Archive | November 2021

Szwedzki dziennik odmówił publikacji polemiki do artykułu Grabowskiego; interweniowała ambasador RP; sprawa jest u Rzecznika ds. mediów

Szwedzki dziennik odmówił publikacji polemiki do artykułu Grabowskiego; interweniowała ambasador RP; sprawa jest u Rzecznika ds. mediów

Grzegorz Bruszewski


Arkadiusz Mularczyk. Fot. PAP/R. Guz

Powstanie Instytutu Strat Wojennych to podniesienie sprawy reparacji nierozwiązanej od 80 lat na bardzo wysoki poziom polityczny – mówi PAP poseł PiS, były szef sejmowego zespołu ds. reparacji Arkadiusz Mularczyk.

.

W wywiadzie dla niemieckiej agencji prasowej dpa premier Mateusz Morawiecki został zapytany, czy kwestia reparacji za szkody wyrządzone przez Niemcy w Polsce podczas II wojny światowej jest poza dyskusją. “Nie, ta sprawa nie jest poza dyskusją, ponieważ Polska została bardzo źle potraktowana, nie otrzymując reparacji” – powiedział premier i przypomniał o tworzeniu Instytutu Strat Wojennych imienia Jana Karskiego.

Mularczyk, który szefował sejmowemu zespołowi ds. reparacji powiedział PAP, że “bazą prac Instytutu będą kwestie dotyczące pogłębionych badań nad stratami”. “Oczywiście w oparciu o wypracowany przez zespół parlamentarny materiały i publikacje” – zaznaczył. “Da nam to pewnego rodzaju formułę zintytucjonalizowanych działań. Myślę, że w dużej mierze to ułatwi prowadzenie dalszych prac, badań, publikacje, różnego rodzaju formuły rozmów, spotkań i prowadzenia w sposób zinstytucjonalizowany tej problematyki” – dodał.

Dodał, że będzie Instytutowi służył pomocą, wsparciem i kontaktami.

Premier mówił w wywiadzie dla agencji dpa, że sejmowy zespół ds. reparacji został poproszony o uzupełnienie swego raportu o dodatkowe informacje, raport ma być gotowy do lutego i przedstawiony opinii publicznej w późniejszym terminie. “Decyzja o tym, co, kiedy i jak zrobić z tym raportem, nie została jeszcze podjęta. Ale przygotowujemy wszystko, co jest potrzebne do zaprezentowania tego raportu światu” – mówił szef polskiego rządu.

Mularczyk powiedział PAP, że zespół jest w trakcie finalizacji prac nad raportem. “Z uwagi na różne okoliczności to się przedłużało” – dodał. “Raport poddany był wewnętrznym konsultacjom politycznym, merytorycznym i powinien być uzupełniony o niewielkie już elementy, jest uzupełniany i mamy nadzieję, że uda się to zakończyć na początku przyszłego roku” – powiedział poseł.

Premier mówił w wywiadzie dla agencji dpa, że sejmowy zespół ds. reparacji został poproszony o uzupełnienie swego raportu o dodatkowe informacje, raport ma być gotowy do lutego i przedstawiony opinii publicznej w późniejszym terminie. “Decyzja o tym, co, kiedy i jak zrobić z tym raportem, nie została jeszcze podjęta. Ale przygotowujemy wszystko, co jest potrzebne do zaprezentowania tego raportu światu” – mówił szef polskiego rządu.

Dodał, że “kwestia publikacji jest decyzją o charakterze politycznym i to są decyzje, które są w rękach prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i premiera Mateusza Morawieckiego, a także władz państwowych”.

Mularczyk przyznał, że postrzega inicjatywę stworzenia Instytutu dwutorowo. “Pierwsza to ułatwienie w sensie proceduralnym prowadzenia prac, działań, również związanych z reparacjami, ale też usystematyzowanie, ujednolicenie i stworzenie podstawy prawnej do pogłębionych badań” – powiedział.

Powstanie Instytutu Strat Wojennych to podniesienie sprawy reparacji nierozwiązanej od 80 lat na bardzo wysoki poziom polityczny – mówi PAP poseł PiS, były szef sejmowego zespołu ds. reparacji Arkadiusz Mularczyk.

W wywiadzie dla niemieckiej agencji prasowej dpa premier Mateusz Morawiecki został zapytany, czy kwestia reparacji za szkody wyrządzone przez Niemcy w Polsce podczas II wojny światowej jest poza dyskusją. “Nie, ta sprawa nie jest poza dyskusją, ponieważ Polska została bardzo źle potraktowana, nie otrzymując reparacji” – powiedział premier i przypomniał o tworzeniu Instytutu Strat Wojennych imienia Jana Karskiego.

Mularczyk, który szefował sejmowemu zespołowi ds. reparacji powiedział PAP, że “bazą prac Instytutu będą kwestie dotyczące pogłębionych badań nad stratami”. “Oczywiście w oparciu o wypracowany przez zespół parlamentarny materiały i publikacje” – zaznaczył. “Da nam to pewnego rodzaju formułę zintytucjonalizowanych działań. Myślę, że w dużej mierze to ułatwi prowadzenie dalszych prac, badań, publikacje, różnego rodzaju formuły rozmów, spotkań i prowadzenia w sposób zinstytucjonalizowany tej problematyki” – dodał.

Dodał, że będzie Instytutowi służył pomocą, wsparciem i kontaktami.

Premier mówił w wywiadzie dla agencji dpa, że sejmowy zespół ds. reparacji został poproszony o uzupełnienie swego raportu o dodatkowe informacje, raport ma być gotowy do lutego i przedstawiony opinii publicznej w późniejszym terminie. “Decyzja o tym, co, kiedy i jak zrobić z tym raportem, nie została jeszcze podjęta. Ale przygotowujemy wszystko, co jest potrzebne do zaprezentowania tego raportu światu” – mówił szef polskiego rządu.

Mularczyk powiedział PAP, że zespół jest w trakcie finalizacji prac nad raportem. “Z uwagi na różne okoliczności to się przedłużało” – dodał. “Raport poddany był wewnętrznym konsultacjom politycznym, merytorycznym i powinien być uzupełniony o niewielkie już elementy, jest uzupełniany i mamy nadzieję, że uda się to zakończyć na początku przyszłego roku” – powiedział poseł.

Premier mówił w wywiadzie dla agencji dpa, że sejmowy zespół ds. reparacji został poproszony o uzupełnienie swego raportu o dodatkowe informacje, raport ma być gotowy do lutego i przedstawiony opinii publicznej w późniejszym terminie. “Decyzja o tym, co, kiedy i jak zrobić z tym raportem, nie została jeszcze podjęta. Ale przygotowujemy wszystko, co jest potrzebne do zaprezentowania tego raportu światu” – mówił szef polskiego rządu.

Dodał, że “kwestia publikacji jest decyzją o charakterze politycznym i to są decyzje, które są w rękach prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i premiera Mateusza Morawieckiego, a także władz państwowych”.

Mularczyk przyznał, że postrzega inicjatywę stworzenia Instytutu dwutorowo. “Pierwsza to ułatwienie w sensie proceduralnym prowadzenia prac, działań, również związanych z reparacjami, ale też usystematyzowanie, ujednolicenie i stworzenie podstawy prawnej do pogłębionych badań” – powiedział.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


My Word: Terrorism, Tehran, Hamas and Hanukkah hope

My Word: Terrorism, Tehran, Hamas and Hanukkah hope

LIAT COLLINS


Jihadi extremists aim at anyone, of any religion, who doesn’t precisely fit their own twisted school of thought.

Friends and family attend the funeral of Eli Kay in Jerusalem. / (photo credit: MARC ISRAEL SELLEM/THE JERUSALEM POST)

I didn’t know Eli Kay, who was killed by a Hamas-affiliated terrorist on Sunday, but his murder touched me as it touched millions of others.

Eliyahu David Kay, called simply Eli by his friends and family, was an unsung hero whose life and qualities were unknown to the broader public until he was horrifically shot down in a narrow street in Jerusalem’s Old City. Kay, 26, was on his way to the Kotel where he worked as a guide for the Western Wall Heritage Foundation. The terrorist, Fadi Abu Shkhaydam, a 42-year-old father of five, was an Islamic preacher and teacher of Sharia. He did not choose Kay and the four other people wounded in the attack randomly. He opened fire on men who were clearly identifiable as Jews. He wanted to kill them just for being Jews.

As the tributes poured in, it became evermore evident that Kay was a special person. He had achieved so much and influenced so many in his tragically short life. The sense of loss was overwhelming. Kay will not get married, as he was planning to do; he will not raise children, or continue in person to contribute to the country and people he so loved.

Born in South Africa, Kay moved to Israel from Johannesburg in 2016 to study at a yeshiva before volunteering to serve in the IDF Paratroopers Brigade, where he overcame several injuries and hardships. He worked for a while on Kibbutz Nirim on the Gaza border and lived on Kibbutz Be’erot Yitzhak. A man of both the Heaven and Earth and a Zionist in the truest sense.

Eli Kay, the 26-year-old South African oleh who was killed in a Hamas terrorist attack in the Old City of Jerusalem.. (credit: Courtesy)

As a “lone soldier” Kay served as a role model for acquaintances, friends and family. His parents, Avi and Devorah, and his siblings followed his lead and also came to live in Israel.

All who knew him spoke of his love of life here. And his love of helping others. Friends wasted no time in arranging special acts of kindness in his memory, handing out Hanukkah donuts to security forces, for example.
THE DAY after the deadly terror attack, the Shin Bet (Israel Security Agency) revealed that it had uncovered a massive Hamas terrorist network. Some 50 cell members were arrested in the joint operation by the agency, IDF and police. According to the Shin Bet, large quantities of weapons and enough explosive materials to make several suicide belts were seized. The publication of the operation was likely influenced by the attack in Jerusalem but it had been carried out over a long period. A soldier and an officer from the elite Duvdevan unit were injured by friendly fire during a complicated arrest of members of the terror cell in September. The network was funded and led by Hamas Political Bureau Deputy Chairman Saleh al-Arouri, who lives in Turkey and as one of the founders of Hamas’s “military wing,” the Izzadin al-Qassam Brigades, has been responsible for the loss of many innocent lives.

The Meir Amit Intelligence and Terrorism Information Center describes Arouri as a key figure in forming ties between Hamas and Iran and Hezbollah. Terrorist tentacles spread far and deep. Terror networks need funds and a means of recruitment. That’s why Britain’s decision to define Hamas’s “political wing” as a terrorist organization – and not just its “military wing” – is so welcome as is a similar decision by Australia to designate Hezbollah in its entirety as a terrorist entity.

It is absurd to pretend that there is a difference between the “political” and “military” activities of organizations whose terrorists cause death and suffering around the world. Terrorism cannot be tackled in halves, with artificial distinctions between “political” and “military” wings, as if one half was comprised of intellectual do-gooders. The rise in Islamist terror attacks around the world demonstrates why this should not be an Israeli concern alone. Terrorism is not about “settlements” and poverty. Abu Shkhaydam, by the way, was a Palestinian “refugee” who lived in a Jerusalem neighborhood and owned property abroad.

Jihadi extremists aim at anyone, of any religion, who doesn’t precisely fit their own twisted school of thought. That’s why major cities in Europe, North America and elsewhere are all potential targets. As talks on the Iranian nuclear deal resume next week, the parties would do well to keep this in mind. Not only Iranian atomic aspirations need to be addressed but also Iran’s funding and arming of terrorist organizations.

LAST WEEK, the Oknins, bus drivers Natali and Mordi, experienced what they described as “our own private Hanukkah miracle” when they were released after eight days in Turkish jails and flown home to be reunited with their families. The espionage charges they faced for taking tourist photos of the presidential palace were dropped. Although, as The Jerusalem Post’s Herb Keinon and Seth J. Frantzman pointed out, the habit of hostage-taking diplomacy by Turkey’s President Recep Tayyip Erdogan, the Iranian regime and others needs to be condemned.

Someone who must have been extra happy with the timing of the Oknins’ release is Defense Minister Benny Gantz. The news and footage of their homecoming helped divert the spotlight from what should have been a much bigger story. Oren Goren, a longtime cleaner in Gantz’s home, had allegedly contacted the Black Shadow hacker group, with reputed ties to Iran, and offered them classified material and to install a virus on the defense minister’s computer.

The Shin Bet reportedly caught Goren before he could do any major harm, but obviously the fact the he had access to Gantz’s home raises major questions considering he had a criminal record including four stints in jail.

Reportedly, he did not undergo a serious vetting process because he was already employed there before Gantz was appointed a minister. The fact that Gantz as a former IDF chief of staff should have checked the credentials of his cleaner has also been played down. Had the rotation agreement with Benjamin Netanyahu in the former government taken place, Gantz would today have been prime minister and definitely a prime target for Iranian espionage. Iran, not incidentally, hacked Gantz’s phone a couple of years ago, which should have made him more on guard.

Sometimes you have to wonder how foul-ups that are so big manage to remain undetected for so long. Israel is proud that its intelligence service was able to lift Iran’s entire nuclear records from a warehouse in Tehran and get them safely to Tel Aviv and has reportedly successfully carried out major creative operations to thwart, or at least stall, the nuclear dreams of the ayatollahs. You’d think that something as elementary as checking who is being employed in the defense minister’s home wouldn’t be beyond them. Especially as the information was available via nothing more sophisticated than a Google search.

Truth can be stranger than fiction, but fiction was a consolation this week. The Israeli series Tehran, distributed overseas by Apple TV, won an International Emmy for Best Drama. The compelling story centers around Mossad agent Tamar Rabinyan, working undercover in the Iranian capital in an effort to use her cyber skills to thwart Iran’s nuclear program. I was hooked on it. The portrait of the lives of brave Iranian dissidents was a fascinating bonus. It was good to show the human side of life in Iran, without portraying all characters as irredeemably evil.

Whatever happens next week, the most miraculous story will be an ancient one: The Hanukkah holiday, which starts Sunday night, celebrates the Hasmonean victory over the Syrian-Greek Seleucids in the second century BCE; the rededication of the Temple in Jerusalem; and how the one cruse of untainted oil lasted eight days to keep the menorah in the Temple alight. It’s one of those Jewish holidays that can be summed up as “They tried to kill us, we survived. Let’s eat.” (In this case, the food is oily donuts, latkes and sfenj.) It’s a reminder of the type of Jewish ties to Jerusalem that Hamas wants to erase.

May Eli Kay’s memory be blessed and may his legacy of doing good deeds live on. That is the true conquering spirit.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


News From Israel- November 29, 2021

News From Israel- November 29, 2021

ILTV Israel News


JCPOA nuclear talks with Iran resuming in Vienna – but negotiating parties all coming with a very different view of how the talks will proceed

Archaeologists unearthing and solving new mysteries about ancient Jewish life in the holy land

A special ILTV exclusive interview with the greatest Israeli racer to ever hit the pavement– Nascar-Whelen series professional stock-car driver, Alon Day


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Spacer w piekle. Zdjęcia Heinricha Josta z getta warszawskiego

Spacer w piekle. Zdjęcia Heinricha Josta z getta warszawskiego

Przemysław Batorski


19 września 1941 r. sierżant Wehrmachtu Heinrich Jöst miał urodziny. Chciał zobaczyć, jak wygląda życie w getcie warszawskim, oficjalnie nazywanym przez Niemców „żydowską dzielnicą mieszkaniową”. Wziął ze sobą aparat fotograficzny i wykonał 140 zdjęć. Co zobaczył Jöst „po tamtej stronie” muru getta?

jost_ruch_uliczny_1_DZIH F 4684_2.jpgGetto warszawskie. Ruch pieszych na ul. Karmelickiej, widoczne budynki o numerach 11–13. Zdjęcie Heinricha Jösta

Heinrich Jöst był właścicielem hotelu w niemieckim miasteczku. Po wybuchu wojny został powołany do armii niemieckiej, stacjonował w okolicach Warszawy. 19 września 1941 r. obchodził 43. urodziny. Korzystając z wolnego czasu, udał się z aparatem fotograficznym do getta warszawskiego. Chciał zobaczyć, dlaczego z „dzielnicy zamkniętej”, do której Polacy i Niemcy, z wyjątkiem specjalnych przepustek, nie mieli wstępu, wynosi się sterty zwłok.

Na zdjęciach widać dzieci żebrzące w getcie, ulicznych straganiarzy, Żydów jadących rykszą, kobietę z dzbankiem w ręku. Widać kamienicę przy ul. Chłodnej 25, która stoi do dziś i przy której znajdowała się brama do getta, a także – od stycznia do sierpnia 1942 r. – kładka, którą Żydzi przechodzili nad ul. Chłodną między „małym” a „dużym” gettem. Widać starego Żyda, który zdejmuje czapkę przed Niemcem; za niewykonanie tego obowiązku groziło pobicie, a nawet zastrzelenie.

Heinrich Jöst przeżył wojnę. Przez dziesięciolecia nikomu nie mówił o swojej kolekcji zdjęć z getta warszawskiego. Dopiero w 1982 r. pokazał je dziennikarzowi Güntherowi Schwarbergowi z magazynu „Stern”. Część została opublikowana.

Zachowało się stosunkowo niewiele fotografii z getta warszawskiego. Do najcenniejszych należą te zrobione przez innego niemieckiego żołnierza, Joego J. Heydeckera, zdjęcia przechowane w Archiwum Ringelbluma i kolekcja Heinricha Jösta.

Poniżej przedstawiamy wybrane zdjęcia Heinricha Jösta. 
Cały zbiór 80 zdjęć należący do zbiorów ŻIH można obejrzeć na portalu 

Żyd kłania się Jostowi, który go fotografuje

Opisy zdjęć napisane przez Heinricha Jösta:

1. Kobieta z zamkniętymi oczami stanęła przed ścianą, na podartych plakatach koncert symfoniczny Szymona Pullmana w sali koncertowej na Rymarskiej 12 i zawiadomienie o wydarzeniu w Cafe Ogród na ul. Nowolipie 36. Sprzedawała wykrochmalone opaski z gwiazdą Dawida i wyglądała, jakby w następnej chwili miała paść martwa.

2. Teraz wiedziałem, na co czekali ludzie i dlaczego wszyscy patrzyli w jednym kierunku: przyszedł niemiecki żołnierz ze stalowym hełmem na głowie i karabinem na ramieniu.

3. Nigdy wcześniej nie widziałem ludzi używanych jako środek transportu. Myślałem, że coś takiego istnieje tylko w Indiach.

4. Ten człowiek coś sprzedawał. Nie wiem, co to było, może papierosy? Znów zauważyłem małego bosego chłopca we wrześniowy dzień.

5. Głód i cierpienie większości dzieci nie objawiało się na ich twarzach, a bardziej w ubraniach.

6. Myślę, że to była Krochmalna. Mężczyzna z aktówką przeszedł pośpiesznie ulicą, jakby szedł do biura. Może naprawdę szedł. Zauważyłem nie tylko wielu ludzi, ale także wiele otwartych okien. Ludzie prawdopodobnie mieszkali tak blisko siebie, że cały czas potrzebowali powietrza.

7. Wiem, że to była «dobra» ulica w centrum, z wieloma pieszymi. Chłopiec miał ranę na nosie, poza tym nadal wyglądał na zdrowego. Ale był boso, jak prawie wszyscy, a chłopak obok niego z cienkimi paskowymi butami, który nie żebrał, był wyjątkiem.

8. Zrobiłem to zdjęcie, ponieważ wydawało mi się to takie normalne. Gdyby na pierwszym planie nie było dwóch obdartych kobiet, to takie zdjęcie mogłoby zostać zrobione w każdym innym mieście, nawet w Niemczech.

9. Zdjęcie bez opisu; Żyd kłania się Jostowi, który go fotografuje


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


New York Times Stealth-Corrects Claim that Jesus ‘Is Known in the Old Testament’

New York Times Stealth-Corrects Claim that Jesus ‘Is Known in the Old Testament’

Ira Stoll


The headquarters of The New York Times. Photo: Wikimedia Commons.

The New York Times devotes most of three broadsheet pages in Sunday’s paper — the SundayStyles front and two pages inside that section — to an article about a California-based “spiritual adviser” named Carissa Shumacher.

The print New York Times reports, “In late 2019, just as the world was on the precipice of a plague of biblical proportions, Ms. Schumacher said she began channeling Yeshua, or Jesus Christ as he is known in the Old Testament.”

The writing here is so imprecise that the meaning is hard to parse. The modifying phrase “in late 2019” is placed in the sentence so that a reader can’t tell what happened in late 2019, the interview (“said”) or the “channeling” or the being on the precipice (“was”) or some combination thereof. It’s also unclear whether the explanation of Yeshua as “Jesus Christ as he is known in the Old Testament” is something that Schumacher said, or something that the Times is adding in on its own to help readers understand.

Such sloppy placement of modifying phrases is, alas, a recurring problem at the paper. The newspaper did it the other day with the modifying phrase “with an automatic gun,” leaving it unclear to readers whether the person “with an automatic gun” was an Israeli tour guide or a Palestinian assailant.

The main New York Times Twitter account, @nytimes, which has 51 million followers, tweeted out the article with a version of that sentence: “The spiritual adviser Carissa Schumacher channels the dead for a celebrity clientele that includes Jennifer Aniston and Rooney Mara. In late 2019, she said she began channeling Yeshua, or Jesus as he is known in the Old Testament.” That tweet has not been deleted or corrected, at this writing.

Imprecise English grammar aside, the claim that Jesus, or Jesus Christ, “is known” in the “Old Testament” — a Christian version of and term for what Jews know as the Hebrew Bible or Tanakh — is troubling for Jewish readers. Christians claim that Jesus is foreshadowed in the Hebrew Bible, but Jews do not believe that. It’s one thing for Schumacher to make that claim, but the language could easily allow a reader to think the Times is endorsing that Christian reading.

In the online version of the article, the sentence has been altered, or “stealth-edited,” so that it now reads, “In late 2019, just as the world was on the precipice of a plague of biblical proportions, Ms. Schumacher said she began channeling Yeshua, a.k.a. Jesus Christ.” There is no correction appended to the online article as of this writing.

I emailed the author of the Times article, Irina Aleksander, to ask her what had happened, whether there’d be a correction, and why the article changed between print and online. She didn’t immediately respond to my query.

Some Times readers called the newspaper out on the mistake. “There is no mention of Jesus in the Hebrew Bible whether called Yeshua or anything else,” one reader tweeted. “Jesus is not present in the Tanakh,” another reader tweeted.

In an ideal world, or even in a semi-competent world, the Times would have editors knowledgeable enough about Judaism and the Bible to read articles like this and to catch and correct the mistakes before publication. The Times, however, has perhaps concluded that employing such editors is too expensive, and that it can make more money by putting sloppy, offensive, or inaccurate articles out on the internet and fixing them post-publication if necessary — letting readers on Twitter do the work that used to be done by skilled editors.

Such an approach has worked out okay so far for the Ochs-Sulzberger family that inherited the newspaper and controls it through a family trust that maintains control of the company through a special class of shares — they still own the paper, and plenty of family members (unlike the skilled editors) still have high-paying jobs there. But there’s a damage inflicted on the broader culture by publishing sentences like that, muddying what the Bible says and giving readers a bad example of how to write clear English. It’s as if the Times were some industrial polluter, reaping profits while spewing poison into a nearby stream. Perhaps the current Times management can ask Shumacher to channel the spirits of Carr Van Anda, Theodore Menline Bernstein, or Allan M. Siegal to advise on the concept and value of pre-publication editing.


Ira Stoll was managing editor of The Forward and North American editor of The Jerusalem Post. His media critique, a regular Algemeiner feature, can be found here.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com