Archive | March 2024

Dzień po i jego konteksty

Dzień po i jego konteksty

Andrzej Koraszewski


Andrzej Koraszewski
.
Podczas gdy w Polsce toczą się teologiczno-sejmowe spory o tabletkę „dzień po”, w Ameryce wrzenie, w związku z jednoznacznym planem na „dzień po” przedstawionym przez premiera Netanjahu. Po dwóch latach wojny w Ukrainie nikt jeszcze niczego nie planuje na „dzień po”, ponieważ ta perspektywa wydaje się zbyt odległa. W Gazie coraz częściej widzimy tłumy mieszkańców przeklinających Hamas, a nawet życzących Izraelowi szybkiego zwycięstwa. Takie protesty Palestyńczyków w Londynie źle by się dla nich skończyły, bo najpierw rzuciłaby się na nich szlachetna tłuszcza, a potem aresztowałaby ich brytyjska policja. Odyseusz wylądował na  księżycu, ale dzień po okazało się, że leży z głową wspartą na kamieniu. Albo złamał nogę, albo tylko potknął się przy lądowaniu. Nic poważnego mu się nie stało, chociaż wstać już nie wstanie, może jednak jakieś zdjęcia prześle. Przedstawiciele nauk rozwiązłych i naćpanych cieszą się, że tym ścisłowcom też nic nie wychodzi, szczególnie, że ten Odyseusz jest z prywatnej firmy.

Premier Netanjahu upiera się, że dla Izraela najważniejsze jest bezpieczeństwo jego mieszkańców i że w związku z tym izraelska armia na długo pozostanie w Gazie, a samorząd jej mieszkańców będzie tworzony powoli i z rozwagą. Ameryka i inne kraje optują za jednostronnym uznaniem „państwa Palestyna”, co jak stwierdziła przedstawicielka USA przy ONZ, ma prowadzić do ostatecznego rozwiązania. Prawdopodobnie nie całkiem wiedziała co mówi, ale przypadkiem powiedziała, o co chodzi.  Izraelski rząd ryzykuje napięcia i konflikty z zachodnimi sojusznikami, ale, podobnie jak kiedyś Golda Meir, uważa, że lepiej być żywym i obgadywanym niż martwym i podziwianym. Izraelczycy stanowczo przeciwstawiają się koncepcji ostatecznego rozwiązania, co nawet niektórzy Palestyńczycy rozumieją, chociaż tych Palestyńczyków nikt nie lubi.

Palestyńczyk mieszkający w USA obwinia za brak pokoju z Izraelem kraje arabskie i koncepcję „prawa powrotu”. Mohamad Ghaoui  pisze, że „prawo powrotu” jest od dawna kamieniem węgielnym sporu, ale są tu inne implikacje i komplikacje, które utrudniają spojrzenie na to wszystko z ludzkiego punktu widzenia.

Zdaniem tego Palestyńczyka, kraje arabskie od początku chciały na Palestyńczykach zarobić.  Prowadziło to do pozbawienia ich praw człowieka na całe pokolenia. W krajach arabskich Palestyńczycy nie mają podstawowych praw, odmawia im się dostępu do edukacji i zatrudnienia. Jego zdaniem samo określenie „uchodźca z urodzenia” jest obraźliwe i sprzeczne z prawem. Utrzymywanie tego statusu przez kraje arabskie ma dwa powody, po pierwsze pieniądze od bogatego świata, a po drugie podtrzymywanie nienawiści do Żydów, co w efekcie kończy się nienawiścią do urodzonych już w nowym kraju Palestyńczyków i dalszym naleganiem na „prawo powrotu”.     

Manipulowanie „prawem powrotu” przez kraje takie jak Iran ma zdaniem tego Palestyńczyka jeszcze inny cel, który też jest związany z koncepcją ostatecznego rozwiązania.   

Tęsknota do życia w lepszym kraju niż Liban, Syria, czy Jordania jest zupełnie zrozumiała, zaś Izrael dla ludzi trzymanych w gettach może się wydawać jak raj na ziemi. Warto jednak rozważyć prawo do emigracji ludzi żyjących pod butem Hamasu i to nawet jeśli propozycja wychodzi od Ben Gvira.

Krótko mówiąc, Mohamad Ghaoui  proponuje ostateczne rozstanie z „prawem powrotu” i umożliwienie emigracji tym, którzy mają na to ochotę i ich naturalizację tam, gdzie zostaną przyjęci.

To brzmi dobrze, ale jest niezgodne z koncepcją zasiadających w Organizacji Narodów Zjednoczonych przedstawicieli autokratów i demokratów, którym Palestyńczycy są bardzo potrzebni do zupełnie innych celów, w których realizacji prawo Palestyńczyków do normalnego życia mogłoby przeszkadzać.

Suella Braverman (Wikipedia)
Suella Braverman (Wikipedia)

Autokraci są różni, ale dość przewidywalni, politycy, dyplomaci i biurokraci krajów demokratycznych niestety też są coraz bardziej przewidywalni. Chwilami zastanawiam się, czy dobrze pamiętam „Romulusa Wielkiego” Friedricha Dürrenmatta, którego inscenizację oglądałem w latach 60. ubiegłego wieku, zaś czytając ostatnio artykuł byłej już minister spraw wewnętrznych brytyjskiego rządu Suelli Braverman miałem dziwne wrażenie, że czytam przeróbkę sztuki oglądanej w młodości. Braverman pisze:

„Zaczęli od Żydów; ze sfer politycznych padły surowe słowa dezaprobaty, ale sytuacja tylko się pogorszyła. Potem islamistyczni szaleńcy i lewicowi ekstremiści przejęli kontrolę nad ulicami; policja patrzyła na to obojętnie. Nękali nauczycieli za pośrednictwem sądów; nasze przepisy dotyczące praw człowieka i równości zostały wykorzystane przeciwko nam. Grozili, że zabiją posła; [Mike Freer] zdecydował się, opuścić życie publiczne. Jako szanowany polityk, lord Austin, wypowiadał się przeciwko terroryzmowi i islamizmowi; został zawieszony w pracy, którą kochał. Przejęli kontrolę nad wyborami uzupełniającymi w zubożałym mieście w północnej Anglii. Widzimy ich wpływ na nasze sądownictwo, naszą profesję prawniczą i nasze uniwersytety.

A potem przyszli do parlamentu. W dniu, w którym Keir Starmer powinien był wykazać się siłą charakteru, pokłonił się tłuszczy, nadużył swojego stanowiska i podważył integralność parlamentu.”

Podobne obrazy otrzymujemy z innych krajów Europy zachodniej, z USA, Kanady i Australii. Barbarzyńcy u jednych budzą lęk, a u innych niekłamany zachwyt. Oburzona uwłaszczeniem się proletariatu marksistowska awangarda znalazła sobie nowy proletariat w najbardziej barbarzyńskich, głęboko patriarchalnych i fanatycznie religijnych ruchach. Im bardziej te ruchy nienawidzą demokracji tym większy zachwyt wzbudzają w młodych, znudzonych i gniewnych. 

Izraelski publicysta Benjamin Kerstein pisze o narastającym barbarzyńskim progresywizmie. W opublikowanym w grudniu ubiegłego roku artykule Kerstein przypomina, że Zygmunt Freud już na emigracji w Londynie i na krótko przed śmiercią pisał, że „Żyjemy w bardzo niezwykłych czasach. Ze zdumieniem stwierdzamy, że postęp zawarł sojusz z barbarzyństwem”. Oczywiście miał na myśli siłę oddziaływania na umysły nazizmu i komunizmu oraz wykorzystanie przez te potężne ideologie najnowocześniejszych osiągnieć nauki z równoczesną aprobatą najbardziej przerażających i brutalnych form przemocy i sadyzmu.

Freud, pisze Kertstein:
„Doszedł do wniosku, że ponieważ postęp cywilizacyjny wymagał coraz większego tłumienia najbardziej podstawowych ludzkich popędów, ludzie są coraz bardziej represjonowani i nieszczęśliwi, im bardziej się rozwijają i im bardziej się cywilizują. W końcu te represje nie mogą się utrzymać, a dzika energia nagromadzona przez stulecia sublimacji eksploduje okresowymi erupcjami straszliwej przemocy i zniszczenia. Innymi słowy, postęp prowadzi nieubłaganie w stronę barbarzyństwa.”

Nie należę do wielkich entuzjastów Freuda, ale atrakcja barbarzyństwa skłania do refleksji. Postępowy, cywilizowany, dworski drobnomieszczanin, szuka narkotycznej podniety w rewolucyjnym romantyzmie. Izraelski publicysta zastanawia się nad fenomenem feministek maszerujących ramię w ramię z ludźmi, dla których patriarchat jest świętością, homoseksualistów maszerujących z tymi, którzy wzywają do mordowania gejów (i robią to jak tylko mają okazję), ateistów wiecujących na rzecz ludobójczych teokracji, rzekomych obrońców praw człowieka w objęciach zwolenników tyranii i terroryzmu.

Czy jest tu jakiekolwiek rozsądne wyjaśnienie?   

„Choć dzisiejszy progresywizm – pisze Kerstein – utrzymuje fasadę prawości wyższej klasy średniej, ledwo kryje w sobie quasi-totalitarną mentalność, która bez większych skrupułów tłumi wszelki sprzeciw. Jednocześnie wielu postępowców zaangażowało się w przemoc i sprzymierzyło się z siłami, które nie tylko same są brutalne, ale kategorycznie odrzucają wartości i obyczaje, które sami postępowcy uważają za święte. Wielu postępowców posunęło się nawet do przyjęcia ideologii, którym rzekomo żarliwie się przeciwstawia, takich jak hierarchia rasowa i antysemityzm.” 

Czy ci miłośnicy barbarzyństwa są większością? Nie, ale doskonale terroryzują większość i coraz skuteczniej przejmują media, wkraczają do państwowych instytucji przenikają na same szczyty politycznego establishmentu. Niektórzy nawet trochę się buntują, ale nie za bardzo, bo po co się narażać.

Suella Braverman pisze w zakończeni u swojego artykułu:

„Przymykanie oczu na fanatyków doprowadziło nas do tej straszliwej sytuacji: należy to zakończyć.

To jest kryzys. A walka musi rozpocząć się teraz, w trybie pilnym, jeśli mamy zachować wolności, które cenimy, oraz przywileje, które ten kraj zapewnia nam wszystkim. Jeśli mamy mieć jakąkolwiek szansę na ocalenie naszego kraju przed tłuszczą.”

 Chwilami mam wrażenie, że ta walka jest już przegrana i nie jestem pewien, czy chcę wiedzieć, jak będzie wyglądał dzień po.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Palestyński handlarz kłamstw

Palestyński handlarz kłamstw

Bruce Bawer
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Zmarł 20 lat temu, ale po 7 października Edward Said jest większy niż kiedykolwiek.

.

Niejaki Moustafa Bayoumi napisał w artykule z 15 lutego w „Guardianie”, że obecne działania Izraela w Gazie są tak „złe”, że wielu obserwatorów po prostu nie wie, jak zareagować. Co mogą zrobić? Według Bayoumi zwracają się do nieżyjącego już Edwarda Saida (1935-2003), palestyńskiego propagandysty, który przez czterdzieści lat był profesorem na Uniwersytecie Columbia, „jako swojego przewodnika”.

Kim był Edward Said? Był jednym z czołowych twórców studiów postkolonialnych, dyscypliny akademickiej, która, mówiąc najprościej, stara się zdyskredytować pisma zachodnich uczonych na temat społeczeństw niezachodnich – ponieważ są one, oczywiście, skażone rasizmem i imperializmem – i zrzucić winę za niepowodzenia tych niezachodnich społeczeństw, jakiekolwiek by nie były, na złowrogie mocarstwa zachodnie, które kiedyś tak okrutnie je kolonizowały. Cel tego wszystkiego był prosty: zdemonizować Zachód i wywyższyć resztę.

Said, autor Orientalizmu (1978), nigdy nie widział społeczeństwa niezachodniego, którego najgorszych cech nie mógłby usprawiedliwić, zakłamać lub zignorować. Jednak jako syn palestyńskiego chrześcijanina i libańskiej chrześcijanki był szczególnie zajęty Arabami i islamem. Said, który przez wiele lat identyfikował się jako Amerykanin palestyńskiego pochodzenia, twierdził nawet – w licznych esejach, wywiadach, podręcznikach i filmie dokumentalnym BBC – że wychował się w Jerozolimie, a stamtąd w wieku dwunastu lat uciekł z rodziną do Kairu; w rzeczywistości, jak ujawnił artykuł Justusa Reida Weinera w
Commentary” z 1999 r., Said wychował się w Kairze i tylko przez krótkie okresy przebywał w Jerozolimie.

W rzeczywistości, dom jerozolimski, w którym, jak twierdził, dorastał i w którym mieszkał „wielki żydowski filozof Martin Buber” po tym, jak Saidowie zostali rzekomo zmuszeni do wyjazdu do Kairu („Buber był oczywiście wielkim apostołem współistnienia Arabów i Żydów, ale nie przeszkadzało mu mieszkanie w domu arabskim, którego mieszkańców wysiedlono”), należał do ciotki Saida – i to ona eksmitowała Buberów, a nie odwrotnie. Said nie był wcale biednym dzieckiem-uchodźcą, ale był synem bogatego biznesmena z Kairu, który wysłał go do elitarnej szkoły przygotowawczej w Massachusetts, a następnie do Princeton i Harvardu.

Weiner nie był sam w demaskowaniu oszustw Saida. W artykule z 1982 roku dla „New York Review of Books” Bernard Lewis, wieloletni dziekan studiów islamskich, wytknął niezliczone luki w argumentacji Saida. Orientalizm, twierdził Said, był głównie projektem byłych mocarstw imperialnych – Wielkiej Brytanii i Francji. W rzeczywistości, jak zauważył Lewis, badania historyczne nad kulturą arabską i innymi kulturami Wschodu pierwotnie „miały swoje główne ośrodki w Niemczech i krajach sąsiednich”, z których żaden nigdy nie był potęgą kolonialną w Afryce Północnej ani w Azji Południowej. Lewis kontynuował przedstawianie dowodów, że Said w swoim podejściu do islamu i jego zachodnich przekazów okazywał „pogardę dla faktów” i ujawniał „zaskakujące luki” w swojej wiedzy o islamie i języku arabskim.

Otwierające oczy rewelacje Weinera i ostra krytyka Lewisa powinny były poważnie nadszarpnąć okrzyczaną reputację Saida jako eksperta do spraw Bliskiego Wschodu i pobożnego wyznawcy Prawdy. Jednak był jednym z tych lewicowych bohaterów, których fani pozostają przy nich bez względu na wszystko.

A dlaczego tak było? Ponieważ Said dał nienawidzącym Izraela i kochającym Palestyńczyków – i szerzej miłośnikom Arabów i islamu – dokładnie to, czego chcieli. Rutynowo i z niezwykłą finezją unikał, w najszerszym możliwym stopniu, mrocznej, brutalnej i supremacyjnej rzeczywistości religii islamskiej, jak zapisano w Koranie, skupiając się zamiast tego niezmiernie krytycznie na negatywnych – i uczciwych – zachodnich opisach tamtego świata. Czyniąc to, przedstawił się jako niezwykle poważny, kompetentny i cywilizowany badacz kultury zachodniej i islamskiej, zaś zachodnich autorów, którzy przedstawiali fakty na temat islamu, określał jako w najlepszym wypadku upraszczających i niedoinformowanych, a w najgorszym jako rasistów.

Nieustannie zapewniał lub sugerował, że okrucieństwa popełniane w imię islamu miały charakter reaktywny i były odpowiedzią na ucisk lub nadużycia Zachodu; nie zajmował się rozprawianiem o doktrynie dżihadu czy rygorystycznych kanonach prawa szariatu. Czasami, choć powstrzymywał się od rozwodzenia się nad moralną deprawacją nawet najgorszych okrucieństw islamu, dokonywał czegoś, co zdawało się sprowadzać do estetycznych ocen na temat zachodnich relacji na ten temat. Na przykład w artykule z 1988 r. dla „New Left Review” odniósł się do „nieprzyjemnego mrowienia, jakie wywołuje słowo terroryzm ” – ale zdecydował się nie wspominać o znacznie większej „nieprzyjemności” związanej z doświadczeniem aktu terrorystycznego, jak na przykład zamach w Monachium, czy porwania samolotów.

W tym samym artykule w „New Left Review” Said kontynuował: „Uważam, że cały arsenał słów i wyrażeń wywodzących się z koncepcji terroryzmu jest zarówno nieodpowiedni, jak i haniebny”. Jak skomentowałem w eseju w „Hudson Review” z 2002 roku na temat Saida, „arsenały, które mają znaczenie, jeśli chodzi o współczesny terroryzm, składają się nie z ‘słów i wyrażeń’, ale z broni palnej, noży i bomb”.

Jednak dla Saida takie wyraźne odniesienia do broni islamskiej wydawały się wręcz wulgarne – niegodne uwagi poważnego uczonego z wyczulonym słuchem na, powiedzmy, niepoprawny i nieprzyjemny język. Wyjaśnił, że uczony mędrzec taki jak on powinien podchodzić do aktów masowej rzezi dżihadystów, nie wpatrując się w niejasne fakty na miejscu, w stylu jakiegoś szukającego sensację dziennikarzyny z tabloidów – wszyscy ci rozwaleni na kawałki młodzi fani Ariany Grande na Arenie w Manchesterze! ci wszyscy piesi potrąceni przez ciężarówkę na Promenade des Anglais w Nicei! – ale poprzez trzeźwe szukanie „wyjaśnień” i „okoliczności łagodzących” oraz umieszczanie takich czynów w kontekście „innych dysfunkcji, symptomów i dolegliwości współczesnego świata”.

Said zapełnił całe książki, w tym Orientalizm (1978) oraz Kultura i imperializm (1993), takimi odrażającymi, unikającymi rzeczywistości bzdurami – zdanie po zdaniu wyszukanymi słowami, które skutecznie przenosiły czytelnika od prostych, konkretnych faktów dotyczących terroryzmu w bardziej wyrafinowaną sferę abstrakcyjną, poznawczą, analityczną. Bardzo często wypowiadał się na ten temat także w amerykańskiej telewizji, gdzie – wytworny, wygadany, niezmiennie w eleganckim garniturze i krawacie – Said wydawał się ucieleśnieniem naukowej powagi i intelektualnej rzetelności i niezmiennie był przedstawiany nie jako jeszcze jeden tendencyjny komentator, ale jako twarz i głos szlachetnej sprawy palestyńskiej.

To zatem jest człowiek, którego dzieła są teraz, jak mówi nam Mahmoud Bayoumi, cytowany przez ludzi, którzy uważają obecną izraelską kampanię samoobrony za „zło”.

W swoim eseju w „Guardianie” Bayoumi cytuje z aprobatą niedawne oświadczenie Timothy’ego Brennana, biografa Saida, który żałuje, że Saida nie ma tu dzisiaj, by wyjaśnił wszystkim, czym „projekt syjonistyczny jest naprawdę w praktyce”. Oczywiście 7 października świat zobaczył, czym naprawdę jest projekt Hamasu w praktyce. Od tego czasu jesteśmy świadkami, jak suwerenny naród korzysta ze swojego prawa do obrony przed barbarzyńcami. To jest, panie i panowie, „projekt syjonistyczny” i można go podsumować w dwóch słowach: „Nigdy więcej”.

Jednak w przypadku uczniów Saida, takich jak Bayoumi i Brennan, właściwym retorycznym podejściem do obecnej sytuacji jest wrzucenie wydarzeń z 7 października do dziury w pamięci – lub zbliżenie się do tego tak blisko, jak to rozsądnie możliwe – i zachowywanie się tak, jakby IDF zaatakowała Gazę bez prowokacji i z czystej nikczemności.

Rzeczywiście, w czasach swojej świetności jako sprytny apologeta nikczemności i handlarz kłamstwami Said budził wręcz podziw zakresem, do jakiego ignorował brutalne działania islamu, oskarżając Zachód – w tym Izrael – o dokładnie tego rodzaju działania. W artykule w „Guardianie” Bayoumi cytuje następujący fragment z Saida – nie jako przykład niezwykłej dwulicowości swojego bohatera, ale jako przykład mądrości Wielkiego Uczonego:

Nie mogę zrozumieć, jak surowe, nagie dowody mogą zostać pominięte przez amerykańskich intelektualistów tylko dlatego, że wymaga tego „bezpieczeństwo” Izraela. Jednak są ono pomijane lub ukrywane, bez względu na to, jak przytłaczająco okrutne, bez względu na to, jak nieludzkie i barbarzyńskie, bez względu na to, jak głośno Izrael ogłasza to, co robi. Zbombardować szpital; użyć napalmu przeciwko ludności cywilnej; wymagać od palestyńskich mężczyzn i chłopców czołgania się, szczekania lub krzyczenia „Arafat jest synem dziwki”; łamać dzieciom ręce i nogi; zamykać ludzi w pustynnych obozach internowania bez odpowiedniej przestrzeni, urządzeń sanitarnych, wody i prawnych procedur; używać gazu łzawiącego w szkołach: wszystkie te działania są okropnymi czynami, niezależnie od tego, czy stanowią część wojny z „terroryzmem”, czy też wymogi bezpieczeństwa.

Przede wszystkim Bayoumiemu należy się najwyższa ocena za to, że po 7 października – zacytowanie fragmentu, w którym Said umieścił termin „bezpieczeństwo” w cudzysłowie, jak gdyby troska Izraela o własne bezpieczeństwo była mitem, kłamstwem, absurdalnym pretekstem. Oddalając w ten sposób tę obawę, Said zaczął oskarżać Izrael o kilka rodzajów wykroczeń. Przypomnijmy, że Said w innym miejscu oskarżył ludzi Zachodu o krzyczenie „terroryzm”, nigdy nie szukając „wyjaśnień”, „okoliczności łagodzących” czy kontekstu; ale jeśli chodzi o oskarżenie Izraela o całą litanię zbrodni, Said nie był zainteresowany dyskusją o tym, co mogło skłonić Izrael do ich popełnienia – jeśli rzeczywiście jepopełnił.

Jeśli Bayoumi – który nieprzypadkowo jest współredaktorem „The Edward Said Reader” (2001) oraz „The Selected Works of Edward Said: 1966–2006” (2021) – cytuje j’accuse Saida, to najwyraźniej dlatego, że chce byśmy uważali. że ma to zastosowanie do prowadzenia przez Izrael obecnej wojny z Gazą. Charakterystycznie jednak brak jakiejkolwiek wzmianki o tym, że Izrael oddał Gazę Palestyńczykom, pozwolił im wybrać Hamas na swój rząd i przez lata patrzył w inną stronę, podczas gdy Hamas wydawał międzynarodową pomoc humanitarną na broń i tunele. Brakuje przyznania, że izraelski rząd pozwolił Gazańczykom na pracę w samym Izraelu, gdzie wielu z nich pracowało dla rodzin, które im ufały i w wielu przypadkach z pewnością darzyły ich ciepłymi uczuciami – rodzin, do których wczesnym rankiem 7 października ci zaufani i lubiani Gazańczycy prowadzili terrorystów Hamasu, krok za niegodziwym krokiem, aby mogli dopuszczać się aktów gwałtu, rzezi i ćwiartowania ciał.

Bombardowanie szpitali? Jeśli Izrael atakuje szpital, dzieje się tak dlatego, że Hamas użył go jako przykrywki; jeśli Izrael zabijał cywilów, to dlatego, że Hamas użył ich jako żywych tarcz. Łamanie kości dzieciom? To Hamas, a nie IDF, atakuje cywilów. I podczas gdy personel szpitali w Gazie okazał się bezdusznymi współpracownikami Hamasu, izraelskie szpitale konsekwentnie reagują na palestyński terror współczującą opieką medyczną dla chorych i rannych Palestyńczyków. Do tego dochodzi fakt, że Palestyńczyków od dzieciństwa uczy się nienawidzić Izraelczyków bez powodu – podczas gdy 7 października nigdy by nie zdarzył się, gdyby tak wielu Izraelczyków mieszkających w pobliżu Gazy nie było wychowywanych do myślenia o swoich palestyńskich sąsiadach znacznie lepiej, niż, jak się okazało, na to zasługiwali.

Oczywiście, jak pokazały nam prohamasowskie protesty na ulicach miast Ameryki Północnej i Europy w ostatnich miesiącach, miliony ludzi na Zachodzie stanowczo odrzucają wszystkie powyższe fakty. Wielu z nich to muzułmanie. Inni to niemuzułmanie, którzy uczęszczali do szkół i uczelni, gdzie postkolonialna papka wymyślona przez Edwarda Saida jest absolutną, niekwestionowaną ortodoksją. Islam jest w rzeczywistości totalitarną, tryumfalistyczną ideologią krwiożerczego podboju; ale Saidowi udało się przekonać dużą część anglojęzycznego świata, że wręcz przeciwnie, jest to wiara pokojowa, której wyznawcy są niewinnymi ofiarami irracjonalnych uprzedzeń. Głęboko niefortunnym faktem jest to, że chociaż Saida nie ma już z nami, intelektualna wężowa jama, którą zbudował z masowych oszczerstw i uników, jest, dzięki niezliczonym ideologicznie wypaczonym profesorom i strażnikom płomienia takim jak Bayoumi, potężniejszą – i bardziej wrogą –  siłą niż kiedykolwiek wcześniej.


Bruce Bawer – Amerykaski pisarz mieszkający w Norwegii. Urodził się w 1956 roku. Jego ojciec był Amerykaninem polskiego pochodzenia, któremu rodzice dali na imię Tadeusz Kazimierz, próbując tymi imionami polskich bohaterów amerykańskiej rewolucji zbudować pomost między starą i nową tożsamością. Niektórzy uważają go za konserwatystę. Ciekawy przypadek konserwatysty. Studiował literaturę angielską, zaczynał swoją karierę jako krytyk literacki i poeta. Pierwsza jego książka, która wzbudziła zainteresowanie szerszej publiczności, to A Place at the Table: The Gay Individual in American Society (Miejsce przy stole. Gej w amerykańskim społeczeństwie). Inna Stealing Jesus. How Fundamentalism Betrays Christianity (Kradnąc Jezusa. Jak fundamentalizm zdradza chrześcijaństwo), to opowieść o protestanckich fundamentalistach, jego najgłośniejsza książka While Europe Slept (Kiedy Europa spała – polskie wydanie Wydawnictwo “Stapis” ) traktuje o zagrożeniu Europy przez fundamentalizm islamski.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Plant, fruit analysis from Goliath’s biblical city sheds light on Philistine rituals

Plant, fruit analysis from Goliath’s biblical city sheds light on Philistine rituals

JUDY SIEGEL-ITZKOVICH


In the systematic excavation project of the temple area in the lower city of Gath, a team from Bar-Ilan University has overseen the reconstruction of the plants used in Philistine rituals.
.

Temple offerings – miniature as well as food serving vessels, and a shell of marine mollusc, Tonna galea found in one of the temples / (photo credit: AREN MAEIR)

The mysterious culture of the Philistines that flourished during the Iron Age (1200-604 BCE) profoundly affected the southern Levant’s cultural history, agronomy, and dietary customs. More than a quarter century of excavations at Tell es-Safi/Gath in central Israel, identified as the biblical Gath of the Philistines and the home of Goliath, has provided a unique window into the world of this ancient civilization.

In the systematic excavation project of the temple area in the lower city of Gath, a team from Bar-Ilan University (BIU) in Ramat Gan – led by archaeology Prof. Aren Maeir and archaeobotany Prof. Ehud Weiss – has overseen the reconstruction of the plants used in Philistine rituals.

“Our findings challenge previous understanding of Philistine ritual practices, offering a fresh perspective on their cultural practices, and the connections between Philistine culture and broader Mediterranean religious traditions,” Weiss said.

While many aspects of Philistine culture are well-documented, the specifics of Philistine religious practices and gods have long remained shrouded in mystery. The study by Maeir, Weiss, Dr. Suembikya Frumin, Maria Eniukhina, and Amit Dagan in Nature’s prestigious Scientific Reports entitled “Plant-Related Philistine Ritual Practices at Biblical Gath” contributes valuable new data to our understanding of the Philistines’ ritual practices, the team said.

Photograph of Chaste tree fruits produced using stereoscopic light microscope (credit: Dr. Suembikya Frumin)

The discovery of numerous plants in two temples unearthed at the site unraveled unprecedented insights into Philistine cultic rituals and beliefs – the food ingredients in their temple, the timing of ceremonies, and plants for temple decoration. Freshwater, agriculture, and the cyclical birth, death, and rebirth of a plant are recognized and venerated as transformative, and even magical, in the oldest myths, such as the Gilgamesh epic, the tale of Aqhat, and the worship of deities such as Tammuz, Ishtar, and Baal, they wrote. There is evidence of cultural connections between specific cultic traditions and certain plants.

Seasons affect Philistine religious practices

The fact that the wild plants in the assemblages are widespread in the Shephelah may also show that the Philistines used any fresh plants that could be used for decoration.

Frumin, the study’s lead researcher under Weiss’s supervision, studied Philistine plant use in their temples as part of her doctoral project. The team delved into the plant assemblages discovered within the temples’ precincts, uncovering a wealth of information regarding the significance of various plant species in Philistine religious rituals. Through meticulous examination and quantitative and qualitative analysis of the types of plants used, the timing of their harvest, modes of offering, and potential symbolic significance, the researchers pieced together a clearer picture of the Philistine approach to spirituality.

FRUMIN EXPLAINED: “One of the most significant findings is the identification of earliest known ritual uses of several Mediterranean plants such as the lilac chaste tree (Vitex agnus-castus), crown daisy (Glebionis coronaria), and silvery scabious (Lomelosia argentea). These widespread Mediterranean plants connect Philistines with cultic rituals, mythology, and paraphernalia related to early Greek deities, such as Hera, Artemis, Demeter, and Asclepios. In addition, plants with psychoactive and medicinal properties in the Philistine temples reveal their use for cultic activities.

The study revealed that the Philistine religion relied on the magic and power of nature, such as running water and seasonality – aspects that influence human health and life.”

An analysis of the temples’ seeds and fruits provided valuable insights into the timing of rituals, with the importance of the early spring for temple rites, and the date of the final utilization of the temples – and their destruction by Hazael of Aram – which occurred in late summer or early fall. The seasonal aspect of Philistine religious practices underscores their deep connection to the natural world and the cycles of agriculture.

Weiss commented, “Our findings challenge previous understandings of Philistine ritual practices and offer a fresh perspective on their cultural practices, and the connections between Philistine culture and broader Mediterranean religious traditions. By examining the plants they used in ritual contexts, we better understand how the Philistines perceived and interacted with the world around them.”

In addition, the study suggests intriguing parallels between Philistine and Aegean ceremonial practices. The discovery of loom weights (an apparatus used for fabric production) within Philistine temples, a common feature in Aegean cult locations associated with Hera, further strengthens the hypothesis of cultural exchange and influence between the two regions.

“These findings open up new avenues for research into the cultural and religious interactions between the Philistines and neighboring regions,” added study co-author Maeir of BIU’s Martin (Szusz) Land of Israel studies and archaeology department, who has directed the excavations at Tell es-Safi/Gath for more than a quarter of a century. “By employing advanced quantitative and qualitative analyses of plant assemblages, we have deepened our understanding of ancient cultic practices and their significance in the broader Mediterranean world.”

“This new data indicates knowledgeable activity by temple personnel regarding the use of plants with mood-affecting features. Our method of quantitative and qualitative analysis of total plant assemblage should be highly relevant for analyzing other ancient cults and for the study of the cultural and cultic history of the region and beyond,” Frumin concluded. 


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Palestyńscy przywódcy ściągnęli nakbę na swoją ludność

Zamiast dystansować się od Hamasu, przywódcy Autonomii Palestyńskiej (AP) w dalszym ciągu mówią o osiągnięciu „jedności” z tą grupą terrorystyczną. Zapytany o powiązanie wspólnej sprawy z grupą, która dopuściła się okrucieństw wobec Izraelczyków, premier AP Mohammad Sztajjeh powiedział, że świat musi zapomnieć o masakrze, która miała miejsce 7 października. Na zdjęciu: Sztajjeh przemawia podczas wywiadu z 11 grudnia 2023 r., który został wyemitowany w katarskiej telewizji Al-Araby. (Źródło obrazu: MEMRI)


Palestyńscy przywódcy ściągnęli nakbę na swoją ludność

Khaled Abu Toameh
Tłumaczenie: Małgorzata Koraszewska


Niemal cztery miesiące po wypowiedzeniu przez Hamas wojny Izraelowi, Palestyńczycy i inni Arabowie wreszcie wypowiadają się przeciwko wspieranej przez Iran grupie terrorystycznej, uznając ją za odpowiedzialną za sprowadzenie nowej nakby (katastrofy) na dwa miliony Palestyńczyków w Strefie Gazy. Pomimo krytyki wielu Palestyńczyków na Zachodnim Brzegu i w Strefie Gazy nadal wspiera Hamas i prawdopodobnie głosowałoby na niego, gdyby odbyły się wybory.

Hamas próbował sprowadzić nakbę na Izrael, kiedy jego terroryści w Strefie Gazy przekroczyli granicę z Izraelem 7 października 2023 r., mordując, ścinając głowy, gwałcąc, kalecząc i paląc żywcem około 1200 izraelskich mężczyzn, kobiet i dzieci.

Zamiast tego Hamas, którego przywódcy albo ukrywają się w tunelach w całej Strefie Gazy, albo w willach i pięciogwiazdkowych hotelach w Katarze i na Bliskim Wschodzie, sprowadził na Palestyńczyków prawdziwą nakbę.

„Gazańczycy chcą pokoju, nasze dzieci chcą wrócić do szkół” – powiedział Palestyńczyk z obozu dla uchodźców Dżabalja w Strefie Gazy. Przemawiając podczas demonstracji Palestyńczyków przeciwko wojnie oraz brakowi żywności i leków mężczyzna zapytał:

„Dlaczego Hamas nas w to wciągnął? Dlaczego Hamas do nas strzela? Chcemy żyć. Ludzie są głodni, mają chore dzieci i nie mogą spać w swoich domach. Niektórzy ludzie śpią w miejscach publicznych, inni w kanałach. Nasze życie stało się żałosne! Dlaczego Hamas strzela do głodnych ludzi? Oni [Hamas] rozpoczęli wojnę, której nie chcieliśmy. Chcemy pokoju. Dlaczego Hamas nam to robi? [Przywódca Hamasu Jahja] Sinwar zabija nas, a nie izraelską armię. To on nas zabija. Nasze dzieci są ofiarami. Nasze dzieci proszą o worek mąki i butelkę wody pitnej”.

Według doniesień ze Strefy Gazy milicjanci Hamasu od kilku dni próbują uniemożliwić Palestyńczykom wyjście na ulice, aby zaprotestować przeciwko tej grupie terrorystycznej.


Filmy 
krążące w mediach społecznościowych pokazują policjantów Hamasu i członków zbrojnego skrzydła tej grupy, Izaddin al-Kassam, strzelających do demonstrantów protestujących pod hasłem „Chcemy żyć!

„Nie chcemy [izraelskich] zakładników” – powiedział inny Palestyńczyk podczas jednego z protestów przeciwko Hamasowi w północnej Strefie Gazy. Miał na myśli ponad 240 izraelskich mężczyzn, kobiet i dzieci porwanych przez terrorystów Hamasu podczas masakry 7 października, z których ponad 130 nadal przetrzymuje się jako zakładników. Mężczyzna dodał:

„Nie zgadzamy się z tym, co robi Hamas. Chcemy żyć w pokoju. Jeśli [Hamas] to zaakceptuje, są mile widziani. Jeśli nie, oni i Iran powinni zostawić nas w spokoju. Hamas powinien odejść. Chcemy żyć. Tylko tego chcemy.”

20 lutego algierski analityk polityczny Anwar Malek opublikował list otwarty do przywódców Hamasu Ismaila Haniji i Chaleda Maszala, „którzy mieszkają w swoich pałacach w Doha w Katarze”. Malek napisał:

„Strategicznym celem Teheranu jest pozbawienie domów mieszkańców Gazy, tak jak to [Irańczycy] zrobili ludności Syrii, Iraku i Jemenu.

Iran używa Hamasu jako narzędzia. Hamas [irańskiego najwyższego przywódcy Alego] Chameneiego doprowadził ludzi do holokaustu i spowodował, że głodują.

[Palestyńskie] dzieci przymierają głodem, podczas gdy przywódcy Hamasu bawią się w swoich pałacach, a ich żołądki są pełne. Gdyby przywódcy Hamasu mieli resztkę męskości, ponieśliby swoją historyczną odpowiedzialność i podejmowali decyzje, które ocaliłyby ich ludzi.

Niestety jednak oni [przywódcy Hamasu] w dalszym ciągu oszukują ludzi iluzją wyraźnego zwycięstwa [nad Izraelem]. Przyszłe pokolenia będą przeklinać [przywódców Hamasu] Jahję Sinwara, Ismaila Haniję, Chaleda Maszala, Osamę Hamdana i Chalila al-Hajję. Będą przeklinać [sekretarza generalnego Hezbollahu Hassana] Nasrallaha, [wspieraną przez Iran grupę] Huti [w Jemenie], Chameneiego, [prezydenta Syrii] Baszara Assada i wszystkich, którzy odegrali rolę w potopie 7 października, który zatopił Palestyńczyków i ich Strefę Gazy we krwi i łzach.”

Saudyjski wpływowy autor, Abdullah Ghanem al-Kahtani podkreślił w mediach społecznościowych, że usunięcie Hamasu ze sceny palestyńskiej stało się koniecznością, która da Palestyńczykom nową nadzieję na lepsze życie. Wezwał do rozważenia pomysłu umieszczenia „bogatych” przywódców Hamasu w areszcie domowym w celu stworzenia dobrej okazji do uporządkowania wewnętrznych spraw Palestyny.

„Nie ma wątpliwości, że pozbycie się przywództwa Hamasu uniemożliwi obecność [irańskiego] Korpusu Strażników Rewolucji w Palestynie. Nieobecność Hamasu zakończy jego zamach stanu przeciwko swojemu narodowi. Zakończenie rządów Hamasu jest bardzo dobre dla wszystkich, nawet dla samego Hamasu. Zapobiegnie to ingerencji Hamasu w Strefę Gazy i położy kres torturom i zabijaniu narodu palestyńskiego.

Obalenie Hamasu i zakończenie jego zamachu stanu w Palestynie jest ważne dla każdego Palestyńczyka i Araba. Jego zejście ze sceny będzie równoznaczne z uratowaniem przez armię egipską swoich ludzi spod rządów Bractwa Muzułmańskiego [w 2013 r., kiedy egipski prezydent wywodzący się z Bractwa Muzułmańskiego Mohammed Morsi został obalony przez wojsko]. Hamas był złośliwym partnerem i oddziałem Bractwa Muzułmańskiego.

Oni [islamiści] próbowali zniszczyć Egipt i przekazać jego ziemie organizacjom terrorystycznym. Nieobecność Hamasu może zapobiec ponownemu wystąpieniu zagrożeń dla bezpieczeństwa na Morzu Czerwonym, które jest pełne okrętów wojennych. (Terror wobec statków handlowych] niepokoi wszystkich i zagraża bezpieczeństwu krajów arabskich i służy projektom Iranu. Przegrana jest Palestyna i wszyscy Arabowie. Hamas jest jak organizacja terrorystyczna Hezbollah, to jest zło, które dotyka wszystkich. Dlaczego Hamas dąży do eksterminacji ludności Strefy Gazy?”

Ahmed al-Fifi, inny saudyjski autor z mediów społecznościowych, szydził z powtarzających się twierdzeń Hamasu, że jego terroryści odnieśli „zwycięstwo” w wojnie z Izraelem.

„Gratulujemy przywódcom Hamasu i [przewodzonej przez Iran] osi oporu zdecydowanego zwycięstwa, jakie odnieśli nad narodem palestyńskim w Gazie.

Oni [przywódcy Hamasu] spowodowali eksterminację narodu, zniszczyli jego domy i wysiedlili go. Wzywamy mędrców muzułmanów i Arabów, by w swoich księgach historycznych odnotowali to czcigodne zwycięstwo. Kończymy słowami: ‘Niechaj Bóg ich pohańbi'”.

Zdumiewające jest to, że podczas gdy rosnąca liczba Palestyńczyków i Arabów zaczęła krytykować Hamas i obarczać go odpowiedzialnością za sprowadzenie katastrofy na Palestyńczyków w Strefie Gazy, przywódcy Autonomii Palestyńskiej (AP) nie chcą wypowiedzieć ani słowa przeciwko Iranowi i jego palestyńskich terrorystach. Prezydent AP Mahmoud Abbas nie potępił Hamasu za okrucieństwa, których dopuścił się on wobec Izraelczyków 7 października.

Zamiast dystansować się od Hamasu, przywódcy Autonomii Palestyńskiej w dalszym ciągu mówią o osiągnięciu „jedności” z tą grupą terrorystyczną. „Jesteśmy gotowi do włączenia [Hamasu] – powiedział premier AP Mohammad Sztajjeh. – Jeśli Hamas nie jest gotów, to inna sprawa. Potrzebujemy jedności Palestyny”. Zapytany o problem jedności z grupą, która dopuściła się okrucieństw wobec Izraelczyków, Sztajjeh dał do zrozumienia, że świat powinien zapomnieć o masakrze, która miała miejsce 7 października. „Nie należy w dalszym ciągu skupiać się na 7 października” – powiedział.

Wcześniej ten sam Sztajjeh i inni wyżsi rangą urzędnicy palestyńscy bronili Hamasu, argumentując, że grupa terrorystyczna jest integralną częścią palestyńskiego społeczeństwa i polityki. „Hamas jest częścią palestyńskiej mapy politycznej i jeśli Izrael będzie twierdził, że wyeliminuje [Hamas], to się nie stanie i jest to dla nas nie do przyjęcia” – powiedział Sztajjeh w przemówieniu wygłoszonym na 21. sesji Forum Doha w Katarze, w grudniu 2023 r.

W każdym razie oświadczenia przywódców Autonomii Palestyńskiej pokazują, że nie przejmują się oni tysiącami Palestyńczyków, którzy zostali zabici i ranni w wyniku głupiej decyzji Hamasu o rozpoczęciu wojny z Izraelem.

Jeśli przywódcy AP w dalszym ciągu będą postrzegać Hamas jako prawowitego i akceptowalnego partnera rządu jedności, nie wróży to dobrze przyszłości Palestyńczyków, zwłaszcza tych mieszkających w Strefie Gazy. Oznacza to, że Palestyńczykami nadal będą rządzić grupy terrorystyczne, których głównym celem jest wyeliminowanie Izraela niezależnie od ceny, jaką zapłacą Palestyńczycy. Autonomia Palestyńska twierdzi, że chce, aby Hamas był częścią jakiegokolwiek przyszłego rządu i prowadził Palestyńczyków w kierunku dalszej przemocy, rozlewu krwi i katastrofy.

Gdy tylko wojna się skończy, pierwszym priorytetem Palestyńczyków powinno być zastąpienie przerażających przywódców, którzy ciągnęli ich z jednej nakby do drugiej.

Zaczęło się w Jordanii, gdzie pod koniec lat sześćdziesiątych OWP próbowała stworzyć państwo w państwie, doprowadziła tam do nakby, a następnie przeniosła się do Libanu, który palestyńskie grupy zbrojne wykorzystały jako platformę startową do ataku na Izrael, zanim zostały wydalony z kraju w 1982 r. za doprowadzenie tam do kolejnej nakby.

Przez ostatnie trzydzieści lat przywódcy palestyńscy zawiedli swój naród w niesamowitym stopniu. Zamiast polepszyć ich życie, radykalizują ich przeciwko Izraelowi i zachęcają ich do wszczynania powstań na Zachodnim Brzegu i miniwojen w Strefie Gazy, w wyniku których zginęły tysiące Palestyńczyków. Jeśli Palestyńczycy nie pozbędą się tych despotów, będą nadal płacić życiem swoim i swoich dzieci.


Khaled Abu Toameh – urodzony w 1963 r. w Tulkarem na Zachodnim Brzegu, arabski dziennikarz, któremu wielokrotnie grożono śmiercią. Publikował między innymi w “The Jerusalem Post”, “Wall Street Journal”, “Sunday Times”, “U.S. News”, “World Report”, “World Tribune”, “Daily Express” i palestyńskim dzienniku “Al-Fajr”. Od 1989 roku jest współpracownikiem i konsultantem NBC News.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


“Incorporating Sharia Law into European Legal Systems” vs A State in India Bans Sharia

“Incorporating Sharia Law into European Legal Systems” vs A State in India Bans Sharia

Uzay Bulut


Lawmakers in an Indian state… have approved landmark legislation to… [ban] discrimination against women based on Islamic sharia law… personal laws that would be common for all citizens, regardless of religion. Pictured: Muslim women, wearing sharia-compliant hijabs and niqabs, take part in a demonstration in Hyderabad, India on February 9, 2022. (Photo by Noah Seelam/AFP via Getty Images)

  • Lawmakers in an Indian state… have approved landmark legislation to… [ban] discrimination against women based on Islamic sharia law… personal laws that would be common for all citizens, regardless of religion.
  • Replacing sharia law with a universal civil code across all of India would vastly ensure more rights for women and children and secure gender equality, and would be most welcome in other nations on the grounds of humanitarian fairness.
  • “By 2030, there will be 60 million Muslims living in Europe. We are witnessing the process of the Islamisation of Europe, including Belgium, France, Germany and Sweden…. Mosques financed by Islamic countries are the backdrop for Muslims’ lives in Europe… Koranic schools are financed mainly by the rich Gulf states.” — Elżbieta Kruk, Member of the European Parliament, July 7, 2020.
  • Three choices are offered to non-Muslims: conversion to Islam, sword or dhimmitude, an inferior status in which non-Muslims are allowed to survive as long as they pay tribute…. Western nations must choose a fourth path: freedom. And this new choice would require more courage, resolve and strength as opposed to appeasement and surrender.

Lawmakers in an Indian state ruled by Prime Minister Narendra Modi’s Bharatiya Janata Party (BJP) have approved landmark legislation to unify personal laws across religions, a move that bans discrimination against women based on Islamic sharia law.

Approval by the State of Uttarakhand makes it the first in the country since independence from Britain in 1947 to pass a Uniform Civil Code (UCC). The bill provides uniformity in personal laws regarding inheritance, marriage, divorce and adoption, amongst others, across various communities in Uttarakhand. The new bill mandates a set of personal laws that would be common for all citizens, regardless of religion.

According to India Today:

“The Uttarakhand UCC bill makes it mandatory to register live-in relationships and puts a complete ban on polygamy and child marriage. It also recommends a common marriageable age for girls across all faiths and similar procedures for divorce.”

India, a secular democracy with a majority Hindu population, also hosts a population of more than 200 million Muslims. It is the world’s third-largest “Muslim country.”

While Muslims in India are allowed to follow sharia law in matters such as family or inheritance, India’s central government could end this by adopting a Uniform Civil Code for all citizens of India, on a national scale.

Sharia law in Islam is, sadly, not favorable to women, their status, or rights. Under sharia law, Muslim men are allowed to marry up to four wives and have been granted the upper hand when it comes to supremacy in the home, divorce, and spousal and child support.

In addition, while the legal age of marriage in India is 21 for men and 18 for women, sharia law in the country states that those who have attained puberty are eligible to be married.

Replacing sharia law with a universal civil code across all of India would vastly ensure more rights for women and children and secure gender equality, and would be most welcome in other nations on the grounds of humanitarian fairness.

Reuters reported on February 7:

“‘The Uniform Civil Code will give the right to equality to everyone without any discrimination. … We must make history by clearing it,’ said Pushkar Singh Dhami, the [Uttarakhand] state’s chief minister, just before BJP lawmakers and some others voted in favor of the bill.

“Rooted in the framework of the Indian Constitution, the code puts an end to religious interpretation of laws guiding marriage, divorce, maintenance, inheritance, adoption and succession.

“Dhami said it ‘provides security to women and empowers them.’

“The code sets a minimum marriageable age for both genders. It guarantees equal rights to men and women on issues pertaining to divorce, share in ancestral property and offers rights to adopted children, those born out of wedlock or were conceived through surrogate births.

“A legal expert working on the UCC bill in Uttarakhand said Islam’s Sharia laws permits polygamy and has no stringent rules to prohibit marriage of minors.”

Although America’s First Amendment states, “Congress shall make no law respecting an establishment of religion, or prohibiting the free exercise thereof,” in fact, Utah was not able to become a state in 1896 until, in Congress’s Edmunds-Tucker Act of 1887, it had banned polygamy. The passing of this landmark civil code in the Indian state of Uttarakhand sets a crucial example for the West, which increasingly appears caught between universal rights for everyone or the right to restrict universal rights in favor of religious rights.

Sharia courts, or councils, have been established in many countries in the West, such as Canada. In 2004, Margaret Wente writing for the Globe and Mail reported:

“The province of Ontario has authorized the use of sharia law in civil arbitrations, if both parties consent. The arbitrations will deal with such matters as property, marriage, divorce, custody and inheritance. The arbitrators can be imams, Muslim elders or lawyers. In theory, their decisions aren’t supposed to conflict with Canadian civil law. But because there is no third-party oversight, and no duty to report decisions, no outsider will ever know if they do. These decisions can be appealed to the regular courts. But for Muslim women, the pressures to abide by the precepts of sharia are overwhelming. To reject sharia is, quite simply, to be a bad Muslim.”

Under sharia, if women do not do what the men in their family tell them – regarding, for instance, “dressing too Western,” undergoing genital mutilation, where, how and with whom they can spend their leisure time, or being in the unsupervised company of an unrelated man — the consequences can be severe, from being beaten to being killed. Some women, notes the author Ayaan Hirsi Ali, “not only comply with those rules but … also enforce them.”

Where, one wonders, are the women in the West, the self-described “feminists,” to help protect these women, or even to even to speak out against such abuse? Instead, many claim that they “choose” to wear a hijab; that it is “empowering.” In Iran, however, women are being imprisoned, raped, tortured and killed, for “choosing” not to wear a hijab.

What happens if a Muslim woman “chooses” not to, such as the BBC journalist Bella Hassan — in London?:

“I no longer feel accepted in my own community and I no longer feel that I am safe…. After I took off my hijab, I started getting death and rape threats from men. They were criticising me, slut shaming me – men I didn’t know…. There is no specific punishment for women who don’t wear the hijab. It says in the Quran that God will deal with them, but Muslim men from my country decided to deal with me, instead of God.”

Sharia law is creeping into Europe through Islamist parties and organizations, accompanied by the problem that some of the extremely religiously observant would reportedly like to “impose sharia” on everyone. In 2013, more than a decade ago, Mara Bizzotto, a member of the European Parliament, informed the European Commission that:

“In Spain, Norway, Sweden and Finland, Islamist parties whose manifestoes revolve around the ultimate goal of incorporating sharia law into European legal systems, are growing increasingly stronger. In the most recent local elections held in the Belgian capital Brussels, two members of an Islamist movement who have publicly stated that they want to do all they can to impose sharia in Belgium within the next 20 years, were elected as town councillors in the municipalities of Molenbeek and Anderlecht.

“In an interview, the newly elected town councillors said, in reference to imposing sharia, that it was still too soon as society was not ready and that they would have to cut too many people’s hands off. They also propose banning mixed-sex working environments and reintroducing the death penalty.”

Britain seems to be one of the most striking instances. Sharia councils – also known as Sharia courts – have existed in the UK since the early 1980s. The Islamic Sharia Council, based in Leyton, East London, was established in 1982.

“These organizations are accused of operating a parallel legal system in the UK,” reported Susanna Lukacs, a researcher, in 2023.

“While their rulings have no legal validity, they have a decision-making capacity. Currently, there is no reliable statistic on the number of sharia councils in England and Wales, estimates vary between 80-85 and they are growing in number.”

According to a 2019 report by David Torrance, an expert on constitutional law at the House of Commons Library:

On 22 January 2019, the Parliamentary Assembly of the Council of Europe agreed the text of Resolution 2253: Sharia, the Cairo Declaration and the European Convention on Human Rights. Paragraph 8 states that the Assembly is:

“‘concerned about the ‘judicial’ activities of ‘Sharia councils’ in the United Kingdom. Although they are not considered part of the British legal system, Sharia councils attempt to provide a form of alternative dispute resolution, whereby members of the Muslim community, sometimes voluntarily, often under considerable social pressure, accept the irreligious jurisdiction mainly in marital and Islamic divorce issues, but also in matters relating to inheritance and Islamic commercial contracts. The Assembly is concerned that the rulings of the Sharia councils clearly discriminate against women in divorce and inheritance cases. The Assembly is aware that informal Islamic Courts may exist in other Council of Europe member States too.'”

Sharia is Islamic law. It is based on the sunnah — the “path” or way of life of Islam’s prophet Muhammad as recorded in the Hadith (the sayings and deeds of Muhammad, passed down orally and written roughly 200 years after his death). It is an organized body of rules derived from various Quranic verses and historical narrations.

According to sharia, leaving or criticizing Islam is punishable by death. Jihad (warfare in the service of Islam) is a communal obligation; homosexuals must be killed; a husband is allowed to beat his wife to discipline her; a woman is not allowed to marry or get a divorce on her own free will; non-Muslims have to pay a special “poll” tax (the jizya) to Muslim authorities; marrying children at the age of puberty is permitted and, the sexual slavery of non-Muslim women is condoned.

The website “thereligionofpeace.com” summarizes what sharia law entails according to Islamic scriptures by referencing the classic manual, Reliance of the Traveller, considered one of the soundest translations of Islamic law:

“Sharia is explicitly opposed to religious freedom, freedom of conscience and the free exchange of ideas. It is violent, openly bigoted toward non-Muslims, discriminatory, and unflinchingly sexist. Large sections deal with the practice of slavery. None of this changes by affixing a ‘phobia’ label or otherwise insulting detractors.”

The website quotes from “the classic manual, Reliance of the Traveller, considered one of the soundest translations of Islamic law”:

Jihad means to war against non-Muslims, and is etymologically derived from the word mujahada signifying warfare to establish the religion…

The scriptural basis for jihad… is such Koranic verses as:

-1- “Fighting is prescribed for you” (Koran 2: 216);
-2- “Slay them wherever you find them” (Koran 4: 89);
-3- “Fight the idolators utterly” (Koran 9: 36)…

According to the (Koran 9: 29):

“Fight those who believe not in Allah nor the Last Day… (even if they are) of the People of the Book, until they pay the Jizya with willing submission, and feel themselves subdued.”

Sharia has strict rules discriminating against women. According to thereligionofpeace.com, citing Reliance of the Traveller:

“A woman may not ‘conduct her own marriage’, meaning that she is not free to marry by choice. A male guardian is required to validate the marriage agreement.

“A woman is not free to choose her guardian. It is assigned by family relation. Once she is married, she becomes the charge of her husband’s guardianship.

“A Muslim woman may not marry a non-Muslim man (Quran 2:221).

“An untranslated portion of the Sharia even forbids an Arab woman from marrying a non-Arab man.

“A woman has no right to custody of her children from a previous marriage when she remarries.

“It is obligatory for a woman to let her husband have sex with her immediately when he asks her… and she can physically endure it.

“It is not lawful for a wife to leave the house except by the permission of her husband.

“When a husband notices signs of rebelliousness in his wife, he warns her in words. If she commits rebelliousness, he keeps from sleeping with her without words, and may hit her, but not in a way that injures her, meaning he may not break bones, wound her, or cause blood to flow.

“The indemnity for the death or injury of a woman is one-half the indemnity paid for a man.

‘Divide the universal share so the male receives the portion of two females (Rule of inheritance based on the Quran 4:11)

“It is unlawful for women to leave the house with faces unveiled.”

The website cites Reliance of the Traveller on Sharia law rules regarding non-Muslims:

“The indemnity paid for a Jew or Christian is one-third of the indemnity paid for a Muslim. The indemnity paid of a Zoroastrian is one-fifteenth of that a Muslim.

“It is not permissible to give zakat [almsgiving] to a non-Muslim.

“It is offensive to use the vessels [dishes] of non-Muslims or wear their clothes.

“A non-Muslim may not touch the Quran.

“Non-Muslims are not allowed to ‘mix’ with Muslims at certain events.

“It is permissible for a Muslim to visit a non-Muslim who is ill, but not recommended. (Same with visiting the grave of a non-Muslim relative.)

“A non-Muslim may not inherit from a Muslim. (or vice versa)

“There is no penalty for a Muslim who kills a non-Muslim.

“Non-Muslim subjects of an Islamic state may live free from harm if they:

– pay a special ‘poll’ tax (the jizya)
– comply with certain Islamic rules, specifically the penalty for adultery (stoning) and theft (amputation)
– distinguish themselves from Muslims by dressing differently
– keep to the side of the side of the street when Muslims pass
– accept a lesser form of greeting
– agree not to build new churches or ring church bells
– do not build houses higher than those of Muslims

“The agreement is broken if the non-Muslim breaks the rules, fails to pay the poll tax, ‘leads a Muslim away from Islam’, ‘mentions something impermissible’ about Islam, or marries or has sex with a Muslim woman. If this happens, then the non-Muslim is treated as a prisoner and may be lynched — provided they do not first ‘convert’ to Islam before the sentence is rendered.”

Last year, in Cameroon, for example, 30 fishermen were kidnapped and 10 others murdered for refusing to pay their “taxes” (jizya).

According to thereligionofpeace.com, citing Reliance of the Traveller, the rules of sharia law regarding art and music include:

“Musical instruments are condemned.

“One should know that singing or listening to singing is offensive (with the exception of songs that encourage piety).

“Every maker of pictures will go to the fire, where a being will be set upon him for each picture he made, to torment him in hell

“Pictures imitate the creative act of Allah (when they are of animate beings).

“It is unlawful to decorate walls with pictures (generally interpreted as pictures of animate beings).”

In 2020, Elżbieta Kruk, a Member of the European Parliament from the European Conservatives and Reformists Group, presented a written question to the European Commission. She said:

“By 2030, there will be 60 million Muslims living in Europe. We are witnessing the process of the Islamisation of Europe, including Belgium, France, Germany and Sweden. Muslims are living in closed communities, mainly in the suburbs of cities, which are de facto not subject to the law of the land. In these communities, Sharia law applies and families living there pay Islamic taxes in accordance with Sharia law.

“According to a report by France’s Directorate-General for Internal Security (DGSI), commissioned by former French Minister of the Interior Christophe Castaner, as many as 150 urban districts are controlled by Islamic fundamentalists. In France, the police have virtually no access to these districts, and they must be protected by the French Army if they wish to enter ‘no go’ zones.

“Mosques financed by Islamic countries are the backdrop for Muslims’ lives in Europe. In Muslim-controlled districts and micro-territories there is discrimination against girls in public schools, and children and young people are subjected to Islamic indoctrination. Koranic schools are financed mainly by the rich Gulf states.

“1. What steps is the Commission taking to better integrate Muslim communities?

“2. What steps is the Commission taking to combat discrimination against Muslim women and girls in Europe?

“3. What measures will the Commission propose to reduce the phenomenon of Islamic radicalisation inside Europe, which takes place under the guise of religious education?”

Effective measures the European Commission could implement include banning sharia courts or councils across Europe, strictly monitoring mosques and Islamic schools, banning any foreign funding to Islamist organizations, banning the foreign funding of mosques and schools, and deporting radical Muslims who call for jihad or sharia law.

As recent marches across Europe in support of the terrorist group Hamas have made clear, Europe is facing a serious, intermittently violent, jihad. The surge of migrants can also be understood not just as hope for a better economic opportunity, also as “emigration for the sake of Allah.”

India shows the West an alternative path: to protect the rights of everyone, especially women and children, and to ensure the human rights of liberty and freedom for everyone.

As Bat Ye’or, the author of eight books on the history of Islam and dhimmitude, six of which are available in English, said in an interview:

“Every European is aware of Europe’s transformation under the pressure of massive Muslim immigration. Some Muslims are perfectly integrated and oppose the Islamization of European school teaching, culture, law, society. No European or American well integrated in its Western and Judeo-Christian culture could possibly welcome its replacement by a Koranic shariah society, imposing its religious conception of history which affirms that jihad is just and resistance to jihad is aggression. Nor could he accept the discriminated condition of the women, the denial of the equality of human beings, and the restrictions on knowledge.”

As the increasing number of Islamists in the West demonstrates, the future of Western civilization is threatened by Islamization. The Islamic ideology of conquest demands that a land, once conquered for Islam, belongs in perpetuity to Muslims. Three choices are offered to non-Muslims: conversion to Islam, sword or dhimmitude, an inferior status in which non-Muslims are allowed to survive as long as they pay tribute.

All these options are against human dignity. Western nations must choose a fourth path: freedom. And this new choice would require more courage, resolve and strength as opposed to appeasement and surrender.


Uzay Bulut, a Turkish journalist, is a Distinguished Senior Fellow at Gatestone Institute.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com