Archives

Żyd, Polak, legionista 1914–1920


Żyd, Polak, legionista 1914–1920


fot. Muzeum Historii Żydów Polskich

W dniach 24 lipca – 3 października br. w Muzeum Historii Żydów Polskich będzie można oglądać wystawę zatytułowaną Żyd, Polak, legionista 1914–1920. Otwarcie ekspozycji zbiega się z 100. rocznicą wybuchu I wojny światowej oraz 100. rocznicą powstania Legionów Polskich – legendarnej formacji, która przyczyniła się do odzyskania przez Polskę niepodległości.

Wystawa ukaże losy, postawy i twórczość żydowskich legionistów Piłsudskiego i losy żydowskich cywilów na ziemiach polskich pod różnymi okupacjami. Przedstawi złożone relacje polsko-żydowskie w czasie odzyskiwania przez Polskę niepodległości: w okresie I wojny światowej, walk o granice i wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku.

Na ekspozycję złożą się rzeźby, obrazy, rysunki i grafiki oraz przykłady twórczości na usługach wojennej i wojskowej propagandy – plakaty, odezwy, pocztówki i zestawione w prezentacje filmy propagujące polski czyn zbrojny. Widzowie zobaczą też mało znane zdjęcia niemieckich i austriackich fotografów frontowych, a także okolicznościowe pierścienie legionowe i oryginalny mundur legionowy.

Jednym z bohaterów wystawy będzie Leopold Gottlieb, jeden z najciekawszych artystów żydowsko-polskich pierwszych dekad XX wieku, żołnierz Pierwszej Brygady, który przeszedł cały szlak legionowy, a na przełomie 1918 i 1919 roku uczestniczył w polsko-ukraińskich walkach o Lwów. Wykonał on na linii frontu oraz na jego tyłach kilkaset rysunków, przedstawiających wodzów legionowych (w tym kilka portretów brygadiera Piłsudskiego) i współtowarzyszy broni, uwiecznił także sceny z legionowego życia.

Żydowscy legioniści Piłsudskiego stoją w jednej linii z innymi bohaterami walk o wolność Polski: legendarnym oficerem okresu insurekcji kościuszkowskiej Berkiem Joselewiczem, żydowskimi powstańcami styczniowymi, wreszcie Żydami walczącymi w powstaniu warszawskim. Tym samym wystawa służy przełamaniu stereotypu Żyda, rzekomo biernego wobec walki o Polskę, i niesie klarowny przekaz: Żydzi polscy wielokrotnie w swej historii opowiadali się czynem za polską racją stanu.

Kuratorem wystawy jest dr Artur Tanikowski, a kuratorem organizacyjnym – Ewa Witkowska. Ekspozycji będzie towarzyszył katalog w dwóch wersjach językowych – polskiej i angielskiej.

Wystawa czynna od 25 lipca do 3 października, codziennie oprócz wtorku, godz. 10.00–18.00,

bilety: 12 zł normalny, 8 zł ulgowy.

Czytaj wiecej TU


Lato 1942 – “ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej” (zaglada podkarpackich zydow)

 

 

Lato 1942 – “ostateczne rozwiązanie kwestii żydowskiej”

Latem 1942 roku represje wobec ludności żydowskiej na okupowanych terytoriach polskich wkroczyły w nową fazę. O ile wcześniej masowe mordy też miały miejsce, ale nie miały dokładnie zaplanowanego przebiegu. Na styczniowej konferencji najważniejszych dygnitarzy hitlerowskich w Wansee zdecydowano o “ostatecznym rozwiązaniu kwestii żydowskiej”. Machina Zagłady ruszyła pełną parą. Likwidacje gett, deportacje do obozów zakładów i masowe egzekucje w setkach miejscowości. W sierpniu szaleństwo niemieckiego terroru dotknęło żydowskich mieszkańców wielu miast i miasteczek.


Likwidacja getta w Mielcu

Wkraczając do Polski w 1939 roku Niemcy nie mieli jeszcze sprecyzowanego planu co do postępowania z liczną tu mniejszością żydowską. Wydaje się, że głównym celem było upokofrzenie Żydów, pozbycie się ich, ale – jeszcze – niekoniecznie fizycznie. Na początku dochodzi do mordów, ale (chociażby spalenie synagogi w Mielcu z kikudziestoma osobami w środku, czy pogrom w Przemyślu w drugiej połowie września, gdzie zginęło 500-600 Żydów) były to bardziej decyzje dowódców frontowych niż rozkazy “z góry”. W pierwszych dwóch latach okupacji przemoc wobec ludności żydowskiej i ludności polskiej niewiele się różniła. Można nawet przyjąć, że większy terror zastosowano wobec polskiej inteligencji i osób podejrzanych o “działania wrogie III Rzeszy) niż mniejszości żydowskiej. Na terenach wschodnich, już we wrześniu 1939 roku, jeszcze przed ostatecznym ukształtowaniem się radziecko-niemieckiej linii demarkacyjnej powszechne było wyrzucanie Żydów “za San”, rabowanie majątku. Fizyczna likwidacja – jakkolwiek zabrzmi to brutalnie – nie odbiegała od wojennych reguł obowiązujących na tych terenach od setek lat. W 1940 roku dopiero zaczęto tworzyć getta, ograniczać swobody Żydów, z kolei Polacy mieli już za sobą doświadczenia Bydgoszczy, Wawra, akcji A-B i Palmir.

Z tysięcy ostały się dziesiątki

W okolicach Jasła, Gorlic, Biecza doraźne egzekucje zaczęły się w momencie wkroczenia tu wojsk niemieckich. Na przełomie 1939 i 1940 roku do Biecza sprowadzono około 500 osób wysiedlonych z wcielonej do III Rzeszy Łodzi. Wówczas liczba ludności żydowskiej w tym miasteczku sięgnęła 1300. W październiku 1941 roku w Bieczu wprowadzono oficjalny zakaz opuszczania getta. Od początku następnego roku zaczęły się mordy kilku, kilkunastoosobowych grupek Żydów. W styczniu zaczęły się egzekucje w lesie Grabiny, dokonano mordu prawdopodobnie ośmiu Żydów w ich mieszkaniach w Gorlicach, Gestapo zabiło kilka osób przywiezionych z Jasła.

Największe nasilenie mordów miało miejsce w lecie 1942 roku. 7 lipca Gestapo i żandarmeria z Jasła rozstrzelali w lesie za nie istniejącą już wsią Hałbów około 1260 osób przywiezionych z getta w Nowym Żmigrodzie. Wśród pomordowanych były głównie kobiety, dzieci i starcy. Dorosłych zabijano strzałem w tył głowy, dzieci uderzeniem głową o pień drzewa, lub też wrzucano żywcem do dołu. Z nie do końca potwierdzonych informacji, wynika, że śmierć ponieśli tam również Żydzi zwiezieni z Gorlic i Biecza. W pamięci świadków zachowała się szczególnie postać granatowego policjanta Wątorowskiego, który z sadystyczną lubością zabijał Żydów.

W sierpniu zaczęły się m.in. mordy w Rzepienniku Strzyżowskim. W lesie “Dąbry” pod Rzepiennikiem zamordowano setki osób pochodzacych m.in. z gett w Bieczu i Bobowej. W nocy z 12 na 13 sierpnia doszło do faktycznej likwidacji getta w Gorlicach. Niedołężnych i starych mordowano w lesie Garbacz w Stróżówce, pozostałych wywiseiono do obozu zagłądy w Bełżcu. Szacuje się, że w samym gorlickim getcie, szczególnie latem 1942 zgineło ok. 3500 Żydów. 14 sierpnia doszło do pacyfikacji Biecza. Dokonywano brutalnej selekcji. Według różnych szacunków zgineło na miejscu nawet kilkaset osób uznanych za nieprzydatne do pracy: dzieci, starców, niepełnosprawnych. W tych dniach dochodziło też do egzekucji pojedyńczych osób na rynkach w Bieczu i Gorlicach. Wśród zamordowanych byli również Polacy, którzy albo pomagali albo byli podejrzani o pomoc Żydom. 17 sierpnia na cmentarzu w Gorlicach rozstrzelano członków miejscowego Judenratu. Na początku 1943 roku w tym rejonie oficjalnie nie było już Żydów. Pojedyńczych ukrywających się wyłapywano niemal do końca okupacji. Z tysięcy mieszkańców wyznania mojżeszowego z tych terenów wojnę przetrwały dziesiątki. Resztki Żydów wyjechały z tych terenów na fali kampanii antysemickiej w 1968 roku.

Czytaj wiecej TU


Pogrom do którego nie doszło

Pogrom do którego nie doszło

12 czerwca 1945 roku ”Dziennik Rzeszowski” doniósł na pierwszej stronie o znalezieniu w jednej z kamienic zmasakrowanych zwłok 9-letniej Bronisławy Mendoń. Tego samego dnia, od 6 rano w budynku przy ul. Tannenbauma 12 (dzisiaj Okrzei), gdzie znaleziono odarte ze skóry ciało, trwała rewizja prowadzona przez funkcjonariuszy Milicji Obywatelskiej. Wokół gromadził się tłum rzeszowian, pomstujących na mieszkających tu Żydów.

[….]

Sprawa do dzisiaj niewyjaśniona

– Tego, co się wydarzyło w Rzeszowie, nie należy określać jako pogrom. To były rozruchy antyżydowskie, ale na szczęście nieporównywalne z późniejszymi wydarzeniami w Krakowie czy Kielcach, gdzie doszło do mordów – tłumaczy prof. Wacław Wierzbieniec. Zresztą nawet prof. Jan Gross w swym ”Strachu” rozdział poświęcony wydarzeniom rzeszowskim zatytułował ”Pogrom, którego nie było”.
Czytaj wiecej TU

 


Dwie demonstracje pod ambasadą Izraela. Było głośno

Pod budynkiem ambasady Izraela przy ulicy Krzywickiego na Ochocie, po dwóch stronach jezdni, odbyły się w piątkowe popołudnie głośne demonstracje pro- i antyizraelskie. Tuż pod budynkiem placówki politykę władz Izraela wspierało kilkudziesięciu Izraelczyków z flagami swojego państwa. W kierunku stojących po drugiej stronie ulicy Palestyńczyków głośno krzyczeli: “Tylko złamas wspiera Hamas” lub “Szkoda czasu dla Hamasu”. Palestyńczycy nie pozostawali dłużni. Skandowali po angielsku m.in. “Free Palestine”, czyli Wolna Palestyna. Większość demonstrujących przeciw Izraelowi to poza Palestyńczykami także Arabowie z innych państw Bliskiego Wschodu i północnej Afryki, a także Irańczycy. Wielu z nich miało na głowach arafatki i flagi Palestyny. Jedni i drudzy krzyczeli w stronę przeciwników “mordercy”. Wśród obu grup widać też było Polaków.

Demonstrantów rozdzielał kordon policji. Ulica Krzywickiego przez ponad godzinę była wyłączona z ruchu. Na szczęście nie doszło do żadnych incydentów.

Wiecej znajdziesz TU