Archive | 2024/04/03

“Nikt nie będzie mi mówił, co mam robić” – 100 lat temu urodził się Marlon Brando

Marlon Brando w filmie “Dziki” z 1953 roku. Fot. Handout/PAP/EPA


“Nikt nie będzie mi mówił, co mam robić” – 100 lat temu urodził się Marlon Brando

Piotr Jagielski


Nikt nie będzie mi mówił, co mam robić – brzmi jego kwestia z filmu “Dziki”. “Jeśli chodzi o aktorstwo: czas dzieli się na epokę przed Marlonem Brando i tę po nim. Są to dwa zupełnie różne światy” – napisał dziennikarz “New York Timesa”. 100 lat temu – 3 kwietnia 1924 roku – urodził się Marlon Brando.

Rocznicę urodzin Marlona Brando świętować będzie warszawskie kino Iluzjon, które pokaże niektóre z najsłynniejszych filmów z udziałem aktora. W programie przeglądu “Marlon Brando – w stulecie urodzin” znalazły się projekcje takich dzieł, jak “Ojciec chrzestny” Francisa Forda Coppoli, “Ostatnie tango w Paryżu” Bernardo Bertolucciego, “Bunt na Bounty” Lewisa Milestone’a oraz “Tramwaj zwany pożądaniem” Elii Kazana.

Marlon Brando: Jestem w tym świecie tylko dlatego, że brak mi odwagi i moralności, by odtrącić tak wielkie pieniądze

Podobnych retrospektyw można byłoby złożyć co najmniej kilka. Mogłyby się w nich znaleźć “Obława” i “Przełomy Missouri” Arthura Penna (w tym drugim zagrał wspaniałą autoironiczną rolę obok młodego Jacka Nicholsona), “W zwierciadle złotego oka” Johna Hustona, “Na nabrzeżach” Kazana. Dziki” Laszlo Benedeka, a nawet “Pokłosie wojny” Freda Zinnemanna.

Kazan powiedział o nim, że jest “jedną z najdelikatniejszych osób, jakie znał”. W filmie grał jednak twardziela – główny bohater “Na nabrzeżach”, Terry, jest dokerem, byłym pięściarzem, zamieszanym w ustawianie walk i morderstwo. Rozdarty między lojalnością wobec szefa miejscowego gangu, a dziewczyną, siostrą zabitego, w której się zakochuje. “Mogłem do czegoś dojść, być kimś. Mogłem mieć klasę. Mogłem być pretendentem, walczyć o tytuł, a nie być nikim” – mówi jej w słynym monologu z filmu. Gdy zobaczył go po raz pierwszy, wyszedł z sali. “Myślałem, że całkowicie zawaliłem” – wyznał biografowi Robertowi Lindseyowi. Rola przyniosła mu uznanie i sławę, a także pierwszego Oscara.

Świętowanie stulecia urodzin aktora w Iluzjonie zainauguruje pokaz “Ojca chrzestnego”, w którym Brando zagrał starego szefa mafii Vito Corleone (choć aktor miał wówczas zaledwie 47 lat). Rola okazała się jednym z jego największych sukcesów, przyznano mu za nią kolejnego Oscara. Brando nie tylko nie przyjął jednak nagrody – nie zjawił się nawet na gali. Przemowę w jego imieniu wygłosiła Sacheen Littlefeather, rzeczniczka praw rdzennych Amerykanów. Nie wzięła statuetki, przeczytała natomiast oświadczenie artysty, które oburzyło niektórych aktorów i przedstawicieli branży filmowej. To w proteście wobec tego, jak Hollywood i telewizja odnoszą się do rdzennych Amerykanów Brando nie stawił się na gali. Otwarcie wyrażał swoją pogardę dla przemysłu filmowego. “Jestem w tym świecie tylko dlatego, że brak mi odwagi i moralności, by odtrącić tak wielkie pieniądze” – mówił.

Dla aktorów młodszej generacji, którzy spotkali go na planie “Ojca chrzestnego” – Johna Cazale’a, Ala Pacino, Roberta Duvalla – był idolem. Symbolem “złotej ery” Hollywood, łącznikiem z czasami słynnej Stelli Adler uczącej w szkole aktorskiej metody Stanisławskiego. “Z chwilą pojawienia się Brando na ekranie, paru aktorów i reżyserów otrzymało komunikat: dość pokazywania, dość epickiej, strukturalnej, wyniosłej ekspresji. On przede wszystkim był, on nie grał” – mówił aktor Krzysztof Majchrzak w audycji Polskiego Radia. Zamiast uczyć się na pamięć swoich kwestii, wolał improwizować, “stawać się” bohaterem, a nie zaledwie wypełniać założenia scenariusza.

Miał 18 lat, gdy zdecydował się przenieść do Nowego Jorku i zostać aktorem. “To jedyna rzecz, która go interesowała. Tylko to sprawiało mu przyjemność” – wspominała siostra aktora. W wywiadach tłumaczył, że do aktorstwa przygotowało go trudne dzieciństwo, alkoholizm rodziców. Graniem – “udawaniem”, jak pisał w autobiografii “Songs My Mother Taught Me” – zabiegał o akceptację. Początkujący aktor klepał biedę, sypiał na kanapach w mieszkaniach znajomych, zdeterminowany, by dopiąć swego. Przygotowując się do debiutu filmowego w “Pokłosiu wojny” w 1950 roku przez kilka tygodni mieszkał w szpitalu dla weteranów wojskowych, by wiarygodnie zagrać jednego z nich.

Postać Kowalskiego w “Tramwaju zwanym pożądaniem” budował, według legendy, obserwując treningi pięściarza Rocky’ego Graziano. Nie on miał dostać rolę w sztuce Tennessee Williamsa w reżyserii Elii Kazana – trafić miała do sławniejszego i starszego Johna Garfielda. W wydaniu Brando, Kowalski zmieniał się ze zgorzkniałego, starzejącego się mężczyzny w pełnego złości młodego człowieka. Broadwayowski “Tramwaj…” grano przez dwa lata. Gdy kilka lat później Kazan przygotowywał się do filmowej adaptacji nagradzanej i chwalonej przez krytykę sztuki, Brando ponownie otrzymał rolę. Przyniosła mu pierwszą nominację do Oscara.

W 1972 roku czekał już od kilku lat na rolę, która równać by się mogła z “Tramwajem…” czy “Na nabrzeżach”. Grał w komediach i musicalach jak “Faceci i laleczki”, “Herbaciarnia +Pod Księżycem+”, “Hrabina z Hongkongu” czy “Sayonara”, westernach i filmach przygodowych, które przyjmowano mieszanymi recenzjami i które nie okazały się sukcesami kasowymi. Zdawał się traktować aktorstwo już nie jako powołanie, ale pracę zarobkową. “Aktorstwo? Każdy to robi, każdy gra, udaje” – mówił. “Gdyby studio płaciło za zamiatanie podłogi tyle samo, co za granie przed kamerą, zamiatałbym podłogę”.

Paramount nie chciał go w “Ojcu chrzestnym”. Francis Ford Coppola usłyszał wprost: “Dopóki ja jestem szefem tego studia, Marlona Brando nie będzie w tym filmie i nie masz w tej sprawie nic do powiedzenia” – powiedział reżyserowi Stanley Jaffe, boss wytwórni. Obawiano się zatrudnić aktora o reputacji trudnego we współpracy, swobodnie podchodzącego do tego, co zapisane w scenariuszu, a także kosztownego. Coppola przekonał jednak swoich mocodawców do zatrudnienia Brando, który najlepsze lata zdawał się mieć za sobą.

“Niektóre filmy zrobiłem dla pieniędzy, inne dlatego, że przyjaciel mnie o to prosił i nie chciałem mu odmawiać” – przyznawał po latach. O upadku wielkiego aktora pisał “The Washington Post”, a także prominentna krytyczka filmowa Pauline Kael w “The Atlantic”. Brando, stwierdziła, stał się “bufonem, w żałosny sposób ośmieszającym swą własną reputację”. Coraz bardziej zniechęcony do przemysłu filmowego został oskarżony przez dziennikarza “The Saturday Evening Post” o sabotaż filmu “Bunt na Bounty”, celowe opóźnianie produkcji i narażanie jej na dodatkowe koszty. “Miliony dolarów w śmieci. Bunt Marlona Brando” – zatytułowano artykuł. Jako rozkapryszoną gwiazdę jeszcze w 1957 r. przedstawił go Truman Capote w artykule dla “New Yorkera”. Zła sława miała się ciągnąć za aktorem przez lata. No i niemal zaważyła na obsadzie “Ojca chrzestnego”. Tytułową rolę zagrać miał Laurence Olivier.

Na początku lat 70. Brando dobiegał 50., miał problemy z wagą; nie był już symbolem młodości i buntu. Kiedyś idolami “młodej Ameryki” byli Elvis Presley, James Dean i on, Marlon Brando. Wyrażali jej niepokój, zagubienie w powojennej rzeczywistości amerykańskiej prosperity, której spokój burzyło widmo bomby atomowej i zimna wojna. Dean w “Buntowniku bez powodu”, Brando w “Na nabrzeżach” i “Dzikim” stworzyli kreacje buntowników, niezrozumianych i udręczonych. “Przeciw czemu się buntujesz?” – pyta Johnny’ego, granego przez Brando szefa motocyklowego gangu w “Dzikim” dziewczyna z małego miasteczka, które gang najechał. “A co masz?” – odpowiada pytaniem Johnny.

Po premierze filmu wzrosła sprzedaż motocykli i skórzanych kurtek – takich, w jakich paradował po ekranie Marlon Brando. “Nastolatkowie usiłowali imitować sposób, w jaki się poruszał, pozy jakie przyjmował” – pisze Amanda Ann Klein w książce “American Film Cycles”. Jon Lewis, autor pracy “The Road to Romance and Ruin”, ocenia natomiast, że Johnny z “Dzikiego” stanowi ideał męskości generacji dorastającej w latach 50., “pokolenia nieobecnych ojców”. Johnny powtarza w filmie: “nikt nie będzie mi mówił, co mam robić”. “Dokładnie tak czułem przez całe swoje życie” – napisał Brando w autobiografii.

Wyrzucany z kolejnych szkół, a nawet akademii wojskowej za niesubordynację, wrogi autorytetom – wspomnienia z dzieciństwa służyły za zaczyn sztuki aktorskiej. Włączał je w budowanie psychologii bohatera, by nadać roli rozmach, pogłębić ją. Wyrzucano mu – jak przy okazji “Juliusza Cezara” z 1953 r., w którym zagrał Marka Antoniusza – problemy z dykcją, niezrozumiałe mamrotanie, które przydawało wiarygodności i naturalności, gdy grał współczesnych mu bohaterów. Jako Don Corleone, pisał krytyk magazynu “Times”, “Brando odnalazł w końcu postać i film, który nie ośmiesza tego najbardziej skomplikowanego spośród amerykańskich aktorów”.

Coppola zmierzył się ponownie z trudnym charakterem wielkiego aktora na planie “Czasu Apokalipsy”, kręconego na podstawie “Jądra ciemności” Josepha Conrada. Brando, obsadzony w roli pułkownika Kurtza, nawet nie spojrzał ani na książkę, ani scenariusz. Improwizował mowy o “grozie” i “mroku”, przybrał na wadze tak bardzo, że by ukryć tuszę filmowano go w półmroku; ogolił także głowę, o czym nie uprzedził reżysera. Uznał, że to konieczne dla postaci.

Horror, jakim okazała się realizacja filmu zarejestrowała żona reżysera Eleanor, autorka dokumentu “Hearts of Darkness: A Filmmaker’s Apocalypse”. Do trudów pracy z Brando dołączyły się ulewy, zniszczenia sprzętu, zawał serca obsadzonego w głównej roli Martina Sheena, opóźnienia w produkcji. Brando obiecano milion dolarów za trzy tygodnie pracy – ale aktor nie znał roli, która okazała się jedną z jego najsłynniejszych. Do historii kina przeszła scena wieńcząca obraz, w której umierający Kurtz powtarza słowa “groza…groza…”.

Iluzjon pokaże także “Ostatnie tango w Paryżu”, kontrowersyjny film Bernardo Bertolucciego o romansie starzejącego się wdowca z młodą Francuzką Także tym razem nie przestudiował scenariusza. Improwizował monologi o samotności, strachu i porzuceniu. “Postanowiłem sobie, że już nigdy nie poświęcę się tak emocjonalnie dla filmu” – wyznawał w autobiografii. W 1978 r. wystąpił w “Supermanie”; rok później przyjął jednak rolę w “Czasie Apokalipsy”. Po latach partnerująca Brando w “Ostatnim tangu…” Maria Schneider oskarżyła go, iż podczas realizacji jednej ze scen aktor dopuścił się na niej gwałtu, zaplanowawszy to wcześniej z reżyserem. Scena nie była bowiem udawana. Hollywood potępiło ten czyn.

Gdy zmarł, w 2004 r. w wieku 80 lat, dziennikarz “New York Timesa” Rick Lyman napisał o legendarnym aktorze: “młodzi widzowie poznali go jako obiekt zainteresowania tabloidów, kpin komediantów z wieczornych programów telewizyjnych, którzy wyśmiewali jego otyłość, a nie jako tego, którym niegdyś był: rewolucjonistę, wielką osobowość, która – niczym kometa – przecięła firmament amerykańskiej popkultury”. “Jeśli chodzi o aktorstwo, czas dzieli się na epokę przed Marlonem Brando i tę po nim. I są to dwa, zupełnie różne światy”. (PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Ukraińcy zaatakowali w Tatarstanie. Cel: fabryka dronów

Ukraiński operator drona. (Fot. Oleksandr Ratushniak)


Ukraińcy zaatakowali w Tatarstanie. Cel: fabryka dronów

Piotr Andrusieczko


Ponad 1200 km przeleciały ukraińskie drony, by zaatakować rosyjskie zakłady w Tatarstanie. To tam montowane są drony kamikadze, którymi Rosjanie uderza w ukraińskie miasta.

Korespondencja z Kijowa

Na jednym z opublikowanych w sieci wideo z miejsca ataku widać jak duży dron typu samolotowego uderza jeden z długich piętrowych budynków. Następuje wybuch, a znajdujący się na zewnątrz ludzie padają na ziemię. Film został prawdopodobnie nagrany przez jednego z pracowników zakładów położonych w Jełabudze w Tatarstanie.

Irąńskie Shahedy z Tatarstanu

Według rosyjskich kanałów w Telegramie, w wyniku ataku rannych zostało kilka osób, a uszkodzeń miał doznać kompleks hosteli zbudowany dla pracowników specjalnej strefy ekonomicznej w Jełabudze i studentów miejscowej uczelni, Jełabuga Politech.

W czerwcu 2023 r. Biały Dom opublikował fotografię satelitarną, która potwierdziła, że w Republice Tatarstanu zbudowano zakłady produkujące odpowiednik irańskich dronów kamikadze Shahed-136 (rosyjska nazwa Geran-2). Według amerykańskiego wywiadu, montownia powstała właśnie w specjalnej strefie ekonomicznej w Jełabudze.

W ubiegłym roku informowano również, że przy montowaniu dronów pracują studenci miejscowej politechniki.

Produkowane tam drony są wykorzystywane do masowych uderzeń na ukraińskie miasta i infrastrukturę cywilną. Tylko ostatniej nocy 10 dronów tego typu atakowały obwody dniepropietrowski i kirowohradzki. Dziewięć z nich zostało zestrzelonych, ale jeden uszkodził obiekt infrastruktury energetycznej.

Ukraina kontynuuje ataki na rosyjskie rafinerie

Drugim celem ataku była położona również w Tatarstanie rafineria TANEKO w Niżniekamsku. Tam również według rosyjskich mediów społecznościowych rannych zostało kilka osób. Rosyjska Agencja TASS powiadomiła, że na miejscu wybuchł “niewielki”pożar. Na fotografii, która pojawiła się w internecie, widać płomienie w jednej z instalacji rafinerii.

W 2022 r. rafineria TANEKO była piąta na liście największych rosyjskich zakładów naftowych. Ukraina od kilku tygodni intensywnie atakuje rosyjskie rafinerie.

Według szefa Służby Bezpieczeństwa Ukrainy Wasyla Maljuka, uderzenia ukraińskich dronów doprowadziły już do zmniejszenia rosyjskiego wydobycia i przetwórstwa ropy naftowej o 12 proc.

Według zachodnich mediów, ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie nie spotkały się z aprobatą USA. Prezydent Wołodymyr Zełenski w niedawnym wywiadzie dla „Washington Post”, komentując zastosowanie ukraińskich dronów, stwierdził, że „nikt nie może powiedzieć nam, czego nie możemy”

Ukraina atakuje coraz głębiej na terytorium Rosji

Od granicy Ukrainy do zaatakowanych w Tatarstanie przedsiębiorstw jest ponad 1200 km. Wcześniej ukraińskie drony atakowały rosyjskie rafinerie i inne obiekty uznawane przez Kijów za “usprawiedliwione cele” w odległości do 1000 km od granicy. Ale niedawno minister transformacji cyfrowej Mychajło Fedorow mówił, że Ukraina posiada już bezzałogowce o zasięgu ponad tysiąca kilometrów.

Według ukraińskich mediów atak na obiekty w Tatarstanie organizował Główny Zarząd Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy (HUR). Serwis New Voice poinformował, powołując się na źródła w HUR, że uderzenie w Jełabudze spowodowało znaczne zniszczenia. W wydanym przez rosyjskie władze w Tatarstanie oficjalnym komunikacie stwierdzono natomiast, że „proces technologiczny przedsiębiorstw nie został zakłócony”.

Tymczasem w okupowanym przez Rosję Sewastopolu na Krymie agenci ukraińskiego wywiadu wysadzili w powietrze stację elektroenergetyczną. W nocy mieszkańcy w sieciach społecznościowych pisali, że słyszeli wybuchy, po których w jednej z dzielnic Sewastopola odcięto prąd. Według źródeł „Ukraińskiej Prawdy” również tę operację przeprowadził ukraiński wywiad wojskowy.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


ILTV News Flash – War Day 180, April 03, 2024

ILTV News Flash – War Day 180, April 03, 2024

ILTV Israel News


 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com