Grynberg: “Moim krajem jest Polska. Ale być Żydem w Polsce to coś trudniejszego”
Michał Gostkiewicz

Mikołaj Grynberg (fot. Paweł Żak)
– Chciałby pan być Żydem w tym kraju? – pyta w rozmowie z portalem Gazeta.pl fotograf i pisarz Mikołaj Grynberg. I deklaruje, że jego krajem jest Polska, w której mieszka. Ale w książce “Oskarżam Auschwitz” rozmawia z dziećmi ocalonych z Holocaustu. Dla wielu z nich Polska kojarzy się z piekłem, które przeszli i do którego nie chcą wracać. Grynberg wraca. Nam tłumaczy, dlaczego.
Michał Gostkiewicz, Gazeta.pl: – Rozmawiamy w dniach otwarcia Muzeum Historii Żydów Polskich Polin…
Mikołaj Grynberg*: – To jest szansa dla wszystkich. Dla nas, Żydów – żeby zobaczyć, że tu w przeszłości było życie. Tam jest wiele życia. Ale i dla nas, Polaków, że my tu wszyscy żyliśmy razem.
Ludzie, którzy przeżyli Holocaust, opisywani przez swoje dzieci – pana rozmówców z książki “Oskarżam Auschwitz”, wolą nie pamiętać? Jak matka dwóch bliźniaków, z którymi pan rozmawiał, która ukrywała, kim są.
– To nie jest tak, że oni wolą nie pamiętać. Oni chronią swoje dzieci po to, żeby one nie wiedziały, że są Żydami. Żeby im się nie mógł ten los żydowski przytrafić. Wiadomo, że nikt nie chce pamiętać tych złych rzeczy. Rodzice moich bohaterów nie są w stanie o nich zapomnieć, ale chronią swoje dzieci, nie mówiąc im nic. A czasami nie mówią, bo nie są w stanie do tego wracać słowami. Bo jak wrócą, to koniec, to już nie dadzą rady żyć.
Tylko że dziecko wychwytuje strzępy historii, szuka, pyta i nie dostaje odpowiedzi. Tak jakby zabierali im tożsamość. To “Drugie Pokolenie” nie wie, kim jest. “Matka i ojciec nic mi nie mówią, nie mam tożsamości”.
– To wszystko prawda. Ale mówimy o tym, że ich rodzice starają się zachowywać najlepiej, jak mogą w takiej sytuacji. To jest wszystko, na co ich stać. Są tak straumatyzowani, że więcej nie mogą. Przyjął pan perspektywę tego dziecka, które ma żal, i mówi: “Ale ja się nagle dowiaduję, i nie wiem, kim jestem”. Tak, to jest jedna z wersji tych historii. Ale jeśli próbujemy zrozumieć ocalonych, to ten obraz jest taki, że oni robią wszystko, co są w stanie zrobić – i czasem to nie wystarcza, by być dobrym rodzicem.
Historia właściwie każdego Polaka jest naznaczona II wojną światową do III pokolenia – bo ta wojna wciąż ma wpływ na nasze losy. Historia wielu polskich rodzin zaczyna się w 1939 albo w 1945 r. Bo o tym, co było wcześniej, nic nie wiadomo – dokumenty spłonęły, domy zburzono, ludzie zginęli. Polaków jednak zostało więcej. W przypadku Żydów jest to jeszcze wyraźniejsze – pana bohater siada po wojnie z rodziną do stołu. Rodzina liczy cztery osoby. Bo nikogo innego nie ma. To pokazuje samotność ocalonych i ich rodzin, które próbowali stworzyć.
– My mieszkamy na terenach, które były pod okupacją niemiecką, i wszyscy wiemy, co tu się stało. Podkreślam, że nie chcę tu wracać do licytowania się, kto więcej wycierpiał. Ale żydowskie rodziny przeszły przez coś innego. Z tych rodzin zostały strzępki. Zostały pojedyncze osoby, z gigantycznych rodzin została np. jedna osoba. Która się potem związała z jedyną osobą z jakiejś innej rodziny, i zrobili dziecko. Będąc potwornie samotnymi ludźmi, w żałobie do końca życia. Dziś się mówi o syndromie PTSD – to co powiedzieć o nich…
Tylko to dziecko pyta matkę o przeszłość jak Lilli i słyszy “Zostaw. Idiotka!” I jeszcze raz “zostaw. Idiotka!” i “zostaw. Idiotka!”. Kogo pan rozumie bardziej? To dziecko czy tę matkę? Pan, jako dziecko ocalonych.
– Rozumiem ich obydwoje. Tak długo jestem w tym zanurzony, że rozumiem ich obydwoje i myślę, że dlatego zdecydowałem się o tym pisać. Gdybym był rzecznikiem jednej ze stron, tylko dolewałbym oliwy do ognia. Między tymi pokoleniami, to prawda, jest konflikt. Dlatego, że ludzie, którzy przeżyli wojnę, wychowują dzieci, a te dzieci mają ambicje, chcą coś więcej. I w niektórych rodzinach rodzice ich troszkę hamują. Mówią: “przestań! Masz co jeść? Dom, dach nad głową? Po co się wystawiasz na inne, niebezpieczne sprawy?”. A młodzi wychowali się w świecie, w którym już nie ma tej wojny – fizycznie, bo w domu nadal ją mają, jest zawsze punktem odniesienia.
Czytaj dalej tu: Grynberg: “Moim krajem…
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com