Archives

Chag Pesach Sameach


Święto Pesach

A. Zielińska: “Przewodnik pesachowy”


Pesach (hebr. פסח , dosł. przejście) – święto żydowskie obchodzone na pamiątkę wyzwolenia Żydów z niewoli egipskiej.

Moses Leads the Jews out of Egypt - by Stephen Howard

Moses Leads the Jews out of Egypt – by Stephen Howard

W Izraelu trwa siedem, a w diasporze osiem dni, poczynając od 14 dnia miesiąca nisan. Święto Pesach kojarzy się przede wszystkim z uroczystą wieczerzą – Sederem oraz ze spożywaniem macy. Dobrze znane jest także związane z Pesach poszukiwanie i pozbywanie się chamecu. Zakaz posiadania chamecu wynika z następujących wersetów: “Przez siedem dni będziecie jedli mace. Ale [przed] pierwszym dniem [święta] usuniecie zakwas z waszych domów…” [Szemot 12:15]

Kiedy wszystkie przygotowania są zakończone, w wigilię święta nadchodzi czas na zwyczaj bdikat hamec – poszukiwanie rzeczy kwaszonych – zgodnie ze zwyczajem – przy świecy. Niektórzy używają latarek, ale w ten sposób gubi się mistyczny charakter rytuału. Przed poszukiwaniami należy odmówić błogosławieństwo (bracha), które można znaleźć w większości Hagadot. Każdy okruch powinien być zgarnięty na drewnianą łyżkę lub papierowy talerz za pomocą pióra albo gałązki z lulaw i spalony rano. Pozostałe przygotowania mają również swoją kolejność. Na przykład w Szabat poprzedzający święto należy pójść do synagogi. Jest to szczególny Szabat Hagadol (Wielki Szabat), który formalnie jest początkiem święta Pesach. Haftora przypadająca na ten Szabat mówi o wielkim dniu Boga (używając słowa gadol w celu opisania tego dnia), wiążąc wyzwolenie spod egipskiego jarzma z ostatecznym odkupieniem. W tym samym czasie rabini udzielają długich (gadol) pouczeń związanych ze świętem.

Niektórzy czytają fragmenty Hagady po południu, podczas Szabat Hagadol, aby przypomnieć sobie tekst. Wielu pierworodnych pości w erew Pesach (wigilię Pesach), na pamiątkę plagi, której uniknęli Izraelici, a która zabiła egipskich pierworodnych. Tego poranka odczytuje się ostatni fragment świętych tekstów studiowanych w synagodze. Z powodu zakończenia studiów urządzany jest sijum (dosłownie “ukończenie”, w tym przypadku posiłek i święto z okazji ukończenia studiów. Sijum jest ważniejsze od postu i ci, którzy brali udział w modlitwie mogą wziąć w nim udział nie łamiąc prawa.

Najważniejszym przykazaniem obowiązującym żydów w święto Paschy jest zakaz spożywania (a nawet posiadania w domu) chleba na zakwasie (chamec). Zamiast niego spożywa się pieczywo ze specjalnie przygotowanej mąki – macę. Nie można używać zwykłych naczyń kuchennych i sztućców, gdyż wchłonęły one chamec i mogą być rytualnie oczyszczone tylko przez specjalne procedury koszerowania. Chamec należy wyrzucić, albo sprzedać nie-Żydom i ewentualnie odkupić po świętach. Poza tym różne społeczności żydowskie mają własne ograniczenia pokarmowe, np. Aszkenazyjczycy nie jedzą fasoli, grochu i ryżu. W pierwszy i ostatni dzień Paschy zakazana jest praca.

Oczyszczenie domu z chamecu jest ważnym rytuałem, który wynika z symbolicznego znaczenia chamecu. Judaizm uważa, że każdy człowiek ma inklinacje do zła i niezależnie, jak bardzo stara się postępować właściwie, cały czas tkwi w nim potencjalna skłonność do arogancji, niesprawiedliwości, zarozumiałości, mściwości, zniewolenia innych. Cechy te charakteryzowały egipskich właścicieli niewolników i prześladowców Żydów. Symbolizował je właśnie chamec – niezbędny składnik najpopularniejszego produktu egipskiego, którym był chleb – wynalazek cywilizacji egipskiej i symbol triumfu Egiptu nad resztą świata – robiony ze zbóż tak obficie zbieranych wyłącznie w delcie i na równinach zalewanych wodami Nilu. Egipski chleb był chlebem właścicieli niewolników, a więc chlebem ludzi złych.

Czym jest chamec?

  • 1) Chamec to produkt z każdego z pięciu podstawowych zbóż: pszenicy, żyta, jęczmienia, orkiszu i owsa, który wszedł w kontakt z wodą na czas co najmniej 18 minut. Przyjmuje się, że w takim zbożu rozpoczął się już proces zakwaszania, ponieważ właśnie po 18 minutach w cieście powstałym z mieszanki mąki z wodą rozpoczyna się proces fermentacji.
  • 2) Chamec to każde jedzenie i napój wytworzony z użyciem tych zbóż lub w którym któreś z nich występuje choćby w minimalnych ilościach. (Wyjątkiem jest maca przygotowywana w szczególny sposób specjalnie na Pesach.)
  • 3) W Pesach zakazane jest używanie naczyń i przyborów kuchennych, które mogą zawierać
  • choćby minimalne ilości chamecu. Takie przybory muszą być przed użyciem uczynione koszernymi.
  • 4) Żydzi aszkenazyjscy podczas Pesach nie jedzą także kitnijot – produktów z ryżu, kukurydzy, soczewicy, prosa i fasoli. Chamecu nie wolno nie tylko jeść, ale i posiadać: “Mace będą jedzone przez siedem dni i nie będzie widziane u ciebie zakwaszone i nie będzie widziany u ciebie zakwas” [Szemot 13:7].

Matzah balls (Yiddish: קניידלעך kneydlekh pl., singular קניידל kneydl; with numerous other transliterations) are an Ashkenazi Jewish soup dumpling made from a mixture of matzah meal, eggs, water, and a fat, such as oil, margarine, or chicken fat. Matzah balls are traditionally served in chicken soup. For some they are a staple food on Passover.(specjalnosc Fridy Schatz)

“Przez siedem dni nie znajdzie się w waszych domach zakwas” [Szemot 12:19] Nie wolno także czerpać z niego żadnych korzyści. Przed świętem Pesach w żydowskich domach dokonuje się specjalnego oczyszczenia z chamecu, którą to ceremonię określa się mianem bedikat chamec. Należy pamiętać także o tym, że chamec w Pesach nie może się znajdować również np. w naszym biurze w pracy, w garażu, w samochodzie, w altanie na działce itd.

Współcześnie podczas kolacji sederowej spożywa się warzywa zanurzone w słonej wodzie oraz gorzkie zioła. Tradycyjnymi potrawami są: pieczony udziec z kością (symbolizujący ofiarę z baranka paschalnego) oraz jajka. W pierwszą noc święta (poza Izraelem także w noc następną) spożywa się w gronie rodziny uroczystą kolację, podczas której odczytuje się „Opowieść na Pesach”. Wieczór sederowy składa się z wielu tradycyjnych rytuałów, odprawianych w ustalonym porządku. Istnieje też wiele zwyczajów ludowych związanych z sederem: np. dzieci próbują znaleźć ostatni kawałek macy (afikoman) i wymienić go na prezenty; jeden puchar wina napełnia się dla proroka Eliasza, który jest uroczyście zapraszany do środka (na którego należy czekać ponieważ nie wiadomo czy nie przyjdzie akurat tego wieczoru); wino z kielichów jest ulewane dziesięciokrotnie na pamiątkę dziesięciu plag egipskich. Na koniec wieczerzy składa się życzenia: „Na przyszły rok w Jerozolimie!”.

Chrześcijaństwo nawiązuje do żydowskiego święta Paschy, ponieważ wydarzenie Ostatniej Wieczerzy ma miejsce tuż przed świętem Paschy. Jego przebieg ponadto ma elementy wspólne z wieczorem sederowym, jednak pozostaje istotowo różny.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com


VIDEO: The Last Passover in the Warsaw Ghetto

VIDEO: The Last Passover in the Warsaw Ghetto

Zev Stub


Yad Vashem has created an online exhibit of photos marking the holiday of passover before, during and after the Holocaust. Entitled “And You Shall Tell Your Children”, the web site is a valuable resource to explore and remember some of the ways Passover was observed throughout Europe prior to the Holocaust, during the Holocaust years, and in the displaced persons camps and children’s homes following the war.

Above, testimonies given by survivors of the last Pesach in the Warsaw Ghetto. Below, Jews at a Passover Seder at Dzielna 7 in the Warsaw Ghetto, Poland.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com


Revising previous guidance, Orthodox groups say no shared Passover seders should take place

Revising previous guidance, Orthodox groups say no shared Passover seders should take place

JOSEFIN DOLSTEN


An Israeli family seen during the Passover seder on the first night of the eight-day holiday, April 10, 2017. (Nati Shohat/Flash 90)

NEW YORK (JTA) — Leading Orthodox Jewish groups have come out firmly against shared Passover meals, two days before the holiday begins and two weeks after the groups left open the possibility of communal seders under narrow circumstances.

“Everyone must plan to celebrate Pesach where they are currently,” reads the guidance issued Monday by a number of groups including the Orthodox Union. “Travel to other cities, or visits with family even within your city, should be cancelled. This applies to the entirety of Pesach.”

That marked a sharp change from the previous guidance, which said that Jews who would otherwise be alone for Passover meals could consider self-quarantining for two weeks before the holiday’s start, then joining a single local family for the festive meal if asymptomatic.

The reversal illuminates just how thoroughly the coronavirus has disrupted planning for Passover, the eight-day holiday that celebrates Jews’ exodus from slavery in ancient Egypt. The holiday begins with festive meals called seders that stretch into the night and are typically celebrated communally. But the pandemic has made that practice perilous, especially as the holiday coincides with a critical period for stopping the disease’s spread.

The new statement, which was signed by leaders of six groups — the Orthodox Union, the Agudath Israel of America, Igud HaRabbanim – Rabbinical Alliance of America, The Lakewood Vaad, National Council of Young Israel, Rabbinical Council of America — acknowledged the changing nature of the situation.

“We note that the situation continues to evolve, and under all circumstances nothing should be done that is not within the current guidance offered by local governments and health departments, as well as within the standards prescribed by communal rabbinic and medical leadership,” it read.

Indeed, public health experts say people should not leave their houses for seder — even if they quarantined for 14 days.

“It’s completely and utterly inappropriate for anyone to get together for Pesach,” said Dr. Joseph Vinetz, a professor of infectious diseases at Yale University. “Especially because certainly in New Rochelle and elsewhere it’s been the observant Jewish community doing its normal activity that seems to be the seed for spreading this throughout New York. The answer is absolutely not, no exceptions.”

Vinetz added that a two-week quarantine does not guarantee someone cannot transmit the virus.

“People have been shown to sometimes even be infectious for more than 14 days after exposure,” he said.

Members of the media wear protective masks film outside the Young Israel of New Rochelle, a suburban New York town at the center of a coronavirus outbreak in Westchester County, March 10, 2020. (Timothy A. Clary/AFP via Getty Images)

Caroline Morganti had the two-week time horizon in mind when she first started making her Passover plans. As soon as the coronavirus started spreading widely in the United States last month, the 25-year-old software engineer figured her seder dinners wouldn’t be the typical social gathering.

But until recently, Morganti, who lives alone, had considered going to a family close to her home in the Washington Heights neighborhood of Manhattan. To make that happen, she knew, she would have to isolate completely in her apartment for two weeks before the first night of the holiday.

Morganti ultimately set the idea aside. There were technical challenges: She couldn’t figure out how to gather food for both a two-week quarantine before the holiday, to ensure that she would not bring the virus to her hosts, and for the specialized diet that is required once Passover begins.

But perhaps more significantly, as more became known about the coronavirus, she decided she couldn’t accept even the limited risk of attending someone else’s seder.

“For a lot of people it’s very hard emotionally to think about spending Pesach, especially the seder alone, but I do think it’s still a risk,” Morganti said.

Even while the Orthodox groups’ guidance left open the possibility of some people joining others’ seders, many religious leaders had advised against the practice.

letter signed by 10 Orthodox rabbis in Dallas says people should not be hosting seders for anyone not living in their house and goes as far as to say that those who pray together with other families, even if they adhere to social distancing, “will not be welcome in our shuls once we return to them, may it be soon.”

Forty-three Orthodox rabbis in the greater Washington, D.C., area signed a letter saying no one should have a seder with someone who does not live in their house, while a letter signed by four rabbis in Lakewood, New Jersey, urged community members to stay home.

The Agudath Israel of America, one of the signatories on the original statement, released a video last week that urged people to celebrate Passover at home.

Israel went the farthest of all on Monday night, issuing a lockdown order for the entire country that makes leaving one’s home on the first night of Passover a criminal offense.

For Orthodox Jews in America, not being able to join a seder means three days of solitude. They do not turn on and off electricity, cook or use their phones for the first and last two days of the Passover holiday. This year, the holiday starts just two days before Shabbat, which means that those prohibitions are extended for another day without break. (In Israel, the holiday and Shabbat are separated by a day when normal activity is permitted.)

A Yeshiva University student wears a face mask on the grounds of the university in New York City, on March 4, 2020. (David Dee Delgado/Getty Images)

For Elliot, another Washington Heights resident who asked to be identified only by his first name because he was concerned about how his plans would be perceived, spending his seder alone “was out of the question.”

The 24-year-old Orthodox Jew was initially supposed to travel to see his 62-year-old mother in Maryland but did not want to put her at risk. Instead he opted instead to visit his sister and her family in Tennessee. He arrived two weeks before Passover and is spending that time socially distancing from the family so they can be together for the seders.

“I feel like the psychological impact also needs to be taken into account,” he said. “Not just people who have clinical depression, but just in general it can be very hard for people to be on their own.”

Some Orthodox authorities have acknowledged that concern, instructing followers to use the phone if they believe their life is imperiled by prolonged isolation.

Stephen Buka, a professor of epidemiology at Brown University, said someone visiting family for a seder “would be incurring some risk” of contracting the coronavirus and should self-quarantine for another two weeks after attending the seder to ensure they do not subsequently spread the disease further.

Morganti said she understood why the Orthodox authorities sought to create a path for people who live alone, even though public health concerns ultimately made that path unadvisable.

“I realize that they were doing this because it’s minimizing the risk while still trying to balance people’s desire for community or need for community,” she said. “But it is still a risk.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Greek activist who tore swastika off the Acropolis in WW2 dies aged 97

Greek activist who tore swastika off the Acropolis in WW2 dies aged 97

REUTERS


Greek Prime Minister Kyriakos Mitsotakis led tributes to Manolis Glezos, calling him a “lionheart” and “the sweetest man.”

Famous composer Mikis Theodorakis (R) and veteran leftist politician Manolis Glezos watch a parliament session prior to a vote for a new austerity deal in Athens February 12, 2012. /  (photo credit: JOHN KOLESIDIS/REUTERS)

Manolis Glezos, a prominent Greek whose act of defiance against Nazi occupation during World War Two was a rallying cry for the country’s resistance movement, died on Monday, authorities said. He was 97.

Revered across Greece’s political spectrum, Glezos was most famous for scaling the steep walls of the Acropolis with a friend in 1941 to take down the swastika and replace it with the Greek flag.

It was the first visible act of resistance against the Nazis, who occupied Greece between 1941 and 1944. He was sentenced to death in absentia.
Glezos died of heart failure at a central Athens hospital, where he was admitted on March 18.

Greek Prime Minister Kyriakos Mitsotakis led tributes to Glezos, calling him a “lionheart” and “the sweetest man.”
“The death of Manolis Glezos leaves Greeks poorer, but the legacy of his life leaves Greece richer,” he said in a statement.

“His example, that of a true patriot and fighter, is a guiding light for us all. And it gives us the strength to unite to overcome difficulties, like those we are experiencing today,” Mitsotakis said, referring to the coronavirus crisis.

Former left-wing Prime Minister Alexis Tsipras said: “He will live on through eternity as the symbol of a fighter who knew how to sacrifice himself for his fellow man.”

With his white mane of hair and thick moustache, Glezos was a recognizable fixture in leftist politics.

In his late eighties, he braved police teargas at protest rallies against tough cuts imposed in exchange for international bailouts that kept the Greek economy afloat between 2010 and 2015.

A member of the Socialist PASOK Party which he represented in the European Parliament, Glezos gradually migrated further to the political left.
At the age of 91, in 2014, he became a member of the European Parliament representing Syriza, the left-wing party which came to power in 2015. He resigned a year later.

Asked what had kept him at the forefront of politics for so long, Glezos told Reuters in 2012 that it was the memories of dead comrades.

“Before every battle, every protest, we told each other: ‘If you live, don’t forget me’. I am paying a debt to those I lost during those difficult years. My only regret is that I haven’t done more.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Der szwarcer jungermanczik (rozdział I)

Der szwarcer jungermanczik (rozdział I)

JANKEW DINEZON


Fragment okładki „Chiduszu” 8/2019 będącej ilustracją do powieści Jankewa Dinezona „Der szwarcer jungermanczik”. Autorka: Edyta Marciniak

POCZĄWSZY OD „CHIDUSZU” 8/2019 PUBLIKUJEMY W ODCINKACH PIERWSZE TŁUMACZENIE NA JĘZYK POLSKI POWIEŚCI JANKEWA DINEZONA DER SZWARCER JUNGERMANCZIK (CZARNY MŁODZIENIASZEK). POWIEŚĆ, PO OPUBLIKOWANIU W 1877 ROKU, STAŁA SIĘ PIERWSZYM JIDYSZOWYM BESTSELLEREM – LOSY ROZY I JÓZEFA PRZEŻYWAŁ NIEMAL KAŻDY POLSKI ŻYD [CZYTAJ WIĘCEJ O AUTORZE POWIEŚCI]. CHOĆ DO NIEDAWNA ZAPOMNIANY, JANKEW DINEZON BYŁ SWEGO CZASU JEDNYM Z NAJWAŻNIEJSZYCH PISARZY JIDYSZ. PO ŚMIERCI SPOCZĄŁ WRAZ Z PRZYJACIÓŁMI – PERECEM I AN-SKIM – W JEDNYM GROBOWCU NA CMENTARZU ŻYDOWSKIM W WARSZAWIE.

PONIŻEJ PREZENTUJEMY PIERWSZY ROZDZIAŁ POWIEŚCI.  

1.

PÓŁNOC W BESMEDRESZU

Jest późna noc, na ulicach cisza i mrok. Sklepy już dawno pozamykano, pogaszono wszystkie lampy. Tylko gdzieniegdzie przez szparę w okiennicy czy lufcik w dachu sączy się odrobina światła. Tam pracuje ktoś, kto nie zdążył za dnia zarobić na chleb; albo ktoś czuwa przy chorym, wciąż wierzącym, że ujrzy kolejny świt. 

Po ulicach krążą strażnicy, opatuleni w szale i chusty, płaszcze i znoszone żołnierskie szynele. Od czasu do czasu wykrzykują swoje „Sluszaj!”. Czasem charakterystycznym, szybkim stukaniem uderzają w okna gospodarzy, jeśli ci jeszcze nie śpią. Za swój trud otrzymują od nich co miesiąc trzydzieści, może trzydzieści pięć kopiejek.

Ale już godzinę lub dwie później zamiast znajomego pukania usłyszymy ich głęboki, senny oddech. I choć śpią w zimnie, na czyimś progu, z głową wspartą o drzwi, choć są ubodzy i nieszczęśliwi, to ich sen jest smaczny i głęboki. Może nawet smaczniejszy od snu bogaczy, którzy wylegują się wśród poduch i pierzyn. Nie powinniśmy dziwić się strażnikom, że tak śpią, ani mieć do nich pretensji, że odpoczywają, zamiast stać na straży. Człowiek to nie anioł! Musi jeść, gdy jest głodny, i spać w nocy, gdy pracuje w dzień! A nawet jeśli nie dane jest mu spać w wygodnym łóżku, z dachem nad głową, to wciąż jest człowiekiem. Zaśnie wówczas na mrozie, z głową opartą o zaciśniętą pięść. 

Ach, ludzie! Dlaczego chcecie, by wasi bliscy byli aniołami, a zapominacie, że sami nimi nie jesteście? Oczekujecie wręcz, by tamci byli od aniołów lepsi. A przecież Raszi pisał, że nawet anioł wykona tylko jedno zadanie. Powiedzcie zatem, proszę, w jaki sposób strażnik, który przez cały dzień pchał wózek, nosił na plecach worki z mąką, kopał w ziemi, sprzątał ulice, piłował deski i zamiatał podwórza – jakim cudem ma on jeszcze całą noc krążyć po ulicach? Jak ten jeden spracowany człowiek ma od zmierzchu do świtu, nie zmrużywszy oka, pilnować waszych sklepów? I za co? Za te, za przeproszeniem, paskudnie małe pieniądze, które mu płacicie? Jakże ten nieszczęsny strażnik ma wyżywić żonę i dzieci za tych trzydzieści kopiejek, które da mu może dziesięć albo piętnaście osób? Czy przy tak ogromnej pensji może sobie pozwolić na spanie w dzień, żeby móc potem czuwać dla was całą noc? Czy on nie jest człowiekiem? Życie trwa tak długo, jak długo świeci przyjemne, jasne słońce, dopóki na ulicach gości ciepły dzień. Lecz gdy słońce zachodzi i nadchodzi noc, my zasypiamy, a przecież sen, jak uczy Gemara, jest jedną szóstą śmierci…

A idźcież wy, ludzie! Jakimi strasznymi jesteśmy egoistami! Chcielibyśmy, żeby drugi człowiek poświęcił dla nas całe swoje życie! Niech haruje, gdy my śpimy, niech nie odpoczywa ani chwili! Wszystko to za trzydzieści kopiejek! 

A ile kosztuje przysługa bogacza? Każde tyknięcie jego złotego zegarka to jeden rubel. Tymczasem biedak nie ma zegara w ogóle. Jego minuty, godziny, całe jego dnie są z ołowiu, ze starych kawałków metalu. Wyrzuca się je na śmietnik albo sprzedaje za bezcen. Dlatego właśnie biedak żyje życiem ciężkim jak ołów i musi włóczyć się po śmietnikach. 

A przecież metal jest bardzo potrzebny! Dzięki niemu otrzymujemy to, co jest dla nas konieczne. To nim wykopywane jest złoto, srebro i diamenty, które kupujemy, by zdobić nasze domy i siebie samych. I tak jak niezbędne są cyna i ołów, tak też potrzebni nam są ubodzy, choć sprzedaje się ich za bezcen.

To oni zdobywają dla nas przecież złoto, czynią z nas bogaczy i kapitalistów. Potem i krwią budują nasze szczęśliwe życie. A co biedak dostaje w zamian? Łaskawe przyzwolenie, żeby stać pod drzwiami, dopóki ktoś nie krzyknie „Won!” i nie złamie mu tym serca. 

Biedacy też są na świecie potrzebni, ponieważ ciężko pracują, a każdy, kto pracuje, ma prawo cieszyć się życiem w zgodzie z własnym sumieniem. Za to próżniak, bumelant, który nic nie robi, jest dłużnikiem. Korzysta z cudzego wysiłku i nie wypełnia przeznaczenia, które zesłał nam wszystkim Bóg i które musimy wcielić w życie według własnego sumienia. I zostanie kiedyś zapytany: jak spędziłeś swoje życie? Czy byłeś pożyteczny dla drugiego człowieka? Wszyscy kiedyś usłyszymy to pytanie płynące z naszego sumienia, nawet jeśli na razie udaje nam się je zagłuszyć.

W tę cichą, ciemną noc wszyscy, nawet strażnicy, położyli się już spać. Tylko w besmedreszu na przedmieściach wielkiego, starożydowskiego miasta Mohylewa siedział próżniak lub, jak mówią w innych miastach, uczeń jesziwy, klojznik[1], biedak czy jeszcze inaczej. 

Zegar w besmedreszu, który zawsze spóźniał się lub spieszył o pół godziny, wybił dwunastą. W budynku było cicho. Gdzieniegdzie dało się tylko słyszeć chrapanie dzieci bogaczy. Rodzice wysłali je tam, by zgodnie z uczniowską modą studiowały całą noc. One jednak, podłożywszy sobie futra pod głowy, skuliły się na leżankach i głośno chrapały, co jakiś czas mrucząc coś niewyraźnie przez sen. 

Na bimie spał szames, kurnosy Żyd z długimi pejsami, a obok niego leżał trzyletni chłopiec. Szames jak zwykle zabrał go na noc do besmedreszu, licząc na to, że jego młody mózg napełni się Torą albo chociaż polityką, którą tak zwani Mędrcy Leżanki omawiają całymi wieczorami. Dziecko kwiliło czasem cicho niczym leśny ptaszek.

Próżniak, który wciąż jeszcze nie spał, studiował zawzięcie Maharszę[2]. Pochylał się nad księgą i łamał sobie głowę, lecz na próżno – zagadnienie nie chciało stać się jasne. Siedział tam, jak zwykle rozmyślając i główkując tak gorliwie, że nie zauważył, jak szybko mija czas. Nagle poderwał się. Poczuł, że coś parzy go w dłoń. To dogasała świeca, którą trzymał. Szukał kolejnej, ale okazało się, że zużył już wszystkie. Wstał, podszedł do zegara i sprawdziwszy godzinę, zaczął rozglądać się za miejscem do spania. Nigdzie jednak nie było wolnego kąta. Przez jakiś czas stał tak jeszcze, nie wiedząc, co począć.

– Nie mam nawet gdzie położyć głowy! – powiedział do siebie. – Nie tak to sobie wyobrażałem. Niedawno sam byłem przecież dzieckiem bogacza i też przychodziłem uczyć się do besmedreszu, lecz nigdy nie przyszłoby mi do głowy zająć miejsce biednego ucznia! O, gdyby ktoś mi wtedy powiedział, że sam zostanę biedakiem! Wtedy, gdy było mi dobrze, a moja matka ledwo mogła się mnie doczekać, kiedy w mroźne zimowe noce wracałem z chederu, któż powiedziałby jej: „Twoje ukochane dziecko, twój kąpany w winie Josefke będzie się tułał po obczyźnie, zamęczał się, harował… I po co?”. Pewnie byś mnie wykąpała, matko, we łzach, gdybyś widziała, jak teraz żyję. Ale jeszcze bardziej cierpiałabyś, gdybyś czuła to, co ja czuję, i widziała, że tak oto tracę swój czas i zdrowie. I po co? Czy ktoś mi to wyjaśni? Kto wam, rodzicom, wytłumaczy, że nie uszczęśliwia mnie to, co uszczęśliwiało was, gdy byliście w moim wieku? Albo że będę musiał pozbywać się tego, czego z tak wielkim wysiłkiem się nauczyłem? Jednak nie jestem już dzieckiem, mogę cierpieć z zaciśniętymi wargami i nie okazywać bólu. I naprawdę byłbym gotów siedzieć i uczyć się Gemary tak, jakbyście tego chcieli wy, drodzy rodzice. Chcę tylko wiedzieć, czy to was naprawdę uszczęśliwi albo przynajmniej mnie nie wpędzi w rozpacz. Bo kocham was, drodzy rodzice, bardziej niż samego siebie. Niestety wiem już jednak, że pociechą rodziców jest dziecko, złoty chłopiec, który zna na pamięć tysiące kart Gemary, który czyta już nawet haftarę i megilę. Lecz mieć syna, który sam musi wieść własne życie, który próbuje zamienić karty Gemary na kawałek chleba, buty czy ubranie dla żony i dziecka… Gdy on sam zobaczy, że jego akcje straciły na wartości, wtedy, drodzy rodzice, szczęście zamieni się w pretensje. Gdyż to, że syn marnuje tyle lat i wysiłku, jest nieszczęściem nie tylko dla niego samego, ale też dla rodziców! Ale nie winię was za to. Zaślepieni jesteście pewnością. Nie widzicie, że oto nadeszły nowe czasy. Nowe książki, pisane w jidysz i po niemiecku, zerwały mi z oczu opaskę pewności, której nie mogę już odnaleźć!

Próżniak podszedł do pulpitu, zapalił świecę na jorcajt, wyciągnął ze swojej skrzyni książkę napisaną po rosyjsku i zaczął czytać.

– Ach – westchnął – gdyby gabaj widział, że czytam rosyjskie i niemieckie książki, a do tego przy świecy na jorcajt… Na szczęście wszyscy śpią. Gabaj nigdy nie będzie mnie podejrzewał. A czy zmarły wie, co robię ze świecą, która płonie na jego cześć? Cóż, jeśli nawet, to z pewnością wie też, jaką czytam książkę i nic go to nie obchodzi. A może nawet mi podziękuje, że przy jego świecy czytam Sztrafnoj Rabinowicza[3] zamiast zapalać od niej fajkę, jak to robią wszyscy ci pobożni i dobrzy chasydzi! Dlaczego właściwie nazywa się takie książki „obcymi” lub „berlińskimi”? Dlaczego Żydzi nie wiedzą, skąd wzięło się hebrajskie określenie na „heretycki” – „epikores”? Wszystko, co nie jest Gemarą ani pismem gaonów i mędrców, nazywają herezją. Dlaczego Żydzi nie widzą, kto chce dla nich dobrze, a kto źle? I czy ci, którzy uczyli, że nie wolno czytać świeckich książek, znali lektury, które opisują nasze cierpienia, często dają nam pociechę, a nierzadko sprawiają wręcz, że płaczemy rzewnymi łzami nad losem naszych cierpiących, niewinnych braci? Czy ustanawiając ten zakaz, mieli na uwadze dobro wszystkich Żydów, czy tylko swoje własne? To pytanie nie daje mi spokoju. Wydawało mi się bowiem, że rozumiem zagadnienia naszej wiary, tymczasem nie pojmuję, dlaczego zabrania się być człowiekiem wykształconym, który nie idzie przez życie jak ślepiec? Dziękuję ci, Rabinowiczu, święty pisarzu! Każda łza, którą wycisnęły z moich oczu twoje słowa, jest jak balsam. Zamierzam cię naśladować najlepiej, jak tylko będę potrafił, dla mojego narodu, dla moich braci Żydów! 

Swój wywód zakończył pieśnią:

Narodu żydowskiego jestem synem,

Pomóc mu jest mym jedynym pragnieniem.

Dam mu wszystko, co mam, mą krew, moje ciało,

Jestem jednak słaby, o Boże, daj mi siłę!

Gdy tak śpiewał, podszedł do niego szesnastoletni Szneur.

– Józefie – powiedział – usłyszałem przez sen twój śpiew i zdawało mi się, że stoisz przy pulpicie i modlisz się, a wszyscy, słysząc twój głos, płaczą. Lecz gdy się zbudziłem, spostrzegłem, że to ty śpiewasz i płaczesz. Cóż się stało?

– Szneurze – odpowiedział Józef – nie jest mi, broń Boże, aż tak źle, żebym musiał płakać nad swoim losem. Lecz człowiek może płakać nie tylko z powodu własnych zmartwień. Często mamy ochotę ronić łzy, gdy zdajemy sobie sprawę z cierpienia innych. Posłuchaj, przeczytam ci coś, a zobaczysz, że i ciebie to wzruszy.

Józef czytał na głos przez jakiś czas. 

– Wystarczy – powiedział, dostrzegając, że Szneur płacze. – Chciałem się tylko przekonać, że poza mną jest jeszcze ktoś, kogo ta historia wzrusza do łez.

Chłopiec spojrzał zdziwiony na Józefa. Otworzył usta, chcąc coś powiedzieć, lecz powstrzymał się, jakby się czegoś obawiał. W końcu rzekł:

– Józefie, chcę cię o coś zapytać, tylko, proszę, nie obraź się. Wszyscy tutaj się dziwimy, jak znalazłeś się w takim położeniu. Jak to się stało, że przybyłeś do besmedreszu i jesz przy obcych stołach? Mam nadzieję, że to pytanie cię nie urazi.

– A czym ja różnię się od chłopca z Mińska, Grodna czy od pozostałych uczniów jesziwy?

PRENUMERATA
– Mówi się, że człowieka łatwo poznać po ubiorze. Ale ja ciebie rozpoznaję po twojej szlachetnej twarzy i pięknej mowie. Nie wiem dlaczego, ale coś mnie ku tobie przyciąga, musisz zostać moim bratem. Czuję to już od pierwszego dnia. Obiecaj mi, Józefie – prosił Szneurke. 

– Tylko, jeśli będziesz tego godzien – odpowiedział Józef.

– Jak mam to udowodnić?

– Musisz być pilny. Przestań żyć bezczynnie, jak dotychczas. Odrzuć dziecinne zwyczaje i stań się człowiekiem!

– Czyż już nie jestem człowiekiem, Józefie?

– Jesteś nim bez wątpienia. Ale musisz wiedzieć, drogi Szneurze, że słowo „człowiek” może znaczyć wiele. I ja sam daleki jeszcze jestem od tego, by tak siebie nazywać. Och, jak ciężko trzeba pracować, by stać się godnym tego miana!

– Wystarczy mi, że będę taki, jak ty, Józefie. Bądź moim nauczycielem, opowiedz mi swoją historię. Skąd się tu wziąłeś? Chcę cię lepiej poznać. Przysiągłbym, że nie jesteś biedakiem.

– Moja historia jest bardzo długa, a już wybiła trzecia. Chcę iść spać.

– Połóż się na moim futrze – powiedział Szneurke. – Ja już nie zasnę.

Józef położył się w miejscu wskazanym przez Szneura. Nim jednak usnął, zaczął opowiadać mu swoją historię i tłumaczyć, w jaki sposób znalazł się w besmedreszu.

– Moi rodzice jeszcze niedawno byli całkiem bogaci. Nie mogę ci w kilku zdaniach opowiedzieć, w jaki sposób stracili majątek. Na tę historię przyjdzie jeszcze czas. Prędko zauważyłem, że ojciec martwi się tym, jak opłaci mojego nauczyciela. Zrobiło mi się gorzko na sercu. Zacząłem myśleć, jak choć swój własny ciężar zdjąć z jego zmęczonych ramion. Ale dokąd miałem pójść? Nie chciałem przysparzać ojcu zmartwień, jednak sam jeszcze wtedy nie wiedziałem, co jest dla mnie najlepsze. On chciał, bym się uczył. Nieważne gdzie, byle nie w domu. A czego? No cóż, jeśli się uczyć, to tylko Gemary… W międzyczasie skończyły mi się jednak pieniądze i nie mogłem dalej podróżować. Zostałem więc tutaj. Nadal nie wiem, czy dziękować Bogu za to, że mnie tu przywiódł, czy raczej przeklinać przypadek, który mnie tu sprowadził. Nie jestem zadowolony z powszedniego jedzenia, nie mogę przyzwyczaić się do tego życia ani do reszty próżniaków. Gdybym chociaż miał ucznia, który zapewniłby mi wikt, a może nawet i trochę pieniędzy! Może po roku udałoby mi się zrobić pierwszy krok w stronę, którą sobie obrałem. Wtedy byłbym szczęśliwy!

– Mam dla ciebie ucznia – powiedział Szneur. – Moja matka już dawno kazała zapytać, czy nie chciałbyś zostać moim nauczycielem. Mój szwagier do tej pory się nie zgadzał, bo uważał to za stratę pieniędzy. Ale teraz nie będzie miał nic przeciwko, zobaczysz!

Zegar wybił czwartą. Józef położył się, lecz spał może półtorej godziny, po czym zaczęli schodzić się ci, którzy chcieli odmówić szachris o wschodzie słońca. Przechodzili nad Józefem, odmawiając modlitwy i psalmy, czytając Tanja lub Noem Elimelech[4], każdy według własnych potrzeb… Józef poczuł nie raz, jak po jego ledwo okrytym ciele przesuwa się mokry but. 

– Wstawaj! – krzyknął podobny do charta, wysoki, chudy młodzieniec z mokrymi pejsami. – Wstawaj, mówię! Do czego to doszło? Kiedyś w besmedreszu całą noc panował gwar, a teraz próżniacy śpią jak królowie. Brakuje im czego? Mają jedzenie i picie, żadnych zmartwień, muszą się tylko uczyć. Słowo daję, sam chciałbym być takim próżniakiem!

Józef wstał szybko. Szneurke podszedł do niego i zaproponował mu herbatę, lecz ten odmówił.

– Matka już o tobie wie, Józefie, przecież kobiety w besmedreszu wszystko sobie mówią. W poprzedni szabes nasza sąsiadka opowiadała, że gdy poszła do rabina po poradę, on poprosił ciebie, żebyś jej pomógł. Wiesz przecież, że dla wielu jesteś błogosławieństwem. Moja matka mówi, że zbliżenie się do ciebie jest micwą…

– Dziękuję ci za te słowa – powiedział Józef. – Proszę cię jednak, abyś więcej mi tego nie mówił. Nie powinno się nigdy nikogo chwalić tak, aby on to słyszał. Albowiem nawet mały kamyczek, gdy wpada do spokojnej wody, tworzy fale, które ją wzburzają. Z ludzkim sercem jest podobnie, a nawet gorzej – przecież serce uspokaja się dużo wolniej niż woda… Pamiętaj o tym, Szneurze, i sam nie przyjmuj od nikogo komplementów. 

– Józefie, jeśli prawdą jest to, coś mi kiedyś powiedział – że według książek ludzie też mają swój magnetyzm – to ty jesteś moim magnesem. Całkowicie przylgnąłem do ciebie. Trzymam się ciebie i wiem, dlaczego, ale nie wiem, co to dla mnie oznacza. 

Rzeczywiście niektórzy mądrzy ludzie mają w sobie magnetyzm, podobnie jak ci o silnym charakterze. Przyciągają do siebie innych tak mocno, że nie można nawet powiedzieć, dlaczego tak się dzieje. To jeden z tajemnych sposobów Opatrzności na spełnienie swoich zamiarów. Bez tego na świecie nie byłoby geniuszy, a ludzie byliby cały czas na tym samym poziomie, na którym byli w momencie stworzenia.

W besmedreszu słychać już było nigun hodu – to modlili się chasydzi. Ciekawie było patrzeć na te tańczące, mokre po wizycie w mykwie pejsy i oszronione brody, spomiędzy których sterczały fajki. Tańcząc, chasydzi kiwali głowami i pstrykali palcami w duchowym uniesieniu. 

Józefowi to się nie podobało. Stał z boku i modlił się cicho, bezgłośnie poruszając ustami. Szneurke, który nie spuszczał z niego wzroku, próbował modlić się tak jak on, lecz często się zapominał, kiwał głową i wykrzykiwał: „O, tatenju! O, serdeczny!”. Te okrzyki nie pochodziły jednak z serca, lecz były wynikiem przyzwyczajenia. 

Józef zauważył to i obiecał sobie, że wyjaśni Szneurowi, co oznacza modlitwa i skąd pochodzi zwyczaj kiwania się. Postanowił, że oduczy go zachowań, które przejął od mełamedów i swoich towarzyszy.

Po modlitwie młodzieńcy zasiedli do nauki. Wśród nich był szwagier Szneura, Mosze Szneur. Ci, którzy go znali, wiedzieli, że, jak to się mówi, bardziej niż na Hagadzie zależało mu na knedlach. Swoją udawaną gorliwością chciał tylko omamić teścia, aby zdobyć prawo pierwszeństwa dziedziczenia…


[1] Klojz – mała bożnica lub besmedresz, stanowiąca własność jakiejś grupy zawodowej lub społecznej. Często tak właśnie nazywali swoje bożnice chasydzi [przyp. tłum.].

[2] Maharsza (akr. od Morenu ha-raw rabi Szmuel Edels) – Samuel Eliezer Ejdels, ur. 1555 r. w Krakowie, zm. 1631 r. w Ostrogu, rabin, talmudysta, komentator [przyp. tłum.].

[3] Osip Rabinowicz – znany żydowsko-rosyjski pisarz (ur. 1817, zm. 1869). Sztrafnoj – popularne opowiadanie po rosyjsku z 1859 roku o żydowskim życiu w Rosji podczas strasznego czasu poborów.

[4]Sefer Tanja – dzieło Szneura Zalmana z Ladów (1745-1812), cadyka i założyciela dynastii Lubawiczów. Noem Elimelech – księga autorstwa słynnego cadyka i rebego Elimelecha z Leżajska (1717-1787) [przyp. tłum.].


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com