Archive | July 2019

Jeśli chcesz pomóc Izraelowi, porzuć słowo ”konflikt”

Jeśli chcesz pomóc Izraelowi, porzuć słowo ”konflikt”

Judean Rose
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Jeśli naprawdę chcesz pomóc Izraelowi, proszę, wymaż słowo „konflikt” ze swojego słownictwa. Nie ma niczego takiego jak izraelsko-palestyński konflikt. Konflikt oznacza dwie strony atakujące się wzajemnie. Tak po prostu nie jest w sprawie Izraela i Arabów. Arabowie napadają, Izraelczycy się bronią.

Ludzie lubią koncepcję ”konfliktu”. To jest po amerykańsku. To jest schludne.  

Amerykanie lubią myśleć: ”Do tańca potrzeba dwojga”, co naprawdę znaczy: ”Jeśli dwie strony mają konflikt, a my wolimy konflikt od sytuacji, kiedy jedna strona atakuje drugą, to tak to nazywajmy”.

Oczywiście, nie tylko Amerykanie. Ogólnie ludzie postępowi lubią mówić rzeczy takie jak: ”Po obu stronach jest rozlew krwi”, jak gdyby powód tego, że krew została rozlana, nie miał żadnego znaczenia, żadnej wagi. Martwy morderca jest równy swojej ofierze, dlatego powód śmierci musi także być równy. Jeden fakt tworzy drugi fakt wbrew prawdzie.

 (((Varda Epstein)))@epavard

So if you have a home invasion and the cops come and shoot someone who just killed your family member, is that also “bloodshed on both sides?” https://twitter.com/eglnyc/status/1150648263508418560 ;…

Gail@eglnyc

Replying to @HikindDov @IlhanMN

There is bloodshed on both sides.

 7:25 AM – Jul 16, 2019

Twitter Ads info and privacy

See (((Varda Epstein)))’s other Tweets

[(((Varda Epstein)))

Wiec jeśli ktoś napada na twój dom i przybywa policja, i zabija kogoś, kto właśnie zabił członka twojej rodziny, to jest to „rozlew krwi po obu stronach”?

Gail

Odpowiadając @HikindDov @IlhanMN

Jest rozlew krwi po obu stronach]

Bo ludzie mają potrzebę równowagi, sprawiedliwości. Ta sytuacja jednak nie spełnia warunków, które definiują konflikt.

W konflikcie muszą być dwie strony skłócone ze sobą. Nie ma tego tutaj. W wypadku Izraela jest jedna strona zajęta własnymi sprawami i interesami.

Tymczasem przegrani nie potrafią poradzić sobie z rzeczywistością. Nie chcą budować na niej swojego życia w najlepszy dla siebie sposób i nie można ich do tego zmusić. Wolą okaleczać, zabijać i niszczyć: taka dorosła wersja napadu złości dwulatka, ale bardzo nikczemna. Bowiem dwulatki w żadnym moralnym sensie nie są odpowiedzialne za swoje wybory. Dorośli ludzie są odpowiedzialni.

W tym wypadku dorośli, którzy – tak się składa – są Arabami, wiedzą, jak złe jest, na przykład, zabicie kulą snajperską dziesięciomiesięcznego niemowlęcia w wózku. Ten czyn jest złem również w znaczeniu, że nie ma żadnego sensu w takim ataku. Jest to świadomy akt sadystycznej przemocy. Czyn diabła.



Szalhevet Pass miała dziesięć miesięcy, kiedy zabiła ją kula arabskiego snajpera.

Każdy, kto określa sytuację w Izraelu jako „konflikt”, powinien wysłuchać historii o Szalhevet Pass. Gdzie tu jest bowiem wzajemność? Co zrobiła Szalhevet człowiekowi, który ją zamordował? Jaki był jej „konflikt” z arabskim mordercą? Może nie miała na sobie dość kremu przeciwko promieniom słonecznym?

“Konflikt”. Słyszę to słowo i potrząsam głową. Bo zamordowanie Szalhevet Pass nie jest izolowanym wypadkiem. Chaya Zissel Braun miała tylko trzy miesiące, kiedy Arab wjechał umyślnie samochodem w tłum ludzi czekających na przystanku tramwajowym. Chaya Zissel była tam z rodzicami, leżąc w wózku. Poszybowała wysoko w powietrze i spadła na bruk, ginąc na miejscu. Wszystko działo się tak szybko, że rodzice nie mogli nawet podjąć próby jej ochronienia.


Chaya Zissel Braun

Ale co zrobiła Chaya Zissel swojemu mordercy? Gdzie jest konflikt, gdzie ta równowaga?

Powiem wam, gdzie jest i czym jest. Jest tym: Chaya Zissel urodziła się jako Żydówka. Tak samo jak Szalhevet Pass i Hadas Fogel, która była w tym samym wieku, co Chaya Zissel, kiedy arabscy mordercy zamordowali ją przez dekapitację, kiedy nie przestawała płakać.



Hadas Fogel

Aha! Macie to: nie przestawała płakać! Niewątpliwa prowokacja. Czy to jest punkt zapalny naszego „konfliktu”?

Ale nie. Nie chodziło o płacz. Chodziło o to, że Hadas Fogel była Żydówką. Samo jej istnienie było jedynym punktem zapalnym „sporu”, punktem „konfliktu” między „dwiema wojującymi stronami”. 

To jest ważne, ponieważ tak wielu ludzie wierzy, że rzeczywiście jest konflikt i że jest on o ziemię. A jedyne co jest związane z ziemią, to że Arabowie nie chcą, by Żydzi ją mieli. Prawo do ziemi jest pretekstem dla Arabów, żeby mordować Żydów. Kiedy bowiem przedstawiasz terror jako konflikt o ziemię, to jest to jakiś punkt zapalny sporu. A oznacza on dwie równe wojujące strony. Strony, które mogą usiąść przy stole i prowadzić negocjacje. A ponieważ jest to kwestia ziemi, negocjacje oznaczają ustępstwa terenu, co znaczy, że Żydzi oddają kawałek za kawałkiem państwa żydowskiego aż nic nie pozostaje.    

Widziany przez soczewkę prawdy taki proces jest nagradzaniem tych, którzy mordują Żydów. Niestety, nagradzanie terroru powoduje tylko tyle, że zabijają nas więcej, żeby dostać więcej tego, co jeszcze mamy.

Pomyśl o tym: gdyby chodziło o ziemię, dlaczego miałoby to usprawiedliwiać zabijanie niemowlęcia? Niemowlę  nie jest odpowiedzialne za to, gdzie się wychowuje. Niemowlę jest bez winy, niczego nie ukradło, nikogo nie uciska. Jest po prostu niemowlęciem. Czymś, co większość społeczeństw uważa za cenne, chroni i pielęgnuje.

Odpowiedź brzmi, oczywiście, że nie chodzi o ziemię i że nie jest to konflikt. 

Chodzi o Żydów i żydowską ciągłość. Żydów, którzy nadal żyją, i ludzi, którzy nie chcą, by żyli. To jest punkt zapalny, to jest punkt sporu.



[Sądzę, że zawsze będzie napięcie na Bliskim Wschodzie, skoro są tam ludzie, którzy chcą zabić Żydów, i Żydzi, którzy nie chcą być zabici, i żadna ze stron nie jest skłonna do kompromisu.]

W rzeczywistości to żydowska tożsamość ofiar dodaje mordercom odwagi. Pozwala im zabijać starców, dzieci, ciężarne kobiety. Lub raczej, to żydowska tożsamość ofiar usuwa wszelką potrzebę odwagi u mordercy. Jeśli bowiem myślisz, że Żydzi są czymś mniej niż ludźmi: małpami lub świniami, albo uważasz ich za szkodników, za jakiś rodzaj robactwa, to nie potrzebujesz odwagi, by ich zabijać. 

Z tej perspektywy zabijanie Żydów jest jak zabijanie mrówek albo komarów. Nie ma moralnych skrupułów. Depczesz jedne, uderzasz inne. Najważniejsze jest to, że giną zamiast mrowić się w twoim jedzeniu lub gryźć cię w ramię.

Kiedy już ustaliliśmy fakt, że Żyd jest czymś mniej od człowieka, nie ma problemu z jego zabiciem. To jest tylko zabicie Żyda! Z tą wiedzą, po co czekać, aż żydowskie niemowlę dorośnie? Tylko dokona więcej szkód i trudniej je będzie zabić.  

Ten proces dehumanizacji Żydów umożliwia terrorystom zabijanie niemowląt, kobiet i starców.  Ale przedstawianie arabskiego terroru jako konfliktu o ziemię daje terrorystom coś więcej: wolność bezkarnego zabijania Żydów. Skoro bowiem istnieje konflikt z punktem zapalnym sporu, masz równowagę: dwie przeciwne strony. A tam, gdzie jest konflikt, nie ma morderców i ofiar. Są tylko strony sporu. Nawet kiedy te „strony” są niemowlętami.

W konflikcie nie ma kwestii winy lub niewinności. Jest tylko dwóch rywali, rzucających się na siebie w doskonałej równości, obaj walczący o tę samą rzecz.

A znacznie przyjemniej jest myśleć w ten sposób, niż myśleć o ludziach, którzy zabijają żydowskie niemowlęta w wózkach wyłącznie z powodu tego, że są żydowskimi niemowlętami. 


Judean Rose – Izraelska blogerka.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Smart glasses that ‘teleport’ experts to the field

Smart glasses that ‘teleport’ experts to the field

Brian Blum


Companies such as BP are using Fieldbit’s technology to bring offsite expertise to help onsite technicians through a pair of smart glasses.
Oil rigs are one of the main customers for Fieldbit. Illustrative photo via Shutterstock.com

The 2010 explosion on the oil-drilling rig Deepwater Horizon was a wake-up call for BP, the British multinational oil and gas company that operated it at the time. The resulting oil spill in the Gulf of Mexico caused major ecological damage and cost BP $20 billion in damages.

Disaster can often spur the development of better practices. That was BP’s goal when it began searching for ways to improve ongoing and emergency maintenance at its oil wells.

BP discovered that there simply aren’t enough field technicians with the experience to tackle big problems like the one that occurred on Deepwater Horizon. Since it’s not yet possible to teleport experts to the scene, “smart glasses” have emerged as the next best thing.

Glasses running augmented reality software can transmit what a field technician is seeing to an offsite expert, who can then “draw” on the image to guide the technician to fix the problem.

The company behind this technology now implemented across 13,000 BP wells is Israeli startup Fieldbit.

Fieldbit’s flagship product, Hero, is a collaboration platform that enables technicians and experts to communicate across great distances.

A second product, Fieldbit Knowledge, records their interactions and categorizes them for quick retrieval from a cloud-based database.

BP isn’t Fieldbit’s only client, nor are oil wells its sole focus. But it was an opportune industry for Fieldbit to get started.

“BP approached us almost two years ago with a pressing need,” Evyatar Meiron, Fieldbit’s CEO, tells ISRAEL21c.

“The augmented reality keeps the annotations in place. It can show where to cut a wire or exactly where to open a valve, things that are very difficult to explain in words.”

The growth of fracking was largely driving the change. The establishment of more small wells, mostly in the United States, put pressure on technicians to cover more ground without increasing costs to BP.

BP’s interest is clear in its 2018 annual report: “New technologies are helping us build intelligent operations throughout our businesses. We are using augmented reality (AR) devices such as ‘smart glasses’ across BPX Energy … we are now using the mobile platform to troubleshoot equipment, conduct safety verifications and deliver remote training.”

Augmented reality instructions “stick” to real objects. Screenshot courtesy of Fieldbit

Meiron describes to ISRAEL21c how Fieldbit’s system works.

“We allow the field technician to send digital information to an expert. The expert has an editor and can take a snapshot of the video. He can draw on the snapshot and send it back to the technician, who receives this annotation projected on his device. The technician can turn his head and look in different directions. The augmented reality keeps the annotations in place. It can show where to cut a wire or exactly where to open a valve, things that are very difficult to explain in words.”

While glasses are the ideal, augmented reality can work on smartphones and tablets as well. That’s how Pokemon Go works. The Pokemons in the game can only be seen when you point the device at a location in the real world where the virtual creatures are “hiding.”

AR will eventually become ubiquitous for consumer applications, but for now “the value is much higher when we’re talking about business-to-business applications, with machines that cost hundreds of thousands of dollars,” Meiron explains.

Fieldbit was founded in 2014 and its two-way collaboration Hero system was operational a year later. Fieldbit Knowledge was released this year.

The company’s newest product, Fieldbit Cosmic, allows corporate customers to connect Fieldbit with their own enterprise field-service management software. Meiron says the market for dispatching and scheduling software that tells a technician where to go and what to take to fix a malfunction is worth some $3 billion.

“To send an expert to a site can cost a few hundred dollars per visit,” Meiron points out. “A technician might make four to five visits a day. For an organization with 100 technicians, that can add up to millions of dollars in potential savings, not including the down time of the machine.”

Moreover, skilled field technicians are becoming harder to find. The old guard of technicians (mostly Baby Boomers) are starting to retire. “Millennials in many cases don’t want these jobs, working outside with customers. They want to sit in an office,” Meiron says, adding that 30 percent of field-service experts are expected to retire within the next three years. “Organizations risk losing large amounts of knowledge.”

Is Meiron suggesting that with Fieldbit’s AR glasses anyone can fix an oil rig? “Not at all,” he replies. “It shouldn’t be a layman, of course. But you also don’t need to understand all the mechanics of the machine. You just need to be the hands and eyes of the experts or use the knowledge on our device.”

Utilities, medical imaging, printing

Fieldbit CEO Evyatar Meiron. Photo: courtesy

European energy business ENGIE named Fieldbit its startup of the year in 2018.

While Fieldbit has made the biggest splash in the world of oil and gas, its first pilot client was a utility — Mekorot, Israel’s national water carrier. Fieldbit assisted technicians in fixing burst pipes and running regular monitoring tests for water quality.

The company also is in talks with industries such as printing and medical imaging.

“We are still small, less than 100 people, so we are not yet able to make cold calls to look for customers,” says Meiron, adding that 90% of sales have come from unsolicited inquiries.

Fieldbit has raised $7 million to date, including $1 million from the Israel Innovation Authority and the rest from the Russian Skolkovo Ventures fund, Eldad Weiss (the company’s chairman) and the Israeli family fund Atooro. A second round is now in progress.

Fieldbit is Meiron’s third startup. He prefers “conservative markets that have legacy solutions where new technology can help.”

That was the impetus for his creation of the Hebrew-language Hashavshevet program used by most Israeli accounting firms; the software company Wizcon, which made software to control factory production floors from a web browser; and PC Soft International, which also specialized in Internet-based automatic control software.

If there’s one common denominator underlining all of Meiron’s companies, it’s that “more first-time fixes and less downtime [result in] happier customers,” Meiron says.

Those customers may someday include you and me: Armed with AR-powered glasses, we may be able to make our own expert-guided household repairs.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Where will YOU eat your apples and honey this Rosh Hashana?

Where will YOU eat your apples and honey this Rosh Hashana?

21see



To celebrate Rosh Hashana, the Jewish New Year, this year, we decided to ask some of our friends… where do you eat your apples and honey? Their answers were very surprising.

Video Editor: Asi Aivas
Executive Producer: Viva Sarah Press
Manager: Nicky Blackburn

Special thanks to: Josh Phaff (www.joshphaff.com), Israel Surf Club (israelsurfclub.co.il), Paradive (www.paradive.co.il), City of David Segway Tours (www.cityofdavid.org.il), Delicious Israel (www.deliciousisrael.com), Olympus Climbing Wall (www.kir.co.il), Vered Shahor Theater Puppets (taos.co.il/vered-shahor), The Israel Museum (www.english.imjnet.org.il), Manara Cliff (www.cliff.co.il)… and thanks to all the sweet people in Tel Aviv and Jerusalem who participated in this film!

תפוח בדבש אקסטרים.
איפה תאכל את התפוח ודבש השנה
קליפ אופטימי לרגל ראש השנה שחוגג את החיים, הרוח הנהדרת והמגוון המיוחד של אנשים בארץ.
שנה טובה.
חג שמח!

זכויות של הקליפ שייכות לישראל21
עורך\צלם: אסי אייבס
מפיקה: ויוה שרה פרס
יועצת: ניקי בלקבורן

 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Andrzej Koraszewski: Fronda — „Brawo Polska — Wzgórza Golan nie dla Izraela!!!”

Andrzej Koraszewski: Fronda — „Brawo Polska — Wzgórza Golan nie dla Izraela!!!”

Andrzej Koraszewski


Wzgórza Golan. Zniszczone pojazdy armii syryjskiej jadącej na podbój Izraela w 1973 roku.

Takiej jedności ponad podziałami nie widzieliśmy w naszym kraju od wielu lat. Nie ulega wątpliwości, że wszyscy zgadzają się z „Frondą”, na której portalu dowiadujemy się, że Polska, która od 1 stycznia 2018 jest na dwa lata członkiem Rady Bezpieczeństwa Organizacji Narodów Zjednoczonych, teraz głosowała razem z Rosją, Turcją i Syrią przeciw podpisowi prezydenta Trumpa. Poparły nas Wielka Brytania, Francja, Niemcy i Belgia. Jednak „Fronda” bije brawa przede wszystkim dla Polski.

„Aneksja terytorium siłą jest zakazana przez prawo międzynarodowe”, przypomina „Fronda”, nie zważając na to, że ktoś mógłby sobie przypomnieć o „bezprawnie” darowanych nam przez Stalina naszych Ziemiach Zachodnich.

Z „Frondą” zgadza się w stu procentach kierownik działu zagranicznego „Rzeczpospolitej” Jerzy Haszczyński, który pisze, że to sprawa niezwykle ważna dla Polski i że:

Konsekwencje bliskowschodniego pomysłu Trumpa są tak przerażająco czytelne, że Polska stanowczo się od niego odcięła. I działa ręka w rękę z innymi państwami Unii. Choć w innych sprawach – wydatków na obronność, Nord Stream 2 czy paktu migracyjnego – jesteśmy zazwyczaj z Trumpem przeciw nim”.

Nie dowiadujemy się, dlaczego Wzgórza Golan są tak ważne dla Polski; kierownik działu zagranicznego „Rzeczpospolitej” pisze tylko, że „decyzja dotyczy 1200 km kw. terytorium, które Izrael okupuje od ponad pół wieku” oraz że była to „nielegalna aneksja dokonana siłą”. (Nie należy kierownikowi wypominać braku wzmianki o tym, że Syria trzykrotnie napadała na Izrael, że ten teren został zajęty w wojnie obronnej, ani faktu, że Syria trzykrotnie odmówiła przyjęcia tych terenów w zamian za traktat pokojowy. Prawdopodobnie te fakty zostały pominięte tylko ze względu na brak miejsca).     

Portal „wPolityce” przywołuje słowa polskiej ambasador przy ONZ, pani Joanny Woroneckiej, która powiedziała, że Polska podziela stanowisko Unii Europejskiej oraz że:

Aneksja terytorium siłą jest niezgodna z prawem międzynarodowym, w tym Kartą Narodów Zjednoczonych oraz rezolucją Rady Bezpieczeństwa 497 z 17 grudnia 1981 roku. Ta jednogłośnie przyjęta rezolucja stanowi: wszystkie postanowienia Konwencji Genewskiej w odniesieniu do ochrony osób cywilnych w czasie wojny, z 12 sierpnia 1949 r., wciąż mają zastosowanie do terytorium Syrii okupowanego przez Izrael od czerwca 1967 roku.

Jak można z tego wnioskować, pani ambasador również nie miała czasu na wspomnienie o trzech próbach połączonych armii państw arabskich zmierzających do zniszczenia Izraela (w których Syria aktywnie brała udział), ani o tym, kto sponsorował ową rezolucję Rady Bezpieczeństwa ONZ z grudnia 1981 roku, ani o tym, że prawo międzynarodowe rozróżnia zajęcie terenów w wojnie najeźdźczej (takiej jak np. zajęcie połowy Cypru przez Turcję)  i utratę terytoriów w efekcie agresji. (Można z tej wypowiedzi przedstawicielki Polski  wnosić, że Izrael napadł na spokojną Syrię i zabrał jej takie piękne wzgórza, bo mu się tak podobało.) „wPolityce” przywołuje również słowa przedstawiciela Rosji przy ONZ, Władimira Sforonkowa, który przekonywał, że posunięcie Trumpa jest nie do zaakceptowania:

Jeśli ktokolwiek czuje pokusę, by podążać za tym złym przykładem, zachęcamy go do powstrzymania się od tej agresywnej rewizji prawa międzynarodowego.

Nic dziwnego, że wszyscy przekonują, iż ta decyzja Trumpa usprawiedliwia aneksję Krymu przez Rosję. (Rosyjski dyplomata martwił się również, że ta decyzja pogorszy relacje Izraela z krajami arabskimi).

Ten aspekt usprawiedliwiania tą decyzją rosyjskich aneksji Krymu zaniepokoił szczególnie korespondenta „Gazety Wyborczej” w USA, Roberta Stefanickiego, który również nigdy nie słyszał o żadnej agresji ze strony Syrii, a obawiając się złego przykładu, przywołał opinię byłego republikańskiego dyplomaty i przewodniczącego Rady Stosunków Międzynarodowych przy Departamencie Stanu, Richarda Haassa, który orzekł, że „Waszyngtonowi będzie teraz trudno krytykować Rosję za anektowanie kawałków Ukrainy i Gruzji”.

Stefanicki, w odróżnieniu od wszystkich innych wspomina, że Izrael proponował zwrot Wzgórz Golan w zamian za traktat pokojowy. Fragment jego artykułu poświęcony tej sprawie nosi intrygujący podtytuł „20 lat sekretnych rozmów” i umieszczony jest na samym końcu artykułu poświęconego izraelskim wyborom i różnym spekulacjom. Te rozmowy były tak sekretne, że nie wiedzieli o nich tylko dziennikarze zachodni. Rozpoczął je premier Izraela Rabin, oferując „ziemię za pokój”, jeszcze bardziej hojne oferty przedstawili premierzy Barak i Olmert i wszystkie spotykały się z konsekwentną odmową. Stefanicki przypomina, że w ostatniej próbie, w 2010 roku negocjatorem był Benjamin Netanjahu i że wszystkie te próby spotkały się z odmową. (Nie przypomina o syryjskiej agresji militarnej ani o wykorzystywaniu Wzgórz Golan do ostrzeliwania ludności Izraela również w czasach zawieszenia broni). Jak pisze dziennikarz „Gazety Wyborczej”:

„le Hafez Asad zmarł, zastąpił go syn Baszar i ostatecznie nie dogadano się co do dokładnego przebiegu granicy.

Z czego można wnosić, że gdyby nie śmierć wielkiego syryjskiego prezydenta to pewnie by się dogadali.   

Korespondent „Gazety” w USA przywołuje na dowód jedyne izraelskie źródło szanowane przez jego macierzystą redakcję: „Według źródeł ‘Haareca’, udałoby się to, gdyby w Syrii nie wybuchła wojna domowa, która zmusiła reżim Asada do skrętu w przeciwnym, proirańskim kierunku”.

Tak czy inaczej „Gazeta Wyborcza” również całkowicie zgadza się z „Frondą”. 

Zdumiewająca ponadpartyjna zgodność doniesień, zarówno w tym, które fakty należy pominąć, jak i do  jakich wniosków należy czytelników przekonać, skłania do poszukiwania opinii ekspertów. Radio TOK-FM zaprosiło do studia  doktora Bartosza Bojarczyka z Zakładu Stosunków Międzynarodowych  Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie, który powtórzył za innymi ekspertami, że to „niebezpieczny precedens”, no bo usprawiedliwia aneksję Kremla. Powiedział, że Stany Zjednoczone otwierają kolejne niebezpieczne furtki pozwalające na akceptację rozwiązań siłowych w polityce i że to woda na młyn rosyjskiej propagandy. Ekspert dodał również, że Wzgórza Golan są tak ważne politycznie również „…ze względu na rzekę Jordan, która płynie niejako u ich stóp. Dzięki temu państwo, które je kontroluje, może mieć władzę nad zużyciem wody pitnej”.

Nie mając już nadziei na znalezienie lepszego eksperta w Polsce, warto zobaczyć, co mówią inni. Vivian Bercovici, kanadyjska dyplomatka, była ambasadorka Kanady w Izraelu, w artykule pod tytułem Krytycy decyzji Trumpa w sprawie Golanu powinni przypomnieć sobie fakty przypomina, że chociaż wojna sześciodniowa zaczęła się od prewencyjnego uderzenia Izraela na egipskie lotnictwo, aktywne włączenie się do tej wojny Syrii jest poza wszelką wątpliwością. Arabscy politycy powtarzali, że zniszczą Izrael, armie Syrii i Jordanii przekroczyły granice Izraela. Wcześniej przez wszystkie lata od zakończenia wojny 1948 roku Syria nieustannie prowadziła ataki terrorystyczne, ostrzeliwując ludność izraelską właśnie ze Wzgórz Golan. Autorka przypomina, że Wzgórza nie mają religijnego znaczenia dla żadnej ze stron, w 1973 roku mieszkało tam około 20 tysięcy syryjskich Druzów (którzy  nigdy nie czuli się żadnymi Palestyńczykami) i że należy patrzeć na ten region wyłącznie jako na miejsce o wyjątkowym znaczeniu strategicznym. Syryjskie wojsko regularnie ostrzeliwało izraelską ludność z tych wzgórz i nie ma najmniejszej nadziei, że byłoby inaczej w przypadku, gdyby tereny te powróciły pod suwerenność syryjską. Wręcz przeciwnie. 

Oczywiście możemy tu dodać, że strzelanie do Żydów ani mediom, ani politykom zazwyczaj nie przeszkadza, decyzja Trumpa prawa nie zmienia, ale ponieważ prawo jest tu tak często przywoływane, zastanawiałem się,  czy ktoś zwrócił się w tej sprawie do jakiegoś specjalisty w dziedzinie prawa międzynarodowego? W polskich mediach nie znalazłem śladów takiej próby. Dziennikarze powtarzają w kółko, że decyzja Trumpa narusza prawo międzynarodowe, ale unikają szczegółów w tej kwestii, a szczególnie rozróżnienia między terytoriami zajętymi w wojnie obronnej i terytoriami zajętymi w drodze agresji. Przywoływana często Karta ONZ, w artykułach 2, 3 i 4 mówi ogólnie o tym, że państwa członkowskie powinny w konfliktach odwoływać się do środków pokojowych, żeby nie narażać międzynarodowego pokoju i bezpieczeństwa, nie powinny grozić użyciem siły ani pozbawieniem politycznej niezależności (lepiej nie mówić tego krajom arabskim, Turcji lub Iranowi, bo mogą się zdenerwować).  

22 listopada 1967 ONZ (ze Związkiem Radzieckim na czele) przyjęła sponsorowaną przez Brytyjczyków rezolucję 242, której preambuła głosiła:

Podkreśla się niedopuszczalność zdobywania terytoriów w drodze wojny i konieczność działania na rzecz sprawiedliwego i trwałego pokoju, w którym każde państwo danego regionu może żyć w bezpieczeństwie.

Preambuły do rezolucji nie tworzą prawa międzynarodowego, chyba że sprawa dotyczy Żydów. Nikt nie miał wtedy i nikt nie ma nadal najmniejszej wątpliwości, że ta rezolucja odnosiła się wyłącznie do Izraela i nie miała ani wtedy, ani później zastosowania do żadnego innego kraju.  

Amerykański profesor prawa międzynarodowego, Eugene Kontorovich, w o świadczeniu przed komitetem ds. bezpieczeństwa amerykańskiej Izby Reprezentantów 17 lipca 2018 roku o sprawie Wzgórz Golan mówił m.in.:

Poglądy Komisji Prawa Międzynarodowego ONZ oraz większości uczonych w sprawie zdobyczy w wojnie obronnej mówią, że są one uprawnione zgodnie z Kartą ONZ. Nie powinno to dziwić, zważywszy, iż odpowiada to po prostu powszechnej praktyce. W latach bezpośrednio po przyjęciu tej Karty wiele państw zwycięskiego Sojuszu Atlantyckiego przejęło terytoria pokonanych narodów. Wszystkie te aneksje zostały zaakceptowane bez żadnych kontrowersji przez USA i przez społeczność międzynarodową. Wymieńmy tu kilka przykładów – Holandia w 1949 roku jednostronnie zaanektowała pewne terytoria niemieckie, Grecja i Jugosławia przejęły pewne terytoria włoskie; Związek Radziecki i Polska zaanektowały duże części terytorium Niemiec. Komitet Prawa Międzynarodowego ONZ (ILC) szczegółowo opisał podstawy prawne tych aneksji, ponieważ stojące za nimi użycie siły było prawnie uzasadnione (obrona), zdobycze terytorialne były dozwolone. Ta praktyka nie ograniczała się do okresu bezpośrednio po zakończeniu Drugiej Wojny Światowej. Po zakończeniu wojny koreańskiej w 1953 roku Korea Południowa kontrolowała i ogłosiła swoją suwerenność na terytoriach znajdujących się na północ od granicy przed wybuchem tej wojny. Jednakże ani Stany Zjednoczone, ani międzynarodowa społeczność nie widziały żadnych przeszkód w uznaniu suwerenności Seulu na tych terytoriach.

Kontorovich podkreślał w tym oświadczeniu, że nie było przypadków kwestionowania zdobyczy w wojnach obronnych poza zdobyczami izraelskimi. (Nie jest to cała prawda, Watykan długo nie chciał uznać polskiej suwerenności na Ziemiach Zachodnich, a nawet próbował narzucać niemieckich biskupów w byłych niemieckich diecezjach).

Jak się wydaje, w kwestiach związanych z Izraelem dziennikarze (i politycy) dość swobodnie używają określenia „prawo międzynarodowe”, sprawiając wrażenie, iż nie wiedzą, co stanowi to prawo, a co nie. Źródłem prawa międzynarodowego są międzynarodowe (podpisane i ratyfikowane) traktaty, ratyfikowane konwencje, niektóre (wiążące) rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ. Nie stanowią prawa międzynarodowego rezolucje Zgromadzenia Ogólnego ONZ ani rezolucje Unii Europejskiej, ani oświadczenia amerykańskiego prezydenta, ani kazania papieży, ani nawet wyroki różnych trybunałów.

Piszący o decyzji Trumpa przywoływali często Konwencję Genewską. To interesujące, stosowny fragment IV Konwencji Genewskiej mówi o:

  1. zmuszaniu, bądź nakłanianiu ludności cywilnej do służby wojskowej w siłach zbrojnych rzeciwnika,

  2. przymusowym przesiedlania ludności cywilnej z terytoriów okupowanych,
  3. deportacji lub przesiedlaniach własnej ludności cywilnej na terytorium okupowane,
  4. rabunku i brania zakładników, zakazie przesiedlania ludności na terenach okupowanych.

Konwencja ta uchwalona w 1949 roku zakazuje zatem praktyk, z jakimi mieliśmy do czynienia w Pakistanie, w Chinach (Tybet), na Cyprze, w Związku Radzieckim i w wielu innych miejscach na świecie, włącznie z praktykami Jordanii na Zachodnim Brzegu i we Wschodniej Jerozolimie. (Również działania Polski na Ziemiach Zachodnich popadałyby pod tę konwencję, ale prawo nie działa wstecz).  

Jednak próba zastosowania tej konwencji do Izraela wymagałaby nadzwyczajnej akrobacji logicznej. Na Wzgórzach Golan nikt nie próbował przesiedlać mieszkających tam Druzów. Przeciwnie oferowano im obywatelstwo izraelskie, z czego niektórzy skorzystali, inni nie, ale ich prawa i ich własność nie zostały naruszone, osadnictwo zaś izraelskie nie miało w żadnym przypadku charakteru przesiedleń. (Oczywiście nie brano zakładników i nie zmuszano do służby wojskowej).

Można by sądzić, że ludzie zarabiający na życie swoje i swoich rodzin informowaniem powinni interesować się znaczeniem używanych przez nich pojęć, jak również znać fakty, o których rzekomo informują, chyba że mylą pracę dziennikarza z zawodem misjonarza. A wówczas ta nieprawdopodobna ponadpartyjna zgodność informowania o tym, co ludzie mają myśleć o Wzgórzach Golan i dlaczego powinny one bezzwłocznie powrócić pod suwerenność Syrii, sprawia wrażenie całkowitego braku zainteresowania tym, co dzieje się w Syrii i nieustającego gniewu, że te Wzgórza mogą wzmacniać obronność Izraela. Szczególnie w obliczu coraz większej obecności militarnej Iranu i Hezbollahu w pobliżu izraelskiej granicy z Syrią.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


FREE ZION! OUR NEW DEFIANT SLOGAN

FREE ZION! OUR NEW DEFIANT SLOGAN

BARRY SHAW


Living under threat, the Yemenite community in Silwan were evacuated for safety concerns by the Jewish National Committee, and by 1945, no Jews remained in Silwan.

Jerusalem’s Pilgrimage Road. (photo credit: MARC ISRAEL SELLEM)

I was reading an article in The Jerusalem Post about the newly discovered Pilgrimage Road, a pathway that Jewish pilgrims took to the ancient Jewish Temple on the Temple Mount in Jerusalem.

The site was stumbled upon by accident. A rusty water pipe burst in Silwan, a place where after 1948, Arabs moved into the homes of Yemenite Jews forced to flee by marauding Arab rioters and the invading Jordanian army, while the nascent state of Israel perilously held onto territory by its fingertips from aggressive Arab armies launching a war of annihilation against the new Jewish state.

In the 1880s, Jews from Yemen began to make their way to Jerusalem on foot, a journey drawn by the magnet of the Jewish Temple. The pilgrimage trek took half a year. They arrived destitute, but elated, to make their new homes in Silwan within touching distance of all that was sacred by the Old City walls.

By 1910, these Jews had sufficient money to purchase a scratch of ground on the Mount of Olives to bury their dead. They lived in relative peace alongside their Muslim and Christian neighbors until the deadly Arab pogrom, initiated by the infamous Jew-hating Mufti, Haj Amin al-Husseini. Over a three-year period between 1936-1939, hundreds of Jews were killed and many more injured throughout pre-state Palestine.

Living under threat, the Yemenite community in Silwan were evacuated for safety concerns by the Jewish National Committee, and by 1945, no Jews remained in Silwan.

When the Jordanian Army conquered Jerusalem, they forced Jews out of the Old City, including the Silwan Jews, and destroyed synagogues and yeshivas. The Jordanians dug up the Jewish gravestones on the Mount of Olives and used them as paving stones in Jerusalem.

Arab families began to occupy evacuated Jewish homes, including those in Silwan. Properties and farming land were stolen from absentee Jews by Arabs without registering ownership. The area remained under Jordanian occupation until 1967, when Israel succeeded in liberating the territory during yet another war of Arab aggression forced on the Jewish state.

Today, it remains a contentious area as Jewish organizations fight to reestablish Jewish ownership and a Jewish presence in Silwan. Part of that effort includes extensive archaeological projects that constantly uncover startling evidence of a three-millennial Jewish sovereignty. These projects include the City of David, the residence of King David, the water channels that provided water to the Old City and the Jewish Temple in Jerusalem, and the pools that were the cleansing stations for Jewish pilgrims before their ascent to the holy shrine.

The most recent discovery is the Pilgrimage Road, the walkway that led masses from the mikveh in Silwan – known as the Pool of Siloam – up to the Jewish Temple. It was along this road that ancient Jewish scholars strode to fulfill their religious obligations at the Temple. Jesus must have walked along this road.

The site was opened to great fanfare on June 30, 2019. It further reinforces Israel’s justified sovereignty over Jerusalem. The archaeological site adds to the abundant evidence of Jewish presence over 2,000 years ago, well before the beginning of Islam in 633 BCE.

Documentary narration of Jewish history has been verified by artifacts found at the site, including catapult projectiles used against Jewish rebels by Romans destroying Judaism’s most holy site and killing Jews in the process.

A significant discovery was made at the site in November 2016. Coins, minted during this period by Jews about to battle mighty Roman invaders, were uncovered. The coins feature a menorah and bear the inscription, “Two years to the Great Revolt,” a message that the struggle for Zion was not over. This was the clarion call of the Jewish rebels to defy and oppose the foreign rule of Rome. More such coins have been found recently in the archaeological excavations at this site with the slogan “For the Redemption of Zion” emblazoned on them. The coins have come to be called the “Free Zion” coins.

This is the spirit in which the Pilgrimage Road, and everything connected to the contemporary Jewish struggle of re-constituting Jewish sovereignty on this land and capital city, is based. It is the cry for the battle against contemporary delegitimizers of Jewish history and the state of Israel.

This is evidence of Jews dating back three millennia to today and evidence that we were the ones that created, not conquered or destroyed, ancient artifacts as the Jordanians and the Palestinian Arabs have done in Jerusalem. We cherished and preserved them, no matter what dynasty they are.

The Palestinians, despite their bluster, have no history of sovereignty and no ancient deeds of ownership. Their “history” is a myth; a fiction dredged up by dark malevolent minds to block the light of inspection onto genuine Jewish legitimacy and heritage.

Today, there is a call to “Free Palestine.” They advance the argument that this Palestine must be “from the river to the sea.” Yet they cannot find one ancient coin, one artefact, one proven fact to show that a sovereign Palestine ever existed, anywhere.

Against their history bluster there is only one crystal clear answer. Prior to the establishment of the State of Israel, going back in history as far as you can go, there was only one other legitimate sovereignty in the land of Israel, and that was Judea. Judea, where the word Jews derives. So today, we must raise the cry that is found on that tiny coin that speaks to us from two thousand years ago.

Free Zion!

I propose that a banner is raised. A banner carrying the image of that defiant Jewish coin and the words “Free Zion!”

This banner, badge, flag, emblem, icon, should we displayed by every Zionist, and every pro-Israel activist be they Jewish, Christian, Muslim, or secular supporters of truth. The truth of the legitimacy of Jewish self-determination and the right of Israel to exist in peace in our historic and legitimate land.


The writer is the International Public Diplomacy Director at the Israel Institute for Strategic Studies. He is a writer, speaker and author of ‘Fighting Hamas, BDS and Anti-Semitism,’ ‘BDS for IDIOTS,’ and ‘1917, From Palestine to the Land of Israel.’


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com