Tag Archive | Najwiekszy blog emigracji marca’68

Izraelski dylemat afrykańskich migrantów

Izraelski dylemat afrykańskich migrantów

Sara Cowen i Daniel Pomerantz
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Między 2006 a 2012 rokiem fala około 40 tysięcy afrykańskich uchodźców i migrantów ekonomicznych weszła do Izraela przez granicę egipską. Ogólnie sądzi się, że starający się o azyl pochodzą z Erytrei i Sudanu, choć trudno wykazać to z pewnością.  
Stworzyło to konflikt w społeczeństwie izraelskim. Niepokój z powodu rosnącej liczby przestępstw i o demograficzny charakter Izraela jako państwa żydowskiego spowodował poparcie dla deportacji. Tymczasem liczne protesty przeciwko deportacji podkreślają moralne zobowiązania Izraela wobec ludzi w potrzebie.
Ponad 20 tysięcy afrykańskich azylantów i aktywistów praw człowieka demonstrowało w Tel Awiwie przeciwko planom deportowania afrykańskich azylantów. Zdjęcie:  Gili Yaari/Flash90

Ponad 20 tysięcy afrykańskich azylantów i aktywistów praw człowieka demonstrowało w Tel Awiwie przeciwko planom deportowania afrykańskich azylantów. Zdjęcie:  Gili Yaari/Flash90

Reakcja Izraela 

11 grudnia 2017 r. Kneset zatwierdził prawo, które wymaga, by ministerstwo spraw wewnętrznych deportowało afrykańskich azylantów z Izraela (głównie do Ruandy i Ugandy). Izrael oznajmił, że da uchodźcom po 3500 dolarów na głowę, by opuścili kraj. W wypadku odmowy, czeka ich uwięzienie. Obecnie deportacje są wstrzymane, bo Sąd Najwyższy rozpatruje petycję twierdzącą, że ten plan narusza prawa międzynarodowe. Tymczasem w tym tygodniu Izrael ogłosił, że przyzna status uchodźcy setkom sudańskich uchodźców, sygnalizując zmiękczenie stanowisko, chociaż jeszcze nie wiadomo, czy to będzie kontynuowane.
Mimo burzliwej historii zarówno Ruanda, jak Uganda stały się niedawno modelami afrykańskiego postępu: z szybko rosnącym bezpieczeństwem i standardem życia, PKB i ostro spadającym poziomem biedy

Kigali, Ruanda

Kigali, Ruanda

Jednak niepotwierdzone raporty wskazują, że deportowani mają poważne problemy po przybyciu do Ruandy i Ugandy, włącznie z zatrzymaniami i aresztem, niewystarczającymi  dokumentami od izraelskiego rządu, skradzionymi dokumentami, żądaniami łapówek, a nawet raportami o handlu ludźmi.
Krótko mówiąc, Izrael stoi przed niejasnym dylematem między sprzecznymi uczuciami ludności Izraela, imperatywami moralnymi i prawnymi oraz praktycznymi potrzebami kraju.

Co robią inne kraje?

Plan Izraela poradzenia sobie z azylantami wywołał sporo oburzenia w mediach i zarzuty o łamanie prawa międzynarodowego.
Jak na ironię, media nie zwróciły specjalnej uwagi na podobny plan z 2016 r., kiedy niemiecka kanclerz Angela Merkel oferowała sumę 1000 funtów (około 1185 dolarów) 158 tysiącom ludzi, których podania o azyl zostały odrzucone, jeśli dobrowolnie wrócą do krajów swojego pochodzenia, włącznie z Syrią, Afganistanem i Irakiem. Ci, którzy odmawiali, stali przed perspektywą przymusowej deportacji. Także Wielka Brytania uchwaliła podobny program.

Jak wypada Izrael na tle innych?

Izrael przyjmuje

 znacznie więcej imigrantów i starających się o azyl na głowę niż większość innych krajów. Przyznał oficjalny status 179 838 ludziom w latach od 2005 do 2012 r. (włącznie z wieloma zagrożonymi Żydami z Syrii, Jemenu i Etiopii). Nie jest to ograniczone do Żydów, ale obejmuje ludzi w potrzebie globalnie. Jest to oszałamiająca liczba przyznanego statusu imigranta bądź azylu na głowę, ponad 10 razy wyższa niż w Europie.

Mówiąc wprost: Izrael jest jednym z najmniejszych krajów na świecie, niemniej akceptuje olbrzymią liczbę azylantów i imigrantów w stosunku do swojej populacji. Izrael stoi także przed wyjątkowym problemem demograficznym: jest jedynym na świecie państwem żydowskim i niektórzy Izraelczycy niepokoją się, że znacząca zmiana populacji tego kraju pozostawi świat bez państwa żydowskiego.

Dobrze wiadomo, że Izrael stosuje pewną dyskryminację w polityce imigracyjnej: łatwiej akceptuje Żydów niż nie-Żydów. Mniej uświadomiony jest fakt, że wszystkie inne kraje robią podobnie.
Na przykład, w odróżnieniu od stosunkowo przychylnego traktowania azylantów z Syrii i Afryki, Unia Europejska odmówiła statusu uchodźców 98,2 procentom setek tysięcy Ukraińców, uciekających przed rosyjską inwazją, a 70% nie otrzymało nawet częściowej ochrony.

Geografia

Lokalizacja Izraela czyni go szczególnie unikatowym krajem. Kulturowo i politycznie jest pod wieloma względami częścią Zachodu, ale mieści się na Bliskim Wschodzi i graniczy z północną Afryką.
Profesor Ruth Gavison
, z Towarzystwa Praw Obywatelskich w Izraelu wyjaśnia, że istnieje dobrze ustanowiona różnica między tym, skąd dokładnie pochodzą starający się o azyl (podkreślenie dodane):

…przybyciem tysięcy migrantów , pochodzących  z krajów, które nie mają wspólnej granicy z Izraelem (i nie jest jasne, czy są migrantami w poszukiwaniu pracy, czy azylantami), a sytuacją, w której niewielka liczba osób, uciekających przed bezpośrednim niebezpieczeństwem, jakie grozi im w ich kraju sąsiadującym z Izraelem, przybywa na granice państwa.

Ci, którzy uciekli ze swoich domów na całej północy i Rogu Afryki, zazwyczaj wybierają Izrael jako swój punkt docelowy: zazwyczaj przechodząc przez rozdarte wojną kraje Czadu, Libii i Egiptu (włącznie z tyglem grup terrorystycznych na egipskiej pustyni Synaju).
Azylanci, którzy przechodzą przez takie kraje, ryzykują dostanie się do niewoli, zgwałcenie i tortury przez handlarzy ludźmi, jak również zastrzelenie lub inną krzywdę z rąk straży granicznej.

Uchodźcy z Darfuru w ogrodzie Róż w JerozolimieUchodźcy z Darfuru w ogrodzie Róż w Jerozolimie

Egipt jest sojusznikiem USA i otrzymuje duże sumy amerykańskich pieniędzy pomocowych. Jest związany tymi samymi prawami międzynarodowymi jak Izrael i reszta świata. Media, które koncentrują się na Izraelu, nie zwracają na ogół uwagi na tę przerażającą sytuację.
Wielu Izraelczyków
 spieszy podkreślić, że nic z tego nie zmienia moralnych i prawnych obowiązków Izraela. Równocześnie, nawet jeśli sytuacja Izraela zasługuje na krytykę, media mają profesjonalny obowiązek przedstawienia sprawy we właściwym kontekście globalnym: obok realiów i budzącej wątpliwości polityki zarówno północnej Afryki i Unii Europejskiej.
Prawo miedzynarodowe

Prawo międzynarodowe w sprawie uchodźców jest skomplikowane i w większości wykracza poza tę analizę. Jednak, aby w pełni docenić problemy, przed jakimi stoi Izrael, trzeba zrozumieć dwa ważne punkty.  
Po pierwsze, w celu uzyskania ochrony przyznawanej uchodźcy azylant musi uciekać w ściśle określonych okolicznościach. I, po drugie, państwa przyznające azyl nigdy nie są zobowiązane do zintegrowania uchodźców we własnym kraju. Wręcz przeciwnie, częsta jest relokacja uchodźców do innych krajów, co jest całkowicie legalną praktyką pod warunkiem, że jest to robione bezpiecznie i legalnie.  
Niemniej prawo międzynarodowe musi być stosowane poprawnie. W swoim liście duża grupa znanych izraelskich akademików sprzeciwia się obecnemu stosowaniu prawa przez Izrael:
Internowanie na nieograniczony czas ma na celu wyłącznie złamanie ducha zatrzymanego. Stanowi to złamanie prawa międzynarodowego, szczególnie w odniesieniu do praw człowieka.
Pytanie, czy obecna praktyka Izraela łamie prawa międzynarodowe, rozważa obecnie Sąd Najwyższy. W relacjonowaniu tej sprawy media mają obowiązek nie tylko powtarzać dramatyczne oskarżenia, ale także zauważyć złożoność tej wysoce technicznej dziedziny prawa.    
Co dalej?

Profesor Bernard Avishai pisząc w “New Yorker” podsumował dylemat Izraela:  

U sedna problemu leży… brak izraelskiego prawa o demokratycznym pojęciu obywatelstwa, nie mówiąc już o demokratycznych kryteriach dla imigracji.

Istotnie, prawa Izraela dotyczące imigracji, od dawna skupiały się przed wszystkim na aliji (żydowskiej imigracji) ze stosunkowo małym zapotrzebowaniem na zorganizowany azyl lub proces naturalizacji: do teraz.
Izrael stoi przed globalnym wyzwaniem kwestii azylu, tak samo jak liczne inne kraje na całym świecie. Izrael zasługuje na takie same naciski i krytykę, jak inne państwa, ale także na taką samą podstawową uczciwość i sprawiedliwość jak wszystkie inne kraje, które borykają się obecnie z tymi moralnymi, prawnymi i praktycznymi dylematami.


Przedstawiona mapa z freevectormaps.com i protestujący z Yaniv Nadav/Flash90 z modyfikacjami; Kigali z YouTube/John Bern; Darfur CC-BY-SA Government Press Office;Unpacking Israel’s African Migrant DilemmaHonest Reporting, 27 marca 2018


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


PALESTINIAN CLAIM TO DEAD SEA SCROLLS MAY BE NEXT UP AT UNESCO

PALESTINIAN CLAIM TO DEAD SEA SCROLLS MAY BE NEXT UP AT UNESCO

HERB KEINON, TOVAH LAZAROFF


Fragments of dead sea scrolls. (photo credit: DANIEL J. ROTH)

The next “prize” the Palestinians will likely claim as their own at UNESCO will probably be the archeological site of Qumran and its Dead Sea Scrolls, Shimon Samuels of the Simon Wiesenthal Center said on Wednesday.

He spoke at a panel on the denial of Jewish history in international organizations at the Foreign Ministry-sponsored sixth Global Forum for Combating Antisemitism in Jerusalem. Samuels chronicled the Palestinians’ success at having attributed to themselves biblical and cultural sites, including Jewish ones, on the World Heritage List since joining the United Nations Educational, Scientific and Cultural Organization as a member state in 2011.

The World Heritage Committee ascribed to “Palestine” Bethlehem’s Church of the Nativity in 2012; the agricultural terraces of Battir, site of the ancient Jewish fortress at Betar, in 2014; and Hebron’s Tomb of the Patriarchs in 2017.

The Palestinian Authority has a tentative list of 13 additional sites it seeks to register at UNESCO.

Out of that list the Palestinians are next likely to seek cultural ownership of the Qumran Caves and Dead Sea Scrolls, said Samuels, who is the director of international relations for the Wiesenthal Center.

This request may come up at the next meeting of UNESCO’s World Heritage Committee this July in Bahrain, he told the conference.

But among the most tumultuous of issues since the Palestinians joined UNESCO have been its Executive Board’s approvals of resolutions that ignore Jewish ties to the Temple Mount and the Western Wall.

The text of what came to be known as the Jerusalem resolutions called those sites solely by their Islamic names of al-Haram al-Sharif and the Buraq Plaza.

Irina Bokova, who served as UNESCO’s director-general from 2009 until this past November, visited Israel this week and spoke at the conference and with The Jerusalem Post. She highlighted the steps she took to combat antisemitism, but acknowledged that she had failed to stop such resolutions, of which she has long been an outspoken critic.

The Bulgarian, who during her speech at the conference said that “probably one of the ways to save and protect” UNESCO would be to “depoliticize it,” diplomatically side-stepped the question of whether it was a mistake for the organization to accept “Palestine” as a member state in 2011.

“It was not me taking that decision, and I don’t think it is a fair question,” she said. “The director-general does not decide.”

Pressed, however, on whether admitting “Palestine” was good for the Paris-based body, she responded, “Well, we lost our [US] funding, and – at the end of the day – we lost two members of the organization.” Both the US and Israel have announced they will withdraw from UNESCO at the end of the year.

Bokova said the question of Palestinian membership is a political issue that is decided by the member states. She did admit, however, to a great deal of politicization in the organization, pointing out that this exists on other issues as well – issues not related to Israel.

Asked whether Israel overreacted in its response to UNESCO’s resolutions on Jerusalem, Bokova, who came out against her own body’s decision omitting the Jewish connection to the Temple Mount, said that the agency is about much more than just one issue, and “I have always thought that Israel has a lot to offer UNESCO, and through UNESCO to the world.”

She said she regretted that so much of the focus in Israel is on these types of controversial resolutions, while overlooking the benefits to Israel from the organization, including having a number of sites on the World Heritage list, and extensive efforts taken by UNESCO toward Holocaust education.

She also said that another argument she has used to try to get Israel and the US to remain inside UNESCO is that it is “among the most prominent UN agencies working against violent extremism.”

At the same time she acknowledged that resolutions such as the ones passed on Jerusalem represent a “mistaken approach.”

“I think the mixture between religion and politics is a very dangerous path, and unfortunately I think that is what happened,” Bokova said. “It was also an attempt to introduce elements that are not within the mandate of UNESCO, and that are more within the [purview] of the UN Security Council and others.”


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Otwarcie wystawy “marzec’68” Uniwersytet Warszawski

Otwarcie wystawy “marzec’68” Uniwersytet Warszawski

   Uniwersytet Warszawski


8 marca 2018 r. w holu budynku dawnej Biblioteki Uniwersyteckiej uroczyście otwarto wystawę “03/68” przygotowaną przez Muzeum Uniwersytetu Warszawskiego. Wernisaż otworzył Dyrektor Muzeum UW prof. Jerzy Miziołek.

 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


..Ale to Żydzi spuścili mu manto

Wyznanie Dehnela: Mój dziadek chciał dokonać pogromu Żydów w Węgrowie, ale to oni spuścili mu manto

Jacek Dehnel


Jacek Dehnel (Fot. Rafał Malko)

Są rodzinne historie, które opowiada się wielokrotnie, są i takie, które przebijają się tylko raz, jakby przypadkiem, nieśmiało – co nie znaczy, że są mniej ważne. Przeciwnie. To, co wstydliwe, przysypane, ujawniane bez entuzjazmu, bywa pod pewnymi względami więcej mówiące.

Ta historia do takich właśnie należy. Usłyszałem ją w Węgrowie, lata temu, w czasie jednego z rodzinnych zjazdów. W niedalekiej Sterdyni prapradziadek August Wilhelm Dehnel, niegdysiejszy powstaniec styczniowy, był rządcą majątku państwa Górskich, w Węgrowie jego syn, Marian, lekarz w Legionach, był w latach międzywojennych dyrektorem szpitala. Co znaczyło, że był również bardzo zajęty, więc nie miał co robić z dwoma synkami, odumarłymi przez matkę, więc wysyłał ich kolejno do różnych szkół, w tym do korpusu kadetów.

Jednym z tych chłopców był mój dziadek Jacek. Ile miał wtedy lat? Dwanaście? Trzynaście? Przyjechał do Węgrowa na wakacje, a może tylko na parę dni, kto wie, może na Wielkanoc – Wielkanoc pod pewnym względem pasuje – w każdym razie w mundurku kadetów. A z nowej szkoły prócz mundurku przywiózł także nowe przekonania.

Kiedy zatem jego ojciec robił obchód po szpitalu, mały Jacuś postanowił z kolegą czy z bratem zrobić pogrom. Ja wiem, że to brzmi dziwnie, ale to właśnie wymyślił: pogrom miejscowej ludności żydowskiej (czyli mniej więcej połowy miasta), a w szczególności chłopców z chederu.

Chłopcy z chederu nie spełnili wszakże narodowych fantazji o Żydzie słabowitym a strachliwym i na całe szczęście spuścili solidne manto drużynie pogromu, w tym mojemu przyszłemu dziadkowi. Na domiar złego, kiedy pobity sromotnie wrócił do domu, dostał lanie po raz drugi, tym razem od własnego ojca, który był nie endekiem, tylko starym, brzydzącym się antysemityzmem pepeesowcem. Opowieść wspomina jeszcze, że dla szkoły, jak się później okazało, zasadniczym problemem było zapodzianie w trakcie pogromowej klęski jakiegoś ważnego kordzika czy innego elementu umundurowania, co stanowiło straszliwą plamę na honorze przyszłego żołnierza, więc do Węgrowa wydzwaniano czy pisano oburzone listy. Nic natomiast nie wiadomo, by jakiekolwiek emocje wzbudziła wśród żołnierskiej kadry nauczycielskiej istota zajścia, czyli sam pogrom.

Chowanie głowy w piasek

Dziadek nie został antysemitą, a mimo straszliwej plamy na honorze żołnierskim w postaci zagubienia kordzika czy czegoś tam innego wyrósł na bohatera. Ale przecież, myślę sobie, było dziełem przypadku to, że jego ojciec był pepeesowcem, a nie endekiem, jak również to, że taki „niewinny pogromik” nie skończył się niczym poważniejszym niż pognębienie agresorów. Pokolenie od nich starsze podejmowało takie decyzje świadomie, oni na razie tylko małpowali: nauczycieli, rodziców, księdza z sodalicji, stryja, sąsiadkę. Ale potem przecież w coś krzepli. Wybierali już z rozmysłem.

Czemu o tym wszystkim piszę? Przeczytałem właśnie zapowiedź książki Jacka Leociaka „Młyny Boże”, a tam cytat z zapisków Józefa Górskiego. Zbieżność nazwisk nieprzypadkowa, terenów także: Józef odziedziczył majątek po swoim stryjecznym dziadku (u którego rządcą był August Wilhelm Dehnel), w czasie II wojny światowej sprzedawał drewno z majątku Niemcom, którzy coś budowali w nieodległej Treblince. Znaczy to, że na baraki, wieżyczki strażnicze i pierwsze drewniane komory gazowe poszły może sosny, które sadził jeszcze, nic o tym nie wiedząc, mój prapradziadek.

Czy czyni go to czegokolwiek winnym? Nie. Ale tych, którzy sadzili antysemityzm w głowach dzieciaków – i owszem. Bo kilkanaście lat później miały od tego zależeć szanse przeżycia konkretnych osób: tego krawca, tamtej sklepikarzowej, tych synów właściciela kina, tamtej siostry rabina.

Udawanie, że przedwojenny antysemityzm nie miał na to wpływu, że kazania przedwojennych księży, artykuły katolickich publicystów, mowy endeckich polityków, bojówki narodowców nie miały wpływu na te wybory, jest tchórzliwym chowaniem głowy w piasek.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com

 


Yad Vashem – Hall of Names

Hall of Names

Yad Vashem


No cemeteries, no headstones, no traces were left to mark the loss of the six million Holocaust victims. The Hall of Names at Yad Vashem is the Jewish People’s memorial to each Jew murdered in the Holocaust – a place where they are commemorated for generations to come.

Hall of Names

Yad Vashem, with the support of Jewish communities and organizations around the world, is leading the historic mission to memorialize Jewish victims of the Holocaust by collecting “Pages of Testimony” – special one-page forms designed to restore the personal identity and brief life stories of the six million Jews murdered by the Nazis and their accomplices. Submitted by survivors, remaining family members or friends and acquaintances in commemoration of Jews who perished in the Holocaust, Pages of Testimony document the names, biographical details and, when available, photographs, of each individual victim. The first 800,000 names on Pages of Testimony were collected during the 1950’s, with ongoing global outreach efforts to identify the unnamed victims of the Shoah so they will always be remembered.

Collection efforts continued throughout the years in Israel and among Jewish communities throughout the world. A “Room of Names” was opened in 1968 on Yad Vashem’s campus on the Mount of Remembrance in Jerusalem. The room was the repository for the original handwritten Pages of Testimony stored in special black Yizkor files, catalogued alphabetically in Hebrew according to first and last names. In 1977 the “Hall of Names” was inaugurated in a specially designed building in the presence of Prime Minister Menachem Begin and Joseph Burg, the Chairman of Yad Vashem’s International Council.

Between 1984 to 1985 Yad Vashem undertook to microfilm close to 1.1 million Pages of Testimony that had been collected up to that time. On the backdrop of a growing number of public inquries on the fate of Holocaust victims, the microfilm enabled staff to search for victims’ names more efficiently thereby improving their service. At the same time it created a vital backup copy of the Pages of Testimony collection. During the 1980’s the average number of Pages of Testimony collected at Yad Vashem’s Hall of Names was 15,000 new pages per year. The fall of the “Iron Curtain” separating the former Soviet Union from the West, resulted in a dramatic increase of new Pages of Testimony in the 1990’s, raising the annual collection to around 35,000.

In 1990, the Hall of Names extended its scope beyond Pages of Testimony, and began to actively gather and process lists of names originating from deportations, camps and ghetto records. The computerization of the names from all sources began in late 1991 and expanded until the end of 1998 when almost one million names had beed computerized.

A milestone in the history of the Hall of Names was reached in 1999. Yad Vashem embarked on an impressive and intensive project to computerize more than 1.1 million Pages of Testimony, including the scanning of all 1.6 million paper forms collected up to that time. The project was implemented together with Tadiran Information Systems and Manpower Israel in conjunction with, and funded by the Independent Committee of Eminent Persons (ICEP) established to resolve the public issue of the dormant accounts in Swiss banks. The project spanned from February to May 1999 with the assistance of a staff of 1,000 and 100 IT and content specialists working two shifts in two different locations, Jerusalem and Beer Sheba. The computerized database with over two million names of Holocaust victims, enabled the ICEP representatives to cross-reference the names with owners of the the dormant accounts.

On May 8th 1999, under the auspices of President Ezer Weizman, Yad Vashem initiated a well publicized world wide media campaign to collect Pages of Testimony. The public response was overwhelming: a call center with 20 phone lines and 90 staff members working double shifts was established to handle the large volume of incoming inquiries in real time. During the months of April and May alone some 147,000 Pages of Testimony were received, amounting to a total of about 380,000 by the end of 1999. The aftermath of the campaign was felt in 2000 as well; an additional 70,000 Pages of Testimony were collected. Although the names collection campaign was targeted also to Jewish communities around the world, around 85% of the Pages of Testimony collected had been submitted in Israel. Surprisingly, more than 80% of all incoming pages actually contained names of victims that were not previously recorded at the Hall of Names. This statistic reinforced the great significance of the campaign at that point in time.

By the year 2000, the initial computerization project and media campaign resulted in the creation of a database containing close to 2.5 million names of Holocaust victims at the Hall of Names. Founded on a sophisticated technological platform the names database was updated and upgraded. Advanced search capabilities including soundex and synonym searches were developed in order to enhance retrieval possibilities. On November 22nd 2004, the Central Database of Shoah Victims’ Names was launched and uploaded to the Yad Vashem website offering the general public full and free accessibility to close to three million victims’ names in English and Hebrew. In 2007, the option to consult the names database in Russian (Cyrillic characters) was also made available.

The new Holocaust History Museum complex inaugurated in spring 2005, includes a newly designed Hall of Names, built with the generous contribution of the Rothschild-Caesarea Foundation. The Hall of Names currently houses about 2.7 million original Pages of Testimony in a temperature and humidity controlled environment. Surrounded by fragments of Pages of Testimony and portraits of Holocaust victims from different countries and backgrounds, visitors to the Hall can reflect on the destruction of the pre-war Jewish world. Adjacent to the circular memorial is a computer center where the public may seek information on the fates of the victims through the Central Database of Shoah Victims’ Names.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com