowanie było tak duże, że w pewnym momencie musieliśmy zamknąć rejestrację, ponieważ nie mieliśmy już miejsc w salach. W sumie w forum uczestniczyło ok. 250 przedsiębiorców, średnia wieku była o dwie dekady niższa. Branże: telemedycyna, cyberbezpieczeństwo, biotechnologia… Wszyscy zainteresowani wejściem na polski rynek.

Pokazaliśmy, jak zmieniliśmy prawo dotyczące stref ekonomicznych i jakie mamy instrumenty inwestycyjne w Polskim Funduszu Rozwoju. Otworzyliśmy biuro handlowe Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu w Tel Awiwie, co przyjęto z dużym zainteresowaniem.

Zgrzyt pojawił się już podczas pani wyjazdu. Izraelski minister współpracy regionalnej Tzachi Hanegbi powiedział, że stosunki z Polską nie wrócą do normy, dopóki nie zmieni ona ustawy o IPN. Pani resort dobrych kontaktów z Izraelem potrzebuje najbardziej, bo to światowa potęga w nowoczesnych technologiach.

– Nie będę oszukiwać, że to zdanie nie padło, ale minister nie
powiedział tego do mnie, lecz raczej do swoich izraelskich
wyborców, ze sceny, otwierając forum.

Mieliśmy długą rozmowę w cztery oczy. Okazało się, że rodzina ministra Hanegbiego pochodzi z Białegostoku. Zgodziliśmy się, iż nieporozumienie ostatniego półrocza nie służy ani Polsce, ani Izraelowi. Ja wyraziłam przekonanie, iż zmierzamy do zakończenia problemu.

Podczas pobytu w Tel Awiwie odbyłam wiele pozytywnych rozmów. W oficjalnym otwarciu biura Polskiej Agencji Inwestycji i Handlu wziął udział izraelski wiceminister finansów Rabbi Yitzhak Cohen, który ani słowem nie wspomniał o polityce historycznej. Co więcej, zapytał, czy zaproszę go do Polski, bo chciałby przyjechać z oficjalną wizytą, i podkreślił, że zależy mu na zbudowaniu wspólnego polsko-izraelskiego funduszu inwestycyjnego.

Obaj politycy zdają sobie sprawę, że jeśli zależy im na rozwoju dobrych relacji gospodarczych w Europie, to muszą mieć w Polsce strategicznego – obok Niemców – partnera.

A jednak ostatnio Naftali Bennett, minister edukacji, skrytykował wspólne oświadczenie premierów. Nazwał je „hańbą i szkodą dla pamięci o Holocauście”. Instytut Yad Vashem uważa, że zmiana ustawy to za mało.

– Zarówno w Polsce, jak i w Izraelu słyszymy jednocześnie słowa uznania i krytyki. To najlepszy dowód, iż premierzy przygotowali dobrą deklarację. Przed nami duża praca edukacyjna, zarówno w Warszawie, jak i w Tel Awiwie.

Niedawno udzieliła pani wywiadu wspólnie z ambasador Anną Azari. Podkreśliła w nim pani, że Izrael stał się w ostatnich latach potęgą nowych technologii.

– Przykład Izraela jest niezwykle inspirujący. W krótkim czasie stał się drugim po USA państwem na świecie, które wydaje najwięcej na badania i rozwój, a produkty innowacyjne są motorem napędowym jego gospodarki. Wiele wysokich technologii, które zostały wypracowane w Izraelu przez ostatnie 10-12 lat, podbija dzisiaj świat.

Nasze instrumenty wsparcia wzorujemy na programie Yozma, uruchomionym w Izraelu w 1993 r. Dziś wydajemy w Polsce 1 proc. PKB na badania, a Izrael – 8 proc. Widzimy, w jakich zawodach uczestniczymy – to maraton w tempie sprintu. Ale mamy do tego solidne podstawy. Nasza kadra – inżynierowie, informatycy czy deweloperzy – ma znakomitą międzynarodową reputację.

Kiedy ambasador Azari krytykowała ustawę o IPN, polał się na nią hejt z polskich środowisk narodowych. Oberwała też wiceminister kultury, Magdalena Gawin, która jako jedyna biła jej brawo. Zbliżenie z ambasador Izraela może politycznie kosztować.

– Widzę gorące komentarze na portalach społecznościowych po naszej wizycie w Izraelu, ale rzeczywistość wirtualna rządzi się swoimi prawami. Radykalizm opinii napędza popularność, a gorąca dyskusja polityczna pierwszego półrocza sprzyjała uproszczeniom i polaryzacji.

Przeanalizowałam nagłówki gazet we Francji po wizycie premiera Netanjahu w Paryżu. Gdyby podobne pojawiły się w Polsce, to trudno mi wyobrazić sobie, o co bylibyśmy oskarżani.

Nie chcę się licytować na pomiar temperatury antysemityzmu, ponieważ zarówno kulturowo, jak i politycznie jest dla mnie nie do zaakceptowania, ale jednak warto – poznawczo – mieć jego mapę przed oczami.

Nagłówki na prawicowych portalach po wspólnym oświadczeniu premierów: „Rząd przehandlował zmiany w IPN za izraelskie innowacje?” albo: „To dlatego PiS uległ Żydom? Minister Emilewicz usłyszała w Izraelu ultimatum. »Jeśli nie zmienicie ustawy o IPN, to…«”.

– Skrajne opinie są obecne we wszystkich społeczeństwach. Liczą się fakty, a nasz rząd jednoznacznie negatywnie odnosi się do wszelkich przejawów dyskryminacji czy antysemityzmu. Podczas wojny straciliśmy 6 mln obywateli, w tym 3 mln obywateli pochodzenia żydowskiego. Byliśmy państwem wielokulturowym, tylko tutaj ci ludzie mogli się osiedlać i rozwijać. Zawsze byliśmy bardzo tolerancyjnym krajem.

Jednocześnie pali się w Polsce kukłę Żyda w miejscu publicznym, a po lasach ukrywają się wielbiciele Adolfa Hitlera. Przypominam też, że Polska nadal nie przyjęła uchodźców z Syrii, co źle świadczy o tej naszej tolerancji i otwartości na inne kultury.

– Tak jak powiedziałam – w każdym kraju i każdym społeczeństwie zdarzają się skrajne postawy i patologiczne zachowania, które trzeba eliminować z życia publicznego.

Sytuacja nigdy nie jest jednak czarno-biała. Yehiel Hilik Bar, wiceprzewodniczący Knesetu, opowiedział mi o swojej pierwszej podróży do małej miejscowości w Wielkopolsce, z której pochodzi jego rodzina. Nigdy wcześniej nie spotkał się z tak ciepłym przyjęciem jak tam.

W przypadku relacji z Izraelem musimy więc bardzo
dużo zrobić w zakresie wzajemnej edukacji.

Pani Azari powiedziała niedawno, że tak jak my staramy się w Polsce walczyć z antysemityzmem w domenie publicznej, tak dla Izraela ogromnym wyzwaniem jest zmiana retoryki antypolskiej. Wynika ona często z niezrozumienia i nieznajomości, ale dziś obie strony starają się nad tym pracować. Dlatego cieszę się m.in. z podpisania umowy między liniami lotniczymi z obu państw. To krok ku lepszemu poznaniu się. Zresztą społeczeństwa najlepiej wypowiadają się swoją aktywnością. Jeśli z sześciu kierunków w Polsce 21 bezpośrednimi połączeniami tygodniowo między naszymi państwami podróżuje LOT-em ok. 3 tys. pasażerów, to znaczy, że interesuje nas już nie tylko turystyka pielgrzymkowa albo historyczna. A są jeszcze tanie linie i EL AL – wszystkie połączenia obłożone do ostatniego miejsca.

Biznes wyleczy nas z antysemityzmu?

– Nie jesteśmy antysemitami! Silne relacje gospodarcze są niewątpliwie forpocztą skutecznej dyplomacji. Ale dziś też są osoby, które chcą lepiej poznać naszą kulturę, ludzi, kraj. Spędzają tu czas, jadą na zakupy, na koncert.

Były minister środowiska Jan Szyszko jednak nie będzie przewodniczącym szczytu klimatycznego. Zastąpił go po wyraźnie politycznej decyzji Michał Kurtyka. To tylko PR-owy zabieg mający przykryć katastrofalne decyzje ministra Szyszki? Pytam panią, bo jest pani odpowiedzialna m.in. za kwestię smogu.

– Podczas szczytu chcemy pokazać, jak wiele ten rząd zrobił na rzecz walki o czyste powietrze. Przypomnę tylko, że w Strategii na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju znalazł się rozdział poświęcony walce z zanieczyszczeniem powietrza, a w kwietniu 2017 r. rząd przyjął program „Czyste powietrze”. To pierwszy tej rangi dokument rządowy poświęcony w całości konkretnym działaniom na rzecz poprawy jakości powietrza w Polsce.

Wiele z tych działań już się dokonało. Wprowadziliśmy zakaz sprzedaży tzw. kopciuchów, Sejm uchwalił właśnie ustawę o normach jakości dla paliw stałych, realizujemy program termomodernizacji dla mniej zamożnych Polaków.

Szyszko chwalił się, że będzie promował leśne gospodarstwa węglowe.

– Minister Szyszko rozpoczął prace, które kontynuuje wiceminister Michał Kurtyka, nieco inaczej rozkładając akcenty merytoryczne i polityczne. Poza tym powiedzmy sobie wprost: polityka klimatyczna to dziś polityka energetyczna.

Szczyt Klimatyczny Narodów Zjednoczonych COP24 w Katowicach będzie największym międzynarodowym wydarzeniem w Polsce w tej kadencji, większym logistycznie nawet niż szczyt NATO. Do Polski przyjedzie około 200 szefów rządów z całego świata.

Minister Kurtyka przez ostatnie dwa lata prowadził negocjacje w sprawie tzw. pakietu zimowego, ma bardzo dobre kontakty z komisarzami energii i środowiska oraz ministrami zajmującymi się polityką klimatyczną w Europie.

Czyli dobra zmiana?

– Z pewnością minister Kurtyka szybko i sprawnie przejął pałeczkę organizacji COP24 po ministrze Szyszce.

Program roboczo nazywany przez media „Pralka plus” pachnie kolejnym rozdawnictwem i kupowaniem głosów. To pani pomysł na przyszłoroczną kampanię wyborczą?

– To typowy przykład faktu medialnego. W maju spotkałam się w łódzkiej strefie ekonomicznej z branżą AGD. Jesteśmy największym producentem wyposażenia gospodarstw domowych w Europie, przedstawiciele branży zapytali mnie wówczas, czy po programie „Mieszkanie plus” rząd nie pomyśli nad dołączeniem do niego pakietu wyposażenia mieszkań.

Odpowiedziałam, że to ciekawy pomysł, ale ściśle komercyjny. To producentom powinno zależeć na tym, by złożyć ciekawą ofertę tym, którzy wprowadzą się do tych mieszkań. Zaproponowałam, iż zorganizuję okrągły stół, przy którym mogą usiąść sektor bankowy, przedstawiciele programu „Mieszkanie plus” i producenci wyposażenia. Branża na razie się zastanawia.

Opozycja drwi, że jako minister technologii i przedsiębiorczości znalazła pani sposób na wyprowadzanie pieniędzy publicznych. Mowa o słynnych różańcach, które podległa pani spółka kupiła, by opłacić w barterze reklamy w mediach Tadeusza Rydzyka.

– To fake news. Zarzuty, że Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii zlecało produkcję różańców, są całkowicie nieprawdziwe, nigdy i nikomu nie zlecaliśmy takiej produkcji. Umowa została zawarta przez spółkę, która nie jest jednostką przez nas nadzorowaną, gdyż wykonujemy w imieniu skarbu państwa jedynie prawa korporacyjne z 1,58 proc. akcji spółki, więc mówienie w tym kontekście o jakimkolwiek wyprowadzaniu publicznych pieniędzy to kłamstwo, które zresztą wielokrotnie prostowaliśmy.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Boski niebyt, nauka i patriotyzm

Boski niebyt, nauka i patriotyzm

Andrzej Koraszewski


Uwaga autoreklama! Ukazała się moja kolejna książka, więc tych, których może to zainteresować informuję, że jest i można ją już zamawiać. Chwilowo w Wydawnictwie „Stapis”, niebawem również w innych miejscach. Tym razem próbuję odpowiedzieć na pytanie dlaczego jestem ateistą, dlaczego mam dług wobec wierzących, dlaczego ateista nie jest automatycznie ani lepszy ani mądrzejszy od wierzącego, a sam ateizm to zaledwie wniosek, iż dowody na istnienie istot nadprzyrodzonych są tak słabe, iż możemy zasadnie przyjąć, że istnienie takich istot jest bajką z tysiąca i jednej nocy. Krótko mówiąc zgadzam się z księdzem Tischnerem, że rozum przemawia za ateizmem. Co przemawia za wiarą? Tradycja, miłość do bliskich, którzy nam tę tradycję przekazali, niepokój, że mimo wszystkich postępów nauki na wiele pytań nie mamy odpowiedzi i niechęć do uczciwego odpowiadania „nie wiem”.

Czy ateizm jest wyborem w tym samym rozumieniu, w jakim wybieram koszulę, samochód, czy partnerkę życia? Czy może raczej konsekwencją studiów, wnioskiem płynącym z rozwoju nauki? Ewolucja naszego gatunku najwyraźniej pchała w kierunku religii. Religie powstawały we wszystkich społeczeństwach na bardzo wczesnym etapie rozwoju. Rozwój mózgu, rozwój języka i abstrakcyjnego myślenia, zdolność przekazywania innym tego, co widzieliśmy w snach, lęki i nieuchronne pytania o przyczyny nieszczęść; to wszystko musiało prowadzić do prób odpowiedzi na pytania, na które ludzkość mogła zacząć względnie sensownie odpowiadać dopiero dziesiątki tysięcy lat później. Istnienie religii jest całkowicie zrozumiałe. Czy zrozumiałe jest również jej trwanie? Zapewne tak. Ogromna większość żyjących współcześnie ludzi trwa w wierze swoich przodków, a buntując się, nierzadko szukają tylko bardziej ludzkiego boga. Czy istnieje jakiś gen, lub geny wiary? Próby odpowiedzi na to pytanie wydają się trochę naciągane, łatwiej szukać korelacji między typami osobowości, a skłonnością do wiary bez dowodów. Do ateizmu docierają częściej ludzie lepiej wykształceni, ale ateizm nie zawsze jest wnioskiem z nauki, równie często bywa efektem buntu przeciw nieludzkim praktykom instytucji religijnych. Wówczas jest raczej taką lub inną formą antyklerykalizmu.

Tak więc, ateizm nie jest ani kompletnym światopoglądem, ani tym bardziej jakąś formą religii bez boga, jest tylko wnioskiem, który prowadzi do poszukiwania światopoglądu bez religii, do moralności opartej na innych kryteriach niż religijna tradycja, do filozofii bez religijnych podpórek. Efekty tych poszukiwań mogą być, były, są i będą bardzo różne.

W tych poszukiwaniach jesteśmy osamotnieni. Wspólnoty ateistów nie mają katechizmów, ani kapłanów, a każda i każdy z nas docierając do wniosku, że sama idea istot nadprzyrodzonych jest groteskowa, samodzielnie szuka dalszych konsekwencji tego wniosku. Wśród ateistów nie ma heretyków, ponieważ nie ma tu żadnej ortodoksji.

Czy warto zatem pisać kolejną książkę o drodze do ateizmu? Jest tych książek wiele, najstarsze sięgają starożytności. W ostatnich latach najsłynniejszą pozycją był Bóg urojony Richarda Dawkinsa. Mamy tu wspaniałe pozycje takich autorów jak Daniel Dennett, Sam Harris, Christopher Hitchens i dziesiątki innych. Możemy ich podzielić na tych, którzy rozważają relacje między nauką i religią i tych, którzy koncentrują uwagę na roli religii w życiu społecznym. W tej drugiej kategorii szczególnie interesujący wydają mi się ateiści muzułmańscy, którzy z wielu względów dziś bardziej wyraziście widzą dramatyczne skutki religii sprzężonej z polityką. Ten podział jest jednak trochę sztuczny i te grupy zachodzą na siebie.

Ateiści mają często wiele wspólnego z liberalnymi wierzącymi, chociażby z tej przyczyny, że etyka niezależna czerpie również z tradycji religijnej, a liberalni wierzący z świeckiego humanizmu. Ateizm nie może być powodem jakiegoś poczucia wyższości. Uwalnia od gotowych odpowiedzi i jest zobowiązaniem do samodzielnego myślenia, a to prowadzi do paskudnej sytuacji, w której pytania prowadzą do kolejnych pytań bez poczucia, że wreszcie mamy jakąś pewność. Poszukiwanie prawdy nie jest tym samym co posiadanie Prawdy.

Ateizm komplikuje również sprawy tożsamości. We wstępie do tej książki pisałem:

Ateizm komplikuje również sprawy tożsamości. We wstępie do tej książki pisałem:

Zapytasz, jak zostałem ateuszem? Nie od razu zostałem ateuszem, pomalutku przepoczwarzałem się w ateusza i jestem teraz ateuszem katolickim, bo nie mogę być ateuszem buddyjskim, ani ateuszem muzułmańskim, ani żydowskim, czy jakimś innym. Religia jest zawsze plemienna i nasz żydowski bóg, tu nad Wisłą ma słowiańską duszę i czuwa nad naszym polnische Wirtschaft.

Oczywiście Polak-ateista nie brzmi dumnie. Polak ateista chciałby, żeby biskupi nie szarogęsili się na scenie politycznej i trzymali swoje „boskie” prawa z dala od Sejmu, albo raczej, żeby politycy wstali z kolan i zaczęli słuchać raczej dziewuch niż kapłanów.      

Nie ma lekko Polak-ateusz, bo jakby mniej ubogacony uniesieniem nie doświadcza, a nawet przeciwnie, jak gdyby jest doświadczony odmiennie, ostrością widzenia tego, co jest, i dolegliwością niewidzenia tego, czego nie ma. Powróciwszy do swojskości licheńsko-przaśnej, do transcendencji lokalno-globalnej, do transgresji niepojętego w niewyuczone, słucham śpiewu słowików i pełną piersią korzystam z mojej łaski niewiary w księżycowe noce, ufając sile empirii oraz trzeźwego chodzenia po ziemi.

To pół żartem, pół serio, bowiem ateizm czerpie swój sceptycyzm z nauki, ale wpływa również na nasz sposób postrzegania patriotyzmu. Nie jest ten mój ateistyczny patriotyzm przeciwstawieniem naszego plemienia reszcie ludzkości, ale zgoła przeciwnie jest humanizmem w tej ziemi.

I znów nie jestem aż tak oryginalny. Tischner mówił:

Cza­sami się śmieję, że naj­pierw jes­tem człowiekiem, po­tem fi­lozo­fem, po­tem długo, długo nic, a do­piero po­tem księdzem.

Ja również mówię, że najpierw jestem człowiekiem, potem Polakiem-ateistą, ale gdyby nawet ateiści mieli kapłanów, to nikt by mnie za żadne skarby do tak paskudnego zajęcia nie przekonał.

Mnie polecać własnej książki nie wypada, informuję, że jest i ciekaw jestem jak ją znajdą ci, którzy po nią sięgną. Dla ateistów to okazja do porównania własnej drogi do ateizmu, dla wierzących okazja do zobaczenia, jaką drogą szedł do swojego ateizmu niewierzący.

Zapraszam do lektury.  


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com