Archives

W piątą rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim.

חשיפת אנדרטת מרד גטו ורשה ב1948 תועדה בסרטו של נתן גרוס “יום השנה החמישי למרד גטו ורשה”. הסרט המקורי שאורכו 30 דקות נמצא בארכיון הסרטים הלאומי בפולין. בישראל נשתמרו רק 10 הדקות האחרונות מסרט זה, אותן אני מעלה כאן, לקראת פתיחת המוזיאון היהודי בוורשה, הבנוי על החורבות הנראות בסרט זה, לצד האנדרטה. (הפתיחה ב28.10.2014)

העותק שנשאר בארכיון בית לוחמי הגיטאות, היה במצב בעייתי, שרוט מאוד, רועד ומלוכלך, ונדרשה עבודת שימור יקרה כדי שאפשר יהיה להציג סרט נקי ומתוקן כפי שתוכלו לראות בגירסה שהעליתי כאן, בהשקעה לא מבוטלת, שאינה מקובלת בשימור סרטים בישראל.
האנדרטה לזכר גיבורי מרד גטו ורשה נוצרה ע”י הפסל נתן רפפורט והעתק נמצא ביד ושם בגודל הפסל המקורי. חנוכת האנדרטה נערכה במעמד של 13,000 משתתפים, בעיקר צעירים יהודים ניצולי שואה. האנדרטה נוצרה ונחנכה בחלון הזדמנויות כמעט בלתי אפשרי, כאשר השפעת השלטון הסטליניסטי היתה בפתח, אך לא מנעה את הקמת מצבת הזיכרון היהודי. חודשים אחדים אחר כך הקומוניסטים ניכסו את המצבה לטובת ההתקוממות הפולנית בכלל, וגם הסרט המעיד על המשמעות

Dokladnie w tym dniu, piec lat temu zaczelo plonac getto warszawskie, z naszymi bohaterami i meczennikami.


 

[ Polskie tlumaczenie komentarzy filmu. ]

W piątą rocznicę wybuchu powstania w getcie warszawskim. Pomnik wzniesiono ze składek organizacji żydowskich.

Dokładanie w tym dniu, piec lat temu zaczęło płonąć getto warszawskie, z naszymi bohaterami i męczennikami.

Pomimo wszystko znaleziono odwagę i heroizm, aby przeciwstawić się Niemcom, z ich nowoczesna bronią. Z granatami ręcznymi własnej produkcji wyszli przeciw artylerii niemieckiej. Getto płonęło dnie i tygodnie. Niemcy burzyli dom po domu, ale bohaterzy nie poddali się.

Z wszystkich stron Polski i ze wszystkich społeczności żydowskich na świecie przybyły tu delegacje, aby wyrazić uczucia dumy i uhonorować ich pamięć. Pochód do Getta Warszawskiego jest dowodem, ze cel, dla którego zginęli bohaterzy, nadal istnieje. Polska Demokratyczna istnieje i Naród Żydowski istnieje.

Pochód przeszedł obok pomnika Nieznanego Żołnierza. Tutaj spoczywają prochy Żołnierza, który walczył za wolność i niepodległość Polski, Składają tu wieńce Centralny Komitet Zdów Polskich i przedstawiciele Światowego Kongresu Żydowskiego.

Pochód przechodzi przez ulice Bielańska, defilują żydowscy górnicy podchodzą do miejsca, gdzie piec lat temu wydarzyła się jedna z najstraszniejszych tragedii w dziejach narodu żydowskiego. Oto ulica Stawki. To była ulica pełna Zdów. Tutaj plac, znany w martyrologii żydowskiej –Umschlagplatz.

Stad wysyłano codziennie tysiące Zdów do krematoriów w Majdanku i Treblince. Każdy kamień tutaj jest świadkiem najstraszniejszego ludzkiego cierpienia. Tu był początek ostatniej drogi warszawskich Zdów.

Na placu odbyła się ceremonia zdjęcia zasłony z tablicy pamiątkowej przez zastępcę przewodniczącego Centralnego Komitetu Zdów Polskich, Fiszgrunda.

Oto ulica Nalewki, Pochód idzie dalej, choć ta nazwa wzrusza serce każdego Żyda. Kiedyś była to ulica pełna zgiełku w żydowskiej Warszawie, a teraz sa tu dwa rzędy ruin. Dzis jest to ulica Bohaterów Getta.

Długie rzędy ruin świadczą o nadludzkiej walce ostatnich mieszkańców Getta. Wprawdzie oni zginęli, ale ich walka nie poszła na marne.

Młodzież kroczy zdecydowanie. To są następcy bohaterów Getta. Pochód pokazuje ze naród żydowski zżyje. Młodzież maszeruje w przyszłość.

Pochód doszedł do Pomnika. Plac jest bardzo zatłoczony. U stop pomnika stoją rabini, otuleni talesami. Znajduje się tam Aron ha-Kodesz za kurtyna, a na niej naszyte talesy znalezione w Oświęcimiu.

Rabi dr Kahana wygłasza mowę żałobna: “Bohaterowie Getta, którzy zginęli…”

Koło pomnika widzimy dostojników z Sejmu Polskiego: Szwalbe i Barcikowski, Modzelewski, Skrzeszewski, Rusinek, Dąb-Kocioł, generałowie: X,X a także burmistrz Warszawy Stanisław Tołwiński .

Ceremonie otworzyło przemówienie przedstawiciela Komitetu Centralnego Zdów Polskich, posła profesora Sacka. Prezes Komitetu Centralnego Zdów Polskich dr Adolf Berman czyta Kartę Ustanowienia Pomnika.

Generalny Sekretarz Komitetu Zdów Polskich Julian Lazebnik czyta Kartę po żydowsku: – “W piata rocznice powstania Getta Warszawskiego …”

W imieniu narodu polskiego przemawia minister oświaty Skrzeszewski. Wyraża uznanie dla idei zbudowania pomnika bohaterom Getta Warszawskiego.

Minister Oświaty zdejmuje zasłonę z Pomnika.

Zasłona zdjęta z pomnika żydowskiego bohaterstwa. Tutaj, w samym sercu tego,

co niegdyś było żydowska Warszawa, na rogu ulicy Gęsiej i Zamenhofa znajduje się wzbudzające podziw świadectwo oporu żydowskiego.

Piec lat temu miała tu miejsce tragiczna walka ostatnich bojowników getta przeciw hitleryzmowi. W imieniu Wojska Polskiego generał XX nadaje medal odwagi Krzyża Grunwaldu II-go stopnia dowódcy getta warszawskiego Mordechajowi Anielewiczowi. Grupie bojowników getta i partyzantom nadane są odznaczenia i Krzyż Grunwaldu III-go stopnia.

Wice przewodniczący Komitetu Centralnego Zdów prof. Sack przekazuje Kartę Ustanowienia Pomnika burmistrzowi miasta Tołwińskiemu.

Burmistrz dziękuje za ten wielki honor. Brytyjski parlamentarzysta Sidney Silverman przemawia po angielsku.

Dr Abraham Levinson z Izraela: “jest to pomnik pamięci żydowskiej i uniwersalnej…” Mikunis, sekretarz partii komunistycznej w Izraelu: “powstanie w Getcie nie było tylko oporem żydowskim….”

Proszę, przyjrzyjcie się postaciom wyrzeźbionym na pomniku, twarze bohaterów, starych i młodych, wszyscy zginęli z imieniem naszego narodu na ustach. Naród powinien zapamiętać zarówno powstanie, jak i jego bohaterów. Aby nigdy nie zostali zapomnieni!


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Dybuk – Teatr Żydowski

Dybuk

  • Data premiery: 17 kwietnia 2015 r.
  • Kolejne terminy: 18.04., 19.04., 07.05., 08.05., 09.05., 10.05.
  • Miejsce premiery: Teatr Żydowski im. Estery Rachel i Idy Kamińskich – Centrum Kultury Jidysz, Warszawa, Plac Grzybowski 12/16
  • Reżyseria: Maja Kleczewska
  • Scenariusz sceniczny: Maja Kleczewska, Łukasz Chotkowski
  • Dramaturgia: Łukasz Chotkowski
  • Muzyka: Stefan Węgłowski
  • Scenografia, video, światło: Wojciech Puś
  • Kostiumy: Konrad Parol
  • Asystent reżysera: Jędrzej Piaskowski
  • Obsada: Marcin Błaszak, Piotr Chomik, Genady Iskhakov, Magdalena Koleśnik (gościnnie), Joanna Przybyłowska, Henryk Rajfer, Rafał Rutowicz, Izabella Rzeszowska, Wanda Siemaszko, Piotr Sierecki, Piotr Stramowski (gościnnie), Barbara Szeliga, Dawid Szurmiej, Gołda Tencer, Ewa Tucholska, Jerzy Walczak, Marek Węglarski.

W 1939 roku Warszawa była największym skupiskiem Żydów w Europie oraz ich drugim, po Nowym Jorku, skupiskiem na świecie. Getto warszawskie, w którym w 1941 roku uwięziono 450 tysięcy Żydów, zajmowało około 307 hektarów i pomimo niemal całkowitego unicestwienia trwale i dosłownie wtopiło się w tkankę miejską Warszawy. Musimy zawsze o nim pamiętać i ciągle o nim mówić. Musimy mówić o jego codzienności, kulturze, indywidualnych osobach, które tam mieszkały i umierały. To obowiązek nas, żyjących w miejscu, w którym dokonano masowej zagłady ludzkości.

Spektakl „Dybuk” oparty jest na należącym do klasyki dramatu żydowskiego tekście Szymona An-skiego, będącym jidyszowym „Romeo i Julią”, ludową legendą opowiadającą o duszy zmarłego ucznia jesziwy, wcielającej się w ciało ukochanej. Maja Kleczewska i Łukasz Chotkowski nadają tej historii szersze znaczenie, czyniąc z niej opowieść o złamanym przymierzu pomiędzy narodami i powracającej pamięci. W tym kontekście szczególnie istotna staje się historia i przestrzeń Teatru Żydowskiego, wybudowanego w centrum przedwojennej dzielnicy żydowskiej i na terenie dawnego Getta warszawskiego. Dramat An-skiego zostaje poszerzony o historie mieszkańców getta, a także ofiar i ocalałych z Holokaustu. Twórcy niemal dosłownie przywracają ich do życia, czynią widzialnymi, konfrontują współczesność z tymi, którzy odeszli, a trwale „przylgnęli” do nas – żyjących. Istotą spektaklu jest powołanie na scenie Życia, które z racji swojego pochodzenia zostało przerwane. W dobie wciąż powracającego zagrożenia ideologiami totalitarnymi i wojnami, musimy przypominać o zamordowanych, o ich Życiu, by historia kolejny raz nie zatoczyła koła.

UWAGA! Spektakl wyłącznie dla widzów dorosłych.


Mistrzowie sceny żydowskiej. Getto dybukiem Warszawy

Data wydarzenia: niedziela, 19 Kwiecień, 2015 – 13:00

„Getto dybukiem Warszawy” to specjalne spotkanie w ramach cyklu „Mistrzowie Sceny Żydowskiej”, poświęcone temu, jaki wpływ na istniejącą i pulsującą życiem stolicę ma jej historia.

Dybuk to dusza zmarłego, która przywiera do żyjącej osoby. Tuła się ona po świecie, nie przynależąc już do niego – a jednak potrzebuje porady, ukojenia, rozwiązania dręczącej go kwestii – i objawia się w ciele innego, opanowuje je.

Czy getto, którego 72. rocznicę powstania obchodzimy w tym roku, nie jest dybukiem Warszawy? Na jego terenach – i z jego ruin – zbudowane zostało nowe osiedle mieszkalne, stare ulice zostały zastąpione nowymi lub po prostu przestało istnieć. Czy jednak nieobecność dziesiątek domów i setek tysięcy osób oznacza ich nieistnienie?

  • Wystąpią: Monika Soszka, Ernestyna Winnicka, Roksana Vikaluk.
  • Przygotowanie: Olga Byrska, Dawid Szurmiej.
  • WSTĘP: 5 ZŁ
  • Rezerwacja miejsc: (22) 850 64 50 lub 51.

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Chcę przewietrzyć teatr, ale bez przeciągu

Chcę przewietrzyć teatr, ale bez przeciągu

Redakcja – Poludnie


Chcę przewietrzyć teatr, ale bez przeciągu
Z Gołdą Tencer rozmawia Rafał Dajbor

– Od niedawna jest Pani dyrektorem naczelnym i artystycznym Teatru Żydowskiego w Warszawie, z którym związana jest Pani od niemal półwiecza. Jak się Pani czuje w tej nowej roli?

– To dla mnie faktycznie nowa rola i chyba jeszcze tak do końca nie wiem, jak się w niej czuję. Od kiedy pamiętam swoje dorosłe życie jestem cząstką tego teatru, a ten teatr jest najważniejszą chyba cząstką mnie. Znam język jidysz, znam kulturę i literaturę żydowską, jestem wychowana na pograniczu dwóch kultur – żydowskiej i polskiej. Odbyłam niedawno spotkanie z zespołem aktorskim teatru i poczułam ogromne poparcie ze strony zespołu. Było mi to bardzo potrzebne. To był moment, który upewnił mnie, że jako dyrektor Teatru Żydowskiego jestem właściwym człowiekiem na właściwym miejscu.

– Jakie cele stawia sobie Pani jako nowy dyrektor?

– Mam oczywiście swoją wizję teatru. Pragnę kontynuować tradycje moich wielkich poprzedników, czyli Idy Kamińskiej i Szymona Szurmieja. Obok tego chcę jednak zaznaczyć swoją własną indywidualność. Pierwszą sztuką, która doczeka się premiery za mojej dyrekcji, będzie „Dybuk” Szymona An-skiego w opracowaniu Łukasza Chotkowskiego i reżyserii Mai Kleczewskiej. Rozmawiając z Mają Kleczewską powiedziałam do niej wprost: „Maju, chcę przewietrzyć ten teatr, ale bez robienia przeciągu”. Myślę, że to zdanie w znacznym stopniu oddaje to, w jaki sposób myślę o swojej dyrekcji.

– Maja Kleczewska w Teatrze Żydowskim… To może być wydarzenie sezonu.

– Sama jestem zafascynowana tym, jak Łukasz Chotkowski i Maja Kleczewska widzą „Dybuka”, ich wizją tej granej wielokrotnie w naszym teatrze klasycznej sztuki An-skiego, w której sama przecież grałam Leę, a potem – w Teatrze Telewizji – Surę Bas Tojwim. Cieszę się, że przedstawienie to grane będzie w trzech językach, z których dwa – jidysz i polski – są w naszym teatrze obecne od lat, ale trzeci, a będzie nim język hebrajski, zagości w Teatrze Żydowskim właściwie po raz pierwszy. Prawdopodobnie, ale tu muszę odpukać, bo jestem przesądna, jesienią zawieziemy naszego „Dybuka” na festiwal teatralny do Izraela.

– „Dybuk” ma otworzyć obchody 65-lecia polskiego Teatru Żydowskiego. Jak – poza tą premierą – teatr zamierza uczcić swoją rocznicę?

– Od razu mogę powiedzieć, że honorowy patronat nad obchodami objęły pani Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego, profesor Małgorzata Omilanowska oraz pani Prezydent m.st. Warszawy, Hanna Gronkiewicz-Waltz. Wielu naszych zasłużonych artystów doczeka się odznaczeń. Ale te obchody, to przede wszystkim premiery: „Dybuk”, następnie sceniczne słuchowisko o trzecim pokoleniu po Holokauście w reżyserii Wojtka Klemma, przedstawienie Anny Smolar o aktorach Teatru Żydowskiego, musical o wydarzeniach marcowych w opracowaniu Moniki Strzępki i Michała Demirskiego oraz wiele innych, mniejszych przedstawień, które znajdą swoje miejsce na małej scenie. Pragniemy wydać album, który prezentowałby dorobek tego sześćdziesięciopięciolecia. Organizujemy też konferencję naukową pod hasłem „Teatr Żydowski w XXI wieku”. Naszym marzeniem jest zaproszenie nielicznych żyjących aktorów, którzy grali jeszcze w teatrze Idy Kamińskiej. Wreszcie – drugi już raz lecimy z którymś z naszych przedstawień do Nowego Jorku. To będzie rok naprawdę niezwykle bogaty w wydarzenia.

– Teatr Żydowski przez lata wypracował swój styl i prezentował pewien specyficzny typ repertuaru. Z jednej strony na teatr spadała nieraz krytyka, z drugiej widownia teatru jest od kilkunastu lat zawsze wypełniona po brzegi…

– Wydaje mi się, że już od paru lat teatr stara się otworzyć na nowych, młodych widzów, stąd wśród reżyserów, których zapraszał do współpracy jeszcze dyrektor Szurmiej znaleźli się m.in. Piotr Cieplak czy Michał Zadara. Czasem jesteśmy krytykowani za to, że pewne sztuki o charakterze rozrywkowym, taneczno-muzyczno-kabaretowym widnieją w repertuarze latami. Dzieje się tak na przykład w przypadku „Kamienicy na Nalewkach”, której premiera odbyła się w grudniu 2000 roku. Tylko że, gdy ostatnio graliśmy „Kamienicę na Nalewkach” trzykrotnie, dzień po dniu, w piątek, sobotę i niedzielę, na wszystkich trzech wieczorach mieliśmy bite komplety na widowni oraz oklaski na stojąco na końcu. Pytam więc tych krytykujących: jakim prawem, a przede wszystkim dlaczego i po co miałabym zdjąć to przedstawienie? Staramy się naszym repertuarem trafić w tzw. target, czyli być teatrem, w którym znajdzie swoje miejsce zarówno ten widz, który od lat do nas przychodzi i kocha „swoje” przedstawienia, jak i widz szukający czegoś nowego. Stąd w naszym repertuarze przedstawienia takie, jak „Skrzypek na dachu” czy wspomniana już „Kamienica na Nalewkach”, sąsiadują i sąsiadować będą z przedstawieniami reżyserów eksperymentujących, poszukujących. Mamy fantastyczny, nagradzany na festiwalach zespół aktorski, który jest w stanie sprostać tak zmiennemu repertuarowi. I będziemy z tego w pełni korzystać.

– A w jaki sposób teatr zamierza upamiętnić zmarłego w lipcu 2014 roku wieloletniego dyrektora, Szymona Szurmieja?

– Pragniemy stworzyć festiwal teatralny jego imienia. Prace nad tym projektem trwają, jednak na razie niczego nie chcę zdradzać.

– Przez wiele lat mieszkała Pani pod Warszawą, ale kilka lat temu przeprowadziła się Pani do Centrum. Tendencja jest raczej odwrotna – aktorzy uciekają z Centrum i osiedlają się na peryferiach. Dlaczego Pani postąpiła odwrotnie?

– Jak patrzę na swoje życie, to wydaje mi się, że ja zawsze szłam pod prąd. Urodziłam się i mieszkałam w Łodzi, gdy zaczęłam grać w Teatrze Żydowskim zamieszkałam w centrum Warszawy, a gdy urodził mi się syn – chciałam, by miał zieleń i przestrzeń, wyprowadziłam się więc pod Warszawę. Z czasem okazało się, że dom służy mi właściwie wyłącznie do spania, bo w obawie przed korkami, po codziennych zajęciach już do domu nie wracałam, bojąc się spóźnić na wieczorne przedstawienie. W podjęciu decyzji o powrocie do Śródmieścia pomogła mi audycja, w której mieszkający w Nadarzynie Tomek Raczek opowiadał, że jak tak sobie policzy, to wychodzi mu, że większość życia spędza w samochodzie. Zrozumiałam, że mam tak samo. Zdecydowałam więc o przeprowadzce do Centrum, zamieszkałam trzy minuty pieszo od teatru i nigdy tej przeprowadzki nie żałowałam.

– Pani filmografia nie jest zbyt bogata, poza tym więcej na niej chyba filmów zagranicznych niż polskich. Dlaczego tak się stało?

– Rzeczywiście więcej grałam w filmach zagranicznych – niemieckich i amerykańskich – niż w polskich, ale dlaczego tak się działo, to pytanie nie do mnie, ale do reżyserów. Niestety prawda jest też taka, że wielu polskich reżyserów filmowych proponowało mi role przekupek biegających z koszykiem po żydowskim targu, a ja nie jestem zainteresowana statystowaniem, więc odmawiałam. A może byłam za mało utalentowana? (śmiech)

– Będąc dyrektorem Teatru Żydowskiego wciąż też jest Pani kierownikiem artystycznym stworzonego przez siebie festiwalu Warszawa Singera. Czy może już Pani uchylić rąbka tajemnicy i zdradzić, jakie atrakcje czekają na warszawiaków w tym roku podczas festiwalu?

– Mogę i chcę przede wszystkim pochwalić się tym, że wystąpi wybitny artysta zza oceanu – Matisyahu, który od lat łączy w swojej twórczości elementy tradycyjnej muzyki klezmerskiej z jazzem, rockiem, reggae i hip-hopem. To jest raper światowego formatu, ceniony tak samo przez znawców muzyki żydowskiej, jak i przez hip-hopowców. Koncertował m.in. w USA, Kanadzie, Izraelu i całej Europie. Przez cztery lata o niego zabiegaliśmy, a teraz to on nas zawiadomił, że chce przyjechać i zagrać na festiwalu. Już teraz zapraszam na ten wyjątkowy koncert. Podobnie jak i na cały festiwal.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Cmentarz żydowski na Bródnie (ul. Odrowąża)

Cmentarz żydowski na Bródnie (ul. Odrowąża)
Autorzy

photo: Yarek Shalom 2006-09-06

Cmentarz żydowski na Bródnie, zwany kirkutem praskim jest najstarszą zachowaną żydowską nekropolią w Warszawie.

Od XVI w. warszawscy Żydzi byli grzebani w Grodzisku Mazowieckim, Nadarzynie, Sochaczewie, Węgrowie i Nowym Dworze Mazowieckim. W 1780 r. Szmul Zbytkower, kupiec i bankier króla Stanisława Augusta Poniatowskiego, wyjednał u monarchy zgodę na utworzenie cmentarza żydowskiego. Zbytkower odkupił od skarbu królewskiego dobra znajdujące się na prawym brzegu Wisły. Biskup płocki Michał Jerzy Poniatowski zezwolił na utworzenie kirkutu, ale w zamian zażądał, by „Żydzi co rok na dzień św. Jana po 10 kamieni łoju dla kościoła parafialnego w Skaryszewie dostarczali”, zabraniając jednocześnie śpiewów i procesji podczas ceremonii żałobnych. 1780 to rok formalnego usankcjonowania przez władzę świecką i duchowną faktu istnienia cmentarza. Pierwsze nagrobki na cmentarzu pojawiły się już w latach 1743–1760. Były to groby z lat: 1743 – Rudy, córki Cwiego; 1757 – Menachema Mendla ha-Kohena oraz 1760 – lewity Mordechaja syna Abrahama[1.1].

W 1784 r. Szmul Zbytkower po uporządkowaniu terenu cmentarza, oddał go pod użytkowanie gminie żydowskiej. W 1785 r. powstało Bractwo Pogrzebowe (hebr. Chewra Kadisza) Pragi, którego pierwszym prezesem był sam założyciel – Jakubowicz. Chociaż istniał już ten cmentarz, Żydzi z Warszawy i okolic nadal wozili ciała swoich bliskich do Sochaczewa lub Grodziska, skarżąc się do władz miejskich na Szmula, że wszystkie miejsca na kirkucie dużo kosztują, a pieniądze idą nie tylko na cmentarz, ale również na synagogę i inne potrzeby społeczeństwa[1.2].

Kiedy w 1806 r. został założony kolejny cmentarz żydowski przy ul. Okopowej, od tego momentu na Bródnie chowano głównie osoby niezamożne. Wedle Loewenberga skierowano na cmentarz praski znaczną liczbę pogrzebów (zwłaszcza bezpłatnych) z innych części Warszawy[1.3].

W 1936 r. wygląd nekropolii przedstawiał się następująco:

Jest tu niewielka ilość grobów z XVIII wieku, nosząca cechy dobrego rzemiosła artystycznego, a często nawet oryginalnej sztuki, pełnej reminiscencyj barokowych i wschodnich. […] Poza tym niewielka ilość grobów z lat 1760–1780 z okresu przed oficjalnym założeniem cmentarza. Na ogół na tym cmentarzu znajduje się mało ciekawych pomników[1.4].

Do najbardziej okazałych nagrobków należały pomniki ustawione w 1881 r. (za sprawą bankiera Ignacego Löwensteina, prawnuka Zbytkowera) w miejsce dawnych nagrobków na sąsiadujących ze sobą grobach Szmula i jego żony oraz zięcia Izaaka Flataua w kwaterze pierwszej. Umieszczono na nich kwieciste napisy w jęz. hebrajskim i polskim, sławiące zasługi i hojność protoplastów rodziny Bersohnów. Na grobie Szmula umieszczono epitafium głoszące, że był „mężem dzielnym, wielkich czynów, szlachetnym i zacnym człowiekiem Sejmu Czterech Ziem”[1.5]. Całość została wykonana wg projektu Dawida Frydlendera.

Na cmentarzu złożono również ciało Abrahama Sterna, członka Towarzystwa Warszawskiego Przyjaciół Nauk i wynalazcy triangułu mierniczego, mechanicznej młockarni oraz maszyny liczącej; pradziadka Antoniego Słonimskiego. Pochowano tu także żołnierzy z pułku Berka Joselewicza[1.6] oraz żydowskich uczestników powstania listopadowego[1.7].

Czytaj dalej tu: Cmentarz żydowski na Bródnie (ul. Odrowąża)


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com