Archive | September 2017

Israeli research – why honeybees are dying

Israel21cUnique Israeli research reveals why honeybees are dying

Abigail Klein Leichman


A bee in the Benjamin Triwaks Bee Research Center in Rehovot. Photo by Shlomi Zarchin

 If you give a “menu” to a bee, it will instinctively choose dishes that provide the right balance of nutrients: sugary nectar plus pollen full of protein, fatty acids and micronutrients.

That’s one of the findings of groundbreaking experiments performed at Israel’s Benjamin Triwaks Bee Research Center at Hebrew University’s Robert H. Smith Faculty of Agriculture in Rehovot.

The center also has discovered that, like humans, bees consuming an unhealthy ratio of omega-6 to omega-3 fatty acids develop cognitive deficiencies.

They cannot simply choose pollen from flowers high in omega-3 because increasing urbanization has decimated many kinds of wildflowers. The resulting nutritional imbalance is a major reason why honeybees, responsible for the pollination of more than 90 commercial food crops across the world, are dying at an alarming rate.

“Our specific research is on understanding bee diets and how they choose their diets. We know they need nectar and pollen, and that all comes from flowers,” Bee Research Center director Prof. Sharoni Shafir tells ISRAEL21c.

“Beekeepers can give them sugar water if there’s not enough nectar but lack of pollen is a more acute problem because it’s complex. There are essential amino acids they can only get from pollen, and the amount of essential fatty acids — omega-3 and omega-6 – varies from pollen to pollen. We are working in an international consortium to understand how to formulate an artificial diet that will be as good as pollen,” he says.

Prof. Sharoni Shafir, second from left, with staff and researchers at the Benjamin Triwaks Bee Research Center of Hebrew University. Photo: courtesy

Omega-3 deficiency slows bees’ learning

Shafir’s PhD student Yael Arien fed colonies of bees with artificial pollens, some poor in omega-3 and others rich in omega-3. Then she tested the bees’ learning aptitude using Pavlovian conditioning.

The experiment revealed that 90% of the bees raised on high omega-3 diets learned to differentiate between odors associated with sugar or salt within three trials. But only about 45% of the bees raised on an omega-3 deficient diet were able to do so.

“That was a striking effect,” says Shafir.

He explains that in humans, the right balance of omega-6 and omega-3 is 1:1. The typical modern Western diet (high in corn and corn byproducts and low in fish and free-range meat, poultry and eggs) provides a 15:1 omega-6 to omega-3 ratio. This imbalance is thought to contribute to cognitive dysfunctions such as dementia, depression and ADHD.

“Some doctors think too much omega-6 is the No. 1 health issue of the future,” Shafir says. “In bees and other invertebrates, nobody has looked at this possible unbalance. It turns out that bees usually collect pollen higher in omega-3 than omega-6. When they can, they collect a mixed diet of pollen.”

A honeybee feeding on a high-pollen Leucophyllum (San Jose) shrub. Photo by Pablo Chercasky/KKL-JNF

read more: Israeli research …. why honeybees are dying


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


My, Arabowie, mamy cholerne szczęście, że Żydzi nie zachowują się jak Arabowie

My, Arabowie, mamy cholerne szczęście, że Żydzi nie zachowują się jak Arabowie

Fred Maroun
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Palestyńskie dzieci z Hebronu (6 listopad 2011). (Photo: Issam Rimawi)

Kiedy widzę nienawiść arabską skierowaną na Izrael, jak powtarzające się próby Autonomii Palestyńskiej, by poprzez UNESCO zaprzeczyć żydowskiej historii Jerozolimy, kręcę głową z niedowierzaniem. Hipokryzja wprawia wręcz w osłupienie.

Kraje arabskie, także Egipt i Jordania, które podpisały traktaty pokojowe z Izraelem, kneblują opinie pro-izraelskie i promują kłamstwa antysemickie, takie jak fałszywe Protokoły mędrców Syjonu. W Libanie kontakt z Izraelczykiem z jakiegokolwiek powodu jest karalnym przestępstwem.

Gdyby Żydzi zachowywali się jak my, media izraelskie zakazałyby każdej krytyki Izraela, a rząd izraelski szerzyłby kłamstwa o Arabach i muzułmanach. Zamiast tego media izraelskie dostarczają platformy dla szerokiego wachlarza opinii, włącznie z najbardziej antyizraelskimi opiniami. W Knesecie członkowie arabscy, którzy popierają Hamas, organizację terrorystyczną, otwarcie wzywającą do zabijanie Żydów, mają swobodę mówienia tak samo jak każdy inny. Kiedy premier izraelski powiedział słowa przyjęte za anty-arabskie, był powszechnie potępiony przez innych Izraelczyków, włącznie z izraelskim prezydentem, i premier później wystosował przeproszenie.

Podczas wojny arabsko-izraelskiej w maju 1948 r. Azzam Pasza, sekretarz generalny Ligi Arabskiej, oznajmił: “To będzie wojna eksterminacji, doniosła masakra, o której będzie się mówić jak o masakrach mongolskich i krucjatach”. Przed wojną arabsko-izraelską 1967 r. syryjski minister obrony, Hafez Assad przechwalał się: “Nadszedł czas rozpoczęcia wojny unicestwienia”, a prezydent Egiptu, Abdul Nasser, groził: “Naszym podstawowym celem będzie zniszczenie Izraela”.

Gdyby Żydzi zachowywali się jak my, kiedy Izrael bronił się przed atakami z Gazy i Libanu, użyłby swojej przewagi militarnej, by zrównać je z ziemią, zmusić mieszkańców do ucieczki, pozostawiając tylko opuszczony teren, który Izrael z łatwością mógłby kontrolować. Zamiast tego Izrael podjął nadzwyczajne środki ostrożności, by unikać ofiar cywilnych. Były dowódca sił brytyjskich powiedział, że: “Podczas operacji w Gazie Izraelskie Siły Obronne zrobiły więcej, by strzec praw cywilów w strefie walki niż jakakolwiek inna armia w historii wojen”. Izrael dostarcza nawet darmowej pomocy medycznej Syryjczykom, czego nie ma absolutnie żadnego obowiązku robić.

Jak wyjaśniono w Forward, wszyscy, praktycznie rzecz biorąc, Żydzi arabscy zostali zabici lub zmuszeni do opuszczenia świata arabskiego. Podczas wojny arabsko-izraelskiej 1947-1948 armie arabskie wygnały wszystkich Żydów z ziemi, którą zdobyły, włącznie z Zachodnim Brzegiem i Jerozolimą Wschodnią. Władze jordańskie w czasie, kiedy okupowały Jerozolimę Wschodnią, prowadziły systematyczne niszczenie cmentarza na Górze Oliwnej. Prowadziły także roboty ziemne i wykopaliska, w których niszczyły ważne żydowskie artefakty religijne.

Gdyby Żydzi zachowywali się jak my, po wojnie 1947-1948 wydaliliby wszystkich Arabów z Izraela. Również po wojnie 1967 r. Żydzi wydaliliby wszystkich Arabów z Synaju, Gazy, Jerozolimy Wschodniej, Zachodniego Brzegu i Wzgórz Golan, i zbezcześciliby nie-żydowskie miejsca religijne. Izrael niczego takiego nie zrobił. Dzisiaj 20% populacji Izraela to Arabowie i pięć milionów Arabów żyje na Zachodnim Brzegu i w Gazie. Izrael oddał także cały Synaj Egiptowi w porozumieniu pokojowym. Ochrona wszystkich miejsc religijnych, włącznie z muzułmańskimi i chrześcijańskimi, jest standardową praktyką izraelską i jest gwarantowana przez Prawa podstawowe Izraela.

Każdy Arab, który uczciwie przygląda się konfliktowi izraelsko-arabskiemu, rozumie, że mieliśmy cholerne szczęście, że Żydzi nie zachowują się jak Arabowie. Demonizujemy Izrael z powodu niedoskonałości takich jak opóźnienia przy uprawnionych posterunkach bezpieczeństwa, ale zrobiliśmy stukrotnie gorsze rzeczy Żydom i zrobilibyśmy jeszcze gorsze, gdybyśmy tylko mogli. Demonizujemy Izrael na podstawie całkowicie sfabrykowanych zarzutów, które tworzymy bezwstydnie, jak twierdzenie o masakrze w mieście Dżanin na Zachodnim Brzegu, co, jak stwierdzono później, było kłamstwem.

W dodatku do tego my, Arabowie, mamy cholerne szczęście, że świat stosuje inne standardy wobec nas i wobec Żydów. Możemy zachowywać się źle, podczas gdy Żydzi zachowują się znacznie lepiej od nas, ale świat obwinia ich. Odnosimy więc korzyści nie tylko z własnego antysemityzmu, ale korzystamy także z antysemityzmu nie-Arabów. Wow!

Ale to “szczęście” jest obosiecznym mieczem. Żydzi wiedzą, że nie mogą liczyć na nikogo poza samymi sobą, więc pracują niestrudzenie nad budową swojego pięknego kraju, silnej gospodarki i wysokiej jakości armii. Podczas gdy my polegamy na lamentowaniu i obstrukcjonizmie, żeby dostać to, co chcemy, Żydzi polegają na ciężkiej pracy i wytrwałości. Podczas gdy my jako głównych narzędzi używamy prania mózgów i fanatyzmu, oni używają wiedzy i zróżnicowania.

W latach od 2002 do 2015, Izrael uzyskał 35 900 patentów, podczas gdy Arabia Saudyjska, kraj arabski o największej liczbie patentów w tym okresie, miała przyznane 1513 patentów, a przecież Arabia Saudyjska ma populację niemal czterokrotnie liczniejszą i ponad dwukrotność PKB. Możemy kłamać, ile chcemy, ale liczby mówią światu prawdę o nas, Arabach.

Jeśli my, Arabowie, chcemy urosnąć jako naród, zamiast być utrapieniem świata, nie tylko musielibyśmy przestać demonizować Izrael, ale musielibyśmy także podziękować Żydom za traktowanie nas lepiej niż na to zasłużyliśmy, i musielibyśmy mierzyć nasz sukces w oparciu o własne osiągnięcia, nie w oparciu o to, ile kłamstw uszło nam na sucho.

Wielu Arabów wie to wszystko, ale niewielu z nas głośno to przyznaje, więc nadal kłamiemy – nie tylko światu, ale samym sobie.


Fred Maroun

Pochodzący z Libanu Kanadyjczyk. Wyemigrował do Kanady w 1984 roku, po 10 latach wojny domowej. Jest działaczem na rzecz liberalizacji społeczeństw Bliskiego Wschodu. Prowadzi stronę internetową fredmaroun.blogspot.com


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


THE HUMAN SPIRIT:THE MYSTERIOUS GHETTO

THE HUMAN SPIRIT:THE MYSTERIOUS GHETTO

BARBARA SOFER


A note on a tourist website in Italian suggests that because there is no documentation of Jews living there, “ghetto” may be a corruption of the Italian borghetto, “a settlement outside city walls.

VIEW IN the Abruzzo area, Italy, last year. . (photo credit:SIEGFRIED MODOLA/REUTERS)

The Internet has my number.

We’re vacationing on Italy’s Adriatic coast, seeking an outdoor market – the equivalent of the ubiquitous Ramle-Lod markets at home. Outside the major cities in Italy, these traveling morning bazaars aimed at locals, not tourists, feature rustic tablecloths decorated with bright sunflowers, gadgets for slicing watermelons, and racks of printed dresses. Stalls offer strings of red garlic and fagioli, the local green bean. Homegrown tomatoes come in every shape and size, from marbles to softballs. But the Big Brother search engine knows who is asking for a market schedule. No secrets on the Web. If I’m already touring in the region of Abruzzo, wouldn’t I like to visit “The Jewish Ghetto of Città Sant’Angelo”? Twenty minutes away! Who could have imagined there was once a Jewish ghetto here? This Italian-only speaking part of Europe feels so, well, un-Jewish.

We’ve heard that Jewish summer hotels once proliferated here, but that was a long time ago. Even the owner of one called Ester Safer claims there’s no Jewish connection and never was.

The “Jewish Ghetto of Città Sant’Angelo” is set off in a box on the right side of the computer screen, but there’s no background information.

My husband and I drive up the winding hillsides from the coast to Città Sant’Angelo. This grapevine-lined trail is included in a book called The 50 Greatest Bike Rides of the World. Amicably situated between the teal sea and the rugged hills of the Apennines, this town offers breathtaking panoramas, monasteries and palazzi. But it’s Jewish history, not scenery, we’ve come for today.

“Ghetto strada” plugged into the rental car navigation system takes us to an area enclosed with very old stone buildings, a walled old city. There’s an ancient-looking brick wall and a heavy gate. Voila! But how old? We ask an older couple outside their apartment on the cobbled street. “No ghetto,” says the man, shaking his head.

“No ghetto.”

We review Italian history. The Venetian Ghetto (the first “ghetto” referred to by that name) was instituted in 1516, though political restrictions on Jewish rights and residences existed before then. In 1215, the Fourth Lateran Council decided that Jews had to live in separate quarters and wear special insignia: Men wore red or yellow hats and a cloth badge on their coats; women had yellow veils over their hats.

In 1239 Città Sant’Angelo was destroyed by Frederic II, an opponent of Pope Gregorio IX, who was popular here. Gregorio IX was relatively good to the Jews for a medieval pope, even though he enacted canonical laws that maintained the Jews’ separate status.

Ghetto Street is within the area reconstructed in 1240 in the fortified and semicircular part of town.

More clues. A modern source says ghettoization on the Adriatic took place in the 1630s, but doesn’t explain why. Città Sant’Angelo isn’t mentioned. Nor does the city’s tourist brochure mention Jews while outlining the vicissitudes of the town’s long history, from pre-Roman to the present. There’s a question whether the name Angelo precedes the Christian era, called after angulum, blocks of houses belonging to the Italic tribe Vestini.

Today, the picturesque old town has become a trendy art and foodie venue.

The stone homes are being renovated by fashionable millennials. A young leather- bag designer who rides a motorcycle shakes his head. He’s never heard of a ghetto here.

A World War II ghetto? Not far away is the Gran Sasso mountain, where Mussolini was imprisoned from August until September 1943, when Nazi commandos freed him. A Holocaust memoir, by Dr. Lucia Bedarida in the 2002 The Most Ancient of Minorities: The Jews of Italy, says hers was the only Jewish family in her city in Abruzzo, presumably Pescara, the town neighboring Città Sant’Angelo. A quick query to our friend Nazi hunter Efraim Zuroff confirms there was no Holocaust ghetto.

A note on a tourist website in Italian suggests that because there is no documentation of Jews living there, “ghetto” may be a corruption of the Italian borghetto, “a settlement outside city walls,” which would make the advertisement for the Jewish Ghetto of Città Sant’Angelo fake news. But then again, the street is well within the city walls. The mystery remains.

My now obsessive searches keep turning up a “ghetto” in the nearby town of Montesilvano. But here, “ghetto” has the modern American meaning, and refers to the streets crowded with new immigrants from Africa, the boat people who arrive on illegal, rickety ships.

Speaking of which, we’ve met many of these young men on the family beach where we read under our rented umbrella.

No burkinis, but three white-robed nuns walk barefoot along the water’s edge. The peddlers with carts and plastic sacks hawk leather bags and bathing suits, sunglasses and (oddly) winter coats. They’re mostly from Senegal and Bangladesh – Italy has the second-largest Bangladeshi community in Europe, after Britain. A few are from Morocco. All Muslim, on Friday morning they are conspicuously absent.

I’m a conspicuously good customer, and am often asked where I’m from. I shrug or say “America.” I’ve peeled the Hebrew stickers off my books, and make sure no one can see I’m reading Amos Oz’s Judas and Mosab Hassan Yousef’s Son of Hamas. Why advertise that umbrella 258 is occupied by grandparents of the Zionist persuasion? Sometimes a little mystery goes a long way.


The writer is the Israel director of public relations at Hadassah, the Women’s Zionist Organization of America.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


“Fire of Your Spirit (Esh Ruchacha)” av Sarah Liberman

“Fire of Your Spirit (Esh Ruchacha)” av Sarah Liberman

   ONE FOR ISRAEL Ministry



Undertextare: (Polska): Damian Sosnowski
Kategori: Ideellt arbete och aktivism
Licens: Standardlicens för YouTube
Musik: ”Fire of Your Spirit (Esh Ruchacha)” av Sarah Liberman (iTunes)

 

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Tuwim polski, Tuwim żydowski

Tuwim polski, Tuwim żydowski

Michał Przeperski


Wspólne powojenne lato 1945 r. w Toronto. Od lewej: Irena Tuwim z bratem Julianem Tuwimem, jego żona Stefania oraz mąż Ireny Julian Stawiński (Fot. Ze zbiorów Muzeum Literatury w Warszawie)

Julian Tuwim – jedna z najbardziej rozchwytywanych postaci w dwudziestoleciu międzywojennym. Poeta z fabrycznej Łodzi, który zaskarbił sobie warszawskie salony. Kim był pisarz z semickim nosem i żywiołowym temperamentem? Wybrany czy wyklęty – jak naród, z którego pochodził?

Rasiści wątpią, czy historyczny Chrystus istniał kiedykolwiek,
ale wiedzą na pewno, że Go Żydzi zamordowali.
J.T.

Portret Juliana Tuwima autorstwa Witkacego Tuwim stale był świadomy swojego żydowskiego pochodzenia. W przeciwieństwie do Słonimskiego nigdy nie zerwał jednoznacznie więzi z kulturą żydowską. Poeta jednak słabo interesował się tym środowiskiem, nie znał języka hebrajskiego ani jidysz, a społeczność żydowską „widział bardziej od strony śmiesznej niż poważnej”. Tuwim całe życie poszukiwał swojej tożsamości, która wydawała się bardzo złożona i niejasna. Semicki typ urody dodatkowo nakładał na poetę piętno, które było przyczyną wielu kompleksów, a dla innych widocznym znakiem „inności”.

Piotr Matywiecki zauważa, że rodzina Tuwima nie była całkowicie zasymilowana, lecz w „stanie permanentnej asymilacji”. Nasilający się na początku XX wieku antysemityzm budził poczucie odmienności zarówno przez nie-Żydów, jak i Żydów. Nawet najbardziej spolszczone rodziny żydowskie, a taką była rodzina Tuwimów, żyły w stanie ciągłego strachu przed odtrąceniem. Aleksander Hertz, autor publikacji Żydzi w kulturze polskiej stwierdza: „Wyciskało to głębokie i tragiczne piętno na psychice zasymilowanych Żydów, na ich postawach i stosunku do świata”. Pomimo ich nieocenionego wkładu w polską kulturę, nadal pozostawali na marginesie.

Matywiecki w swojej monografii o poecie notuje: „Przed wojną Tuwim był w polskiej świadomości jedynym chyba Żydem komunikującym swą rdzenną żydowskość od wnętrza polskiej kultury, bo deklarującym całkowitą do polskiej kultury przynależność”. Przez swoje poczucie polskości Tuwim mógł odrzucić całą stereotypowość Żyda, która była mu odgórnie przypisywana. Jako polski poeta krytykował to, co go w Żydach drażniło, ale niejako na patrona swojej twórczości wybrał figurę Żyda – wiecznego tułacza, która była mu tak bliska.

Niezwykle intersujący problem podjął Knut Andreas Grimstad w artykule Polsko-żydowskie gry kabaretowe, czyli Juliana Tuwima próba akulturacji. Dowodzi, iż poeta przez swój udział w kulturze rozrywkowej (głównie w kabarecie) miał wpływ na kształtowanie opinii publicznej. Grimstad zauważa, że parodiowanie przez Tuwima stereotypowego Żyda „może stanowić odbicie zaciętej walki autora o własną tożsamość, walki prowadzonej za pomocą sztuki”. Możliwość uczestnictwa w kulturze popularnej umożliwiała poecie pewną „kontrolę nad siłą stereotypów, a zatem otwierała drogę do stworzenia definicji samego siebie na własnych warunkach”. Niestety, jak konstatuje Grimstad, Tuwimowi nie udało się w pełni zasymilować, dlatego że nie pozwolili mu na to etniczni Polacy.

Sam poeta był wyczulony na punkcie swojej żydowskości. Bolały go wszystkie antysemickie wypowiedzi i zachowania, dlatego tak często próbował udowodnić, że jego – człowieka inteligentnego i postępowego – nie mogą wręcz dotyczyć schematy myślenia o Żydach. Czuł jednak w sobie więź z narodem wybranym. W jednym z wywiadów Tuwim wyznał:

Kulturalnie i uczuciowo uważam się za Polaka, zdaję sobie jednak sprawę, że istnieją zasadnicze różnice między mną a moimi przyjaciółmi-aryjczykami. Zarodki tej odmienności tkwią we krwi – wyczuwam je w moim temperamencie, który jest bardziej żywiołowy niż polski. Jestem semitą i nigdy się tego nie wypierałem.

I to właśnie „bardziej żywiołowy temperament” będzie cechą wyróżniającą nie tylko Tuwima jako Żyda, ale także Tuwima-poetę. Energiczne, a wręcz neurotyczne usposobienie bowiem stanie się znamienne dla podmiotu lirycznego wielu wierszy autora Sokratesa tańczącego. Ostap Ortwin w recenzji Wierszy tomu czwartego pisał:

Kłębi się w nim [Tuwimie] i pręży wrodzony mu z natury, organiczny zasób żywej jak ukrop energii emocjonalnej o bardzo wysokim napięciu (…) jest cały nią naładowany (…) stoją tu wszystkie nerwy w ciągłym napięciu pod chłostą dojmujących emocji.

Dziennikarz ukazującej się w Warszawie żydowskiej gazety „Nasz Przegląd” – Jechezkel Mosze Neuman w 1934 r. napisał: „Tuwim, czy chce, czy nie chce, wbrew własnej woli wniósł iskry ducha żydowskiego do literatury polskiej. Jest on typowo żydowski, jakkolwiek by się przeciw temu buntował i przed tym odżegnywał.” Podobną uwagę zanotował Aleksander Hertz: „Cień kasty [żydowskiej] padał na twórczość Tuwima, Wittlina, Słonimskiego i tylu innych, i tę twórczość odpowiednio zabarwiał.” Zapewne jednym z tych cieniów jest humor żydowski, który dostrzec można zwłaszcza w dorobku literackim Tuwima.

Szewach Weiss, izraelski polityk, były ambasador Izraela w Polsce w wydanym w 2012 roku wywiadzie-rzece podkreśla, że

humor (…) jest esencją naszej [żydowskiej] tożsamości, naszej natury, naszego życia, naszej izolacji i naszego współżycia. W Polsce najlepszy był humor z Łodzi, oparty często na paradoksach, na grze słów. Nie darmo stamtąd pochodził Tuwim.

Istota humoru żydowskiego, chyba najbardziej znanego i cenionego humoru na świecie, tkwi nie tylko w mnożeniu paradoksów, ale także w charakterystycznej afektacji, błyskotliwości oraz ironii. Te wszystkie cechy odnaleźć można w twórczości autora Jarmarku rymów. Elementy humoru żydowskiego są obecne w wielu tekstach łódzkiego poety. Komiczne są zarówno kreacje podmiotu lirycznego na ekstatycznego kochanka, jak i ironiczne (czasem sprowadzone do absurdu) komentarze, fundowane przez ów żydowski temperament i sposób patrzenia na świat.


Artykuły publicystyczne w naszym serwisie zawierają osobiste opinie naszych redaktorów i publicystów. Nie przedstawiają one oficjalnego stanowiska redakcji „Histmag.org”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com