Tag Archive | Reunion68 Reunion 68 Reunion’68 Reunion-68

Klotz Józef


Klotz Józef

Wirtualny Sztetl


JÓZEF KLOTZ – DANE OSOBOWE

Data urodzenia: 2 stycznia 1900
Miejsce urodzenia: Kraków
Data śmierci: 1941
Miejsce śmierci: Warszawa
Zawód: piłkarz, sportowiec

Klotz Józef (02.01.1900, Kraków – 1941, Warszawa) – piłkarz, zawodnik reprezentacji Polski. 28 maja 1922 r. strzelił w meczu ze Szwecją pierwszego w dziejach gola dla kadry biało-czerwonych, a Polska wygrała swój pierwszy mecz piłkarski (2:1).

Pochodził z Krakowa, z wielodzietnej rodziny żydowskiego krawca Judy Markusa Klotza (Ignacego, 13.05.1874, Jasło – ok. 1942, Strzyżów?, ofiara Zagłady) i Salomei (Szajndli) z domu Glasner (08.12.1880, Podgórze – 1941, Podgórze). Formalnie był dzieckiem przedmałżeńskim, pierwotnie zanotowanym jako Józef Glasner; rodzice wzięli ślub 9 września 1903 r. w Krakowie. Warsztat rodzinny znajdował się najpierw przy ul. Grodzkiej, potem przy ul. Brackiej 6 i ul. Św. Filipa 6. Miał czterech braci: Janka (Jakuba, Szaje) (02.1901 albo 02.1902, Kraków – 1936, Wiedeń), Izaaka (24.02.1905, Ludwinów – 21.06.1905, Ludwinów), Stanisława (Salomona, Szlomo, Semka) (18.04.1906, Podgórze – …), Mańka (Moszego) (11.05.1909, Kraków – ok. 1994, Tel Awiw), a także siostrę Ganię (Jetti) (05.04.1903, Kraków – 1955, Izrael), pielęgniarkę, noszącą później po mężu Maurycym (Moszem), nazwisko Błońska. Moszemu Klotzowi i Gani Błońskiej udało się w 1942 r. dostać przez Teheran do Palestyny. Rodzina była silnie związana z ruchem bundowskim.

Sport zaczął uprawiać w nowo założonym klubie Jutrzenka Kraków, mając zaledwie 11 lat. Jutrzenka  (jid. Morgensztern) była klubem żydowskim, założonym przez członków Żydowskiej Partii Socjalno-Demokratycznej, od 1920 r. połączonej z Bundem. W czasie kariery sportowej był dobrze zbudowanym wysokim młodzieńcem, mierzącym 185 cm przy 75 kg wagi. W życiu codziennym określano go jako eleganckiego i przystojnego mężczyznę. Na boisku idealnie pasował do roli obrońcy; na tej pozycji występował przez całą karierę. Warto podkreślić, że także dwaj bracia Józefa, Janek i Stanisław, zajmowali się sportem. Utalentowany był zwłaszcza Janek, znany ze swojej szybkości; m.in. przebiegł 100 m w 11,2 sekundy.

W rozwoju sportowym przeszkodziła mu I wojna światowa. W marcu 1918 r. został wcielony do 57. pułku piechoty armii austriackiej. Gdy w listopadzie Polska odzyskiwała niepodległość, Klotz wstąpił do 6. pułku piechoty Wojska Polskiego. Walczył na Kresach. Wiosną 1920 r. dostał przydział do baonu sanitarnego. Z wojska powrócił w listopadzie 1920 r. a 24 grudnia razem z bratem Jankiem zapisał się na semestr zimowy prawa na Uniwersytecie Jagiellońskim. Studiował, z półtoraroczną przerwą do końca roku akademickiego 1921/22. Studiów nie skończył.

W 1921 r., wraz z młodszymi braćmi Janem i Stanisławem, znów grał w barwach Jutrzenki, będąc podporą zespołu. Dostrzeżono go, ale w pierwszym historycznym występie reprezentacji Polski nie zagrał. Mecz ten, rozegrany 18 grudnia 1921 r., Polska przegrała z Węgrami 0:1. W następnym spotkaniu kadry Klotza już nie zabrakło. Jego debiut w reprezentacji (14.05.1922 roku z Węgrami w Krakowie) nie należał do udanych. Jedna z gazet (lwowski „Sport”) napisała, że zwłaszcza do przerwy grał słabo: „dał się objeżdżać rywalom i był stremowany”. Polska przegrała 0:3, ale dodajmy, że drużyna węgierska należała do najlepszych w Europie.

W drugim występie strzelił dla biało-czerwonych pierwszego gola w historii reprezentacji narodowej. Stało się to w Sztokholmie, 28 maja 1922 r. w 27. minucie meczu ze Szwecją, wygranego przez Polskę 2:1. Po zagraniu ręką szwedzkiego obrońcy sędzia podyktował rzut karny. Jak pisał „Przegląd Sportowy”:

Jedynym graczem, który w swej drużynie bije jedenastki z dobrym skutkiem, był Józef Klotz. […] Klotz z całym spokojem, bez rozpędu pakuje piłkę w lewy róg, pod poprzeczkę. Bramkarz ani drgnął.

Polska objęła prowadzenie. Szwedzka prasa „Dagbladet”, opisując pierwszego dla Polaków, historycznego gola, podkreślała, że Klotz zrobił to z niesłychaną elegancją.

13 września 1924 r. Józef Klotz zawarł w Krakowie związek małżeński. Jego żoną została Regina Witkowska, urodzona we Włocławku, córka Eliasza Witkowskiego i Prywy z domu Cymrynk.  

Strzelec pierwszego gola dla Polski pozostał wierny Jutrzence do wiosny 1925 roku. W 1925 r. przeniósł się z powodów rodzinnych na stałe do Warszawy, gdzie zasilił stołeczne B-klasowe Makabi. Jego młodsi bracia mieli mu za złe, że przechodząc z Jutrzenki Kraków do syjonistycznego Makabi, zdradził ideały socjalistyczne.

W stolicy Klotz zakończył karierę piłkarską już w następnym roku. U schyłku drogi sportowej prezentował się niewesoło, czego dowodzi krótki artykuł w „Trybunie Polskiej” z 7 maja 1925 r., o znamiennym tytule Kloc pod nogi – tamuje drogi: „Gdy brak narybku [wychowanków Makabi] sprowadza się graczy z innych klubów. Przyjechał więc Klotz, były reprezentacyjny gracz polski z krakowskiej Jutrzenki. Liczono na to, że będzie on zaporą, na której potknie się atak każdej drużyny. Tymczasem Klotz dziś już nie jest tym samym Klotzem, co przed dwoma laty. Nawet atak Varsovii, ostatnio źle usposobiony, uporał się z nim i strzelił aż 7 bram. Import nie popłaca!”   

Mieszkał w Warszawie wraz z żoną aż do wybuchu wojny. Jego adresy to m. in. ul. Chmielna 44 i ul. Widok 20. O jego zajęciach w tych latach bardzo trudno zdobyć jakiekolwiek informacje, ale zachował się… list gończy, noszący sygnaturę 23311-IV-30, w którym Sąd Okręgowy w Warszawie, wydział III karny, na mocy decyzji z 12.06.1930 r. poszukuje Józefa Klotza, urodzonego w 1900 r. w Krakowie („urzędnik, wzrost średni, twarz pociągła, brunet, oczy czarne”), oskarżonego z art. 574, cz. II kodeksu karnego. Ponieważ rzecz dzieje się jeszcze przed 1932 r., w którym wprowadzono tzw. kodeks Makarewicza, chodzi zapewne o „odziedziczony” po zaborcy rosyjskim kodeks Tagancewa z 1903 roku. Artykuł 574 tego kodeksu dotyczy przywłaszczenia powierzonego sobie cudzego mienia ruchomego.   

W połowie lat 30. przyszła na świat jego córka. Zgodnie z relacją rodziny, Klotz stracił z nią kontakt w czasie wojny; podobno przeżyła, a po wojnie miała mieszkać w Polsce, tak samo jak jej potomkowie.

W 1940 r. został uwięziony w getcie. Później znalazł się jednak chyba po stronie „aryjskiej”, gdyż aresztowany przez Niemców, zginął rozstrzelany w ruinach kamienicy przy Nowym Świecie w 1941 roku. Zgodnie z relacją rodzinną, został przez kogoś zadenuncjowany, a jego pochodzenie mordercy sprawdzili nakazując mu opuszczenie spodni. Warto zauważyć, że inskrypcja na grobie Klotzów wymienia Józefa w grupie „Zginęli śmiercią męczeńską w latach 1942–1945”.

Zagładę przeżył Jurek (Jerzy), syn Janka Klotza i Amalii (Mali) z domu Porańskiej. Mieszkał w okresie powojennym w Wiedniu i w Polsce, pod innym nazwiskiem. Zginął natomiast drugi syn tej pary, Stefan Klotz (ur. 1928). Potomkowie Stanisława Klotza mieszkają w Izraelu. Grób rodzinny Klotzów znajduje się na cmentarzu żydowskim przy ul. Miodowej w Krakowie; jest tam też symboliczne miejsce pochówku pierwszego zdobywcy gola dla Polski – Józefa Klotza.


Za pomoc w przygotowaniu artykułu bardzo dziękujemy p. Dannemu Dekelowi, krewnemu Józefa Klotza, mieszkającemu w Izraelu. Wykorzystaliśmy też fragmenty wcześniejszego biogramu autorstwa p. Roberta Gawkowskiego. Wiele informacji genealogicznych i adresowych zawdzięczamy Centrum Informacji Historycznej Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Irving, Stewart, Chappelle and the Double Standard for Jew-Hatred

Irving, Stewart, Chappelle and the Double Standard for Jew-Hatred

Micha Danzig


Dave Chappelle. Photo: Wikimedia Commons.

As anyone paying attention to the news over the past few weeks knows, on Oct. 27, Brooklyn Nets star Kyrie Irving shared to his 22.1 million followers on social media (around seven million more people than there are Jews on the planet) a “documentary” called “From Hebrews to Negroes: Wake Up Black America.”

In the week following Irving’s promotion of this antisemitic film—which was about as subtle, credible and well-sourced as a Josef Goebbels and Leni Riefenstahl German Ministry of Propaganda film—Irving repeatedly refused to apologize for promoting antisemitic material. At times, he even sounded angry in his response to the backlash and hurt generated by his actions. He said three days later: “I’m not going to stand down on anything I believe in. I’m only going to get stronger because I’m not alone.” And then he added a comment that was vaguely threatening and, based on responses on social media, also accurate: “I have a whole army around me.”

As a result of Irving’s refusal to apologize, the Brooklyn Nets suspended him and set forth a number of conditions for his return to the team—and to earning nearly $37,000,000 per year (around $16,000 a minute on average).

While many people have concurred with Irving’s suspension and the conditions imposed by the Nets for his return, others have opined that the measures were too punitive, heavy-handed, or even that people were wrong to be upset with Irving in the first place.

Two public figures who recently made such comments include comedians Dave Chappelle and Jon Stewart. Chappelle and Stewart made very different defenses of Kyrie, as well as arguments against his punishments. But both ignored the blatant double standards they were endorsing through their defense of Irving. Chappelle also buttressed his claim with a blatant strawman argument, effectively gaslighting those who saw Irving’s actions for what they were: antisemitism.

But before we get into the fallacies and hypocrisies espoused by Chappelle and Stewart, it is worth recapping the antisemitic, ahistorical and dangerous drivel Irving promoted to at least 22.1 million people.

The movie Irving promoted included the following (among many) dangerous lies and antisemitic tropes:

1. The Holocaust never happened.

2. The Jews made up the Holocaust to conceal their innate evil nature and to protect their status and power.

3. The Jews started and ran the transatlantic slave trade.

4. Jews worship Satan.

5. Those who have been living as Jews for thousands of years are not “real Jews,” and began the slave trade, faked the Holocaust, and assumed control of banks, governments, media, education, etc. (a smorgasbord of classic white supremacist/Nazi antisemitic tropes) to conceal their theft of Jewish identity from blacks.

6. Perhaps most dangerously, not only did the Jewish people do these terrible things thousands of years ago, but also all modern-day Jews are a knowing part of this incredible conspiracy and nefarious identity theft.

To support these ludicrous claims that plainly incite hate (and violence) against one of the most frequently attacked minority populations in history, the film Irving shared quotes Henry Ford and his views about the Jews. While Ford was certainly a racist, he was also one of the most famous Jew-haters in American history, and the only American Adolf Hitler called “an inspiration.”

The Ford quotes used in the film are accurate, but the film also promotes two fake quotes to support its lies about Jews. One is an oft-debunked fake quote of something Adolf Hitler said in his bunker before he killed himself. The other is a fake quote by Harold Wallace Rosenthal, a senior aide to New York Senator Jacob Javits who was murdered in a terrorist attack in Rome in 1976 by the PFLP (Popular Front for the Liberation of Palestine).

Two years after Rosenthal was murdered, a forged quote from a supposed interview a month before his death appeared in an obscure white supremacist magazine authored by one Walter White, Jr. In this absurd quote from a nonexistent interview, Rosenthal confesses to all of the sins of the Jewish people that are the basis for many of the lies in the movie promoted by Irving. Setting aside the inanity of anointing Rosenthal as a spokesperson for “the Jews,” the irony of a conspiracy theory movie designed to inspire black pride (with corresponding hate against Jews) using a fake quote originally manufactured by white supremacists to inspire so-called white pride (and corresponding hate against Jews) should not be lost on anyone with knowledge of how antisemitism animates white supremacy.

What also should be clear is that the film shared by Irving is antisemitic and promotes Nazi-level falsehoods about the Jewish people. It should also be clear that when millions of people watch such a film, chances are that some of those people will want to attack Jews. As it is, attacks against Jews already account for over 60% of the faith based hate-crimes in the United States, despite the fact that Jews make up no more than two percent of the population. In cities like Los Angeles and New York (Jews account for less than 18% and 13% of those cities’ respective populations), they make up 80% of the victims of hate crimes.

Days after Ye’s antisemitic comments and Irving’s promotion of a film that blames all of the terrible things that have happened to black Americans on the Jews, Dave Chappelle appeared on “Saturday Night Live,” delivering a 15-minute monologue that leaned heavily into some of the antisemitic tropes about nefarious Jewish control that Ye keeps raving about, while “joking” that the only crazy thing Ye did was make those claims “out loud.”

But then Chappelle dropped this gaslighting strawman about Irving: “Kanye got in so much trouble that Kyrie got in trouble. This is where I draw the line. Jews have been through terrible things all over the world, but you can’t blame that on black America, you just can’t.”

The first part of that statement is a flat-out lie. Irving “got in trouble” because of his own choices and actions. Period. The second part is a blatant strawman and attempts to make the concerns over Irving’s actions seem purely punitive and based on a misplaced desire by Jewish people to scapegoat black Americans for the terrible things that have happened to Jews throughout history. But that isn’t what’s happening. Jews are not doing that, and certainly no Jews with millions of followers on social media.

The truth, which Chappelle’s “joke” tried to obfuscate, is that while black Americans have also “been through terrible things,” these things also can’t be blamed on “the Jews.” But the film promoted by Irving does just that, as do many of Irving’s and Ye’s biggest defenders. People like Louis Farrakhan, who regularly blames Jews for the suffering of black Americans, including the entirety of the transatlantic slave trade.

The indisputable fact is that Irving promoted a movie filled with antisemitic canards. Lies and tropes that some people (like the movie’s producer and Louis Farrakhan) have masked in a web of faux scholarship to do what white supremacists have always loved to do: blame the Jews for everything they hate, or every bad thing they believe ever happened to them.

This is the antisemitic elephant in the room that Chappelle’s SNL monologue ignored. It’s this history that Chappelle, and those lauding him and defending Kyrie, ignore. And it’s this history that causes many Jews to be so upset when someone with as many followers as Kyrie promotes a movie that blames Jews for everything.

A few days after Chappelle’s appearance on SNL, Jon Stewart appeared on “The Late Show With Stephen Colbert” and defended Chappelle with fallacious reasoning and double standards. He also voiced his disagreement with people exercising their freedom of contract and freedom of association with someone who promotes Jew-hatred.

Stewart’s defense of Chappelle suggested that antisemitism is already so “normal” in America that it’s not fair to accuse someone like Chappelle of “normalizing” it. This is a complete cop-out. Chappelle is not a “flat-earth” believing, anti-vax-promoting NBA player like Kyrie; nor is he widely viewed as mentally unhealthy, as Ye is. Chappelle is seen as a very smart and sharp comedian with a penchant for poignant commentary. So when he endorses a view, it does a lot more to mainstream or normalize it than when someone like Ye does it or when a Jewish person’s Twitter feed gets filled with antisemitic comments.

Regarding those who choose not to do business with Ye, or to suspend their relationships with Irving, Stewart said: “But the one thing I will say is I don’t believe that censorship and penalties are the way to end antisemitism or to gain understanding… I don’t believe in that. It’s the wrong way for us to approach it.” Stewart went on to assert: “The whole point of all this is to not let it metastasize, and to get it out in the air and talk about it.”

Stewart supports free speech, even when it is hate speech, without punishment, but apparently only when the target of the hate speech is the Jews.

When Donald Sterling lost his right to own his NBA team because of his private hate speech (recorded without Sterling’s knowledge by his girlfriend), did Jon Stewart use his prominent position to complain or suggest the answer here was conversation, not punishment? No. To the contrary, Stewart seemed to be very much in favor of that decision by the NBA.

When the NBA recently suspended Robert Sarver from having anything to do with the Phoenix Suns (including receiving any earnings) and required him to pay a $10,000,000 fine for his hate speech (which, unlike in Irving’s case, was not promoted on social media platforms to millions of people), there is no record of Stewart complaining or suggesting the answer was conversation, not punishment.

After “Flash” star Hartley Sawyer was fired by The WB television network in 2020 for racist and homophobic tweets he wrote between 2011 and 2014, did Stewart complain or suggest the answer was conversation, not punishment?

In 2018, Roseanne Barr was fired by ABC for her shocking tweet asserting that President Barack Obama’s former long-time aid, Valerie Jarrett, who is half-Iranian and half African American, “is what would happen if the Muslim Brotherhood and Planet of the Apes had a baby.” I could not find any record of Stewart saying that the answer to racist tweets by a famous person like Barr with almost one million followers is to avoid “penalties” and to just “get it all out in the air and talk about it.” (This is despite the fact that Stewart defended Samantha Bee, who conservatives called to be sanctioned for her comments about Ivanka Trump).

Given all of the celebrities who have lost their jobs for expressing their racist, Islamophobic or homophobic thoughts, these comparisons could go on indefinitely. But the examples already cited are sufficient to establish the hypocrisy and double standards of Stewart and the numerous others (like Lebron James) complaining about Ye or Irving being punished or “censored”

The reality is that most of those who advocate no consequences for hate speech when it comes to Ye and Irving have one standard for hate speech targeting non-Jews and another for antisemitic hate speech. The very same people who thought it was great for the NBA and ABC to exercise their freedom of association to heap incredibly adverse consequences on people for racist or misogynist speech (or were perfectly quiet about it), now suddenly think it is a terrible idea for Adidas or the Nets to behave similarly with those who promote Jew-hatred to millions of people.

This double standard from people like Stewart, as well as the strawman argument used by people like Chappelle to make it seem as if people like Irving are the victims of an overreaching and overly punitive Jewish community, is completely warped. As long as the accepted response to those who promote hate speech against any historically persecuted group is severe consequences from the corporations that do business with them, fund them and support them, then that should be the outcome when someone promotes antisemitism.

Nothing more and certainly nothing less—no matter how many famous comedians try to normalize Jew-hatred or gaslight us about it.


Micha Danzig served in the Israeli army and is a former police officer with the New York Police Department (NYPD). An attorney, he is active with a number of Jewish and pro-Israel organizations, including StandWithUs, T.E.A.M. and Friends of the Israel Defense Forces (FIDF).

This article was first published by the Jewish Journal.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Dzień Niepodległości Izraela [film]

Dzień Niepodległości Izraela [film]

Żydowski Instytut Historyczny


Od wczorajszego wieczoru (14.04) w Izraelu trwa Jom haAcmaut, czyli Dzień Niepodległości Izraela. Dzień wcześniej zakończyło się święto Jom haZikaron, upamiętniające poległych żołnierzy izraelskich.

Declaration_of_State_of_Israel_1948_wiki.jpg14 maja 1948 r. Premier Dawid Ben-Gurion ogłasza niepodległość Izraela. W tle portret Theodora Herzla. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Izraela/Wikipedia, domena publiczna

Z tej okazji przypominamy nagranie z seminarium naukowego „Trzy wizje państwa, trzy wizje armii. Organizacje zbrojne ruchu syjonistycznego przed 1948 r.”, podczas którego Joanna Zych opowiadała o organizacjach, które walczyły o niepodległość Izraela, a które dzieliło niemal wszystko: od podejścia do walki zbrojnej, poprzez ideologię polityczną, aż do wizji przyszłego państwa żydowskiego.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


W oparach zrównoważonej ignorancji

Ett vitaminberikat ris under namnet “Golden Rice” har blivit godkänt för fortplantning av Departementet för jordbruk-Filippinernas forskningscenter för ris, förkortat DA-PhilRice.

W roku 2000 szwajcarski profesor Ingo Potrykus wspólnie z niemieckim biotechnikiem Peterem Beyerem udostepnili nieodplatnie „zloty ryz”, genetycznie zmodyfikowany ryz, wzbogacony o witamine A. Rocznie z powodu niedoborów tej witaminy umiera blisko 700 tysiecy dzieci, a dodatkowe pól miliona dzieci traci wzrok przed piatym rokiem zycia. Wsciekla kampania ignorantów zablokowala mozliwosc darmowego dostarczania rolnikom nasion az do roku 2018 to zostal dopuszczony jako zywnosc tylko niektórych krajach). Zdjecie: Wikipedia.


W oparach zrównoważonej ignorancji

Andrzej Koraszewski


Pierwszy (mocno spóźniony) sygnał, że coś się dzieje, dotarł do mnie ze znakomitej strony Genetic Literacy Project. Okazuje się, że pod koniec września spotkali się unijni ministrowie rolnictwa, podobno nalegając na złagodzenie przesądów w kwestii stosowania naukowych technik w rolnictwie. Unia Europejska ma najbardziej drastyczne na świecie regulacje dotyczące genetycznie modyfikowanej żywności, ale, jak się okazuje, susza, zmiany klimatyczne, wojna w Ukrainie i szalejący wzrost cen żywności, skłaniają nawet ministrów rolnictwa do zastanowienia się, czy nie warto przestać słuchać śpiewu ulicznych ekologów i przekonać się do nauki.

Zaintrygowała mnie informacja o tym, że 20 z 27 ministrów opowiedziało się za dopuszczeniem nowych, precyzyjnych technik edytowania genów i tworzenia roślin bardziej odpornych na suszę, bardziej wydajnych, wymagających mniejszych ilości oprysków. Nie dowiedziałem się, którzy ministrowie rolnictwa trwają niezachwianie przy tradycji ojców, skierowałem więc swoje kroki na stronę polskiego ministerstwa rolnictwa. Tam jednak niczego nie znalazłem.

Na polskich stronach informował o tym wydarzeniu Onet w dziale medycyna, pod hasłem Żywienie w doniesieniu pod tytułem „Unia Europejska złagodzi przepisy dotyczące żywności modyfikowanej genetycznie? Koncerny forsują GMO” Autor, Bartosz Brzeziński pisze, że co prawda naukowcy przekonują nas, że skomplikowane regulacje są niesłuszne, ale my się nie damy.

Nic dziwnego, nowoczesna nauka pojawiła się w Europie, ale jej ideologiczni przywódcy natychmiast zareagowali na ten poród stosami. (Chociaż trzeba uczciwie przyznać, że to nasz Jan Paweł II odważnie powiedział, że należy powiedzieć, iż to spalenie Giordano Bruno na stosie było chyba niesłuszne, bo chyba jednak się kręci).

Piszący o zagrożeniach nieetycznymi roślinami z laboratoriów Bartosz Brzeziński w szesnastym akapicie informuje, że:

Obecnie Komisja zastanawia się nad nowymi ramami prawnymi dla upraw uzyskanych dzięki technologiom edycji genów, które nazwała “nowymi technikami genomicznymi” (NGT). Wniosek w tej sprawie ma być złożony w pierwszej połowie przyszłego roku.

Stylistyka wcześniejszego i późniejszego wywodu jest znamienna, to jakiś „unijny przemysł biotechnologiczny twierdzi” i to jego przedstawiciele domagają się złagodzenia regulacji na wzór USA czy Japonii, a  najlepiej ich zniesienia.

Autor przechodzi do zapewnienia, że „edycja genów to puste obietnice”. Znakiem zapytania sygnalizując swoją dziennikarską niewinność, a doborem cytatów głębokie przekonanie do antynaukowych przesądów. Dowiadujemy się zatem, że „grupy środowiskowe, drobni rolnicy i rolnicy ekologiczni argumentują, że dopuszczenie technologii na rynek UE bez odpowiednich ograniczeń niesie ze sobą ryzyko etyczne i zdrowotne, a także ryzyko napędzania korporacyjnego przejęcia systemu żywnościowego”.

Poważne media wybrały inną taktykę, postanowiły nie zabierać głosu i o niczym nie informować. Jest to o tyle zrozumiałe, że trudno się przyznać, że przez lata zarabialiśmy na straszeniu ludzi i wbijaniu im do głów antynaukowych przesądów, że cytowaliśmy obficie każdego wrzaskliwego ignoranckiego działacza, przemilczaliśmy badania, walczyliśmy o słuszną sprawę, więc jak teraz mielibyśmy nagle powiedzieć, że może byliśmy w błędzie? Tego się w renomowanych mediach nigdy nie robi.

Prawdę mówiąc, informacje o tym wydarzeniu w międzynarodowych mediach też nie były specjalnie obfite, ale jak donosił sciencebusiness.net obecny kryzys uświadomił, że trzeba przerwać błędne koło zakazu handlu żywnością GMO i że mamy dziś nowe priorytety. Stanowisko ministrów rolnictwa jest tu istotne, ponieważ Komisja Europejska przygotowuje nowe ramy prawne, a już wcześniej doszła do wniosku, że ustalenia z 2001 roku mogą być cokolwiek przestarzałe.

Najobszerniej pisał o tym wydarzeniu brytyjski „Financial Times” w artykule  Andy Bounds i Emiko Terazono z 10 listopada. Tytuł artykułu donosi  o zmianie atmosfery wokół edytowania genów w obliczu suszy i wojny.

Autorzy, cytując specjalistę stwierdzają, że:

Edycja genów to forma inżynierii genetycznej, w której można usuwać lub dodawać geny tego samego, lub podobnego gatunku. Różni się od modyfikacji genetycznej, która wprowadza DNA z obcych gatunków. Zwolennicy twierdzą, że edycja genów jest taka sama jak konwencjonalna hodowla roślin, ale po prostu przyspieszona, z większą dokładnością. „Jeśli wprowadzasz obcy gen, jest to GMO. Jeśli po prostu zmienisz litery genetyczne w organizmie, będzie to konwencjonalne”.

Powiedzmy sobie uczciwie, że jest tu istotna różnica, ponieważ w uprawach konwencjonalnych eksperymentujemy na ślepo, metodą prób i błędów, czekając latami, co nam z tego wyjdzie, a tu przy edycji genów badacze mają zdecydowanie większe szanse otrzymania oczekiwanych wyników w znacznie szybszym czasie. Laboratorium to jednak nienaturalne środowisko dla rolnika.

Naturalna żywność to żywność podlewana naturalnym nawozem, najlepiej prosto od krowy, zaś rolnik w białym fartuchu to doprawdy jakaś herezja. Edytowanie genów to technologia ograniczająca się do zmian w genomie rośliny (lub zwierzęcia), bez przenoszenia genów z jednego organizmu do drugiego, więc wielu ma nadzieję na złagodzenie irracjonalnych lęków dziennikarzy, polityków i wystraszonego przez medialne kampanie ludu.

Autorzy artykułu przypominają, że Unia Europejska zwróciła się w tej sprawie do najlepszych specjalistów pod europejskim słońcem, czyli do sędziów Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości, którzy orzekli w 2018 roku, że edycja genów powinna podlegać przepisom dotyczącym GMO, w których organy regulacyjne muszą nadać wysoki priorytet potencjalnym zagrożeniom.

Brytyjska gazeta przypomina, że ponad dwadzieścia lat temu, w reakcji na histeryczne kampanie w mediach, unijne organy regulacyjne zaostrzyły przepisy do tego stopnia, że w UE uprawiano tylko jeden rodzaj genetycznie modyfikowanej pszenicy (chociaż dziesiątki upraw są obecnie dopuszczone do importu, głównie na paszę dla zwierząt).

Powoli rośnie świadomość, że był to błąd.

Sytuacja się zmieniła – mówi Pekka Pesonen, sekretarz generalny Copa-Cogeca, związku rolników UE – Musimy być w stanie wyprodukować wystarczającą ilość żywności. Musimy wykorzystać technologię, aby przystosować się do zmian klimatu i zachować różnorodność biologiczną.

„Rośliny uzyskane za pomocą nowych technik genomicznych mogą pomóc w zbudowaniu bardziej odpornego i zrównoważonego systemu rolno-spożywczego” – powiedziała Stella Kyriakides, europejska komisarz ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności, rozpoczynając w tym roku konsultacje w sprawie swojego wniosku.

„Gdybyśmy mogli hodować rośliny uprawne na podstawie tego, co wiemy z genetyki, aby były bardziej odporne na suszę, bardziej tolerujące zasolenie, bardziej odporne na ciepło i produkować więcej w określonych warunkach, to z pewnością pomogłoby nam zarówno pod względem bezpieczeństwa żywnościowego, jak i adaptacji do zmian klimatu”, mówi Ismahane Elouafi, główny naukowiec w Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Wyżywienia i Rolnictwa.

To nie jest jednak tylko „gdyby”, doświadczenia z dotychczasowych praktyk pokazują, że odrzucenie przesądów przynosi szybkie i wymierne rezultaty. Urok zarządzania strachem prowadzi jednak niektórych do komicznych zgoła propozycji.

Martin Häusling, niemiecki poseł do Parlamentu Europejskiego, który jest rzecznikiem Partii Zielonych ds. rolnictwa, mówi, że zamiast sięgać po inżynierię genetyczną, rolnicy mają inne sposoby radzenia sobie ze zmianami klimatycznymi, takie jak płodozmian, techniki ulepszania gleby i naturalnie przystosowane nasiona.

Powrót do płodozmianu to naprawdę zachwycająca propozycja. Inni ględzą o uzależnieniu od korporacji. Na sto kilometrów widać, że ci bojownicy wojny z nauką nie mieli nigdy nic wspólnego z rolnictwem, ale bardzo dużo z kursami marksizmu-leninizmu. To rolnik wybiera, czy chce korzystać z nasion lepszych, czy tradycyjnych, żadna korporacja do niczego go nie zmusza. Wystarczy rzut oka na rynek afrykański czy indyjski, żeby wiedzieć, że to nieodmiennie jest rynkowa oferta, a nie przymusowe zastąpienie tradycyjnych upraw czymś nowym.

Paplający o wielkich korporacjach „eksperci” pomijają fakt, że kilka korporacji zdominowało rynek nasion roślin GMO z powodu barbarzyńskich regulacji przekreślających sens inwestowania w tę działalność przez mniejsze firmy. Czy coś się zmieniło?

Autorzy artykułu w „FT” przypominają prawdę doskonale znana każdemu, kto tę walkę o naukę w rolnictwie obserwuje:

Jednak zwolennicy tej technologii twierdzą, że badania i rozwój w zakresie edycji genów są bardziej dostępne dla małych i średnich graczy oraz uniwersyteckich laboratoriów badawczych niż rozwój GMO. Postęp technologiczny sprawił, że edycja genów jest stosunkowo tańsza niż w przypadku GMO, podczas gdy niektóre technologie edycji genów są udostępniane na otwartych platformach, jeśli służą do celów badawczych. Firmy i laboratoria badawcze z siedzibą w krajach, które traktują produkty zmodyfikowane genetycznie w taki sam sposób, jak produkty rozwijane konwencjonalnie, nie muszą tracić czasu i pieniędzy na zajmowanie się procesem regulacyjnym. Niższe koszty i skrócony czas realizacji przyciągnęły naukowców i przedsiębiorców do uruchamiania start-upów, które zebrały setki milionów dolarów od inwestorów venture capital.

To nie są gołosłowne twierdzenia. Trzymający się straszenia aktywiści albo nie znają faktów, albo świadomie kłamią.  

Zdaniem autorów artykułu niektórzy unijni decydenci obawiają się pozostania w tyle za resztą świata w wyścigu technologicznym. Według Thorbena Sprinka i współpracowników z niemieckiego Instytutu Juliusa Kühna (federalnego centrum badawczego roślin uprawnych) ponad 15 krajów ustanowiło zasady otwarte na edycję genów w uprawach, w tym Chiny, Indie, Argentyna i Australia. Wiele krajów, w tym Stany Zjednoczone, Kanada, Brazylia i Japonia, nie rozróżnia edycji genów od konwencjonalnej hodowli.

Chiny, światowy lider w badaniach nad edycją genów roślin uprawnych, posiadający około 75 procent światowych patentów, wprowadził wytyczne dotyczące komercjalizacji produktów, które według analityków skracają czas zatwierdzania z około sześciu lat do jednego lub dwóch.

Za kilka miesięcy Unia Europejska podejmie ważną decyzję w sprawie dalszego rozwoju europejskiego rolnictwa. Zwolennicy przynajmniej częściowej rezygnacji ze średniowiecznych przesądów są prawdopodobnie na straconych pozycjach. Autorzy artykułu w „Financial Times” przypominają, że decyzja o zrównaniu edytowania genów z konwencjonalnymi metodami doskonalenia roślin i zwierząt wymaga kwalifikowanej większości państw członkowskich. Największy i najpotężniejszy członek Unii, Niemcy, już zapowiedziały, że będą neutralne, co w praktyce jest głosem na „nie”.

O zdanie już zapytano nie tylko ministrów rolnictwa, ale uruchomiono „szerokie konsultacje społeczne”. W sondażu, którym objęto 70 tysięcy Europejczyków ponad 90 procent respondentów sprzeciwiło się zmianie polityki. Ekspertyza społeczeństwa oparta jest na długotrwałej, obszernej i rzetelnej dezinformacji przekazywanej przez środki masowego przekazu.

Na decyzję Unii Europejskiej nie warto czekać z zapartym tchem. W oparach zrównoważonej ignorancji rozsądek jest bardzo mało prawdopodobny.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


To Fifa, Jews don’t count, says UK antisemitism adviser

To Fifa, Jews don’t count, says UK antisemitism adviser

DANIEL BEN-DAVID


The Qatar World Cup (Raul Arboleda/AFP via Getty Images)

The UK government’s adviser on antisemitism has accused Fifa of sending out the “vile” message that “Jews don’t count” ahead of the World Cup in Qatar.

Lord Mann told the JC that world football’s governing body had ignored a request from him and other national advisers on Jew-hate for two antisemitism observers to be present during the tournament.

“We weren’t asking Fifa to pay for anything. We followed it up three or four times in the following months and all we got back was absolute silence. It beggars belief,” he said.

“This World Cup has already not covered itself in glory. Fifa’s track record on antisemitism has not been good. But there’s a strong, and particularly vile message here: Jews don’t count.” 



It came as Qatar reportedly backtracked on a promise to allow public Jewish prayer services and to provide cooked kosher food.

And last week, the Israeli government advised Israeli fans to “hide their Israeliness” over concerns about Qatar’s close relations with nearby Iran.

The letter from, filed several months ago through official processes, was signed by the UK Government’s Independent Adviser on Antisemitism Lord John Mann, his American and Canadian special envoy counterparts Ambassador Deobrah Lipstadt and Irwin Cotler, Germany’s antisemitism tsar Dr Felix Klein, and Israel’s special envoy and expert on the delegitimisation of Israel, Noa Tishby.

The letter requesting the presence of two antisemitism observers at the World Cup in Qatar, at no expense to the Federation, went completely ignored.

It called on FIFA to “include experts on antisemitism and anti-Jewish hatred” as part of its group of observers monitoring issues of discrimination during the World Cup, and requests the federation uphold article 3 of its FIFA Statutes which “commits to respecting all internationally recognised human rights and shall strive to promote the protection of these rights.”

Israeli football fans hold Israeli flags during a FIFA World Cup 2022 qualification game, southern Austria, November 12, 2021 (Credit: JOE KLAMAR/AFP via Getty Images)

It read: “We are concerned that there is no specific expertise on antisemitism built into the monitoring arrangements.

“We propose an open and sincere discussion on this topic and would welcome a meeting at your earliest convenience to engage further on this important matter.”

The letter had been received positively by the World Cup Supreme Organising Committee, who according to Lord Mann “were helpful and thought it was a good idea” but needed Fifa for accreditation and implementation.

Lord Mann said the presence of such observers were more pressing than ever given the special circumstances of this World Cup, which is the first in the Middle East and the first Muslim host nation.

He said: “We were concerned with two types of issues. Firstly, any international incident that might kick off during the month-long tournament, say between Israel and the Palestinians, that might consequently easily endanger Jewish people who are in Qatar for the games and who might not receive proper protection from local authorities.

“And secondly, any issue that may arise in the World Cup directly such as antisemitic chanting or other problems Jewish visitors may encounter while there.” 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com