Archives

Senators pledge not to support Palestinian aid until US reviews ICC bid

Senators pledge not to support Palestinian aid until US reviews ICC bid

75 senators send letter to Secretary Kerry.


United States Capitol building in Washington, DC

United States Capitol building in Washington, DC. Photo By: REUTERS

WASHINGTON – Three in four US senators pledged not to support assistance to the Palestinian Authority until the Obama administration reviews the admittance of Palestine to the International Criminal Court.

“Current law prohibits economic assistance to the Palestinian Authority if the Palestinians initiate an ICC investigation of Israeli nationals or ‘actively support such an investigation,’” said the letter sent Thursday by 75 senators to Secretary of State John Kerry.

“Although we believe it is in the interest of the United States for urgent humanitarian assistance to continue to be provided to the Palestinian people, we will not support assistance to the Palestinian Authority while you undertake a review of this matter,” it said.

It is not clear that the Palestinian Authority violated US law with its actions. The ICC prosecutor, not the Palestinians, initiated the preliminary examination of whether crimes were committed during last summer’s Gaza war, and a formal investigation has yet to be launched. Typically it takes years for examinations to become investigations.

However, some legal experts argue that by granting the ICC jurisdiction in its territory, the Palestinian Authority may be legally understood to have “initiated” an investigation.

The exemption in the letter for humanitarian assistance “to the Palestinian people” means much of the $500 million in annual US aid will likely continue, although a cutoff could affect security assistance for the Palestinians.

The American Israel Public Affairs Committee praised the letter, which was initiated by Sens. Kirsten Gillibrand (D-N.Y.) and Marco Rubio (R-Fla.).

“The Palestinian effort to seek an ICC investigation of Israel is a direct attempt to delegitimize Israel’s right to self-defense against Hamas terror,” the lobby said in a statement.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Przepraszamy, że zwyciężyliśmy

Przepraszamy, że zwyciężyliśmy

Liat Collins

Tłumaczenie Małgorzata Koraszewska


Ephraim Kishon (zdjęcie: BARRY DAVIS)

Ephraim Kishon (zdjęcie: BARRY DAVIS)

Ostatnio dużo myślałam o satyryku Ephraimie Kishonie. Nie dlatego, że satyra wywołała wiele uwagi w następstwie morderstw w “Charlie Hebdo”. I nie dlatego, że prace Kishona przeżywają odrodzenie w serii imprez upamiętniających 10 rocznicę jego śmierci. Myślałam o tytule jego książki z 1967 r. So Sorry We Won! (Bardzo przepraszamy, że zwyciężyliśmy!), który nadal zwięźle podsumowuje kłopotliwe położenie Izraela po wojnie sześciodniowej.

Ten urodzony na Węgrzech i ocalony z Holocaustu pisarz (“Popełnili błąd, zostawili przy życiu jednego satyryka” – pisał o nazistach) stał się fenomenalnym obserwatorem kondycji człowieczej. Jego prace przetłumaczono na 35 języków, z niemieckim, który jak na ironię dostarczył największego rynku dla jego twórczości. Zmarł 29 stycznia 2005 r. w Szwajcarii. W tym tygodniu zastanawiałam się, jak dziś interpretowałby sytuację na świecie (włącznie z faktem, że w styczniu 2015 r. gospodarka Szwajcarii miała czkawkę, podczas gdy gospodarka Izraela – mimo wojny, terroryzmu i częstych wyborów – nadal trzymała się mocno). Miał cięty dowcip i był bystrym obserwatorem dziwactw klasy średniej – jego opowiadanie o elegancko opakowanej bombonierce, która przechodzi nieotwarta od jednej obdarowanej osoby do drugiej, może brzmieć bardzo znajomo. W Izraelu najbardziej popularna jest jego sztuka “Sallah Shabati” (a następnie film, w którym gra Chaim Topol), o trudnym wchłanianiu fali imigrantów sefardyjskich w latach 1960.

Przybywający dzisiaj masowo do Izraela Francuzi mają wygodniej, niewątpliwie jednak mogą identyfikować się z tym bólem spowodowanym zderzeniem kultur.

Do najlepiej znanych cytatów Kishona należy powiedzenie, iż “Izrael jest tak małym krajem, że nie ma miejsca do wpisania jego nazwy na mapie” i “To jest kraj, w którym nikt nie oczekuje cudów, ale każdy przyjmuje je jako rzecz oczywistą”.

Także dzisiaj jest to kraj, który stoi w centrum teatru absurdu. Międzynarodowy Trybunał Karny chce postawić Izraelczyków przed sądem za ich odpowiedź na tysiące rakiet, jakie Hamas wystrzelił tego lata, ale nie Hamas za ich wystrzelenie. Wczoraj ONZ miał specjalną sesję o wzroście antysemityzmu, a w następnym tygodniu będzie Międzynarodowy Dzień Pamięci o Holocauście, potem z całą pewnością powróci do ataków na państwo żydowskie i do podminowywania go.

Wydaje się śmieszne, że dwa tygodnie temu szkoły w Jerozolimie i innych miejscach w Izraelu były zamknięte z powodu śniegu; Izraelczycy doskonale przetrwali wojnę, ale nie potrafią poradzić sobie nawet z kilkoma płatkami śniegu. Nie ma jednak nic śmiesznego w przyczynie zamknięcia szkół w Belgii w ostatni piątek albo synagog w Paryżu tydzień wcześniej: zagrożenie terroryzmem.

Wydaje się zdumiewające, że w tym tygodniu kanadyjski minister spraw zagranicznych, John Bair, został obrzucony jajkami przez związanych z Fatahem demonstrantów, którzy oskarżali go o “terroryzm”, kiedy wychodził ze spotkania w Ramallah ze swoim palestyńskim odpowiednikiem, Riadem Malikim, podczas gdy japoński premier, Shinzo Abe, musiał skrócić swoją wizytę w Autonomii Palestyńskiej z powodu porwania przez Państwo Islamskie dwóch obywateli japońskich i trzymania ich jako zakładników.

Witamy na nowym Bliskim Wschodzie, gdzie powróciło mordercze Średniowiecze.

Atak nożowy w autobusie w Tel Awiwie w środę, w którym rannych zostało 13 osób, ledwie dostał się do wiadomości za granicą. Miał miejsce na dwie godziny zanim wystąpiłam na antenie w regularnym programie Radio New Zealand’s Nights.

“Czy to na pewno był atak terrorystyczny?” – zapytał życzliwy prezenter, Bryan Crump, i nagle zrozumiałam, jak różne są postawy na Bliskim Wschodzie od postaw w świecie, w którym panuje fair play.

Izrael, powiedziałam, nieco inaczej widzi terroryzm.

Ataki “samotnych wilków” nie odbywają się w próżni. Odbywają się w atmosferze, która kultywuje przemoc i terror. Pojedynczy zamachowiec może mieć problemy psychiczne lub osobiste, ale na własną zgubę ignorujecie tło, które sprzyja takim zamachom.

Czytaj dalej tu: Przepraszamy, że zwyciężyliśmy


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Przeżył Sobibór. Został zamordowany siekierą przez Arabów

Przeżył Sobibór. Został zamordowany siekierą przez Arabów

Izaak Rotenberg

Ajzik Rotenberg urodził się we Włodawie, w Polsce w 1926 roku. Został zamordowany uderzeniem siekiery w głowę w 1994 roku, w czasie, gdy pracował w Petah Tikva. Dwaj arabscy mordercy Hazem Kassem Shbair i Atiyeh Abu Musa zostali zwolnieni z więzienia w sierpniu i październiku 2013 roku.

Rotenberg był jednym z około 50 Żydów, którzy uciekli z obozu zagłady w Sobiborze w październiku 1943 roku. Po ucieczce walczył z żydowskim oddziale partyzanckim w lasach włodawskich i parczewskich. Oddział ten uratował życie wielu Żydom przed śmiercią ze strony nazistów, przy współudziale Polaków.

Po wojnie próbował dostać się do Ziemi Izraela (ówczesnej Palestyny), ale został złapany przez Brytyjczyków i wysłany do obozu zatrzymań na Cyprze, gdzie przebywał do 1947 roku.

Po uwolnieniu Izaak od razu przybył do powstającego państwa Izraela, gdzie walczył w izraelskiej wojnie o niepodległość.

*   *   *

Sobibor survivor Ajzik Rotenberg was born in Wlodawa, Poland in 1926.
He was murdered with an axe to his head while he was working in Petah Tikva in 1994 by Palestinian terrorists Hazem Kassem Shbair and Atiyeh abu Musa. Mr. Rotenberg was one of around 50 Jews who escaped the Sobibor Extermination Camp in October of 1943. He fought with the Jewish partisans in the Parczew and Wlodawa forests, who succeeded in saving countless Jewish lives and murdering Nazis and complicit Poles. After the war he tried to make his way to mandate Palestine, but was interred by the British and sent to a detention camp in Cyprus until 1947. After his release Isaac arrived in pre-state Israel and fought in Israel’s War of Independence. Hazem Kassem Shbair and Atiyeh abu Musa, the murderers, were released from prison in August and October of 2013.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


10 lat klepto-dyktatury Mahmouda Abbasa

10 lat klepto-dyktatury Mahmouda Abbasa

Shmuley Boteach Jerusalem Post, 5 stycznia 2015

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Jeśli zachodni przywódcy i intelektualiści naprawdę troszczą się o prawa i dobro Palestyńczyków, to dlaczego nadal nie szczędzą pieniędzy i pochwał dla sponsorującego terroryzm dyktatora?

Prezydent Autonomii Palestyńskiej, Mahmoud Abbas, był bardzo zajęty przez ostatnich kilka tygodni. W zeszły wtorek wystąpił do ONZ o państwowość.

Kiedy nie udało mu się zdobyć głosów większości w Radzie Bezpieczeństwa, bo w ostatniej chwili Nigeria wstrzymała się od głosu, natychmiast skierował wzrok na Międzynarodowy Trybunał Karny, gdzie obecnie stara się o członkostwo.

Podobno uzgadnia obecnie z Jordanią plan ponownego zwrócenia się do Rady Bezpieczeństwa na drugą rundę głosowania w tej sprawie.

Nie jest to jednak wszystko, co dzieje się z Mahmoudem Abbasem. Jest coś jeszcze na liście jego osiągnięć, co mógłby chcieć świętować.

W piątek, 9 stycznia, będzie dziesiątą rocznicą jego zwycięstwa w prezydenckich wyborach palestyńskich. Jego kadencja miała zakończyć się sześć lat temu, ale się nie zakończyła – głównie dlatego, że od tamtego czasu odwoływał wszystkie wybory. Co znaczy, że ten piątek będzie nie tylko rocznicą narodzin prezydentury Abbasa, ale także rocznicą śmierci demokracji palestyńskiej. W ciągu minionego dziesięciolecia Abbas całkowicie rozmontował wszystkie mechanizmy demokratyczne, jakie istniały w AP, jeśli w ogóle możemy mówić, że jakieś zalążki demokracji tam istniały.

Prawdą jest jednak, że ta odmowa odejścia lub ogłoszenia nowych wyborów jest tylko jednym z wielu objawów dyktatury, która rozwinęła się pod rządami Abbasa. Zgodnie z tradycją innych dyktatorów Abbas zlikwidował jakiekolwiek pozory wolności słowa w AP. Każdy dziennikarz, który próbuje pokazać jego despotyczne rządy, szybko dostaje się do więzienia. Oskarżenie? „Zbyt długi język”.

Podobnie jak każdy dyktator, Abbas jest skorumpowany. Jego poprzednika, Jasera Arafata, oskarżono o zdefraudowanie miliardów dolarów przeznaczonych dla ludności palestyńskiej, a oficjalne źródła amerykańskie szacują jego osobisty majątek na między 1 a 3 miliardy dolarów. Naśladując ten wzór osobowy, którego imieniem nazwał własnego syna, Abbas kontynuuje tę oburzającą tradycję.

Na przesłuchaniu przed Podkomisją Izby Reprezentantów ds. Bliskiego Wschodu pod nazwą „Chroniczna kleptokracja: korupcja w palestyńskim establishmencie politycznym”, przewodniczący podkomisji, Steve Chabot (R-Ohio), twierdził że Abbas używał swojego stanowiska do “nabicia własnej kabzy, jak również kabz grupy swoich kumpli, a także swoich synów Jasera i Tareka… którzy podobno otrzymali setki tysięcy dolarów w kontraktach z USA ID”.

Według Muhammada Raszida, doradcy Arafata w sprawach ekonomicznych i finansowych i szefa Palestyńskiego Funduszu Inwestycyjnego, majątek Abbasa wynosi ponad 100 milionów dolarów. To jest obok majątków jego synów, którzy zgromadzili osobiste fortuny m.in. z monopolu na import papierosów i projekty robót publicznych.

Czytaj dalej tu: 10 lat klepto-dyktatury…


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Żabotyński: My nieustannie i bardzo głośno przepraszamy…

Żabotyński: My nieustannie i bardzo głośno przepraszamy…

Redakcja Erec Israel


zeevjabotinsky

My nieustannie i bardzo głośno przepraszamy… Zamiast odwrócić się plecami do naszych oskarżycieli, bo nie ma za co i kogo przepraszać, my przysięgamy ciągle i znowu, że to nie jest nasza wina… Czyż nie trwało zbyt długo, żeby odpowiedzieć na te wszystkie obecne i przyszłe oskarżenia, potępienia, podejrzenia, oszczerstwa i donosy głośno, jasno, zimno i spokojnie za pomocą jedynego argumentu, który jest zrozumiały i przyswajalny dla publiki: “idźcie do diabła!”?

Kim my jesteśmy, żeby szukać dla nich wymówek. Kim oni są, żeby nas przesłuchiwać? Jaki jest cel tego wyszydzającego procesu nad całym narodem, którego werdykt jest z góry przesądzony?

Nasz zwyczaj stałego i żarliwego odpowiadania dowolnej hołocie uczynił nam wiele szkody i uczyni jej dużo więcej… Sytuacja, która w ten sposób powstała, w tragiczny sposób potwierdza prawdziwość powiedzenia “Qui s’excuse s’accuse” [kto się usprawiedliwia, ten się obwinia]. Sami przyzwyczailiśmy naszych sąsiadów do przekonania, że za każde sprzeniewierzenie się Żyda można pociągnąć do odpowiedzialności cały starożytny naród, który ustanawiał już prawodawstwo, kiedy jego sąsiedzi nie wynaleźli jeszcze nawet zwykłych łapci.

Każde oskarżenie wywołuje w nas takie zamieszanie, że ludzie bezwiednie myślą “czemu oni tak bardzo się wszystkiego boją? Najwidoczniej ich sumienie nie jest czyste”. Dlatego, że jesteśmy w każdej minucie w pogotowiu, wśród ludzi rozwija się nieuniknione przekonanie o nas, że jesteśmy złodziejskim plemieniem. My uważamy, że nasza stała gotowość do przejścia przeszukania i sięgnięcia do naszych kieszeni, w końcu przekona ludzkość o naszej cnotliwości. Zobaczcie jacy z nas dżentelmeni, nie mamy nic do ukrycia! To jest potworny błąd.

Prawdziwi dżentelmeni to ludzie, którzy nie pozwolą z byle powodu na przeszukanie sobie mieszkania, kieszeni i duszy. Tylko inwigilowana osoba jest na to zawsze gotowa…. To jest nieunikniona konkluzja z naszej szaleńczej reakcji na każde potępienie, która polega na przyjęciu odpowiedzialności jako naród za każde zachowanie jakiegoś Żyda oraz na robieniu usprawiedliwień przed tłumem, w którym diabli wiedzą kto stoi.

Uważam ten system za fałszywy aż do korzeni. Jesteśmy znienawidzeni nie dlatego, że jesteśmy o wszystko oskarżani, ale jesteśmy oskarżani, bo nie jesteśmy kochani…

Możemy przepraszać jedynie w rzadkich, unikalnych i ekstremalnie ważnych momentach, kiedy będziemy całkowicie pewni, że Areopag przed nami naprawdę ma uczciwe intencje i odpowiednie kompetencje. Nie możemy przepraszać za cokolwiek.

Jesteśmy narodem jak inne narody. Nie zamierzmy być lepsi niż reszta. Jednym z naszych pierwszych warunków co do równości, to prawo do posiadania swoich złoczyńców, tak samo jak inne narody. Tak, są wśród nas prowokatorzy i dekownicy, a to jest nawet dziwne, że w obecnych realiach mamy ich tak niewielu.

Inne narody też ich mają, a w dodatku mają hochsztaplerów, sprawców masowych mordów i tortur – i co z tego – nasi sąsiedzi jakoś żyją i nie wstydzą się za nich….

Czy nasi sąsiedzi rumienią się za chrześcijan z Kiszyniowa, którzy wbijali gwoździe w oczy żydowskich niemowląt? Skądże znowu. Chodzą z wysoko podniesionymi głowami i każdemu spoglądają w twarz. Naród jest królewski i nie jest odpowiedzialny i nie musi wcale przepraszać…

Nie musimy nikomu zdawać relacji, ani nie musimy się dawać badać. Nikt nie jest dość stary, żeby wzywać nas do odpowiedzi. Przybyliśmy przed nimi i odejdziemy po nich.

Zeew (Władimir) Żabotyński (1880-1940), esej z 1920 roku

P.S. W 1903 podczas świąt Pesach w Kiszyniowie miał miejsce jeden z największych w historii pogromów ludności żydowskiej, inspirowany przez prężnie działającą w carskiej Rosji czarną sotnię. Poeta Chaim Nachman Bialik, wstrząśnięty tym wydarzeniem, napisał wtedy po hebrajsku poemat “בעיר ההריגה” (W mieście pogromu). Przypominamy poniżej ten poemat w znakomitym tłumaczeniu na język polski autorstwa Samuela Hirszhorna…

http://izrael.org.il/historia/3739-w-miescie-pogromu-chaim-nachman-bialik.html


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com