O Żydach z Targówka oraz udziale Żydów w powstaniu warszawskim
Krzysztof Bielawski
Jerzy Zakrzewski ur. 1928
– Jedni ukrywali, inni nie. Później w obozie dla jeńców, Niemcy za denuncjację Żyda obiecywali chleb. Mimo głodu akcja nie dała rezultatów. Kiedyś jeden chłopak powiedział: „Jestem taki głodny, że chyba zadenuncjuję jakiegoś Żyda”. Powiedziałem mu wtedy: „Nie dojdziesz do feldfebla, bo stoi nasz strażnik i ukręci ci głowę”. Za denuncjację była kara śmierci. Jeden z chłopaków dał mu połowę swego chleba. Ten zjadł i się rozpłakał. Drugi chłopak dał mu swój chleb, a ten się rozpłakał.
– Skąd wziął się pogląd, że Żyd boi się karabinu? Jak to było?
– Była taka nienawiść do Niemców, że nawet dzieci walczyły. Był u nas taki Rysio. Miał 14 lat. Był głównie wykorzystywany jako goniec. Ale jak było trzeba, to też strzelał.
– Czy po Powstaniu trafił Pan do obozu przejściowego w Pruszkowie?
– 22 września 1944 r. oddałem broń. Byłem ranny i z tego powodu ciężko chory. Podniosłem się poprzedniego dnia. Chłopcy mi trochę pomogli. Do Ożarowa musiałem iść pieszo 20 km. Ledwo doszedłem. Następnego dnia załadowali nas do wagonów, zaplombowali i wysłali do stalagów. Było nas około sześciu tysięcy. W tym tysiąc kobiet. Pięćset małoletnich. To były ciężkie obozy z krematoriami. Ale krematoria już nie były czynne, bo Niemcy chcieli zacierać ślady. Kiedy po latach odwiedziłem ten były obóz i rozmawiałem z dyrektorką muzeum, powiedziała, że tam nie było krematorium. Powiedziałem, że jeszcze 10 lat wcześniej pokazywałem jej poprzednikowi fundamenty. Pamięć się zaciera.
– Jaki był los żydowskich żołnierzy po upadku Powstania Warszawskiego. Czy byli rozstrzeliwani na miejscu, po poddaniu się oddziału?
– Na mocy konwencji haskiej większość trafiła do obozów, pomimo, że była Żydami. U nas na czterystu więźniów było siedmiu Żydów. W innych obozach podobnie. Ten obóz był koło Norymbergi. W 1936 r. był tam obóz olimpijski, potem obóz dla jeńców wojennych, a później osiedle mieszkaniowe
– Czy ci Żydzi ukrywali się?
– Nie musieli, Niemcy nie wiedzieli, że są Żydami, a nie było ani jednej zdrady. Niemcy dali ogłoszenie, że za denuncjację Żyda dają trzy chleby, ale nikt nie doniósł. W powstaniu warszawskim jeden za drugiego szedł na śmierć. Jeden ginął, drugi brał jego karabin. Więzy z powstania były bardzo silne. Przyjaźnie zawierane przed 20 rokiem życia są bardzo trwałe.
– Czy podtrzymuje Pan te znajomości?
– Działam w różnych organizacjach powstańców warszawskich. Członkowie grupy kanadyjskiej dzwonią do mnie co tydzień, czy Muzeum Historii Żydów Polskich już jest otwarte, czy mogą już przyjechać. Są tam także Polacy pochodzenia żydowskiego.
Czytaj dalej tu: O Żydach z Targówka…
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com