Dziedzictwo przyjmę od zaraz
Katarzyna Markusz

Seweryn Aszkenazy, polsko-żydowski biznesmen, który większość swego życia spędził w Stanach Zjednoczonych, od kilku lat pojawia się w polskich mediach oskarżając polskich Żydów o brak uczciwości. Jednym z dziennikarzy, którzy badają finanse gmin żydowskich jest Nissan Tzur. Ze sprawozdań finansowych Friends of Jewish Renewal in Poland, organizacji kierowanej przez Aszkenazego, wynika, że w ciągu ostatnich kilku lat przekazała ona Tzurowi przynajmniej 9 000 dolarów.
W 2003 r. do Krajowego Rejestru Sądowego wpisano Fundację “Dziedzictwo i Odrodzenie”. Siedzibą fundacji jest Męćmierz w woj. lubelskim. Prezesem tej organizacji jest Zenon Stanisław Madzelan, a jego zastępcą Tomasz Pietrasiewicz. Pietrasiewicz to dyrektor Ośrodka Brama Grodzka – Teatr NN w Lublinie, odznaczony w 2008 r. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Jest znanym działaczem i animatorem kultury, zasłużonym dla dialogu polsko-żydowskiego. Zenon Madzelan zaś jest wójtem gminy Borzechów (woj. lubelskie), również angażującym się w sprawy związane z żydowską kulturą i dziedzictwem. Pietrasiewicz po informacje w sprawie fundacji odsyła do Madzelana. Podobnie jak Seweryn Aszkenazy. Madzelan informuje mnie, że założycielem i podstawowym darczyńcą fundacji jest Seweryn Aszkenazy, a sama fundacja nie prowadzi działalności gospodarczej. – Zarządzana jest społecznie przez Zenona Madzelana – Prezesa i Tomasza Pietrasiewicza – Zastępcę Prezesa – wyjaśnia.
Pierwsza uchwała, jaką podjęła Fundacja zaczyna się od słów: “Ja Seweryn Aszkenazy (…) jako ustanawiający Fundację pod nazwą ‘Dziedzictwo i Odrodzenie’ z siedzibą w Kazimierzu Dolnym 24-210 Męćmierz 21 nadaję statut Fundacji (…).” W części “cele i zasady działania” tego statutu uwzględniono m.in.: “zarządzanie i administrowanie nieruchomościami stanowiącymi własność Gmin Żydowskich oraz współudział (…) z Gminami Żydowskimi w zakresie restytucji mienia żydowskiego.” Dlaczego niewielka fundacja z Kazimierza Dolnego chce zarządzać nieruchomościami i brać udział w restytucji mienia żydowskiego? – Fundacja nie zajmowała się sprawami restytucji mienia żydowskiego – podkreśla Zenon Madzelan. – W 2004 roku podjęła próbę przejęcia od Gminy Wyznaniowej Żydowskiej w Warszawie gruntu wraz z budynkiem synagogi w Kazimierzu Dolnym, aby realizować jak najpełniej cele statutowe. Spotkała się jednak z nieuzasadnioną odmową współpracy w tym zakresie ze strony Gminy.
Aszkenazy został członkiem GWŻ [Gminy Wyznaniowej Żydowskiej] w 2000 roku. Miał się wówczas zwrócić do władz GWŻ z propozycją udzielenia pożyczki, która miałaby zostać wykorzystana na rozpoczęcie i prowadzenie procesu restytucji. Ta propozycja została odrzucona. Wówczas postanowił zaangażować się w działalność Beit Warszawa.
– Czy to prawda, że proponował Pan GWŻ pożyczkę na przeprowadzenie procesu restytucji? – próbuję się dowiedzieć od Aszkenazego.
– Nie, nie jest to prawda. Prawdą jest, że Zarząd GWŻ zwrócił się do mnie o pożyczkę, którą byłem gotowy im udzielić – twierdzi.
Rozmowy na temat restytucji prowadzone z Aszkenazym pamięta obecny wiceprezes Zarządu GWŻ, Andrzej Zozula. – Rozmawialiśmy o różnych rzeczach, m.in. o ustawie dotyczącej restytucji, o tym, że nie możemy zacząć tego procesu głównie z powodu braku pieniędzy.
Pojawiła się propozycja udzielenia bezprocentowej pożyczki w wysokości 200 tys. dolarów. Aszkenazy miał przedstawić projekt umowy w tej sprawie. – Według dostarczonego przez niego projektu miał udzielić GWŻ nieoprocentowanej pożyczki w wysokości 200 tys. dolarów na pół roku. Zwrot miał być zabezpieczony prawami do roszczeń do nieruchomości w różnych miejscowościach. W przypadku niemożności zwrotu pożyczki w tym terminie, miała być ona oprocentowana w wysokości 3 proc. miesięcznie. Nie zgodziliśmy się na to i na tym sprawa się zakończyła – mówi Zozula.
6 stycznia 1991 r. Los Angeles Times opublikował artykuł o hotelarzu, który ma problemy z zapłaceniem należnego miastu podatku wynoszącego 700 000 dolarów [link]. Biznesmen nazywał się Severyn Ashkenazy, a urzędnicy obawiali się, że może zbankrutować. Według gazety Ashkenazy był winien West Hollywood tak dużą sumę w związku z podatkiem wynikającym z “obłożenia” prowadzonych przez niego siedmiu hoteli w tym mieście. Urzędnicy rozważali, w przypadku braku uregulowania płatności, wniesienie pozwu przeciwko Ashkenazemu. Problemy Ashkenazy Enterprises Inc. zostały ujawnione kilka miesięcy wcześniej. Jak podał LA Times, kilka czeków wystawionych przez tę firmę unieważniono, inne nie zostały honorowane z powodu braku środków na koncie. Gazeta ujawniła wtedy, że to nie pierwsze problemy finansowe Ashkenazego. W 1986 ogłosił bankructwo, ale udało mu się sprzedać swoją firmę wierzycielom z Illinois. “Wydaje mi się, że on [Ashkenazy] nie zajmuje się swoimi sprawami zbyt dobrze,” mówił wówczas burmistrz West Hollywood John Heilman. “Pojawia się problemem kiedy musi zapłacić pieniądze.”
– Czy informacje podane w tym artykule są prawdziwe? Czy spłacił Pan 700 000 dolarów zaległych podatków? – zapytałam Seweryna Aszkenazego.
– Prawda, już dawno zostało to uregulowane – odpowiedział.
Czytaj dalej tu: Dziedzictwo przyjmę…
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com