Archives

Polska ułatwi wypłatę świadczeń żydowskiej diasporze

Onet.
biznes

 Polska ułatwi wypłatę świadczeń żydowskiej diasporze

Urząd do Spraw Kom­ba­tan­tów i Osób Re­pre­sjo­no­wa­nych już nie­dłu­go wy­pła­ci świad­cze­nia kom­ba­tanc­kie także tym ofia­rom Ho­lo­kau­stu i opre­sji, które za­miesz­ku­ją na stałe poza Pol­ską. Kosz­ty trans­fe­ru pie­nię­dzy za gra­ni­cę po­kry­je pań­stwo pol­skie. Może cho­dzić nawet o 50 tys. osób.

Pol­ska uła­twi ofia­rom Ho­lo­kau­stu oraz innym ofia­rom opre­sji na­zi­stow­skiej i so­wiec­kiej otrzy­my­wa­nie świad­czeń kom­ba­tanc­kich. Cho­dzi o zmia­nę prawa, która umoż­li­wi Urzę­do­wi do Spraw Kom­ba­tan­tów i Osób Re­pre­sjo­no­wa­nych prze­ka­zy­wa­nie spe­cjal­ne­go co­mie­sięcz­ne­go świad­cze­nia (ok. 100 euro) tym upraw­nio­nym oso­bom, które miesz­ka­ją za gra­ni­cą.

Jak in­for­mu­je Urząd na swo­jej stro­nie, do­tych­czas świad­cze­nie kom­ba­tanc­kie na­leż­ne kom­ba­tan­to­wi lub innej upraw­nio­nej oso­bie wy­pła­ca­no tym, któ­rzy mieli otwar­ty ra­chu­nek w pol­skim banku lub znali osobę, która miesz­ka­ła w Pol­sce i była go­to­wa po­bie­rać świad­cze­nie w ich imie­niu. 18 maja 2014 roku we­szła w życie zmia­na usta­wy o kom­ba­tan­tach oraz oso­bach bę­dą­cych ofia­ra­mi re­pre­sji wo­jen­nych i okre­su po­wo­jen­ne­go. Dzię­ki niej wszy­scy kom­ba­tan­ci i ofia­ry re­pre­sji, któ­rzy za­miesz­ku­ją za gra­ni­cą, będą mogli bez trudu otrzy­my­wać na­leż­ne im świad­cze­nia. Wy­pła­ta bę­dzie do­ko­ny­wa­na na koszt pań­stwa pol­skie­go na ra­chu­nek ban­ko­wy za gra­ni­cą.

W kra­jach UE, EFTA i pań­stwach, które łączy z Pol­ską umowa mię­dzy­na­ro­do­wa w dzie­dzi­nie ubez­pie­czeń spo­łecz­nych prze­wi­du­ją­ca trans­fer eme­ry­tur lub rent (USA, Ka­na­da, Au­stra­lia, Korea Po­łu­dnio­wa, Ma­ce­do­nia, Bo­śnia i Her­ce­go­wi­na, Ser­bia, Czar­no­gó­ra i Ukra­ina), nowe za­sa­dy będą obo­wią­zy­wać od 18 paź­dzier­ni­ka tego roku. Na­to­miast w przy­pad­ku państw, które ta­kiej umowy nie mają, jak np. Izra­el, od 18 kwiet­nia przy­szłe­go roku.

Jak po­da­je “The Times of Isra­el”, z uła­twień może sko­rzy­stać nawet 50 tys. Izra­el­czy­ków. – Z ca­łe­go świa­ta po­ja­wia­ły się głosy od ludzi, któ­rzy byli za­in­te­re­so­wa­ni otrzy­ma­niem sta­tu­su kom­ba­tan­ta lub osoby re­pre­sjo­no­wa­nej, ale prze­szko­dą, ich zda­niem, była kwe­stia konta ban­ko­we­go i trans­fe­ru – po­wie­dział w wy­wia­dzie dla “The Times of Isra­el” Se­ba­stian Rejak, peł­no­moc­nik mi­ni­stra spraw za­gra­nicz­nych ds. kon­tak­tów z dia­spo­rą ży­dow­ską . Jak za­uwa­ża pol­ski dy­plo­ma­ta, po­nie­waż stara pro­ce­du­ra była nie­wy­god­na dla wielu po­ten­cjal­nych wnio­sko­daw­ców, pol­ski rząd zde­cy­do­wał się po­nieść kosz­ty trans­fe­rów za gra­ni­cę. Urząd do Spraw Kom­ba­tan­tów i Osób Re­pre­sjo­no­wa­nych jest fi­nan­so­wa­ny z bu­dże­tu pań­stwa.
Czytaj wiecej TU


Spacer śladami „polskiej Anny Frank”

Spacer śladami „polskiej Anny Frank”

Ilustracja

Kim była Rutka Laskier? Jak widziała Będzin? Jak wyglądało codzienne życie będzińskich Żydów? Jaka jest historia

pamiętnika Rutki? Na te i inne pytania postara się odpowiedzieć Andrzej Ciepiał podczas spaceru, który odbędzie się w najbliższą sobotę, 14 czerwca 2014 r., w 85. rocznicę urodzin Rutki Laskier.
Rutka Laskier do 1943 r. mieszkała w Będzinie. Została zamordowana w KL Auschwitz-Birkenau. Na kilka miesięcy przed śmiercią zaczęła pisać pamiętnik, który podczas likwidacji getta ukryła pod schodami domu. Później kilkudziesięciokartkowy zeszyt trafił do rąk polskiej sąsiadki, która zapiski Rutki Laskier ujawniła dopiero w 2006 r. Sprawa nabrała rozgłosu, a pamiętnik „polskiej Anny Frank” doczekał się wielu wydań w językach angielskim, francuskim, hebrajskim, hiszpańskim, holenderskim, polskim, portugalskim i włoskim.

Organizatorem spaceru jest Fundacja „Brama Cukermana”. Wycieczka rozpocznie się o godz. 10.00, przy pomniku na Placu 3 Maja. W programie przewidziano również wizytę w dawnym domu modlitwy Cukermana.

Autor: Krzysztof Bielawski
Źródło: materiały informacyjne Fundacji „Brama Cukermana”

Spacer śladami „polskiej Anny Frank”


Polscy Żydzi w łagrach sowieckich

Świeccy ŻydziPolscy Żydzi w łagrach sowieckich

Agata Sagan

Płot ograniczający obóz w WorkuciePrzeglądam listy osób więzionych w republice Komi sporządzone przez Fundację „Покаяние”:

БЛЯЙХМАН ГЕРМАН ХИЛЕВИЧ, 1920 г.р., еврей, м.р. г. Варшава…
ГРЮНМАН ЮЛИЙ ИОСИФОВИЧ, 1907 г.р., еврей, м.р. г. Варшава…
ДАНЦИГЕР АДЕЛЯ ВОЛЬФОВНА, 1897 г.р., еврейка, м.р. г. Варшава…
ЗИЛЬБЕРШТЕЙН ШМУЛЯ СРУЛЕВИЧ, 1904 г.р., еврей, м.р. г. Варшава…

Są i polscy Żydzi z innych miast: z Bielska, Brod, Kocka, Lublina, Łodzi, Pułtuska, Radomia, Tomaszowa Mazowieckiego, Wilna i najprzeróżniejszych wsi – niektórych przyznam, że nie rozpoznaję z nazwy lub nie mogę znaleźć na mapie. Być może już ich nie ma, jak na przykład ma to miejsce na terenie dzisiejszej zachodniej Białorusi. Czasem też nie są po prostu wymienione z nazwy. Z danych zebranych przez Ośrodek „Karta” dla Workuty i okolic (najbardziej znanych łagrów Komi i jednych z najbardziej znanych w całym Związku Radzieckim) wynika, że prawie 18% Polaków, którzy trafili do tamtejszych łagrów w latach 1939–1944 było pochodzenia żydowskiego. To dwa razy więcej niż było ich w przedwojennej populacji Polski. Po 1944 roku z oczywistych względów był to znacznie mniejszy procent, ale ponieważ Polaków trafiało kilkakrotnie więcej, liczbowo było to wciąż dość dużo osób. Workuckie łagry nie były jakimś wyjątkiem. W innych miejscach, a przynajmniej w wielu z nich, było podobnie.

Większość aresztowanych na początku wojny wyszło z łagrów na bazie amnestii, po podpisaniu układu Sikorski-Majski 30 lipca 1941 roku. Jednak ci aresztowani później – nie. Do aresztowań dochodziło często po prostu dlatego, że jako uciekinierzy znajdowali się na obcym terytorium bez dokumentów, czy mieli je podrobione – stąd już prosta droga do zostania uznanym za szpiega. Powód zresztą zawsze się znalazł: pewien młody Żyd z Warszawy, aresztowany w 1943 roku w Kirowie, został skazany na kilka lat łagrów, bo znaleźli się świadkowie, którzy potwierdzili, że wychwalał życie w Polsce, co oznacza, że popierał burżuazyjny ustrój i tym samym był wrogiem ludu. Reszta aresztowanych, których nie uwolniono, pozostała w łagrach i zazwyczaj odsiadywała swoje wyroki do końca. Dopiero po śmierci Stalina zaczęły się zwolnienia, o ile oczywiście dana osoba dotrwała do tego czasu.

Ciag dalszy .. Polscy Żydzi w łagrach sowieckich


Midas znad Wisły

Onet.
biznes

Midas znad Wisły

Sylwia Cisowska Onet Współpracownik redakcji Onet Biznes i Biznes.pl.

Polski milioner z Dalekiego Wschodu 22 kwi, 13:04

Najbogatszy Polak w historii żył w dziewiętnastowiecznej Warszawie. Za fortuną Jana Blocha stała nie tylko niezwykła przedsiębiorczość, ale także koneksje i konflikt z równie bogatym krewnym.


Gigantyczne fortuny finansistów żyjących na przełomie XIX i XX wieku obrosły prawdziwą legendą. Jednak historia największej z nich, z nieznanych przyczyn, została niemal zupełnie zapomniana. Jan Bloch był prawdziwą gwiazdą swoich czasów, stając się symbolem epoki dojrzałego kapitalizmu. Polski Rockefeller zrealizował amerykański sen nad Wisłą. Pokazał tym samym, iż ten, kto swoją karierę rozpoczynał od pucybuta, wcale nie musi poprzestać na staniu się milionerem, a może mierzyć znacznie wyżej.

Narodziny milionera

Historia wielkiej fortuny Jana Blocha rozpoczęła się około 1850 roku, gdy jako niespełna piętnastoletni chłopak przyjechał do Warszawy, by spróbować dorosłego życia. Ten niepozorny młodzian, urodzony w rodzinie drobnego żydowskiego przedsiębiorcy, nie mógł pochwalić się jeszcze ani znajomościami, ani wielką wiedzą na temat biznesu. Do tej pory odebrał zaledwie podstawowe wykształcenie w rodzinnym Radomiu, tam również zdobywał pierwsze doświadczenie jako pracownik lokalnego magistratu. Jedyne, co młody Bloch przywiózł ze sobą do stolicy, to zapał, dobre chęci oraz list polecający dla przedsiębiorcy i bankiera Henryka Toeplitza.
Pracę gońca w banku łączył z nauką w warszawskim gimnazjum, a w późniejszym czasie próbował swoich sił w administracji jednego z majątków ziemskich na Kresach. Jednak prawdziwy przełom w jego życiu nastąpił, gdy w wieku 19 lat wyruszył do Petersburga. Tam po raz pierwszy spotkał się z przedstawicielami biznesu kolejowego. Wówczas nie przypuszczał, że w przyszłości stanie się niezwykle ważnym członkiem tej grupy, a do jego osoby przylgnie określenie „króla kolei żelaznych”.

Jednak zanim stał się uosobieniem dziewiętnastowiecznego kapitalizmu, spędził kilka miesięcy, imając się najróżniejszych zajęć. Momentem zwrotnym w jego karierze stała się praca w charakterze podwykonawcy przy budowie kolei petersbursko-warszawskiej. Wykazał się wówczas niezwykłym talentem organizacyjnym, który natychmiast dostrzegli jego przełożeni. Szybko pojawiali się kolejni wpływowi znajomi, a wraz z nimi następne zlecenia.
Ogromne pieniądze Bloch miał na wyciągnięcie ręki. W tamtych czasach koncesje na budowę dróg żelaznych sprzedawano na przetargach. Niebotyczne łapówki za ich wygrywanie były normą akceptowaną niemal przez wszystkich uczestników tej gry, a było to bardzo wąskie grono. Młodemu Polakowi w krótkim czasie udało się znaleźć w tej elicie, chociaż metody, jakimi to osiągnął, wciąż pozostają niejasne. Niemniej nazwisko Bloch stało się w Rosji na tyle znane, iż spotykali i konsultowali się z nim nawet kolejni carowie.
Czytaj wiecej TU

*** Born Jewish and a convert to Calvinism, he spent considerable effort to opposing the prevalent Antisemitic polices of the Tsarist government, and was sympathetic to the fledgling Zionist Movement.


Lekarze getta warszawskiego

Świeccy ŻydziLekarze getta warszawskiego

Sobota, 7 czerwiec, 2014 – 08:20
Maria Ciesielska

Wobec narastającej fali prześladowań Żydów w III Rzeszy, w 1933 roku lekarze Szpitala Żydowskiego na Czystem w Warszawie ogłosili oficjalny protest. Dyrektor szpitala, Antoni Goldman, podał do prasy lekarskiej, że ordynatorzy i wszyscy pozostali lekarze szpitala zaprzestali stosowania środków farmaceutycznych produkcji niemieckiej, a także zaniechali kupna i prenumeraty książek i czasopism medycznych wydawanych w Rzeszy. Protest pozostał niezauważony.Formularz Rejestracyjny Izby Lekarskiej Warszawsko-Białostockiej dr Arno Kleszczelskiego

W 1937 roku, niektóre polskie uniwersytety przyjęły limit 10 procent studentów żydowskich, ograniczając tym samym dostęp do nauki Żydom (numerus clausus). Oficjalnym powodem takiej polityki była chęć wyrównania szans młodzieży polskiej. Przeglądając od kilku lat teczki studentów Wydziału Lekarskiego Uniwersytetu Warszawskiego nieustannie spotykam się z powtarzającymi się rokrocznie podaniami o przyjęcie na pierwszy rok studiów adeptów pochodzenia żydowskiego. Zwykle mogli się oni pochwalić bardzo dobrymi wynikami egzaminów maturalnych, ale nie byli immatrykulowani właśnie z powodu swojego pochodzenia. Szczęśliwcom wstemplowywano w indeks wpis nakazujący zajmowanie określonych miejsc na sali. Na Wydziale Lekarskim Uniwersytetu Warszawskiego były to ławki z numerami nieparzystymi. Zostało to wkrótce nazwane gettem ławkowym. Reakcje młodzieży jak i wykładowców były różne, od aprobaty do ostentacyjnego stania podczas wykładów, na znak niezgody i solidarności z żydowskimi kolegami.

Najbardziej prestiżowe towarzystwo medyczne w Warszawie – Towarzystwo Lekarskie Warszawskie (TLW), zaprzestało przyjmowania w swoje szeregi lekarzy Żydów w połowie lat trzydziestych. Na znak protestu, wybitny lekarz, publicysta i społecznik dr Zygmunt Kramsztyk wystąpił z Towarzystwa Lekarskiego angażując swój czas w działalność Towarzystwa Medycyny Społecznej. Dr Zofia Rozenblum-Szymańska wspomina, że na niedługo przed wybuchem wojny TLW w ogóle skreśliło nazwiska lekarzy Żydów z listy swych członków.

Czytaj wiecej tu: Lekarze getta warszawskiego