Archives

“O polskich Żydach szeptem i krzykiem: Sztuka pamięci” [cz. II ]

“O polskich Żydach szeptem i krzykiem: Sztuka pamięci” [cz. II ]

Spotkanie prowadzili: Grzegorz Chlasta z Polskiego Radia RDC i Małgorzata Pakier z Muzeum POLIN.


Publicerades den 29 apr. 2015
Zapraszamy do obejrzenia drugiej debaty z cyklu „O polskich Żydach szeptem i krzykiem”, która odbyła się w Muzeum POLIN w czwartek 23 kwietnia o godz. 18.00. Tym razem tematem dyskusji były związki kultury i sztuki z pamięcią i przeszłością.

W ostatnich latach polscy twórcy – artyści, pisarze, filmowcy – coraz chętniej sięgają po tematykę żydowską. Z jednej strony powstają poważne realistyczne dzieła, jak „W ciemności” Agnieszki Holland czy „Ida” Pawła Pawlikowskiego. Z drugiej pojawiają się projekty z pogranicza groteski i kiczu, w których Żydzi wracają do życia jako zombie (książka „Noc żywych Żydów” Igora Ostachowskiego) lub opętują żywych jako dybuki (Pożar w Burdelu), a tęsknotę za Żydami wypisuje się na ścianach (akcja Rafała Betlejewskiego).

O Żydach mówi się albo w kontekście martyrologicznym albo odnosząc się do poczucia braku i nieobecności. W codziennym życiu Żydzi funkcjonują najwyżej w postaci stereotypów, sprowadzając się do figurek Żydów z pieniążkiem lub nostalgicznych przedstawień przedwojennej polskiej wielokulturowości.

O czym to świadczy? Dlaczego historia i kultura polskich Żydów w sztuce, literaturze i filmie to coś, z czym należy się mierzyć, a nie po prostu źródło inspiracji?

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 

„O polskich Żydach szeptem i krzykiem: polityka pamięci” [cz. I ]

„O polskich Żydach szeptem i krzykiem: polityka pamięci” [cz. I ]

Spotkanie prowadzili Grzegorz Chlasta (Polskie Radio RDC) i Małgorzata Pakier (Muzeum Polin).


Publicerades den 2 mars 2015
19 lutego odbyła się pierwsza z debat z cyklu „O polskich Żydach szeptem i krzykiem”. Spotkanie poświęcone było polityce pamięci.

Wśród zaproszonych gości byli Jarosław Kuisz (Kultura Liberalna), Piotr Paziński (Midrasz), Kazimiera Szczuka (Krytyka Polityczna) i Piotr Zychowicz (Do Rzeczy). Wspólnie zastanawiali się, o czym boimy się rozmawiać, a o czym mówimy za dużo w kontekście historii polskich Żydów. Dyskutowali też o tym, czy i jak Muzeum POLIN zmieni krajobraz polskiej pamięci.

Spotkanie prowadzili Grzegorz Chlasta (Polskie Radio RDC) i Małgorzata Pakier (Muzeum Polin).

 

Kolejne spotkania z cyklu:

23.04.2015 O polskich Żydach szeptem i krzykiem: cz. II. Sztuka pamięci
24.09.2015 O polskich Żydach szeptem i krzykiem: cz. III. Psychologia pamięci
26.11.2015 O polskich Żydach szeptem i krzykiem: cz. IV. Etyka pamięci


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 

Jak Polacy Żydów w Gniewoszowie mordowali [cz. IV ]

Jak Polacy Żydów w Gniewoszowie mordowali [cz. IV ]
Wywiad z Panią Heleną o mordzie na jej żydowskich sąsiadach

Michał Bojanowski


A jednak wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego doszło do mordu. Pytam więc po raz kolejny.

Dlaczego zabito tych Żydów?
– No jak to, dlaczego? Źle żyli Polacy z Żydami i odwrotnie, konkurencję robili, proszę pana, i dlatego.

Ale dlaczego Wajnbergów zabito w Gniewoszowie?
Pisali w gazecie, że złota od nich chcieli. A oni byli biedni, niemożliwe, żeby cokolwiek mieli. Wajnbergowa jedno dziecko podrzuciła, Janek też gdzieś był w czasie wojny, bo dobrze wyglądał. Trzeba było za to coś dać. Nie mogli mieć wiele. Ich rodzice, nie wiem, czy jego, czy jej, tartak mieli, to im dom przed wojną zbudowali. W domu nie było nic, przecież to frontowa linia była.

To dlaczego ich zabili?
– Dlatego, że Żydzi. Żeby się usunęli, powiedzieli im.

Ale i tak mieli już odjeżdżać?
(milczy)

I chce się pani spotkać z Jankiem?
– Tak.

Co mu pani powie?
– On wie, że ich rozstrzelali, ale nie wie nic więcej. Jakby wiedział, to znałby miejsce, gdzie ich zakopali. Opowiem mu wszystko.

Dla ludzi we wsi to było normalne, że Żydów zabili?
– Tak, normalne. Bo Żydzi, to zastrzelili ich i dobra. To niemożliwe, żeby oni cokolwiek mieli. Gdybym wcześniej się z wami spotkała, to byście doszli tego Mańka w Jeleniej Górze. On by wszystko powiedział.

Myślę, że ludzie w miasteczku wiedzą.
– Z tych domów obok wiedzą na pewno, przyjechał wóz konny z trupami, to co mają nie widzieć? Widzą. Ktoś kopie doły. To trwa. A jak pytałam, kto zakopywał, to S. na piekarza i na odwrót, mówili na siebie. A w tej chwili jakby odkopywali, chustka będzie, bo to wełna, nie gnije, i skórzane buty sznurowane. Oj, ja dobrze się przyglądałam.

Rozmawiała pani później o tym z bratem?
– Pytałam, skąd byli bandyci. On mi powiedział, że ze wsi w stronę Puław.

Dziadek słyszał strzały?
– Spał, na ten temat nic nie mówił. Spał od podwórka, a od frontu strzelali. Mówiłby coś i pilnowałby mnie, czy wstaję, gdyby słyszał.

Czyli z dziadkiem na ten temat nie rozmawialiście?
– Nie.

A może trzeba było krzyczeć, że zabijają Żydów?
– To mnie by zastrzelili! Nie ma mowy. Żebym tylko o tym gdzieś powiedziała, to mnie by znaleźli i rozwalili. Bałam się. Nikomu nic nie mówiłam długi czas.

Dalej nie rozumiem, dlaczego zabijali?
– O, jak ty nie rozumiesz! Bo Żyd. I tyle. Zabić go, a co on tutaj będzie.

Przed wojną tak nie mordowali, bo Żyd?
– Nie mordowali. Nie można mówić. Ale nienawidzili się. A ja chodziłam do Żydówek po kryjomu, bo z Żydówkami się kolegowałam. Lubiłam je. W chowanego, na bocznych ulicach, żeby mnie ktoś nie widział, bawiłam się. Chowałam się w chowanego. Bo dzieci się śmiały, że z Żydówami się bawię


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


ZAGLADA ZYDOW LWOWSKICH

Wydawnictwa Centralnej Zydowskiej
Komisji Historycznej przy Centralnym
Komitecie Zydow Polskich  Nr 4
         

ZAGLADA ZYDOW LWOWSKICH

Dr FILIP FRIEDMAN


WSTEP

Opis zaglady Zydow lwowskich, ktory dajemy w niniejszej broszurze, oparty jest czesciowo na wlasnych przezyciach autora, czesciowo zas na relacjach, materialach pamietnikarskich, przekazach ustnych i zeznaniach protokularnych innych swiadkow tych wydarzen, wreszcie na literaturze o tym przedmiocie, opublikowanej w formie ksiazek, broszur, lub artykulow. Caly ten material zostal przez nas krytycznie zbadany, co nie wyklucza jednak mozliwosci pomylek ze wzgledu na zupelny niemal brak zrodlowych danych oraz autentycznych, urzedowych dokumentow. Archiwow Rady Zydowskiej we Lwowie nie udalo sie dotychczas odnalezc i malo prawdopodobne, by sie jeszcze kiedykolwiek odnalazly. Niemieckie urzedowe dokumenty zostaly przez Niemcow wywiezione, wzglednie zniszczone w czasie ewakuacji Lwowa. Material, zawarty w nielicznych pozostalych aktach urzedowych jest bardzo skapy. Bardziej niz skapy i w dodatku klamliwy i sfalszowany jest material zawarty w prasie, wychodzacej we Lwowie pod okupacja niemiecka w jezyku polskim („Gazeta Lwowska”), niemieckim („Lemberger Zeitung”) i ukrainskim (Lwiwski Wisti”). Dopiero po uwolnieniu Lwowa przez zwycieska Armie Czerwona badania przeprowadzane przez Nadzwyczajna Radziecka Komisje Sledcza uchylily rabka zaslony i ukazaly cala ohyde i zgroze rezimu hitlerowskiego, a w szczegolnosci potwornej akcji wytepienia Zydow. Akta i materialy zebrane przez Nadzwyczajna Radziecka Komisje Sledcza i opublikowane sprawozdanie Komisji Sledczej stanowia niezwykle cenny material dla zbadania dziejow tej ponurej epoki. Wiele cennego materialu w tejze materii zawieraja rowniez archiwa Centralnej Zydowskiej Komisji Historycznej w Polsce (szereg protokolow, zeznan swiadkow i pamietnikow). Oprocz tego niektorzy swiadkowie tragedii zydowskiej we Lwowie, ktorym udalo sie wydostac z rak niemieckich, zlozyli swe zeznania w rozmaitych instytucjach sledczych i naukowych zagranica. Niektore z tych zeznan zostaly nawet literacko opracowane i opublikowane (np. zeznanie Folkmana w ujeciu Stefana Szendego: ..The Promise Hitler kept.” Londyn, 1945). Zdajemy sobie sprawe z tego, ze nie wszystkie z tych relacji i publikacji, zwlaszcza zagranicznych, dotarly do nas i ze w niejednej z nich znalazlyby sie pewne szczegoly, dopelniajace dane i fakty przytoczone przez nas w niniejszej broszurze. Zdajemy sobie rowniez sprawe z tego, iz bibliografia przedmiotu, przytoczona przez nas, zawierac musi — w tym stanie rzeczy — powazne luki. Mimo to uwazalismy, iz nie mozna czekac z opracowaniem omawianego przez nas tematu az do czasu, gdy — po latach moze — narosnie material zrodlowy dla pelnego, naukowo bardziej scislego przedstawie­nia tragedii lwowskiej. Potrzeba chwili wymaga dania syntetycznego obrazu wypadkow lwowskich juz w obecnej dobie. Wymagaja tego wzgledy wyzsze ponad wszelka naukowa scislosc. Wymaga tego obrazone, gleboko wstrzasniete potwornoscia zbrodni sumienie ludzkosci. Wymagaja tego, zwlaszcza w chwili obecnej, aktualne potrzeby chwili, gdy przed trybunalem wolnych narodow swiata zasiadaja zbrodniarza dla otrzymania zasluzonej kary. Wymaga tego postulat bezwzglednej i definitywnej rozprawy z faszyzmem, wtedy gdy nie wszystkie jeszcze ogniska tej zarazy zostaly wyplenione i gdy zadna bron ideologiczna dla zwalczania smiertelnego wroga ludzkosci nie smie pozostac w lamusie, gdy kazda nowa publikacja wbija nowy gwozdz do trumny religii nie­nawisci i ideologii ludobojstwa, ktora glosil i realizowal faszyzm niemiecki. W tej intencji oddajemy niniejsza monografie-oskarzenie w rece czytelnika.

Lodz, w grudniu 1945 r. AUTOR

Июнь-июль 19411.

W dniu wkroczenia Niemcow Lwow liczyl od 130.000—150.000 Zydow. Niesposob ustalic scislej cyfry ludnosci zydowskiej w tym czasie. Wedle danych urzedowego spisu ludnosci z dn. 9. 12. 1931 wynosila zydowska ludnosc Lwowa 99.595 osob. Liczba ta do 1939 r. prawdopodobnie wzrosla o kilkanascie tysiecy. Podczas wojny polsko-niemieckiej w 1939 wielu Zydow uciekalo przed wojskami niemieckimi na wschod. Znaczna czesc tych przybyszow z zachodu osiedlila sie we Lwowie. Po zakonczeniu dzialan wojennych w 1939 na skutek terroru i represji antyzydowskich, stosowanych przez Niemcow na okupowanych ziemiach polskich, nadal trwal proces ucieczki Zydow z G.G. na wschod i osiedlania sie tam. We Lwowie przewazali mieszkancy okregu krakowskiego, wojewodztwa lodzkiego i warszawskiego. Jesienia 1939 Lwow byl przeludniony na ogol panowalo przekonanie, ze liczba mieszkancow wzrosla dwukrotnie t.j. do 700.000 glow, w tym okolo 180.000 Zydow. (Takie cyfry podaje np. Stefan Szende w ksiazce pt. „The Promise Hitler Kept”, Londyn 1945, str. 124, jednak nie przytacza zrodel, na ktorych sie opiera).

Czesc uchodzcow zydowskich zostala latem 1940 r. wyslana przez wladze sowieckie w glab Z.S.R.R. – prawdopodobnie liczba tych wysiedlencow przekroczyla znacznie 10.000. W momencie wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej czesc Zydow probowala ratowac sie przed nie-mieckim najezdzca ucieczka na wschod. Przede wszystkim starali sie udac do Zwiazku Sowieckiego mlodziez komunistyczna i dzialacze polityczni, ktorzy obawiali sie represji ze strony Niemcow. Do Rosji udalo sie dostac jednak tylko nielicznej kilkutysiecznej garstce Lwowian. Ponadto kilka tysiecy mlodych mezczyzn zydowskich, zmobilizowanych do Armii Czerwonej wraz z armia, odeszlo na wschod.

Pozostalo wiec okolo 130.000—150.000 Zydow we Lwowie. Cyfra 150.000 znajduje potwierdzenie w danych szacunkowych na dzien 28-go sierpnia 1941 r., ustalonych wowczas nawpol oficjalnie przez Rade Zy­dowska Lwowa. Mimo to cyfra ta wydaje nam sie przesadzona in plus.

Czytaj dalej tu: ZAGLADA ZYDOW LWOWSKICH


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 

Badacze: Tuwim całe życie zmagał się ze swoją tożsamością

Badacze: Tuwim całe życie zmagał się ze swoją tożsamością

(op)


adysław Miernicki - Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygnatura: 20-110

adysław Miernicki – Narodowe Archiwum Cyfrowe, Sygnatura: 20-110

Dla wielu Polaków Julian Tuwim zawsze był Żydem, dla wielu Żydów – zdrajcą, który wybrał polskość. Tuwim zmagał się ze swoją podwójną tożsamością przez całe życie – opowiadali podczas poniedziałkowego spotkania Michał Głowiński i Piotr Matywiecki.

Julian Tuwim był i jest jednym z najczęściej i najintensywniej czytywanych poetów w Polsce, ale też i jednym z najbardziej dyskutowanych. Mówi się o jego poezji, ale i o nim samym. Kim był – Polakiem? Żydem? I kim był dla Polaków? Kim dla Żydów? – próbie odpowiedzi na te pytania poświęcona była poniedziałkowa dyskusja, zorganizowana w ramach odbywających się właśnie Dni Książki Żydowskiej. O Tuwimie rozmawiali Piotr Matywiecki, Michał Głowiński i Bella Szwarcman-Czarnota.

Badacze przypomnieli, że przed II wojną światową Julian Tuwim opowiadał się za asymilacją Żydów. Był autorem tekstów kabaretowych, w których wyśmiewał “żydłaczenie”, czyli charakterystyczne przekręcanie języka polskiego. “Czarni, chytrzy, brodaci/ Z obłąkanymi oczyma/ W których jest wieczny lęk/ W których jest wieków spuścizna/Ludzie /Którzy nie wiedzą, co znaczy ojczyzna/ Bo żyją wszędy/Tragiczni, nerwowi ludzie/ Przybłędy” – tak przedstawił społeczność współbraci Tuwim w wierszu “Żydzi”.

Innym razem poeta napisał: “Daleki oczywiście od antysemityzmu, zawsze byłem, jestem i będę przeciwnikiem umundurowanych brodaczy i ich hebrajsko-niemieckiego bigosu oraz tradycyjnego kaleczenia mowy polskiej. Najwyższy czas, panowie, obciąć długopołe kaftany i kręcone pejsy, a także nauczyć się szacunku dla języka narodu, wśród którego mieszkacie”. Krytyczny wobec Żydów Tuwim był też jednak piętnowany jako Żyd przez narodowców, którzy zarzucali poecie “zażydzanie” polskiej literatury “Tuwim nie pisze po polsku, lecz tylko w polskim języku (…), a jego duch szwargoce” – pisało “Prosto z mostu” w latach 1930.

Dopiero po dramacie Zagłady Tuwim poczuł solidarność z Żydami. Tekst “My, Żydzi polscy” napisał na emigracji i opublikował w sierpniu 1944 roku w londyńskim miesięczniku “Nowa Polska”, redagowanym przez Antoniego Słonimskiego. Zadedykował go matce, która zginęła w warszawskim getcie. Usiłował w nim wyjaśnić Żydom, dlaczego czuje się Polakiem, a Polakom – dlaczego czuje się Żydem.

“Jestem Polakiem, bo tak mi się podoba. To moja ściśle prywatna sprawa, z której nikomu nie mam zamiaru zdawać relacji, ani wyjaśniać jej, tłumaczyć, uzasadniać. (…) Gdyby jednak przyszło do uzasadniania swej narodowości, a raczej narodowego poczucia, to jestem Polakiem dla najprostszych, niemal prymitywnych powodów, przeważnie racjonalnych, częściowo irracjonalnych, ale bez “mistycznej” przyprawy. Być Polakiem – to ani zaszczyt, ani chluba, ani przywilej”.

Dalej poeta wyjaśnia, dlaczego, mimo że czuje się Polakiem, zatytułował tekst “My, Żydzi polscy”. Pisze o “rzece krwi Żydów” jaką wytoczono podczas Zagłady: “I w tym oto nowym Jordanie przyjmuję chrzest nad chrzty: krwawe, gorące, męczennicze braterstwo z Żydami”. – Tuwim napisał to takim tonem, tak emocjonalnie, jakby chciał wycofać się z przedwojennej krytyki żydowskości, jakby chciał czemuś zadośćuczynić – mówił Piotr Matywiecki.

Podczas poniedziałkowego spotkania Bella Szwarcman-Czarnota przedstawiła nieznane w Polsce reakcje środowisk żydowskich na tekst Tuwima. Najważniejsza i najbardziej charakterystyczna jest wypowiedź Abrahama Gołąba, przedwojennego nauczyciela w jednej w żydowskich szkół w Wilnie. Gołąb odpowiada Tuwimowi: “Jest już za późno, żeby pan został polskim Żydem” i pyta się, gdzie był poeta przed wojną, podczas antysemickich wystąpień i pogromów. “Pan jest Polakiem, ale Polacy Pana nie chcą” – pisze Gołąb podkreślając, że ci, którzy próbują należeć do dwu narodów w istocie nie należą do żadnego.

Michał Głowiński przypomniał, że podwójną tożsamość narodową Tuwima najlepiej widać w wierszu “Żydek” z 1924 roku. Mówi on o małym, obszarpanym żydowskim żebraku, który śpiewa na podwórku za pieniądze. Patrzy na niego z okna pierwszego piętra elegancki pan, poeta. “Nie znajdziemy nigdy ciszy i przystani/Żydzi śpiewający, Żydzi obłąkani…” – kończy wiersz Tuwim. – To jasne, że w tym wierszu Tuwim identyfikuje się zarówno z żebrakiem, jak i z poetą. Doskonale widać tu, jak kluczowa w jego twórczości była kwestia tożsamości narodowej. Tuwim zmagał się z tym całe życie – dodał Głowiński.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com