Izrael: Netanjahu kwestionuje wyniki wyborów. “Zostały skradzione!”

Lider partii Likud Benjamin Netanjahu wygłasza oświadczenie po ogłoszeniu sondaży exit poll w wyborach krajowych w Izraelu; sztab wyborczy partii Likud w Jerozolimie, 28 października 2026 r. (Fot. REUTERS/Ammar Awad)


Izrael: Netanjahu kwestionuje wyniki wyborów. “Zostały skradzione!”

Marta Urzędowska


Lider Likudu Benjamin Netanjahu podważa wyniki wyborów i oskarża Turcję i Katar o finansowanie arabskich partii.

Ostateczne wyniki wyborów do Knesetu, które odbyły się w Izraelu we wtorek 27 października, Centralna Komisja Wyborcza opublikowała w piątek 30 października nad ranem. Żaden z bloków nie zdobył 61 mandatów w 120-osobowym parlamencie, które wystarczyłyby do samodzielnego utworzenia nowego rządu.

Blok prawicowych i skrajnie prawicowych partii, na którego czele stoi ustępujący premier Benjamin Netanjahu, zdobył 53 mandaty (w poprzednim miał ich 68), a jego partia Likud – 27 mandatów, co sprawia, że pozostaje największym ugrupowaniem.

Blok partii opozycyjnych, któremu przewodzi były szef Sztabu Generalnego Gadi Eisenkot, uzyskał 48 mandatów, a jego partia Jaszar (Prosto) – 21.

Dwie partie arabskie, opozycyjne wobec Netanjahu, Raam i Wspólna Lista, zdobyły łącznie 19 mandatów (poprzednio miały ich 10). Ich sukces oznacza, że lider, któremu powierzone zostanie utworzenia nowego rządu, będzie musiał poważnie rozważyć zaproszenie Arabów do koalicji, choć w toku kampanii wyborczej obie strony – zarówno blok, któremu przewodzi Netanjahu, jak i Eisenkot – zdecydowanie odrzucały taką możliwość.

Izrael może czekać wiele dni, albo nawet tygodni impasu i koalicyjnych negocjacji, które mogą zakończyć się utworzeniem rządu jedności narodowej Netanjahu i Eisenkota, rządem mniejszościowym Eisenkota wspieranym z zewnątrz przez partie arabskie, prawicową koalicją z udziałem Netanjahu i polityków, którzy przeszliby do niego z bloku Eisenkota, albo nowymi wyborami.

Likud: Wybory w Izraelu zostały skradzione

Podczas, gdy Izraelczycy szykują się na przedłużający się polityczny chaos, Netanjahu w czwartek dolał oliwy do ognia. Oskarżył partię Raam o kupowanie głosów za pieniądze od Kataru i Turcji, co miałoby wpłynąć na wyniki izraelskich wyborów.

„Skandal Raamgate to polityczne trzęsienie ziemi. Wybory w Izraelu zostały skradzione!” – oświadczył w czwartek Likud w partyjnym komunikacie w serwisie X. „Po ujawnieniu, że zagraniczne podmioty próbowały przejąć Kneset, jest jasne, że żadna partia syjonistyczna nie powinna współpracować z Raam i Wspólną Listą, zmieniać przewodniczącego Knesetu za pomocą kupionych głosów ani tworzyć rządu niebezpiecznego dla Izraela” – twierdzi Likud.

Post na swoim koncie udostępnił także Netanjahu.

Już podczas wtorkowego głosowania izraelski premier obwieścił, że przedstawicieli arabskich partii złapano z kopertami pełnymi gotówki, a Likud powtórzył oskarżenia w środę i czwartek. Policja potwierdziła zatrzymanie trzech podejrzanych, ale Centralna Komisja Wyborcza uznała incydent za odosobniony przypadek.

Netanjahu skomentował wysoką frekwencję (wyniosła ok. 77 proc.) wśród Arabów, nazywając ją „sytuacją nadzwyczajną” i „kwestią życia lub śmierci”, po czym wezwał zwolenników prawicy, by tym bardziej poszli głosować.

Arabowie stanowią ok. jedną piątą ludności Izraela. Latami, jak przypomina BBC, bojkotowali izraelskie wybory, uznając je za legitymizowanie systemu, który traktuje ich jak obywateli drugiej kategorii, ale tym razem poszli tłumnie do wyborów, żeby odsunąć od władzy skrajnie prawicowy i skrajnie antypalestyński rząd.

Wybory w Izraelu. “Netanjahu próbuje zakwestionować wyniki wyborów”

Lider Raam Mansur Abbas zaprzeczył wszelkim nieprawidłowościom, a Wspólna Lista oskarżyła blok Netanjahu o prowadzenie „kampanii podżegania” wynikającej z obaw o wzrost politycznych wpływów arabskich wyborców.

– Przegrana strona konstruuje rasistowskie oszczerstwo i próbuje odwrócić wyniki wyborów – stwierdził w czwartek (29.10) Sami Abu Szehade ze Wspólnej Listy.

Zarzuty ustępującego premiera odrzucają także politycy opozycyjnego bloku Eisenkota. – Netanjahu próbuje zakwestionować wyniki wyborów – stwierdził lider lewicowej partii Demokraci Jair Golan.

Także według Eisekota „Likud i Netanjahu rozpoczęli skoordynowaną, zorganizowaną kampanię w celu podważenia prawomocności wyników wyborów”. Jednocześnie lider opozycji przyznał, że został poinformowany o ewentualnej zagranicznej ingerencji przez Szin Bet i komisję wyborczą. Jednak, jak twierdzi, obecnie jest „za wcześnie, by zrozumieć, co się wydarzyło i czy w ogóle cokolwiek się wydarzyło”.

Były szef sztabu wojskowego Gadi Eisenkot, lider partii Jaszar, macha izraelską flagą po ogłoszeniu sondaży exit poll w wyborach krajowych; scena ma miejsce w sztabie jego partii w Tel Awiwie w Izraelu, 28 października 2026 r. Fot. REUTERS/Shir Torem

Władze Kataru zaprzeczają zarzutom o finansowanie ugrupowań arabskich w Izraelu. Katarskie MSZ nazwało oskarżenia „absurdalnymi i niebezpiecznymi”.

Komisja wyborcza: Nie było szerszych nieprawidłowości

Izraelski kontrwywiad Szin Bet wyjaśnia oskarżenia dotyczące nieprawidłowości, ale jednocześnie podkreśla, że nie chodzi o „rzucanie podejrzeń czy obwinianie całej społeczności, która głosowała w demokratyczny i zgodny z prawem sposób”.

Centralna komisja Wyborcza, choć wnioskowała do służb o wyjaśnienie doniesień dotyczących zagranicznej ingerencji, próbuje studzić nastroje. Dean Livne, który pełni obowiązki dyrektora generalnego, zapewnił w czwartek (29.10), że wszelkie sugestie dotyczące systemowych nieprawidłowości są „całkowicie bezpodstawne”.

Jeśli Netanjahu uda się zdyskredytować partie arabskie, Eisenkot nie będzie miał szans na włączenie ich do ewentualnej koalicji rządzącej.

Netanjahu latami po cichu zgadzał się, by Katar finansował Hamas w Strefie Gazy. Takie podejście miało przynieść enklawie stabilność gospodarczą, a Izraelowi – większe bezpieczeństwo. Jednak atak Hamasu na Izrael z 7 października 2023 r. pokazał, że było to błędne podejście.


Redakcja: Iwona Görke


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com