Archive | May 2023

Izrael pod ostrzałem i bojaźliwa odpowiedź Zachodu

Armia izraelska dokłada wszelkich starań, aby chronić swoją ludność cywilną, unikając jednocześnie niepotrzebnych ofiar wśród ludności cywilnej na terytorium wroga. Z drugiej strony przywódcy terrorystów w Gazie upewniają się, że ich żony i dzieci są w pobliżu i gotowe na śmierć, ilekroć istnieje ryzyko ataku przeciwko nim. Celowo umieszczają swoje magazyny broni, miejsca wystrzeliwania rakiet i bojowników wśród ludności cywilnej, w tym w szkołach, szpitalach i budynkach mieszkalnych. Na zdjęciu: Terroryści wystrzeliwują rakiety na Izrael z gęsto zaludnionej dzielnicy mieszkalnej w mieście Gaza, 13 maja 2023 r. (Zdjęcie: Mahmud Hams/AFP via Getty Images)


Izrael pod ostrzałem i bojaźliwa odpowiedź Zachodu

Richard Kemp


Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Kiedy w zeszłym roku Rosja napadła na Ukrainę, zachodnie rządy, organizacje międzynarodowe, media i organizacje broniące praw człowieka słusznie zebrały się bez wahania, uznając potrzebę udzielenia bezwarunkowego wsparcia moralnego narodowi broniącemu się przed brutalnym atakiem.

Dziś widzimy zupełnie inny obraz, gdy Izrael jest atakowany przez agresorów w Gazie, która jest pod każdym względem obcym krajem.

Istnieje pewne podobieństwo między tymi dwoma konfliktami, chociaż mają one zupełnie inną skalę. Zarówno Rosja, jak i Islamski Dżihad w Gazie uważają, że kraje, które atakują, są nielegalne, nie mają prawa istnieć i muszą zostać zniszczone przemocą w ich obecnej formie. Ani Ukraina, ani Izrael nie mają żadnych ambicji terytorialnych ani agresywnych zamiarów wobec swoich napastników – zarówno Ukraina, jak i Izrael toczą wojny czysto obronne, aby chronić swoją ludność cywilną.

Jest jeszcze jeden wspólny czynnik. Islamski Dżihad w Gazie to irańska marionetkowa grupa terrorystyczna, finansowana i kierowana z Teheranu. Za tym konfliktem stoi ręka Iranu, a ajatollahowie wywierają presję na przywódców terrorystów z Hamasu, aby przyłączyli się do ataku Islamskiego Dżihadu na Izrael, robiąc wszystko, co w ich mocy, aby zapobiec zawieszeniu broni wynegocjowanemu przez Egipt. Rola Iranu na Ukrainie nie jest tak znacząca, ale nie powinniśmy zapominać, że dostarczył on Rosji bojowe drony do ostrzeliwania ukraińskich cywilów.

Nie przypominam sobie żadnego zachodniego rządu ani organu międzynarodowego, który sugerowałby moralną równoważność między agresorem a obrońcą w wojnie na Ukrainie, ale właśnie to wielokrotnie widzieliśmy w tym i poprzednich konfliktach między Izraelem a Gazą, kiedy Sekretarz Generalny ONZ wzywał “obie strony” do zachowania powściągliwości.

W przeciwieństwie do natychmiastowego potępienia rosyjskiej przemocy, odkąd rakiety Islamskiego Dżihadu zaczęły spadać na Izrael, w Stanach Zjednoczonych i Europie było milczenie. Najlepsze, co usłyszeliśmy z Białego Domu, to to, że “Izrael ma prawo do samoobrony”, stwierdzenie oślepiająco oczywiste. Nic z tego nie wystarczy, gdy potrzebne jest najsilniejsze wsparcie dla Izraela i najbardziej dosadne potępienie Islamskiego Dżihadu, podobnie jak w przypadku wojny w Ukrainie.

Jak można było przewidzieć, media, takie jak BBC i CNN, entuzjastycznie wspierają ukraińskie operacje obronne, Równocześnie robią wszystko, co w ich mocy, by oczerniać w swoich relacjach Izrael. W komentarzu BBC posunęło się tak daleko, że sugerowano, że zabijanie cywilów w Gazie jest celową polityką izraelskiego premiera Benjamina Netanjahu i jego rządu, podczas gdy dziennikarz CNN twierdził, że Izrael umyślnie bombardował cywilów. W Izraelu gazeta “Haaretz” opublikowała artykuł określający operację IDF jako “ewidentnie nielegalną” i oskarżyła jej żołnierzy o zbrodnie wojenne.

Jak widać z zachodniego podejścia do Ukrainy i wojen w innych miejscach, żaden inny kraj, który jest bezprawnie atakowany przez obce mocarstwo, nie jest przedstawiany jako agresor ani nie zrównuje się go z atakującym. A w tym konflikcie różnice między obiema stronami nie mogą być bardziej wyraźne. IDF dokłada wszelkich starań, aby bronić swoich cywilów, unikając jednocześnie niepotrzebnych ofiar wśród ludności cywilnej na terytorium wroga, często przerywając ataki, gdy istnieje ryzyko zabicia niewinnych ludzi, oraz stosując ataki zaprojektowane w celu zminimalizowania szkód ubocznych, nawet w przypadku ataków na zamieszkałe budynki cywilne.

Z drugiej strony przywódcy terrorystów w Gazie upewniają się, że ich żony i dzieci są w pobliżu i gotowe na śmierć, ilekroć istnieje ryzyko ataku przeciwko nim. Celowo umieszczają swoje magazyny broni, miejsca wystrzeliwania rakiet i bojowników wśród ludności cywilnej, w tym w szkołach, szpitalach i budynkach mieszkalnych. IDF często wzywa ludność cywilną do opuszczenia terenu przed przygotowywanym atakiem. Rozumiejąc, w jaki sposób podważa to ich politykę powodowania maksymalnych ofiar wśród własnych cywilów w celu osiągnięcia międzynarodowego potępienia Izraela, terroryści w Gazie ostrzegli swoich obywateli, że każdy, kto się zastosuje i spróbuje odejść, zostanie ukarany.

W takich okolicznościach IDF nie jest w stanie wykonać kluczowej pracy polegającej na zniszczeniu broni ofensywnej skierowanej przeciwko własnej ludności i wyeliminowaniu dowódców terrorystów, którzy nią kierują, bez spowodowania ofiar wśród ludności cywilnej. Pomimo błędnych lub złośliwych komentarzy niektórych dziennikarzy, polityków, naukowców i grup praw człowieka, takie szkody uboczne nie są nielegalne ani nie są zbrodnią wojenną, pod warunkiem, że zostaną podjęte wszelkie możliwe środki, aby ich uniknąć. To jest dokładnie to, co IDF robi w każdym starciu, do tego stopnia, że kilku zachodnich generałów przyznało, że ich własne siły nie byłyby w stanie osiągnąć takich samych standardów w ochronie życia cywilów.

W ciągu ostatnich pięciu dni ponad 1234 rakiet wystrzelono z Gazy, z czego 976 przedostało się do Izraela – kraju mniej więcej wielkości Wyspy Wiktorii – a pozostałe spadły na samą Gazę. Najbliższe porównywalne bombardowanie krajów zachodnich miało miejsce w 1944 r., Kiedy Niemcy wystrzelili rakiety na Wielką Brytanię z maksymalną liczbą 100 rakiet dziennie. Wielka Brytania odpowiedziała kampanią bombardowań o niszczycielskiej sile, w której nieuchronnie zginęło wiele tysięcy cywilów. Pytanie, jakie powinni sobie zadać zachodni komentatorzy, tak chętni do potępienia Izraela, brzmi: ile rakiet wystrzelonych w ich własne kraje byłoby tolerowanych? Wojna na Ukrainie skupiła umysły europejskich rządów na tej kwestii, a ich obecne plany obejmują nie tylko poprawę ukraińskiej obrony przeciwrakietowej, ale także zdolności ofensywne do uderzenia na wroga na jego własnym terytorium, tak jak Izrael jest zmuszony to zrobić dzisiaj.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Netanyahu calls out Abbas lies about Jewish history in Jerusalem

Netanyahu calls out Abbas lies about Jewish history in Jerusalem

LAHAV HARKOV


Netanyahu made the remarks in a cabinet meeting at the Western Wall Tunnels, honoring Jerusalem Day, to mark Israel’s reunification of the city and liberation of the Old City in 1967.

.

Prime Minister Benjamin Netanyahu speaks at a cabinet meeting next to the Western Wall, May 21, 2023 / (photo credit: KOBI GIDEON/GPO)

The Jewish people have been in Jerusalem for thousands of years and will remain for thousands more, Prime Minister Benjamin Netanyahu said on Sunday, responding to Palestinian Authority President Mahmoud Abbas’s recent claim that Israel is lying about its historic ties to the city.

“Abbas said days ago at the UN that the Jewish people has no connection to the Temple Mount and that east Jerusalem is part of the Palestinian Authority,” Netanyahu said. “Well, it should be brought to his attention that we are holding a special cabinet meeting in honor of Jerusalem at the foot of the Temple Mount that on which King Solomon built the First Temple of the Jewish people, and again, it should be brought to Abbas’s attention, the heart of the historic State of Israel, the City of David, was here 3,000 years ago.”

Netanyahu made the remarks in a cabinet meeting at the Western Wall Tunnels, honoring Jerusalem Day, celebrated last Thursday to mark Israel’s reunification of the city and liberation of the Old City in 1967. The cabinet approved a NIS 60 million budget increase for the Western Wall over the next five years, to upgrade infrastructure and encourage visits to the holy site, as well as archaeology and educational activities.

Abbas claimed at the UN event in honor of “Nakba Day,” marking the “catastrophe” of Israel’s establishment, that Israel “dug under al-Aqsa… they dug everywhere, and they could not find anything.”

“The ownership of al-Buraq Wall [the Western Wall] and al-Haram al-Sharif [Temple Mount] belongs exclusively and only to the Islamic Wakf alone,” he added.
The Temple Mount in Jerusalem. / (credit: OLIVIER FITOUSSI/FLASH90)

The Temple Mount, is the holiest site in Judaism and the third-holiest to Muslims. Al-Aksa is the mosque on the Mount. The Western Wall is a retaining wall of the Mount, dating to the Second Temple.

Netanyahu said that Jerusalem was the Jewish capital 1,100 years before London was the capital of England, 1,800 years before Paris was the capital of France and 2,800 years before Washington D.C. was the capital of the US.

“For 100 generation Jews expressed the special yearning of our people for Jerusalem in three prayers a day and under every wedding canopy,” the prime minister said.

The battle for Jerusalem didn’t end in 1967

The battle for Jerusalem did not end in 1967, he added, saying that he and others have to beat back international pressure on the matter regularly.

“Some prime ministers were willing to give in to these pressures…We acted differently…I am proud of the great merit I had to build new neighborhoods in Jerusalem like Har Homa, Givat HaMatos and Maaleh HaZeitim, in which tens of thousands of Israelis live. We did this under massive international pressure and we stood up to that pressure,” Netanyahu said.

The three neighborhoods the prime minister mentioned are over the 1949 armistice line, known as the Green Line, and were subject to international condemnations.

Netanyahu also said he is proud that the US embassy moved to Jerusalem while he was prime minister and promised more countries will follow suit.

The Reform Movement said that the budget increase for the Western Wall was discriminatory.

“The Western Wall [is] a place that is supposed to be for the entire Jewish people in all of its streams, but in reality includes a [gender] separated plaza that functions as a haredi synagogue in accordance to how the rabbi of the Kotel’s view,” the movement stated. “The egalitarian section, which serves many from Israel and abroad does not get government funding…The time has come to fix this discrimination and understand that there is more than one way to be Jewish, including at the Western Wall.” 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


‘Profoundly Destructive’: Jewish Organizations from Across Ideological Spectrum Call on Academic Association to Reject BDS Resolution

‘Profoundly Destructive’: Jewish Organizations from Across Ideological Spectrum Call on Academic Association to Reject BDS Resolution

Dion J. Pierre


Illustrative An anti-Israel protest. Photo: Ted Eytan/Wikimedia Commons

Over 80 major Jewish organizations spanning the American political spectrum have signed a blistering letter imploring members of the American Anthropological Association (AAA) to reject a resolution proposing an academic boycott of Israeli universities.

The measure, which accuses Israel of being an apartheid regime and committing crimes against humanity, will be considered via electronic ballot from June 15-30, according to the website of Anthropologists for the Boycott of Israeli Academic Institutions (AnthroBoycott), a group that supports it. If passed, AAA would become the first major academic professional association to endorse the boycott, divestment, and sanctions (BDS) movement since the Middle East Studies Association (MESA) did in 2022.

“The boycott of Israel’s universities cannot be meaningfully separated from the faculty and students who work, teach, and study in them,” the letter says. “The boycott thus functions as a blacklist that punishes individual academics on the basis of their nationality, political views, and the policies and actions of their employers and government.”

The letter, drafted by the Alliance for Academic Freedom (AAF) and The Academic Engagement Network (AEN), adds that Israeli universities “work hard to foster Arab-Jewish coexistence” on their campuses and foster viewpoint diversity, which, it noted, includes “support for Palestinian voices.” The groups also emphasized that Israeli academics take the lead in criticizing Israel’s occupation of the Palestinian territories.

Signatories to the letter include the Anti-Defamation League (ADL), National Association of Scholars (NAS), B’nai B’rith International, Legal Insurrection Foundation (LIF), AMCHA Initiative, Louis D. Brandeis Center for Human Rights Under Law, J Street, StandWithUs, American Jewish Committee, and the Zionist Organization of America (ZOA).

“It’s legitimate to ask whether any members of the AAA who are now once again promoting a divisive resolution to boycott Israel’s system of higher education have ever visited an Israel university or college in recent years,” AEN executive director Miriam Elman said on Wednesday. “If they had, they would have witnessed a campus climate that’s open and free to dissenting views, including Palestinian voices. In recent years, Israeli universities have launched major initiatives to enroll Palestinian students along with programs that foster diversity and coexistence.”

Cary Nelson of, chair of AAF’s executive committee, said the signatories of the letter “stand together” for academic freedom.

Launched in 2005, the BDS campaign opposes Zionism — a movement supporting the Jewish people’s right to self-determination — and rejects Israel’s right to exist as a Jewish nation-state. It seeks to isolate the country comprehensively with economic, political, and cultural boycotts. Official guidelines issued for the campaign’s academic boycott state that “projects with all Israeli academic institutions should come to an end,” and delineate specific restrictions that adherents should abide by — for instance, denying letters of recommendation to students who seek to study in Israel.

An overwhelming majority of Middle East scholars support boycotting Israel, according to a survey published in Nov. 2022, which shows that only nine percent of 500 responding experts from the Middle East Studies Association (MESA) and the American Political Science Association (APSA) would “oppose all boycotts of Israel.” 91 percent “support at least some boycotts.” 36 percent also favor “some boycotts” but not against Israeli universities.

Established in 1902 and based in Arlington, Virginia, the American Anthropological Association, which has over 10,000 members, has considered boycotting Israeli universities before. In 2015, a measure similar to the resolution AAA members will vote on in June was defeated by 39 votes, with 4,807 votes cast.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Menachem Kaiser stara się odzyskać należąca do jego pradziadka kamienicę w Sosnowcu: Nie chodzi o pieniądze

Menachem Kaiser stara się odzyskać należącą do jego pradziadka kamienicę w Sosnowcu: Nie chodzi o pieniądze (Fot. Jason Francisco)


Menachem Kaiser stara się odzyskać należąca do jego pradziadka kamienicę w Sosnowcu: Nie chodzi o pieniądze

Paula Szewczyk


Kanadyjski pisarz Menachem Kaiser chciałby, by Polacy zobaczyli, że potomek Ocalałego nie wraca po dekadach od wojny ani po pieniądze, ani po to, by oskarżać.

.

Za każdym razem, gdy jest w Polsce, choruje. Dwa razy był nawet w szpitalu. Mówi, że to pech zdrowotny, ale czy jest związany z Polską, trudno powiedzieć. Nie da się jednak zaprzeczyć, że gdy tu przylatuje, jest emocjonalnie pobudzony.

Na wszelki wypadek nie podajemy sobie rąk, siedzimy po przeciwnych stronach pokoju. Myślę o tym, że Menachem Kaiser mógłby być moim znajomym, gdyby jego dziadek, ocalały z Holocaustu Maier Menachem Kaiser, po wojnie nie wyjechał z Polski.

A tak, chociaż jesteśmy rówieśnikami, na co dzień dzielą nas prawie 7 tysięcy kilometrów, język i cały bagaż różnic między Warszawą a nowojorskim Brooklynem. Spotykamy się zatem nie towarzysko, ale przy okazji premiery jego książki „Grabież. Historia majątku rodzinnego i nazistowskiego skarbu”, która ukazała się w maju nakładem wydawnictwa Ośrodek KARTA w tłumaczeniu Moniki Skowron.

Kaiser też nietowarzysko przez ostatnie osiem lat lądował na lotnisku Chopina.

Bywa w Polsce, bo od tego czasu stara się m.in. odzyskać należącą niegdyś do jego pradziadka kamienicę w centrum Sosnowca.

Zasada niemówienia

Sam nie lubi myśleć, co by było gdyby. Ale przyznaje, że odkąd ukazała się książka – premiera w 2021 roku w USA, niedługo po niej „Grabież” trafiła na listę najlepszych książek non fiction „The New York Times’a” – zdarza się, że czytelnicy pytają, czy czuje się związany z Polską.

– Związany to co innego niż mający polską tożsamość – zaznacza. – Nawet mój ojciec, dziecko polskich rodziców, proszony, by w dwudziestu zdaniach określił, kim jest, nigdy nie powiedziałby o sobie „Polak”.

W domu ojca, gdy był dzieckiem, a potem w domu małego Menachema, nie rozmawiało się o przeszłości. Było to jednak inne nierozmawianie niż choćby u Agaty Tuszyńskiej, która opowiedziała nam niedawno, że u niej obowiązywał sekret, przedwojenną i zagładową historię rodziny z lęku zamilczano. – Moja żydowska rodzina włożyła wiele wysiłku, by ją zamazać, ukryć przed światem – mówiła.

Kaiser z kolei dorastał w Toronto w społeczności ortodoksyjnych Żydów. – Nie znałem wtedy żadnego nie-Żyda, nawet Żyda niereligijnego. To była bardzo zamknięta społeczność i nie wydawało mi się niczym niezwykłym mieć dziadków, którzy przeżyli Holocaust. Nie odziedziczyłem traumy albo przynajmniej tak mi się wydaje. Z tym, że oni o Zagładzie nie mówili, my nie zadawaliśmy żadnych pytań.

Kiedy do nich dojrzał, było późno. Zresztą dziadek Maier Kaiser zmarł jeszcze w 1977 roku na niewydolność serca przed narodzinami wnuka. Jego syn podobnie nie drążył przeszłości. Menachem jest pierwszym pokoleniem w rodzinie, które chciało się czegoś o niej dowiedzieć.

Ale dlaczego „nie”?

Na początek ustalił, że dziadek był człowiekiem skoncentrowanym na pracy i zapewnianiu rodzinie środków do życia. Jako imigrant z Polski musiał w Ameryce zaczynać od zera. Jego życie to był po wojnie głównie stres. Jego żonę, babcię Bertę, Menachem Kaiser zapamiętał jak typową babcię, która patrzy, czy zjadasz, co podała na talerzu.

Odgrodzonej szczelnie od wspomnień czasem zdarzało się nazwać niesforne dziecko „polskim łobuzem”.

Dopiero niedługo przed jej śmiercią siostra Menachema, Tehila zapytała babcię o Polskę i wojnę. Nagrała jej opowieść na wideo. To był pierwszy raz, gdy wnuki usłyszały, jak wyglądało kiedyś jej życie.

Choć trudno było później autorowi „Grabieży” potwierdzić szczegóły, ustalić to, co pewne. Przyjął zatem, jak mówiła, że dziadkowie poznali się w Niemczech w obozie dla przesiedlonych. Babcia miała wówczas obierać ziemniaki, dziadek dostać od niej zachowane specjalnie dla niego skórki. Szybko się pobrali, w Monachium. Kaiser ma nawet zdjęcie z 1946 roku, jak dwoje Ocalałych świętuje wesele rok po zakończeniu wojny w kraju, który jeszcze chwilę temu zdecydował o „ostatecznym rozwiązaniu”.

Maier Menachem Kaiser jako jedyny z rodziny przeżył.

Jego rodzice, rodzeństwo i dalsza rodzina zostali zamordowani w obozach koncentracyjnych.

Decyzję o wyjeździe z Europy podjął z żoną gdzieś między 1948 a 1949 rokiem. Trafili najpierw do USA, ojciec Menachema urodził się w Nowym Jorku, gdy rodzina przenosiła się do Kanady, miał 10 lat.

I już jako dorosłemu nie przyszło mu nigdy do głowy, by dowiedzieć się, co się stało z budynkiem, który należał kiedyś do ojca jego ojca. Pamiętał, że Maier 20 lat starał się odzyskać rodzinną nieruchomość albo choćby uzyskać za nią rekompensatę. Bez skutku. Wnuk Menachem, który zainteresował się jej losem, niezrażony wcześniejszym niepowodzeniem postanowił, że spróbuje jeszcze raz. Bo właściwie dlaczego nie?

Więcej niż pieniądze

Pierwszy raz w Polsce? Żadnych skojarzeń, wyobrażeń. Miał 29 lat, ludzie byli dla niego na ogół mili, choć kiedy pierwszy raz wchodził do kamienicy przy Małachowskiego 12 w Sosnowcu, nie był gotów zapukać do żadnych drzwi, tym bardziej powiedzieć, w jakiej sprawie przychodzi. Dopiero przy kolejnym podejściu nabrał odwagi, pukał do mieszkańców, usiłując dowiedzieć się, kim, jak długo mieszkają w budynku i czy wiedzą coś o jego dawnym właścicielu. A kiedy zdążył się już nieco do nich zbliżyć i wyjawić powody, dla których jest w mieście, okazało się, że współczesna numeracja przy Małachowskiego różni się od tej przed wojną.

To nie był właściwy budynek.

Musiał zacząć więc od początku, jednocześnie znaleźć prawnika, który pomoże mu rozpocząć odpowiednią procedurę, by już na drodze sądowej usiłować odzyskać dla rodziny Kaiserów utraconą w czasie wojny nieruchomość. Przygotowanie dokumentów, zdobycie aktów zgonu członków rodziny, którzy zginęli w Zagładzie, czasem nawet bez pewności, gdzie i kiedy, ustalanie faktów. Papierologia pochłonęła mnóstwo energii i czasu. I choć minęła prawie dekada, kamienicy nadal nie udało się odzyskać.

– Dlaczego to robię? To jest dobre pytanie – mówi autor „Grabieży” – kiedy zaczynałem osiem lat temu, podchodziłem do sprawy bardzo nonszalancko. Pojadę do Polski, załatwię co trzeba, będą z tego jakieś pieniądze, ktoś mi powiedział, że budynek może być nawet wiele wart. Ale dzisiaj wydaje mi się, że w ogóle nie o pieniądze chodzi.

Menachem Kaiser jest nieco skrępowany pytaniem, bo jak szczerze przyznaje, nie ma na nie dobrej odpowiedzi.

Nie ukrywa, że kiedy książka wyszła w Stanach, czytelników, recenzentów i dziennikarzy interesował najbardziej wątek Złotego Pociągu – który w „Grabieży” szeroko opisuje – jak i samych poszukiwaczy skarbów działających w Wałbrzychu i okolicach.

Kaiser z kolei dorastał w Toronto w społeczności ortodoksyjnych Żydów. – Nie znałem wtedy żadnego nie-Żyda, nawet Żyda niereligijnego. To była bardzo zamknięta społeczność i nie wydawało mi się niczym niezwykłym mieć dziadków, którzy przeżyli Holocaust. Nie odziedziczyłem traumy albo przynajmniej tak mi się wydaje. Z tym, że oni o Zagładzie nie mówili, my nie zadawaliśmy żadnych pytań.

Kiedy do nich dojrzał, było późno. Zresztą dziadek Maier Kaiser zmarł jeszcze w 1977 roku na niewydolność serca przed narodzinami wnuka. Jego syn podobnie nie drążył przeszłości. Menachem jest pierwszym pokoleniem w rodzinie, które chciało się czegoś o niej dowiedzieć.

Ale dlaczego „nie”?

Na początek ustalił, że dziadek był człowiekiem skoncentrowanym na pracy i zapewnianiu rodzinie środków do życia. Jako imigrant z Polski musiał w Ameryce zaczynać od zera. Jego życie to był po wojnie głównie stres. Jego żonę, babcię Bertę, Menachem Kaiser zapamiętał jak typową babcię, która patrzy, czy zjadasz, co podała na talerzu.

Odgrodzonej szczelnie od wspomnień czasem zdarzało się nazwać niesforne dziecko „polskim łobuzem”.

Dopiero niedługo przed jej śmiercią siostra Menachema, Tehila zapytała babcię o Polskę i wojnę. Nagrała jej opowieść na wideo. To był pierwszy raz, gdy wnuki usłyszały, jak wyglądało kiedyś jej życie.

Choć trudno było później autorowi „Grabieży” potwierdzić szczegóły, ustalić to, co pewne. Przyjął zatem, jak mówiła, że dziadkowie poznali się w Niemczech w obozie dla przesiedlonych. Babcia miała wówczas obierać ziemniaki, dziadek dostać od niej zachowane specjalnie dla niego skórki. Szybko się pobrali, w Monachium. Kaiser ma nawet zdjęcie z 1946 roku, jak dwoje Ocalałych świętuje wesele rok po zakończeniu wojny w kraju, który jeszcze chwilę temu zdecydował o „ostatecznym rozwiązaniu”.

Maier Menachem Kaiser jako jedyny z rodziny przeżył.

Jego rodzice, rodzeństwo i dalsza rodzina zostali zamordowani w obozach koncentracyjnych.

Decyzję o wyjeździe z Europy podjął z żoną gdzieś między 1948 a 1949 rokiem. Trafili najpierw do USA, ojciec Menachema urodził się w Nowym Jorku, gdy rodzina przenosiła się do Kanady, miał 10 lat.

I już jako dorosłemu nie przyszło mu nigdy do głowy, by dowiedzieć się, co się stało z budynkiem, który należał kiedyś do ojca jego ojca. Pamiętał, że Maier 20 lat starał się odzyskać rodzinną nieruchomość albo choćby uzyskać za nią rekompensatę. Bez skutku. Wnuk Menachem, który zainteresował się jej losem, niezrażony wcześniejszym niepowodzeniem postanowił, że spróbuje jeszcze raz. Bo właściwie dlaczego nie?

Więcej niż pieniądze

Pierwszy raz w Polsce? Żadnych skojarzeń, wyobrażeń. Miał 29 lat, ludzie byli dla niego na ogół mili, choć kiedy pierwszy raz wchodził do kamienicy przy Małachowskiego 12 w Sosnowcu, nie był gotów zapukać do żadnych drzwi, tym bardziej powiedzieć, w jakiej sprawie przychodzi. Dopiero przy kolejnym podejściu nabrał odwagi, pukał do mieszkańców, usiłując dowiedzieć się, kim, jak długo mieszkają w budynku i czy wiedzą coś o jego dawnym właścicielu. A kiedy zdążył się już nieco do nich zbliżyć i wyjawić powody, dla których jest w mieście, okazało się, że współczesna numeracja przy Małachowskiego różni się od tej przed wojną.

To nie był właściwy budynek.

Musiał zacząć więc od początku, jednocześnie znaleźć prawnika, który pomoże mu rozpocząć odpowiednią procedurę, by już na drodze sądowej usiłować odzyskać dla rodziny Kaiserów utraconą w czasie wojny nieruchomość. Przygotowanie dokumentów, zdobycie aktów zgonu członków rodziny, którzy zginęli w Zagładzie, czasem nawet bez pewności, gdzie i kiedy, ustalanie faktów. Papierologia pochłonęła mnóstwo energii i czasu. I choć minęła prawie dekada, kamienicy nadal nie udało się odzyskać.

– Dlaczego to robię? To jest dobre pytanie – mówi autor „Grabieży” – kiedy zaczynałem osiem lat temu, podchodziłem do sprawy bardzo nonszalancko. Pojadę do Polski, załatwię co trzeba, będą z tego jakieś pieniądze, ktoś mi powiedział, że budynek może być nawet wiele wart. Ale dzisiaj wydaje mi się, że w ogóle nie o pieniądze chodzi.

Menachem Kaiser jest nieco skrępowany pytaniem, bo jak szczerze przyznaje, nie ma na nie dobrej odpowiedzi.

Nie ukrywa, że kiedy książka wyszła w Stanach, czytelników, recenzentów i dziennikarzy interesował najbardziej wątek Złotego Pociągu – który w „Grabieży” szeroko opisuje – jak i samych poszukiwaczy skarbów działających w Wałbrzychu i okolicach.

– Wielu ludzi chce po prostu uznania. Po publikacji książki w Stanach niektórzy mający polskie korzenie Żydzi mówili mi, że gdyby na budynkach, w których żyli ich przodkowie, byłaby choćby tablica, wzmianka o ich dawnej obecności, to by im wystarczyło, bo nie chodzi o prawo własności, tak myślę, tylko o historię i pamięć.


„Grabież. Historia majątku rodzinnego i nazistowskiego skarbu” Menachema Kaisera w tłumaczeniu Moniki Skowron ukazała się nakładem wydawnictwa Ośrodek Karta, premiera 11 maja 2023 r.


Menachem Kaiser – ur. w 1985 r., kanadyjski pisarz pochodzący z religijnej rodziny żydowskiej. Dorastał w Toronto. Ukończył Columbia University w Nowym Jorku i University of Michigan, był stypendystą Fulbrighta w Litwie. W 2021 roku jego książka „Plunder” („Grabież”) znalazła się na liście najlepszych książek non fiction „The New York Times” oraz otrzymała Canadian Jewish Literary Award w kategorii biografie. W 2022 roku autor wyróżniony został Sami Rohr Prize for Jewish Literature, przyznawaną w USA pisarzom, których prace pełnią istotną funkcję w badaniu i przekazywaniu żydowskiego doświadczenia. Mieszka na Brooklynie.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


This time, every Jew is with George Soros

This time, every Jew is with George Soros

AMOTZ ASA-EL


Billionaire investor George Soros arrives at the Schumpeter Award in Vienna, Austria June 21, 2019. / (photo credit: REUTERS/LISI NIESNER)

‘Dr. Rathenau was struck by at least eight bullets,” reported The New York Times on June 22, 1922. “A hail of bullets, one of them striking him in the throat and passing upward to the brain,” and several hand grenades left the German foreign minister no chance. 

The fabled industrialist who headed the AEG conglomerate and ran the German economy during World War I was assassinated not because of his wealth, and not because of his record, but because he was Jewish, which is why his murder is often seen as a harbinger of his country’s Nazi future. 

Rathenau’s death was particularly proverbial because his solution to what antisemites called “the Jewish problem” was that the Jews do what he did: assimilate. 

No less ironically, Rathenau was in government not because he needed power’s perks, but because, like so many other Jews, he wanted to mend the world, so much so that he advocated banning luxury production, and thus freeing private capital to spur spiritual wealth. Aged 55 when he died, Rathenau’s eventful life thus mixed big business, humanism, and a troubled Jewish soul. 

The very same mixture has animated the life of financial wiz George Soros. 

A PROTESTER holds a placard against George Soros outside Manhattan Criminal Court, after a message on former US president Donald Trump’s Truth Social account called on supporters to protest, last month. (credit: Shannon Stapleton/Reuters)

Fortunately, the 93-year-old punching bag of the Populist International is alive and well. Unfortunately, Soros has just been attacked by a major personality in a way that is reminiscent of the antisemitism Rathenau faced in his life, and calls for every Jew to stand by Soros. That includes this writer, who over the years was critical of our generation’s richest Jew.

RATHENAU’S effort to flee his Jewish identity was for Soros a part of his childhood, having been raised in interwar Budapest by affluent parents who changed their very Jewish name, Schwartz, to the Hungarian Soros. 

The name change didn’t help when the Nazis arrived, and the teenager went through the experience of being hounded for being a Jew, hiding in Budapest until its liberation. Soros then proceeded from a degree in the London School of Economics through a job as a clerk in a merchant bank to the fabled currency-trading career that made of him a billionaire. 

The business of currency trading is easy to misinterpret. Economically, many don’t understand the utility of traders judging, through their deals, any government’s economic conduct. Morally, this trade’s detractors don’t understand the risks it involves. 

In Soros’s case, the two sides of his trade’s image, the fair and the unfair, became apparent in two memorable events. The first happened in 1992’s Black Wednesday, when he dumped £10 billion at a time when Britain, bound to the European Exchange Rate Mechanism, failed to raise interest rates when it should have, thus behaving as if its currency was stronger than it actually was. 

The subsequent run on the pound led to its devaluation and to Britain’s abandonment of the European Exchange Rate Mechanism. Soros is believed to have made that day £1b. 

The move, before which few knew his name, did not spark antisemitic attacks. It was seen for what it was: a gutsy businessman’s legitimate gamble that flashed a much-needed red light in the face of a financially conceited government. 

Things were entirely different three years later, when a host of Asian currencies collapsed and Malaysian prime minister Mahathir Mohamad said “it is a Jew who triggered the currency collapse.” 

Ironically, it later turned out that Soros did not sell one Malaysian ringgit those days, but that didn’t matter. As happened to him when the Nazis chased him, Soros now unwittingly assumed the role of antisemitism’s stereotypical Jew, the medieval money changer who was allegedly out to swindle, dispossess and conquer the non-Jewish world.

While this was happening to his Jewish identity on the financial side of his activity, what was happening on Soros’s philanthropic side was no less ironic, and even more tragic. 

Antisemitism against Soros cannot be tolerated from anyone

Ultimately, Soros headed a multibillion-dollar effort so vast that at one point he was the world’s second-largest foreign-aid provider, just after Japan, and ahead of (!) the US.

To antisemites this generosity represented not the idealism and generosity with which it is obviously imbued, but the conspiracy theories with which they are infected. 

Soros, for his part, could indeed be tactless. As this column argued last decade (“By George,” 14 July 2017), promoting Muslim immigration into Hungary without living there was both unfair and unwise, and such was also Soros’s claim the previous decade that antisemitism “is the result of the policies of Israel and the United States” (“The sorrows of George Soros,” 21 November 2003).

However, such criticism cannot license denying Soros’s philanthropic greatness, as maverick carmaker Elon Musk just did in a tweet that claimed Soros “hates humanity” and that his endeavors are designed “to erode the very fabric of civilization.” 

Such an underhanded attack must make every Jew, regardless of ideological inclination or political stripe, defend Soros. 

Musk, whose own philanthropy has been attacked for reportedly adding up to hardly 1% of his wealth, and for having been occasionally channeled to his business partners, is livid because Soros sold his stake in Musk’s Tesla. 

That can explain the impulsive Musk’s anger, but it cannot justify libel, let alone antisemitic vitriol, even if aimed at the controversial Soros, a mogul whose treatment of his wealth could hardly be more idealistic, generous, and Jewish. 

www.MiddleIsrael.net 


The writer, a Hartman Institute fellow, is the author of the best-selling Mitz’ad Ha’ivelet Hayehudi (The Jewish March of Folly, Yediot Sfarim, 2019), a revisionist history of the Jewish people’s political leadership.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com