Odkryłem zupełnie nowy rozdział

Odkryłem zupełnie nowy rozdział

Krzysztof Bielawski


Ilustracja

Chuck Fishman (foto: K. Bielawski)

Z Chuckiem Fishmanem – fotografem, autorem albumu Polish Jews. The final chapter rozmawia Krzysztof Bielawski

– W 1975 odwiedziłeś Polskę aby fotografować polskich Żydów. Dlaczego? Co było Twoją inspiracją?

– W tym czasie byłem studentem fotografii i wiedziałem, że zostanę profesjonalnym fotografem. Zamierzałem zrealizować projekt, esej fotograficzny. Jednym z dwóch pomysłów jakie miałem było pojechać na Brooklyn w Nowym Jorku, wtedy dla mnie egzotyczne miejsce, i przyjrzeć się od środka chasydom lubawiczowskim. Drugi pomysł to była Europa wschodnia. Rozmawiałem o tym z kolegą ze szkoły, a że robiłem wtedy zdjęcia do gazetki szkolnej, to zapytał, dlaczego nie zrobimy tego razem wraz z opisem, ponieważ on zajmował się pisaniem. Odrzuciliśmy projekt Brooklynu, ale wtedy pomyśleliśmy, że Europa Wschodnia jest zbyt duża. Co było jej centrum? Polska. Pojechaliśmy razem bez konkretów, wiedzieliśmy tylko, że mamy coś zrobić.

Jednak gdy tak myślę o tym, to zainspirowała mnie matka kolegi, który mieszkał w moim bloku, a jego rodzice byli ocalonymi Polakami. Cały czas byliśmy w swoich mieszkaniach, dlatego traktowałem ją jak moją drugą matkę. Myślę, że to było powodem, aby zobaczyć skąd pochodzi mój przyjaciel i co tam jest.

Przyjechałem pociągiem z Frankfurtu, z zachodnich Niemiec. Pierwszym miastem był Wrocław, a pierwszą rzeczą jaką zobaczyłem był duży, biały podniszczony budynek, z pobitymi szybami i przeszły mnie ciarki. Doszło do mnie wtedy, że to wszystko jest prawdziwe, takie ogromne, że w końcu jestem za żelazną kurtyną. Życie po tej stronie było zupełnie inne.

Wszędzie byli żołnierze, a ja przyjechałem z dwiema kamerami w torbie i mówiłem, że jestem tylko studentem. Jak zobaczyłem, że to wszystko jest prawdziwe, zacząłem zastanawiać się co teraz zrobić. Nauczyłem się paru wyrażeń. Umiem trochę w jidysz, po hebrajsku, odrobinę w różnych językach. Nauczyłem się pytań typu: „Gdzie jest bożnica żydowska?” Oczywiście odpowiedzią było: „Nie ma”. „Gdzie jest cmentarz żydowski?” – „Nie ma”. Spytasz 20 osób i dostaniesz 19 odpowiedzi „Nie ma”, ale może trafisz na jedną, która Ci coś wskaże. Może uda Ci się zobaczyć jakiś budynek, ślad po mezuzie i wiesz, że jesteś w okolicy, może znajdziesz beit midrasz, o ile on istnieje. I tak kawałek po kawałku…

Ilustracja

Zygmunt Nissenbaum odmawia błogosławieństwo podczas zakładania tałesu w trakcie modlitwy porannej w jedynym warszawskim domu modlitwy, przylegającym do nieczynnej synagogi Nożyków. Synagoga Nożyków – jedyna, która przetrwała drugą wojnę światową – jest nieużywana, ponieważ jest zbyt duża i zbyt zimna dla kilku osób, które przychodzą na modlitwę. Styczeń 1979 r. (foto: ©Chuck Fishman)

To był 1975 r., byłem w Polsce sześć i pół tygodnia. Wsiadłem w pociąg z Katowic do Wiednia w nadziei, że uda mi się odjechać z nagraniami. Spakowałem moje filmy na dno torby, dojechałem do Wiednia. Gdy wróciłem do domu, negatywy włożyłem do lodówki, żeby przechować i obrobić później film. Te filmy stały się materiałem do albumu Polish Jews. The final chapter, który – jak później się okazało – wcale nie był ostatnim rozdziałem. Miałem także wystawy tych zdjęć. Zostałem profesjonalnym fotografem pracującym dla dziennikarzy, więc wróciłem do Polski jako zawodowiec.

Gdy wróciłem w 1978 r., pierwszy raz zobaczyłem żydowskie dzieci uczące się hebrajskiego w Warszawie i sfotografowałem je. Zastanawiałem się skąd one się wzięły, bo nigdy wcześniej nie widziałem tu żydowskich dzieci. Oczywiście zrobiłem im zdjęcia w 1978, w 1979, w beit ha-midraszu, gdziekolwiek mogłem je znaleźć, ale robiłem to po cichu.

Czytaj dalej tu: Odkryłem zupełnie nowy rozdział


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com