Śpiew z gramofonu
Żydowski Instytut Historyczny

Kipnis, człowiek o wielkiej wrażliwości na muzykę, nie mógł przejść obojętnie wobec takiego widoku. Oto biedak zarabiający na życie, obwożąc na wózku gramofon odtwarzający zarejestrowany na płycie głos Joselego Rozenblatta, słynnego śpiewaka, określanego mianem „króla kantorów”. Fotograf utrwalił widok zaiste kuriozalny. Scena ma dwóch bohaterów. Bez wątpienia to nie ubogi mężczyzna, lecz dziecięcy wózek z przymocowanym u wezgłowia gramofonem jest głównym bohaterem przedstawienia. Wbrew podpisowi Kipnisa, biedak nie zbiera w tym momencie monet. Brodaty mężczyzna w jasnym płaszczu i czapce stoi wyprostowany przed obiektywemen face. Czyżby oddawał się rozkoszy słuchania głosu Rozenblatta? Czy może raczej to akt fotografowania sprawił, że przystanął na moment, nieomal na baczność? Warszawskie podwórko, którego fragment widzimy, jest opustoszałe. Żadne z sześciu widocznych okien nie jest otwarte. Nie wiemy zatem, czy ktoś oprócz Kipnisa i biedaka słucha głosu śpiewaka. A jest czego słuchać!
Czytaj wiecej tu Śpiew z gramofonu