Archive | December 2018

Wiesenthal Centre Demands Royal Quartz (..) on Hate Incitement at Paris Orly West Airport Sales Outlet

Wiesenthal Centre Demands Royal Quartz / Galeries Lafayette Action on Hate Incitement at Paris Orly West Airport Sales Outlet

Wiesenthal Centre


przysłał: Alex Kaplan
Paris, 20 December

In a letter to Royal Quartz / Louis Pion Watches Division Director-General Arthur Lemoine, based at Galeries Lafayette stores, Wiesenthal Centre Director for International Relations Dr. Shimon Samuels, expressed outrage on behalf of its French members, who “brought to our attention an abuse of your Royal Quartz Division to foment antisemitism, as defined by the International Holocaust Remembrance Alliance, endorsed by France.”

The letter noted that, “On 26 October, a couple, about to board an El Al flight to Israel, purchased a watch from your Royal Quartz outlet at Paris Orly West airport.”

The Centre stated, “To their horror, the sales bill was printed as ‘To TLV Ben Gurion – Tel Aviv… Palestine Occupé, Territoire (Occupied Palestinian Territory)… You have been served by Hinda’.”

The Centre emphasized that “The couple has tried for almost two months to receive an explanation from Royal Quartz, only to be met by a deafening silence.”

Samuels continued, “Mr. Lemoine, I have been told that you feel inspired by the late Simone Veil – a Holocaust survivor. Surely, this exercise in hate in the name of your company sullies the memory of Madame Veil and the reputation of Royal Quartz… We urge you to publicly condemn this scandal, investigate its circumstances and fire Hinda together with any other parties involved.”

“Your continued silence will lead our worldwide membership to invoke their right to choose and advise their friends and contacts to avoid Royal Quartz and Galeries Lafayette”… “As Royal Quartz is the ‘Official Rolex Retailer,’ we are similarly sharing this message with Mr. Jean-Frédéric Dufour, Rolex CEO,” concluded Samuels.

For further information, contact Shimon Samuels at +33 147 237 637


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Wniosek o areszt Stefana Michnika w Szwecji

Wniosek o areszt Stefana Michnika w Szwecji

Marek Kozubal


Stefan Michnik / Archiwum IPN

Wojskowy Sąd Okręgowy przekazał do Szwecji wniosek o aresztowanie stalinowskiego sędziego Stefana Michnika – ustaliła „Rzeczpospolita”.

Dokumenty zostały skierowane do szwedzkiego sądu 4 grudnia 2018 roku. Wcześniej przetłumaczono je na język szwedzki. Fakt przekazania takiego wniosku potwierdził „Rzeczpospolitej” Robert Janicki, rzecznik prasowy pionu śledczego IPN. 

Stefan Michnik jest podejrzany o zbrodnie przeciwko ludzkości.

Przypomnijmy: 26 października 2018 roku Wojskowy Sąd Okręgowy wydał Europejski Nakaz Aresztowania. Z takim wnioskiem wystąpił do sądu pion śledczy IPN, który prowadzi postępowanie w sprawie zbrodni sądowych popełnionych przez tego byłego stalinowskiego sędziego. Wcześniej, bo już 14 sierpnia Wojskowy Sąd Garnizonowy na wniosek prokuratora IPN zdecydował o jego aresztowaniu na okres trzech miesięcy od momentu zatrzymania.

W uzasadnieniu tej decyzji sąd argumentował, że zebrany w śledztwie IPN materiał dowodowy wskazuje na duże prawdopodobieństwo, iż podejrzany dopuścił się popełnienia zarzucanych mu czynów, za które grozi mu surowa kara. Sąd podniósł także, że “podejrzany ewidentnie wykorzystuje fakt zamieszkiwania poza granicami kraju do utrudniania prowadzonego przeciwko niemu śledztwa, skutkiem czego konieczne jest zastosowanie wobec niego tegoż izolacyjnego środka”. Jak informuje prokurator IPN w 2008 roku Stefan Michnik przestał odbierać kierowaną do niego korespondencję. W związku z tym, że Stefan Michnik przebywa w Szwecji został wydany Europejski Nakaz Aresztowania, który właśnie został przekazany władzom tego kraju.

Podstawą wydania listu gończego jest zamiar postawienia mu przez prokuratora 30 zarzutów, wśród których do najcięższych należą tzw. zbrodnie sądowe, czyli wydanie przez niego czterech wyroków dla działaczy podziemia niepodległościowego w oparciu o spreparowane dowody.

Jak w listopadzie poinformował Andrzej Pozorski, szef prokuratorskiego pionu śledczego IPN, były sędzia wojskowy Stefan Michnik podejrzany jest o popełnienie w 1952 i 1953 roku zbrodni komunistycznych, „wyczerpujących znamiona zbrodni przeciwko ludzkości”. Nie ulegają one przedawnieniu.

Jego zdaniem Stefan Michnik sprzeniewierzył się zasadzie obiektywizmu i orzekając w sprawach karnych, „kierował się przede wszystkim przesłankami natury ideologicznej, dążąc do fizycznej eliminacji osób postrzeganych przez ówczesne władze jako przeciwników politycznych, bowiem dokonał dowolnej oceny materiału dowodowego”.

Michnik przewodniczył składowi sędziowskiemu Wojskowego Sądu Rejonowego w Warszawie, który 5 stycznia 1953 r. skazał na karę śmierci działacza organizacji niepodległościowej Kraj, 3 marca 1953 r. skazał zaś na karę śmierci kuriera II Korpusu gen. Władysława Andersa, na karę śmierci skazał również innego oskarżonego o udział w Związku Walki Zbrojnej, Armii Krajowej i Zrzeszeniu Wolność i Niezawisłość. Zarzuty stawiane Michnikowi dotyczą także wielokrotnego bezprawnego pozbawienia wolności osób pozostających w opozycji do ówczesnych władz. Chodzi m.in. o członków PSL, konspiracyjnych organizacji Kraj, Ruch Uniwersalistów.

Nie jest to pierwszy europejski nakaz aresztowania wydany wobec tego byłego stalinowskiego sędziego. W 2005 roku pion śledczy IPN wydał postanowienie o przedstawieniu mu zarzutów, z których wynikało, że „działając w strukturach systemu państwa totalitarnego posługującego się na wielką skalę terrorem dla celów politycznych i społecznych, złamał prawo”.

Zdaniem IPN, choć był zobowiązany do zgodnego z ówczesnymi przepisami przedłużania tymczasowego aresztowania na czas powyżej sześciu miesięcy, nie dopełniał obowiązków co do sądowej kontroli zasadności i terminowości podejmowanych czynności procesowych. Miało do tego dochodzić od marca 1951 roku do listopada 1953 roku.

Stefan Michnik od końca lat 60. mieszka w Szwecji. Dlatego na wniosek prokuratora Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie 25 lutego 2010 roku wydał postanowienia o jego tymczasowym aresztowaniu. Następnie Wojskowy Sąd Okręgowy wydał w sierpniu 2010 r. europejski nakaz aresztowania podejrzanego. Jednak szwedzki sąd w Uppsali, oddalił wniosek polskiej prokuratury o jego ekstradycję do Polski. Uznał, że zarzucane mu czyny w świetle szwedzkiego prawa uległy przedawnieniu. Sędzia Linda Hoonk przypomniała, że Michnik jest obywatelem Szwecji od 1977 roku.

Stefan Michnik w 1947 r. wstąpił do PPR, a potem PZPR. Chociaż nie miał wykształcenia prawniczego, w latach 1950–1953 pracował w warszawskim sądzie wojskowym, a w latach 1952–1953 przewodniczył składom sędziowskim. Potem pracował w Katedrze Nauk Wojskowo-Prawniczych Wojskowej Akademii Politycznej im. Feliksa Dzierżyńskiego. Pod koniec lat 60. wyjechał z Polski do Szwecji. Współpracował z opozycją demokratyczną. Teraz ma 89 lat.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


‘FINANCIAL TIMES’ NAMES GEORGE SOROS PERSON OF THE YEAR

‘FINANCIAL TIMES’ NAMES GEORGE SOROS PERSON OF THE YEAR

AMY SPIRO


Business magnate George Soros arrives to speak at the Open Russia Club in London, Britain June 20, 2016. (photo credit: REUTERS/LUKE MACGREGOR)

The Financial Times announced on Wednesday that its 2018 person of the year was Jewish billionaire, investor and philanthropist George Soros.

The newspaper called the 88-year-old the “father of the hedge fund industry and one of the world’s most prominent philanthropists,” who has “tirelessly supported” a liberal democratic order around the globe. The article noted that the selection of Soros is both a reflection of his achievements and also “about the values he represents.”

While Soros, the founder of the Open Society Foundation, has been active for over 30 years, he has found himself the target of antisemitic conspiracy theories and baseless allegations about his activities.

“I’m blamed for everything, including being the anti-Christ,” Soros told the Times. “I wish I didn’t have so many enemies, but I take it as an indication that I must be doing something right.”

Among the particularly odious claims is the repeated attack from opponents that Soros collaborated with the Nazis as a teenager. Soros, who was 14 when the Nazis invaded Hungary, was sent to live with a non-Jewish official in the country to hide him from the Nazis. During that period, he accompanied the official on visits to take inventory of confiscated Jewish property, an activity he never actively took part in.

Earlier this year, Soros was one of a slew of people in the US, who received explosive devices in the mail.

But Soros’s decades of activity have often resulted in charges of meddling in foreign affairs around the globe.

An exclusive report by The Jerusalem Post in March revealed that an group funded by Soros worked to focus German influence in Hungary in order to lobby against Hungary’s NGO law, which limits funding for non-governmental organizations.

Soros has also focused some of his efforts in Israel, funding in the past organizations like Breaking the Silence, J Street, the New Israel Fund and Adalah, an Israeli-Arab legal aid organization.

Soros told the Times that he is considering becoming more active in Israel, and is particularly dismayed by the recent Nation-State Law.

In 2017, the Times named software engineer and activist Susan Fowler as its person of the year, in 2016 it selected US President Donald Trump and in 2015 it chose German Chancellor Angela Merkel.

French court convicts Soros of insider trading

Staff and agencies [ Fri 20 Dec 2002 14.40 GMT ]


A French court today convicted US billionaire investor George Soros of insider trading and fined him 2.2m euros.

The fine by the court is the same amount the Hungarian-born magnate was accused of having made from buying stocks at French bank Société Générale with insider knowledge 14 years ago. The fine was in line with the request by prosecutors.

Mr Soros, 72, the president of Soros Fund Management, denies having privileged information. He was not in court today.

In court testimony in November, Mr Soros said: “I have been in business all my life, and I think I know what is insider trading and what isn’t.”

Société Générale was privatised in 1987. A year later, its stock price went up during an unsuccessful takeover bid. Mr Soros was accused of having obtained insider information before the abortive corporate raid pushed up the stock price.

Mr Soros went on trial with two other men, Jean-Charles Naouri, a former top aide to France’s then-finance minister Pierre Beregovoy, and Lebanese businessman Samir Traboulsi. The court cleared both men of any wrongdoing. Prosecutors had sought fines of 290,000 euros for Mr Naouri and 1.98m euros for Mr Traboulsi.

Mr Soros has said he was interested in Société Générale based on information he claims was widely known: France’s leftist government of the time favoured takeovers to change the leadership at recently privatised companies. Mr Soros said he was buying stock in many companies and had no reason not to include Société Générale.

Afterward, he sold the stock, saying he felt the takeover attempt was politically motivated and was not going to benefit the company.

Mr Soros was reportedly the first American to earn a billion dollars in a single year. Born in Budapest, Hungary, in 1930, he emigrated to the United States in 1956 and became a citizen five years later. He made his fortune managing investment funds.

Forbes magazine ranked him this year as the 37th richest person in the world, with an estimated $6.9bn fortune.

Prosecutors said the case dragged on because Swiss authorities took years to respond to requests for information. Defence lawyers argued unsuccessfully that the case should be thrown out because it took so long to bring to court.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Hamas again tries to manipulate

Hamas again tries to manipulate

Yoav Limor


Hamas on Thursday tried its usual tactic: psychological warfare. Releasing information supposedly related to the IDF special forces operation in Gaza on Nov. 11 is meant as a manipulation that Hamas hopes will produce certain results.

Hamas likely has several goals in mind. The first, as always, is to embarrass Israel – to point a spotlight into the shadows and show that the operation failed, and to reveal the soldiers’ identities and turn the hunters into prey.

The second goal is to gather information. Hamas cannot be certain that the information it has is correct. It hopes Israeli citizens will disseminate the information, share and chatter, naturally wondering if they recognize someone. Hamas hopes this will help it verify or discredit the information it has.

The third and most important goal is to understand what happened. What was the undercover commando team doing in Gaza when it was detected? Were they at the start of their mission or the end? What was their specific objective? Photographs disseminated after the incident indicate that Hamas has some equipment the soldiers left behind and it is trying to piece together what it was used for. It hopes Israeli chatter will reveal more of the puzzle.

The fourth and final goal is to tarnish Israel in the eyes of regional players – specifically Egypt and Qatar – as responsible for starting the latest round of fighting. Additionally, Hamas probably wants to signal to its partners in the region (primarily Iran and Hezbollah) that Israel is not idle, even after the shooting stops.

From this perspective, the IDF censor was right to prohibit publication of the photos in Israel. We can ponder the effectiveness of such a measure in a world of social media and information sharing, but no one has ever regretted damage that was not caused. While it is unclear how successful the censorship will be, there is no question that the operation was clearly necessary for the country’s security.

Hamas, however, is not the only one capable of playing this game. Mere minutes after the terrorist group released the photos from the IDF operation, the Shin Bet security agency said it had uncovered a Hamas terror cell in Hebron that was planning massive attacks in the heart of Israel. Beyond thwarting a terrorist plot and saving lives, the goal is to tarnish Hamas and its leadership, and to show that while Israel allows fuel, goods and cash to enter Gaza, Hamas is trying to carry out terrorist attacks inside Israel.

The revelation of this terrorist plot sheds light on two other interesting details. The first is that Hamas continues to try to exploit Israel’s humanitarianism in allowing sick people to enter for medical treatment. The second and more important detail is that Hamas leaders in Gaza, not abroad, orchestrated this plot. While this may seem like semantics – because what does it matter which of two hands on the same body instigated a terrorist attack – it still illustrates two things: Hamas abroad, under the Turkey-based leadership of Sala al-Aruri, is struggling to put terrorist attacks in motion, and the group’s Gaza headquarters is trying to supplant it despite the obstacles Israel imposes.

The simultaneous publication of both these affairs is a reminder that even if things appear calm, the issues in Gaza are still bubbling underneath the surface. On Friday, like clockwork, the masses will gather along the security fence for their weekly clashes with IDF troops, and as usual these clashes have the potential to spark hostilities anew. Although both sides do not want this to happen, their actions could lead them toward an undesired conflagration. We can only hope that Israel is utilizing this lull to bolster its assets and mitigate the potential risks, thereby improving its starting position before the next round of fighting begins.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Nowa cenzura, czyli powrót Policji Myśli?

Nowa cenzura, czyli powrót Policji Myśli?

Phyllis Chesler
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


W  Roku 1984, George Orwell napisał: “Partia ma dwa cele: podbić całą powierzchnię ziemi i raz na zawsze wymazać możliwość niezależnej myśli. Kiedy ludzie ‘znikają’, nikomu nie wolno o tym wspomnieć, nie ma po nikim żałoby, ważna jest tylko Partia i Wielki Brat”.

Dzisiaj, Policja Myśli Orwella jest wszędzie. W powietrzu unosi się zdecydowany chłód. Z przestrzeni publicznej niemal całkowicie zniknęły rozsądek i uprzejmość. W ich miejsce mamy obelgi, zawstydzanie, cenzurę i autocenzurę, które mają uchodzić za myśl. Żarliwie internalizowana propaganda rządzi w Internecie. Spotkaliśmy Wielkiego Brata i my nim jesteśmy. 

Sądzę, że ludzie tworzą jakiś rodzaj psychologicznego przeniesienia do swoich grup Listserv. W pewnym sensie jest to jak związek pępowinowy. Nietrudno znaleźć ciemniejsze strony tego związku. Internetowe grupy Listserv zastraszają i dokonują czystek członków  o odmiennym zdaniu – to zdarzyło się mnie i wielu innym. Czasami mała grupa ludzi (nastoletnie „wredne dziewczyny” i ich matki, akademicy, dziennikarze) atakuje raz za razem tego samego człowieka, dzień za dniem, przez miesiące, a nawet lata. Tymczasem setki obserwatorów milczą. Nikt nie zatrzymuje ataków i nie wzywa do bardziej cywilizowanej walki.

Inaczej niż fizyczny motłoch, napastnicy w mediach społecznościowych atakują i natychmiast znikają. Często ludzie atakują jeden po drugim, po kolei, nawet jeśli są ich setki. W rezultacie osoby w cyberprzestrzeni mogą nadal widzieć siebie jako jednostki raczej niż członkowie linczującego tłumu lub osoby, tworzące atmosferę, w której systematycznie zniechęca się lub ucisza ludzi.

Ta Nowa Nietolerancja i Nowa Cenzura, jaką fanatycznie narzuca tłuszcza w internetowej sieci, jest skupiona w sposób, którego trudno nie zauważyć, jeśli jest się członkiem atakowanej grupy. Z mojego doświadczenia bycie obiektem potępienia przez tłuszczę ma wiele wspólnego ze stanowiskiem w sprawie etnicznej bigoterii wobec narodu żydowskiego, Izraela/Palestyny i islamu. Tymczasem bratobójstwo sunnitów i szyitów, afrykańskie ludobójstwa, niewolnictwo seksualne na całym świecie, potworności w strefach wojny, prześladowania dysydentów i niewiernych w świecie islamskim przechodzą niezauważone i nieskomentowane. To jest świadome. Jedyne wydarzenia, które liczą się, to te, które mogą nakarmić patologiczną obsesję Żydami.

Jeśli raz zajęłaś ”niesłuszne” stanowisko w sprawie Izraela, twoja reputacja poprzedza cię wszędzie. Niezależnie od tego, na jakie inne tematy możesz mówić i pisać (ogrodnictwo, gotowanie, wnuki, feminizm lub wojna krymska) to stanowisko zawsze będzie cię prześladować i blokować drogę. To także jest świadome; jest to umyślna strategia blokowania argumentów i wolnej myśli przez kierowanie tłuszczy do ataku na tych, którzy ośmielają się wystąpić z szeregu. Dlatego też tak niewielu ludzi głosi takie stanowisko. Wyraźnie widzą, co zdarza się tym, którzy to robią.

W zeszłym tygodniu autentyczna, a nie fałszywa feministka, prowadziła wywiad ze mną. Chwaliła moją pracę, ale potem powiedziała: „Tak, ale teraz muszę poprosić cię o wyjaśnienie twojego stanowiska w sprawie Izraela”. Izrael nie miał nic wspólnego z tematami naszej rozmowy, ale nagle stał się najważniejszym punktem wywiadu. Tym, co miałam „wyjaśnić”, było  moje odejście od linii partyjnej. Dopóki tego nie zrobiłabym, niczego z tego co mówiłam na inne tematy, nie można wysłuchać lub chwalić

Jakiś miesiąc temu redaktor naczelny lewicowego magazynu powiedział, że jedyni recenzenci, jakich mógł znaleźć do napisania recenzji o mojej nowej książce A Politically Incorrect Feminist, upierali się przy użyciu moich wspomnień o ruchu feministycznym w Nowym Jorku w latach 1960. i 70. jako okazji, by postawić wyzwanie mojemu stanowisku w sprawie Izraela i Palestyny.

“Ale ja o tym nie piszę w tej książce” – powiedziałam.

“To nie ma znaczenia. Nie mogę znaleźć nikogo, kto napisałby recenzję bez poruszenia tego tematu”.

Kiedyś jeden z moich wydawców powiedział mi, że powinnam wynająć pewną „postępową” publicystkę. Początkowo była zachwycona, kiedy zobaczyła moje nazwisko w swojej poczcie i powiedziała, że natychmiast obejrzy moją stronę internetową. Następnego dnia była zdecydowanie zbyt zajęta, by rozmawiać ze mną, pracować ze mną lub przyjmować ode mnie pieniądze.

Jestem tylko jedną osobą. Przeżyłam setki podobnych sytuacji, kiedy próbowałam pisać i rozważać o ideach, którym poświęciłam życie. Nadal będę mówić i pisać tak, jak muszę to robić. Chodzi mi o zilustrowanie sposobu, w jaki polityczna cenzura działa w praktyce tu i teraz.  

Oczywiście jest więcej. Podobnie jak inni niezależni myśliciele w tym co dzisiaj uchodzi w Ameryce za publiczny dyskurs, doświadczyłam niemal zamieszek, kiedy mówiłam na kampusach, gdzie moja obecność często wymaga policyjnej ochrony. Po raz pierwszy zdarzyło się to w 2003 roku, kiedy mój wykład nie dotyczył żadnego z tych gorąco kwestionowanych tematów. Niemniej natychmiast polityczna aktywistka zażądała odpowiedzi na pytanie, “o moje stanowisko w sprawie kobiet w Palestynie”. Zaczęła się burda i musiano mnie pospiesznie wyprowadzić z sali ze względu na moje bezpieczeństwo. Teraz wiem, że ceną za publiczne wyrażanie odmiennych idei jest prawdopodobieństwo, że grupa rozognionych politycznych „organizatorów” będzie próbowała zagrozić mojemu bezpieczeństwu i bezpieczeństwu tych, którzy ośmielają się zgadzać z moimi poglądami.

Mojej wspaniałej sojuszniczce i siostrze, Ayaan Hirsi Ali, wiele razy odwoływano ustalone już wykłady i ceremonie przyznania nagród; te haniebne odwołania zaproszeń czasami inicjowały feministki. Mnie także haniebnie odwoływano zaproszenia i to niejeden raz. Celem tych rytuałów ”zdejmowania z trybuny” jest oczywiście zademonstrowanie różnicy między Zbrodnią Myśli a Linią Partii. Raz za razem uniwersytety i instytucje, które rzekomo oddane są swobodnej wymianie myśli, nie zdają tego podstawowego egzaminu, wzmacniając ekstremistów i cenzorów przez wręczanie im zwycięstw, do których dążą.  

Także w Ameryce cenzurowano, wycofywano z druku lub nigdy nie przyjmowano do druku z powodu tematów widzianych jako ”islamofobiczne”, ”syjonistyczne” lub ”bluźniercze”. Jest zrozumiałe, że wydawcy nie chcą mieć spalonych bombami zapalającymi biur, porwanych pracowników, ani też nie chcą pokrywać kosztów zwiększonej ochrony. Zamiast tego cenzurują autorów przez odmowę publikowania prac w kwestiach o oczywistej wadze dla społeczeństwa. Przez lata izraelskie konsulaty i ambasady, jak również synagogi i ośrodki żydowskie były celem gróźb i bomb, i muszą instalować coraz bardziej wymyślne środki ochrony, by bronić się przed przemocą. Za tym podążyły wszystkie lotniska na całym świecie.

Zagrożenie, które wymusza te środki, nie pochodzi od oszalałych, palących książki neonazistów ze skrajnej prawicy. Są reakcją na dziesięciolecia  zamachów bombowych, porywania samolotów i strzelanin dokonywanych przez palestyńskich Arabów, porywania samolotów przez Al-Kaidę i sponsorowanych przez państwo kampanii terroru prowadzonych bezpośrednio przez wysokich rangą funkcjonariuszy irańskiego reżimu, który często grozi ludobójstwem Izraelowi i jego obywatelom. Czy to, co mówię, jest „islamofobiczne”? Niedawne praktyki Wielkiego Brata stosowane przez Google, Facebook i Twittersugerują, że jest.

Europa jest strefą zero dla Nowej Cenzury. Niedawno mój szanowany kolega, Bruce Bawer, dostał zaproszenie na wygłoszenie wykładu w Göteborgu w Szwecji. Miał mówić o wolności słowa na „Alternatywnych” Targach Książki, jako że ci, którzy piszą o islamie, nie są zapraszani na  zwykłe Targi Książki. Alternatywne Targi odwołały jednak zaproszenie z powodu gróźb tamtejszej Antify. Potem odwołano całe „Alternatywne” Targi Książki.

Bawer opublikował przemówienie, które miał tam wygłosić, jest to pełen smutku artykuł o tym, jak „mury zacieśniają się wokół wolności słowa”. Pisał w duchu tego, co brytyjski minister spraw zagranicznych, Sir Edward Grey, powiedział w przeddzień przystąpienia Wielkiej Brytanii do I Wojny Światowej, i co Sir Winston Churchill powiedział w 1938, a mianowicie, że “światła gasną w całej Europie” i że “zamykają się miejsca niecenzurowanego słowa”.

W Europie wielu tych, którzy mówili prawdę, postawiono przed sądem (Geert Wilders), uznano, że obrazili sąd i zmuszono do emigracji (Oriana Fallaci), obłożono grzywną (Elisabeth Sabaditsch-Wolff), zmuszono do ukrywania się lub strzelano (Salman RushdieLars VilksLars Hedegaard) – i/lub potrzebowali nieustannej ochrony policyjnej (Seyran AtesMagdi Allam). Kiedyś, jak mi opowiedziała żona Magdi Allama, Valentina Colombo, Allam, który publicznie przeszedł z islamu na katolicyzm, musiał mieć sześciu ochroniarzy.

25 października 2018 r. , Europejski Trybunał Praw Człowieka orzekł, że Sabaditsch-Wolff nie wolno powiedzieć, że prorok Mahomet był pedofilem, mimo że ożenił się z Aiszą, kiedy miała 6 lat i skonsumował małżeństwo, kiedy ona miała 9 lat, a on miał 53 lata. Powiedzenie tego zakłóca „pokój” w Europie.  

Wspólne dla tych wszystkich dysydentów jest to, że ośmielili się wyrazić (pozytywne) poglądy o Izraelu i (mniej niż pozytywne) poglądy o islamie, islamizmie, muzułmańskiej imigracji, islamskim apartheidzie płci i religii oraz dżihadzie. Chociaż islam nie jest rasą, takie idee są uważane za rasistowskie, nawet jeśli są prawdziwe, a może szczególnie, kiedy są prawdziwe.

Moim zdaniem europejscy przywódcy i obywatele zachowują się jak ludzie, których przeraża sprowokowanie mieszkających w ich krajach barbarzyńskich zwolenników supremacji. Uważają także, że mają wiele do odpokutowania za swoje minione awantury kolonialne i rasistowskie ludobójstwa zarówno w Europie, jak globalnie. Cenzurowanie prawdy, bo może sprowokować przemoc, bo może ujawnić Europejczyków jako ludobójczych rasistów, jakimi byli oni lub ich przodkowie, także stoi za tą Nową Cenzurą w Europie.

Ale zagłuszanie prawdy z powodu minionych zbrodni Europy nie jest sprawiedliwością i wszędzie szkodzi ludzkiej wolności. Jest to tani unik, za który Europa płaci coraz wyższą cenę. Nie popełnijmy tego samego błędu tutaj, w Ameryce.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com