Reakcja palestyńskiego kandydata Jusufa Dżabarina z partii Wspólna Lista (Joint List) reaguje na wyniki sondaży typu exit poll podczas wyborów krajowych w Izraelu; siedziba partii w Nazarecie, północny Izrael, 27 października 2026 r. (Fot. REUTERS/Jamal Awad)
Dentysta, syjonista, komuniści. Co warto wiedzieć o partiach arabskich Izraela?
Marta Urzędowska
Arabskie ugrupowania Raam i Wspólna Lista wprowadzą do 120-osobowego Knesetu 19 deputowanych. To siła, której Izraelczycy nie mogą zignorować.
We wtorkowych (27.10) wyborach parlamentarnych do Knesetu żaden z bloków nie zdobył większości 61 mandatów w 120-osobowym parlamencie, które pozwoliłyby na samodzielnie utworzenie rządu. Blok Benjamina Netanjahu zdobył 53 mandaty, a blok opozycji, na którego czele stoi były szef sztabu generalnego Gadi Eisenkot – 48.
Raam i Jedna Lista, arabskie partie opozycyjne wobec Netanjahu, uzyskały razem 19 mandatów, co sprawia, że będą liczącą się siłą w nowym parlamencie. Jeśli Eisenkot i jego sojusznicy zechcą odsunąć byłego premiera od władzy i utworzyć rząd, będą musieli wejść w koalicję z Arabami, choć w kampanii wykluczali taką możliwość.
Kim są izraelscy Arabowie?
Arabscy obywatele Izraela stanowią jedną piątą społeczeństwa. W większości są potomkami Palestyńczyków, którzy po powstaniu państwa Izrael i wybuchu pierwszej wojny arabsko-izraelskiej w 1948 roku pozostali na swoich terenach.
Dziś, choć są obywatelami Izraela i mają prawo głosu, a wielu zajmuje wysokie stanowiska, żyją nieco osobno. Zamieszkują przeważnie inne miejscowości i dzielnice niż Żydzi i skarżą się, że są w Izraelu dyskryminowani. Przejawia się to chociażby w tym, że tam, gdzie mieszkają, policja mniej skutecznie walczy z przestępczością.
W 2025 roku wśród izraelskich Arabów odnotowano 252 zabójstwa – pięciokrotnie więcej niż wśród Żydów. Według sondaży dla ponad połowy arabskich wyborców walka z przestępczością była w tych wyborach najważniejszą kwestią.
Arabowie tłumnie poszli do wyborów – głos oddało aż 77 proc. osób uprawnionych. Wcześniej przez dekady arabscy wyborcy bojkotowali izraelskie wybory. Tłumaczyli, że sankcjonują one nierówne traktowanie ich przez izraelskie władze oraz politykę Izraela na terenach palestyńskich – w Strefie Gazy i na Zachodnim Brzegu Jordanu.
Obecny rząd Izraela często przedstawia arabskich obywateli jako zagrożenie dla żydowskiej tożsamości państwa, a sam Netanjahu w kampanii wyborczej regularnie straszył Izraelczyków rządami Arabów, które miałyby zapanować, jeśli nie wybiorą jego bloku.
Raam – partia dentysty, mediatora i sprytnego polityka
Partia Raam zdobyła 7 mandatów, a Wspólna Lista, na której znalazło się kilka arabskich ugrupowań – 12. Doświadczenie w rządzeniu ma tylko Raam – w 2021 r. dołączyła do koalicji przeciwników Benjamina Netanjahu, którą kierował premier Naftali Bennett.
Raam, czyli Zjednoczona Lista Arabska, została utworzona w 1996 roku i wywodzi się, podobnie jak Hamas, z ideologii islamskiej Bractwa Muzułmańskiego. Jest partią islamistyczną i konserwatywną obyczajowo, ale opowiada się za współistnieniem Arabów i Żydów w jednym państwie.
Palestyński kandydat Mansour Abbas, lider partii Raam, trzyma na rękach córkę podczas oddawania głosu w lokalu wyborczym w dniu wyborów krajowych w Izraelu; Maghar, Izrael, 27 października 2026 r. Fot. REUTERS/Rami Shlush
Jej szef, Mansur Abbas, były dentysta, pragmatycznie zakłada, że arabskie ugrupowania, jeżeli chcą mieć wpływ na sytuację w kraju, muszą być nie tylko obecne w parlamencie, ale też w rządzie. Żonaty, ojciec trojga dzieci, syn sklepikarza, urodził się w miasteczku Maghar w Galilei, zamieszkanym przez druzów, chrześcijan i muzułmanów. Podobnie jak jego ojciec, często pośredniczył w sporach między mieszkańcami, a w 2019 r. pierwszy raz wszedł do Knesetu.
Abbas jako szef partii rzadko wspomina o losie Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu i w Gazie – skupia się na arabskich obywatelach Izraela. To dla nich chce ugrać jak najwięcej. Uznawany jest za sprytnego polityka – po ataku Hamasu na Izrael z października 2023 r. błyskawicznie potępił terrorystów i pomagał znaleźć zakwaterowanie Izraelczykom uciekającym z terenów przy granicy ze Strefą Gazy. Jednocześnie do dziś odmawia uznania Hamasu za organizację terrorystyczną.
Żeby przekonać do siebie żydowskich wyborców, na początku września dokooptował do swojej partii Joawa Segalowicza, znanego syjonistę, weterana izraelskiej armii, i dał mu drugie miejsce na liście kandydatów swojej partii. Segalowicz pracował przez trzy dekady w policji, był też wiceministrem ds. bezpieczeństwa narodowego.
Decyzja Abbasa wywołała duże porusenie, bo wcześniej w skład arabskich partii wchodzili tylko Żydzi ze skrajnie lewicowych środowisk. – W każdym pokoleniu przychodzi moment, kiedy strach i nadzieja stoją razem. Dziś wieczorem, tutaj, wygrała nadzieja – przekonywał Abbas, stojąc obok Segalowicza na konferencji prasowej, na której poinformował o jego dołączeniu do Raam. – Witaj Joaw, mamy robotę do wykonania – dodał.
Wspólna lista: Sojusz komunistów i nacjonalistów. Wśród nich weterani izraelskiej polityki
Drugie arabskie ugrupowanie, Wspólna Lista, to sojusz trzech partii reprezentujących palestyńskich obywateli Izraela, których liderem jest Jusuf Dżabarin. W skład sojuszu wchodzą partie, które mocno się od siebie różnią: Balad jest ugrupowaniem palestyńskich nacjonalistów, Hadasz to partia komunistów, a Taal jest świecka.
Wspólna Lista opowiada się za równymi prawami dla arabskich Izraelczyków, zakończeniem izraelskiej okupacji Zachodniego Brzegu, a w przyszłości – za utworzeniem państwa palestyńskiego. Sojusz nie zamierza wchodzić do rządu – chce zostać w parlamentarnej opozycji.
Dżabarin jest prawnikiem, specjalistą od prawa konstytucyjnego i praw człowieka, studiował w Jerozolimie i w Waszyngtonie. W latach 2015–2021 był szefem parlamentarnej komisji ds. praw dziecka, jako pierwszy Arab na tym stanowisku. Wiosną b. roku wygrał wewnętrzne wybory w Hadasz i został szefem partii, a przed wyborami stanął na czele całej Wspólnej Listy.
Jego poprzednik na stanowisku szefa Hadaszu i Wspólnej Listy, Ajman Ode, to prawnik i jeden z bardziej znanych arabskich polityków w Izraelu. To on w 2015 r. poprowadził Wspólną Listę do jej najlepszego wyniku w historii – 13 mandatów. Jest zwolennikiem uczestniczenia Arabów w izraelskiej polityce, a nie bojkotowania jej.
Z kolei liderem Taal jest Ahmad Tibi, jeden z najdłużej działających arabskich posłów w Knesecie, w którym zasiada od ponad ćwierć wieku. Lekarz z wykształcenia, wielokrotnie pełnił funkcję wiceprzewodniczącego parlamentu.
Najbardziej kontrowersyjnym przywódcą partii wchodzących w skład Wspólnej Listy jest Sami Abu Szehade, lider Baladu. Nie wszedł do nowego Knesetu, bo został wykluczony z wyborów przez Centralną Komisję Wyborczą. Powodem był artykuł jaki opublikował dzień po ataku Hamasu na Izrael z 7 października 2023 r., który brzmiał jak usprawiedliwianie ataku palestyńskich terrorystów, którzy bestialsko zabili 1,2 tys. osób, a 250 porwali do Gazy.
Redakcja: Iwona Görke
Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


