Archive | October 2017

Capt. Elgen Long and Alaska Airlines: a story of heroism

Capt. Elgen Long and Alaska Airlines: a story of heroism

   StandWithUs


There are so many heroes who helped save Jewish People over the years. One lesser known hero is Captain Elgen M. Long, an American WWII pilot.

Between 1948-1950, post WWII, Captain Long and the crewmen of Alaska Airlines managed to rescue 50,000 persecuted Yemenite Jews and bring them to Israel. Although Captain Long and the Alaska Airlines crewmen were not Jewish, they put themselves in danger to save Jewish People.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Palestyńska normalizacja – z Hamasem, nie z Izraelem

Palestyńska normalizacja – z Hamasem, nie z Izraelem

Bassam Tawil
tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Marsz izraelskich i palestyńskich kobiet na rzecz pokoju. 8 października 2017 (Zdjęcie Ha’aretz)

Kiedy w tym tygodniu palestyńskie kobiety wzięły udział w marszu o pokój z izraelskimi kobietami, wielu Palestyńczyków potępiło je w najostrzejszych słowach, wzywając do ukarania ich. Palestyńskie kobiety, które uczestniczyły w marszu 8 października, zorganizowanym przez grupę o nazwie Kobiety walczą o pokój, zostały potępione przez wielu spośród swoich ludzi jako „zdrajczynie” i „dziwki”.

I na odwrót, kiedy w tym samym czasie przedstawiciele Autonomii Palestyńskiej (AP) prowadzili w Egipcie rozmowy “pojednawcze” z przywódcami Hamasu ze Strefy Gazy, wielu Palestyńczyków wychwalało ich jako „bohaterów” i „odważnych ludzi”.

Sądząc po reakcjach wielu Palestyńczyków, szczególnie w mediach społecznościowych, wolą oni pokój z Hamasem niż z Izraelem.

Tysiące palestyńskich kobiet, które brały udział w marszu z izraelskimi kobietami, oskarża się o “normalizację” z Izraelem, To zaś, w oczach krytyków, jest podłym i nikczemnym czynem, równającym się “zdradzie stanu” – za którą grozi kara śmierci. Przed marszem kobiet palestyńscy aktywiści rozpoczęli akcję w Internecie, by powstrzymać palestyńskie kobiety przed wzięciem udziału w tej “haniebnej” imprezie. Była to bezwzględna kampania, która trwała kilka dni. Oskarżali w niej palestyńskie kobiety o zdradę za promowanie “normalizacji” z “izraelskim wrogiem”. Jedna z grup, Kampania Kobiet o Bojkotowanie Towarów Izraelskich, wydała oświadczenie, że planowany marsz “szkodzi palestyńskim, arabskim i międzynarodowym staraniom o bojkotowanie i izolowanie Izraela”. Grupa podkreśliła, że marsz zbiega się z “syjonistyczno-imperialistycznym atakiem, by podminować palestyński projekt narodowy”.

Pozostaje niejasne, o który właściwie spisek “syjonistyczno-imperialistyczny” chodziło tym protestującym.

Taka retoryka jednak odzwierciedla mentalność w świecie arabskim i islamskim. Najbardziej rozpowszechnioną teorią spiskową, która krąży od dziesięcioleci i którą można usłyszeć w każdej kawiarni na ulicach Kairu, Ammanu, Ramallah i Bejrutu, jest to, że syjonistyczni Żydzi razem z amerykańskimi kapitalistami i imperialistami mają tajny plan przejęcia panowania nad krajami arabskimi i islamskimi i nad ich zasobami.

Co pokojowy marsz izraelskich i palestyńskich kobiet ma wspólnego z syjonizmem i imperializmem? Jak właściwie „syjoniści i imperialiści” próbują „podminować” palestyński „projekt narodowy”?

I czym dokładnie jest ten projekt? Czy jest to projekt Hamasu i wielu innych Palestyńczyków zniszczenia Izraela? Czy jest to projekt, w którym nadal mówi się o wielofazowym planie zniszczenia Izraela przez żądanie palestyńskiego państwa obok Izraela, żeby mogło być użyte w przyszłości jako baza wypadowa do zniszczenia Izraela?

Palestyńscy i arabscy przywódcy od dawna szerzą antyizraelskie, antyżydowskie i antyzachodnie teorie konspiracyjne. Dlaczego to robią? Dla jednego tylko celu: odwrócenia uwagi.

Skorumpowani przywódcy arabscy i palestyńscy szerzą takie pogłoski, by odwrócić uwagę od problemów w ich własnym domu, takich jak korupcja i dyktatura. Ci przywódcy chcą, żeby ich ludność była zbyt zajęta nienawidzeniem Żydów i Zachodu, by domagać się reform, demokracji i przejrzystości od swoich przywódców.

A tych cennych rzeczy arabscy i palestyńscy przywódcy nadal odmawiają swojej ludności.

Wróćmy do kontrowersyjnego marszu kobiet.

Obraźliwe słowa, jakimi obrzucono palestyńskie kobiety, które wzięły udział w marszu, są, uczciwie mówiąc, żenującą lekturą. Wielu Palestyńczyków piętnuje nawet komisję OWP, która dała pozwolenie na udział palestyńskich kobiet w marszu, a część z nich wzywa do pociągnięcia członków tej komisji do odpowiedzialności.

Słowne nękanie przypomina doświadczenie dziewcząt palestyńskich, które niedawno brały udział w letnim obozie z dziewczętami izraelskimi w USA. Palestyńskie dziewczęta musiały wytrzymać olbrzymią kampanię oszczerstw za uczestnictwo w tym obozie, które zorganizowała „Kreatywność dla Pokoju”, Organizacja z Santa Fe w Nowym Meksyku.

Podobnie jak kobiety, które brały udział w marszu, nastoletnie dziewczęta wyklinano w mediach społecznościowych i nazywano je „zdzirami” i „zdrajczyniami”. Nękanie sięgnęło rodziców palestyńskich dziewcząt za to, że pozwolili swoim córkom na popełnienia grzechu tańczenia i stowarzyszania się z izraelskimi (żydowskimi) dziewczętami. Podobnie jak Palestynki, które maszerowały w walce o pokój, również te dziewczęta oskarżano o promowanie „normalizacji” z Izraelem.

Niestety, zaledwie garść Palestyńczyków odważyła się jak dotąd wystąpić w obronie dziewcząt z letniego obozu lub kobiet uczestniczących w marszu 8 października.

Choć wielu Palestyńczyków może być przeciwko brutalnym i bezsensownym atakom na dziewczęta i kobiety, panicznie boją się zabrać głos publicznie. Nikt nie chce zostać celem, szczególnie jeśli niektórzy z atakujących ludzi są członkami grup terrorystycznych, takich jak Hamas, Islamski Dżihad lub Ludowy Front Wyzwolenia Palestyny.

Palestyńczycy mają nieszczęsny zwyczaj pozwalania zbirom i terrorystom na zastraszanie siebie, kontrolowanie dyskursu i wyznaczanie programu. To z pewnością nie jest nowe. Większość Palestyńczyków woli siedzieć okrakiem na barykadzie zamiast powiedzieć, co myślą. Tak dzieje się, kiedy żyjesz w brutalnych dyktaturach, takich jak Autonomia Palestyńska i Hamas, które dławią wolność słowa.

Niemniej ten niedawny pokaz ma domieszkę ironii. Właśnie wtedy, kiedy publicznie zawstydzano kobiety za uczestnictwo w imprezie razem z żydowskimi kobietami, wielu Palestyńczyków świętowało „pojednanie” między Autonomia Palestyńską i Hamasem. Palestyńczycy na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy wyszli na ulice, by wyrazić radość z powodu „zgody” i kiedy premier wraz z delegacją przybył do Strefy Gazy z Zachodniego Brzegu, łatwo było zobaczyć sceny całowania się i obejmowania.

Czego nas uczy to wszystko?

Po pierwsze, że wielu Palestyńczyków nadal uważa każdy rodzaj kontaktów z Żydami i “normalizację” stosunków z “tworem syjonistycznym” za zdradę.

Po drugie, że Palestyńczycy nie wahają się przed nazywanie własnych kobiet prostytutkami i zdrajczyniami za najbardziej podstawowe czynności podjęte razem z Żydami. Taki brak szacunku dla kobiet, nawiasem mówiąc, jest czymś, co powinno nas zaskoczyć w konserwatywnych społeczeństwach arabskich i islamskich.

Po trzecie, dla wielu Palestyńczyków priorytetem pozostaje zawarcie pokoju z Hamasem, a nie z Izraelem. Dlaczego wolą pokój z Hamasem? Ponieważ identyfikują się z marzeniem Hamasu o zniszczeniu Izraela i zabiciu Żydów. To może być nieprzyjemna prawda, ale to jest jedyna konkluzja.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Adelsons, Sands Corp. establish $4 million fund for Las Vegas shooting victims

Adelsons, Sands Corp. establish $4 million fund for Las Vegas shooting victims

JTA


Sheldon Adelson and his wife Miriam Ochsorn attend the Presidential Debate at Hofstra University, Hempstead, New York, Sep. 26, 2016, . (Win McNamee/Getty Images)

(JTA) — Billionaire philanthropist Sheldon Adelson and his doctor wife, Miriam, and Adelson’s Las Vegas Sands Corp. have established a $4 million relief fund in memory of the victims of the mass shooting on the Las Vegas Strip.

Half the money will come from the Sands Cares corporate giving program and the other half from the Adelson Family Foundation. The money will be contributed to organizations providing aid to victims and their families, and to support crisis and disaster response, the Adelson-owned daily Las Vegas Review Journal reported. The fund was announced last week.

“No amount of financial resources will erase this terrible tragedy or bring back those who lost their lives because of it,” a statement from the Adelsons said. “To honor the memories of those lost, we must help rebuild the lives of people impacted and provide much-needed support to the organizations helping in that effort.

“Las Vegas is our home and on behalf of every single Las Vegas Sands team member and the Adelson family, we pledge to do everything we can to bring our community together, provide support for the victims and their families, and ensure Las Vegas remains the strong and vibrant city it has always been.”

The Oct. 1 shooting attack on a country music festival from a hotel room at the Mandalay Bay hotel left 59 people dead and more than 500 wounded. The gunman killed himself as police closed in on the room from where he shot at the crowd.

Days after the attack, the Adelsons met with President Donald Trump at the White House, where they reportedly discussed how to help the victims of the shooting.


Sheldon Gary Adelson (born August 4, 1933) is an American business magnate, investor, and philanthropist. He is the founder, chairman and chief executive officer of Las Vegas Sands Corporation, which owns the Marina Bay Sands in Singapore, and is the parent company of Venetian Macao Limited, which operates The Venetian Resort Hotel Casino and the Sands Expo and Convention Center. He also owns the Israeli daily newspaper Israel Hayom and the Las Vegas Review-Journal.[2] Adelson, a lifelong donor and philanthropist to a variety of causes, founded with his wife’s initiative the Adelson Foundation. He is a member of the Republican Party. Sheldon Gary Adelson was born into a low-income family and grew up in the Dorchester neighborhood of Boston, Massachusetts, the son of Sarah (née Tonkin) and Arthur Adelson.[7][8] His father’s family was of Ukrainian-Jewish and Lithuanian-Jewish ancestry.[9] His mother immigrated from England, and one of his grandfathers was a Welsh coalminer.[10] His father drove a taxi, and his mother ran a knitting shop. [Wikipedia]


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


How Germany allows SS death squad members to age in peace

How Germany allows SS death squad members to age in peace

ILTV ISRAEL DAILY


Germany has refused to take action on a list of eight Nazi war criminals, who are living freely in their homeland. The list was furnished by historian and director of the Simon Wiesenthal Center in Jerusalem, Dr. Efraim Zuroff.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Boska wiara w ludzi [Parsza Be-reszit]

Boska wiara w ludzi [Parsza Be-reszit]

RABIN JONATHAN SACKS
tłumaczenie: Jolanta Różyło © CHIDUSZ 2017


“Ogród Edenu” – obraz XIX-wiecznego malarza Thomasa Cole. Fot. Wikipedia

BE-RESZIT – 14 PAŹDZIERNIKA 2017/ 24 TISZRI 5778

W pierwszych rozdziałach Tory znakomitą prozą opisano rodzenie się wszechświata, swobodny proces stworzenia kierowany przez pojedynczą Siłę. Kilkakrotnie powtarza się zdanie: „I rzekł Bóg: ‘Niech się stanie […]’. I stało się […]. I widział Bóg, że [jest] dobre”. I tak czynił do stworzenia człowieka, kiedy nagle zmienia się charakter narracji:

„I rzekł Bóg: ‘Uczyńmy ludzi na obraz Nasz i podług podobieństwa Naszego, a niech panują nad rybami morza, i nad ptactwem nieba, i nad bydłem, i nad wszystką ziemią, i nad wszelkim płazem, który pełza po ziemi!’. I stworzył Bóg człowieka na obraz Swój, na obraz Boga stworzył go; mężczyznę i niewiastę stworzył ich” (Be-reszit 1:26-27).

Problemy związane z tym fragmentem były wielokrotnie dyskutowane. Pierwszym jest stwierdzenie „uczyńmy”. Tylko w tym jednym przypadku Bóg opisuje słowami plan stworzenia, przed samym jego aktem. Po drugie: dlaczego „my”? W momencie stworzenia – poza Bogiem – nic przecież nie istniało.

Odpowiedzi są liczne. Tu jednak chciałbym skupić się na jednym, dość niezwykłym wyjaśnieniu, które proponuje Talmud. Czytamy w nim, że „my” odnosi się do aniołów, które pomagały Bogu w podjęciu trudnej decyzji o stworzeniu gatunku, który jako jedyny, poza samym Wszechmocnym, zdolny będzie do zniszczenia życia na ziemi. Wystarczy przeczytać książkę Jareda Diamonda „Strzelby, zarazki, maszyny”, żeby zrozumieć, jak destruktywni potrafili być ludzie na przestrzeni wieków, niszcząc środowisko i dopuszczając się morderstw na masową skalę wszędzie tam, gdzie się pojawiali. To trwa nadal.

Oto jak Talmud opisuje moment przed stworzeniem człowieka:

„Zanim Święty, błogosławione imię Jego, stworzył człowieka, powołał do życia anielskie sługi i zapytał: ‘Czy zgodzicie się, że powinniśmy uczynić człowieka na obraz nasz?’. Anioły odpowiedziały: ‘Władco Wszechświata, jakie byłyby jego poczynania?’. Wtedy Bóg pokazał im historię gatunku ludzkiego. Anioły zapytały: ‘Czym jest człowiek, że troszczysz się o niego?’ [innymi słowy: nie dopuśćmy do jego stworzenia]. Bóg zniszczył anioły. I stworzył Bóg drugą grupę aniołów, które dały tę samą odpowiedź. Bóg zniszczył i te anioły. Stworzył więc Bóg trzecią grupę aniołów, a te odpowiedziały: ‘Władco Wszechświata, oba zastępy aniołów, które powołałeś, odradzały Ci stworzenia człowieka i nie wyszło im to na dobre, a Ty nie usłuchałeś. Co jeszcze możemy uczynić? Wszechświat należy do Ciebie. Zrobisz z nim, co zechcesz’. I Bóg stworzył człowieka. Kiedy nadszedł zaś czas pokolenia potopu, a później wieży Babel, anioły zwróciły się do Wszechmocnego: ‘Czyż pierwsze anioły nie miały racji? Spójrz, jak wielkie zepsucie panuje wśród ludzi’. Bóg odpowiedział : ‘I do starości waszej Ja tym samym zostanę, i do zgrzybiałości Ja nosić was będę; Jam stworzył, Ja też nosić będę i dźwigać i ocalać’(Izajasz 46:4)” (Sanhedryn 38b).

Przed tą rozterką nie było ucieczki nawet dla Boga. Gdyby nie stworzył ludzi, nikt w całym wszechświecie nie byłby w stanie pojąć, że został stworzony i że Bóg istnieje. Dzięki człowiekowi wszechświat zyskał samoświadomość. Bez nas byłby on tylko zbiorowiskiem robotów, bezmyślnie wykonujących przez całą wieczność to, do czego zostały zaprogramowane. Mimo wielkiego ryzyka, że zniszczony może zostać cały owoc Boskiej kreacji, Stwórca powołuje do życia człowieka.

To dość radykalny pogląd teologiczny. Według Talmudu, jedynym wyjaśnieniem istnienia rodzaju ludzkiego jest wiara Boga w ludzi. Sifrej Dwarim wyjaśnia wers „On Bogiem wiernym”, pojawiający się w pieśni Mojżesza (Dwarim 32:4, przeł. ks. W. Borowski). Ma on oznaczać Boga, który stworzył wszechświat, bo w niego wierzył (Ha-azinu 307). W judaizmie, prawdziwą zagadką religii nie jest wiara w Boga, ale wiara Boga w człowieka.

Ta wspaniała idea przewija się przez cały Tanach. Bóg pokłada nadzieje związane z wszechświatem w tym dziwnym, nieposłusznym, swarliwym, niewdzięcznym, a momentami nikczemnym stworzeniu, zwanym homo sapiens – mieszance pyłu i Boskiego tchnienia. Bóg nie przestaje wierzyć w człowieka, nawet jeśli czasami Go on rozczarowuje, a nawet przeraża swoimi poczynaniami.

Bóg nawiązuje relacje z Adamem, Noem, Abrahamem, Izaakiem, Mojżeszem, Jozuem, kolejnymi sędziami i królami. Próbuje również z kobietami, co okazuje się bardziej owocne, są one bowiem wierniejsze, mniej agresywne i nie tak żądne władzy. Wciąż jednak nie przestaje wierzyć w człowieka. Najbliżej jest z prorokami, którzy Go rozumieją i stają się nośnikami Jego słowa, przekazując je światu. Wielu z nich zresztą doświadcza takiego samego zawodu ludźmi, jak Bóg.

Niesłabnąca wiara Boga w człowieka jest więc prawdziwym motywem przewodnim w Torze, nie zaś nasza, często chwiejna wiara w Niego. Tora nie jest księgą o Bogu, napisaną przez człowieka, ale księgą o człowieku, stworzoną przez Boga. Boski akt stworzenia opisany jest w Torze w zaledwie 34 wersach, podczas gdy ponad 500 wersów zajmuje opis stworzenia przez Izraelitów małego przenośnego miszkanu (przybytku). Wiara, miłość i nadzieja, które Bóg w nas pokłada, nigdy nie gasną, choć są momenty, kiedy i Wszechmocny traci nadzieję. Jak mówi nasza parsza: „A widząc Wiekuisty, że wzmogła się niegodziwość człowieka na ziemi, a wszystkie knowania i zamysły serca jego tylko niegodziwe wciąż; pożałował wtedy Wiekuisty, że utworzył człowieka na ziemi, i ubolewał w sercu Swojem” (Be-reszit 6:5-6). Pociesza go Noe – człowiek dobry, niewinny i prawy, dla którego Bóg decyduje się zacząć wszystko od nowa.

Wszystko jest oczywiście kwestią wiary, tak jak w przypadku myśli i uczuć innych ludzi. Nigdy nie możemy być pewni, czy miłość i wiara ze strony naszych najbliższych – małżonków, dzieci, przyjaciół – jest szczera, czy może tylko sami chcemy wierzyć, że taka jest. Niektórzy ateiści twierdzą, że wiara w Boga jest irracjonalna, podczas gdy wiara w drugiego człowieka całkowicie logiczna. Nie mają racji. Dowodem jest klęska człowieka, który, w czasie rodzącego się oświecenia, próbował wyznaczyć racjonalne podstawy filozofii – Rene Descartesa. Wypowiedział on słynne zdanie: „Cogito ergo sum” – „Myślę, więc jestem”. Jedyne, czego Descartes był naprawdę pewien, to własnego istnienia. W związku z istnieniem czegokolwiek innego – materialnych przedmiotów, nie mówiąc już o innych umysłach – nawet on musiał powołać się na Boga.

Moja własna wiara nie jest wystarczająca, żeby zostać ateistą. Do tego należy odznaczać się silną wiarą w rodzaj ludzki albo w samego siebie. Jak jednak można pokładać nadzieję w ludziach po Zagładzie, której wydarzenia przekroczyły wszelkie granice zdrowego rozsądku? Ta szczegółowo zaplanowana, długotrwała zbrodnia człowieka przeciw człowiekowi miała miejsce nie w jakimś nieoświeconym zakątku ziemi, ale w sercu Europy, która wydała na świat Kanta i Hegla, Bacha i Beethovena, Goethego i Schillera. Cywilizacja poniosła cywilizacyjną klęskę. Humanizm nie sprawił, że ludzie stali się bardziej ludzcy.

Kiedy po raz pierwszy odwiedziłem obóz Auschwitz-Birkenau, pytaniem, które przyszło mi do głowy, nie było: „Gdzie był Bóg?”. Bóg był w przykazaniu „nie zabijaj”; w słowach „cudzoziemca nie uciskaj” i w słowach do ludzi: „Głos krwi brata twego woła do Mnie z ziemi!”. Nie powstrzymał pierwszych ludzi przed zjedzeniem zakazanego owocu ani Kaina przed popełnieniem morderstwa. Nie przeszkodził Egipcjanom w zniewoleniu Izraelitów. Bóg nie chroni nas przed nami samymi, dlatego stworzenie człowieka, jak tłumaczy Talmud, było tak ryzykowne, że zostało dwukrotnie skrytykowane przez anioły. Pytanie, które nawiedza mnie – gdy myślę o Zagładzie, a także o naszych, pełnych chaosu czasach – to: „Gdzie jest człowiek?”.

Jeśli chodzi o wiarę wyłącznie w siebie samego, jest to arogancka pycha, hybris. Każdy myśliciel od zarania dziejów wiedział, że kończy się to nieuniknioną karą.

PRENUMERATA
Dla poważnego filozofa istnieją tylko dwa racjonalne wyjaśnienia ludzkiego istnienia na ziemi. Po pierwsze, jak mówi Tora, jesteśmy tu, ponieważ Siła o wiele potężniejsza niż wszechświat powołała nas do życia. Drugie wyjaśnienie zakłada, że wszechświat istnieje dzięki przypadkowej fluktuacji w polu kwantowym, a człowiek – dzięki incydentalnej sekwencji mutacji genetycznych, wyodrębnionej na drodze naturalnej selekcji. Albo więc kondycja ludzka ma głębszy sens, albo jest go całkowicie pozbawiona. Pierwszej teorii daje się przekonać Izajasz, drugiej Sofokles, Ajschylos i twórcy greckiej tragedii. Antyczna Grecja jednak nie przetrwała, a lud Abrahama i Mojżesza jest nadal żywy.

Szanuję tych, którzy cenią sobie grecką tragedię ponad żydowską nadzieję. Ci drudzy jednak wybrali również dostęp do jednej z potężnych idei, które zmieniają życie: Bóg w nas wierzy, niezależnie od tego, czy my wierzymy w Niego.

Zdarzają się w życiu takie sytuacje (sam ich wielokrotnie doświadczyłem), kiedy zachodzi słońce i zawisają nad nami chmury czarnej rozpaczy. Król Dawid znał to uczucie, opisał je nawet w kilku psalmach. Ludzie potrafią być brutalni. Są też tacy, którzy, doświadczywszy bólu i cierpienia, znajdują ulgę w zadawaniu ich innym. Wiarę w ludzi i w siebie samych można łatwo utracić. W takich momentach świadomość, że Bóg nie traci wiary w nas, może okazać się zbawienna. Jak czytamy w Psalmie 27: „Bo ojciec mój i matka mnie opuścili, ale Bóg mnie przygarnie”.

Nawet kiedy stracimy wiarę, Bóg będzie z nami. Gdy znajdziemy się w rozpaczy, Bóg da nam nadzieję. On w nas wierzy, nawet kiedy sami przestajemy w siebie wierzyć. Możemy grzeszyć i błądzić, ale Bóg nie przestanie nam wybaczać, kiedy zawodzimy, i pochylać się nad nami, kiedy upadamy.

Miejmy wiarę w Boską wiarę w ludzi, a nigdy nie zbłądzimy w ciemnościach.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com