Archive | May 2021

Mam dość


Mam dość

Blake Ezra
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Mam dość.

Nie chcę pisać tego, ale mam dość.

Mam dość i widziałem to wszystko wiele razy wcześniej.

Dwa tygodnie temu oglądałem program w BBC o Wielkanocy w miejscach świętych Izraela. Prezenterka, dobrze znana brytyjska aktorka o dobrych intencjach, zobaczyła barierę bezpieczeństwa, która oddziela Izrael od Zachodniego Brzegu i powiedziała, że jest „złem”.

Cofnijmy się o 20 lat do 2001 roku. Stałem wtedy w Jerozolimie z przyjaciółmi i decydowaliśmy, gdzie by zjeść lunch. Nasz brak zdecydowania oznaczał, że nie poszliśmy daleko. Dwie minuty później bomba eksplodowała 50 metrów dalej, w pizzerii, która była jednym z rozważnych przez nas miejsc posiłku, zabijając ponad 20 niewinnych nastolatków i raniąc setki. Zamachowiec-samobójca był z Hamasu. Wskoczyliśmy do taksówki i opuściliśmy tę okolicę, gdzie biegali przerażeni ludzie i wyły syreny. Chwilę później eksplodowała druga bomba… dokładnie w miejscu, gdzie stałem w chwili pierwszej eksplozji.

Barierę bezpieczeństwa, tę, która jest takim “złem”, zbudowano kilka lat po moim otarciu się o śmierć z rąk Hamasu. Właściwie zakończyła zamachy samobójcze w Izraelu, w autobusach, w restauracjach i podczas świąt religijnych. Czasami rzeczy, które mogą wyglądać na “zło” w naszych naiwnych, zachodnich oczach, służą także ratowaniu niewinnych ludzi. Niedoskonałe – może. Niezbędne – absolutnie. Nic nie jest proste.

Izrael jest skomplikowany. Działania w tym tygodniu to po prostu sam czubek wielu warstw historii, wątków pobocznych, krzywd. Ludzie badają ten region przez lata i nadal tylko ślizgają się po powierzchni.

Mam dość “przebudzonych” celebrytów, którzy demonizują Izrael i zamykają oczy na tysiące rakiet odpalanych przez Hamas na izraelskich cywilów. Ci celebryci mimowolnie aprobują terror. Demonizowanie tylko jednej strony konfliktu jest równoznaczne z usprawiedliwianiem zachowania drugiej strony. Ludzie z reality show Love Island nieświadomie stają się dyrektorami marketingu dla Hamasu w Europie. Przeczytajcie to jeszcze raz.

Mam dość niedouczonych influencerów, którzy nagle występują w rolach ekspertów Bliskiego Wschodu. Czy ogłaszają się ekspertami w sprawie Południowej Osetii?, Kaszmiru lub Północnego Cypru? Nie. Czy wypełniali Instagram wpisami ze sprzeciwem wobec Assada mordującego własną ludność w Syrii bronią chemiczną, lub wobec sytuacji muzułmańskich Ujgurów więzionych w autentycznych obozach koncentracyjnych w Chinach? Nie. Czy kiedykolwiek słyszeli o “Wycofaniu z Gazy”, prawdę o Mohammedzie al-Dura, o “masakrze” w Dżanin, o Umowach w Camp David, Karcie Hamasu lub innych częściach kontekstu niezbędnych, by rzeczywiście zrozumieć tę sytuację? Oczywiście, że nie. Niemniej z zadowoleniem wpisują  #PrayForPalestine, ignorując równocześnie tysiące rakiet odpalanych przez Hamas na izraelskich cywilów, rodziny biegiem zanoszące dzieci do schronów. Wydaje się, że każdy kraj ma prawo bronić się przed aktami wojny… poza jedynym krajem żydowskim.

Być może Ricky Gervais powiedział to najlepiej do sali pełnej aktorów podczas rozdawania Golden Globes… “Nie używajcie tego jako platform do wygłaszania politycznych przemówień. Nie jesteście od tego, żeby pouczać ludzi o czymkolwiek. Nie wiecie niczego o rzeczywistym świecie”.

Mam dość języka brytyjskich mediów, które ustawiają swoje tytuły nie według chronologii, ale według narracji. Nieważne, że Hamas zabija Izraelczyków i Izraelczycy reagują przez atakowanie przywódców Hamasu, tytuł zawsze będzie brzmiał: „Izrael zabija Palestyńczyków… którzy podobno wcześniej zabili izraelskich cywilów”.

Mam dość tego, że kiedy znany rapper zabrał się za 48-godzinne ciskanie nikczemnych, antysemickich gromów, tak niewielu ludzie przeciwstawiło mu się. Tak niewielu nie-Żydów powiedziało cokolwiek. Pisałem wtedy: “Izrael może nie jest doskonały, ale powstał dlatego, że tacy ludzie jak wy milczą, kiedy Żydzi są atakowani”. Okazuje się, że ci sami ludzie, którzy wówczas chowali się, wypełzli teraz z kątów, by potępić jedyny żydowski kraj na ziemi za bronienie się przeciwko gradowi rakiet. Sami nie będziecie więc bronić Żydów, ale nie chcecie im także pozwolić, żeby bronili sami siebie? OK. Niektórzy ludzie twierdzą, że jeśli poskrobiesz izraelożercę, znajdziesz żydożercę.

Mam dość świata, który ignoruje Hamas, jak gdyby nie był niczym poza nieprzyjemnym zapachem, ale demonizuje Izrael przy każdej okazji. Jeśli jesteś influencerem i zamieściłeś więcej postów przeciwko Izraelowi niż przeciwko Hamasowi, to dosłownie wykonujesz brudną robotę dla organizacji terrorystycznej. A, nawiasem mówiąc, jeśli nosisz bikini i trzymasz za rękę swojego partnera tej samej płci w Gazie, będziesz zabity, a twoje zwłoki będą ciągnięte za motocyklem przez ulice, podczas gdy krwiożerczy mężczyźni będą strzelali w powietrze na wiwat i wykrzykiwali, jak wielki jest ich bóg. Noś bikini i bądź jawnym gejem w Tel Awiwie, a będziesz świetnie pasował do otoczenia, szczególnie jeśli masz tatuaże i ślicznego psa.

Mam dość tych, którzy oskarżają Izrael o “ludobójstwo”, które znaczy “umyślnie zabijanie wielkich liczb ludzi z danego narodu lub grupy etnicznej w celu zniszczenia tego narodu lub grupy etnicznej”. Jest obecnie WIĘCEJ Palestyńczyków niż było 50 lat temu. To nie zdarza się podczas ludobójstwa. Każdy, kto to twierdzi, stracił rozum pod wpływem nienawiści.   Jest to niedorzeczne i żałosne, szczególnie dlatego, że Hamas nie kryje swojego celu dokonania ludobójstwa na Żydach. W rzeczywistości sprzedajesz kit. Przestań.

Mam dość słowa “nieproporcjonalne”, które dla nikogo z jedną choćby funkcjonującą komórką mózgową nie ma w ogóle żadnego sensu, niemniej jest nieustannie wyciągane w najbardziej durny sposób do demonizowania Izraela. “Izrael reaguje w nieproporcjonalny sposób”, mówią. “Izrael powinien mieć prawo bronić się przed terrorem, ale to nie może być nieproporcjonalne”, mówią nam. Gdybyś trzymał nóż i mówił mi, że zamordujesz moją rodzinę, a potem próbował to zrobić, użyłbym rewolweru, jaki mam w kieszeni, żeby cię zatrzymać. Czy to jest nieproporcjonalne? Jeśli Hamas zabija 8 Izraelczyków, czy jest OK, by Izrael zabił 8 Palestyńczyków? Oczywiście, że nie. Hamas wystrzelił ponad 3000 rakiet na Izrael w tym tygodniu, a każda z nich po to, by próbować zabić cywilów. Jeśli Izrael wystrzeli 3000 rakiet na Gazę, każdą próbującą zabić cywilów, to czy to jest OK, bo jest proporcjonalne? Oczywiście, że nie.

Gdyby było 100 zabitych Palestyńczyków i 30 Izraelczyków, czy czułbyś się lepiej, gdyby zabito kolejnych 70 Izraelczyków? Czy zbyt mało martwych Żydów stanowi dla ciebie problem? Trevor Noah, prowadząc program telewizyjny dosłownie użył tego argumentu w tym tygodniu, porównując dane o ofiarach śmiertelnych. Gdyby było więcej martwych Żydów, nie miałby problemu. Widziałby sprawy jako „proporcjonalne”. No cóż, Trevor, naprawdę przykro mi, że nie ma więcej martwych Żydów. Nie, Trevor, to nie tak było tam, gdzie dorastałem. A także, Trevor, kiedy jedna strona inwestuje wszystkie swoje pieniądze w schrony, a druga strona inwestuje wszystkie swoje pieniądze w rakiety… strona ze schronami będzie miała mniej ofiar. Nie powinni musieć przepraszać za to i nie powinni musieć poświęcać własnego życia, żebyś ty mógł siedzieć w studio telewizyjnym i mówić, że jest bardziej “sprawiedliwe”, bo teraz liczba żydowskich ofiar jest dla ciebie wystarczająco wysoka. Kiedyś byłem twoim fanem, ale teraz mam cię dość. Czyli jedyne, co musimy zrozumieć w sprawie tego, co jest dobre a co złe w kontekście tego długowiecznego konfliktu, jest liczydło…  naprawdę Trevor, myślałem, że jesteś mądrzejszy?!

Izrael przeprowadza obecnie najbardziej precyzyjną operację antyterrorystyczną w historii, uprzedzając Gazańczyków o kolejnym celu, przygotowując się do wejścia piechoty (wiedząc, że młodzi Izraelczycy zostaną zabici), by tylko zminimalizować cywilne ofiary śmiertelne po palestyńskiej stronie. Mam dość każdego, kto używa tego słowa jako sposobu krytykowania Izraela. Jest to myślenie ułomne i bezsensowne.

Izrael nie jest doskonały, ale oferuje równe prawa wszystkim obywatelom i ma arabskich obywateli we wszystkich segmentach społeczeństwa, od sędziów Sądu Najwyższego, członków parlamentu, do profesorów uniwersyteckich, podczas gdy Karta Hamasu wzywa do zabicia wszystkich Żydów wszędzie na świecie. Włącznie ze mną. Jesteś antyrasistą? Zamieściłeś czarny kwadrat? Przyklęknąłeś? JEŚLI JESTEŚ ANTYRASISTĄ, TO POWINIENŚ STAĆ PRZECIWKO HAMASOWI.

Mam dość ludzi, którzy są liberałami pod każdym innym względem, ale źle w tej sytuacji umieszczają swoje zatroskanie. Izrael ma jedyny na całym Bliskim Wschodzie Pride Weekend, niesłychane świętowanie miłości, obchodzone co roku w Tel Awiwie, w którym uczestniczą tysiące ludzi z całego świata. Tymczasem Hamas zrzuca gejów z dachów. JEŚLI JESTEŚ PRZECIWKO HOMOFOBII, POWINIENES STAĆ PRZECIWKO HAMASOWI.

Izrael ma więcej wyborów niż jakikolwiek inny kraj na Bliskim Wschodzie, przyznając wszystkim obywatelom prawo głosu, od żydowskich mężczyzn do muzułmańskich kobiet. Tymczasem Hamas nigdy nie przeprowadził wyborów, a na Zachodnim Brzegu Mahmoud Abbas już 16 rok sprawuje swoją czteroletnią kadencję i właśnie odwołał nadchodzące wybory. JEŚLI WIERZYSZ W DEMOKRACJĘ, POWINIENEŚ STAĆ PRZECIWKO HAMASOWI.

Nawiasem mówiąc, przeciwstawianie się Hamasowi nie czyni cię “antypalestyńskim”. Twierdziłbym, że jeśli jesteś przeciwko Hamasowi, to znaczy to, że obchodzi cię dobro Palestyńczyków i chcesz, by prosperowali dobrze.

Wczoraj w Sky News był wywiad z szefową szpitala w Aszkelon (Izrael), w którym spytano ją, jak udaje im się kontynuować pracę pod nieustannym ogniem Hamasu z Gazy. Wyjaśniła, że w ostatnich latach zbudowali w podziemiu szpital na 300 łóżek, co chroni ich przed ogniem rakietowym i pozwala na ratowanie życia bez zakłóceń. Tymczasem w Gazie Hamas składuje rakiety pod szpitalem Al-Szifa, bo wiedzą, że dla Izraela byłoby katastrofą relacji ze światem i z własnym sumieniem, gdyby uderzył w ten magazyn broni. Izrael buduje szpital pod swoim szpitalem, Hamas buduje magazyny amunicji pod swoim. Czy to wam jeszcze za mało mówi?!

Jeśli pisałeś w mediach społecznościowych o Gazie, modląc się za Palestynę, demonizując Izrael… to zakładam, że wiesz wszystko o wycofaniu się z Gazy w 2005 roku?

Na wypadek, gdybym się mylił, proszę bardzo: W Gazie było 21 izraelskich społeczności. W 2005 roku wobec braku jakichkolwiek postępów negocjacji, Izrael postanowił zlikwidować te 21 społeczności, wyrzucić swoją ludność, usunąć wszystkich Żydów z Gazy. Nie była to część umowy, zrobiono to w nadziei, że Palestyńczycy przejmą kwitnący przemysł i rolnictwo, które zbudowali Izraelczycy i użyją ich do zbudowania lepszego życia dla siebie, Miano nadzieję, że to posuniecie będzie widziane jako krok w kierunku pokoju, że Izrael jest gotowy oddać ziemię za pokój. Izrael wręczył im klucze i odszedł. Byłem wówczas w Jerozolimie, odbywały się olbrzymie demonstracje przeciwko temu. Żydzi siłą wyrzucali Żydów z ich domów na rzecz gestu dobrej woli i możliwego pokoju.

Co stało się potem? Hamas spędził ostatnie 16 lat na zamienianie Gazy w terrorystyczną bazę, rozmieszczając na całym terenie wyrzutnie rakiet, którymi atakuje Izrael. Widzisz, Hamas woli zniszczyć Izrael niż poprawić życie Palestyńczyków. Izrael bardziej dba o życie Palestyńczyków niż kiedykolwiek robił to Hamas. Hamas celebruje “męczeństwo”… uczy że największym honorem jest stracić życie podczas zabijania Żydów. To jest chore, wypaczone i nie do pojęcia dla ludzi o dobrych intencjach.

W owym czasie byłem za wycofaniem się. 16 lat jątrzącego ekstremizmu. 16 lat gromadzenia rakiet z Międzynarodową Pomocą, z pieniędzy podatników. 16 lat inwestowania w tunele terroru, żeby mordować Izraelczyków, zamiast szkół, by kształcić Palestyńczyków. To była złota okazja do zbudowania dobrobytu i postępu zniszczona przez Hamas. Gdybyś był Izraelem, czy oddałbyś więcej ziemi wiedząc, że najprawdopodobniej będzie zamieniona w bazę kolejnych wyrzutni rakiet Hamasu? Perspektywa czasu jest wspaniałą rzeczą.

Jeśli chcesz skrajnego, fundamentalistycznego, islamskiego państwa terroru na brzegach Morza Śródziemnego, dziel się dalej tymi swoimi memami, które ignorują Hamas jako problem i przysięgaj, że “Palestyna będzie wolna”. Celebryci, liberałowie i Instagrammerzy o dobrych intencjach… NIEŚWIADOMIE PROWADZICIE MARKETING ONLINE DLA HOMOFOBICZNYCH I RASISTOWSKICH MORDERCÓW.

Podczas żydowskich wydarzeń, takich jak bar micwa w Wielkiej Brytanii, wszyscy śpiewają na końcu „Salaam”, co jest arabskim słowem, nie hebrajskim. Słowem, które znaczy pokój. Żydzi tęsknią do pokoju. Tymczasem Hamas bierze 4-letnich rekrutów i każe im krzyczeć „Śmierć Żydom”. Tymczasem Autonomia Palestyńska (ci “umiarkowani”, którzy otrzymują więcej międzynarodowej pomocy – twoich pieniędzy podatkowych – niż ktokolwiek inny) mają fundusz nazwany Funduszem Męczenników. Płacą miesięczne pensje rodzinom każdego, kto zamordował Żydów i stracił przy tym życie. Płacą za morderstwo. To jest więcej niż odrażające. Kiedy w Izraelu rodzi się żydowskie dziecko, oni natychmiast nakładają cenę na jego głowę. Twoje podatki są używane do finansowego nagradzania i zachęcania do mordowania Żydów. Czy to  nie mówi wszystkiego? Czy też nie chcesz usłyszeć?!

Mam dość. Zwykli Palestyńczycy mają dość. Zwykli Izraelczycy mają dość. To nie jest konflikt miedzy “Palestyną a Izraelem”, to jest konflikt między przyzwoitymi ludźmi (po obu stronach) a najbardziej perwersyjnymi ekstremistami na ziemi. Zmień swój hasztag na #SzalomSalaamPokój, co uznaje cierpienia po obu stronach, uznaje, że ostatecznym celem wszystkich przyzwoitych ludzi jest pokój… coś, czego Hamas nigdy nie chce zobaczyć.

Lata temu, kiedy byłem idealistycznym lewicowym studentem historii Bliskiego Wschodu, starszy członek rodziny powiedział mi: “Jeśli Arabowie złożą broń jutro, nie będzie wojny. Jeśli Żydzi złożą broń jutro, nie będzie Izraela”. Śmiałem się wówczas z tak ogólnikowego i uproszczonego równania, ale było znacznie bliższe prawdy, niż rozumiałem. Jest tu proste równanie… Hamas chce, by wszyscy Żydzi byli martwi, a Izrael nie pozwala, by to się zdarzyło. Jak śmią.

Mam dość ludzi przyjmujących doniesienia mediów za dobrą monetę, czy naprawdę wierzycie, że najbardziej skomplikowany region na świecie jest taki prosty?! Nikt nie chce widzieć młodych izraelskich żołnierzy, zatrzymujących i przeszukujących palestyńskie ambulanse, trudno na to patrzeć i dla większości porządnych ludzi na świecie to jest haniebne. Od czasu jednak, kiedy Hamas w 2002 roku po raz pierwszy użył ambulansów Czerwonego Półksiężyca do szmuglowania zamachowców-samobójców oraz materiałów wybuchowych (zaczynając od kobiety, zamachowczyni Wafy Idris, która pracowała jako sekretarka medyczna dla Palestyńskiego Czerwonego Półksiężyca) i ambulanse stały się wspólnikami w mordowaniu niewinnych Izraelczyków… jaki wybór ma Izrael?! Sprawy nie są proste. Każdy inny kraj zrobiłby to samo. Bardzo łatwo jest krytykować z twojego wygodnego fotela. Jednym z moich ulubionych zdań jest: “Każdy walczy w bitwie, o której nic nie wiesz, bądź ostrożny w ocenach”. Może od czasu do czasu zastosowałbyś to do swojego postrzegania Izraela, kraju, który codziennie stoi w obliczu morderczych gróźb z powodu samego swojego istnienia. O tych wyzwaniach nie wiesz nic, żyjąc w Nowym Jorku czy Londynie.

Może dziś wieczorem, kiedy będziesz modlić się z Palestynę, mógłbyś także pomyśleć o milionach izraelskich rodzin. O normalnych ludziach, którzy biegną do schronów z dziećmi, modląc się, by to się szybko skończyło. Jest cierpienie po OBU stronach. Prawdziwi ludzie z prawdziwymi marzeniami po OBU stronach.

Jeśli jesteś wystarczająco odważny, by podzielić się tym tekstem, możesz mieć przyjaciół, którzy zajmują się mądrymi pytaniami “a co z tym, czy tamtym?”, jak scenariusz kogoś, kto nie potrafi zmusić się, by być czymkolwiek innym poza izraelożercą. “A co z osiedlami? Co z punktami kontrolnymi?” pytają, jak gdyby nie przeczytali ani słowa z tego, co napisałem. Pewnie, są problemy w regionie – w regionie pełnym problemów. Wiele z tych problemów zasługuje na własną książkę, ale one nie są TYM problemem. Hamas chce zniknięcia Izraela i śmierci Żydów. Prezydent Iranu, największego sponsora terroryzmu na ziemi, powiedział dosłownie: „Izrael będzie wymazany z mapy”, wysyłając równocześnie olbrzymie transporty rakiet do Gazy w próbie uczynienia tego celu rzeczywistością. Sam widziałem skonfiskowaną irańską broń.

Mam dość.

Autentycznie mam dość. Napisałem to w ciągu 20 minut prosto z głębi mojej frustracji. Nie oczekuję, że wielu ludzi przeczyta wszystko, co napisałem, ale jeśli spowoduje, że JEDNA osoba pomyśli dwa razy, kiedy jej ulubiony celebryta znowu będzie demonizował Izrael, było warto to napisać.


Blake Ezra – Badacz i dziennikarz piszący o sprawach Bliskiego Wschodu. Studiował historię Bliskiego Wschodu na Manchester University.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Let’s Talk About Reporting in War Zones

Let’s Talk About Reporting in War Zones


LEE SMITH


The Associated Press claims it never knowingly shared a building with Hamas in Gaza. Its own correspondents—and former Obama administration officials—know better.

MAHMUD HAMS/AFP VIA GETTY IMAGES / The Jala Tower destroyed in an Israeli airstrike in Gaza City, May 15, 2021.

Over the weekend, the Israel Defense Forces demolished a building in Gaza that the Associated Press had shared with intelligence services of the Palestinian terror group Hamas. All of the AP reporters had been advised by the IDF to evacuate the building well before the strike, but that didn’t stop a flood of righteous indignation after the bombing. “AP’s bureau has been in this building for 15 years,” the wire service’s head, Gary Pruitt, said in a statement. “We have had no indication Hamas was in the building or active in the building. This is something we actively check to the best of our ability. We would never knowingly put our journalists at risk.”

This is dishonest: The AP reporters certainly knew they had Hamas neighbors. In fact, Tommy Vietor, former spokesperson for the National Security Council under President Barack Obama, even said as much on Saturday. “I talked to someone who *used* to work out of that building periodically who said he believed there may have been Hamas offices there,” Vietor tweeted. In other words, anyone who worked in the building on a regular basis understood that they likely shared an address with the Islamic Resistance Movement. Vietor also acknowledged on Twitter that terror groups “purposefully co-locate operations with civilians. But that is not a new problem.” Terror groups use human shields, and the press apparently volunteers to shield them.

Here’s the thing: There’s nothing surprising about Western press organizations making arrangements with terror regimes. It happens all the time in the Middle East. CNN refrained from reporting on Saddam Hussein’s atrocities in Iraq in order to keep its office in Baghdad open. The New York Times famously led a tour group to the Islamic Republic of Iran.

This situation is even more overt and obvious in Gaza. The only reason a press outfit like the AP has to open a bureau there is to cover Hamas, but it’s never been interested in reporting on how the group stores missiles in homes, schools, and hospitals, or on how little of the money it receives from Tehran goes to building civilian infrastructure or responsible governance. That’s because the only story Hamas wants coming out of Gaza is about the fundamental evil of the Zionist entity. Through direct threats as well as fixers and minders appointed to steer journalists in the right direction, Hamas lets every press outfit and journalist in Gaza know that if they do not understand this fundamental angle, they are not welcome in Gaza. A reporter’s life may even depend on understanding those red lines.

Tablet contributor and former AP Jerusalem bureau correspondent Matti Friedman explained the situation in a 2014 Atlantic essay: “I was informed by the bureau’s senior editors that our Palestinian reporter in Gaza couldn’t possibly provide critical coverage of Hamas because doing so would put him in danger.” In this context, sharing building space with Hamas is like a pledge of good faith: We understand your terms, we mean you no harm, and to show that we will continue to abide by your rules, we will cement our relationship by living together as neighbors to share your triumphs and endure your trials.

Why would Western journalists agree to be shepherded by a terror organization so driven by Jew-hatred that it hides behind innocent people and sees Palestinian deaths caused by its own rocket misfires as acceptable collateral damage? For the story, of course. Since Israel’s 2005 withdrawal from Gaza and the kidnapping of IDF Corporal Gilad Shalit in 2006—roughly when the AP started renting space in the building it shared with Hamas—that story has been war with Israel, including several sizable operations that Jerusalem has labeled Cast Lead (2009), Pillar of Cloud (2012), Protective Edge (2014), and now the current engagement. Since Western journalists cannot write critically of Hamas for fear of expulsion or even harm, their war reporting is usually nothing other than an amplification of Hamas propaganda. They are in Gaza only to relay to the rest of the world an Iranian-backed terror organization’s messaging about its ongoing war with the Jewish state.

Still, there’s something noteworthy about the latest AP story: If a former Obama administration official without a Middle East portfolio knew the AP shared a building with Hamas intelligence services, then the Obama alumni who now staff the Biden administration also know it. That’s embarrassing not only for Secretary of State Antony Blinken, who phoned the head of the AP over the weekend, but also for President Joe Biden, who called Prime Minister Benjamin Netanyahu to complain about civilian casualties after the building was leveled. It gives the impression that the Biden team is coordinating with media operatives to lay down cover for a terror regime, which is probably why the Israeli government leaked to the press that it briefed Biden and his colleagues on the “smoking gun” evidence showing that the AP and Hamas worked out of the same building.

Thus, when Pruitt says that “the world will know less about what is happening in Gaza because of what happened today,” he is being disingenuous. It only means that one of Hamas’ useful idiots in the American press was exposed.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Untold Archaeology of the Temple Mount — Rare Footage

Untold Archaeology of the Temple Mount — Rare Footage


Sergio & Rhoda in Israel


Archaeology at the Temple Mount is strictly forbidden. However, over the past hundred years, the Temple Mount went through many renovations, during which archaeologists were able to document incredible findings. These findings and much more we reveal in this video.
We will enter the Temple Mount through the Moors Gate, walk to the Dome of the Rock and examine where the Ark of the Covenant could have stood, see the Golden Gate, and then peak into the archives of the Al-Aqsa mosque to find out what lies underneath it.
So join us for this adventure as we explore the Temple Mount.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Wojna w Gazie. Antysemityzm jako narzędzie polityki w zapalnym regionie świata [WARSZAWSKI]

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan. (Fot. Adem Altan / AFP / East News)


Wojna w Gazie. Antysemityzm jako narzędzie polityki w zapalnym regionie świata [WARSZAWSKI]

Dawid Warszawski


Z perspektywy Izraela oba projekty imperialne, irański i turecki, są śmiertelnym zagrożeniem. Stąd zbliżenie z umiarkowanymi sunnickimi monarchiami Zatoki, które dużo słabiej niż przy poprzednich rundach walk w Gazie potępiają działania Izraela.

Dawid Warszawski

„A dokąd to, ty żydowskie nasienie?” – odpowiedział Reçep Tayyip Erdogan, gdy ktoś z tłumu krzyknął, że to rząd jest winny nieszczęścia – a potem usiłował uciec przed ochroniarzami premiera.

W 2014 r. w katastrofie górniczej w mieście Soma zginęło trzysta osób i Erdogan, podówczas szef rządu, przybył na miejsce zdarzenia. Jego spontaniczny okrzyk, w którym uznał za Żyda kogoś, kto się z nim nie zgadzał, uchwyciło opublikowane przez prasę opozycyjną amatorskie nagranie wideo, podobnie jak siarczysty policzek wymierzony następnie „żydowskiemu nasieniu” przez doradcę premiera.

Dziś w Turcji nie ma już prawie prasy opozycyjnej, takie wideo raczej nie mogłoby zostać opublikowane, a za odłożenie na ziemię gazety ze zdjęciem Erdogana, obecnie głowy państwa, prezydentem do dołu, można trafić do więzienia.

Ale żadna cenzura nie skrywa głębokiego antysemityzmu przywódcy Turcji.

Komentując obecny konflikt w Gazie, Erdogan stwierdził, że Izraelczycy „to mordercy, do tego stopnia, że zabijają dzieci zaledwie pięcio- czy sześcioletnie. Zadowolą się dopiero wypiciem ich krwi”.

Departament Stanu USA potępił tę wypowiedź, określając ją jako antysemicką. W odpowiedzi rzecznik prezydenckiej partii AKP uznał stanowisko amerykańskiej dyplomacji za „nielogiczne i nieprawdziwe” oraz za „kłamstwo na temat naszego prezydenta”.

„A dokąd to, ty żydowskie nasienie?” – odpowiedział Reçep Tayyip Erdogan, gdy ktoś z tłumu krzyknął, że to rząd jest winny nieszczęścia – a potem usiłował uciec przed ochroniarzami premiera.

W 2014 r. w katastrofie górniczej w mieście Soma zginęło trzysta osób i Erdogan, podówczas szef rządu, przybył na miejsce zdarzenia. Jego spontaniczny okrzyk, w którym uznał za Żyda kogoś, kto się z nim nie zgadzał, uchwyciło opublikowane przez prasę opozycyjną amatorskie nagranie wideo, podobnie jak siarczysty policzek wymierzony następnie „żydowskiemu nasieniu” przez doradcę premiera.

Dziś w Turcji nie ma już prawie prasy opozycyjnej, takie wideo raczej nie mogłoby zostać opublikowane, a za odłożenie na ziemię gazety ze zdjęciem Erdogana, obecnie głowy państwa, prezydentem do dołu, można trafić do więzienia.

Ale żadna cenzura nie skrywa głębokiego antysemityzmu przywódcy Turcji.

Komentując obecny konflikt w Gazie, Erdogan stwierdził, że Izraelczycy „to mordercy, do tego stopnia, że zabijają dzieci zaledwie pięcio- czy sześcioletnie. Zadowolą się dopiero wypiciem ich krwi”.

Departament Stanu USA potępił tę wypowiedź, określając ją jako antysemicką. W odpowiedzi rzecznik prezydenckiej partii AKP uznał stanowisko amerykańskiej dyplomacji za „nielogiczne i nieprawdziwe” oraz za „kłamstwo na temat naszego prezydenta”.

Jeżeli oskarżanie Izraelczyków o chęć picia krwi dzieci nie jest antysemickie, to nic antysemickie nie jest, a Erdogan po prostu wyrażał dopuszczalną opinię na temat ich motywacji. Podobnie ks. prof. Tadeusz Guz, który uznał żydowskie mordy rytualne za fakt historyczny, wyrażał jedynie, zdaniem KUL, „naukowo dopuszczalny pogląd”, który najwyraźniej antysemicki nie jest, skoro katolicka uczelnia równocześnie antysemityzm potępiła.

Erdogan, który wielokrotnie mówił, że „dla antysemityzmu w Turcji nie ma miejsca”, i wzywał Europę, by walczyła z islamofobią „tak, jak z antysemityzmem”, jeszcze w 2004 r. otrzymał od amerykańskiej Ligi do Walki ze Zniesławieniem (ADL) nagrodę za wspieranie pluralizmu i tolerancji.

Zarazem jednak turecki prezydent wielokrotnie, nie tylko w emocjonalnej reakcji w Somie, dawał wyraz swym antysemickim uprzedzeniom.

Podczas wielkich protestów w Stambule w 2013 r. Erdogan obarczył odpowiedzialnością za nie „lobby stóp procentowych”, za którym stoi ukryty „arcymózg”. „A kto to ten arcymózg? Już dobrze wiecie kto” – wyjaśnił parlamentowi.

Mądrej głowie dość dwie słowie – a tym, którzy jeszcze nie rozumieli, sytuację wyjaśnił film dokumentalny tureckiej telewizji, który zaczynał się od tych właśnie słów Erdogana, by przejść następnie do szczegółów żydowskiego spisku, od 3,5 tys. lat rządzącego światem.

Nowe podręczniki, nowa narracja

Tu nie chodzi tylko o emocjonalną retorykę. W 2017 r. w Turcji zmieniono podręczniki szkolne: ich nowe wersje nie nazywają już Żydów i chrześcijan, zgodnie z Koranem, „Narodami Księgi”, którym należy się od muzułmanów ochrona i poszanowanie, lecz po prostu i praktyczniej: „niewiernymi”.

Podręczniki do historii uczą teraz o europejskim spisku przeciwko imperium otomańskiemu pod koniec XIX w., w którym uczestniczyć miała sieć francuskich szkół żydowskich Alliance Israelite Universelle, a także żydowskie kluby sportowe Makabi.

Mieszkający w USA turecki duchowny Fethullah Gülen, którego Erdogan stale oskarża, bez przekonujących dowodów, o sprawstwo nieudanego zamachu stanu z 2016 r., miałby być, według tureckiej prasy, Żydem. Żydem niemal automatycznie staje się każdy, kto się Erdoganowi przeciwstawia, a niewielka i nieistniejąca już sekta żydowskich konwertytów na islam, Dönmeh (przypominająca frankistów z końca I Rzeczypospolitej) rozrasta się w tych publikacjach w groźny spisek, nieustannie zagrażający samemu istnieniu państwa.

Nieliczna, 17-tysięczna turecka społeczność żydowska usiłuje w tej sytuacji udowodnić swoją lojalność, potępiając przy każdej okazji rząd Netanjahu i broniąc Erdogana przed zarzutem antysemityzmu.

Tak było i teraz: w oświadczeniu na Twitterze tureccy Żydzi stwierdzili, że sugerowanie, iż Erdogan jest antysemitą, „jest niesprawiedliwe i godne potępienia”. Podobną strategię przyjęła równie zastraszona społeczność ormiańska, odmawiając uznania ludobójstwa Ormian sprzed ponad stu lat za ludobójstwo i odpierając zarzuty o dyskryminację Ormian w dzisiejszej Turcji.

Potępianie przez Erdogana izraelskich działań w Gazie ma już długą tradycję. Podczas poprzedniej rundy walk, w 2014 r., stwierdził, że Izrael „od 1948 r. popełnia ludobójstwo w każdy ramadan”. „Nie mają sumienia, nie mają honoru, nie mają dumy. Dzień i noc potępiają Hitlera, ale prześcignęli go w barbarzyństwie” – pomstował.

Gdy w odpowiedzi ADL zażądała zwrotu swej nagrody, Erdogan odparł, że odsyła ją „z radością”. Z jego słów jednak wynikało, że Hitler był barbarzyńcą, acz mniejszym niż Netanjahu – tymczasem komentator prorządowego „Yeni Akit” napisał: „Boże, błogosław Hitlera!”. Kto jeszcze śmiałby twierdzić, że w Turcji nie ma pluralizmu?

Kiedy Turcja uznała Izrael za wroga

Zarazem jednak należy pamiętać, że stosunki izraelsko-tureckie nie sprowadzają się jedynie do nienawistnej retoryki Erdogana.

Turcja, jako pierwsze państwo muzułmańskie, uznała Izrael już w 1949 r. W latach 70. Ankara zbliżyła się wprawdzie do bloku sowieckiego i przejęła jego antyizraelską retorykę, włącznie z poparciem haniebnej ONZ-owskiej rezolucji uznającej syjonizm za rasizm. Ale po rozpoczęciu przez Izrael procesu pokojowego z Palestyńczykami, i równoczesnym nasileniem konfliktu Turcji z Kurdami, oba kraje zbliżyły się bardzo. Ankara obawiała się poparcia Jerozolimy dla Kurdów i liczyła na współpracę wojskową z Izraelem. Okręty wojenne obu krajów gościły w portach tego drugiego, izraelskie lotnictwo ćwiczyło w Turcji.

Zwrot nastąpił w 2008 r. – po pierwszej izraelskiej operacji w Gazie od czasu wycofania się z niej w 2005 r. Erdogan wówczas był blisko wynegocjowania pokoju między Izraelem a Syrią – i był też, co zrozumiałe, oburzony, że ówczesny premier Ehud Olmert nie uprzedził go o planowanej operacji, choć spotkali się na dwa dni przed jej rozpoczęciem. Erdogan potępił wówczas Izrael, a rok później, wykrzykując: „Zabijać to wy dobrze umiecie!” zerwał debatę z izraelskim prezydentem Szymonem Peresem w Davos.

W 2010 r. izraelscy komandosi dokonali desantu na turecki statek płynący do Gazy z pomocą humanitarną, wbrew izraelskiej blokadzie. W walkach na pokładzie zginęło dziesięciu tureckich aktywistów, co zasadnie wzburzyło turecką opinię publiczną. Wprawdzie komisja ONZ uznała, że blokada była legalna, zaś jej forsowanie – nie, a Izrael po kilku latach wyraził żal i wypłacił odszkodowanie, przepaść między oboma krajami była już nie do zasypania.

Można przecież krytykować, czy wręcz bezwzględnie potępiać, operacje Izraela w Gazie – ale bez uciekania się do twierdzeń, że Izraelczycy prześcigają Hitlera czy że pragną pić krew palestyńskich dzieci. Takich słów nie tłumaczy nawet emocja chwili, którą od biedy Erdogan mógłby się usprawiedliwiać – czego zresztą nigdy nie uczynił. Wyrażają one najwyraźniej głębokie przekonania tureckiego prezydenta, który musiał być świadom, że będzie za nie potępiony przez część opinii międzynarodowej.

Tyle tylko, że skierowane one są najwyraźniej do innej części tej opinii.

Plan Turcji wymaga taktycznej współpracy z Iranem

Turcja od lat wspiera islamskich fundamentalistów szyickich z Bractwa Muzułmańskiego. Oznacza to poparcie dla Hamasu, ale także dla obalonego przez wojsko rządu Bractwa w Egipcie czy ruchów fundamentalistycznych w innych krajach arabskich. Popiera ją w tym, jako jedyne państwo arabskie, Katar – oraz Iran, choć szyicki.

Z perspektywy Teheranu nie tylko szyicki Hezbollah w Libanie, ale i szyicki Hamas zasługują na pomoc, gdyż dążą do ustanowienia reżimów teokratycznych i walczą ze skażonymi współpracą z Zachodem umiarkowanymi arabskimi reżimami. Strategicznym celem Iranu jest wzmocnienie „łuku szyickiego”, ciągnącego się od Libanu, przez Syrię i Irak, do Iranu, i dalej do Jemenu na południu, ale także do Pakistanu i Afganistanu na wschodzie, gdzie szyickie mniejszości prześladowane są przez sunnickie rządy.

Erdoganowi zaś marzy się odbudowa w jakiejś postaci otomańskiej strefy wpływów – od Sarajewa po libijski Trypolis. Te cele są ze sobą sprzeczne, ale strategiczne różnice nie wykluczają taktycznej współpracy.

Izrael też zawiera taktyczne sojusze

Z perspektywy Izraela oba projekty imperialne, irański i turecki, są śmiertelnym zagrożeniem. Stąd zbliżenie, przypieczętowane Porozumieniami Abrahamowymi, z umiarkowanymi sunnickimi monarchiami Zatoki, które z kolei powoduje, że opinia arabska dużo mniej niż przy poprzednich rundach walk w Gazie potępia działania Izraela.

Arabowie nie polubili wprawdzie państwa żydowskiego – opinia publiczna państw, które nawiązały stosunki z Jerozolimą, jest mu niechętna – ale jeszcze bardziej obawiają się Iranu. Hamas, zbrojony przez Iran i finansowany przez bojkotowany przez pozostałe państwa Zatoki Katar, nie może liczyć na ich sympatię.

Co więcej, interesy związane z eksploatacją gazu spod dna Morza Śródziemnego zbliżyły Izrael do innych państw z tych złóż korzystających, zwłaszcza do Egiptu i wspierających go Emiratów, oraz do państw zagrożonych jednostronnymi działaniami Turcji na tym akwenie, czyli Grecji i Cypru oraz wspierającej je Francji.

Te dwa oddzielne sojusze są dla Jerozolimy zbyt ważne, by narażała je dla hipotetycznej odwilży z Turcją, do której jeszcze kilka miesięcy temu namawiał Erdogan. „Nasze serce pragnie, byśmy przesunęli nasze stosunki z nimi [Izraelem] w lepsze miejsce” – mówił w grudniu turecki prezydent.

Co więcej, izraelskie warunki takiego zbliżenia: zerwanie ze wspomaganiem Hamasu, wyrzeczenie się działań w Jerozolimie, o której Erdogan mówi „nasze [tj. otomańskie] miasto”, oraz stonowanie antyizraelskiej retoryki nawet przed obecnym kryzysem były zapewne dla Ankary nie do przyjęcia.

Na konto przyszłej odwilży Jerozolima powstrzymywała się haniebnie przed uznaniem ludobójstwa Ormian – ale było to dla Ankary niewystarczającym gestem. A skoro zbliżenie okazało się niemożliwe, turecki prezydent dał upust swej nienawiści.

W poniedziałkowej rozmowie z papieżem Franciszkiem Erdogan wezwał, by „cała ludzkość zjednoczyła się przeciwko Izraelowi”. W rozmowie z Putinem apelował, by „Izrael ukarać tak surowo, jak to tylko możliwe”.

Turcja, okupująca północny Cypr, północną Syrię i obszary w Iraku, winna – według własnych szacunków – śmierci ponad 7 tysięcy Kurdów tylko w ostatnich sześciu lat – słabo się, rzecz jasna, nadaje na organizatora moralnej krucjaty ludzkości przeciw Izraelowi.

Ale ostatni wybuch Erdogana oznacza, że mimo taktycznych wspólnot interesów w Syrii i Azerbejdżanie, wspólnie dobrych stosunków z Moskwą i pogarszających się z Waszyngtonem, dwa z trzech niearabskich państw Bliskiego Wschodu znalazły się na kursie kolizyjnym.

Zaś pogarszająca się na skutek kryzysu ekonomicznego, złej reakcji na pandemię i nierozwiązanego kryzysu politycznego sytuacja tureckiego prezydenta będzie go zapewne skłaniać do dodatkowego nakręcania napięć.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


The state erects a monument to a relative of the deputy minister, but there is no trace of my ancestors

Mikhal Dekel was born in Haifa, Israel, to a Holocaust refugee father and an Israeli-born mother. Over the course of seven intense years, she completed her mandatory military service, earned an L.L.B. from Tel Aviv University’s Buchmann School of Law, interned at the Tel Aviv State Attorney’s Office and joined the Israel Bar Association, before deciding to take a complete break. In New York, where she traveled to regroup, she worked odd jobs, sat for hours at the MOMA before Monet’s Water Lilies, and eventually began a graduate program in English at the City College of New York and then a Doctoral program at Columbia University. She now lives in Manhattan with her family, teaches English and Comparative Literature at the City College and the CUNY Graduate Center, and directs CCNY’s Rifkind Center for the Humanities and Arts.

Tehran Children is the culmination of Mikhal’s decade-long journey to understand her father and the odyssey at the core of his young adulthood—an experience which he never talked about, though it informed every aspect of his being. His wartime odyssey was also part of a larger chapter in the history of World War II, that of refugees in Central Asia and the Middle East. The fact that most Polish Jews who survived the war had followed this path was virtually unknown at the time when she began writing.

Prior to Tehran Children, Mikhal had published two books: The Universal Jew: Masculinity, Modernity and the Zionist Moment and the Hebrew monograph Oedipus be-Kishinev (Oedipus in Kishinev). She has also published numerous articles and blogs on topics such as George Eliot’s Hebrew translations, tragedy and revenge in Israeli literature, and autism and the English novel. Her scholarly work has received support from the National Endowment of the Arts, the Mellon Foundation, and the Lady Davis Foundation, among others.

recommended by: Eva Rozenbaum Yerushalmi

At CCNY, Mikhal teaches courses on Literature and Theory of Migrations; the Historical Memoir; Representations of Trauma; Law and Literature, and other topics. Mikhal also directs the Rifkind Center for the Humanities and Arts at CCNY, which under her leadership has supported faculty research, awarded fellowships and hosted talks, conferences and interdisciplinary seminars that seek to broaden academic conversation. Timothy Snyder, Susan Faludi, Maria Hinojosa and Keeanga Taylor have been recent speakers. For more info, visit rifkindcenter.org.


The state erects a monument to a relative of the deputy minister, but there is no trace of my ancestors

Mikhal Dekel


Download the PDF file .


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com