Archive | January 2021

Guardian: Izrael jest państwem ”żydowskich suprematystów”, które nie ma prawa istnieć

Dawid Ben Gurion przemawiający na zjeździe partii Mapai w 1949 (Źródło: Wikipedia)


Guardian: Izrael jest państwem ”żydowskich suprematystów”, które nie ma prawa istnieć
Adam Levick
Tłumaczenie: Andrzej Koraszewski

Dwunastego stycznia “Guardian” opublikował artykuł Hagaia El-Ada, Izraelczyka stojącego na czele antyizraelskiej NGO B’tselem. Artykuł opatrzony tytułem: “Jesteśmy największą organizacją praw człowieka i nazywamy to apartheidem” redakcja osobno specjalnie poleca w dziale wiadomości pisząc: “Izrael; jest niedemokratyczną dyktaturą apartheidu – stwierdzają obrońcy praw”.

Być może jeszcze bardziej niepokojąca niż fałszywe oskarżenie o apartheid jest ewidentnie antysemicka narracja tego artykułu. (Antysemicka zgodnie z powszechnie używaną IHRA Working Definition, która stwierdza, że antysemityzmem jest również: “Odmawianie żydowskiemu narodowi prawa do samostanowienia, to znaczy, twierdzenie że samo istnienie państwa Izrael jest rasistowskie”.

To właśnie widzimy w całym artykule, a szczególnie w oskarżeniu o “żydowską supremację”:

“To, że izraelskie definicje nie odwołują się do koloru skóry nie ma znaczenia, rzeczywistość supremacji jest istotą sprawy i musi być przezwyciężona.

Mogą one grozić osądem moralnym, a w końcu, uchowaj Boże, realnymi konsekwencjami.  Jednak, powolna, cicha stopniowa akumulacja dyskryminacji powstrzymuje reperkusje ze strony międzynarodowej społeczności, szczególnie dlatego, że [Izrael] werbalnie wychwala jej normy i oczekiwania.

Tak właśnie żydowska supremacja jest po obu stronach zielonej linii ustanawiana i stosowana.

W rzeczywistości jeden rząd rządzi wszystkim i wszystkimi między rzeką i morzem, narzucając same zasady organizacyjne wszędzie, gdzie ma swoją kontrolę, dążąc do wprowadzenia i utrwalenia supremacji jednego narodu – Żydów nad drugim – Palestyńczykami.

Przeszłość jest pasmem traum i niesprawiedliwości. Teraźniejszość przynosi jeszcze więcej niesprawiedliwości. Przyszłość musi być radykalnie inna – odrzucenie supremacji, oparte na oddaniu sprawiedliwości i wspólnym człowieczeństwie.”

Twierdzenie, że Izrael jest oparty na “żydowskiej supremacji” i że politycznym rozwiązaniem musi być odrzucenie tej supremacji, sugeruje że państwo, to znaczy syjonistyczne państwo żydowskie – jest z natury rasistowskie i musi być radykalnie zmienione (z założeniem, że będzie niesyjonistyczne).

Samo  określenie „żydowska supremacja” wywodzi się niewątpliwie z antysemickiego słownika i Linda Sarsour była w ubiegłym roku powszechnie potępiana za powiedzenie, że państwo Izrael; zostało zbudowane na “żydowskiej supremacji”. Johnathan Greenblatt z ADL          określił to jej oskarżenie jako czysty antysemityzm.

Twierdzenie Hagaia El-Ada, że Izrael jest (niedemokratycznym) państwem supremacji wspiera się na cytowanym wyżej fragmencie, że Izrael “rządzi wszystkim i wszystkimi między rzeką i morzem” oraz, że państwo “dąży do wprowadzenia i utrwalenia supremacji jednego narodu – Żydów, nad drugim – Palestyńczyków”.

Spróbujmy się temu przyjrzeć. Autor twierdzi, że Izrael rządzi nie tylko Palestyńczykami na obszarze A Autonomii Palestyńskiej, ale nawet rządzi dwoma milionami Gazańczyków, żyjących pod rządami Hamasu.

Pomijając fakt, że piętnaście lat temu Izraelczycy całkowicie się wycofali, Hagai El-Ad utrzymuje, że Gaza jest nadal okupowana, twierdząc, że restrykcje dostępu do enklawy od strony morza oraz to, że mieszkańcy Gazy nie mogą brać udziału w izraelskich wyborach nie jest spowodowane względami bezpieczeństwa związanymi z ludobójczym charakterem Hamasu, ale wynika z przekonania, że Żydzi są lepsi od Palestyńczyków i dlatego powinni nad nimi dominować.

Astronomiczny błąd tego autora i innych antysyjonistów publikujących na łamach „Guardiana” polega na tym, że syjonizm nie jest przekonaniem, iż Żydzi są lepsi od innych ludzi w tym regionie, ale że są tacy sami jak nie-Żydzi i w związku z tym mają naturalne prawo do bezpieczeństwa, obrony swojego życia i samostanowienia, z jakiego korzystają inne narody. W długim okresie przed powstaniem Izraela Żydzi byli skazani na niepewną pozycję gorszych poddanych, narażonych na kaprysy władców i odruchy motłochu. Byli obiektem dyskryminacji w stosunku do swoich nieżydowskich sąsiadów, która powodowała ustawiczne narażenie na antysemicką przemoc.

Syjonizm właściwie rozumiany był i jest postępowym, rewolucyjnym ruchem na rzecz równych praw Żydów.

Antysyjonizm, jak  napisał izraelski dziennikarz  Eylon Levy, powinien być postrzegany jako regresywny, kontrrewolucyjny ruch zmierzający do odebrania Żydom praw, które odzyskali i przywrócenia starego, groźnego porządku. Jest to ruch, który oczywiście nie odpowiada na pytanie, jak Żydzi bez posiadania niepodległości mogliby się bronić przed regionalnymi antysemickimi grupami terroru i przed państwami, które zmierzają do ich podbicia i wymordowania.

Aczkolwiek dziennikarze “Guardiana” czasami pisali uczciwie o niebezpieczeństwie antysemityzmu, decyzja redakcji o publikacji i szczególnym promowaniu artykułu Hagaia El-Ada i ich systematyczna tolerancja dla tego rodzaju antysyjonistycznej nienawiści, po raz kolejny pokazuje moralną przepaść między gołosłownymi i abstrakcyjnymi potępieniami antyżydowskiego rasizmu, a faktyczną walką z tą plagą w rzeczywistym świecie.


Adam Levick
Redaktor naczelny strony Camera UK śledczącej antysemityzm w brytyjskich mediach.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


As Trump exits, the full Mossad story on normalization into focus

As Trump exits, the full Mossad story on normalization into focus

YONAH JEREMY BOB


Key moments with Saudi Arabia, United Arab Emirates in 2017 and 2019 led to last year’s deals

MOSSAD DIRECTOR Yossi Cohen. / (photo credit: FLASH90)

As the administration of president Donald Trump exits stage left, it’s time to take stock of the four normalization deals that Israel has already signed.

Contrary to conventional wisdom, although the July-to-December 2020 wave of deals provided the historic photos, the turning point moments were back in 2017 and 2019, The Jerusalem Post has learned. Also, though, it has not yet signed an agreement itself, the key party was always Saudi Arabia.

Much of the de-emphasis of these points has to do with Mossad chief Yossi Cohen – whose acts were mostly shrouded in mystery until a major speech in July 2019 – who was leading the Israeli push by Prime Minister Benjamin Netanyahu.

There have been multiple narratives about who really got the ball rolling between Israel, the US and the UAE, and about when was the critical turning point.

Of course, part of the complex answer is that each country in the Israel, UAE, US triad played its part.

Also, each of the countries that came afterward made its own contributions which helped form the order of who would be “in” during the Trump era and who would play “wait and see.”

But there is a crucial piece of the story that has not been emphasized.

But to properly understand what happened in 2020, Israeli intelligence sources would say that it is imperative to understand the behind-the-scenes role of Cohen and the Saudis and what happened in September-November 2017, and in July 2019.

TRADITIONALLY, CLANDESTINE developments with countries with which Israel has no diplomatic relations fall under the realm of the Mossad.

In that respect, the Post has learned that Cohen especially distinguished himself from his start in January 2016 by not only marking goals, but establishing a unit to focus on the normalization goal.

Reports of Cohen’s travels to Saudi Arabia, UAE, Bahrain, Sudan, Morocco and other countries without diplomatic relations with Israel started coming in the middle of his term, but he was on the travel circuit even earlier.
There were precursors like former National Security Council chief Yaakov Amidror and former Foreign Ministry director-general Dore Gold. There were also other Israeli intelligence figures, who are conventionally less involved with foreign countries, who got involved in the game in important ways in recent years.

One interesting departure from Mossad dominance of the normalization trend related to Sudan and Morocco.

Cohen was virtually the sole key figure paving the early path which led to normalization with the UAE, and which brought the Saudis to actively support the trend, even as they themselves have not formally crossed the line.

He was also the early middleman for Sudan and Morocco.
But at an undefined point leading up to normalization with those countries, National Security Council chief Meir Ben Shabbat, represented by “R.” or “Maoz,” a Shin Bet agent on “loan” to the NSC, took a critical role in finishing those deals.

Ben Shabbat, Maoz and, according to reporter Barak Ravid, a British-Israeli lawyer named Nick Kaufman, who had connections with the Sudanese because of his expertise in dealing with some of their International Criminal Court issues, helped smooth over a range of rough patches along the way.
Cohen would not deny that Ben Shabbat and Maoz made contributions to those normalization pushes and helped save them at various points when the US and Sudan hit temporary walls.

However, the Post has learned that even once Ben Shabbat and R. were working the Sudan and Morocco angles, Cohen’s view would be that he was still the “project manager” for the normalizations, and that he merely “subcontracted” out aspects of implementation.

In Cohen’s narrative, his direct involvement in planning the meeting between Netanyahu and chairman of the Sovereignty Council of Sudan Lt.-Gen. Abdel Fattah Abdelrahman al-Burhan in Uganda in February 2020, as well as being physically present there, shows that he had gotten most of the key work done before subcontracting out later implementation measures.

Further, even as Ben Shabbat, Maoz and their team helped put out fires down the stretch, Cohen still had his hands at least partially on the wheel with additional meetings, one of which with the deputy chairman of the Sudanese Sovereign Council, Gen. Mohamed Hamdan Dagalo, was widely reported in August 2020.

Reports throughout the second half of 2020 noted Cohen hopping around the Gulf and elsewhere.

IN SOME ways, sources would say, this would lead to a new perspective on the July-December 2020 normalization wave.

Conventional wisdom is that no wave was coming until July 2020, and that there might have been no wave if UAE Ambassador to the US Yousef Al Otaiba, Israeli Ambassador to the US Ron Dermer, senior adviser to the US president Jared Kushner, his aide Avi Berkowitz, Ambassador to Israel David Friedman and a variety of other players had not suddenly scrambled to a magic formula, which then paved the way for the other three normalization deals.
While recognizing each contribution to the Abraham Accords, Cohen’s narrative would be entirely different.

His version of events would look back to his major July 2019 speech at the Interdisciplinary Center Herzliya conference.

In that speech, he said, “The Mossad has identified at this time a rare opportunity, perhaps the first in the history of the Middle East, to reach a regional understanding that would lead to an inclusive regional peace agreement,” he said.

He added: “This creates a window of opportunity that is perhaps one-time only.”

While his speech made headlines, nothing immediately came of it. In fact, nothing came of it for another 13 months, and most viewed it as just giving out talking points which Netanyahu and a variety of other ministers were periodically issuing.

A point Cohen made in the speech saying the Mossad had set the stage for “a renewal of ties with Oman and the establishment of Foreign Ministry representation” was even met with a public rejection by Oman.
Yet, sources would indicate that in Cohen’s view, this speech was actually the key point.

He was not pontificating with generic hopeful aspirations or guessing, the way some other ministers might have been who were hearing things secondhand.

Cohen was delivering a hard-nosed assessment of the future which he knew firsthand to be on the way.

He could not predict the exact timing, but he knew that he had helped convince the Saudis as well as the UAE that normalization was the way forward, and that they would find the right moment.

The reason he could make that speech in July 2019, the Post has learned, is that ironically, even as they have not yet officially crossed the normalization line themselves, the Saudis were the key, and were committed.
In that sense, Israeli intelligence sources have indicated that a real turning point was the reported visit of Saudi Crown Prince Mohammed bin Salman to Tel Aviv in September 2017.

BY NOVEMBER 2017, this had led to a historic interview by then-IDF chief Gadi Eisenkot with a Saudi media outlet in which he proclaimed that Israel was now sharing classified intelligence on Iran with Riyadh.
In this light, insiders like Cohen could see the building of momentum for the events of 2020, even if they were far from inevitable, long before the general public caught on.

Then why didn’t Cohen make the July 2019 speech back in 2017?
Sources indicated that the plan was to get the other countries on board so it would build like a wave.

Saudi support in late 2017 laid the groundwork for the Mossad to have greater success in building that wave over the next 18 months, including visits by Netanyahu and other Israeli ministers to various countries.
The current Mossad chief might even say that the months when normalization happened were when it had to happen. This was because it was all part of a general vision of achieving certain common goals within the Trump administration’s framework for the Middle East.

No one knew who would win the US election in November 2020, but everyone knew that US President Joe Biden (then the Democratic challenger) had a strong shot.

From this perspective, the normalization wave had to start no later than around September, and July was about the latest it could start if time would be left for a series of countries to each make a splash by joining.
But the Palestinians needed to be given a chance first to accept the Trump administration’s peace plan, which kept getting delayed by Israeli elections, until it was finally unveiled in January 2020.

From then until July 2020, with a boost of cooperative activity between Israel and the UAE in March relating to the coronavirus, the question was timing.

Also, from that perspective, as crucial as the Kushner-Friedman-Berkowitz group, Otaiba and Ben Shabbat, “Maoz” and his team were, the big leaps forward were already made by the Mossad with the Saudis by 2017 and were getting revved up by the time of Cohen’s July 2019 speech.

Undeniably, the US, UAE and Ben Shabbat’s team helped put out major fires and used out-of-the-box thinking to create new opportunities.

The Mossad would be happy to share credit with the full cast. Certainly, the Trump administration’s approach of making deals between Israel and its neighbors at all costs created opportunities that would not have otherwise existed.

In addition, not every prediction Cohen made has come true.
After naming Oman in 2019, he was on record again in fall 2020 that Oman would sign a normalization agreement with Israel, and that still has not yet panned out.

Still, some of the key US actors saving, salvaging and signing the Abraham Accords in 2020 were not even in office in 2016, and in 2017 were still learning the lay of the land – this while the Mossad was already paving the road.

But, by and large, if many of Cohen’s seemingly audacious 2019 predictions about normalization have come true, it could be because, as a director and producer, he was already holding much of the script.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Memories of the Yiddish Kitchen

Memories of the
Yiddish Kitchen


Download the PDF file .


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Media: Izrael musi być oczerniany za swój bijący światowy rekord program szczepień

Gazety i media elektroniczne po obu stronach Atlantyku dokonują akrobatycznych wysiłków, by prowadzić nagonkę na Izrael z powodu nadzwyczajnego sukcesu w szczepieniach przeciwko koronawirusowi. Na zdjęciu: Pielęgniarka izraelska szczepi kobietę w środkowym Izraelu 28 grudnia 2020 (Gideon Sharon/ GPO)


Media: Izrael musi być oczerniany za swój bijący światowy rekord program szczepień

Richard Kemp
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Uprzedzenia wobec państwa żydowskiego są tak silne w zachodnich mediach, że godne pochwały działania, które niewątpliwie wylądowałyby na czołówkach, gdyby dało się je przypisać jakiemukolwiek innemu państwu, są ignorowanie, umniejszane bądź oczerniane, jeśli dokonuje ich Izrael. Na przykład, kiedy gdziekolwiek na świecie zdarza się katastrofa, Izrael jest często pierwszy lub wśród pierwszych z ofertą pomocy i wysłania ratowników. Ostatnio (w zeszłym miesiącu), Izraelskie Siły Obronne wysłały zespół do Hondurasu po zniszczeniach przez huragany Eta i Iota, które pozostawiły tysiące ludzi bez dachu nad głową.

W ciągu ostatnich 15 lat misje ratunkowe IDF były w Albanii, Brazylii, Meksyku, Nepalu, na Filipinach, w Ghanie, Bułgarii, Turcji, Japonii, Kolumbii, Haiti, Kenii, USA, Sri Lance i Egipcie – i w wielu innych krajach w poprzednich latach.

Podczas Operacji Dobry Sąsiad, w latach od 2016 do 2018 roku, IDF założył polowe szpitale na granicy z Syrią, by leczyć cywilów rannych podczas wojny w ich kraju oraz wysyłał niezbędne produkty bezpośrednio do Syrii, kraju, który jest w stanie wojny z Izraelem, by pomóc cierpiącym tam ludziom.

Niewielu poza Izraelem, społecznościami żydowskimi na świecie i miejscami, którym IDF pomogła, ma jakiekolwiek pojęcie o tych działaniach, ponieważ mediów to nie interesuje. W niektórych wypadkach informacje o krajach przysyłających zespoły ratunkowe do miejsc katastrof pomijały Izrael mimo pełnej wiedzy, że IDF odegrała w tej pomocy ważną rolę.

Ta sama negatywna polityka rozciąga się na inne korzyści, jakie Izrael przyniósł światu, włącznie z naukowymi innowacjami, medyczną technologią i ratującymi życia danymi wywiadu. Pozytywne informowanie o Izraelu jest sprzeczne z ich dziennikarską etyką, chyba że da się jakoś wypaczyć dobrą informację i zamienić ją w złą.

W tym tygodniu mieliśmy do czynienia z tym zjawiskiem, kiedy gazety i inne media elektroniczne po obu stronach Atlantyku dokonują akrobatycznych wysiłków, żeby prowadzić nagonkę na Izrael z powodu nadzwyczajnego sukcesu w szczepieniach przeciwko koronawirusowi. W Wielkiej Brytanii gazeta “Guardian” donosiła:

“Po dwóch tygodniach kampanii szczepień Izrael podaje ponad 150 tysięcy pierwszych zastrzyków szczepionki dziennie, co razem daje ponad milion zaszczepionych z populacji 9 milionów – wyższy odsetek populacji niż gdziekolwiek indziej”.

Ze światem tak skupionym na koronawirusie i na krajowych reakcjach wszędzie, gazety takie jak “Guardian” nie mogły uniknąć poinformowania o osiągnięciu Izraela, choć wolałyby tego nie robić. Zatytułowano więc artykuł: Palestinians excluded from Israeli Covid vaccine rollout as jabs go to settlers [Palestyńczycy wykluczeni z kampanii szczepień Covid, a zastrzyki idą do osadników].

Praktycznie oskarżając Izrael o rasizm przez zaniedbanie palestyńskich Arabów “Guardian” napisał: „Palestyńczycy na okupowanym przez Izrael Zachodnim Brzegu i w Gazie mogą tylko patrzeć i czekać”. Po drugiej stronie Atlantyku Public Broadcasting Service (PBS) z satysfakcją zatytułowała swój artykuł o sukcesie Izraela: Palestinians left waiting as Israel is set to deploy COVID-19 vaccine [Palestyńczycy pozostawieni w oczekiwaniu, kiedy Izrael rozdziela szczepionkę COVID-19]. „Washington Post” opublikował podobnie oszczercze opinie pod tytułem: Israel is starting to vaccinate, but Palestinians may have to wait months [Izrael rozpoczyna szczepienia, ale Palestyńczycy będą zmuszeni do czekania miesiącami].

Jak można się było spodziewać, Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Koordynacji Pomocy Humanitarnej wskoczyło do tego rozklekotanego pociągu, publikując na swojej stronie wspólną wypowiedź szeregu organizacji praw człowieka z tą samą krytyką i błędnym twierdzeniem o łamaniu międzynarodowego prawa. Ken Roth, dyrektor Human Rights Watch – organizacji, którą jej założyciel, nieżyjący już Robert L. Bernstein, opuścił właśnie z powodu jej nieuczciwej postawy wobec Izraela – oskarżał w tweecie: “dyskryminacyjne traktowanie Palestyńczyków przez Izrael” i twierdził w osobnym tweecie: “nie zaszczepili ani jednego Palestyńczyka”.

Nie chcąc pozostawać w tyle przy takiej okazji atakowania Izraela, Amnesty International także wysunęła oskarżenia o łamanie prawa międzynarodowego przez nie szczepienie palestyńskich Arabów.

Podobnie jak z większością związanych z Izraelem informacji w mediach głównego nurtu i w propagandzie nieustannie wypluwanej przez tak zwane grupy praw człowieka, te oszczerstwa są całkowicie fałszywe. Palestyńscy Arabowie, którzy żyją w Judei i Samarii czyli na Zachodnim Brzegu, oraz w Gazie, nie są nawet izraelskimi obywatelami i nie należą do izraelskich kas chorych.

Zgodnie z Umowami z Oslo między Izraelem a Palestyńczykami z lat 1990., które stworzyły Autonomię Palestyńską (AP), tylko ona, nie zaś Izrael jest odpowiedzialna za opiekę zdrowotną nad Palestyńczykami, włącznie ze szczepieniami. Niemal 150 państw członkowskich ONZ uznaje “Palestynę” jako państwo, niemniej te media i te grupy praw człowieka, okazując godne ubolewania, choć spodziewane uprzedzenia, nie mogą zmusić się do pozwolenia Palestyńczykom na podmiotowość.

Autonomia Palestyńska ma własne plany szczepienia swojej ludności, włącznie ze współpracą w planie Światowej Organizacji Zdrowia, Covax, o czym informowały te same media, które próbują zniesławić Izrael.

W czasie, kiedy Izrael planował program szczepień, Autonomia Palestyńska zerwała wszelkie stosunki z Izraelem. Od czasu, kiedy te stosunki zostały odnowione i do teraz, ani AP, ani terrorystyczny reżim Hamasu, który rządzi Strefą Gazy, nie prosiły Izraela o żadną pomoc w szczepieniach, najwyraźniej woląc iść własną drogą. Jednak 5 stycznia funkcjonariusz Autonomii Palestyńskiej twierdził, że AP dyskutuje teraz z Izraelem o możliwości dostarczenia im szczepionek, co izraelskie władze podobno rozważają.

Są także doniesienia, które sugerują że pewna ilość szczepionek już została potajemnie dostarczona przez Izrael Autonomii Palestyńskiej, po wcześniejszych, nieoficjalnych kontaktach. Powodem tajności jest zażenowanie AP, że prosi o pomoc Izrael, przeciwko któremu nieustannie szczuje i który szkaluje przy każdej okazji. Nic z tego nie dostanie się do większości mediów: nie pasuje do ich agendy.

Myśl propagowana przez media i komentatorów praw człowieka, że Izrael otrzyma pozwolenie na szczepienie obywateli Gazy, których władcy strzelali zabójczymi rakietami w Izrael przed pandemią i kontynuowali ostrzał podczas pandemii, jest śmiechu godna. Co ci komentatorzy medialni i tak zwane grupy praw człowieka robią, by przekonać społeczność międzynarodową do pomocy Gazańczykom w ich ciężkim losie?

Przecząc oskarżeniom o rasizm lub politykę “apartheidu” Izrael szczepił swoich arabskich obywateli od rozpoczęcia programu. Z powodu pewnej niechęci do szczepień w tych społecznościach rząd izraelski wraz z przywódcami społeczności izraelskich Arabów dokonują wspólnych starań, by ich zachęcić do szczepień, włącznie z wizytą w ostatnich dniach premiera Netanahu w dwóch miastach arabskich z apelem o szczepienie się.

Dziennikarz “Jerusalem Post”, Seth Frantzman, osobiście potwierdził, że Arabowie we wschodniej Jerozolimie byli i są szczepieni. Tych ludzi Ken Roth nazywa Palestyńczykami, czyli sam zadaje kłam swojemu twierdzeniu, że Izrael “nie zaszczepił ani jednego Palestyńczyka”.

Według Frantzmana są przypadki szczepienia ludzi, którzy nie są obywatelami Izraela, kiedy przychodzą do punktów masowego szczepienia. Podaje on przykład palestyńskiego obywatela z Judei, którego zaszczepiły władze izraelskie, mimo że nie ma izraelskiego ubezpieczenia, co pokazuje, że „władze izraelskie robią wszystko, co mogą, by zaszczepić tak wielu ludzi, jak to możliwe, niezależnie od tego, czy są Arabami, czy Żydami”.

Jak wie każdy, kto choć trochę zna Izrael, rząd Izraela będzie robił wszystko, co może, by pomóc Palestyńczykom w Judei i Samarii oraz w Gazie w ich walce z koronawirusem.

Mimo powtarzanych oskarżeń, IDF informuje, że zaakceptowała i ułatwiła spełnienie wszystkich próśb o pomoc medyczną wszelkiego rodzaju do Strefy Gazy, włącznie z respiratorami, koncentratorami tlenu i wyposażeniem do testowania na koronawirusa. To zgadza się z ich historią dokonywania wszystkich możliwych starań, by dostarczać humanitarną pomoc dla ludności Gazy, nawet podczas okresów nasilonych konfliktów, które inicjowali terroryści z Gazy.

Także “New York Times” atakuje Izrael ale z innej strony. Choć notuje krytykę wobec “zaniechania” szczepienia Palestyńczyków, ta gazeta skupia się nie na tym, ale na ciężkich insynuacjach, że siłą napędową sukcesu Izraela jest pragnienie premiera Netanjahu “poprawienia swojego zaszarganego wizerunku”. W taki lub inny sposób dziennikarze są zdecydowani, że nie będzie przedstawiania osiągnięć Izraela w pozytywnym świetle.

Tę samą postawę widzimy wobec Porozumień Abrahamowych z 2020 roku, historycznego osiągnięcia w nieosiągalnym jak dotąd pokoju między Izraelem a Arabami. Często były one przyjmowane z bezdusznym cynizmem tak przez media, jak weteranów procesu pokojowego, których własne recepty raz po raz zawodziły. W ich ślady poszło wielu przywódców politycznych w Europie. W znacznej mierze powodem ich trwającej od dziesięcioleci opozycji wobec państwa żydowskiego było oparte na interesie własnym pragnienie stania po stronie świata arabskiego, który zaciekle sprzeciwiał się istnieniu Izraela, włącznie z rozpoczynaniem wojen.

Lord David Trimble, były przewodniczący rządu Irlandii Północnej i laureat Nagrody Nobla, mianował w listopadzie izraelskiego premiera, Benjamina Netanjahu do tej nagrody obok następcy tronu Mohammeda bin Zajeda Al Nahjana z Abu Dhabi. Lord Trimble rozumiał, że Netanjahu jest siłą napędową Porozumień Abrahamowymi, których początki datują się od jego przemówienia przed Kongresem USA w 2015 roku, kiedy ostro przeciwstawił się nuklearnym ambicjom Iranu. Samotną postawę Netanjahu dostrzegli arabscy przywódcy, którzy zaczęli rozumieć, że mają wspólną sprawę z Izraelem i że może to prowadzić do lepszej przyszłości, nie obciążonej niepotrzebną wrogością.

Od dziesięcioleci nie było większego posunięcia w kierunku pokoju nigdzie na świecie. Zobaczymy, czy Netanjahu otrzyma Nagrodę Nobla w październiku. Jeśli nie, będzie to z powodu tej samej pogardy, jaką “New York Times” i samozwańczy intelektualiści Zachodu żywią dla tego premiera, który – choć kontrowersyjny zarówno w kraju, jak za granicą – reprezentuje ducha Izraela, którego są zdecydowani oczerniać przy każdej okazji – nawet w obliczu tak olbrzymich osiągnięć jak Porozumienia Abrahamowe i bijący wszelkie światowe rekordy program szczepień.


Richard Justin Kemp Były dowódca sił brytyjskich w Afganistanie, pracował w Joint Intelligence Committee oraz COBR. Po przejściu na emeryturę napisał książkę o wojnie w Afganistanie Attack State Red, która stała się bestsellerem.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Trump pardons Aviem Sella, Jonathan Pollard’s handler

Trump pardons Aviem Sella, Jonathan Pollard’s handler

GIL HOFFMAN


Pollard’s lawyer calls on Sella to reveal truth about Israeli spy

In a departure from protocol, commander Aviem Sella directed the fighter jets that attacked the SAM batteries in 1982 / (photo credit: RAANAN COHEN)

US President Donald Trump issued a pardon on Wednesday to Aviem Sella, an Israeli Air Force colonet, who was indicted by US federal grand jury in March 1987 on three counts of espionage for recruiting Jonathan Pollard to collect US military secrets for the Israeli government, according to the statement from the US press secretary.

“Mr. Sella’s request for clemency is supported by the Prime Minister of Israel Benjamin Netanyahu, Israeli Ambassador to the United States Ron Dermer, the United States Ambassador to Israel David Friedman, and Miriam Adelson,” the statement read. “The State of Israel has issued a full and unequivocal apology, and has requested the pardon in order to close this unfortunate chapter in US-Israel relations.”

The pardon was one of 73 Trump granted by Trump hours before he leaves office to be replaced by US President-elect Joe Biden. He also commuted the sentences of an additional 70 people. The pardons and commutations included his former adviser Steve Bannon and those recommended by contributors to Trump like Adelson.

Pollard offered his services to Sella when they met at a lecture when Sella was studying for a PhD at New York University. After Pollard’s arrest, Sella fled to Israel and Israel refused to extradite him to the US.
Nitsana Darshan-Leitner, one of Pollard’s lawyers, called on Sella to tell the story of Pollard and the information he provided that helped Israel. She said that if Sella issued an oath or legal testimony to the Americans, it should be published.

“We are happy about Sella’s pardon, but we hope he will finally tell the truth and enable justice to light,” she said. “Pollard has been suffering for 35 years from malicious lies and false accusations that Sella could have easily proven untrue. The time has come for Sella to step out of the shadows and tell exactly what he knows about his patriot who suffered for 30 years in an American prison.”

Pollard’s Israeli handlers were granted immunity from prosecution in the US in exchange for cooperation after Pollard’s arrest. But because Sella’s role was unknown at the time, he was not given immunity. His indictment carried a maximum sentence of life imprisonment and a $500,000 fine.
The same week of his indictment, Israel angered the US by promoting Sella to brigadier general and commander of the Tel Nof air force base. The US then issued a letter barring visiting US delegations from having any contact with him.

Before that, Sela had a celebrated career in the Air Force and became one of Israel’s most decorated pilots. He flew phantom jets in many of key battles, including the historic engagement during the War on Attrition between American-made jets against Russian pilots in Soviet Mig 21 jets.
He was the head of Air Force Operations during the First Lebanon War, planning Operation Mole Cricket 19, in which the IAD destroyed Soviet-made Syrian surface to air missile batteries in the Bekaa Valley. He was also the commander responsible for planning Operation Opera which saw the destruction of the Osirak nuclear reactor outside of Baghdad in 1981.

A source close to Sella said that he not become embroiled in the Pollard affair, he would have eventually become the commander of the Air Force.

Sella did not return a request to comment to The Jerusalem Post.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com