Archive | March 2024

Mass exodus threatened by chief rabbi if haredim are forced into military service

Mass exodus threatened by chief rabbi if haredim are forced into military service

YAKI ADAMKER


“The yeshivas and kollels hold up the world. The state exists on Torah study, and without the Torah, the army would not have succeeded.”
.

SEPHARDI CHIEF RABBI Yitzhak Yosef speaks at a Shas Party election rally at the Yazdim Synagogue in Jerusalem last year. / (photo credit: OLIVIER FITOUSSI/FLASH90)

Rabbi Yitzhak Yosef, the Chief Rabbi of Israel, has sparked controversy with his recent remarks on the compulsory drafting of haredim into the Israel Defense Forces (IDF). During his weekly lesson in Jerusalem on Saturday night, Yosef declared, “If they force us to join the army, we will all move abroad,” signaling a potential mass departure that could shake the very foundations of the state.



Emphasizing the critical role of Torah study in Israel’s success and survival, Yosef argued, “The yeshivas and kollels are what hold up the world. The state exists on Torah study, and without the Torah, there would have been no success for the army.” He recalled the military’s achievements on October 7, attributing them to divine protection afforded by Torah learning rather than military prowess alone.

Yosef’s comments come amid a growing storm over the drafting of haredim, a subject that has long been a point of contention within Israeli society. “What would we do without the world of yeshivas and kollels? They hold up the world,” Yosef stated, challenging the secular community’s understanding of the military’s achievements. “No one told me it’s thanks to the pilots, the bombings, or the planes,” he added, highlighting a perceived underappreciation for the spiritual contributions to national security.

The Chief Rabbi’s stern message did not stop at criticisms but extended to a direct threat of collective action. “We will buy tickets; there is no such thing as forcing us into the army. The state stands on this,” he asserted, implying a profound and widespread willingness among the haredim to relocate rather than compromise on their religious convictions.

Ultra-Orthodox Jews block a road during a protest outside the city of Bnei Brak, March 3, 2024 (credit: ITAI RON/FLASH90)

This is not the first time such sentiments have been expressed within the haredi community. Yosef’s late father, former Chief Rabbi Ovadia Yosef, voiced a similar stance in 2013, suggesting that the haredim would leave Israel if forced into military service. “We will have to, God forbid, leave the Land of Israel to move abroad,” he had said, echoing a sentiment that has persisted among haredim for years.

Responses to the Rabbi’s statement have come out

The Religious Zionist party responded to these announcements in a post on X (formerly Twitter), saying, “Conscripting into the army: a great mitzvah! After two thousand years of exile, we will never leave our country. A public that is willing to pay with its life for the Land of Israel will not give it up under any conditions.”

Rabbi David Stav, Chair of the Tzohar Rabbinical Organization, responded to the Sephardic Chief Rabbi’s statements, saying:

“During this time of continued pain and tragedy for the people of Israel, where nearly every day we are witness to more and more of our children falling in defense of this land, every focus must be on defending and supporting service in our military.  Any statement that encourages avoiding IDF service is a despicable moral stain and disgrace of God’s name.”

“The threat of leaving Israel specifically to avoid defending our nation is particularly reprehensible and completely contradicts the spirit of Halacha,” he said.  “One would expect that someone who sits atop the Israeli Chief Rabbinate would encourage IDF service as opposed to dodging service to the extent of actually leaving the country.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Znów mamy marzec

56 lat temu rozpoczął się Marzec ’68


Znów mamy marzec

Andrzej Koraszewski


Dziwny w tym roku, bo luty był wiosenny, krokusy wystawiły łebki, zwariowany świat, pełen obłędów.

W 1968 marzec też był ciepły.
We wsteczne lusterko zerkam prowadząc samochód. W życiu zamykam rozdział i jadę dalej. Ale poproszony o garść wspomnień z tamtego marca, uczciwie próbowałem.

Pamięć płata figle, podsuwa pomieszane obrazy, wcześniejsze i późniejsze. Morze alkoholu, piosenek (głównie rosyjskich). Na hasło marzec 68 najpierw pojawia się scena znacznie późniejsza, chyba to był już czerwiec, a może jeszcze później, szliśmy z Natanem Tenenbaumem Krakowskim Przedmieściem, atmosfera w kraju była coraz gęstsza, mój przyjaciel coś mamrotał i zabrało mi dobrą chwilę zanim do mnie dotarło, że bełkocze, że nie będzie miał żalu, jeśli w tej sytuacji się od niego odsunę. Wbiło mnie w chodnik i pytam, a w pysk chcesz? Natek odpowiedział z uśmiechem, że nie, więc poszliśmy dalej, rozmawiając o sprawach nieistotnych.

Na uniwersytecie, przed wykładem, koleżanka, nawiasem mówiąc moja daleka krewna, dziwiła się temu wszystkiemu, bo przecież antysemityzm jest już taki niemodny.

Nasz polski „marzec” zaczął się w czerwcu 67 roku, najpierw od przerażenia, że za chwilę będziemy świadkami kolejnej Zagłady, a potem ogłupienia, kiedy 5 czerwca o świcie egipskie lotnictwo zostało rozbite. W kolejnym dniu armia izraelska zajęła Jerozolimę, a wojska pancerne wdarły się głęboko w Półwysep Synajski. Stało się coś niewyobrażalnego, w ciągu kilku dni maleńki Izrael rozwalił trzy wspaniale uzbrojone przez Związek Radziecki armie arabskie. W dzień po tej wojnie z kilkoma przyjaciółmi piliśmy wódkę w mieszkaniu mojej siostry i porządnie podchmieleni tańczyliśmy potem Horę pod jej oknem. Problem w tym, że jej mąż był oficerem lotnictwa, cały blok był oficerski, więc kiedy kiedy Gomułka mówił o syjonistach tańczących na ulicy, to mógł mieć właśnie nas na myśli.

W 68 partyjny antysemityzm był na zamówienie Rosjan, ale w reakcji na wzrost antyrosyjskich nastrojów. W partii kotłowanina, bo narodowi komuniści dostrzegli okazję zarówno na stanowiska jak i na możliwość zwalenia winy za własne łajdactwa na Żydów. Z łam gazet wylała się rzeka ścieków. Natan napisał satyryczny wiersz, próbując podsumować bezmiar absurdu i podłości.

A znowu Kołakowski, jak jeszcze był młody
To Stalina całował w rumiane jagody
A Stalin mu na lody dawał i na kino
I razem gryźli pestki i grali w domino
Natomiast Kisielewski, jak z prasy wynika
Jest synem naturalnym studenta Michnika,
Który do rewolucji wiernie służył carom
I miał sześcioro dzieci z carycą Dagmarą

Tacy to byli ludzie, dzieła takie, czasy
A było, jak rzekłem, bo wszystko wiem z prasy.

W zbuntowanych sferach krążyły odpisy zdjętego przez cenzurę felietonu Fikusa „Kur wie lepiej”.

Tłum twarzy, mętlik spotkań i generalne zamieszanie w życiu. Na wyjazd zdecydowałem się dopiero pierwszego stycznia 1970 roku, kiedy słuchając na kacu przemówienia Gomułki, powiedziałem do żony: wyjeżdżamy z tego kraju. Ku mojemu zdumieniu powiedziała: dobrze.

Próbowałem to wszystko pozlepiać w jakąś całość, w końcu doszedłem do wniosku, że nic z tego nie wyjdzie. Wysyłam co mam.

Znów mamy marzec. Tamten marzec dla młodych jest już prehistorią, niby bez znaczenia, chyba, że ktoś zechce badać znaki na pałeczce w sztafecie pokoleń.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


How the Gaza Ministry of Health Fakes Casualty Numbers

How the Gaza Ministry of Health Fakes Casualty Numbers

ABRAHAM WYNER


Protesters in Barcelona carry a banner listing names of Palestinian casualties in Gaza, Nov. 11, 2023 / PACO FREIRE/SOPA IMAGES/LIGHTROCKET VIA GETTY IMAGES
.

The evidence is in their own poorly fabricated figures

The number of civilian casualties in Gaza has been at the center of international attention since the start of the war. The main source for the data has been the Hamas-controlled Gaza Health Ministry, which now claims more than 30,000 dead, the majority of which it says are children and women. Recently, the Biden administration lent legitimacy to Hamas’ figure. When asked at a House Armed Services Committee hearing last week how many Palestinian women and children have been killed since Oct. 7, Secretary of Defense Lloyd Austin said the number was “over 25,000.” The Pentagon quickly clarified that the secretary “was citing an estimate from the Hamas-controlled Health Ministry.” President Biden himself had earlier cited this figure, asserting that “too many, too many of the over 27,000 Palestinians killed in this conflict have been innocent civilians and children, including thousands of children.” The White House also explained that the president “was referring to publicly available data about the total number of casualties.”

Here’s the problem with this data: The numbers are not real. That much is obvious to anyone who understands how naturally occurring numbers work. The casualties are not overwhelmingly women and children, and the majority may be Hamas fighters.

If Hamas’ numbers are faked or fraudulent in some way, there may be evidence in the numbers themselves that can demonstrate it. While there is not much data available, there is a little, and it is enough: From Oct. 26 until Nov. 10, 2023, the Gaza Health Ministry released daily casualty figures that include both a total number and a specific number of women and children.

The first place to look is the reported “total” number of deaths. The graph of total deaths by date is increasing with almost metronomical linearity, as the graph in Figure 1 reveals.

The graph reveals an extremely regular increase in casualties over the period. Data aggregated by the author and provided by the United Nations Office for the Coordination of Humanitarian Affairs (OCHA), based on Gaza MoH figures.
The graph reveals an extremely regular increase in casualties over the period. Data aggregated by the author and provided by the United Nations Office for the Coordination of Humanitarian Affairs (OCHA), based on Gaza MoH figures.

This regularity is almost surely not real. One would expect quite a bit of variation day to day. In fact, the daily reported casualty count over this period averages 270 plus or minus about 15%. This is strikingly little variation. There should be days with twice the average or more and others with half or less. Perhaps what is happening is the Gaza ministry is releasing fake daily numbers that vary too little because they do not have a clear understanding of the behavior of naturally occurring numbers. Unfortunately, verified control data is not available to formally test this conclusion, but the details of the daily counts render the numbers suspicious.

Similarly, we should see variation in the number of child casualties that tracks the variation in the number of women. This is because the daily variation in death counts is caused by the variation in the number of strikes on residential buildings and tunnels which should result in considerable variability in the totals but less variation in the percentage of deaths across groups. This is a basic statistical fact about chance variability. Consequently, on the days with many women casualties there should be large numbers of children casualties, and on the days when just a few women are reported to have been killed, just a few children should be reported. This relationship can be measured and quantified by the R-square (R2 ) statistic that measures how correlated the daily casualty count for women is with the daily casualty count for children. If the numbers were real, we would expect R2 to be substantively larger than 0, tending closer to 1.0. But R2 is .017 which is statistically and substantively not different from 0.

The daily number of children reported to have been killed is totally unrelated to the number of women reported. The R2 is .017 and the relationship is statistically and substantively insignificant.
The daily number of children reported to have been killed is totally unrelated to the number of women reported. The R2 is .017 and the relationship is statistically and substantively insignificant.

This lack of correlation is the second circumstantial piece of evidence suggesting the numbers are not real. But there is more. The daily number of women casualties should be highly correlated with the number of non-women and non-children (i.e., men) reported. Again, this is expected because of the nature of battle. The ebbs and flows of the bombings and attacks by Israel should cause the daily count to move together. But that is not what the data show. Not only is there not a positive correlation, there is a strong negative correlation, which makes no sense at all and establishes the third piece of evidence that the numbers are not real.

The correlation between the daily men and daily women death count is absurdly strong and negative (p-value < .0001).
The correlation between the daily men and daily women death count is absurdly strong and negative (p-value < .0001).

Consider some further anomalies in the data: First, the death count reported on Oct. 29 contradicts the numbers reported on the 28th, insofar as they imply that 26 men came back to life. This can happen because of misattribution or just reporting error. There are a few other days where the numbers of men are reported to be near 0. If these were just reporting errors, then on those days where the death count for men appears to be in error, the women’s count should be typical, at least on average. But it turns out that on the three days when the men’s count is near zero, suggesting an error, the women’s count is high. In fact, the three highest daily women casualty count occurs on those three days.

There are three days where the male casualty count is close to 0. These three days correspond to the three highest daily women’s casualty count.
There are three days where the male casualty count is close to 0. These three days correspond to the three highest daily women’s casualty count.

Taken together, what does this all imply? While the evidence is not dispositive, it is highly suggestive that a process unconnected or loosely connected to reality was used to report the numbers. Most likely, the Hamas ministry settled on a daily total arbitrarily. We know this because the daily totals increase too consistently to be real. Then they assigned about 70% of the total to be women and children, splitting that amount randomly from day to day. Then they in-filled the number of men as set by the predetermined total. This explains all the data observed.

There are other obvious red flags. The Gaza Health Ministry has consistently claimed that about 70% of the casualties are women or children. This total is far higher than the numbers reported in earlier conflicts with Israel. Another red flag, raised by Salo Aizenberg and written about extensively, is that if 70% of the casualties are women and children and 25% of the population is adult male, then either Israel is not successfully eliminating Hamas fighters or adult male casualty counts are extremely low. This by itself strongly suggests that the numbers are at a minimum grossly inaccurate and quite probably outright faked. Finally, on Feb. 15, Hamas admitted to losing 6,000 of its fighters, which represents more than 20% of the total number of casualties reported.

Taken together, Hamas is reporting not only that 70% of casualties are women and children but also that 20% are fighters. This is not possible unless Israel is somehow not killing noncombatant men, or else Hamas is claiming that almost all the men in Gaza are Hamas fighters.

Are there better numbers? Some objective commentators have acknowledged Hamas’ numbers in previous battles with Israel to be roughly accurate. Nevertheless, this war is wholly unlike its predecessors in scale or scope; international observers who were able to monitor previous wars are now completely absent, so the past can’t be assumed to be a reliable guide. The fog of war is especially thick in Gaza, making it impossible to quickly determine civilian death totals with any accuracy. Not only do official Palestinian death counts fail to differentiate soldiers from children, but Hamas also blames all deaths on Israel even if caused by Hamas’ own misfired rockets, accidental explosions, deliberate killings, or internal battles. One group of researchers at the Johns Hopkins Bloomberg School of Public Health compared Hamas reports to data on UNRWA workers. They argued that because the death rates were approximately similar, Hamas’ numbers must not be inflated. But their argument relied on a crucial and unverified assumption: that UNRWA workers are not disproportionately more likely to be killed than the general population. That premise exploded when it was uncovered that a sizable fraction of UNRWA workers are affiliated with Hamas. Some were even exposed as having participated in the Oct. 7 massacre itself.

The truth can’t yet be known and probably never will be. The total civilian casualty count is likely to be extremely overstated. Israel estimates that at least 12,000 fighters have been killed. If that number proves to be even reasonably accurate, then the ratio of noncombatant casualties to combatants is remarkably low: at most 1.4 to 1 and perhaps as low as 1 to 1. By historical standards of urban warfare, where combatants are embedded above and below into civilian population centers, this is a remarkable and successful effort to prevent unnecessary loss of life while fighting an implacable enemy that protects itself with civilians.


The data used in the article can be found here, with thanks to Salo Aizenberg who helped check and correct these numbers.


Abraham Wyner is Professor of Statistics and Data Science at The Wharton School of the University of Pennsylvania and Faculty Co-Director of the Wharton Sports Analytics and Business Initiative.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Indiana Jew-hatred bill heads to governor without IHRA examples

Indiana Jew-hatred bill heads to governor without IHRA examples

DAVID SWINDLE


One of the excluded examples is “claiming that the existence of a State of Israel is a racist endeavor.”

.
The Indiana House of Representatives chambers in Indianapolis in March 2022. Credit: Jonathan Weiss/Shutterstock.

The Indiana state House voted unanimously on Friday to approve an amended antisemitism bill, which includes the text of the International Holocaust Remembrance Alliance’s working definition of antisemitism but not its accompanying 11 examples.

House Bill 1002, which now heads to Governor Eric Holcomb, a Republican, originally had the IHRA contemporary examples, but the state Senate removed them.

“Our Jewish students need to feel safe and welcome in our schools, and our goal with House Enrolled Act 1002 is to support Jewish communities by targeting antisemitism in K-12 classrooms and on college campuses,” Chris Jeter, a Republican Indiana state representative, told JNS.

“I’m thankful we included the reference to the International Holocaust Remembrance Alliance, which is a critical piece of this legislation, and got it through the finish line,” Jeter added.

Aaron Freeman, a state senator who sponsored the bill, said after the Senate voted on Tuesday that he was “frankly disappointed that it’s not everything that I would want this bill to be,” the Indiana Capital Chronicle reported.

“Politics is about what’s possible. And this is what is possible. It’s a very strong definition of antisemitism,” he added.

Mike Speedy, an Indiana state representative, wrote on Wednesday, “I was proud to coauthor HB 1002 to support and protect Jewish students in Indiana.”

“Without the reference to IHRA which was removed in the Senate, the bill is useless and ineffective,” he added. He urged the Indiana General Assembly to “reinsert IHRA and combat antisemitism.”

On Friday, Speedy, a Republican, wrote: “I am thankful that the IGA has agreed that antisemitism has no place in Indiana, and the IHRA reference and definition was incorporated into the final version. I am proud of my coauthorship and vote to protect Jewish students.”

Sacha Roytman, CEO of the Combat Antisemitism Movement, stated prior to the bill’s passage in the House, that the IHRA definition “which is broadly supported by the Jewish community in Indiana and worldwide, is necessary to clearly identify antisemitic incidents.” (A spokeswoman told JNS that Roytman meant to refer to the 11 working examples as well.)

“Without it, authorities and schools lack the tools needed to monitor and effectively combat the rising antisemitism on campuses,” Roytman added.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Marzec ’68

Warszawa, 8 marca 1968 r. Uczestnicy wiecu na UW zaatakowani na Krakowskim Przedmieściu. Fot. PAP/T. Zagoździński


Marzec ’68

Mariusz Jarosiński


53 lata temu, 8 marca 1968 r., na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego odbył się wiec protestacyjny w związku ze zdjęciem przez władze komunistyczne wystawianych w Teatrze Narodowym „Dziadów” oraz relegowaniem z uczelni Adama Michnika i Henryka Szlajfera. Został on brutalnie zaatakowany przez oddziały milicji oraz „aktyw robotniczy”.

Stało się to początkiem tzw. wydarzeń marcowych, czyli kryzysu politycznego związanego z falą studenckich protestów oraz walką polityczną wewnątrz PZPR,  rozgrywaną w atmosferze antysemickiej i antyinteligenckiej propagandy.

Wydarzeniem, które stało się impulsem dla studenckich protestów w marcu 1968 r. była tzw. sprawa „Dziadów”. Spektakl ten, reżyserowany przez Kazimierza Dejmka, z Gustawem Holoubkiem w roli Gustawa, miał swoją premierę pod koniec listopada 1967 r. w Teatrze Narodowym w Warszawie.

Sprawa „Dziadów” Dejmka

Przedstawienie spotkało się z ostrą krytyką kierownictwa PZPR. Wezwany 21 grudnia w trybie nagłym do KC Kazimierz Dejmek usłyszał od Wincentego Kraśko, kierownika Wydziału Kultury, że jego inscenizacja „Dziadów” jest antyrosyjska, antyradziecka i religiancka.

16 stycznia 1968 r. Ministerstwo Kultury i Sztuki powiadomiło dyrekcję Teatru Narodowego, iż z dniem 1 lutego przedstawienie „Dziadów” będzie zawieszone.

Prof. Wojciech Roszkowski opisując okoliczności podjęcia tej decyzji pisze, iż do dziś nie wiadomo dokładnie jakie czynniki partyjne zadecydowały o zdjęciu +Dziadów+ – „ gomułkowskie dla wykazania, że panują nad sytuacją, czy moczarowskie dla wzburzenia nastrojów”.

Ostatni spektakl, który odbył się 30 stycznia zgromadził tłumy. W trakcie przedstawienia publiczność reagowała bardzo spontanicznie, wznoszono okrzyki: „Niepodległość bez cenzury!”, „Chcemy +Dziadów+!”, „Dejmek!, Dejmek!”.

Po zakończeniu spektaklu uformował się pochód, który skandując „Wolna sztuka! Wolny teatr!” przeszedł pod pomnik Adama Mickiewicza na Krakowskim Przedmieściu. W wyniku interwencji milicji zatrzymano 35 osób pod zarzutem „zakłócania porządku publicznego”.

Po demonstracji dwaj studenci – Adam Michnik i Henryk Szlajfer – poinformowali o jej przebiegu korespondenta francuskiego dziennika „Le Monde”. Wiadomości te zostały następnie rozpowszechnione przez Rozgłośnię Polską Radia Wolna Europa.

Od 1 lutego 1968 r. grupa studentów rozpoczęła zbieranie podpisów pod petycją do Sejmu, wyrażającą protest przeciwko decyzji zakazującej wystawiania w Teatrze Narodowym „Dziadów” oraz „polityce odcinania się od postępowych tradycji narodu polskiego”. W ciągu dwóch tygodni w Warszawie zebrano ponad 3 tys. podpisów, a we Wrocławiu ponad tysiąc.

Zdjęcie z afisza „Dziadów” wywołało oburzenie części środowisk intelektualnych.

Rezolucja Andrzeja Kijowskiego

29 lutego na Nadzwyczajnym Walnym Zebraniu Warszawskiego Oddziału Związku Literatów Polskich uchwalono przedstawioną przez Andrzeja Kijowskiego rezolucję potępiającą  politykę kulturalną prowadzoną przez ekipę Władysława Gomułki. W dyskusji bardzo ostro wypowiadali się m.in. Jerzy Andrzejewski, Paweł Jasienica, Leszek Kołakowski, Antoni Słonimski i Stefan Kisielewski, który mówił o  „skandalicznej dyktaturze ciemniaków w polskim życiu kulturalnym”.

4 marca 1968 r. decyzją ministra oświaty i szkolnictwa wyższego Henryka Jabłońskiego Adam Michnik oraz Henryk Szlajfer zostali bezprawnie skreśleni z listy studentów Wydziału Historycznego Uniwersytetu Warszawskiego za udział w demonstracji 30 stycznia i przekazywanie informacji zagranicznym dziennikarzom.

Obaj należeli do tzw. komandosów, czyli grupy zbuntowanej młodzieży, opowiadającej się za rozszerzeniem swobód obywatelskich, przede wszystkim zniesienia lub przynajmniej ograniczenia cenzury oraz większej autonomii nauki i szkół wyższych.

Protest 8 marca

8 marca 1968 r. na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego odbył się protestacyjny wiec, na którym zebrało się kilka tysięcy studentów.  Zgromadzeni przez aklamację przyjęli rezolucję, w której stwierdzali m.in.: „My studenci uczelni warszawskich, (…) oświadczamy: Nie pozwolimy nikomu deptać Konstytucji Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Represjonowanie studentów, którzy protestowali przeciwko haniebnej decyzji zakazującej wystawienia „Dziadów” w Teatrze Narodowym, stanowi jawne pogwałcenie art. 71 Konstytucji. Nie pozwolimy odebrać sobie prawa do obrony demokratycznych i niepodległościowych tradycji Narodu Polskiego. Nie umilkniemy wobec represji”.

W rezolucji żądano również przywrócenia praw studenckich Michnikowi i Szlajferowi oraz umorzenia postępowań przeciwko innym uczestnikom demonstracji pod pomnikiem Adama Mickiewicza.

Studenci, także poprzez aklamację, wyrazili pełne poparcie dla rezolucji przyjętej przez pisarzy 29 lutego, solidaryzując się z nimi „w obronie kultury i swobód obywatelskich”.

Pod koniec wiecu, już po przyjęciu rezolucji, na teren Uniwersytetu wjechało kilka autokarów wypełnionych „aktywem robotniczym”, milicją i ORMO. Rozpoczęło się rozpędzanie zebranych. W obronie studentów interweniowali dwaj dziekani – prof. Czesław Bobrowski i prof. Stanisław Herbst.

Z kolei prorektor Zygmunt Rybicki zwracając się do studentów oświadczył, iż wiec jest nielegalny i mają kwadrans na opuszczenie Uniwersytetu.

Rozchodzący się demonstranci zaatakowani zostali niezwykle brutalnie przez oddziały ZOMO. Tłum zgromadzony na Krakowskim Przedmieściu i obserwujący bicie młodzieży krzyczał w stronę milicji – „Gestapo!”.

Jeszcze tego samego dnia przeprowadzono aresztowania w środowisku studenckim, zatrzymując m.in. Jacka Kuronia, Karola Modzelewskiego i Adama Michnika.

Wydarzenia, które miały miejsce 8 marca na Uniwersytecie Warszawskim, oburzyły środowisko akademickie i stały się powodem wielu protestacyjnych wieców i ulicznych demonstracji, początkowo w samej Warszawie, a następnie także w innych miastach.

Wiec 9 marca

9 marca na Politechnice Warszawskiej odbył się wiec wyrażający poparcie dla studentów UW i potępiający brutalne działania milicji. W odpowiedzi na kłamliwe informacje prasy o zajściach na Uniwersytecie palono gazety i wznoszono okrzyki „Prasa kłamie!”.

Po zakończeniu wiecu część jego uczestników ruszyła w pochodzie idącym w stronę redakcji „Życia Warszawy”, która komentując wydarzenia z poprzedniego dnia pisała: „Na Uniwersytecie Warszawskim co pewien czas daje znać o sobie grupka awanturników, wywodząca się z kręgów bananowej młodzieży, której obce są troski materialne, prawdziwe warunki życia i potrzeby naszego społeczeństwa”. Demonstranci nie dotarli jednak do celu, gdyż zostali zaatakowani przez milicję i rozproszeni.

W kolejnych dniach studenci organizowali akcje protestacyjne i manifestacje w Krakowie, we Wrocławiu, w Gdańsku, Poznaniu, Łodzi, Toruniu, Lublinie i Katowicach. Zgromadzenia te były najczęściej rozpędzane przez milicję. Warto dodać, że w wydarzeniach, które rozgrywały się w marcu 1968 r., aktywny udział brała również część młodzieży szkół średnich.

W obronie represjonowanych studentów 11 marca wystąpiło pięciu członków Koła Poselskiego Znak: Konstanty Łubieński, Tadeusz Mazowiecki, Stanisław Stomma, Janusz Zabłocki i Jerzy Zawieyski.

W interpelacji skierowanej do rządu zwracali oni uwagę na brutalność milicji i ORMO oraz pytali, „co zamierza uczynić Rząd, aby merytorycznie odpowiedzieć młodzieży na postawione przez nią palące pytania, które nurtują także szeroką opinię społeczną, a dotyczą demokratycznych swobód obywatelskich i polityki kulturalnej Rządu?”.

21 marca 1968 r. biskupi uczestniczący w Konferencji Episkopatu Polski wystosowali memoriał do premiera, w którym pisali m.in. o tym, że „od dawna już poważne zastrzeżenia budzą w społeczeństwie metody stosowane przez władze bezpieczeństwa”, zwracali ponadto uwagę na fakt, iż „gwarantowane obywatelom przez Konstytucję PRL i Deklarację ONZ prawa do rzetelnej informacji domagają się wolności prasy, ograniczenia interwencji cenzury i obiektywizmu w informowaniu”.

28 marca odbył się ostatni wiec na Uniwersytecie Warszawskim. Przyjęto na nim „Deklarację Ruchu Studenckiego”, w której młodzież akademicka żądała wolności opinii, swobody zrzeszania się, zniesienia cenzury, wprowadzenia jawności życia publicznego, społecznej kontroli własności państwowej oraz przestrzegania konstytucyjnych praw obywatelskich.

„Studenci do nauki, literaci do pióra!”

W odpowiedzi władze rozwiązały sześć kierunków studiów, m.in. ekonomię, filozofię i socjologię. Z listy studentów skreślono 34 osoby. Po ponownym otwarciu tych kierunków 70 osób nie uzyskało zgody na kontynuowanie studiów.

Protesty środowisk akademickich zostały stłumione w całym kraju do końca marca 1968 r. Nie znalazły one większego poparcia w społeczeństwie. Komunistyczna propaganda, rozbudzając nastroje antyinteligenckie i antysemickie, przedstawiała je jako prowokację i syjonistyczny spisek.

W całym kraju w zakładach pracy organizowane były tzw. masówki popierające władze i potępiające wystąpienia młodzieży akademickiej. Odbywały się one pod hasłami: „Studenci do nauki, literaci do pióra!”, „Ukarać prowodyrów!”, „Syjoniści do Syjamu!” (sic!), czy „Mośki do Izraela!” .

Wydarzenia z marca 1968 r. stały się okazją do rozgrywki politycznej wewnątrz PZPR, w której na początku lat 60 powstała nieformalna grupa partyjnych i państwowych działaczy skupionych wokół ówczesnego wiceministra spraw wewnętrznych Mieczysława Moczara, nazywana „partyzantami” (Moczar i jego najbliżsi współpracownicy w czasie II wojny światowej działali w komunistycznej partyzantce).

Moczarowcy 

„Moczarowcy” walcząc  o wpływy z ekipą Władysława Gomułki posługiwali się mieszaniną haseł antyinteligenckich, komunistycznych i nacjonalistycznych. Domagając się zmiany pokoleniowej w partii, żądali jednocześnie usunięcia z wysokich stanowisk ludzi pochodzenia żydowskiego.

Prawdopodobnie liczyli na to, że marcowe demonstracje osłabią pozycję Władysława Gomułki w partii, pozbawią go zaufania sowieckiego kierownictwa i w efekcie umożliwią przejęcie władzy przez Mieczysława Moczara. Istnieją przypuszczenia, że temu właśnie miały służyć brutalne działania milicji wobec młodzieży akademickiej, prowadzące do eskalacji konfliktu.

Prof. Jerzy Eisler opisując tzw. wydarzenia marcowe, stwierdza: „Niewiele wiemy na temat tego, jakie były rzeczywiste cele partyzantów i ich sojuszników w 1968 r. Wcale nie jest pewne, czy Moczar chciał wtedy obalić Gomułkę i zająć jego miejsce, czy tylko chciał być +pierwszym po I sekretarzu+ i stać się szarą eminencją systemu?”.

Bez wątpienia studenckie protesty stanowiły poważny problem dla ekipy Gomułki i świadczyły o jej słabości. Duże znaczenie miało poparcie jakiego udzielił I sekretarzowi KC  Edward Gierek w imieniu śląskiej organizacji partyjnej 14 marca 1968 r. na wiecu w Katowicach.

Przemówienie Gomułki 19 marca

19 marca 1968 r. w Sali Kongresowej PKiN w Warszawie przemawiał Władysław Gomułka. Potępił antyradzieckie prowokacje w trakcie przedstawień „Dziadów” w Teatrze Narodowym i ostro skrytykował przebieg zebrania ZLP z 29 lutego. Przede wszystkim wystąpienia Stefana Kisielewskiego i Pawła Jasienicy, którego brutalnie zaatakował, oczerniając go i insynuując jego współpracę z UB.

Zwracając się do aktywu partyjnego Warszawy Władysław Gomułka mówił: „Niemała część młodzieży studenckiej w Warszawie, a także innych ośrodkach akademickich w kraju została oszukana i sprowadzona przez wrogie socjalizmowi siły na fałszywą drogę. Siły te zasiały wśród studentów ziarna awanturniczej anarchii, łamania prawa. Posługując się metodą prowokacji, wzburzyły umysły części młodzieży, parły do wywołania starć ulicznych, do przelewu krwi”.

I sekretarz KC podkreślił żydowskie pochodzenie „inspiratorów” zajść na Uniwersytecie Warszawskim, „znanych z rewizjonistycznych wystąpień i poglądów”. Gomułka obłudnie zapewniał, że walka z „syjonizmem” nie ma nic wspólnego z antysemityzmem. Gdy mówił o sprawach żydowskich, sala skandowała „Śmielej! Śmielej!”. Przy zdaniu Gomułki o prawdopodobnym opuszczeniu Polski przez „syjonistów” wznoszono okrzyki „Prędzej! Prędzej!”. Część „aktywu” w trakcie przemówienia krzyczała „Wiesław! Wiesław!”, ale inni wołali „Gierek! Gierek!”. Następnego dnia w całym kraju odbyły się wiece pod hasłem: „Jesteśmy z Wami, towarzyszu Wiesławie!”.

Antysemicka nagonka

W samej partii rozpoczęła się antysemicka nagonka personalna. Do końca marca 1968 r. z PZPR wyrzucono ponad 8 tys. osób. 80 funkcjonariuszy wysokiej rangi utraciło swoje stanowiska, 14 z nich pełniło funkcje ministerialne.

Prof. Roszkowski podsumowując tzw. wydarzenia marcowe, pisał: „Choć pucz moczarowski z marca 1968 r. nie osiągnął ostatecznego celu i został zahamowany przez kierownictwo gomułkowskie, w kierownictwie tym dokonano sporych wyrw, co osłabiło znacznie pozycje samego Gomułki. Odbyło się to podczas dzikiej kampanii antydemokratycznej i antysemickiej, rozpętanej w trakcie pogromu liberalnego ruchu intelektualistów i studentów. Ruch ten przegrał, gdyż nie poparli go na większą skalę robotnicy. Komuniści próbowali zmobilizować w Polsce w marcu 1968 r. najciemniejsze siły drzemiące w każdym społeczeństwie – szowinizm, rasizm i ksenofobię – by rozegrać swoje porachunki oraz przesłonić istotne przyczyny permanentnego kryzysu społecznego w PRL, oduczyć Polaków racjonalnego myślenia i uczynić wspólnikami w walce z urojonym wrogiem”.

Według informacji Generalnej Prokuratury z 6 czerwca 1968 r. w związku z wydarzeniami marcowymi zatrzymano ponad 2700 osób, w tym 359 studentów. Przed kolegiami postawiono blisko 700 osób, w tym 143 studentów. Śledztwa wszczęto wobec 540 osobom, w tym 207 studentom.

Do sądu skierowano akty oskarżenia przeciwko 262 osobom, w tym 98 studentom i pracownikom naukowym. Wśród nich znaleźli się Jacek Kuroń i Karol Modzelewski, którzy dostali po 3,5 roku więzienia, a także Adam Michnik z wyrokiem 3 lat pozbawienia wolności. W pozostałych procesach wyroki były niższe i wahały się od 18 do 24 miesięcy. Osoby zgadzające się na emigrację były zwalniane.

Emigracja 1968

Kilka tysięcy studentów zostało relegowanych z uczelni, zawieszonych w prawach studentów lub też musiało starać się o ponowne przyjęcie. Wielu spośród relegowanych otrzymało karty powołania do służby wojskowej.

W latach 1968-1969 z Polski wyemigrowało ponad 15 tys. Żydów bądź osób pochodzenia żydowskiego. Wśród nich było m.in. ok. 500 pracowników naukowych, ok. 1000 studentów, a także dziennikarze, filmowcy, pisarze i aktorzy.

W tym czasie wyjechało również ok. 200 byłych pracowników bezpieczeństwa i informacji wojskowej, odpowiedzialnych za zbrodnie stalinowskie. (PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com