
Jak żyją wrocławscy Żydzi? Kantor odpowiada Gleichgewichtowi
Leszek Leo Kantor, nauczyciel akademicki, publicysta, reżyser filmów dokumentalnych, od 1968 roku w Szwecji 26.06.2014 , aktualizacja: 26.06.2014 23:12
Szanowny Panie Gleichgewicht, Pana odpowiedź na wywiad, jakiego udzieliłem Dorocie Wodeckiej, jest charakterystyką moich cech osobowości. Podjął się jej pan, ponieważ zauważyłem, że w pana gospodarstwie nie dzieje się dobrze. Że nie godzi się brać kasę na cmentarzu od studentów i wrzeszczeć na odwiedzających, jak i odpychać od wspólnoty ludzi starszych.
Nie mam żadnych przywódczych zamiarów w kierowanej przez Pana Gminie. Wystarczy mi 6500 członków Międzynarodowego Forum Kultury w Szwecji, którym kieruję, do którego należy wiele żydowskich organizacji. To jest mój świat.
Mój świat to też żydowskie dzieci z Dolnego Śląska, które przyjeżdżały na kolonie letnie, często z jedną koszulką w walizce. Przez wiele lat aż do wyjazdu w 1968 roku byłem ich opiekunem.
Mój świat to żydowskie obozy studenckie, które prowadziłem. To ludzie dzisiaj rozsiani po całym świecie, tęskniący do siebie, spotykający się od czasu do czasu na Polish Jews Reunion 68 w Ashkelonie. Ten zjazd osobiście zaprogramowałem i powołałem w 1989 roku do życia z dwoma kolegami. Zabroniłem wtedy brania pieniędzy od osób, które przybyły nań z Polski.
Mój świat, Panie Gleichgewicht, to organizacja pierwszej konferencji w Szwecji o naukach wynikających z Holocaustu. Pierwszej tego rodzaju w Europie z udziałem premierów, prezydentów i laureatów Nobla z ponad 30 krajów.
Mój świat dzisiaj to mały cmentarzyk w Strzegomiu z 1820 roku, który po spotkaniu ze mną pan burmistrz, młodzież szkolna i nauczyciele pięknie w 2013 roku uporządkowali i postawili na miejsce ponad 80 macew. Mimo że interesuje się nim tylko jedna rodzina z USA.
Mój świat dolnośląski dzisiaj, Szanowny Panie, to odwiedziny w mieszkaniach starych, samotnych Żydów na Dolnym Śląsku, którzy nigdy nie mieli okazji dowiedzieć się, jak Pan wygląda.
I opowieść na dziesiątkach uniwersytetów, często bez honorariów, o świecie, który zniknął.
Mój świat to wreszcie ostatnie dwa filmy o Żydach na Dolnym Śląsku i ratowanie pamięci o tych, których nazwałem największą w Europie oazą uratowanych z Zagłady, jak na tamten czas szczęśliwą.
Nie musi Pan oglądać moich filmów. Zobaczy je paręset młodych Wrocławian na festiwalu Era Nowe Horyzonty w lipcu tego roku, jak również studenci dziesiątków uniwersytetów na świecie i widzowie prestiżowych festiwali filmowych w Europie i USA. Zobaczą Wrocław często po raz pierwszy i dowiedzą się o jego żydowskiej tradycji.
Na koniec proszę, by za pieniądze z wynajmu kamienic niemieckich Żydów wysłać na cmentarz kogoś, kto zetnie z pięknej bramy głównej drzewo, które od wielu lat rośnie na jej murach i prawdopodobnie niebawem zgruchocze ją swoimi korzeniami. I niech Pan, na Boga, nie sadzi kwiatków na cmentarzu, bo to jest wbrew religii żydowskiej.
Czytaj dalej TU