Archives

TSUE na wojnie z Izraelem. „To jest antysemicka i antyizraelska decyzja”

TSUE na wojnie z Izraelem. „To jest antysemicka i antyizraelska decyzja”

Jakub Mielnik


Flaga UE przed siedzibą KE / Źródło: Fotolia / fot. Andrey Kuzmin

Sąd UE orzekł, że Izrael musi specjalnie oznaczać towary wyprodukowane na Zachodnim Brzegu Jordanu. Czy Unia chce w ten sposób wesprzeć bojkot gospodarczy Izraela?

– To jest antysemicka i antyizraelska decyzja – mówi „Wprost” eurodeputowany Alexandr Vondra, były minister obrony i spraw zagranicznych Czech, weteran antykomunistycznej opozycji i były doradca prezydenta Vaclava Havla. Jego słowa to reakcja na orzeczenie Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, który nakazał precyzyjne oznaczanie pochodzenia towarów, produkowanych przez żydowskich osadników na terenach zajętych przez Izrael w 1967 roku. UE uważa izraelskie osadnictwo na tych ziemiach za nielegalne. Stąd m.in. decyzja sądu, który uznał, że konsumenci w Europie mają prawo wiedzieć, skąd dokładnie pochodzą sprzedawane w naszych sklepach towary Made in Israel.

„Orzeczenie europejskiego sądu naprawdę budzi wiele wątpliwości”

Europoseł Vondra, który jest także członkiem parlamentarnej delegacji europejsko-izraelskiej, ma prawo do swoich ocen. Można uznać za dyskusyjne mieszanie przez niego decyzji niekorzystnych dla Izraela z zarzutem antysemityzmu. Jednak orzeczenie europejskiego sądu naprawdę budzi wiele wątpliwości, szczególnie wobec gwałtownie przybierających na sile antysemickich nastrojów w UE.

Dotąd przypisywano je głównie muzułmańskim imigrantom, trzymającym stronę Palestyńskich współbraci w sporze z Izraelem. Okazuje się jednak, że niechęć do Żydów to nie jest domena imigrantów. To stuprocentowi Europejczycy atakują synagogi w Niemczech czy grożą śmiercią 90-letniej włoskiej senator, która przeżyła Auschwitz, żeby zostać objęta ochroną we współczesnym Mediolanie. A Francuzi, tolerujący antysemickie ekscesy do tego stopnia, że Żydzi masowo opuszczają kraj, gdzie narodziła się wolność, równość i braterstwo? Czy naprawdę do tego ponurego trendu muszą dołączać także unijne instytucje, zasłaniając się dbałością o prawa europejskich konsumentów?

„Czy przybliża to jakieś sensowne rozwiązania sytuacji na Bliskim Wschodzie?”

Wiadomo przecież, że rozmaite lewicowe partie i organizacje w Europie od lat próbują wprowadzić bojkot gospodarczy Izraela, by ukarać ten kraj za okupację ziem palestyńskich. Budzi ona w UE powszechne oburzenie. Mało kto jednak zadaje sobie pytanie, czy Izrael byłby tak bezwzględny dla swoich arabskich sąsiadów, gdyby od ponad pół wieku nie próbowali oni wymazać państwa żydowskiego z mapy Bliskiego Wschodu wszelkimi dostępnymi sposobami?

W Europie ten punkt widzenia nie jest jednak tak powszechnie podzielany jak współczucie dla palestyńskiej niedoli. Tyle, że jest ona w dużej mierze skutkiem bezmyślnej polityki ich przywódców a nie zbrodniczej rzekomo polityki Izraela. Palestyńscy przywódcy w upartym odmawianiu Izraelowi prawa do istnienia umacniani są od lat. Nie tylko przez graczy z Bliskiego Wschodu, którzy tak jak Syria czy Iran mają swoje porachunki z Izraelem, ale także przez takie jak ta powyżej, absurdalne decyzje unijnych instytucji. Poklask tłumu aktywistów, zaangażowanych w zwalczania izraelskiego imperializmu jest murowany. Tylko czy przybliża to jakieś sensowne rozwiązania sytuacji na Bliskim Wschodzie? Niestety obawiam się, że wręcz odwrotnie.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


To był grzech rąbać te ciała i szukać grosza? Wyjaśniona tajemnica zdjęcia hien z Treblinki

To był grzech rąbać te ciała i szukać grosza? Wyjaśniona tajemnica zdjęcia hien z Treblinki

Piotr Głuchowski


Fotografia odnaleziona w IPN przez Pawła Piotra Reszkę przedstawia poszukiwaczy złota w Treblince (Fot. IPN)

10 lat po awanturze o fotografię łowców złotych zębów z Treblinki książka Pawła P. Reszki “Płuczki” rozwiązuje zagadkę. Ludzie ze zdjęcia to przyłapane na gorącym uczynku hieny. Ale dlaczego mają takie zadowolone miny?

Zaczęło się od tego, że w grudniu 2007 r. leciwy mieszkaniec Wólki Okrąglik Tadeusz Kiryluk (w latach 60. kierownik pobliskiego muzeum-obozu) wyciągnął to zdjęcie z komody pełnej szpargałów i po prostu mi je dał, wyjaśniając, że przedstawia schwytanych poszukiwaczy żydowskiego złota. Posłużyło jako ilustracja reportażu, który opublikowaliśmy z Marcinem Kowalskim w „Dużym Formacie”. Tytuł: „Gorączka złota w Treblince”.

Podpis pod fotografią („DF”, 8 stycznia 2008 r.): To nie jest zdjęcie ze żniw. Kopacze z Wólki Okrąglik i sąsiednich wsi pozują z milicjantami, którzy zatrzymali ich na gorącym uczynku. W chłopskich kieszeniach były złote pierścionki i żydowskie zęby. U stóp siedzących [widać] ułożone czaszki i piszczele zagazowanych.

Szakale wiercą dziury

Fragmenty reportażu:

Gorączka wybuchła w 1942 r. Od końca lipca do gazu szli adwokaci, bankierzy, kamienicznicy. „Wolno zabrać złoto i walutę” – głosiły plakaty w getcie. Żydzi brali: wieczne pióra wypełnione brylantami, złote dolary, zabytkowe numizmaty… A gdy już pociąg wyładowany majątkiem stawał na peronie, wystarczyło półtorej godziny, by ludzie płonęli na wielkim ruszcie z kolejowych szyn. W tym czasie więźniowie z Sonderkommanda rozpruwali ich ciepłe jeszcze płaszcze, segregując kosztowności. W pośpiechu nikt nie dbał o drobne. Deptano złote monety i nikt nie nachylał się, żeby podnieść. Poniewierały się tysiące złotych zegarków, miliony monet.

* [W 1947 r.] w byłym obozie pojawili się przedstawiciele Głównej Komisji Badań Zbrodni Hitlerowskich. Członkini komisji Rachela Auerbach zanotowała: „Z łopatami i innym sprzętem szabrownicy i maruderzy kopią, szukają, ryją (…) szakale i hieny w ludzkiej postaci. Wiercą dziury w przesiąkniętej krwią, z popiołem spalonych Żydów zmieszanej ziemi…”. Uczestnik delegacji Karol Ogrodowczyk:

„Pole przekopane i zryte, doły mają po 10 metrów głębokości, leżą kości ludzkie i porozrzucane rzeczy, buciki, łyżki, widelce, lichtarze, włosy z noszonych przez Żydówki peruk. W powietrzu wisi smród gnijących ciał.

(…) Między drzewami uwijają się miejscowe kmiotki żądne znalezienia skarbów. (…) W okolicy panują niesamowite stosunki. A mianowicie ludność wzbogacona złotem wykopanym z grobów rabuje, robiąc nocne napady na sąsiadów, tak że nocując tam, mieliśmy ogromnego stracha, gdyż w jednej chałupie (…) przypiekano kobietę na ogniu, zmuszając ją w ten sposób do wydania miejsca przechowywania przez nią złota i kosztowności”.

Na górze fotografia opublikowana w 2008 r. w ‘Dużym Formacie’ oraz w 2011 r. w książce Jana Tomasza Grossa ‘Złote żniwa’. Podpis pod nią informował, że przedstawia poszukiwaczy żydowskiego złota w Treblince, co później zostało zakwestionowane. Dolna fotografia odnaleziona w tym roku w IPN przedstawia tych samych ludzi, a podpis na odwrocie potwierdza, że rozkopywali mogiły w byłym obozie śmierci Fot. IPN

Po wizycie delegacji Auerbach i Ogrodowczyka stacjonująca w Ostrowi Mazowieckiej jednostka [wojskowa] pojechała pod bronią, by wyłapać kopaczy. Obławę zorganizowano profesjonalnie – część terenu zaminowano, by uniemożliwić ucieczkę kopiącym i ich ochronie, tyraliera wojskowych nadeszła z drugiej strony. Trzech okrążonych wyleciało w powietrze na minach, kilkadziesiąt kobiet i mężczyzn zatrzymano. Sprawozdanie z obławy, które dowódca jednostki w Ostrowi złożył zwierzchnikom: „Przy kopiących znaleziono złote pierścionki, koronki i porcelanowe zęby w złotych i srebrnych oprawach”.

Dowód na to, że nie byli hienami

Reportaż z 2008 r. przeszedł (początkowo) bez echa. Ale w 2011 r. Jan Tomasz Gross napisał „Złote żniwa” – rzecz o powojennym rabunku żydowskiego mienia. Inspiracją dla książki były mój tekst i zdjęcie. Sprawa zrobiła się poważna – po „Sąsiadach” i „Strachu” prawica okrzyknęła Grossa kłamcą i wrogiem narodu polskiego. Teraz jako pierwsze do boju ruszyły pisma „Uważam Rze” i „Rzeczpospolita”, w której Michał Majewski i Paweł Reszka opublikowali tekst „Tajemnice starej fotografii” (22 stycznia 2011 r.).

Fragmenty tekstu:

* Być może zdjęcie przedstawia akcję porządkową (…) twierdzenie, że na fotografii widać ludzi złapanych na kopaniu, jest absolutnie [nieuprawnione]. (…) Podobno fotografia została zrobiona podczas obławy zorganizowanej przez jednostkę z Ostrowi Mazowieckiej (…) pojawia się data – 4 marca 1946 r. Tyle że ludzie z fotografii ubrani są lekko, letnio. Oczywiście na początku marca zdarzają się ciepłe dni, ale nie wtedy. Zajrzeliśmy do archiwalnych numerów „Życia Warszawy” (…). W nocy przymrozki, w dzień najwyżej 2 stopnie.

Jeszcze jeden problem. Cywile na fotografii nie wyglądają na złapanych kopaczy – wielu jest w białych, odświętnych koszulach, nie widać zdenerwowania, nikt nie ukrywa twarzy, nie chowa się za kimś, kto stoi obok. Mundurowi nie wyglądają na takich, którzy kogoś pilnują. (…) Może to fotografia z porządkowania terenu? Jest faktem, że miejscowi brali po wojnie udział w takich pracach.

Może [zdjęcie] wcale nie jest z Treblinki? (…) Na przełomie sierpnia i września 1949 r. w pięciu miejscach w sąsiedztwie obozu dokonywano ekshumacji ciał czerwonoarmistów. W sumie chłopi w asyście milicjantów wykopali z ziemi szczątki 93 żołnierzy, którzy polegli w okolicy podczas gwałtownych walk z Niemcami.

* Puenta Majewskiego i Reszki: Kopacze? Ludzie, którzy porządkowali obóz? Wieśniacy zagonieni do ekshumacji żołnierzy Armii Czerwonej? (…) Wszyscy mają nadzieję, że znajdzie się jakiś dowód. Dowód, że ci ze zdjęcia zostali napiętnowani pochopnie, bo nie byli hienami.

To nie może być z Treblinki

19 lutego 2011 r. głos zabrał doktor Piotr Gontarczyk, zastępca dyrektora biura lustracyjnego IPN, gwiazda wśród prawicowych historyków, publicysta m.in. „Gazety Polskiej” i „Naszego Dziennika” odznaczony przez Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w dokumentowaniu historii Polski. To, o czym Reszka i Majewski spekulowali, Gontarczyk stwierdził wprost: zdjęcie przedstawia nie kopaczy uganiających się za kosztownościami ofiar Holokaustu, tylko zapewne ekipę porządkującą cmentarzysko.

O mnie i o Kowalskim doktor napisał: skompromitowani dziennikarze „Wyborczej”, o reportażu „Gorączka złota w Treblince”: nosi wszelkie znamiona mistyfikacji.

Treblinka Fot. domena publiczna

Dalej już poszło. Na licznych prawicowych stronach internetowych (Niezalezna.pl, Blogpublika.com, Promienista.waw) pojawiły się dziesiątki tekstów informujących, że „rzekome hieny” okazały się osobami porządkującymi groby. Portal braci Karnowskich (wPolityce.pl) wezwał wydawnictwo Znak, aby odstąpiło od drukowania książki Grossa.

Własne śledztwo wszczął reporter „DF” Marcin Kącki. Wyniki opublikował 13 marca. Fragmenty:

Luz towarzyszący bohaterom zdjęcia wydaje się oczywisty. Ledwie kilkanaście osób patrzy w kierunku aparatu, reszta zajęta pogawędkami. (…) Jeden z mężczyzn przyklęknął, trzymając niedbale łopatę, jakby w trakcie pogawędki z kobietą w kraciastej chuście. (…) Joanna Bartuszek, etnografka, autorka książki o fotografii chłopskiej: – Moje wrażenie jest takie, że grupa chłopów porządkuje teren lub ekshumuje szczątki pod nadzorem mundurowych.

Powiększam zdjęcie dziesięciokrotnie, by wychwycić to, co było niewidoczne. (…) Na dużym wydruku dostrzegam zabudowania (…), z lasu wyłania się szpic podobny do kościelnej wieży. Pod nim, ale już niedaleko od miejsca zrobienia zdjęcia, może kilkadziesiąt metrów, widać jakby długie ogrodzenie...

Kilka lat po likwidacji obozu delegat ze stołecznej Żydowskiej Komisji Historycznej notuje: ‘Leżą kości ludzkie i porozrzucane rzeczy, w powietrzu wisi odór gnijących ciał, ludność wzbogacona na handlu złotem rabuje się wzajemnie’ Fot. Ze zbiorów Romy Byczuk/ŻIH

Reporter dzieli się spostrzeżeniami z Edwardem Kopówką, kierownikiem Muzeum Zagłady.

Kopówka jest zaskoczony. Na oryginalnej fotografii 9×6 cm nie mógł tego dostrzec. – Nigdy – mówi – nie zetknąłem się z takimi obiektami w pobliżu obozu. Ani na zdjęciach historycznych, ani współcześnie. To nie może być zdjęcie z Treblinki – mówi podniecony.

* Powiększenie ujawnia dziecko między kopaczami. Pytanie Kąckiego: Czy kopacze plądrujący groby, profanujący zwłoki, mogli przyjść z dzieckiem?

* Puenta: Gdybym miał osądzić bohaterów zdjęcia, z którymi spędziłem kilka miesięcy, to zgodnie ze znaną maksymą rozstrzygałbym wedle wątpliwości. A tych mam tak wiele, że uwolniłbym tych ludzi (…) od ciążących na nich, makabrycznych zarzutów rabowania zwłok.

Rozkopywacze grobów w dniu obławy

Jesienią 2019 r. Paweł Piotr Reszka, reportażysta i pisarz, kończy książkę „Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota”. Koncentruje się na hienach z Bełżca i Sobiboru, ale jeden rozdział poświęca Treblince i zdjęciu, ponieważ rozwiązał zagadkę sprzed niemal dziesięciu lat.

Fragmenty książki:

Szukając materiałów dotyczących procesów przeciwko kopaczom z Bełżca i Sobiboru, w archiwum cyfrowym IPN natknąłem się na frapujący opis, który towarzyszył jednej z fotografii. Znajduje się ona w zbiorze materiałów wykorzystywanych niegdyś przez Komendę Wojewódzką Milicji w Gdańsku do przygotowywania wystaw rocznicowych. To druki propagandowe (…) oraz o charakterze historycznym. W archiwum cyfrowym IPN materiał ten dostępny jest od stycznia 2012 r.

Opis przygotowany przez pracowników instytutu informował, że jedno ze zdjęć pokazuje „mieszkańców okolic Treblinki złapanych podczas rozkopywania grobów więźniów obozu koncentracyjnego”.

Jego jednoznaczność mnie zastanowiła, zamówiłem więc teczkę. Oryginały przechowywane są w IPN w Gdańsku, otrzymałem kopię cyfrową. Sądziłem, że zobaczę dobrze znane już zdjęcie, ale myliłem się.

Rok 1947, komisja z Warszawy bada teren obozu. W kapeluszu Samuel Rajzman, były więzień. Kobieta obok niego to prawdopodobnie Rachela Auerbach – autorka pierwszej książki o Treblince. Po wizji lokalnej zapisała z przerażeniem: ‘Szakale wiercą dziury w przesiąkniętej krwią, z popiołem spalonych Żydów zmieszanej, ziemi’ Fot. Ze zbiorów Romy Byczuk/ŻIH

Fotografia jest znacznie lepszej jakości niż ta słynna, publikowana od 2008 r. Są na niej ci sami ludzie co na tamtej, ale wyłącznie cywile, tak jakby umundurowani ludzie odeszli na chwilę. Nie ma żadnej wątpliwości. To po prostu inny kadr z tego samego filmu. Z tyłu zdjęcia jest prawdopodobnie oryginalny opis, wykonany długopisem lub piórem, informuje on: „Rozkopywacze grobów Treblinki zebrani przed szczątkami ofiar w dniu obławy”. Wynika z tego, że zdjęcie pokazuje hieny z Treblinki i że mogło być pokazywane na milicyjnych wystawach rocznicowych. Oraz że zostało wykonane przez milicjantów.

Adnotacja na odwrocie zdjęcia napisana najpewniej przez milicję: ‘Rozkopywacze grobów Treblinki zebrani przed szczątkami ofiar w dniu obławy’ Fot. IPN

Sześć lat miałem i zbierałem

Druga, bardziej wyraźna fotografia odkryta przez Pawła P. Reszkę nie pozostawia wątpliwości: w tle nie ma żadnych budynków, a zdjęcie mogło być wykonane w słoneczny, zimny dzień marca, o czym świadczą stroje. Jedna z bohaterek książki wspomina zresztą, że jej teściowa (rozkopywaczka) nawet w śnieg chodziła na pole (i na wykopki) boso.

Co do dziecka (cytuję fragmenty relacji bohaterów „Płuczek”):

* [Mama] poszła, słoneczko świeciło, patrzy – a tu na wierzchu leżą kolczyki, dalej obrączka. Płakała i jak się cieszyła. (…) I pokazywała pierścionki, kolczyki i taki gruby sygnet. I jeszcze pamiętam, że za konia i krowę jednakowa cena była. Siedemnaście deko złota rodzice dali. Odkuli się ludzie (…). Sześć lat miałem. Grzebyczków tam sobie nazbierałem, co leżały, i do domu przyniosłem.

Więc raz tam poszłam, bo inni szli. Pełno ludzi na polu. Schyliłam się przy torach. Szurnęłam, coś zabłyszczało. Ząb i koronka. Jedno puste, drugie całe. (…) Pokazałam to złoto mamusi. – Jak chcesz, to sobie sprzedaj – powiedziała. Grosze za to dostałam. Tyle co na cukierki.

Nic złego nikt nie robił

Pozostaje dać odpowiedź na ostatnie pytanie: dlaczego rozkopywacze pozują do zdjęcia na luzie? Kolejne fragmenty „Płuczek”:

Włosy, ręce, palce, całe głowy (…), wykopany dół, wyciągali trupa, jeszcze żywe ciało. Jeden ręką za włosy trzymał i rydlem, znaczy szpadlem, walił w szyję, żeby głowę obciąć, bo jeszcze się trzymała korpusu. To właśnie była rąbanka. Bo rąbali. Potem szczękę wyłamał i do kieszeni. Po ząbku przecież nie wyjmował. I potem jeszcze brał kawałek chleba, słoninę, co ją miał w kieszeni w szmatę zawiniętą, i jadł w tym wszystkim, tymi ręcami, co grzebał. Mówię, jak było (…).

* Czy ktoś na wsi mówił, że to, co robicie, jest złe?

– Nie. Może i księża powinni coś powiedzieć, ale nie zwracali na to uwagi.

– A co pan teraz o tym myśli?

– To kopanie to i tak nie pomogło ani nie zaszkodziło temu umarłemu. Nic złego nikt nie robił.

* – Kopanie tam to był grzech?

– Ja nie wiem. Trudne pytanie.

– Nigdy nie miał pan wyrzutów sumienia?

– No raczej nie. Dużo ludzi kopało. To z biedy, panie.

* – Czy może pani zapytać mamę, czy jej zdaniem szukanie tam złota to było coś złego?

Córka: – Mamo! A to było coś złe czy dobre?

Matka: – Gdzież dobre?! Śmierdziało!

* – Jak one już były martwe, a tu bida była, to nie jest grzech. Tak se myślę. A pan myśli, że to był grzech rąbać te ciała, szukać tam grosza jakiegoś?

– To ludzie byli.

– Ale nieżywe.

Książka Pawła P. Reszki “Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota” ukazała się 13 listopada w Wydawnictwie Agora

Okładka książka Pawła Piotra Reszki ‘Płuczki. Poszukiwacze żydowskiego złota’, wyd. Agora Fot. materiały prasowe


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Trump Administration Declares Settlements Do Not Violate International Law

In Latest Pro-Israel Move, Trump Administration Declares Settlements Do Not Violate International Law

Algemeiner Staff and Agencies


US Secretary of State Mike Pompeo delivers a statement on the Trump administration’s position on Israeli settlements in the West Bank during a news briefing at the State Department in Washington, DC, Nov. 18, 2019. Photo: Reuters / Yara Nardi.

The United States on Monday effectively backed Israel‘s right to build settlements in the West Bank, declaring they did not violate international law.

The announcement by US Secretary of State Mike Pompeo was a victory for Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu, who is struggling to remain in power after two inconclusive Israeli elections this year, and a defeat for the Palestinians.

Pompeo noted US statements about the settlements in the West Bank — which Israel took control of from Jordan during the 1967 Six-Day War and the Palestinians seek as part of a future state — had not been uniform, pointing out Democrat President Jimmy Carter in 1978 found they were not consistent with international law and Republican President Ronald Reagan in 1981 said he did not view them as inherently illegal.

“The establishment of Israeli civilian settlements is not, per se, inconsistent with international law,” Pompeo told reporters at the State Department.

The announcement marked the third major instance in which the Trump administration has sided with Israel and against stances taken by the Palestinians and Arab states even before unveiling its long-delayed Israeli-Palestinian peace plan.

In 2017, Trump recognized Jerusalem as the capital of Israel and, in 2018, the US formally opened an embassy in the city.

And in March, Trump recognized Israel’s 1981 annexation of the Golan Heights in a boost for Netanyahu that prompted a sharp response from Syria, which once held the strategic plateau.

Trump’s move might have been designed to help Netanyahu as he struggles to stay in power. Israeli politics is deadlocked after two inconclusive elections this year. Former military chief Benny Gantz’s centrist Blue and White party emerged neck and neck with Netanyahu following a September vote, and both leaders have struggled to put together a ruling coalition.

Netanyahu welcomed Pompeo’s words, stating, “Today, the United States adopted an important policy that rights a historical wrong when the Trump administration clearly rejected the false claim that Israeli settlements in Judea and Samaria are inherently illegal under international law.”

“This policy reflects an historical truth — that the Jewish people are not foreign colonialists in Judea and Samaria,” he continued. “In fact, we are called Jews because we are the people of Judea.”

“The Trump administration policy is also correct in stating that those who have categorically denied any legal basis for the settlements not only deny truth, history and the reality on the ground, they also set back the cause of peace, which can only be achieved through direct negotiations between the parties,” Netanyahu asserted. “Israel’s legal system, which has proven itself fully capable of addressing legal questions related to the settlements, is the appropriate place for these matters to be adjudicated — not biased international forums that pay no attention to history or facts.”

“Israel remains ready and willing to conduct peace negotiations with the Palestinians regarding all final status issues in an effort to achieve a durable peace but will continue to reject all arguments regarding the illegality of the settlements. Israel is deeply grateful to President Trump, Secretary Pompeo and the entire US administration for their steadfast position supporting truth and justice, and calls upon all responsible countries who hope to advance peace to adopt a similar position,” the Israeli leader concluded.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Terroryści wzywają do zabijania Żydów – z siedziby ONZ w Gazie

Terroryści wzywają do zabijania Żydów – z siedziby ONZ w Gazie

Bassam Tawil

Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Być może pora powiedzieć głośno, że w ONZ jest rasizm, który ONZ nie tylko reprezentuje, ale także utrwala. Być może pora, by wszystkie kraje, a szczególnie Stany Zjednoczone, które płacą tak dużą część rachunku za finansowanie ONZ, wreszcie płaciły tylko za to, czego chcą i otrzymywały to, za co płacą. (Zdjęcie: Drew Angerer/Getty Images)

Przywódcy kilku palestyńskich frakcji znowu wzywają do nasilenia ataków terrorystycznych na Żydów. Różnica tym razem polega na tym, że robią to podczas strajku okupacyjnego przed biurem Narodów Zjednoczonych w Strefie Gazy.

Przywódcy palestyńskich frakcji postanowili wydać swoje wezwanie do zabijania Żydów przed biurem ONZ w Strefie Gazy. To jest tak, jakby prosili ONZ o aprobatę dla ich nieustających ataków terrorystycznych przeciwko Izraelowi.

Co jest jasne – i niepokojące – to, że funkcjonariusze ONZ w Strefie Gazy postanowili zachować milczenie, kiedy palestyńscy przywódcy przyszli przed ich biuro, by podżegać ludzi do nasilenia ataków terrorystycznych.

Strajk okupacyjny był zorganizowany przez “wydział Jerozolimy” Hamasu, grupy terrorystycznej, która rządzi Strefą Gazy od lata 2007 roku. Celem strajku okupacyjnego, według Hamasu, był protest wobec wizyt Żydów na Wzgórzu Świątynnym, lub po arabsku Haram Al-Szarif – miejscu w Jerozolimie, które jest święte i dla muzułmanów, i dla Żydów.

Hamas, który rządzi w Strefie Gazy koło Egiptu, i Autonomia Palestyńska (AP), która rządzi na Zachodnim Brzegu koło Jordanii, jak również inne palestyńskie grupy od dawna prowadzą zaciekłą kampanię podżegania przeciwko decyzji izraelskich władz, by pozwolić Żydom na wchodzenie na Wzgórze Świątynne.

Palestyńczycy sprzeciwiają się obecności Żydów na Wzgórzu Świątynnym – czy są odwiedzającymi, czy też wierzącymi. Żydowskie modlitwy na Wzgórzu Świątynnym są całkowicie zabronione przez izraelską policję i żydowskim zwiedzającym nie wolno śpiewać, szeptać, modlić się lub dokonywać jakiegokolwiek pokazu religijności. Niemniej Palestyńczycy nadal podżegają przeciwko żydowskim wizytom, ignorując fakt, że izraelskie władze nie pozwalają Żydom modlić się na Wzgórzu Świątynnym.

Funkcjonariusze oraz media AP i Hamasu regularnie opisują spokojne wizyty Żydów jako “agresywne inwazje ekstremistycznych osadników żydowskich na meczet Al-Aksa”.

Nie trzeba mówić, że żydowscy odwiedzający nigdy nie wchodzą do meczetu, który mieści się w części Wzgórza Świątynnego. To jednak nie powstrzymuje palestyńskich przywódców przed kłamaniem swojej ludności i reszcie świata, że “Żydzi bezczeszczą nasz meczet”.

Funkcjonariusze ONZ w Strefie Gazy, którzy słyszeli te kłamstwa podczas strajku okupacyjnego, nie zadali sobie trudu zareagowania na te fałszywe twierdzenia. Milczenie funkcjonariuszy ONZ wiele mówi o ich postawie wobec podżegania przeciwko Izraelowi i oszczerstwach rzucanych na Żydów, co stało się integralną częścią kultury tak ONZ, jak Palestyńczyków.

Nikt zresztą nie oczekiwał, że ONZ i jej wysocy rangą przedstawiciele naprawdę przeciwstawią się przywódcom terrorystów w Strefie Gazy. Niemniej ONZ powinna była przynajmniej wydać oświadczenie potępiające przywódców, którzy przyszli do jej biura w Strefie Gazy, by szerzyć kłamstwa i oszczerstwa, i wzywać do przemocy wobec Żydów.

Niestety, to się nie zdarzyło, dając palestyńskim przywódcom powód do przekonania, że ta międzynarodowa organizacja dała im zielone światło na kontynuowanie morderczych planów.

Rada Praw Człowieka ONZ ma “Specjalnego Sprawozdawcę”, którego mandatem jest “identyfikowanie istniejących i wyłaniających się przeszkód do korzystania z prawa wolności religii lub przekonania i przedstawianie rekomendacji o sposobach i środkach przezwyciężenia takich przeszkód”.

Ten mandat jednak ewidentnie nie obejmuje prawa Żydów do wchodzenia na Wzgórze Świątynne, uważane przez żydowskich wiernych za ich najświętsze miejsce. Część z czterech podtrzymujących murów wokół Wzgórza Świątynnego pochodzi z czasów Drugiej Żydowskiej Świątyni z pierwszego wieku n.e. Mury zbudowano wokół szczytu góry Moriah, gdzie zgodnie z przekazem biblijnym Abraham miał poświęcić swojego syna, Izaaka.

Podczas protestu przed biurem ONZ, Muszir al-Masri, wysoki rangą funkcjonariusz Hamasu, wezwał Palestyńczyków do przeprowadzania ataków nożowniczych, strzelania i ataków pojazdami na Żydów za ich uzgodnione z władzami wizyty na Wzgórzu Świątynnym, tym razem podczas żydowskiego święta. Al-Masri wzywał AP, by pozwoliła Palestyńczykom żyjącym pod jej rządami na Zachodnim Brzegu na “podjęcie akcji przez ataki nożami, kulami i pojazdami przeciwko Żydom. Niech syjonistyczny wróg zrozumie, że jak długo meczet Al-Aksa nie jest bezpiecznie pod rządami muzułmanów, [tak długo] syjoniści nie będą żyli bezpiecznie w ziemi Palestyny” – powiedział al-Masri.

Następnie al-Masri wezwał arabskich mieszkańców Jerozolimy do “buntu przeciwko bezczeszczeniu meczetu Al-Aksa przez stada osadników”. Coraz częściej wszyscy Izraelczycy są nazywani “osadnikami”, niezależnie od tego, czy nimi są, czy nie. Może wydaje się to łatwym sposobem demonizowania Żydów zarówno lokalnie, jak na międzynarodowym polu. Dla Palestyńczyków cały Izrael jest jednym wielkim osiedlem, które należy zlikwidować.

Al-Masri napadł także na kraje arabskie za domniemane angażowanie się w normalizację stosunków z Izraelem. “Normalizacja niektórych reżimów arabskich z syjonistycznym wrogiem jest zatrutym sztyletem w plecy Jerozolimy i meczetu Al-Aksa. To pozwala syjonistom na kontynuowanie bezczeszczenia Al-Aksy i judaizowanie Jerozolimy”.

Al-Masri i przywódcy grup palestyńskich, którzy uczestniczyli w proteście przed biurem ONZ, mówią otwarcie, że chcą, by Palestyńczycy na nowo podjęli “Intifadę noży”, jaka miała miejsce między 2015 a 2016 rokiem. Podczas tego trwającego rok “powstania” Palestyńczycy dokonali ponad 400 ataków nożowych i bronią palną, jak również 75 ataków pojazdami, zabijając w sumie 85 Izraelczyków i raniąc ponad 1400.

Trzeba zaznaczyć, że ta fala terroryzmu wybuchła wkrótce po tym, jak prezydent AP, Mahmoud Abbas oskarżył Żydów o “bezczeszczenie swoimi brudnymi stopami” meczetu Al-Aksa – kłamstwo, które powstało 90 lat wcześniej, zapoczątkowane przez ówczesnego Wielkiego Muftiego Jerozolimy, Hadż Amina al-Husseiniego. Nowoczesne kłamstwo Abbasa z 16 września 2015 roku było hasłem dla Palestyńczyków, by wyjść na ulice i dźgać nożami, strzelać i taranować Żydów samochodami.

Abbas obiecał także, że każdy Palestyńczyk zabity podczas zamachu terrorystycznego, “trafi do raju”. Dokładnie jego słowa brzmiały tak:

“Nie pozwolimy Żydom bezcześcić meczetu Al-Aksa i Jerozolimy. [Meczet] Al-Aksa jest nasz i oni nie mają prawa bezcześcić go swoimi brudnymi stopami. Błogosławimy każdą kroplę krwi, która została rozlana za Jerozolimę, która jest czystą i niewinną krwią, krwią rozlaną dla Allaha, z wolą Allaha. Każdy męczennik trafi do raju, a każdy ranny zostanie nagrodzony przez Allaha”.

Hamas i grupy palestyńskie wzywają teraz Abbasa, by spełnił swoją obietnicę i pozwolił Palestyńczykom podjąć na nowo “Intifadę noży”. Frakcje mówią, że siły bezpieczeństwa Abbasa na Zachodnim Brzegu nie powinny wstrzymywać terrorystów od podjęcia na nowo szału zabijania Żydów.

Talal Abu Tharifeh, inny palestyński przywódca terrorystyczny, który uczestniczył w strajku okupacyjnym przed biurem ONZ, skorzystał z okazji, by wezwać do “masowego powstania” przeciwko Izraelowi w proteście przeciwko żydowskim wizytom na Wzgórzu Świątynnym. Abu Tharifeh, jeden z przywódców grupy terrorystycznej OWP, Demokratycznego Frontu Wyzwolenia Palestyny (DFWP), powiedział wyraźnie, że nie chodzi mu o pokojowy protest:

“Chcemy masowej Intifady, która będzie w stanie wpłynąć na równowagę siły w terenie w celu przeciwstawienia się posunięciom izraelskim. Pora zamienić retorykę na starcia [z Izraelem] w terenie”.

Zarówno al-Masri, jak Abu Tharifeh powiedzieli, że przedstawiają wezwania do rozpoczęcia terrorystycznych ataków przeciwko Żydom w imieniu wielu “narodowych i islamskich frakcji” zarówno na Zachodnim Brzegu, jak w Strefie Gazy. Czyli ci dwaj mężczyźni mówili, że ich wezwanie do zabijania Żydów nie jest ich prywatną inicjatywą, ale jest zatwierdzone przez liczne grupy, które reprezentują setki tysięcy Palestyńczyków.

Tymczasem AP Abbasa na Zachodnim Brzegu wydaje się aprobować te nowe groźby palestyńskich grup terrorystycznych. Kontrolowane przez AP media, szczególnie oficjalna palestyńska agencja informacyjna Wafa, niemal codziennie kontynuuje podżeganie Palestyńczyków przeciwko żydowskim wizytom na Wzgórzu Świątynnym.

W depeszy z 10 października Wafa użyła terminologii Hamasu, by niepoprawnie określić taką wizytę:

“189 [żydowskich] osadników wdarło się do kompleksu meczetu Al-Aksa pod ścisłą ochroną izraelskiej policji okupacyjnej. Osadnicy przeprowadzili prowokacyjne tury po tym miejscu”.

Wydaje się, że ONZ i reszta międzynarodowej społeczności nie ma problemu z trwającym podżeganiem i kłamstwami Palestyńczyków przeciwko Żydom.

Przez pozwalanie Hamasowi i innym przywódcom terrorystycznym na wzywanie Palestyńczyków do ataków nożowych i strzelania do Żydów ONZ raz jeszcze ujawnia swoje prawdziwe oblicze – stronniczość na rzecz terrorystów i łamanie własnych konwencji praw człowieka w sprawie wolności religijnej i dostępu do miejsc świętych. Można tylko wyobrażać sobie oburzenie, gdyby Żydzi stali przed biurem ONZ i wzywali do rozpoczęcia fali ataków terrorystycznych na Arabów lub muzułmanów.

Gdyby ONZ była naprawdę zainteresowana w przyczynieniu się do pokoju na Bliskim Wschodzie, surowo zganiłaby przywódców palestyńskich za używanie ich budynków do wzywania do zabijania Żydów. Dostarczanie miejsc pracy i żywności Palestyńczykom jest miłą rzeczą, jaką ONZ robi w Strefie Gazy. Jednak zamykanie oczu na podżeganie i szkalowanie, szczególnie jeśli są one głoszone z własnego terenu ONZ, tylko ośmiela terrorystów i zachęca do dalszego rozlewu krwi – żydowskiej krwi.

Być może pora powiedzieć głośno, że w ONZ jest rasizm, który ONZ nie tylko reprezentuje, ale także utrwala. Być może pora, by wszystkie kraje, a szczególnie Stany Zjednoczone, które płacą tak dużą część rachunku za finansowanie ONZ, wreszcie płaciły tylko za to, czego chcą i otrzymywały to, za co płacą.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Amazon Prime Teases New Series Starring Al Pacino as Nazi Hunter

Amazon Prime Teases New Series Starring Al Pacino as Nazi Hunter

Shiryn Ghermezian


Al Pacino in a teaser trailer for “Hunters.” Photo: Screenshot.

Amazon Prime Video released on Friday a short teaser trailer for “Hunters,” a new series that stars Al Pacino as a hard-nosed Nazi hunter in the 1970s. The series is executive produced by Oscar-winner Jordan Peele.

“This is is not murder,” says Pacino with a thick accent in the clip before his character is shown drawing an “X” through a photograph of a uniformed Nazi. “This is mitzvah.” The video also shows various scenes of violence.

Pacino plays Meyer Offerman, who joins a “rag-tag team of Nazi Hunters on their quest for righteous revenge in 1977 New York City,” according to Amazon. The show’s official description, reported by The Wrap, explains, “The Hunters, as they’re known, have discovered that hundreds of high-ranking Nazi officials are living among us and conspiring to create a Fourth Reich in the US. The eclectic team of Hunters will set out on a bloody quest to bring the Nazis to justice and thwart their new genocidal plans.”

This will be Pacino’s first television role. The 10-episode series, which was originally titled “The Hunt,” will premiere in 2020 and is inspired by true events, according to Deadline.

Amazon Studios head Jennifer Salke told Deadline last year that the series is “edge-of-your-seat entertainment that is not only culturally relevant but deliciously original.”

Watch the short teaser trailer below: 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com