Wielka pokusa – tragiczne losy polskich Żydów po II wojnie światowej

Jacek Tomczuk
Newsweek: W moim rodzinnym Augustowie przed II wojną światową 20 procent mieszkańców stanowili Żydzi. Dziś nie ma śladu po synagogach i getcie, z którego wywieziono ponad dwa tysiące osób. Macewy z cmentarza posłużyły do budowy ulic i wciąż leżą pod asfaltem. Czemu nie chcemy pamiętać?
Barbara Engelking: – Jest różnica między upamiętnieniem a pamięcią. To, że w sferze publicznej nie ma informacji o tym, gdzie Żydzi żyli i ginęli, nie znaczy, że w augustowskich domach o nich się nie mówi. Ale w wielu polskich miasteczkach, ostatnio widziałam to w Siemiatyczach, są odnowione synagogi i tablice upamiętniające obecność Żydów. Nie zgadzam się, że temat żydowski jest nieobecny. Gdyby pan dzisiaj spytał w Warszawie, gdzie jest Umschlagplatz, na pewno więcej osób by wiedziało niż 20 lat temu.
Barbara Engelking: – A ile by nas zadowoliło? Nie wymagajmy zbyt wiele. Widzę inny problem: polonizujemy historię Żydów, trochę ją zawłaszczamy, na przykład zaczęto mówić o Warszawie jako mieście dwóch powstań. To rodzaj upupiania. Czy my na pewno dobrze wiemy, o co oni walczyli w kwietniu 1943 roku? Czy to w ogóle było powstanie? Taką nazwę przypisano tamtemu zrywowi później, sami Żydzi mówili o walce, oporze, o samoobronie. A z drugiej strony w szkołach nie uczy się o Jedwabnem.
Newsweek: Dlaczego?
Barbara Engelking: – Może dlatego, że ktoś musiałby zdecydować, jaka jest obowiązująca wykładnia tamtych wydarzeń – czy przy paleniu stodoły z żydowskimi mieszkańcami Jedwabnego byli Niemcy, czy nie? Czy zrobili to Polacy? Pod przymusem czy z własnej inicjatywy? A jak nie ruszamy tematu, to jest spokój.
Czytaj dalej tu: Wielka pokusa…
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com
