Tag Archive | Reunion68 Reunion 68 Reunion’68 Reunion-68

Żołnierze Armii Czerwonej bali się podejść do więźniów niepodobnych do ludzi

Wyzwolenie Auschwitz. Żołnierze Armii Czerwonej bali się podejść do więźniów niepodobnych do ludzi

Bartłomiej Kuraś


Więźniowie KL Auschwitz wyzwoleni w styczniu 1945 r. przez żołnierzy Armii Czerwonej. Zdjęcie wykonane po wyzwoleniu obozu. (Fot. Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau)

W oddali stały grupy ludzi. Najpierw nie rozumieli, co się dzieje, potem zaczęli machać rękami w geście pozdrowienia, coś krzyczeli. 27 stycznia 1945 roku Armia Czerwona wyzwoliła Auschwitz.

*

Więźniowie, których ujrzeli za płotem z drutu kolczastego, cierpieli na gruźlicę i biegunkę głodową – chorobę w przedwojennej Europie prawie już nieznaną. Jej objawy to zanik funkcji trawiennych, skrajne wyczerpanie organizmu i gwałtowny spadek wagi ciała.

Część uwolnionych z obozów Auschwitz II – Birkenau, gdzie znajdowały się komory gazowe i krematoria, oraz Auschwitz III – Monowitz, w którym zamknięci byli pracownicy przymusowi koncernu chemicznego IG Farben, została przeniesiona do bloków obozu głównego Auschwitz I, bo były tam trochę lepsze warunki. Wygłodzonych ludzi stopniowo przyzwyczajano do jedzenia, podając im niewielkie ilości posiłków – trzy razy dziennie po jednej łyżce zupy z przecieranych ziemniaków.

Przez wiele tygodni po wyzwoleniu pielęgniarki znajdowały pod ich siennikami i materacami chleb, który chowali w obawie, że obozowe piekło powróci. Na wizytę w łaźni albo zastrzyk reagowali panicznym lękiem – jeszcze kilkanaście dni wcześniej jedno i drugie mogło oznaczać śmierć.

Nadchodzą Sowieci

Gdy w lipcu 1944 r. Armia Czerwona stanęła nad Wisłą, było jasne, że jej dalszy marsz na zachód jest tylko kwestią czasu. Na kilka miesięcy wstrzymał go jednak wybuch powstania warszawskiego, dzięki czemu Niemcy zyskali czas m.in. na przygotowanie ewakuacji Auschwitz-Birkenau i zniszczenie dokumentacji obozowej.

Na początku 1945 r. radziecka ofensywa znów ruszyła, 18 stycznia Kraków został zajęły przez wojska 1. Frontu Ukraińskiego, ale jego dowództwo nie wiedziało, że niedaleko znajduje się obóz śmierci. W ZSRR jedyna wzmianka o Auschwitz ukazała się w kwietniu 1943 r., gdy “Prawda” przedrukowała lakoniczną depeszę agencji TASS o istnieniu obozu. Sowiecki wywiad od 1944 r. otrzymywał wprawdzie informacje (także od zachodnich aliantów) o zagładzie Żydów w obozach, jednak nie dzielił się nimi z armią.

Auschwitz w 1945 roku, tuż przed wyzwoleniem (fot. wikimedia Stanisław Mucha / CC-BY-SA 3.0 [CC BY-SA 3.0 DE ) Auschwitz w 1945 roku, tuż przed wyzwoleniem (fot. wikimedia Stanisław Mucha / CC-BY-SA 3.0 [CC BY-SA 3.0 DE )

Kilka dni po zajęciu Krakowa sowieckie dowództwo wiedziało już o obozie, ale informacje wciąż były skąpe i sprowadzały się do stwierdzenia, że to miejsce, gdzie przetrzymywani są więźniowie. W tym czasie strażnicy Auschwitz pełniący służbę na wieżach opuścili już obóz, którego nadal pilnowali esesmani i w którym pojawiali się także żołnierze Wehrmachtu.

Wyzwolenie Auschwitz

Od strony Krakowa lewym brzegiem Wisły nacierała 60. Armia 1. Frontu Ukraińskiego, a w rejonie Oświęcimia walczyły jej cztery dywizje, w tym 100. Lwowska Dywizja Piechoty generała-majora Fiodora Krasawina. W piątek 26 stycznia 1945 r. czerwonoarmiści przekroczyli Wisłę pod Oświęcimiem i następnego dnia około godz. 9 pojawili się na terenie obozu Auschwitz III – Monowitz. Znajdująca się tam fabryka koncernu IG Farben częściowo leżała w gruzach, bo od sierpnia do grudnia 1944 r. alianci zbombardowali ją aż czterokrotnie. Powstrzymali się jednak przed nalotami na Auschwitz i Birkenau w obawie, że mogą się one wiązać z dużą liczbą ofiar wśród więźniów.

Po południu żołnierze radzieccy ruszyli z Monowitz w stronę Auschwitz, a następnie Birkenau. Niemcy stawiali zaciekły opór, w walkach w rejonie Oświęcimia zginęło 231 czerwonoarmistów, ale około godz. 15 Sowieci otworzyli bramy obozu.

Więźniowie i czerwonoarmiści pod bramą ze sławetnym napisem: ‘Arbeit macht frei’. Niektórzy mieli jeszcze tyle sił, by wkrótce wyruszyć w rodzinne strony BE&W

– Było wilgotno, padał mokry śnieg. Kiedy podeszliśmy w pobliże obozu, zobaczyliśmy płoty z rzędami drutów kolczastych – opowiadał w 2013 r. Iwan Stiepanowicz Martynuszkin, w 1945 r. starszy lejtnant, dowódca kompanii karabinów maszynowych w jednym z pułków 322. Dywizji 60. Armii 1. Frontu Ukraińskiego.

– W oddali stały grupy ludzi. Najpierw nie rozumieli, co się dzieje, potem zaczęli machać rękami w geście pozdrowienia, coś krzyczeli. Kiedy żołnierze zobaczyli pierwszą grupę więźniów, bali się do nich podejść, byli niepodobni do ludzi. Walki trwały też w samym miasteczku, a przed moją kompanią, z której pozostało zaledwie 50 ludzi, postawiono zadanie: oczyścić z Niemców tereny przylegające do ogrodzonych obiektów. Nie mieliśmy pojęcia, że to jest obóz śmierci, dopiero potem zrozumiałem, jakie miejsce wyzwoliliśmy.

Obóz staje się szpitalem

Czerwonoarmiści zastali w obozie około 7 tys. więźniów, w większości chorych i skrajnie wyczerpanych, których esesmani nie zdążyli ewakuować albo wymordować. Natknęli się też na zwłoki około 600 rozstrzelanych lub zmarłych z wycieńczenia – miesiąc później, 28 lutego 1948 r., Polski Czerwony Krzyż zorganizował im uroczysty pogrzeb we wspólnej mogile niedaleko obozu.

Okolice Auschwitz Niemcy zaminowali, w Birkenau wysadzili komory gazowe i krematoria, spalili też tzw. Kanadę, jak w obozowym żargonie nazywano baraki z rzeczami odebranymi więźniom. Obóz główny, Auschwitz I, pozostał niemal nienaruszony, jedynie dwa budynki miały spalone dachy.

Niektórzy mieli jeszcze tyle sił, by wkrótce wyruszyć w rodzinne strony, ale często wyglądali tak jak na zdjęciu (luty 1945 r.), na którym radziecki lekarz bada pochodzącego z Wiednia inżyniera Rudolfa Scherma. BE&W

Ocaleni witali żołnierzy ze łzami w oczach, nie dowierzali, że to koniec gehenny. Radzieckie służby medyczne zorganizowały w obozie dwa szpitale polowe, PCK kolejny, którym zarządzał doktor Józef Bellert. W szpitalach tych znalazło się ponad 4,5 tys. obłożnie chorych więźniów, a niektórzy wyjechali dopiero po czteromiesięcznym leczeniu. Pacjenci, głównie Żydzi, pochodzili z ponad 20 państw, wśród nich było ponad 400 dzieci, m.in. bliźnięta, które pseudomedycznym eksperymentom poddawał lekarz SS Josef Mengele.

– Mnie i mojej siostrze Miriam udało się przeżyć – opowiadała Eva Mozes Kor podczas wizyty w Auschwitz w 2010 r. – Pamiętam dzień, w którym wyzwolili nas sowieccy żołnierze. Było bardzo zimno, a my nie mieliśmy ciepłych ubrań. Byliśmy wychudzeni, głodni i schorowani.

Powrót do domu

Ocalałymi, którzy czuli się trochę lepiej i nie musieli się leczyć w szpitalach, zaopiekowali się mieszkańcy, m.in. z pobliskich Brzeszcz. Niektórzy więźniowie mieli na tyle sił, że wkrótce wyruszyli w drogę do rodzinnych miejscowości. Jednym z nich był znany rzeźbiarz Xawery Dunikowski. – Byłem wyczerpany, ważyłem tylko 40 kg, ale pojechałem do Krakowa – opowiadał.

Więźniom organizowano transporty, które często okazywały się bardzo skomplikowane logistycznie – kilkuset Żydów z Europy Zachodniej i Bałkanów wracało do domów przez Związek Radziecki – najpierw pociągiem do Odessy, a potem statkiem do Marsylii. Wielu trafiło do obozów przejściowych w Słucku na Białorusi i Czerniowcach na Ukrainie, gdzie czekali na dalszy transport.

W lutym i marcu 1945 r. z Auschwitz wywieziono dzieci, w większości sieroty, które trafiły do ośrodków charytatywnych i domów dziecka. Te dramatyczne sceny rejestrowała ekipa filmowa Armii Czerwonej, a jej wstrząsający film dokumentalny pt. “Kronika wyzwolenia obozu” wyświetlany jest w muzeum obozowym.


Sceny z wyzwolonego obozu nakręcone w styczniu i lutym 1945 r. przez radziecką ekipę filmową

Auschwitz było najbardziej poruszające i najstraszniejsze spośród tego, co zobaczyłem i sfilmowałem podczas wojny – wspominał Aleksander Woroncow, jeden z radzieckich filmowców. Zinowij Tołkaczew, utalentowany plastycznie czerwonoarmista pochodzenia żydowskiego, dokumentował obóz w szkicach, które po wojnie zostały wydane w Polsce, Izraelu i ZSRR.

Stosy ludzkich prochów

W pierwszych miesiącach po wyzwoleniu na terenie obozu działały dwie specjalne komisje – radziecka i polska, które zabezpieczały dowody zbrodni. Podczas śledztwa prokuratury 1. Frontu Ukraińskiego (w wizjach lokalnych uczestniczyło m.in. sześciu mieszkańców Oświęcimia i pięciu byłych więźniów) odkryto zwały ludzkich prochów oraz około siedmiu ton włosów.

Zebrany materiał dwa lata później wykorzystał polski Najwyższy Trybunał Narodowy w procesach przeciwko komendantowi Auschwitz Rudolfowi Hössowi i 40 innym członkom załogi.


Korzystałem z opracowania historycznego Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau autorstwa Andrzeja Strzeleckiego


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Making excuses for antisemitism, then and now

Making excuses for antisemitism, then and now

STEPHEN H. NORWOOD,
RAFAEL MEDOFF


Sadly, some things never seem to change – including the excuses that some people make for antisemitic thugs.

1944 EDITORIAL CARTOON by Eric Godal reflects that numerous attacks in New York City were antisemitic in nature.
(photo credit: Courtesy)

‘Synagogues in Washington Heights were smeared with antisemitic epithets, vandalized, set afire… Mobs of hoodlums have been harassing Jews… Jewish cemeteries in Brooklyn, Queens, and Long Island were desecrated…”

These harrowing descriptions of attacks on Jews and Jewish institutions in and around New York City sound as if they were taken from today’s headlines. In fact, they come from news reports and eyewitness accounts concerning a wave of antisemitic violence that swept the city in 1943-1944.

Sadly, some things never seem to change – including the excuses that some people make for antisemitic thugs.

In 1944, senior police officials were loathe to admit the attacks were numerous or antisemitic in nature, either because it made the city look bad, or because they themselves were not terribly fond of Jews.

The city’s police inspector claimed there had only been “a few isolated” incidents, which had been perpetrated by preteens indulging in “boyish pranks.” That hardly squared with the “flood” of complaints about antisemitic attacks which “poured” into the offices of the Anti-Defamation League.

A New York Post investigation into the assaults in Washington Heights found that “every Jewish resident” whom they interviewed “had stories to tell of… relatives or acquaintances beaten by gangs whose leaders almost invariably prefaced the attacks by demanding, ‘Are you Jewish?’” In the Bronx, knife-wielding hoodlums surrounded a 14-year-old Jewish boy, and when he answered their question in the affirmative, they slashed him across the face, leaving him with a scar that ran from his ear to his lip.

In a Brooklyn pool hall, twenty young men shouting “Jew bastard!” and “Dirty Jews!” badly mauled two Jewish teens. One suffered stab wounds to his leg and two black eyes from being kicked in the face. The police nevertheless refused to arrest anyone, insisting it was “just a poolroom fight.”

William Herlands, New York City’s Commissioner of Investigation, denied that the wave of violence was motivated by antisemitism. He said the attackers were just “teenage marauders” with no connection to groups such as the Christian Front and the Christian Mobilizers, whose members engaged in constant antisemitic incitement on street corners.

The New York Post pointed out that many assaults had taken place on the same corners where those groups were agitating. A 15-year-old girl interviewed by the Post boasted of taking part in “Jew-hunting” and acknowledged she had been strongly influenced by the street corner speechmakers and leaflet givers. Commissioner Herlands seemed uninterested.

In an incident with strong echoes of our own times, a woman was arrested in February 1944, for hurling antisemitic epithets at a Jewish man throughout a subway ride all the way from the Bronx to 34th Street. The judge dismissed the charge as an attempt by the Jewish victim to extract his “pound of flesh,” an allusion to the antisemitic motif in The Merchant of Venice.

There was a sexual element to some of the attacks in 1943-44, which led to another variety of excuse-making. A non-Jewish teenage eyewitness described to the New York City daily newspaper PM how the antisemitic gangs “beat the [Jewish] boys bloody” and “when they catch a Jew-girl, they’ll rip her clothes off.” Commissioner Herlands responded that most of the culprits were “mentally retarded or sexually perverted.”

Chalking up antisemitism to mental disability implicitly denies that bigotry was involved. That may aid an attacker’s legal defense, but is it a satisfactory excuse for his behavior? It would not explain, for example, why only Jewish girls (as opposed to Irish or Italian girls) were the targets in 1944. Nor does it clarify why the Monsey machete attacker was reading up on Nazism and antisemitic conspiracy theories in the weeks before he struck.

Police Commissioner Lewis Valentine offered a different excuse in 1944. He told reporters that “antisemitism is always a problem in a large, heterogeneous city such as New York.” In other words, when different ethnic and religious groups live in close proximity, violence is inevitable, according to Valentine.

We’re hearing that excuse in our own time, too. A news article in The New York Times on January 4, claimed that unnamed “experts” believe “some of the growth [in antisemitism] could be attributed to changing neighborhood demographics.” So, pushy Jews are provoking the violence by moving into areas where they have not lived previously? And therefore, pushy African-Americans are to blame for racist incidents that occur after they move into all-white neighborhoods?

The debate over how best to combat antisemitism will not be settled any time soon. Some observers focus on the need for condemnations by public figures. Others look to legislative remedies or educational initiatives. But one thing is certain: making excuses for violent antisemites is never the answer.


  • Stephen H. Norwood teaches American history and Jewish studies at the University of Oklahoma;
  • Rafael Medoff is director of The David S. Wyman Institute for Holocaust Studies, in Washington.)

Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Israeli leaders meet Trump to discuss Peace and Security – 27.1.2020

Israeli leaders meet Trump to discuss Peace and Security – 27.1.2020

   TV7 Israel News


Today’s top stories;
1) U.S. President Donald Trump held two separate meetings at the White House today with Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu and his main domestic political rival Blue and White Chairperson Benny Gantz – to discuss his long-anticipated, so-called, “deal of the century.”
2) Israel launched retaliatory airstrikes against Hamas positions in the Gaza Strip, in response to the indiscriminate launch of a rocket and numerous clusters of balloons that were attached to explosive devices by Islamist Palestinians from the Jihadist territory toward Israel’s southern communities.
3) Today, the world marked the international Holocaust Remembrance Day, in commemorating the memory of the victims of the 6 million Jews and 11 million others that were murdered by the Nazi regime and its collaborators during the second World War.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Historia stara jak świat

Historia stara jak świat


Seth J. Frantzman


Wstęp od redakcji “Listów”:

Najpierw był krótki komunikat: policja poszukuje ośmioletniego chłopca, który zaginął w piątek (24 stycznia) wieczorem, we wschodniej Jerozolimie. Qais Abu Ramila widziany był po raz ostatni o godzinie czwartej po południu.

Rodzina najpierw powiedziała, że chłopiec został porwany, potem zmieniła swoje zeznania. Natychmiast wybuchły zamieszki utrudniające poszukiwania dziecka. Policję obrzucano kamieniami. Trzy osoby zostały aresztowane. Psy prowadziły do zbiornika z wodą, w sobotę nad ranem znaleziono zwłoki dziecka. Chłopiec prawdopodobnie pośliznął się na mokrym brzegu, wpadł do wody i utonął.

Tymczasem kłamstwo obiegło świat zanim prawda zdążyła związać sznurówki. (W naszych czasach słynna metafora Marka Twaina utraciła znamiona metafory.)

Palestyńska polityk, Hanan Ashrawi powieliła „wiadomość”, z konta na Twitterze podpisanego “Real Seif Bitar”, że „izraelscy osadnicy porwali, zamordowali i wrzucili do wody palestyńskiego chłopca”, dodając komentarz: „serce się kroi, ból jest nieznośny, nie mam słów”.

Członkini amerykańskiego Kongresu Rashida Tliab natychmiast puściła jej tweet dalej w świat. Po kilku godzinach Hanan Asshrawi pisała: „Przepraszam za przekazanie czegoś, co nie było w pełni zweryfikowane. Jak się wydaje wiadomość o jego porwaniu nie była pewna”. A potem, jak się wydaje skasowała wcześniejsze tweety.

A kim jest człowiek, który wstrząsnął sumieniami antysemitów całego świata? Seif Bitar nie jest dziennikarzem, który był na miejscu, nie jest przypadkowym świadkiem, nie jest przedstawicielem żadnej instytucji. Jest zwykłym internetowym trollem wymyślającym od lat kłamstwa o Żydach. Dlaczego dali mu wiarę politycy i dziennikarze z wielu krajów? Odpowiedź jest tylko jedna – wydawało im się, że to musi być prawda.

Historii opowiadających o porwaniu i zabiciu dziecka przez Żydów były setki, prowadziły nieodmiennie do zamieszek i pogromów. Ochota dawania wiary w takie pogłoski jest jak widać niezmienna. Izraelski publicysta „Jerusalem Post”, Seth J. Frantzman na swojej stronie Facebooka (26 stycznia) pisze:

Seth J. Frantzman:

Jest tylko jeden kraj na świecie, w którym, kiedy gubi się dziecko, a potem znajdują je martwe w wodzie, zachodni politycy (Rashida Tlaib, komentatorzy w Wielkiej Brytanii) i inni zachodni komentatorzy powielają historie o „porwaniu” i „morderstwie” bez cienia dowodów, bez tego, by byli w kraju, w którym to się stało, bez czytania żadnych raportów… tylko dlatego, że… są antysemitami.

Tym krajem jest Izrael.

Jeśli chcesz wierzyć, że antyizraelskie poglądy nie są antysemickie, to zrób prosty test. Jak to jest, że nie ma ŻADNEGO innego kraju na świecie, wobec którego zachodni politycy i wykształcone elity przyjęły postawę „anty”. Jest tylko jeden kraj, wobec którego ludzie są dumnie „anty”. I nie jest tylko przypadkiem, że tym krajem jest Izrael – jest tak z powodu zachodniej obsesji, która istnieje od wielu pokoleń, a jest nią nienawiść do Żydów.

Nie ma żadnych dowodów, że ”antyizraelskie” poglądy są tylko spowodowane krytyką „polityki Izraela”. Dlaczego ludzie w bardzo odległych miejscach nagle mieliby być obsesyjnie krytyczni wobec „polityki Izraela”? Polityka Izraela nie jest szczególnie gorsza niż polityka wielu innych krajów, jak na przykład Turcji. Nie zawsze gorsza niż polityka Chin lub Indii, lub innych miejsc.

Gdyby więc była to tylko krytyka, to logicznie ludzie powinni mieć tę samą obsesję na punkcie wszelkiej złej polityki Chin, Iranu, Turcji, Maroka, Indii, Malezji i Australii. Ale nie mają. Nie ma tysięcy ludzi, którzy obsesyjnie analizują, omawiają i krytykują brutalne traktowanie uchodźców na wyspie przez Australię… lub rasistowskie prawa Malezji.

Tylko w sprawie Izraela. To jest jedyny kraj na świecie, wobec którego ludzie w Szwecji, Wielkiej Brytanii, USA i innych krajach są obsesyjnie „anty” i są gotowi wierzyć w każde nienawistne kłamstwo, jedyny kraj, wobec którego mają taką obsesję, że oskarżają „partię Likud” o wpływanie na wybory w Wielkiej Brytanii i USA. Nie winią żadnych innych zagranicznych partii, których nazw nawet nie znają.

Kiedy więc dziecko zgubiło się w weekend w Jerozolimie… byli gotowi dzielić się podżeganiem, twierdzić bez cienia dowodu, że zostało „zamordowane” przez „osadników” – to jest czyste podżeganie. Nie wzięli tego z arabskich mediów, stworzyli własne narracje, nawet ubarwili relacje i twierdzili, że „izraelskie siły zaatakowały personel medyczny”… kiedy to Izraelczycy szukali tego chłopca.

Bowiem antyizraelskie poglądy są antysemickie. Nie tylko niektóre z nich – wszystkie. Nie ma niczego takiego jak bycie „krytycznym wobec polityki Izraela”, siedząc wygodnie o tysiące kilometrów od tego kraju. Naprawdę? Dlaczego podrywasz się nagle i decydujesz na obsesję na temat Izraela? Dlaczego ludzie, których znałem na amerykańskim uniwersytecie, obsesyjnie czytają o najdrobniejszych szczegółach „izraelsko-palestyńskiego konfliktu”… hmm, czytałeś dzisiaj o Kaszmirze? O… niezbyt dużo.

Nie ma wymówki dla tej ”antyizraelskości”. Jest to tylko przykrywka dla nienawiści. A ta nienawiść atakuje jedną, maleńką grupę na świecie. I dlatego ”antyizraelizm” zawsze prowadzi do obsesyjnych teorii spiskowych i tendencji do tego, że ludzi, którzy są całkowicie logiczni, kiedy chodzi o inne sprawy, wierzą w totalne nonsensy i retweetują totalne nonsensy. I dlatego jest tak mały krok od ich rzekomo „antyizraelskiej” krucjaty do bełkotu o „rotszyldach” i nagłego pragnienia mówienia o Holocauście. Bo nie chodzi tu o Izrael.

Gdyby chodziło o Izrael, to dlaczego jest to o Holocauście? Gdzie są grupy „antyruandyńskich” aktywistów, pouczających nas, że „ofiary ludobójstwa Hutu nie powinny uciskać innych”? Och, nie ma ludzi dających nam takie nauczki. Tylko jeśli chodzi o Izrael, słyszymy także o Szoah. Nikt nie mówi: “jak mogą kambodżańskie ofiary ludobójstwa uciskać lud Cham”. Tak więc tylko wobec Izraela istnieje dziwaczny komentarz: „jak mogą ofiary stać się ciemiężcami w Gazie”. Nie wiem, a jak mogą ofiary kolonializmu w Kongo stać się ciemiężcami? Jak mogą ofiary islamofobii stać się ciemiężcami w Afrin? O czym ty mówisz? Jak mogą bośniackie ofiary lub ofiary z Kosowa stać się ciemiężcami?

Prawdziwym pytaniem, jakie należy zadać, jest to, dlaczego ciemiężcy są ciemiężcami, nie zaś jakieś wyświechtane banały o Izraelu. I dlatego antyizraelskie poglądy zawsze są antysemickie, bo są zawsze obsesyjnie unikatowe. Po prostu nie ma innego przykładu, gdzie kraj jest poddany tak absurdalnej nienawiści, podżeganiu, spiskom i wyjaśnieniom.

* Jedno zastrzeżenie…Izraelczycy i Palestyńczycy mają prawo do obsesji na punkcie Izraela.

P.S. Pod wpisem Setha Fratzmana jest ogromna dyskusja, z mnóstwem przykładów nienawistnych tweetów i komentarzy z całego świata.

P.S. 2. Rashida Tlaib wycofała swój tweet nie trudząc się żadnymi wyjaśnieniami, ani przepraszaniem.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


French Jews and Non-Jews deeply concerned about rising antisemitism – poll

French Jews and Non-Jews deeply concerned about rising antisemitism – poll

ILANIT CHERNICK


73% of the French public and 72% of Jews ‘consider antisemitism a problem that affects all of French society.’

People attend a national gathering to protest antisemitism and the rise of anti-Semitic attacks in the Place de la Republique in Paris. / (photo credit: GONZALO FUENTES / REUTERS)

There is a widening consensus among both Jews and non-Jews in France that antisemitism in the country is a serious problem.

According to a survey released by the American Jewish Committee (AJC) Paris on Monday, nearly 73% of the French public, and 72% of Jews, “consider antisemitism a problem that affects all of French society.”

The survey also found that 47% of the general public and 67% of the Jewish respondents said the level of antisemitism in France is high, while 27% and 22%, respectively, say it is low.

The survey was conducted by IFOP, a leading polling firm, in partnership with Fondapol, a major French think tank. They polled 505 French Jews and 1027 French people between October 14 and November 19, 2019.

Asked about the response to antisemitism by elected officials, the survey found that Jews and the general public are in agreement about how it’s being handled.

Less than half Jewish and non-Jewish population have confidence in the way French President Emmanuel Macron and his government are dealing with antisemitism.

“Only 47% of Jews and 48% of the general public have confidence in the President of France tackling antisemitism,” AJC Paris said, adding that “46% of Jews and 41% of the public have confidence in the French government’s [approach], while 58% of Jews and 56% of the public [have faith] in local elected officials.”

Anne-Sophie Sebban-Bécache, director of AJC Paris, said that “antisemitism has become a concern for French society as a whole.

“It is not considered anymore as only the concern of Jews,” she said in a statement. “We are not as alone as we could have felt in the past to fight this scourge.”

According to the AJC Paris survey, 70% of French Jews also commented that they have been victims of at least one antisemitic incident in their lifetime, while 64% said they had suffered antisemitic verbal abuse at least once, and 23% have been targets of physical violence on at least one occasion, with 10% said they had been attacked several times.

It also pointed it out that the younger generation of Jews, aged between 18 and 24, were on the “‘frontline’ more than older cohorts in confronting antisemitism.”

The survey stated that 84% of this younger generation had suffered at last one antisemitic act, compared with 70% of all respondents; while 79% said they had suffered verbal abuse, compared with 64% of overall respondents not in this category, while 39% said they had faced an act of physical aggression, compared with 23% of the entire Jewish sample.

Visibly religious French Jews also said that they felt the most vulnerable, the survey stressed, with 74% of them saying they had been a victim of at least one act of verbal abuse, compared with 64% of the full Jewish sample.
The main locations where antisemitic incidents have occured are in the street and at school. Just over half of those surveyed, 55%, said “they had been insulted or threatened on the street, and 59% said they had suffered physical abuse in the school,” with 54% saying they were victims of verbal abuse, and 26% saying they had been victims of antisemitic violence in schools.

The workplace was also found to be a hot-bed for antisemitism with 46% of Jews surveyed saying they had been victim to verbal abuse.

In a separate poll published late Monday by the French channel of the i24News, 60% of all Israelis said they believe that the lives of French Jews are unsafe, while 62% of Jewish respondents called for French Jews to immigrate to Israel.

The poll was released ahead of the 75th anniversary of the liberation of Auschwitz at Yad Vashem.

The survey, which was also conducted by the IFOP Research Institute polled 1020 Israelis from the Jewish and Arab population ahead of the conference.
It found that 68% of Jewish respondents, and 60% of all respondents, believed that the lives of French Jews are in danger. About 7% of respondents believed it’s better for them to stay in their country.

Other concerning results found that 77% of Israeli respondents felt that the cause of antisemitism in France is because of Muslims – 92% who addressed this question were Jewish, while 15% were Arab.

Meanwhile, 61% of Israelis think that the far-Right are behind antisemitism, with 45% of Israelis saying the extreme leftists are behind antisemitism, while 22% saying Christians are behind antisemitism in the country.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com