„Nie chciał opuścić dzieci nawet na minutę”. 80 lat temu Janusz Korczak poszedł na Umschlagplatz


„Nie chciał opuścić dzieci nawet na minutę”. 80 lat temu Janusz Korczak poszedł na Umschlagplatz

Przemysław Batorski


80 lat temu, 5 sierpnia 1942 roku, Janusz Korczak poszedł wraz z dziećmi z Domu Sierot przy Siennej 16 na Umschlagplatz. Razem z nim szła Stefania Wilczyńska – wieloletnia współpracowniczka. Mijały dwa tygodnie od rozpoczęcia przez Niemców wielkiej deportacji z getta warszawskiego.

.

celnikier_korczak_fragment_zw_1.jpgIzaak Celnikier, „Umschlagplatz (Korczak)”, inny tytuł: „Śmierć Janusza Korczaka” (detal)

Nie wiemy, kiedy i gdzie dokładnie Korczak – pedagog, pisarz, społecznik, który pomógł w swoim życiu niezliczonym sierotom, potrzebującym dzieciom i dorosłym, oraz stał się inspiracją dla milionów innych ludzi – został zamordowany. Może na Umschlagplatz. Może zmarł z braku powietrza i wody w przepełnionym pociągu jadącym do Treblinki. Możliwe, że było to 6 sierpnia 1942 roku w obozie zagłady Treblinka, gdyż transporty wyjeżdżały z Warszawy zazwyczaj wieczorem i przyjeżdżały tam o poranku następnego dnia. Kilka lat temu sąd przyjął za datę śmierci Korczaka 7 sierpnia.

„Zaproponowałem Korczakowi, aby udał się ze mną do Gminy w celu skłonienia jej do podjęcia interwencji. Odmówił, nie chciał opuścić dzieci nawet na minutę”

– powiedział Nachum Remba, który wyprowadzał z Umschlagplatzu żydowskich intelektualistów. Korczak nie przyjął oferty przyjaciół, by wyjść z getta, nawet z samego Umschlagplatzu, miejsca cierpień i śmierci tysięcy Żydów. Pogłoski o tym, że sami Niemcy oferowali Korczakowi oszczędzenie życia, są zapewne mitem.

celnikier_korczak_zw_1.jpg [496.13 KB]

„Dziś widziałem Janusza Korczaka,
Jak szedł z dziećmi w ostatnim pochodzie,
A dzieci były czyściutko ubrane,
Jak na spacer niedzielny w ogrodzie.

(…)

Janusz Korczak szedł prosto na przedzie
Z gołą głową – z oczami bez lęku,
Za kieszeń trzymało go dziecko,
Dwoje małych sam trzymał na ręku.”

– pisał Władysław Szlengel.

Istnieją dziesiątki sprzecznych relacji ludzi, którzy widzieli ostatnią drogę Korczaka, Wilczyńskiej i ich podopiecznych na Umschlagplatz. Wszystkie zgadzają się, że był niezwykle upalny dzień. Niektórzy twierdzili, że dzieci z dumą niosły sztandary Domu Sierot. Ale inni zapamiętali to zupełnie inaczej.

Marek Rudnicki wspominał:

„Była straszliwa, zmęczona cisza. Korczak wlókł nogę za nogą, jakiś skurczony, mamlał coś od czasu do czasu do siebie. Gdy sobie tę scenę przypominam – rzadko mnie ona opuszcza – wydawało mi się, że słyszałem, że mamlał słowo «dlaczego» – byłem dość blisko, by usłyszeć. Ale to na pewno tylko wybryk mojej wyobraźni, w retrospekcji. (…) Tych paru dorosłych z Domu Sierot, w tym Stefa szła obok, jak ja lub za nim, dzieci początkowo czwórkami, potem jak popadło, w pomieszanych szeregach, gęsiego. Któreś z dzieci trzymało Korczaka za połę, może za rękę, szły jak w transie”.

Po wojnie Chaim Sztajer, jeden z ocalałych członków Sonderkommando w Treblince, uczestnik buntu z 2 sierpnia 1943 roku, twierdził, że brał udział w wyciąganiu ciała Korczaka i „200 do 300 dzieci” z komory gazowej. Podawał jednak, że miało to miejsce we wrześniu 1942 roku, a śmierć Korczaka i dzieci mogła nastąpić tylko na początku sierpnia.


Izaak Celnikier (1923-2011) był wychowankiem Domu Sierot Korczaka w latach 1934-1938, więźniem getta białostockiego, Auschwitz, Mauthausen, Sachsenhausen i Flossenbürga. Tak wyobrażał sobie wejście Korczaka na Umschlagplatz. Akwaforta z lat 80. należy do zbiorów ŻIH.

Celnikier „stworzył studium jedenastu twarzy wyłaniających się z ciemności, w środkowej części grafiki twarz Janusza Korczaka. Kobieta ukazana w pozycji horyzontalnej w lewej górnej części przedstawienia najwyraźniej nie żyje. Ciemniejszymi plamami zostały zaznaczone postacie oprawców”. 

korczak_post_ze_szlenglem_2019.jpg [922.37 KB]


Źródło informacji: Agnieszka Witkowska-Krych (ŻIH, UW), „Mniej strachu. Ostatnie chwile z Januszem Korczakiem”, Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2019.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com