Archive | May 2021

11 Things NOT to do in ISRAEL – MUST SEE BEFORE YOU GO!

11 Things NOT to do in ISRAEL – MUST SEE BEFORE YOU GO!

Cal McKinley


Israel is one of the most fascinating countries in the world. The food, the culture, the history… it’s an amazing place. That being said there are a few things to watch out for while you’re there. Here are 11 things not to do in Israel.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Amerykanie mają prawo wiedzieć o nadchodzącej umowie Bidena z irańskimi mułłami

Od kiedy rozpoczęły się rozmowy nuklearne w Wiedniu między irańskim reżimem a P5+1, administracja Bidena unikała przejrzystości w sprawie tego, co dzieje się z negocjacjami i co właściwie oferuje irańskiemu reżimowi. Na zdjęciu: Kazem Gharib Abadi, ambasador Iranu przy Międzynarodowej Agencji Atomowej, wychodzi z Grand Hotel w Wiedniu w Austrii 7 maja 2021 roku, w dniu, w którym ponownie podjęto rozmowy. (Zdjęcie: Thomas Kronsteiner/Getty Images)


Amerykanie mają prawo wiedzieć o nadchodzącej umowie Bidena z irańskimi mułłami

Majid Rafizadeh
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Od kiedy rozpoczęły się rozmowy nuklearne w Wiedniu między irańskim reżimem a P5+1, administracja Bidena unikała przejrzystości w sprawie tego, co dzieje się z negocjacjami i co właściwie oferuje irańskiemu reżimowi – temu, który Departament Sprawiedliwości USA nazwał “najgorszym na świecie państwowym sponsorem terroryzmu”.

Jak na ironię, łatwiej było otrzymać informację o rozmowach od rosyjskich i irańskich przywódców niż od administracji Bidena. Podczas gdy Iran i Rosja, na przykład, mówią od tygodni, że zbliżają się do umowy, administracja Bidena w kraju i wobec sojuszników takich jak Izrael kontynuuje minimalizowanie możliwości umowy z Iranem. Czy praktyczna blokada informacji o negocjacjach z Iranem ma na celu trzymanie sojuszników i amerykańskie społeczeństwo w niewiedzy, by zapobiec oburzeniu, które może storpedować starania administracji o ożywienie umowy nuklearnej z 2015 roku – której, nawiasem mówiąc, Iran nigdy nie podpisał? Czy też ma na celu uśpienie czujności społeczeństwa i Kongresu, by później zaskoczyć ich umową? Jeśli administracja Bidena, podobnie jak administracja Obamy, nagle zaskoczy wszystkich informacją, że umowa została osiągnięta, czy będzie zbyt późno na działanie? Czy powrót do umowy nuklearnej jest ceną, jaką Biden zgodził się zapłacić za poparcie Obamy przed wyborami 3 listopada 2020 roku?

Po przyznaniu przez Europejczyków mniej więcej 1 maja, że umowa jest bliska sfinalizowania, administracja Bidena nie miała wreszcie wyboru i musiała ujawnić prawdę, co zrobiła 8 maja przyznając, że umowa istotnie jest bliska zawarcia.

Administracja Bidena odmówiła ujawnienia, jakie konkretnie sankcje nałożone na reżim w Teheranie zamierza usunąć. Może przywódcy Iranu mogą nam powiedzieć? Irański prezydent, Hassan Rouhani, zaskoczył świat ujawnieniem, że “Doszliśmy do punktu, w którym Amerykanie i Europejczycy mówią otwarcie, że nie mają wyboru poza zniesieniem sankcji i powrotem do [umowy nuklearnej]. Niemal wszystkie główne sankcje zostały zniesione i rozmowy dotyczą kilku szczegółów”.

Kiedy irański prezydent mówi, że administracja Bidena zniesie “główne sankcje”, obejmują one najprawdopodobniej sankcje na bankowość i systemy finansowe Iranu, sankcje na pewnych przywódców i organizacje, które były na czarnej liście za czasów administracji Trumpa, sankcje na eksport Iranu, włącznie z ropą naftową i metalami, sankcje na sektor przewozów morskich Iranu, sankcje na handel i prowadzenie interesów z irańskim reżimem, sankcje na cywilne linie lotnicze Iranu, które zajmowały się szmuglem broni, sankcje związane z terrorystyczną działalnością Iranu i sankcje za naruszanie praw człowieka przez Iran.

Prezydent Biden powiedział także już wcześniej, że zniesie sankcje na Iran, żeby uzyskać nową umowę nuklearną i że będzie pracował z sojusznikami, by osiągnąć dobrą umowę. Teraz jednak wydaje się, że planuje znieść sankcje, by ożywić umowę z 2015 roku. Ponadto wydaje się, że sojusznicy tacy jak Izrael lub inne regionalne mocarstwa nie zostały włączone do negocjacji.

Mimo że prezydent Biden wcześniej mówił, że chce dłużej trwającej i mocniejszej umowy z Iranem w porównaniu do umowy z 2015 roku, znanej jako Wspólny Wszechstronny Plan Działania (JCPOA), potencjalna nowa umowa będzie prawdopodobnie taka same. Osiągnięcie umowy w tak krótkim czasie sugeruje, że nie włączono do negocjacji żadnych nowych kwestii. W dodatku władze irańskie jasno mówiły, że nie zaakceptują innej umowy, która mogłaby zawierać ograniczenia dla ich programu pocisków balistycznych lub zajmować się ich agresywną polityką zagraniczną na Bliskim Wschodzie.

Potencjalna nowa umowa między Iranem i sześcioma światowymi mocarstwami będzie najprawdopodobniej zawierała poprzednią klauzulę wygaśnięcia, która ustanawia ścisłą datę upływu ważności ograniczeń programu nuklearnego Iranu, po której to przywódcy kraju będą mogli dowolnie uruchamiać centryfugi i wzbogacać uran do każdego poziomu, jakiego pragną. Potencjalna nowa umowa prawdopodobnie wyłączy militarne instalacje Iranu spod inspekcji Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej. Wskrzeszenie umowy z 2015 roku pomoże także irańskiemu reżimowi w powrocie do globalnego system finansowego – jak również pozyskania miliardów dolarów wpływających do skarbca reżimu i jego grup milicji.

Amerykańskie społeczeństwo ma prawo wiedzieć, jakie sankcje administracja Bidena planuje znieść, ponieważ ten reżim zabija Amerykanów i bierze ich jako zakładników już od czterdziestu lat. To jest reżim, który – podczas gdy administracja Bidena oferuje mu usuniecie sankcji – właśnie opublikował wideo, które pokazuje IRGC wysadzający w powietrze Kapitol USA.

“W zeszłym tygodniu główny dyplomata Iranu podobno przyznał, że IRGC rządzi w Teheranie” – tweetował w zeszłym tygodniu senator USA Pat Toomey w odpowiedzi na materiał filmowy. “Teraz Iran publikuje sfałszowane wideo [Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej] wysadzających w powietrze nasz Kapitol. Priorytetem administracji Bidena powinno być zapewnienie, że Iran nie będzie w stanie przeprowadzić takiego ataku, a nie kapitulować przez znoszenie sankcji”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Is Rabbi Shimon Bar Yochai really buried at Meron? It’s complicated

Is Rabbi Shimon Bar Yochai really buried at Meron? It’s complicated

ROSSELLA TERCATIN


On one hand some rock cut burials dating back to the time of the Mishna are present in Meron. On the other, no archaeological evidence linking them to the Rabbi Shimon Bar Yochai was ever found.

Ultra-Orthodox Jewish man prays outside the Tomb of Rabbi Shimon bar Yochai on Mt. Meron in northern Israel on May 6, 2020 / 
(photo credit: DAVID COHEN/FLASH 90)

Every year tens of thousands flock to Mount Meron to celebrate the festival of Lag Ba’omer at the tomb of 1st century Rabbi Shimon Bar Yochai. Last week, the overcrowding of a site that was never conceived to welcome such numbers resulted in one of the worst civilian catastrophes in the history of Israel, leaving 45 people dead.

But what exactly is the area that is commonly referred to as Mount Meron? And is the great Jewish sage whose figure is deeply connected to Jewish mysticism really buried there?

On the one hand, some rock-cut burials dating to the time of the Mishna are present in Meron. At the same time, no archaeological evidence linking them to the venerated Rabbi Shimon Bar Yochai was ever found, and the known hewn burials are located in a different area from the current mausoleum. Above all, a question remains on whether the true nature of the site matters at all.

“First of all, people in Israel and all over the world call the site where Rabbi Shimon Bar Yochai’s tomb stands Mount Meron, but this is not correct,” said Prof. Mordechai Aviam, director of the Kinneret Institute for Galilean Archaeology at Kinneret College on the Sea of Galilee. “The structure is located at the base of the mountain, not on top, in the modern moshav called Meron. Meron is an ancient Jewish settlement inhabited during the Roman and Byzantine times. We know that it was Jewish because of the remains of a synagogue dating back to this period.”

As often happens in Israel, researchers were able to identify the modern settlement as the same site of ancient Meron not only because of the remains, but also because an Arab village in the area that existed before 1948 carried a very similar name, Maarun.

“The settlement was partly excavated in the Seventies and Eighties,” said Aviam. “A team of American archaeologists dug the area of the synagogue and some private dwellings. A Jewish ritual bath was also uncovered, as well as many typical Jewish stone vessels from the Roman period.”

Jews settled in Galilee beginning in the 2nd century BCE. From the archaeological point of view, Meron is not especially different from many other sites in the region.

“Several dozens of ancient synagogues have been found in Galilee, and Meron is one of them,” Aviam explained. “Everywhere Jews lived, they also died. In every ancient site, we usually also find a cemetery and here we found several burials hewn in the rock.”

According to a medieval tradition, another great Jewish sage was buried in Meron, Hillel.

“A medieval tradition attributed the most prominent grave in the site to Hillel and his students,” the professor explained. “However, from the 12th century on, Rabbi Shimon Bar Yochai’s burial started to become increasingly important and Hillel’s one to be neglected.”

Both he and a spokesperson for the Antiquities Authority said that there is no archaeological evidence that the rabbis are really buried there.
“We do not have any archaeological evidence for any tomb of Rabbi Shimon,” Aviam said. “Moreover, we do not know if the building actually stands on a tomb. It is possible, but we do not know.”

The only tomb dating to the time of the Mishna that has been identified by archaeologists with some certainty is the one of Yehuda Hanassi, the scholar who compiled the Mishna. Researchers found inscriptions in Beit She’arim featuring the names of his two sons and of his servant.

“However, it is important to remember that people do not need archaeological evidence to believe something,” said Aviam. “And nobody is going to pray on the tomb of Yehuda Hanassi, because it was found by archaeologists, it was not brought to light by traditions.”

Ancient Jewish texts do point out that Rabbi Shimon Bar Yochai lived and died in Meron, including Midrash Tanchuma and Pesikta de-Rav Kahana, whose original dating is uncertain but are believed to have been compiled as early as the 5th century.

According to Pesikta de-Rav Kahana, Rabbi Shimon’s son, Rabbi Elazar, was buried in another settlement, Gush Halav, but the people of Meron brought his bones back to be buried with his father.

As explained by the IAA spokesperson, the first to connect the site at Meron with Rabbi Shimon Bar Yochai’s tomb was Rabbi Yaakov ben Netanel Hacohen in the 12th century.

“The basis and sources for determining these ancient traditions – which burial site belonged to which of the rabbis known in Meron – are not known to us today,” said the spokesperson.

It is certain that people living in the settlement maintained a tradition of revering the sages’ memory.

“While the location of the Rabbi Shimon Bar Yochai’s tomb was marked and well-known in the 12th century at the latest, it seems that only in the 16th century was a preliminary structure built on it. The construction is attributed to Rabbi Avraham Galante, an Italian-born Kabbalist from Safed, and a disciple of Rabbi Moshe Cordovero,” said the IAA spokesperson.
The main mausoleum standing on the site today was built in the 19th century.

According to Tel Aviv University historian Prof. Elchanan Reiner, “the tradition identifying the tomb goes back much earlier than the 12th century, maybe the seventh to 10th century. Is it important whether this is Rabbi Shimon Bar Yochai’s real grave? What matters is that Jews believe that place is his burial, and this is much more powerful than any archaeologist saying that they have found evidence linking the site to him.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Kinder Yoren Medley – The Soul of the Jewish Violin – Jewish Music

Kinder Yoren Medley – The Soul of the Jewish Violin – Jewish Music

The Soul of Jewish Music


 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Michał Wójcik odpowiada na krytykę: Nie ja tendencyjnie dobieram źródła

Zemsta. Zapomniane powstania w obozach zagłady: Treblinka, Sobibór, Auschwitz-Birkenau

Michał Wójcik

Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskiehistoria

.

Do dziś w wielu środowiskach pokutuje teza, że Żydzi nie bronili się, szli jak owce prowadzone na rzeź. Tymczasem żydowski opór to zupełnie nieznana karta tej wojny. We wszystkich obozach istniała konspiracja, która doprowadziła do zbrojnych wystąpień i buntów. Trzy z nich to logistyczny i militarny majstersztyk, w dwóch wypadkach uwieńczony spektakularnym sukcesem. Również za sprawą kobiet – heroicznych żydowskich mścicielek.


Michał Wójcik odpowiada na krytykę: Nie ja tendencyjnie dobieram źródła

Michał Wójcik


Dr Władysław Dering – lekarz w KL Auschwitz (Fot. Muzeum Auschwitz-Birkenau)

Dr Adam Cyra rozstrzyga, które źródła są wiarygodne, a które nie. Które należy brać pod uwagę, a które można sobie darować. Łapie za stary sprawdzony wytrych i tu jego “wprawne oko historyka” ani drgnie. Starszy kustosz Muzeum Auschwitz szyje obrzydliwymi nićmi.

.

W „Ale Historia” „Gazety Wyborczej” znalazła się polemika z moją najnowszą książką „Zemsta. Zapomniane powstania w obozach zagłady. Treblinka, Sobibór, Auschwitz” zatytułowana tak, by czytelnik nie miał żadnych złudzeń: Tendencyjna literatura faktu. Michał Wójcik chciał zohydzić Witolda Pileckiego”.

Tekst wyszedł spod pióra dr. Adama Cyry, jak można przeczytać w dołączonej przez niego notce, „starszego kustosza Muzeum Auschwitz-Birkenau” i autora publikacji o Witoldzie Pileckim. Z obowiązku dodam, że pan kustosz jest również autorem bloga o daleko idącej nazwie „Wprawnym okiem historyka”.

To wprawne oko dostrzegło w moim tekście błędy, przeinaczenia, przypadkowo dobrane źródła, tendencyjne ich interpretowanie, złą wolę, nieuprawnione oskarżenia, w końcu zaś – zamiar celowego zohydzenia pamięci słynnego „ochotnika do Auschwitz”. Strasznie dużo jak na jeden rozdział książki o powstaniach w obozach zagłady. Odpowiem tylko na główne. Dotyczą konspiracji Pileckiego w obozie.

Kto był „czwórką”, a kto nie?

Piszę o dwóch jego współpracownikach. W swoim raporcie z 1945 r. Pilecki ukrył ich tożsamość za numerami, mowa tu o 2 i 4. Pierwszy to warszawski ginekolog i chirurg dr Władysław Dering, znajomy rotmistrza jeszcze z przedobozowej konspiracji, oraz Alfred Stössel, który rządził w szpitalnym bloku nr 28.

Po wojnie, w zgodnych relacjach wielu ocalonych ich postawa, zachowanie i czyny w obozie zostały uznane za pomaganie nazistom w mordowaniu więźniów. Co dokładnie robili? Dr Dering przeprowadzał na więźniarkach i więźniach eksperymenty albo, jak kto woli, „zabiegi medyczne”, które skutkowały śmiercią lub trwałym kalectwem. Stössel zaś specjalizował się w zastrzykach z fenolu i – jak upiera się świadek, więzień Stanisław Głowa – ruch oporu naliczył ich 4 tys. Ludzi. Nie numerów, nie pasiaków, tylko ludzi.

Jak wyglądała taka śmierć? Ci, którzy czytali i słyszeli o ostatnich chwilach o. Maksymiliana Kolbego, prawdopodobnie wiedzą, o czym mowa, choć opisy, które ja miałem przed oczami, każą powątpiewać, czy można to sobie w ogóle wyobrazić.

Kustoszowi Cyrze kontekst, w jakim umieszczam obu panów, ewidentnie nie leży. Tu się zgadzamy. Potem już nie.

Zdaniem p. Cyry Stössel nigdy nie należał do pierwszej piątki Pileckiego ani do żadnej z czterech następnych.

I dalej o Pileckim: „Jednak przeczy sobie w raporcie z 1945 r. lub ten raport został źle odczytany przez historyków”.

Czyli to sam Pilecki się pomylił, a błąd powielili potem historycy? Wydaje mi się, że pan kustosz może tu pisać jaśniej. Przed laty to on utrwalał informację, że Stössel to “czwórka”. Pisząc moją książkę, opierałem się na jego, Cyry, wydaniu raportu Pileckiego, gdzie wielokrotnie wiąże “czwórkę” z tym więźniem. U mnie to błąd, u siebie pan kustosz tego tak nie widzi. To drobiazg, choć symptomatyczny, o tym potem.

W Auschwitz ratował? Tak, ale tylko kolegów

Dalej Cyra zarzuca mi, że ze świadectwa więźnia Aleksandra Góreckiego wyciągam tylko to, co jest mi wygodne. Czy naprawdę czytał moją książkę, czy raczej wyobraził ją sobie po lekturze tytułu? Wyraźnie pisałem o pozytywnych i negatywnych sądach na temat dr. Deringa, zresztą nie tylko u Góreckiego. On akurat był zatrudniony jako fleger, czyli salowy – poznał doktora Deringa dość dobrze. Twierdził, że doktor cieszył się w obozie pełnym zaufaniem esesmanów. Dalej udajemy, że nie rozumiemy, co kryje się za tymi słowami?

Ale p. Cyra brnie dalej i odpowiednio selekcjonuje moje cytaty. Znowu Górecki: „Jest mi wiadomo, że w licznych wypadkach ob. Dering ratował kolegów od gazu, od zastrzyków z fenolu, (…) że wyciągnął z narażeniem się kolegów z karnych lub ciężkich transportów”.

Skoro p. Cyra cytuje ten fragment, dlaczego nie zwraca uwagi na kluczowe słowo: koledzy. Tak, dr Dering uratował wielu swoich kolegów, piszę o tym wyraźnie. Biada jednak temu, kto do jego kolegów nie należał. Wtedy skrupuły były mniejsze.

„Wiadomo mi, że ob. Dering dokonywał kastracji Żydów i Żydówek” – zeznał Górecki i odsyłał do słynnej lekarki w Auschwitz, dr Aliny Brewdy. A ona, żebym nie wiem jak łagodnie obszedł się z jej opisem, zarzuca lekarzowi rzeczy straszne: zabiegi robione niedbale, na wyścigi, co musiało i skutkowało śmiercią „pacjentek”. Nie ona jedna. Podobnie Felicja Pleszowska, dr Dora Lorska (w obozie Kleinova) oraz czeski chirurg dr Karel Sperber. Ta pierwsza twierdziła, że Dering pracował jak rzeźnik, druga zaś, że jego głównymi motywami były sadyzm i nienawiść rasowa.

Być może właśnie tu dotykamy przyczyny, dla której moja książka panu Cyrze się nie podoba. Pisząc o wiarygodności dr Brewdy, rozstrzyga, które źródła są wiarygodne, a które nie. Które należy brać pod uwagę, a które można sobie darować. Łapie za stary sprawdzony wytrych i tu jego „wprawne oko historyka” ani drgnie. Starszy kustosz Muzeum Auschwitz (sic!) szyje obrzydliwymi nićmi.

Żyda boli mniej?

Otóż – podpowiada czytelnikowi – dr Alina Brewda to Żydówka, a co gorsza – po wojnie lekarka Polikliniki Centralnej Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Czyli – czerwona lampka! – UB. Podobnie kolejny mało wiarygodny świadek Dawid Szarbel, syn Abrahama i Liby, który „…po wojnie pracował w UB w Żarach (woj. lubuskie)”. Szkoda, że pan kustosz nie podpowiada wprost, co mamy z tą informacją zrobić. Wyręczę go zatem: czyżby wycinanie jąder (a wcześniej gwałt gumową pałą) żydowskie ofiary bolało mniej? Może mniej obchodziło? A może w ogóle Żydzi mieli to w nosie, bo przecież już kombinowali, jak będą utrwalać władzę ludową? Zeznanie Szarbela, którego Cyra dyskredytuje, jest wstrząsające. Opis 15-minutowej operacji, której został poddany, jeży wszystkie włosy na głowie.

Zabieg przeprowadzili niemieccy lekarze, którym liderował dr Dering. Razem „…robili ironiczne uwagi, że dzisiaj będzie duża ilość jaj na jajecznicę”. Dla Cyry to jakieś przekłamanie. Świadek może i rozpoznał lekarza na zdjęciu, ale musiał się pomylić. Z kolei uwagę ofiary: „poddano mnie temu zabiegowi, bo jestem Żydem” – p. Cyra już sobie darował. Psuje mu perspektywę.

Ale to, co robi z zeznaniem kolejnej ofiary Hanocha Hipki – polskiego Żyda mieszkającego po wojnie w Izraelu – zdumiewa najbardziej. Wprawdzie p. Cyra cytuje słowa Deringa do asystujących przy operacji esesmanów („Proszę, niech i mi pozwoli pan zarżnąć tę świnię…”), ale twierdzi, że tym grubiańskim zachowaniem uratował więźniowi życie. Jak? W jaki to cudowny sposób? Bo skończył operację za Niemca, a dopiero potem wyciął mu drugie jądro. Naprawdę pan kustosz w to wierzy? Tak ma wyglądać ratowanie człowieka?

O czym wiedział Witold Pilecki?

Czy Pilecki mógł nie wiedzieć o tych wszystkich zbrodniach dr. Deringa, swojego najbliższego współpracownika? Dziunka – jak go pieszczotliwe nazywał. Bo tego, że po wyjściu z Auschwitz Dering przeniósł się do prywatnej kliniki kolegi Mengelego – dr. Clauberga, rzeczywiście mógł nie wiedzieć. Bądźmy poważni.

I tu znowu kontruje mnie p. Cyra. Przyznaje, że „prawdą jest, że w obozie Dering był źle postrzegany, ale głównie przez więźniów reprezentujących lewicę socjalistyczno-komunistyczną”.

Zatem zarzuty wobec doktora są wyssane z palca, bo nie tylko pochodzą od Żydów. Pochodzą przede wszystkim – tfuuu! – od komunistów. A ci przecież kłamali jak z nut, wie to każdy Polak mały.

Zatrzymajmy się tu na chwilę. Żydzi i komuniści to również bohaterowie mojej książki. Piszę o nich jako części składowej obozowego ruchu oporu. Ruch ten w wielkim kompleksie Auschwitz-Birkenau nie był monolitem, był podzielony, często skłócony, ludzie bardzo często sobie nie ufali. To była gigantyczna mozaika różnych światopoglądów, działań, postaw czy etyk. Pisanie dziś, że ten czy tamten składnik tej konspiracji był lepszy czy gorszy, nie wydaje mu żadnego świadectwa. Wydaje je temu, kto ośmiela się tak wyrokować.

Obawiam się, że pan kustosz posuwa się tu za daleko. Prawo do udziału w historii Auschwitz daje tylko katolickiej czy narodowej stronie. Zdaniem badacza tylko ona ma prawo konspirować. A co z resztą, na śmietnik pamięci?

Oprawca to nie morderca

I na koniec jeszcze raz Stössel. Opinii o jego postawie jest aż nadto. Fatalną wystawili mu tacy więźniowie-świadkowie jak Władysław Fejkiel, Witold Kosztowny, Stanisław Kłodziński czy Herman Langbein, zaś Czesław Ostańkowicz za zbrodnie “Czwórki” w obozie domagał się, aby go wręcz „wykreślić z listy godnych szacunku więźniów politycznych”.

Moim zdaniem Pilecki znał te zarzuty, wiedział, do czego jest zdolny kolega. Napisał przecież w raporcie, że „… ostatnio 4 miał pewną przykrą manię…”. Dokładnie tak napisał, to jedno krótkie zdanie. Nie jest wyciągnięte z kontekstu.

W swojej książce napisałem, że to zdanie mnie uwiera. Dla pana Cyry to tendencyjne dobieranie cytatów i próba zohydzenia sławnego rotmistrza. Mnie ono wali obuchem w głowę, pana kustosza nie. Do zgody między nami nie dojdzie.

Tym bardziej że pan kustosz robi coś, czego w cywilizowanej wymianie myśli się nie robi. W zasadzie jest chyba na tym polu prekursorem. Wsadza mi do książki słowa, których nie napisałem. Oskarża mnie mianowicie o stawianie filarowi konspiracji zarzutów, których nikt nigdy przede mną nie odważył się stawiać.

„Był nie tylko gorliwym wykonawcą niemieckich poleceń, był mordercą” – zacytował jakoby moje słowa.

W książce, którą napisałem, zdanie to brzmi: „Był nie tylko gorliwym wykonawcą niemieckich poleceń, był oprawcą“.

Oprawca a morderca to nie to samo. Ponieważ te słowa padły, chciałbym, aby pan kustosz ochłonął i jeszcze raz przyjrzał się nazwie swojego bloga. Przymiotnik „wprawny” powinien zastąpić czymś znacznie skromniejszym.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com