Archive | January 2018

Guatemala not ‘moving,’ but ‘returning’ to Jerusalem

Guatemala not ‘moving,’ but ‘returning’ to Jerusalem, says Foreign Minister Jovel

Batya Jerenberg


Guatemala FM Sandra Jovel takes questions from press on moving embassy to Jerusalem, Dec. 26, 2017. (AP/Moises Castillo)

Guatemala’s foreign minister forcefully denies speculation that her country was pressured in any way to follow Trump’s lead on Jerusalem.

Three weeks after President Donald Trump declared that the United States recognizes Jerusalem as Israel’s capital and that the US would start the process of moving its embassy there from Tel Aviv, Guatemalan President Jimmy Morales announced his own embassy’s move in a Facebook post on Sunday evening.

On Wednesday, his foreign minister, Sandra Jovel, held a press conference in Guatemala City to deny that any pressure was brought to bear on Guatemala to do so. “There wasn’t any pressure. There wasn’t any overture from the United States to make this happen,” she said. “This was a decision by the government, the state and the foreign policy of Guatemala.”

Jovel was adamant that there was no quid pro quo involved in the decision. “We are friends and historical allies with Israel … We have asked nothing of Israel or the United States.”

She also made a point of stating that Guatemala was not “moving” to Jerusalem, but rather “returning.” The Central American state was one of only 16 countries to establish its embassy in Jerusalem after being one of the first countries to recognize Israel de facto after the state was declared.

It left in 1980, in a period of more strained relations, when the Knesset passed the Basic Law on Jerusalem, which stated that the city would remain the “complete and united capital of Israel.” At the time, in a move reminiscent of last week’s General Assembly vote rejecting Trump’s declaration on Jerusalem, the UN Security Council condemned that Basic Law as being a violation of international law and passed Resolution 478, calling upon member states to remove their diplomatic missions from the city, which Guatemala then did.

In last week’s vote, Guatemala was one of only seven nations to join the US and Israel in rejecting the UN’s condemnation. Historically, the country has had close relations with Israel, especially in the field of security. Morales has now brought the two countries even closer. Israel was the first Western country he visited after gaining office, when he signed bilateral agreements in agriculture, science and development.

Prime Minister Benjamin Netanyahu warmly thanked Morales for his declaration of recognition, saying that this was “just the start” and “there will be others.” Deputy Foreign Minister Tzipi Hotovely said that her ministry was in touch with 10 other countries that were thinking of following in the footsteps of the US, although she would not name them while discussions were ongoing.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


ŻIH – Newsletter 4 – 11 stycznia 2018

ŻIH – Newsletter 4 – 11 stycznia 2018

ŻIH


OPROWADZANIE KURATORSKIE
Miejsce. Tłomackie 3/5
4 stycznia 2018, godz. 18:00-19:30
 
Zapraszamy Państwa serdecznie na oprowadzanie kuratorskie po wystawie czasowej
„Miejsce. Tłomackie 3/5”.
Prowadzenie: Jakub Śwircz, współkurator wystawy.
ŻYDZI I ZAGŁADA W POLSKIEJ PAMIĘCI KOMUNIKACYJNEJ I KULTUROWEJ
Seminarium naukowe

9 stycznia 2018, godz. 11.00


Czy pamięć o dawnych żydowskich współmieszkańcach jest dziś elementem polskiej wspólnoty pamięci? Co pamiętamy i co chcemy przywoływać z rezerwuaru doświadczeń wspólnej polsko-żydowskiej przedwojennej koegzystencji oraz bycia postronnym obserwatorem wojennego ludobójstwa na niedawnych sąsiadach? Czy bycie naocznym świadkiem Zagłady sprzyja przezwyciężaniu poczucia obcości wobec narodu żydowskiego?

Prezentacja podejmie próbę odpowiedzi na te pytania przez odwołanie do wyników badań socjologicznych zrealizowanych na obszarze regionu podkarpackiego wśród ostatnich polskich świadków Zagłady i ich potomków.

Seminarium poprowadzi dr Krzysztof Malicki z Uniwersytetu Rzeszowskiego.

 

KLUB CZYTELNICZY ŻIH
Amos Oz – JUDASZ
11 stycznia 2018, godz. 18:00
 
Na spotkaniu będziemy omawiać wydaną w 2015 r. powieść Amosa Oza „Judasz”.
Oz wraca tu do Jerozolimy z lat swej młodości w czasie ponurej zimy 1959/60. Pod pretekstem opowieści o nieszczęśliwym młodym człowieku, który trafia do niezwykłego domu, powraca do kilku ważnych kwestii, które pojawiały się już w jego twórczości, nie brak w niej też nowych wątków. Są to sprawy poruszające dla Izraelczyków, ale też chyba dla wszystkich.
 

Zachęcamy do lektury lub przypomnienia. Uprzednie przeczytanie książki nie jest wymagane.

 

Spotkanie poprowadzi Alicja Kościan z biblioteki ŻIH. 
 
WYSTAWA STAŁA „CZEGO NIE MOGLIŚMY WYKRZYCZEĆ ŚWIATU” POŚWIĘCONA
TWÓRCOM I LOSOM PODZIEMNEGO ARCHIWUM GETTA WARSZAWY

Na wystawie po raz pierwszy udostępniamy dokumenty Podziemnego Archiwum Getta Warszawy. Wystawa jest jednym z kluczowych elementów programu Oneg Szabat.
Tłomackie 3/5, siedziba Żydowskiego Instytutu im. Emanuela Ringelbluma i Stowarzyszenia Żydowski Instytut Historyczny w Polsce. Zapraszamy!

 
Wszystkie osoby pragnące nas odwiedzić proszone są o zakup biletu przez stronę www.tickets.jhi.pl

Oprowadzanie po wystawie odbywa się dwa razy dziennie od poniedziałku do piątku: o godz. 11:00 po angielsku i o godz. 14:00 po polsku. 

WYSTAWA CZASOWA “MIEJSCE. TŁOMACKIE 3/5”
Agata Madejska | Ronit Porat | Anna Orłowska
22 listopada 2017 – 4 marca 2018

Na zaproszenie Żydowskiego Instytutu Historycznego im. Emanuela Ringelbluma, artystki: Agata Madejska, Ronit Porat i Anna Orłowska stworzyły prace, w których odnoszą się do wybranych wątków związanych z historią budynku Instytutu oraz jego najbliższego otoczenia. 
Bodźcem do tych artystycznych rozważań jest zbudowany na miejscu Wielkiej Synagogi I przypominający o jej braku „Błękitny Wieżowiec”, w którego lustrzanej powierzchni odbija się stojący obok gmach ŻIH-u. 

BADANIE OPINII NA TEMAT WYSTAWY STAŁEJ I CZASOWEJ W ŻIH

 

Zapraszamy do wypełnienia naszej ankiety internetowej!
 
Celem badania jest poznanie Państwa opinii na temat wystawy stałej „Czego mogliśmy wykrzyczeć światu” oraz wystawy czasowej w Żydowskim Instytucie Historycznym im. Emanuela Ringelbluma. 
Odpowiedź na nasze pytania zajmie Państwu ok. 5 minut. Ankieta jest anonimowa.
GODZINY OTWARCIA I CENY BILETÓW
 
WYSTAWA STAŁA I CZASOWA
Poniedziałek – Piątek: 09:00 – 18:00
Niedziela: 10:00 – 18:00
Ostatnie wejście o godzinie 17:00.
 
CZYTELNIA
W dniach 02.01 – 05.01.2018 czytelnia ŻIH będzie czynna w godzinach:
Poniedziałek – Czwartek:  09.00 – 17.00
Piątek: 09.00 – 15.00
 
Od 08.01.2018 zapraszamy w godzinach:
Poniedziałek – Czwartek: 09.00 – 19.00

Piątek: 09.00 – 15.00

CENY BILETÓW
Bilet normalny – 12zł (indywidualny), 10 zł (grupowy)

Bilet ulgowy – 7zł (indywidualny), 6 zł (grupowy)

 Bilet z przewodnikiem PL – 20zł
Bilet z przewodnikiem ANG – 30zł



twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


German Jewish Life Only with Police Protection

Jewish Official: German Jewish Life Only with Police Protection

JNi.Media


Charlotte Knobloch

Charlotte Knobloch, the former president of Central Council of Jews in Germany, on Friday told the newspaper Heilbronner Stimme that Jewish life in Germany is possible only under police protection (Jüdisches Leben nur unter Polizeischutz möglich).

“In Berlin as well as here in Munich, the big Hanukkah candlesticks were under guard around the clock,” Knobloch told the Heilbronner Stimme, warning that “Jewish life can only take place in public under police protection and the strictest security precautions – or it must be completely canceled for security reasons, like the public Hanukkah celebration in Mülheim.”

Knobloch called for the German federal government to create a new authority to monitor and defend against the new wave of anti-Semitism: “Anti-Semitism has grown on the right and the left, in the Muslim community and also in the heart of German society,” said Knobloch, now serves as president of the Jewish Community of Munich and Upper Bavaria. She argued that an efficient approach to fighting public and covert anti-Semitism is long overdue.

In April, the Bundestag received an expert report showing that Jews in Germany are facing increased anti-Semitism in their everyday lives, and fear for their safety.

Recently, German Jews were shocked at the appearance of a video documenting a 60-year-old German man outside a Jewish restaurant in Berlin, berating the owner and predicting that “within five years you’ll all be back in the gas chambers.”

Commenting on the video, Charlotte Knobloch said, “The hostility and threats that can be seen in the video are disgusting but not unusual. Many overt and covert forms of anti-Semitism are on the rise in every area of society.”

In her view, this video did not represent an isolated incident but the “everyday experience of Jewish people. Anti-Semitism is widespread online and on social media but also in the analog world. Jewish students, for instance, suffer greatly from this phenomenon—’Jew’ has once again become an insult in German schoolyards.”

Last July, Josef Schuster, the current president of the Central Council of Jews in Germany, told Deutsche Welle that his group is “delighted that our communities have grown as they have. In addition, many Israelis are drawn to Berlin, which we also warmly welcome, of course. But the fact is, Jewish institutions still need police protection. There is a potential threat. My biggest wish would be that this police protection would someday no longer be necessary.”


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Mały trybik w machinie podłości

Mały trybik w machinie podłości

Andrzej Koraszewski


Przeczytałem artykuł młodego dziennikarza, właściwie zaledwie kompilację tekstów organizacji, której szlachetnym celem jest ujawnianie okrutnych praktyk i działań. Czytałem go w trakcie lektury niedawno wydanej książki izraelskiego historyka, pod znamiennym tytułem: „Industry of lies” (Przemysł kłamstw).

Jej autor, Ben-Dror Yemini, należy do pokolenia tych ludzi lewicy, którzy z niepokojem patrzą, na zamienianie medialnych informacji i publikacji naukowych w handel narracjami. W przypadku Izraela jest to szczególnie groźnie ze względu na długą tradycję chrześcijańskiej i muzułmańskiej demonizacji Żydów z jej niedawną kulminacją w czasach nazizmu.

Wtedy – pisze Yemini – „Wielkie Kłamstwo zmierzało do przekształcenia międzynarodowego żydostwa w arcywroga Trzeciej Rzeszy. Jak głosiło to kłamstwo, Żydzi kontrolowali Związek Radziecki, Wielką Brytanię i Stany Zjednoczone i spiskowali by wszcząć ‘wojnę eksterminacji’ przeciw Niemcom [40]. Wielkie kłamstwo tworzyło odwrócenie rzeczywistości. Tak więc, żołnierz Wehrmachtu, który walczył na rosyjskim froncie mógł pisać do swojej rodziny w 1941 roku o ‘niewiarygodnych zbrodniach popełnionych przez Żydów” [41]. Najwyraźniej wierzył w to co pisze. Kłamstwo jednak nie kończyło się na tym i nie ograniczało się do żołnierzy, których poddano praniu mózgów.”

Współczesna wersja Wielkiego Kłamstwa, pisze dalej Yemini, kieruje się na Izrael, zmieniając ten kraj w jakieś zbrodnicze państwo. Autor wcześniej wielokrotnie podkreśla, że:

„Oczywiście można krytykować Izrael, jest to uprawnione i konieczne. Jednak propagujący kłamstwa twierdzą, że obrońcy Izraela mówią ci, iż żydowskie państwo ‘nie może robić niczego złego’.”

Jest to jeszcze jedno kłamstwo, szczególnie często powtarzane, aby przekonać, że wszystkie inne kłamstwa o Izraelu zawierają prawdę i tylko prawdę, którą próbuje się ukryć. Osobliwa obsesja świata na punkcie Izraela nie pozostawia jednak wielu wątpliwości. Organizacja Narodów Zjednoczonych produkuje więcej rezolucji potępiających Izrael niż całą resztę świata, organizacje obrony praw człowieka, takie jak Amnesty International, czy Human Rights Watch, poświęcają więcej uwagi Izraelowi niż jakiemukolwiek innemu krajowi. Światowe media uznały Jerozolimę za stolicę korespondentów wojennych.

Ben-Dror Yemini przywołuje relację dziennikarza, Matti Friedmana, który spędził wiele lat w biurze Associated Press w Jerozolimie:

„Kiedy byłem korespondentem AP – pisze – agencja miała ponad 40 osób personelu zajmującego się Izraelem i palestyńskimi terytoriami. To było znacznie więcej niż AP miała w Chinach, Rosji czy w Indiach, lub we wszystkich 50 krajach muzułmańskich.”

Mimo tej zupełnie niesłychanej uwagi, jaką poświęca się Izraelowi, te doniesienia są nie tylko tendencyjne, są raz za razem kłamliwe. Udokumentowane kłamstwa media czasem prostują, ale te sprostowania ukazują się drobnym drukiem na dalszych stronach, podczas gdy kłamstwa krzyczą wielkimi tytułami z pierwszych stron.

„Większość czytelników, słuchaczy i widzów – pisze Yemini – nie wie, że są to kłamstwa, nie wiedzą, że obok okruchów poprawnych informacji szczególnego rodzaju wykładowcy i dziennikarze wciskają w umysły odbiorców doniesień w mediach ogromne porcje niedokładnej, toksycznej informacji.”

Odbiorcy renomowanych mediów są bezbronni, nie mają żadnych szans obrony przed tym zalewem kłamstwa.

Wspomniany na początku artykuł jest klasycznym przykładem tego, o czym pisze izraelski historyk. 28 grudnia portal wiadomości.gazeta.pl opublikował artykuł Patryka Strzałkowskiego pod tytułem [Gazeta Wyborcza] Służyłem w izraelskiej armii. Wchodziliśmy do domów niewinnych ludzi. Dzieci robiły w majtki. Wkład autorski autora jest ograniczony do doboru fragmentów tekstów publikowanych przez izraelską organizację Breaking the Silence. Nie komentuje, nie informuje, że istnieją jakieś zastrzeżenia zarówno do tej organizacji, jak i do samych ”świadectw”. Niewielu czytelników zauważy, że „świadectwa” opatrzone są tylko numerkami, że praktycznie nie ma tam nazwisk żołnierzy, nazwisk ich dowódców, dat i miejsc rzekomych zdarzeń. Ani dziennikarz, ani jego redakcja nie czują się zaniepokojeni tą formułą świadectw zbrodni. Dziennikarz jest sam najwyraźniej głęboko poruszony ogromem bestialstwa izraelskiej armii i pewnie w najlepszej wierze informuje świat o tym, czego się dowiedział. Czy nigdy nie słyszał o zastrzeżeniach wobec Breaking the Silence? Coś jednak słyszał, bo na początku artykułu czytamy:

„Za przerwanie milczenia nazywa się ich “zdrajcami”, “wrogami Izraela”, “auto-antysemitami”, “samonienawidzącymi się Żydami”.

Jeśli nie wie nic więcej, to mamy powód do zastanawiania się nad etyką człowieka zarabiającego na życie informowaniem i przekazującego „informacje” bez ich sprawdzania. Jesteśmy w podobnej sytuacji. Nie mogę sprawdzić prawdziwości świadectw opublikowanych przez cieszącą się sławą izraelską organizację.

Załóżmy, że jestem dziennikarzem gazety i czytam takie przerażające „świadectwa”. Dawniej musiałbym zasięgać języka, teraz wystarczy wbić hasło w wyszukiwarkę. Po kilku głęboko oddanych idei tej organizacji linkach pojawia się link do krytycznego tekstu NGO Monitor.

Powiedzmy, że nic nie wiem o NGO Monitor i czytam ich informacje o Breaking the Silence równie sceptycznie jak informacje tych anonimowych świadków.

Według tych informacji z NGO Monitor dochód BtS w 2016 roku wynosił 7,4 milionów szekli. W latach 2012-2016 prawie 13 milionów szekli organizacja otrzymała od rządów obcych państw (na czele listy donatorów była Dania, Holandia, Szwecja i Szwajcaria). Wśród hojnych donatorów znajduje się również Human Rights Watch (nie wiedziałem, że oni nie tylko zbierają pieniądze, ale i rozdają), organizacja, od której jej założyciel odciął się, ze względu na jej głęboko nieetyczną stronniczość. Z tej informacji dowiadujemy się, że organizacja BtS koncentruje się głównie na dostarczaniu materiałów zachodnim mediom, zbiera „świadectwa” od żołnierzy, którzy służyli na terytoriach palestyńskich podczas drugiej intifady.

Warto tę informację o BtS przeczytać samodzielnie, ale zacytujmy dwa fragmenty:

„14 czerwca 2016 izraelska strona internetowa NRG opublikowała wideo pokazujące jak współzałożyciel BtS, Yehuda Shaul, mówi do turystów w Izraelu: ‘Taak, w jednej z wiosek, a dokładniej w tej właśnie wiosce, do której właśnie wrócili, bo osadnicy w zasadzie zatruli wszystkie cysterny z wodą w wiosce…’

To oskarżenie nie miało żadnych podstaw, nie było nigdy udowodnione. Jak się okazuje bazowało na pojedynczej skardze z 2004 roku, która została zbadana przez izraelską policję i sprawa została zamknięta ze względu na brak dowodów.”

Oczywiście, nie mam możliwości sprawdzenia, kto ma rację, izraelska policja mogła być stronnicza, więc mamy tylko jakiś dzwonek alarmowy (wzmocniony przez opowieść prezydenta Abbasa, który w Parlamencie Europejskim poinformował, że rabini namawiają do zatruwania palestyńskich studni, a w dwa dni później przyznał, że miał złe informacje).

Dziennikarz powinien również zwrócić uwagę, że – jak czytamy w informacji NGO Monitor:

„BtS odmawia zrealizowania żądań izraelskiego rządu dostarczenia informacji o incydentach dokumentowanych w świadectwach byłych żołnierzy na temat rzekomych zbrodni.”

W efekcie na ogół nie ma żadnych możliwości zbadania tych spraw. Chociaż nie zawsze, w niektórych przypadkach udało się.

16 listopada 2017 prasa izraelska informowała o zakończeniu procesu przeciwko rzecznikowi BtS, który twierdził, że osobiście bił Araba na rozkaz przełożonego.

Dean Issacharof w wystąpieniu nagranym na wideo opowiadał, że podczas swojej służby wojskowej, którą odbywał w Hebronie pobił zatrzymanego Araba tak, że ten był cały zakrwawiony i w końcu zemdlał. Prokurator uznał, że jeśli to faktycznie robił, złamał etykę armii izraelskiej. Okazał się jednak, że nie można go ukarać za złamanie etyki żołnierskiej, bo wydarzenie nigdy nie miało miejsca. Udało się ustalić, o który incydent mogło chodzić (faktycznie rzucający kamieniami Arab został aresztowany i założono mu kajdanki), on sam jednak przedstawiał zupełnie inną wersję wydarzeń i zapewniał, że nie był bity i nie przypomina sobie, żeby krwawił i zemdlał. Również pozostali żołnierze z tej jednostki, którzy byli obecni przy aresztowaniu tego Araba, oraz dowódca jednostki, stanowczo zaprzeczyli w sądzie, by takie zdarzenie miało miejsce.

Ponownie możemy spekulować, czy aby świadkowie nie zostali zastraszeni, ale nie wolno udawać, że bardzo licznych informacji o nadużyciach ze strony BtS po prostu nie ma.

Patryk Strzałkowski opublikował „swój” tekst tak, jak gdyby nic o tych wszystkich kontrowersjach nigdy nie słyszał. Jeśli to prawda, to jest bardzo złym dziennikarzem i nie powinien w tym zawodzie zarabiać na życie, bo zarabia nieuczciwie, jeśli natomiast wiedział o tych kontrowersjach i zataił je przed czytelnikami, sprawa przedstawia się znacznie gorzej.

Osobiście podejrzewam, że mógł nie wiedzieć. Przeczytał, wzruszył się, przetłumaczył fragmenty, złożył do kupki i dostarczył do redakcji, gdzie przyjęto towar z pocałowaniem ręki.

Jak powstaje taka imponująca dziennikarska niewiedza? No cóż, polski dziennikarz dowiaduje się o szacownej organizacji dokumentującej żydowskie zbrodnie od jeszcze bardziej szacownych kolegów z „Guardiana”, „New York Timesa”, „Le Monde” i podobnych. Jedzie osobiście do Izraela, odwiedza redakcję „Ha’aretz”. Jedzie z wycieczką Breaking the Silence na tereny palestyńskie, rozmawia przez dostarczonego przez BtS tłumacza ze wskazanymi przez BtS Palestyńczykami, wraca nad Wisłę i opowiada, co widział na własne oczy.

Aktywiści Braeking the Silence (Zdjęcie: Luise Green)

Nigdy nie byłem na takiej wspaniałej wycieczce, więc jestem skazany na relacje innych. Jest taka książka, po której lekturze redakcja „Ha’aretz” napisała „…po tej książce nie mamy już przywileju niewiedzy” (by w kilka dni później powrócić do swojej splendid isolation).

Książka, o której mowa, to efekt sześciomiesięcznego pobytu w Izraelu pewnego dyrektora teatru z Nowego Jorku. Tuvia Tenenbom urodził się w Izraelu, w rodzinie niemieckich Żydów, więc jego pierwszym językiem był niemiecki, drugim hebrajski, a trzecim arabski, angielskiego nauczył się dopiero w szkole. Od lat mieszka w Nowym Jorku, gdzie prowadzi teatr żydowski, pisując również do prasy niemieckiej i amerykańskiej. Kilka lat temu niemiecki wydawca namówił go na reportaż o niemieckim antysemityzmie. Jeździł więc i rozmawiał z ludźmi jako Niemiec, a że jest blondynem z niebieskimi oczyma, aryjską gębą i brzuchem piwosza, więc ludzie otwierali przed nim serca i dusze, niczego nie ukrywając (a dusze okazywały się aż nazbyt często paskudne). Książka jest mało optymistyczna, ale była bestsellerem, więc wydawca zaproponował, żeby dla odmiany pojechał jako niemiecki dziennikarz do Izraela. Tak powstała książka „Catch the Jew” (Allein unter Juden), w której Izraelczyk, znający arabski, jako Niemiec Tobi ogląda Izrael. Tuvia Tenenbom chodził po tych samych ścieżkach, przy których zbierają swoje informacje korespondenci z dalekich krajów. Odwiedził redakcję „Ha’aretz” pojechał z wycieczką BtS na tereny palestyńskie. Słyszał co ludzie mówią po hebrajsku, po arabsku rozmawiał na boku z Palestyńczykami. Widział więcej, dużo więcej. Tak dużo więcej, że po tej książce nie mamy już przywileju niewiedzy.

Patryk Strzałkowski wydaje się być nadal dziennikarzem uprzywilejowanym. Tak bardzo uprzywilejowanym, że bez żadnych zahamowań utrwala obraz Izraela jako kraju, w którym zbrodnia goni zbrodnię, a władze przyklaskują. Czy zdaje sobie sprawę z tego, że jest trybikiem w machinie kłamstw? Wątpię. Prawdopodobnie szczerze wierzy w to, co przeczytał, a pytań nigdy nie zadawał.

Kiedy spotykamy tych, którzy „widzieli na własne oczy” te wszystkie izraelskie zbrodnie, warto pytać czy znają nazwiska palestyńskich dysydentów, o to ilu palestyńskich dziennikarzy siedzi w palestyńskich więzieniach, czy spotkali kiedyś Bassama Eida lub Khaleda Abu Toameha albo arabskich żołnierzy IDF? Kiedy zadajemy takie pytania, nieodmiennie otrzymujemy odpowiedzi wymijające, świadczące o tym, że sympatia naszych informatorów do Palestyńczyków jest instrumentalna, że chcą w nich widzieć tylko biedne uciśnione i słabe ofiary strasznych Żydów i że piszą tylko to, na co czekają redakcje. Jednak Palestyńczycy to ludzie, a ludzie są różni, ale żeby się o tym dowiedzieć, trzeba czegoś więcej niż krótkiej rozmowy przez tłumacza dostarczonego przez BtS, czy tylko lektury świadectw BtS.

Pewien publicysta amerykański napisał kiedyś, że Palestyna stała się ojczyzną zachodniej lewicy, która z braku domowego proletariatu zaczęła sobie szukać nowego narodu. Przypomniało mi to powiedzenie pewnego znanego poety, który w 1967 roku, kiedy Władysław Gomułka wrzeszczał, że Polak może mieć tylko jedną ojczyznę, zapytał z kpiną: „Ja rozumiem, ale dlaczego to musi być Egipt?” Adam Michnik był później sekretarzem tego poety.

Zastanówmy się na koniec, z jaką wiedzą zostali czytelnicy artykułu Patryka Strzałkowskiego? Prawdopodobnie z taką, z jaką zostawali czytelnicy „Der Stürmera”, chociaż zapewne Patryk Strzałkowski nie ten efekt chciał osiągnąć, zapewne był wręcz przekonany, że nas informuje.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com