Archive | April 2022

80. rocznica zbrodni katyńskiej

ODNALEZIONE W KATYNIU: NIEŚMIERTELNIK I PAMIĄTKOWY MEDALIK CHRZCIELNY, FOT. BUNDESARCHIV, BILD 183-B23992 / CC-BY-SA 3.0 / WIKIMEDIA COMMONS


80. rocznica zbrodni katyńskiej

POLIN


Trzeciego kwietnia 1940 r. z obozu dla jeńców wojennych w Kozielsku wyruszył w kierunku Smoleńska pierwszy transport polskich oficerów. Dzień lub dwa dni później zostali rozstrzelani w lesie katyńskim.

W ten sposób rozpoczęła się realizacja podjętej 5 marca 1940 r. przez najwyższe kierownictwo partii komunistycznej ZSRR ze Stalinem na czele decyzji o wymordowaniu polskich jeńców wojennych i więźniów politycznych. 

Ofiarami zbrodni katyńskiej padło, wedle dzisiejszej wiedzy, 14546 jeńców wojennych – oficerów Wojska Polskiego i policjantów wziętych do niewoli sowieckiej we wrześniu 1939 r. – oraz 7305 więźniów politycznych. Wszyscy zostali zabici strzałem w tył głowy przez katów ze stalinowskiej policji politycznej, NKWD.

Masowe groby oficerów z Kozielska i Starobielska znajdują się w Katyniu i Charkowie, a policjantów z obozu w Ostaszkowie – w Miednoje pod Twerem. W 2000 r. powstały tam polskie cmentarze wojenne, gdzie pomordowani jeńcy znaleźli godne upamiętnienie. Znacznie mniej wiadomo o losach rozstrzelanych więźniów politycznych.

Znamy zaledwie połowę ich nazwisk i jedno z zapewne kilku miejsc spoczynku: w Bykowni pod Kijowem, gdzie na otwartym w 2012 r. cmentarzu wojennym symbolicznie upamiętniono wszystkich więźniów straconych na sowieckiej Ukrainie. Inne prawdopodobne miejsce pochówku więźniów to Kuropaty pod Mińskiem; w przypadku Białorusi nie mamy nawet listy pomordowanych.

Trzecia – pośrednia – kategoria ofiar zbrodni katyńskiej to najbliżsi zabitych. Na zasadzie odpowiedzialności zbiorowej ponad 60 tys. członków rodzin rozstrzelanych więźniów zostało 13 kwietnia 1940 r. deportowanych do północnego Kazachstanu.

Wśród ofiar zbrodni katyńskiej byli też polscy Żydzi. Najbardziej znana postać to Baruch Steinberg, od 1933 r. naczelny rabin Wojska Polskiego. Od młodości związany z ruchem piłsudczykowskim, członek Polskiej Organizacji Wojskowej, obrońca Lwowa. Wysłany z Kozielska transportem z 11 lub 12 kwietnia 1940 r. i zabity w Katyniu.

Według najbardziej miarodajnych ustaleń Benjamina Meirtchaka, wśród pomordowanych jeńców było 438 osób żydowskiego pochodzenia (231 zabitych w Katyniu, 188 w Charkowie i 19 w Twerze). Największą grupę, ponad 5 procent, stanowili Żydzi wśród zabitych wojskowych. Byli to najczęściej oficerowie rezerwy, wykonujący różne zawody inteligenckie: lekarze, farmaceuci, inżynierowie, prawnicy.

O wiele mniej wiemy o pomordowanych więźniach. Na liczącej 3435 osób liście rozstrzelanych na Ukrainie jest ponad 200 Żydów (o ile można o tym sądzić po brzmieniu imienia, imienia ojca i nazwiska). Wielu z nich to reprezentanci elit społecznych i politycznych – adwokaci, kupcy, działacze żydowskich organizacji i partii politycznych, a także oficerowie rezerwy, gdyż tych którzy nie trafili do niewoli, NKWD aresztował i osadzał w więzieniach. Ale są tam również osoby podejrzewane przez NKWD o działalność agenturalną w ruchu komunistycznym na rzecz przedwojennej polskiej policji politycznej.

Wśród Żydów – cywilnych ofiar zbrodni katyńskiej warto przypomnieć nazwisko Wiktora Chajesa, działacza niepodległościowego, przedwojennego wiceprezydenta Lwowa i założyciela tamtejszego Muzeum Żydowskiego. 


Źródło:

  1. Benjamin Meirtchak, Żydzi – żołnierze wojsk polskich polegli na frontach II wojny światowej, Wyd. Bellona, Warszawa 2001.
  2. Śladem zbrodni katyńskiej, opr. Zuzanna Gajowniczek, wyd. MSW, Warszawa 1998.

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


DZIENNIKARKI MIĘDZYWOJENNEJ PRASY POLSKO-ŻYDOWSKIEJ

DZIENNIKARKI
MIĘDZYWOJENNEJ PRASY POLSKO-ŻYDOWSKIEJ

Monika Szabłowska-Zaremba


Download the PDF file .


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Worse Than Wrong: The Danger of Misleading Headlines About Terror Wave in Israel

Worse Than Wrong: The Danger of Misleading Headlines About Terror Wave in Israel

Gidon Ben-Zvi


Israeli security and medical personnel secure the scene of an attack in which people were killed by a gunman on a main street in Bnei Brak, near Tel Aviv, Israel, March 29, 2022. Photo: Reuters/Nir Elias

Battling media bias begins at the top: the headline.

A shooting on Dizengoff Street in central Tel Aviv on April 7 by a Palestinian assailant that left three people dead and 15 wounded, was the latest attack to roil Israel as part of a terror wave. Thursday night’s was the fourth deadly occurrence in less than three weeks.

Together, 14 people have been killed.

But while Israel tries to defend itself from an onslaught — which is a direct result of incitement by radical Islamist and terrorist elements urging Palestinian youths to murder Jews — news headlines around the world are misleading readers about what’s really going on.

.

The problem with ​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​​these headlines is that they do not convey the true picture, even if they aren’t outright false.

As a result, readers are left unable to fully conceptualize actual events, and may instead be left with inaccurate “impressions.”

Enter our organization, which tackles such “stealth” bias on a daily basis.

For example, an otherwise well-researched and well-written April 6 article published by The Daily Express, originally had this misleading title: “Israel’s Naftali Bennet seeks control of social media to prevent ‘new wave of terrorism.’”

While the piece notes that social media platforms are being used to incite violence against Israelis, the assertion that Jerusalem is seeking to clamp down on all social media use is incorrect.

One can make the case that the headline implied that Israel is sliding towards authoritarianism.

This implication, however, is belied by data.

Israel was recently ranked above Italy, Spain, and the United States in a respected global index of democratic values. The latest edition of the annual Democracy Index from the prestigious Economist Intelligence Unit (EIU) gave Israel 7.97 points out of a maximum of ten, just behind France (7.99 points) and Britain (8.1 points).

Even while Israel is being forced to contend with a wave of terrorism, the country remains a modern, Western-orientated, liberal democracy.

After we contacted editors at The Daily Express to clarify this point, the original headline was amended to:

.

Relatedly, the UK Board of Deputies announced that it was filing a formal complaint against The Guardian over its headline about the Tel Aviv terror attack. Additionally, the Israeli Foreign Ministry and others on social media came together to shine a spotlight on the breach on Thursday night of journalistic ethics by many news organizations.

By publishing ambiguous headlines — that is, failing to make clear that Thursday’s incident in Tel Aviv was an act of terror — media outlets are effectively framing developments in accordance with certain narratives, not actual events.

Yet, it is the role of the media to report just the facts, wherever they may lead. Otherwise, news organizations risk influencing or even fully shaping a reader’s views about a certain topic or issue.

This is not news. It is editorializing, and there is a time and place for that.

At a time when roughly 8 in 10 Americans get their news from digital devices, headlines are often the first and last thing people read regardless of the story.

study focusing on mobile phone app updates, or “pushes” as they are often called in the industry, found that “people click on the alert about half the time.”

Given the way in which news is consumed, some 8 out of 10 people read an article’s headline and get no further.

Headlines are also the part of a news item that tends to be shared most on social media.

Accordingly, by failing to adequately convey the facts about Israel’s latest battle against terror — especially in headlines —  news organizations are warping the real situation and, as a corollary, diminishing the threat and consequences of terrorism not only to the Jewish state, but to every nation across the globe.


The author is a contributor to HonestReporting, a Jerusalem-based media watchdog with a focus on antisemitism and anti-Israel bias — where a version of this article first appeared.

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


News From Israel- April 11, 2022

News From Israel- April 11, 2022

ILTV Israel News


The wave of Palestinian terror continuing; as Israel prepares funding to beef up its border security

in addition to defense, Jerusalem investing in deterrence against attacks. The high court and coalition paving the way for restitutions… as well as more punitive responses to terrorism

Israel’s second-ever astronaut, Eytan Stibbe, making history. The Israeli pilot blasting off and docking with the ISS, over the weekend


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Komu jeszcze potrzebna jest ONZ?

Rzeźba przy siedzibie ONZ w Nowym Jorku. Fot. serena_tang/flickr.com


Komu jeszcze potrzebna jest ONZ?

Mark Malloch-Brown


W młodszym, gniewniejszym i coraz bardziej niecierpliwym świecie spotykający się gdzieś, daleko klub panów w ciemnych garniturach skazany jest na postępującą marginalizację.

LONDYN – Przez większość swojego istnienia Organizacja Narodów Zjednoczonych kryła się za wygodnym hasłem, które głosiło, że „gdyby ONZ nie istniała, trzeba by ją było wymyślić”. Dziś, jako szacowna 75-latka, organizacja ta nadal cieszy się szerokim poparciem w ogólnoświatowych sondażach.

Pod powierzchnią jednak gromadzą się trudności, których nie można pomijać. Patrząc na to, co dzieje się w mediach tradycyjnych i społecznościowych, sprawy podnoszone przez ONZ niespecjalnie znajdują oddźwięk. Co gorsza, w kwestii utrzymywania pokoju i bezpieczeństwa ONZ często potyka się o własną, dysfunkcyjną Radę Bezpieczeństwa, która sama w sobie odzwierciedla coraz bardziej podzielony świat. Czy to w Syrii, Jemenie, czy w Libii przywracanie pokoju odbywa się w żółwim tempie, przy czym o wiele bardziej decydujące niż ustalenia Rady Bezpieczeństwa okazują się wydarzenia na polu walki. Te same podziały hamują pracę nad przestrzeganiem praw człowieka, której nie przysłużyły się również ostatnie wybory, gdy miejsca w Radzie Praw Człowieka przypadły Rosji, Kubie i Chinom.

ONZ z pewnością zawsze odzwierciedlała świat, którego przedstawiciele w niej zasiadają. Jedynie w początkowych latach istnienia samej organizacji oraz w późnych latach 90., na początku kadencji Sekretarza Generalnego ONZ Kofiego Annana, jej członkowie na szeroką skalę popierali ideę silnej ONZ. Poza tymi okresami ONZ zazwyczaj działała przy silnych niesprzyjających wiatrach. Na dodatek, bardzo wiele zmian politycznych i demograficznych sprawia, że oenzetowski świat podlega szybkim zmianom.

Dzisiejszy świat jest ogólnie młodszy. Potęga Stanów Zjednoczonych, jak się wydaje, swój szczytowy moment ma już za sobą, a obecny rozkład sił wskazuje na rosnące znaczenie Chin i innych państw. Jednocześnie pandemia COVID-19 sprawiła, że świat ubożeje, zaś cyfryzacja uczyniła go bardziej nierównym.

ONZ, oparta na karcie składającej się właściwie w całości z liberalno-demokratycznych wartości wyznawanych przez zwycięzców II wojny światowej, z trudem radzi sobie ze zmianami światowego porządku. Pod przewodnictwem obecnego Sekretarza Generalnego Antónia Guterresa organizacja ta kontynuuje działania na rzecz parytetu płci i większego zróżnicowania wśród swoich pracowników, co trzeba docenić. Nadal jednak zbyt wiele najwyższych stanowisk przypada państwom założycielskim. Co ważniejsze, ONZ wydaje się nie nadążać za światem znajdującym się tuż za jej drzwiami.

Chiny, według szacunków drugie co do wielkości wkładu w oenzetowski budżet państwo członkowskie, coraz wyraźniej próbują narzucić swoje przywództwo w sprawach związanych ze zmianą klimatu i innymi kwestiami, zwłaszcza po abdykacji Stanów Zjednoczonych pod rządami odchodzącego prezydenta Donalda Trumpa. Na wrześniowym posiedzeniu Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych prezydent Xi Jinping uczynił brzemienny w skutkach krok, deklarując, że Chiny do roku 2060 osiągną neutralny poziom emisji dwutlenku węgla. Jednak ten sam reżim, który teraz zobowiązuje się do zrównoważonej gospodarki środowiskowej, jednocześnie brutalnie represjonuje chińską mniejszość ujgurską.

To zaś pokazuje główny dylemat ONZ. Większość ludności świata żyje dziś albo pod rządami autorytarnymi, sprawowanymi przez despotów, którzy nawet nie starają się zachować pozorów demokratycznego umocowania, albo pod rządami wyłonionych w wyborach autokratów demolujących demokratyczne instytucje i organy, których zadaniem jest patrzenie władzy na ręce.

Nie mając innego wyjścia, jak tylko ułożyć się z tym coraz bardziej niedemokratycznym światem, ONZ stanęła przed wyzwaniem polegającym na wypracowaniu praktycznego, możliwego do realizacji programu działań, bez sprzeniewierzania się leżącej u podstawy organizacji Karcie Narodów Zjednoczonych ani zobowiązaniu do stania na straży praw człowieka i innych swobód. Instytucja ta będzie musiała wykorzystać swoje mocne strony. Jako przedstawicielstwo „praw zbiorowości”, ONZ ma wyjątkową pozycję, umożliwiającą jej mobilizację działań w kwestiach takich jak zmiana klimatu, stanowiących zagrożenie zarówno dla ubogich rolników w krajach rozwijających się, jak i dla zamożnych mieszkańców nowojorskiego Manhattanu, również narażonych na podnoszący się poziom mórz.

Podobnie rzecz się ma z Celami Zrównoważonego Rozwoju do roku 2030, które mają zapobiec nierównościom i wykluczeniu w skali całego świata, a które stanowią przykład działania ONZ w jej najlepszym wydaniu, podobnie zresztą jak apel Guterresa o „nową umowę społeczną dla nowej ery”. ONZ bez wątpienia wnosi ważny w skali świata wkład przez publikację statystyk i rankingów dotyczących rozwoju ludzkości oraz organizowanie szeroko zakrojonych koalicji, mających na celu stałe postępy w zakresie kluczowych wskaźników dobrobytu i dobrostanu.

Jednak samo to, że ONZ jest wiodącym głosem w sprawach sprawiedliwości społecznej, gospodarczej i środowiskowej, nie oznacza jeszcze, że może odpuścić sobie ochronę praw człowieka. Organizacja ta zobowiązana jest do informowania o wszelkich przypadkach łamania tych praw. Mimo że powinna zachować ostrożność w udostępnianiu dowodów takich nadużyć innym stronom i kierowaniu oskarżeń, musi jednak pozostać niezłomna w pełnieniu powierzonej jej roli. W tym obszarze jej największymi sojusznikami są organizacje społeczeństwa obywatelskiego i nieliczne państwa, które mają odwagę postawić na szali wąsko pojmowane interesy handlowe czy polityczne i sprzeciwić się krajom pokroju Chin, Indii czy Arabii Saudyjskiej.

Z drugiej strony, ONZ będzie jednak zapewne musiała się nagiąć do logiki zimnej wojny XXI wieku. Rada Bezpieczeństwa pozostanie dysfunkcyjna do czasu reform, na co na razie się nie zanosi. Istnieją jednak sposoby na ominięcie miejsc objętych paraliżem. Podczas pierwszej zimnej wojny ONZ, nie konsultując się z Radą Bezpieczeństwa, zainicjowała istotne działania w celu rozwiązywania kryzysów humanitarnych i wspierania nowych członków, wychodzących właśnie spod kolonialnego jarzma. Oenzetowskie agencje ds. rozwoju i pomocy humanitarnej, tam gdzie wymagały tego okoliczności, często podejmowały działania na podstawie własnych, odrębnych uprawnień i przepisów międzynarodowych.

Dziś Specjalni Przedstawiciele ONZ w rejonach objętych konfliktem oraz oenzetowscy koordynatorzy w innych obszarach wykonują mnóstwo dobrej roboty, niestrudzenie podejmując kuluarowe działania w celu zapobieżenia miejscowym konfliktom, ochrony społeczeństwa obywatelskiego i rozwiązania problemu nierówności i innych przyczyn politycznej niestabilności. Owa „terenowa” ONZ świetnie sobie radzi, pozostając poza polem widzenia i uwagi, w bezpiecznej odległości od najeżonej szykanami polityki państw zasiadających w nowojorskiej siedzibie Rady Bezpieczeństwa.

To tutaj właśnie zdecydują się przyszłe losy ONZ. W młodszym, gniewniejszym i coraz bardziej niecierpliwym świecie spotykający się gdzieś daleko klub panów w ciemnych garniturach skazany jest na postępującą marginalizację. ONZ liczy się w terenie, bo to tam wykonuje najważniejszą powierzoną jej pracę na rzecz tych, którzy najbardziej jej potrzebują.


Mark Malloch-Brown – były zastępca Sekretarza Generalnego ONZ, współprzewodniczący Fundacji ONZ.

Tekst stanowi nieco zmieniony zapis wygłoszonego przez niego dorocznego wykładu w ramach UNU-WIDER.

Copyright: Project Syndicate, 2020. www.project-syndicate.org. Z angielskiego przełożyła Katarzyna Byłów.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com