Archives

Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN zaprasza na otwarte seminarium naukowe

Centrum Badań nad Zagładą Żydów IFiS PAN zaprasza na otwarte seminarium naukowe

9 października 2014
W Jedwabnem: 1984 – 2001- 2013.

Marta Kurkowska-Budzan prowadzenie Barbara Engelking

seminarium odbędzie się 9 października 2014 r. w sali 154 (Nowy Świat 72) o godz. 10.00

W moim referacie i dyskusji z Państwem chcę podzielić się doświadczeniami badawczymi z Jedwabnego, które nierozerwalnie łączą się z moimi doświadczeniami biograficznymi. W tym miasteczku urodziłam się i mieszkałam do roku 1984. Wróciłam doń na dłużej jesienią 2001 r. z intencją badań terenowych skupionych na temacie pamięci o tym, co stało się w lipcu 1941 r. Ostatni powrót do Jedwabnego miał miejsce w 2013 r.

W swoim wystąpieniu przedstawiam świat społeczny Jedwabnego tworzony w relacji do wydarzeń z przeszłości – jego aktorów, wartości, język i działania w przekroju czasowym (do 1989 r, w 2001 – 2002, 2013). Czynię to z perspektywy ‘badacza-tubylca’ stając wobec Jedwabnego i w Jedwabnem – wobec symbolu a zarazem w realnym miejscu, którego namacalną przestrzeń znam na pamięć.

Czy ta sytuacja jest poznawczo bardziej owocna niż sytuacja każdego innego badacza prowadzącego pracę w terenie? Co się zmieniło w Jedwabnem między 2001 a 2013 rokiem?

Marta Kurkowska-Budzan – Adiunkt w Instytucie Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego. W roku 2001 uzyskała tytuł doktora nauk humanistycznych. W tym samym roku przebywała na stażu w Remarque Institute for European Studies na Uniwersytecie Nowojorskim pod opieką naukową Tony’ego Judta. Kolejny staż odbyła w roku 2002 w Center for Advanced Holocaust Studies / United States Holocaust Memorial Museum, w Waszyngtonie. W 2011 roku uzyskała tytuł doktora habilitowanego. Jej zainteresowania badawcze dotyczą socjologii wiedzy, teorii historii, antropologii historycznej, zagadnień językowego obrazu świata. Obecnie pracuje nad projektem „Sport na polskiej prowincji (1944 – 1989): znaczenia i tożsamośći. Studium z antropologii historycznej”. Członek redakcji „Oral history Review” w latach 2008- 2012, sekretarz redakcji pism: „Rocznik Antropologii Historii” i „Historyka. Studia Metodologiczne”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Ogloszenie – Drugie Pokolenie

Drodzy

Drugie Pokolenie
Elżbieta Magenheim

30 września (wtorek) godz.19.00, Kalinowe Serce, ul. Krasińskiego 25, wieczór autorski Moniki Rakusy, członkini naszego stowarzyszenia, która wydała książkę z wątkami autobiograficznymi pt. Cień spotkanie poprowadzi Piotr Bratkowski

1 października (środa) rozpoczyna się rejestracja na LIMUD który odbędzie się w dniach 21-13 listopada; formularz zgłoszeniowy dostępny będzie na stronie www.limud.pl w dniu rozpoczęcia rejestracji. Pamiętajcie: obowiązuje zasada: kto pierwszy, ten lepszy, rejestracja trwa do wyczerpania limitu miejsc. Kto nie był – koniecznie!

W księgarniach jest już książka Mikołaja Grynberga “Oskarżam Auschwitz. Opowieści rodzinne”; to rozmowy z drugim pokoleniem; wkrótce spotkanie z Autorem.

pozdrawiam
Ela

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Ekshumacja w Wąsoszu

Ekshumacja w Wąsoszu

http://www.jewish.org.pl/images/stories/WasoszPomnik.jpg

http://www.jewish.org.pl/images/stories/WasoszPomnik.jpg

Od 150 do 1200 Żydów zostało zamordowanych 5 lipca 1941 w Wąsoszu. Śledztwo w tej sprawie prowadzi białostocki Instytut Pamięci Narodowej. Jednym z etapów dochodzenia ma być ekshumacja zwłok ofiar pochowanych w masowym grobie w rowie przeciwlotniczym. Pozwoliłoby to rozstrzygnąć wiele wątpliwości dotyczących zbrodni sprzed 73 lat. Na takie działania nie zgadza się jednak Naczelny Rabin Polski Michael Schudrich oraz część społeczności żydowskiej.

„5 lipca polska policja obstawiła miasteczko Wąsosz (powiat grajewski). Chuligani miejscowi szli od domu do domu, mordowali w domu i poza domem, kobiety gwałcili, ucinali piersi, małe dzieci rozbijali o mur, zabito też żony komandirów sowieckich, kilku urzędników sowieckich, trupom odcinano palce ze złotymi pierścieniami, ze szczęk wyrywano złote zęby. Gdy w domu zastali rodziców, to najpierw mordowali dzieci, a na końcu rodziców. Pogrom trwał trzy dni. Tyle czasu dali im Niemcy na mord i grabież. Wykopali doły na kolonii i tam zakopali zwłoki. Zginęło około 1.200 Żydów (przyszli z okolicy, bo normalnie było 800). Uratowało się tylko około 15,” wspominał po wojnie Menachem Finkelsztejn.

Śledztwo w sprawie zbrodni w Wąsoszu toczyło się w dawnej Komisji Badania Zbrodni Hitlerowskich i zostało przez nią zawieszone w 1978. Od 9 stycznia 2004 jest ono prowadzone przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku. Zebrano do tej pory aż siedem tomów akt – dokumentów archiwalnych i relacji świadków. W 2012 IPN dokonał odwiertów w pobliżu grobu masowego, chcąc sprawdzić, czy ciała nie są zakopane poza terenem wyznaczonym przez zbudowany w latach 90. pomnik. To dlatego że zdjęcia lotnicze z okresu wojny wskazywały na inny przebieg rowu przeciwlotniczego niż ogrodzony obszar. Odwierty jednak nie przyniosły rezultatów w postaci znalezienia w okolicy pomnika jakichkolwiek szczątków. Kolejnym etapem ma być ekshumacja.

„Ekshumacja to ogromnie cenne i ważne źródło informacji na temat popełnionej zbrodni,” podkreśla prof. Jan Tomasz Gross. „Szczególnie istotne, kiedy inne źródła są niedostępne. Wąsosz jest najsłabiej udokumentowaną zbrodnią z trzech zbiorowych mordów – Wąsosz, Radziłów, Jedwabne – a więc w tym przypadku jest dodatkowo istotne, aby ją [ekshumację – przyp. red.] przeprowadzić od początku do końca”.

W lipcu 2014 IPN wysłał do Piotra Kadlčika członka Zarządu Gminy warszawskiej, będącego jednocześnie przewodniczącym Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP, pismo, w którym zawiadamia, że prowadzone są przygotowania do ekshumacji szczątków pomordowanych, znajdujących się w mogile masowej w Wąsoszu. „Powyższa czynność procesowa według prowadzącego śledztwo prokuratora jest niezbędna dla uzupełnienia i zweryfikowania materiału dowodowego, zebranego w czasie wspomnianego postępowania. Chodzi zwłaszcza o ustalenie, ilu pokrzywdzonych zabito oraz stwierdzenie mechanizmu zadanych im obrażeń i określenia bezpośrednich przyczyn ich śmierci. Badania szczątków zabitych są konieczne, bowiem istnieją rozbieżne dane dotyczące przebiegu zbrodni i jej sprawców oraz ilości ofiar (w źródłach znajdują się niepotwierdzone szacunki, mówiące o 150-250 ofiarach). Wiele materiałów procesowych wskazuje, że zabójstwa zostały popełnione przez sprawców, zamieszkujących w Wąsoszu. Jednak w niektórych dokumentach, zwłaszcza wytworzonych w latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku przez byłą Okręgową Komisję Badań Zbrodni Hitlerowskich w Białymstoku, sformułowano tezy o niemieckim sprawstwie zbrodni. Jest oczywistym, że w takiej sytuacji stwierdzenie mechanizmu obrażeń na szczątkach zabitych, potwierdzenie lub wykluczenie faktu użycia broni palnej ma decydujące znaczenie dla rozstrzygnięcia powyższych rozbieżności dowodowych.”

Przepisy izraelskiej ustawy o ustalaniu przyczyn zgonu w roku 1958 (Księga Ustaw z roku 5718-1958, nr 242) w razie podejrzenia przestępczego spowodowania śmierci formułują obowiązek nakazania otwarcia grobu, ekshumacji i zbadania zwłok.

Opinie rabinów w sprawie ekshumacji są różne.

„Takie działanie jest zakazane,” podkreśla rabin Michael Schudrich w liście przesłanym 27 sierpnia do Zarządu Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie.

Czytaj dalej tu: Ekshumacja w Wąsoszu

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Na Niemców wina i zbrodnia, dla nas klucze i kasa

Na Niemców wina i zbrodnia, dla nas klucze i kasa

 

Krzysztof Persek (Sławomir Kamiński)

Krzysztof Persek (Sławomir Kamiński)

“Miasta nasze po złamaniu żydostwa stoją otworem, dziesiątki i setki tysięcy sklepów i warsztatów czeka na objęcie”- pisała w maju 1943 r. endecka “Walka”

Czy Polacy skorzystali materialnie na zagładzie Żydów? Co się stało z mieniem mordowanych przez Niemców Żydów? Czy zawłaszczanie go przez Polaków było marginesem, czy szerszym zjawiskiem?

Stawiając te pytania, historycy skupieni wokół Centrum Badań nad Zagładą Żydów przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN nie pierwszy raz naruszają społeczne tabu. Ich poprzedni projekt dotyczył m.in. mordów popełnionych na polskiej wsi na zbiegach z gett. Kierowane przez prof. Barbarę Engelking Centrum zasadnie koncentruje się na sprawie postaw Polaków wobec Zagłady. To, co wydarzyło się między Polakami a Żydami podczas Holocaustu, wywarło tak doniosłe skutki psychospołeczne (w obu zresztą społecznościach), że wciąż domaga się przepracowania.

***

W sprawie żydowskiego mienia kij w mrowisko głośną książką “Złote żniwa” wsadzili przed trzema laty Jan Tomasz i Irena Grossowie. Nawiasem mówiąc, autorzy pełnymi garściami czerpali z dorobku naukowego Centrum. Wydana teraz książka “Klucze i kasa” to zbiór gruntownych studiów dających podstawę do rzeczowej dyskusji.

Tytuł książki nawiązuje do znanego eseju Kazimierza Wyki, który jako jeden z pierwszych bezkompromisowo nazwał korzyści materialne czerpane przez ludność chrześcijańską z zagłady Żydów i ich moralne skutki. “Niemcy, mordując Żydów, popełnili zbrodnię. My byśmy tego nie zrobili. Za tę zbrodnię Niemcy poniosą karę, Niemcy splamili swoje sumienie, ale my – my już teraz mamy same korzyści, nie brudząc sumienia, nie plamiąc dłoni krwią” – tak odtwarzał Wyka sposób myślenia przeciętnego Polaka w czasie okupacji.

Antyżydowska polityka Niemców stwarzała chrześcijanom różne okazje do wzbogacenia się. Dobrym źródłem zarobku było np. zarządzanie skonfiskowanymi żydowskimi nieruchomościami (tzw. Treuhänderami zostało wielu polskich prawników, a do władz okupacyjnych napływały liczne podania o wyznaczenie na tę intratną posadę). Kolejne niemieckie restrykcje wobec Żydów dawały liczne możliwości “okazyjnego” zakupu wyprzedawanego przez nich mienia.

Likwidacji skupisk żydowskich towarzyszył szaber. Chociaż zgodnie z okupacyjnym prawem mienie wymordowanych Żydów przypadało Rzeszy, Niemcy w praktyce nie byli w stanie go upilnować. Opuszczone przez wywiezionych do obozów zagłady Żydów mieszkania, sklepy, warsztaty (zwłaszcza w mniejszych miastach) władze okupacyjne sprzedawały lub przydzielały miejscowej ludności. “Pożydowskie” rzeczy można było też kupić na licytacjach.

Źródłem zarobku bywało – mimo wszelkiego ryzyka – ukrywanie Żydów. Z relacji ocalałych wynika też, że często dochodziło do przywłaszczenia mienia powierzonego przez Żydów na przechowanie. Zapewne rzadsze – choć nie całkiem marginalne – były przypadki szantażowania ukrywających się Żydów, denuncjowania ich dla nagrody, wreszcie rabunków i zabójstw.

***

Pozbawienie Żydów własności, a następnie ich zagłada, przyniosły doniosłą zmianę społeczną. Jeszcze podczas okupacji ich miejsce w strukturze społeczno-gospodarczej zajęli Polacy, obejmując opuszczone sklepy czy warsztaty rzemieślnicze. Zjawisko to – jak dowodzi Andrzej Żbikowski – odnotowywała z aprobatą prasa gadzinowa, pisząc o postępach “odżydzania” gospodarki. “Pozytywne rezultaty odżydzenia handlu. Wpływy żydowskie wyparte” – donosił w czerwcu 1941 r. “Nowy Kurier Warszawski”. W styczniu 1943 r. – po wywiezieniu większości warszawskich Żydów do Treblinki – gazeta ta informowała o możliwości otrzymania przydziału mieszkań “z wolnej ręki” w Śródmieściu Południowym.

Paradoksalnie, w wyniku dokonanego przez Niemców ludobójstwa zrealizował się podnoszony przed wojną przez partie nacjonalistyczne postulat usunięcia Żydów z życia gospodarczego. Oczywiście nikt wówczas nie planował ich wymordowania – mówiono o bliżej nieokreślonym pozbyciu się ich z Polski. Mimo to być może nie należy się zbytnio dziwić, że analizowana przez Dariusza Libionkę konspiracyjna prasa Stronnictwa Narodowego i stojącej jeszcze dalej na prawo Grupy “Szańca” w kwestiach dotyczących Żydów i ich mienia w istocie współbrzmiała z prasą gadzinową. “Miasta nasze po złamaniu żydostwa stoją otworem, dziesiątki i setki tysięcy sklepów i warsztatów czeka na objęcie” – pisała w maju 1943 r. endecka “Walka”.

W przesyconej obsesyjną niechęcią do Żydów publicystyce prasy nacjonalistycznej bez specjalnego kamuflażu wyrażano satysfakcję z antyżydowskich posunięć Niemców. We wrześniu 1942 r., w szczytowym okresie niemieckiego mordu na polskich Żydach, pisała “Wielka Polska”: “Od paru miesięcy pod ciosami Niemiec znika grożące nam niebezpieczeństwo żydowskie. Dziwnie dobrotliwa Nemezis opiekuje się Polską. Wrogowie jej niszczą się sami”.

***

Książka “Klucze i kasa” zachowuje jednak należne proporcje. Publikowane w niej artykuły nie pozostawiają wątpliwości, że największej grabieży żydowskiego mienia dokonali Niemcy. Polacy mogli z niej skorzystać niejako przy okazji. Autorzy rekonstruują mechanizmy tworzące niemiecką politykę zorganizowanego wywłaszczania Żydów. Składały się na nią konfiskaty nieruchomości, przedsiębiorstw, cenniejszych składników mienia ruchomego (precjoza, dzieła sztuki, księgozbiory, meble), przejęcie kont i depozytów bankowych, papierów wartościowych czy nakładane na gminy żydowskie kontrybucje. “Oficjalnej” grabieży towarzyszyły prywatne akty rabunku dokonywane przez członków niemieckiej administracji i policji.

Jan Grabowski analizuje funkcjonowanie Zarządu Powierniczego skonfiskowanych żydowskich nieruchomości, a Ingo Loose skupia się na roli odegranej w finansowym drenażu Żydów przez niemieckie banki. Skrupulatność Niemców w grabieży i zarządzaniu zrabowanymi meblami pokazuje na przykładzie Krakowa Dagmara Swałtek-Niewińska. W indywidualnym wymiarze, na przykładzie kupieckiej rodziny Singerów z Nowego Targu oraz adwokackiej rodziny Konów z Warszawy, losy Żydów i ich mienia opowiadają Karolina Panz i Małgorzata Melchior.

Chociaż wymordowanie Żydów było dla nazistów celem samym w sobie, aspekt finansowy “ostatecznego rozwiązania” nie był bez znaczenia. Niemcy dążyli do tego, by Zagłada sfinansowała się sama. Służyło temu – na jej ostatnim etapie – ograbianie ludzi idących na śmierć, a także ciał pomordowanych. Operacja “Reinhard” – mord Żydów w Generalnym Gubernatorstwie – przyniosła 178 mln reichsmarek zysku. Z tych pieniędzy pokryto m.in. koszty transportu ofiar do obozów zagłady.

“Klucze i kasa” to również ważny przyczynek do współcześnie toczonej na świecie debaty o restytucji majątku ofiar Holocaustu. Dotyczące go roszczenia są wysuwane również wobec Polski. Rozmowa na ten temat jest niemożliwa bez opartej na faktach wiedzy o uwarunkowaniach transferu mienia polskich Żydów w ręce prywatne i państwowe w powojennej Polsce. A jest to obraz bardzo skomplikowany i wielowarstwowy. Po niemieckich wywłaszczeniach następowały oparte na tużpowojennym ustawodawstwie próby odzyskania mienia przez ocalałych Żydów, na co z kolei nałożyły się różnego rodzaju nacjonalizacyjne akty władz komunistycznych.

***

W tym kontekście ujawnia się istotny mankament książki. Jest nim nie dość gruntowna znajomość zagadnień prawnych reprezentowana przez autorów omawiających problemy powojennej restytucji mienia. Prowadzi to niekiedy do błędnych ocen i fałszywych wniosków. Trudno się zgodzić z Nawojką Cieślińską-Lobkowicz, która na tle analizy uregulowań obowiązujących w Europie Zachodniej ocenia polskie przepisy z 1945 i 1946 r. “o majątkach opuszczonych” jako dyskryminujące ocalałych Żydów. Przeczą temu zresztą konkluzje sformułowane w tym samym tomie przez Alinę Skibińską, która uważa, że powojenne regulacje, procedury i praktyka nie miały “charakteru etnicznego”.

Ale i ta autorka nie ustrzegła się błędów. Myli się, np. twierdząc, że prawo spadkowe z 1946 r. zawęziło krąg osób uprawnionych do ustawowego dziedziczenia – choćby dlatego, że wcześniej funkcjonowało pięć różnych, zaborczych, systemów prawa spadkowego. Zupełnym nieporozumieniem jest jej sugestia, że konsekwencją prawa o księgach wieczystych z 1946 r. miałoby być wymazanie nazwisk dawnych (żydowskich) właścicieli nieruchomości. Wręcz przeciwnie, nowe prawo stanowiło, że istniejące księgi wieczyste będą kontynuowane.

Nie ma zaś racji Łukasz Krzyżanowski, że kolejne wersje przepisów “o majątkach opuszczonych” zawężały krąg uprawnionych do odzyskania utraconego mienia. Przeciwnie, późniejsze przepisy z jednej strony doprecyzowywały krąg uprawnionych (dopuszczając np. nieślubne dzieci), a zarazem go rozszerzały, pozwalając przywrócić posiadanie majątku nie tylko dawnemu właścicielowi, ale również jego posiadaczowi (np. dzierżawcy czy najemcy).

Autorzy ci doskonale za to pokazują, jak odzyskiwanie mienia przez ocalałych Żydów wyglądało w praktyce. Litera prawa była dlań korzystna (niekiedy może nawet zbyt liberalna, bo umożliwiała nadużycia), a podjęte próby restytucji – jeśli do nich doszło – zazwyczaj kończyły się powodzeniem. Problem jednak w tym, że polscy Żydzi – których 90 proc. zginęło w Zagładzie – rzadko mogli się upomnieć o swoją własność. Ci, którzy przeżyli, ze względu na rozproszenie po świecie i brak środków rzadko mogli skorzystać z przysługujących im praw.

Publikowane uprzednio na blogu: Klucze i Kasa

“Klucze i kasa. O mieniu żydowskim w Polsce pod okupacją niemiecką i we wczesnych latach powojennych 1939-1950”
red. Jan Grabowski, Dariusz Libionka
wyd. Centrum Badań nad Zagładą Żydów, Warszawa 2014

Krzysztof Persak Historyk w Instytucie Studiów Politycznych PAN i w Instytucie Pamięci Narodowej, redaktor edycji “Wokół Jedwabnego” (wraz z Pawłem Machcewiczem), autor książki “Sprawa Henryka Hollanda”.

 

Zapraszamy na Debatę
Na dyskusję o książce “Klucze i kasa” zapraszają Klub “Goście Gazety” i Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Udział w niej wezmą: Barbara Engelking, Jan Grabowski, Krzysztof Persak i Alina Skibińska, prowadzenie – Jarosław Kurski.
30 września 2014 r. o godz. 18 w warszawskiej siedzibie redakcji “Gazety Wyborczej”, ul. Czerska 8/10 (wejście od ul. Czerniakowskiej)

 

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Rosz Ha Szana na Woli

Rosz Ha Szana na Woli

 

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce

 

21 września br. w Ośrodku Kultury im. Stefana Żeromskiego w Warszawie, z okazji święta Rosz Ha Szana, odbył się uroczysty koncert „I tak się trudno rozstać…” poświęcony wybitnemu pianiście – Władysławowi Szpilmanowi.

Licznie zgromadzoną publiczność przywitał Przewodniczący Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce – Artur Hofman.

Wśród gości przybyłych na uroczystość znaleźli się: Wiceburmistrza Dzielnicy Wola – p. Grażyna Orzechowska Mikulska, Dyrektor Biura Kultur m.st. Warszawy – p. Małgorzata Naimska, przedstawiciele Ambasady Republiki Federalnej Niemiec – p. Dieter Reinl oraz p. Willy Elbert a także żona Władysława Szpilmana – p. Halina Szpilman.

Przed koncertem o tradycji i obyczajachzwiązanych ze świętem Rosz Ha Szana opowiedziała Etel Szyc – aktorka oraz działaczka społeczności żydowskiej.

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce

Towarzystwo Społeczno-Kulturalne Żydów w Polsce

Koncert „I tak się trudno rozstać…” został przygotowany specjalnie na tę okazję przez uczniów i nauczycieli Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych im. Fryderyka Chopina w Warszawie. Podczas koncertu wystąpiła Anna Serafińska oraz studentki ZPSM: Wiktoria Jabłońska, Barbara Pospieszalska i Aleksandra Jastrzębska. Towarzyszyli im wybitni muzycy jazzowi: Bogdan Hołownia, Robert Murakowski i Wojciech Pulcyn. W rolę konferansjera, który przybliżył życie i twórczość Władysława Szpilmana wcieliła się Małgorzata Kaczmarska.

Głównym celem koncertu było przypomnienie twórczości Władysława Szpilmana, postaci ważnej zarówno dla kultury żydowskiej jak i polskiej. Był to nie tylko bohater głośnego filmu „Pianista”, a po wojnie jeden z głównych działaczy na rzecz polskiej muzyki rozrywkowej, ale przede wszystkim wybitny kompozytor. Jego przeboje znają niemal wszyscy.

Czytaj dalej tu: Rosz Ha Szana…

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com