Dlaczego Edelman nie lubił Izraela

Foto: ROL


Dlaczego Edelman nie lubił Izraela

Piotr Zychowicz


Uważał, że Żydzi nie powinni wyjeżdżać z Polski. Wielu syjonistów mu tego nie wybaczyło – mówi Mosze Arens, były minister obrony i były minister spraw zagranicznych

Rz: Jest pan specjalnym wyslannikiem Izraela na dzisiejszy pogrzeb Marka Edelmana. Dlaczego panstwo zydowskie przypomnialo sobie o Edelmanie dopiero po jego smierci?

Mosze Arens: Bez przesady, w Izraelu zyli i nadal zyja ludzie, którzy wraz z nim walczyli podczas powstania w getcie warszawskim w 1943 roku. Weterani ci utrzymywali z nim kontakt do konca i uwazali go za towarzysza broni. Woleliby pewnie, zeby po wojnie – tak jak oni – przyjechal do Izraela, ale szanowali jego decyzje o pozostaniu w Polsce.

Mówi pan o znajomych Marka Edelmana. Ale co z wladzami? Co z instytutem Yad Vashem? Dlaczego nie zapraszano go do Izraela, dlaczego nie urzadzano spotkan Edelmana z mlodzieza?

Nie moge wypowiadac sie w imieniu innych rzadów, ale obecny gabinet premiera Beniamina Netanjahu – który reprezentuje dzis w Warszawie – uwaza Marka Edelmana za wielkiego bohatera narodu zydowskiego. Nastawienie do tej postaci w Izraelu sie zmienia. Jestem przekonany, ze Marek Edelman znajdzie swoje miejsce w panteonie naszych bohaterów. Czyli tam, gdzie jest jego miejsce.

A jakie bylo nastawienie wobec Marka Edelmana dotychczas?

Niestety, musze przyznac, ze Marek Edelman nie byl w Izraelu specjalnie popularny. Byl to skutek jego, czesto bardzo ostrej, krytyki dzialan panstwa zydowskiego na Bliskim Wschodzie. Znam te sprawe bardzo dobrze. Kilka lat temu próbowalem bowiem namówic czolowe izraelskie uniwersytety do przyznania mu honorowego doktoratu. Wskazywalem, ze Edelman dostal wiele odznaczen od Polski, a nawet od Francji, ale nadal nie docenil go jego wlasny naród, który przeciez tyle mu zawdziecza. Moje dzialania, niestety, zakonczyly sie fiaskiem. Na moje argumenty odpowiadano: „Nie bedziemy honorowac osoby, która oczernia nasza ojczyzne”.

Dlaczego Edelman nie lubil Izraela?

On byl lewicowcem z krwi i kosci, i jako taki zawsze byl po stronie slabszych. Sam byl kiedys slabym, który prowadzil podziemna walke z silniejszymi. I to o wiele silniejszymi. Powstanie w getcie warszawskim bylo przeciez z góry skazane na porazke. Wlasnie dlatego Edelman instynktownie sprzyjal Palestynczykom. Ale mysle, ze istota sporu pomiedzy Edelmanem a Izraelczykami lezala gdzie indziej. Edelman byl ostatnim bundysta. Na zawsze pozostal wierny ideologii Bundu, najwiekszej w przedwojennej Polsce zydowskiej partii. I dlatego nie mógl zaakceptowac Izraela.

[wyimek]Dla Edelmana jako bundysty domem byla Polska, a nie jakis odlegly Izrael, w którym nie czul sie dobrze[/wyimek]

Dlaczego? Na czym polegala ta ideologia?

Bund uwazal, ze Zydzi powinni pozostac w Polsce. Ze to tutaj, a nie na Bliskim Wschodzie, jest ich miejsce i prawdziwa ojczyzna. Sprzeciwial sie emigracji do Palestyny i w zaciety sposób zwalczal ruch syjonistyczny. Wlasnie takimi kategoriami myslal Edelman. Dla niego domem byla Polska, a nie jakis odlegly Izrael, w którym nie czul sie dobrze. „Zydowskie panstwo?” – pytal. „Jak to moze byc zydowskie panstwo, skoro tu sie nie mówi w jidysz?”.

A w jakim jezyku pan rozmawial z Markiem Edelmanem?

Wlasnie w jidysz. Nigdy nie zapomne spotkania z nim w mieszkaniu jego przyjaciól w Warszawie kilka lat temu. Pilismy koniak, który mu przywiozlem z Izraela, i dlugo dyskutowalismy. To byla dyskusja pomiedzy bundysta i syjonista. Byc moze ostatnia taka rozmowa, jaka odbyla sie w tym miescie. A przeciez na poczatku XX wieku takich rozmów w jidysz w Warszawie toczyly sie tysiace. Choc ostatecznie zwyciezyl syjonizm, przed wojna oba te ruchy byly równoprawnymi rywalami.

Dla Edelmana ten spór sprzed 70 lat nadal byl zywy?

Tak. Podam panu przyklad: rozmawialem z nim na temat bliskiego mi Zydowskiego Zwiazku Wojskowego. Zapomnianej prawicowej organizacji, która wziela udzial w powstaniu w getcie w Warszawie. Po wojnie calkowicie zmarginalizowano jej wklad w walke, mówiono tylko o lewicowej Zydowskiej Organizacji Bojowej, do której nalezal Edelman. Okazalo sie, ze on do konca uwazal prawicowych Zydów z ZZW za „faszystów i bandytów”!

Pytalem go: „Dlaczego sie nie zjednoczyliscie, dlaczego nie walczyliscie razem?”. Odpowiedzial, ze nic by z tego nie wyszlo z powodów ideologicznych. Jezeli nawet wówczas, podczas walki z Niemcami, nie byli w stanie sie porozumiec, to prosze sie nie dziwic, ze wielu z nich nie porozumialo sie równiez po wojnie.

Po wojnie wielu bundystów przyznalo jednak racje syjonistom. Holokaust mial udowodnic, ze Zydzi, aby byc bezpieczni, musza utworzyc wlasne panstwo.

Marek Edelman nie podzielal tego pogladu. Uwazal, ze zydowskie zycie w Europie, w Polsce mozna odtworzyc. Ze w Polsce jest miejsce dla Zydów.

Bund, jego zdaniem, nie zostal pokonany ideologicznie. Po prostu wiekszosc jego czlonków i zwolenników zostala wymordowana przez Niemców. On przetrwal. I uznal, ze chociaz nie ma juz Bundu, on musi tu pozostac i byc wierny idealom swojego ruchu. Przeciez gdyby nie Holokaust, w Polsce zylaby olbrzymia spolecznosc zydowska, Bund mialby sie swietnie, a spór z syjonizmem toczylby sie do dzis.

I wlasnie ta wiernosc przegranej sprawie Bundu powodowala, ze Marek Edelman byl dla wielu Izraelczyków niewygodny?

W duzej mierze tak. Pamietam dyskusje z osobami, które zablokowaly przyznanie mu honorowego doktoratu. Nie akceptowaly, ze Zyd moze byc nastawiony tak krytycznie wobec zydowskiego panstwa. Nie jest tajemnica, ze ludzie, którzy kieruja obecnie w Izraelu badaniami nad Holokaustem i powstaniem w getcie warszawskim, maja przekonania syjonistyczne. Nie byli w stanie go zrozumiec. Ale to, jak juz powiedzialem, teraz sie zmieni.

Mosze Arens, ur. w 1925 roku w Kownie, juz jako mlody czlowiek zwiazal sie z prawicowym ruchem syjonistycznym. W 1939 roku wyjechal do USA, po wojnie znalazl sie w Izraelu. Byl jednym z przywódców Likudu, ideologiem tej partii. Trzykrotnie byl ministrem obrony, raz – szefem dyplomacji. Napisal ksiazke o walkach ZZW w Warszawie.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com