Archive | December 2018

WIGILIA PO ŻYDOWSKU

WIGILIA PO ŻYDOWSKU

FŻP


WIGILIA PO ŻYDOWSKU – Polska jest takim ciekawym krajem, w którym na przestrzeni wieków różne tradycje – w tym tradycje kulinarne – pomieszały się ze sobą dając specyficznie polski, szlachetny stop. Stop ten ma wiele odcieni, wiele śladów przeszłości, wiele smaków i […]

[…] smaczków, wiele odmienności od tradycji kulturowych w innych krainach.

W Polsce – w odróżnieniu od wielu innych krajów – uroczyście obchodzi się Wigilię, a jej początkiem zwieńczonym o północy Pasterką jest Wieczerza Wigilijna. Boże Narodzenie z natury swojej obfituje w pierwiastki żydowskie oraz w pierwiastki wczesnochrześcijańskie z bogatą symboliką. Jednym z elementów stołu, ale i symboliki wigilijnej, są dania rybne. Nie znam polskiego, chrześcijańskiego domu, w którym na wigilijnym stole zabrakłoby ryb, a dziwactwem w Polsce – chociaż już przecież nie religijnym występkiem – byłoby podanie na wigilijny stół szynki, lub krwistego befsztyka, czy giczy jagnięcej. Co ciekawe – i specyficznie polskie, co dobrze świadczy o naszej wspólnej tradycji kulturowej – dziwactwem nie jest w Polsce podanie na wigilijny stół dania z kuchni wyznawców judaizmu.

Polska Wigilia jest postna. Wszyscy wiemy z doświadczenia własnego lub z gościny u sąsiadów, albo u dalszej rodziny, że w tej polskiej, postnej Wigilii ilość, rozmaitość oraz obfitość posiłków czyni z niej nie tylko święto rodzinne, święto religijne, święto szczególnie zakorzenione w polskiej tradycji, ale także święto stołu. Jak każde święto, tak i to ma swoje rytuały, ceremoniały, tradycje oraz inne nieodzowne elementy, brak których z Wigilii uczyniłby zwyczajne spotkanie rodzinne przy suto zastawionym stole. Jednym z nieodzownych elementów wigilijnego stołu jest obecność na nim karpia. Wielu Polaków nie lubi karpia i poza Wieczerzą Wigilijną w zasadzie go nie jada. A szkoda, bo jest to ryba, jaka atrakcyjnie przyrządzona nie bez kozery nosi nazwę karpia królewskiego. Karp rozpowszechnił się w Polsce w Średniowieczu, kiedy to wraz z tajnikami jego hodowli przynieśli go do Polski z Francji zakonnicy. Stał się on nie tylko elementem tradycyjnej, chrześcijańskiej, polskiej kuchni wigilijnej, ale także elementem tradycyjnej kuchni……. polskich Żydów.

Kiedy studiuje się przepisy kulinarne na karpia po żydowsku można odnieść nieodparte wrażenie, że przepisów tych jest mniej więcej tyle ilu jest Polaków, Żydów oraz karpi razem wziętych. 🙂 Wybraliśmy dla Was 3 najbardziej typowe przepisy na karpia po żydowsku, które tym m.in. różnią się od innych przepisów na przygotowanie tej ryby, iż dominującym jej smakiem jest smak słodki lub słodkawy. Jeśli ktoś miałby problem z zaakceptowaniem nadmiaru słodyczy połączonej z rybą – nomem omen – słodkowodną, to proszę się tym nie zrażać. Słodkie składniki dodajemy wg własnego uznania, a podane niżej proporcje nie są niepodważalną kulinarną prawdą, lecz proporcjami orientacyjnymi, które wg własnego uznania można zmieniać.

I jeszcze dodatkowe uwagi:

1. Karp w galarecie może wymagać dodatku żelatyny, która nie jest składnikiem postnym (nie jest także składnikiem koszernym). Dla osób ściśle przestrzegających zasad wigilijnego postu polecamy żelatynę opartą na glonach morskich, którą można teraz łatwo kupić w sklepach. Żelatyna nie jest jednak składnikiem koniecznym. Aby jej nie stosować, a mieć pewność uzyskania galarety odpowiednio “twardej” należy dokupić 2-3 dodatkowe głowy ryby, np. karpia i dodać je do wstępnego wywaru, a wówczas galareta na pewno zsiądzie się bez żelatyny.

2. Karp miewa silny, mulisty posmak, który zależy m.in. od konkretnego zbiornika wodnego, sposobu hodowli oraz wielkości ryby. Jeśli komuś ten posmak przeszkadza, należy zamiast np. 1,5 kilogramowego jednego karpia kupić dwa karpie po ok. 80 dag. Pożytek z tego jest jeszcze taki, że uzyskujemy dodatkowe elementy do przygotowania galarety.

3. Karpia do galarety można zastąpić inną rybą słodkowodną, np. szczupakiem lub sandaczem, ale wywar na galaretę warto jest zrobić z karpia – ma on więcej składników “kleistych” niż dwa wymienione gatunki. Szczupak lub sandacz w galarecie są tak wyśmienite, że może warto przyrządzić zarówno karpia jak i jedną w tych ryb w galarecie. Wigilijny stół na pewno przyjmie kolejny półmisek.

karp

Karp po żydowsku I

Składniki: ok. 1,5 kg karpia plus 2-3 głowy karpia lub łyżka-dwie żelatyny; 0,5-0,7 kg cebuli; 2-3 marchwie, pół selera, 2 pietruszki, duża garść (albo dwie) rodzynek najlepiej jasnych; garść płatków z migdałów, albo posiekanych, sparzonych migdałów; 2 łyżki cukru, ziele angielskie, liść laurowy, 2 goździki, sok z cytryny, sól, pieprz, białko z dwóch jaj, dwa jaja na twardo, nać z pietruszki.

Rybę sprawić, opłukać, odciąć głowę, płetwy, a resztę pokroić na dzwonka (tyle ile przewidujemy osób). Mięso skropić sokiem z cytryny i odstawić.

Obraną cebulę zetrzeć na grubej tarce, albo drobno pokroić, dodać marchew, korzenie pietruszki, seler, przyprawy+cukier, głowy karpia pozbawione oczu i skrzeli, płetwy oraz inne resztki z ryby, zalać ok. 1,5 litra wody. Gotować ok. 40 minut. Po tym czasie na powierzchnię gotującego się wywaru położyć dzwonka ryby i gotować ostrożnie ok. 20 minut do pół godziny (czas gotowania zależy od wielkości dzwonek), ale tak aby wywar zbyt mocno nie “bulgotał” – ryba nie może się rozlecieć. Dzwonka wyjąć ostrożnie łyżką cedzakową i obrać z ości. Z pozostałego wywaru wyjąć kawałki marchewki (przydadzą się do dekoracji półmiska).

Wywar przecedzić przez gęste sito (warto na sito położyć bawełnianą ściereczką, a składniki na sicie wygniatać łyżką), dodać żelatynę wcześniej namoczoną w niewielkiej ilości zimnej wody (jeśli trzeba, jeśli do przygotowania wywaru wcześniej daliśmy dodatkowe głowy karpia, wówczas żelatyna nie jest potrzebna). Odparować wywar do ok. połowy pierwotnej objętości, ochłodzić. Do chłodnego wywaru dodać białka z jaj energicznie go mieszając i stopniowo zagotować, przy okazji doprawiając go do smaku. Ponownie przecedzić przez sito i schłodzić.Dodać sparzone wrzątkiem rodzynki i ew. płatki z migdałów, albo sparzone i posiekane migdały.

Kawałki ryby, połówki jaj na twardo, natkę pietruszki, plasterki ugotowanej marchewki (lub inne dość dowolne składniki przybrania – groszek, kukurydza itp. – wg fantazji) ułożyć na dnie głębokiego półmiska i zalać schłodzonym, sklarowanym wywarem. Rozmiar półmiska dobrać tak, aby cała ryba przykryta była wywarem. Postawić w chłodnym miejscu do zastygnięcia galarety. Podawać z sokiem z cytryny.

Karp po żydowsku II

Składniki: 2 kilogramy karpia, 200 g migdałów, 200 g rodzynek, połowa chałki lub bułka pszenna, jajko, sól, cukier, warzywa, cebula, sól cytryna oraz inne składniki wywaru podobnie do przepisu nr I. Jedyna różnica pomiędzy przepisami nr I i nr II polega jedynie na tym, że w przepisie nr II zamiast kawałków ryby przygotowujemy rybę faszerowaną.

Karpia oczyścić z ości i skóry. Skórę zdjąć w całości – będzie potrzebna do napełnienia farszem.

Mięso z karpia obrane z ości oraz chałkę lub namoczoną bułkę zemleć w maszynce (mięso ryby zemleć dwukrotnie, to nie będzie problemu ości), dodać parzone rodzynki i migdały bez skórki, doprawić do smaku solą i cukrem tak, aby smak farszu był wyraźnie słodki lub słodkawy. Dodać żółtko oraz pianę z białka. Masę wyrobić.

Ponakłuwaną (aby soki z ryby i wywar mogły się mieszać) folię aluminiową posmarować niewielką ilością masła, położyć na nią skórę karpia i wypełnić skórę farszem. Folię zawinąć (można ją lekko związać białą, bawłnianą nicią). Rybę w folii włożyć do gotującego się wcześniej wywaru z głów itd. jak wg przepisu nr I i gotować ok. pół godziny do 40 minut. Rybę po ugotowaniu delikatnie wyjąć z wywaru, odwijając z folii i ułożyć na talerzu. Pozostałe czynności z klarowaniem wywaru, zalewaniem ryby, schładzaniem itd. jak w przepisie nr I z tą różnicą, że do wywaru nie musimy dodawać bakaliów – są już w farszu.

Gefilte fisz

Ten przepis już podawaliśmy, ale dla wygody Czytelników podamy go jeszcze raz w “zestawie wigilijnym”.

Składniki: 1 kg karpia + jedna-dwie głowy ekstra (lub łyżka żelatyny), 2 ugotowane ziemniaki,1 duża cebula , 1 marchewka ugotowana, 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej, 1 łyżeczka mąki macowej* (lub pszennej), pieprz, sól, surowe jajko, 1 łyżka płatków migdałowych, garść rodzynek, 1/2 łyżeczki cukru.

Rybę umyć, oskrobać z łusek, usunąć wnętrzności. Oddzielić mięso od ości i skóry. Zemleć dwukrotnie kawałki ryby wraz z cebulą, marchwią i ziemniakami (gotowanymi). Dodać pozostałe składniki. Formować pulpety. W dużym, płaskim garnku zagotować wodę z dodatkiem cukru i soli, marchewki i rodzynków. Pulpety do wrzątku wkładać delikatnie cedzakiem. Gotować na małym ogniu (w zależności od pulpetów) do 10 minut. Ugotowane pulpety wyciągać cedzakiem układając na półmisku.

Wywar na galaretę: 3 szklanki wody, skóra, kręgosłup, marchewka, cebula, pieprz (ziarna), pietruszka, sól, głowy karpia (bez oczu i skrzeli).Tak ugotowanym wywarem – gdy przestygnie – zalać w półmisku pulpety, pomiędzy nie wkładając sparzone wrzątkiem rodzynki, płatki migdałów i plasterki marchewki z wywaru na galaretę.

* – Mąka macowa jest rodzajem nie tyle mąki, co tartej “bułki”. Jest to. po prostu drobno zmielona maca. Można ją przygotować samemu dwukrotnie przepuszczając przez maszynkę do mięsa suchą macę, którą można kupić w każdym większym markecie.


Ilustracja “zacytowana” w tym tekście pochodzi ze strony: www.karpiowania.w8w.pl/Biologia.htm


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Zimowy „Chidusz” o Finlandii, Etiopii i krótkiej wspólnej drodze chrześcijan i Żydów

Zimowy „Chidusz” o Finlandii, Etiopii i krótkiej wspólnej drodze chrześcijan i Żydów

REDAKCJA


W OSTATNIM NUMERZE „CHIDUSZU” W 2018 ROKU WĘDRUJEMY Z PODRÓWNIKOWEJ ETIOPII, PRZEZ IZRAEL, PO SZWECJĘ I FINLANDIĘ. W ZIMOWYM MIASTECZKU NA NASZEJ OKŁADCE – BYĆ MOŻE WŁAŚNIE GDZIEŚ W FINLANDII – ZNALAZŁO SIĘ MIEJSCE DLA ETIOPSKIEJ ŻYDÓWKI, TOMASZA MANNA Z RADIOWYM MIKROFONEM, A NAWET I KIBICÓW LEGII, KTÓRYCH UBRALIŚMY W SZALIKI W KLUBOWYCH BARWACH.

Opowieść chanukowa

„Wylądowaliśmy rano w Tel Awiwie (…). Po raz pierwszy w życiu zobaczyłam białych ludzi! (…) Pamiętam to jak dziś, pytałam samą siebie, czy ktoś biały, kto mówi jakimś niezrozumiałym językiem, może być Żydem?  Szybko miało się okazać, że to raczej Izraelczycy patrzyli na nas ze zdziwieniem. Po miesiącach wędrówki w ciemnościach i podróży dziwaczną maszyną nagle ktoś rano otwiera automatyczne drzwi, zaprasza na ruchome schody, każe wsiadać do samochodu. Przecież ja żadnej z tych rzeczy wcześniej nie widziałam! Wszystko się rusza, otwiera, zamyka” – to pierwsze wspomnienia z Izraela Tali Tadeli Ysii, która w dzieciństwie razem ze swoją rodziną wyruszyła w pieszą wędrówkę z Etiopii do Sudanu. W Izraelu szybko odrzuciła swoją przeszłość, aby po latach stać się jedną z najważniejszych aktywistek wśród etiopskich Żydów. Opowieść Tali Tadeli tylko na pozór ma niewiele wspólnego z Chanuką.

Krótka wspólna droga

O pierwszych chrześcijanach i ich stosunku do żydowskiej tradycji opowiada prof. Shaye J.D. Cohen, konserwatywny rabin, wykładowca literatury hebrajskiej i filozofii na Uniwersytecie Harvarda:

„Wyobraźmy sobie życie Żydów w Galilei, Judei, w Transjordanii. Większość z nich to prości ludzie, którzy wypełniali prawa, jakie przejęli od swoich przodków. Przestrzegali reguł związanych z szabatem, jedzeniem, starali się przynajmniej raz w życiu udać z pielgrzymką do Świątyni, co nie było w tamtych czasach prostą sprawą. W jakiś sposób wchodzili w styczność z Jezusem lub jego uczniami, którzy przekazywali im nowe idee o Bogu, świecie, poganach, śmierci. Większość Żydów po prostu to ignorowało. Część jednak dała się przekonać. Ci żydowscy chrześcijanie z całą pewnością nie chcieli oddzielać się od swoich krewnych, przyjaciół i społeczności. W dalszym ciągu postrzegali siebie jako część tej samej grupy, choć wierzyli w przekaz Jezusa. (…) Wciąż byli Żydami, choć mieli przekonania, których nie podzielała większość ich znajomych. Przypuszczam, że w dalszym ciągu obrzezali swoich synów, bo, jak wnioskujemy z lektury Ewangelii, Jezus nie mówił nic o zaprzestaniu tego zwyczaju. Lata mijały, a ci żydowscy chrześcijanie, którzy z jednej strony byli inni, a z drugiej w dalszym ciągu uważali, że należą do żydowskiej społeczności, znajdowali się w coraz cięższej sytuacji”.

Honor Finlandii

Kiedy w mediach pojawiły się niedawno zdjęcia nowej biblioteki w Helsinkach, z zazdrością komentowano sposób, w jaki fiński rząd uczcił przypadającą na 2017 rok setną rocznicę odzyskania niepodległości. Niemal idealne, zielone, równościowe społeczeństwo, które – zwyczajnie i mało pompatycznie – czci rocznice świetnymi projektami. Tymczasem Finlandia z pamięcią historyczną radzi sobie chyba gorzej niż Polska. Wciąż nie rozliczyła się z przedwojennym antysemityzmem, nie podjęła debaty o zbrodniach popełnionych przez fińskich żołnierzy Waffen SS, a w swojej narracji historycznej pomija głos mniejszości. Do tego niewielka fińska społeczność żydowska w szafie trzyma jeszcze jeden sekret – udział Żydów w walce po stronie Niemiec podczas drugiej wojny światowej. O skomplikowanej fińskiej przeszłości opowiada dr Simo Muir z wydziału Studiów Hebrajskich i Żydowskich University College London.

Kabała dla samobójców

Ulf Lindgren, luterański ksiądz z parafii katedralnej w Sztokholmie, przez lata ratował niedoszłych samobójców, pracując w nocnym telefonie zaufania. Miał z reguły dziesięć minut na przekonanie ich, że jednak warto żyć. Pomagały mu w tym idee zaczerpnięte z kabały.

Niemcy, obudźcie się!

Nie wiadomo, do ilu niemieckich domów docierał i czy ktokolwiek w ogarniętym nazistowskim szaleństwem kraju miał odwagę go słuchać. Mimo to Thomas Mann regularnie nagrywał przemówienia, w których apelował do swoich rodaków o opanowanie i już w 1940 roku snuł wizje klęski nazistów. Na polskim rynku pojawiła się niedawno książka Niemieccy słuchacze! Przemówienia radiowe z lat 1940-1945, będąca zapisem audycji, które Mann, przebywając na emigracji w Stanach Zjednoczonych, tworzył dla radia BBC.

Kibice żydowscy? To nie może się udać

Teatr Żydowski w Warszawie przeszedł kilka lat temu metamorfozę. Dzięki udanym spektaklom, w których krytycznie przyjrzał się samemu sobie, udało mu się wyjść z teatralnej cepelii i powrócić na kulturalną mapę stolicy. Jednym z nowszych przedstawień, które poszukują odpowiedzi na niewygodne pytania, są Kibice Michała Buszewicza. Reżyser chce opowiadać o trudnych relacjach między Żydami a fanami Legii, ale nie potrafi zdefiniować obu grup. I w żaden sposób nie jest w stanie wyjść poza stereotyp, który chciałby obalić.

Biblia przez różowe okulary

Jak w każdym numerze publikujemy dwa komentarze do Tory autorstwa rabinów czytających tradycyjne teksty przez queerowe okulary. Tym razem mowa w nich o rewolucji i konieczności podjęcia działania.

Zróbmy hałas wokół społecznej zmiany

W pierwszym komentarzu (do parszy Szemot) transseksualny rabin Elliot Kukla pisze o wartości indywidualizmu, którego zatarcie jest pierwszym sygnałem opresji. Tak było w przypadku Izraelitów w Egipcie pod wodzą faraona, który „nie znał” ich i postrzegał jako anonimowy tłum, którym łatwo sterować; tak było (a często w dalszym ciągu jest) w przypadku osób nieheteronormatywnych, które, aby dopasować się do wymagań społeczeństwa i chronić przed agresją, muszą udawać kogoś, kim nie są. W takich właśnie sytuacjach przychodzi moment na zrobienie hałasu wokół społecznej zmiany. Kiedy Hebrajczycy zaczęli kolektywnie protestować, Bóg usłyszał ich jęk, „poznał” go. Kiedy w 1969 roku Leslie Feinberg powiedziała „nadszedł czas”, zainicjowała amerykański, a potem światowy ruch walki o prawa osób LGBT.

Nieobrzezane usta

Choć w większości tłumaczeń Tory pojawia się fraza „jam zająkliwych ust”, w hebrajskim oryginale Mojżesz mówi o „aral sfatajim”, „nieobrzezanych ustach”. Treść parszy Wa-era, w której onieśmielony przywódca Izraelitów staje przed swoim ludem i nie potrafi wydobyć z siebie głosu, rabin Jhos Singer porównuje do sytuacji osób queer. „Stłumiona mowa, szczelne usta, nieprzekraczalna krawędź, ograniczona władza, utrata kontroli… Dla mnie, osoby queer, te frazy brzmią niezwykle znajomo. Wielokrotnie, będąc w niezręcznej sytuacji, przysłuchując się homofobicznym dowcipom czy seksistowskim komentarzom, nie powiedziałem ani słowa, nie czułem się wystarczająco silny, żeby zareagować, traciłem głos”, pisze. Singer wzywa do choćby małych społecznych rewolucji, do podjęcia walki z faraonem, bo do tego właśnie – chcąc czy nie, będąc przygotowanym do podjęcia zadania czy nie – osoby queer zostały wybrane.

Żydowskie ex librisy i Matka Rachela i jej dzieci

W numerze prezentujemy ponadto ex librisy z żydowskiej biblioteki w Sztokholmie, a w dziale jidysz opowiadamy o fińskim pisarzu Jacu Weinsteinie.

Zapraszamy do zimowej lektury

„Chidusz” dostępny od poniedziałku (17.12.2018) w Empikach oraz na publio.pl. Zapraszamy również do księgarń żydowskich we Wrocławiu (synagoga), Warszawie (POLIN I ŻIH) i Krakowie (Jarden oraz Austeria), a najbardziej doprenumeraty.

Ten numer „Chiduszu” został wydany dzięki dotacji Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Warszawie. Redakcja „Chiduszu” serdecznie dziękuje Stowarzyszeniu za udzielone wsparcie! 

szih-logo-stowarzyszenie-zydowski-instytut-historyczny-warszawaPomóż!

Dalsze istnienie „Chiduszu” zależy także od Ciebie! Fundacja Żydowska „Chidusz”, wydawca magazynu, swoją działalność prowadzi tylko dzięki dotacjom i darowiznom osób prywatnych. Jeśli doceniasz poziom publikowanych w „Chiduszu” tekstów, prosimy o darowiznę, która umożliwi nam kontynuowanie działalności. Można ją przekazać przez PayPala bądź przelewem na nasze konto.Kliknij tutaj, aby przejść do informacji o numerach kont. Dziękujemy za pomoc! 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israeli Scientist Wins EU Innovation Award For Breath Test Device That Detects Diseases

Israeli Scientist Wins EU Innovation Award For Breath Test Device That Detects Diseases

NoCamels Team


Professor Hossam Haick of the Technion. Photo by Yoav Beher

Israeli Professor Hossam Haick of the Wolfson Faculty of Chemical Engineering at the Technion – Israel Institute of Technology was awarded the European Commission Innovation Prize last week for his invention of the SNIFFPHONE, a device that uses nanotechnology sensors to analyze particles on the breath and is able to pinpoint to exact diseases, like certain kinds of cancer, pulmonary and even the early stages of neurodegenerative diseases.

Haick was awarded the prize last week in Lisbon, Portugal at the annual European Forum of Electronic Components and Systems (EFECS), which focused on humanity’s “digital future.” The Technion professor was chosen by a prize committee as the most innovative scientist realizing an idea in the field of electronic systems.

The SNIFFPHONE includes the NaNose, developed in 2014 by Haick and Professor Nir Peled of Tel Aviv University’s Sackler Faculty of Medicine. It is a microchip incorporated into a the breathalyzer-like device, capable of diagnosing various diseases. The device uses the presence of specific volatile organic compounds, which are unique fingerprints for various forms of diseases.

“We look for what are called volatile organic compounds, or biomarkers, on the breath. These biomarkers are chemical compounds that are imitated from the source of the disease and, as a result, are diffused within the bloodstream. Of course, the bloodstream is in contact with the skin and the lungs, which is why our test is able to detect them,” Haick told NoCamels in 2015.

In a 2017 study led by Haick and which involved 1404 participants from five countries, the NaNose was able to differentiate between malignant and benign tumors, as well as their source, with almost 90 percent accuracy.

The SNIFFPHONE and NaNose are among a long list of achievements for the award-winning scientist. He holds dozens of patents and made it into a number of notable lists, including the “World’s 35 leading young scientists” by the MIT Technology Review for his research in non-invasive disease detection methods, and a list of 100 most influential inventors by several international agencies between 2015-2018.

The European Commission previously awarded him $6.8 million for further development of the NaNose.

He’s also won an array of prizes and medals, including Knight in Order of the Academic Palms by the French Government, the Humboldt Award, the Bill and Melinda Gates Prize and the Herschel Ritz Innovation Award.

He currently serves as faculty and F.M.W. Academic Chair in the Department of Chemical Engineering at Technion and serves as a consultant to several commercial companies that spun out of his laboratories at the prestigious university.

Though certain technologies already possess these capabilities, Haick’s devices set themselves apart through self-sustainability. In particular, the gadget hopes to use cutting-edge materials that heal themselves and take advantage of the body’s wasted energy. Its components harvest the energy of body heat and movement, and they use synthetics that regenerate its properties upon damage. These advances alleviate risks such as leaving a device uncharged, torn or scratched. This technology will increasingly improve the quality of life through becoming a remote nurse that constantly accompanies an individual, according to the researchers.

Due to the constant monitoring of an individual’s vitals, these sensors provide a diagnosis of diseases in early stages. This prevents diseases from progressing, which Haick cites as a motivation for his research. “The results are very encouraging,” Haick told NoCamels this summer, pointing to recent testing done on tuberculosis screening using sensors integrated into bandages. Among the standard “healthy” ranges set for the devices are 60 to 100 heartbeats and seven to eight breaths per minute.

However, the product is only in its preliminary stages. According to Haick, though the discrete devices exist, the sensor and energy units are yet to be integrated into one product. Currently, the research team awaits a patent on a breathable self-healing platform imitating skin. Although his research team waits for further results, Haick states he is already seeking investors for what he calls a “promising and prospective technology.”

The wearable health device sector has tremendous potential. Experts predict this market will reach nearly $20 billion by 2021. Not only do these technologies monitor a patient’s vitals, they also facilitate communication between patients and healthcare professionals around the clock and reduce the cost of human labor associated with constantly checking patients.

Haick’s research group is also working on other related projects. Notably, the team is developing self-repairing multipurpose health monitors that resemble tattoos imprinted on skin. This device will make use of a field-effect transistor (FET), which can modify its behavior through a varying electric field.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Jerusalem’s Official Santa

Jerusalem’s Official Santa

  21see



Come with ISRAEL21see as they meet Jerusalem’s official Santa


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com