Archives

What Archaeologists Just Unexpectedly Discovered Makes Nazis Look Even More Evil

What Archaeologists Just Unexpectedly Discovered Makes Nazis Look Even More Evil

F. Peter Brown — September 19, 2014

 

 

Archaeologists recently discovered more evidence of the evil of Nazi Germany.

Underneath a former Nazi concentration camp in eastern Poland, they discovered the remnants of gas chambers that were intentionally hidden by the Nazis.

It is estimated that these gas chambers killed up to 250,000 people.
The Yad Vashem International Institute for Holocaust Research provides detail on the camp:

“The Sobibór Extermination Camp was located near the village and railway station of Sobibór, in the eastern part of the Lublin district in Poland, not far from the Chełm-Włodawa railway line. The camp was established along with the extermination camps of Treblinka and Bełżec as part of Aktion Reinhard. Built in March 1942, it was basically composed of three parts, each individually fenced in: the administration area, the reception area, and the extermination area. In addition, there was a section of forest in the northern part of the camp where the Nazis had begun to construct a bunker. During the period of the camp’s operation, April 1942 – October 1943, about 250,000 Jews were murdered there. In the wake of the camp uprising that occurred on 14 October 1943, the Germans decided to dismantle the camp. Apart from certain structures that have been dismantled since the war and the few buildings in connection to the camp that are still standing, the site has remained bare lacking any real trace of the former extermination camp.”
One archaeologist, Wojciech Mazurek, talked about the evil of the camp: “The extermination of people took place there; murder by smoke from an engine that killed everyone within 15 minutes in these gas chambers, in torment, shouting. It is said that … the Nazis even bred geese in order to drown out these shouts so that prisoners could not have heard these shouts, these torments.”
Due to the fact that very few prisoners made it out of Sobibór alive, little is known about the camp. The archaeologists currently at work hope to change this.

 

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Irena Wiszniewska, “My, Żydzi z Polski”

Culture.plIrena Wiszniewska, “My, Żydzi z Polski”

Aleksandra Lipczak

My, Żydzi z Polski

Jacy są “Żydzi z Polski”, z którymi rozmawia w swojej – wyczerpującej, niemal “encyklopedycznej” książce dziennikarka Irena Wiszniewska? Zwyczajni, choć bardzo interesujący z nich rozmówcy.

Wiszniewska, dziennikarka, w latach 90. korespondentka belgijskich i francuskich mediów, wykonała ciekawą pracę: przeczesała kawał Polski, by porozmawiać z Żydami, którzy mają do powiedzenia interesujące rzeczy na temat swojego żydostwa. Porozmawiała z Żydami z Warszawy, Łodzi i Wrocławia oraz z małych miast. Z Żydami religijnymi i nie. Z takimi, którzy o swoim żydostwie dowiedzieli się w wieku 40 lat i tymi, którzy chodzili do żydowskich przedszkoli i jeździli na obozy Fundacji Laudera. Uznających żydowskość za trzon swojej tożsamości albo jeden, niekoniecznie najważniejszy, z jej wielu składników. Odbyła nawet rozmowy z paroma “Polakami, którzy chcą być Żydami”. Wyłonił się z tego fascynujący i złożony portret bez tezy.

To książka niezwykła, przede wszystkim ze względu na swoją “normalność” – jak zauważyła na portalu Forum Żydów Polskich Aleksandra Buchaniec-Bartczak (patrz “młodzieżowa”, pomarańczowa okładka). Rozmówcy Wiszniewskiej mówią o swoim żydostwie otwarcie, niekoniecznie w cieniu Zagłady: Jan Gebert przedstawia się jako “żydkolog”, a ktoś inny wyznaje, że żydostwo kojarzyło mu się zawsze tylko z czymś pozytywnym. Antysemityzm jest, owszem, w tle (większy, czy mniejszy niż w innych krajach Europy – co do tego zdania rozmówców są podzielone), ale przekaz jest taki: Żydzi z Polski, zwłaszcza ci najmłodsi, noszą swoją żydowskość bez kompleksów, mówią lekko o tematach, które jeszcze do niedawna wymuszały mimowolne ściszenie głosu. W Polsce – jak konstatuje wielu z nich – mimo dobrze trzymających się uprzedzeń – nastała przecież “moda” na bycie Żydem i odkrywanie własnych żydowskich korzeni lub wątłych “korzonków”, jak ironicznie nazywa je któryś z rozmówców Wiszniewskiej.

O tym , że po 89’ miał miejsce renesans życia żydowskiego w Polsce, wiadomo. Książka Wiszniewskiej ma jednak tę ciekawą właściwość, że komplikuje zbyt uproszczony obraz i nadwątla “utrwalone narracje” na ten i wiele innych tematów. Po pierwsze, ustami rozmówców, rozprawia się z mitem “Polski bez Żydów” po wojnie. “Dominuje wątek o braku życia żydowskiego, o tkwieniu w szafach, o obawie przed ujawnieniem się. I że dopiero wraz z nadejściem wolności, po 1989 roku, minął strach i rozpoczął się rozkwit życia żydowskiego” – mówi Wiszniewskiej Bella Szwarcman-Czarnota. W taką wizję nie do końca wpisują się historie, których wysłuchuje dziennikarka. Owszem, dużo tu wyznań o korzeniach odkrytych już w dorosłym wieku, ujawnionych przez przypadkowe spotkanie albo czyjeś wyznanie na łożu śmierci. Ale jest też urodzona w 1945 roku Izabella Szwarcman –Czarnota, opowiadająca o kołysankach w jidysz, który był jej pierwszym językiem czy łódzki rabin Symcha Keller, który mówi o nieprzerwanym nigdy ciągu pokoleń i tradycji w swojej gminie (“To wszystko zostało, ja to przejąłem po moich poprzednikach, którzy byli stąd, jak ja”). “Mieliśmy życie społeczne, literaturę, muzykę i teatr. Były kluby, kolonie, obozy, gazety” – mówi Szwarcman-Czarnota. “W moim przekonaniu nie udałaby się odbudowa czy budowa tego życia żydowskiego, które mamy obecnie (…), bez tych enklaw w Legnicy, we Wrocławiu, w Bielsku-Białej, w Katowicach (…)”.

Czytaj dalej tu: Irena Wiszniewska….

 

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


(Na) Ile pomagaja protesty przeciwko “Polskiej Racji Stanu”

List otwarty do Komitetu Budowy Pomnika Sprawiedliwych przy MHŻP

Szanowni Państwo,

Chcemy wyrazić głęboki sprzeciw wobec akcji budowy pomnika Sprawiedliwych w pobliżu Muzeum Historii Żydów Polskich. Tym bardziej boleśnie nas to dotyka, że pomysł ten wyszedł ze strony środowiska żydowskiego. Nie chodzi nam o to, żeby nie wznosić pomnika dla Sprawiedliwych, lub by w inny sposób nie oddać im szacunku.

Chodzi o lokalizację i jej wymowę. Postawienie pomnika Sprawiedliwych obok MHŻP to egzorcyzmowanie tej przestrzeni. Dokładniej – przeganianie z niej duchów żydowskich narracji, niewygodnych dla samopoczucia większości, po to, by w centrum umieścić narrację dominującą, zgodną z polityką historyczną i wyobrażeniami większości. Ustawienie pomnika w sąsiedztwie MHŻP pomniejsza też znaczenie Muzeum, ustawiając je z góry w relacji wobec przesłania pomnika Sprawiedliwych. Ustawienie pomnika w tym miejscu jest aktem symbolicznym. Ten symbol odbiera głos tysiącom istniejących żydowskich świadectw i liczniejszym jeszcze tym, które nie zostały zapisane, ponieważ ich bohaterowie nie przeżyli, i które nie są opowieścią o Sprawiedliwych, lecz o szantażach, donosach, wykorzystaniu, wyrzuceniu, wytropieniu, ograbieniu i śmierci.

Chcielibyśmy, żeby Muzeum zostało uszanowane jako miejsce autonomicznej, niezależnej żydowskiej narracji. Projekt lokalizacji pomnika Sprawiedliwych obok Muzeum odbieramy z przykrością jako gest zgodny z dawniejszym, diasporowym sposobem działania, gdy Żydzi byli w sytuacji pogardzanej i realnie zagrożonej mniejszości. Czuli się wtedy często zobowiązani, jak sądzili, dla własnego bezpieczeństwa do uprzedzania i spełniania, prawdziwych lub nie, oczekiwań większości. Te oczekiwania wiązały się z aktami żydowskiej samodegradacji, poniżania się, z potwierdzaniem narracji i przekonań większości przeciwko własnym racjom i emocjom.

Dla zainteresowanych prawda o Sprawiedliwych jest znana, dla większości jednak nadal pozostaje mglista. Nadal nie dość powtarzać, że NIE działali oni w imieniu narodu polskiego. Była ich garstka, a największym, śmiertelnym zagrożeniem dla nich byli inni Polacy; sąsiedzi, znajomi, niejednokrotnie członkowie własnej rodziny, a także członkowie narodowo zorientowanych sił podziemia lub ci, z każdej innej formacji, którzy przy różnych poglądach politycznych, mieli silne antysemickie przekonania. Polski antysemityzm był przed wojną wszechobecny i pozbawiony skrupułów. Żydów traktowano z rosnącą wrogością i pogardą.

Taki był kontekst działania Sprawiedliwych, którzy działali WBREW, a nie za przyzwoleniem większości, stając się we własnym kraju mniejszością, z wszystkim co to oznacza. Pomnik Sprawiedliwych w sąsiedztwie Muzeum to przedstawienie wyjątku jako reguły. Ratujący będą zasłaniać – a w dyskursie dominującym już zasłaniają – tych, którzy donosili, przez których ginęli oni i ich podopieczni. Bez objaśnienia kontekstu, bez podkreślenia ich wyjątkowości, odwagi cywilnej i NIEREPREZENTATYWNOŚCI kpi się z nich, kpi się z historii, kpi się z Żydów ocalonych i nieocalonych. Nawet gdyby wszyscy Polacy ratowali wszystkich Żydów w czasie okupacji (tak jak to sugeruje np. pomnik autorstwa Czesława Bieleckiego w Łodzi, gdzie orzeł osłania gwiazdę Dawida), to i tak ta lokalizacja pomnika byłaby najgorsza z możliwych jako wtargnięcie zewnętrznej narracji w przestrzeń narracji żydowskiej, jako rodzaj zawłaszczenia i manipulacji.

W Polsce wciąż dominuje stereotyp propagowany od marca 1968 roku, czyniący ze Sprawiedliwych delegatów większości, podkreślający liczbę kilku tysięcy tzw. polskich drzewek w Yad Vashem (choć realny procent Sprawiedliwych w społeczeństwie był dramatycznie znikomy, a Zagłada nie odbywała się w innych krajach, więc nie ma tu podstaw do porównań). Stereotyp ten ufundowany jest także na micie „żydowskiej niewdzięczności”.

Niektórzy Żydzi występowali i po Marcu 1968 i wcześniej w obronie tzw. dobrego imienia Polski i Polaków, kierując się życzeniowym myśleniem, konformizmem, czasem (zgeneralizowanymi ) doświadczeniami własnej rodziny albo/i pod naciskiem. Dzisiaj nie ma już jednak realnych powodów dla których Żydzi mieliby włączać się w kolejną oficjalną polską kampanię wizerunkową, dowodząc „żydowskiej wdzięczności”.
Chcemy, by Państwo znali nasze odczucia. Choć zrozumienie byłoby dla nas najcenniejsze.

*   *   *

[ niestety wszystkie nasze podpisy byly nic, jak skomentowano na stronach  http://www.krytykapolityczna.pl/artykuly/opinie/20140327/nie-budujmy-pomnika-sprawiedliwych-obok-muzeum-historii-zydow-polskich ]

Facebook

  • Rafał Maszkowski · · Top Commenter · Uniwersytet Mikołaja Kopernika

    Można dodać, że muzeum (i sąsiednie domy) znajduje się na terenie obozu koncentracyjnego. Kiedy Rada Warszawy zastanawiała się nad postawieniem pomnika jego ofiar (głównie Żydów) położenie przy muzeum nie zostało wybrane z powodu braku miejsca. Pomnik ma stanąć kilkaset metrów od obozu, w okolicy Pawiaka. Teraz miejsce się znalazło. W Warszawie powstaje i tak inny pomnik Sprawiedliwych – przy kościele na pl. Grzybowskim, a kolejny buduje w Toruniu o. Rydzyk w postaci ozdoby ścian kościoła. Tymczasem Radio Maryja nadaje antysemickie wypowiedzi i piosenki. Nie słychać na razie o budowie pomnika Żydów zabitych przez Polaków, a było ich więcej niż tych uratowanych.

zciagnij list (pdf) tu: http://www.dzieciholocaustu.org.pl/pliki/2014-04-14-list-otwarty-do-komitetu-budowy-pomnika.pdf

Podpisy mozna skladac na adres:
Bożena Umińska <bekeff@interia.pl>
( p.Uminska-Keff jest poetką, eseistką, literaturoznawczynią , pracownicą ŻIHu).

 

Pod listem podpisali się również:

Halina Adamczak, Los Angeles (USA)
Małgorzata Adamczyk
Suzi Andreis, Warszawa
Agata Araszkiewicz, Bruksela (Belgia)
Alicja Arcimowicz, Warszawa
Vladimir Artman, Thousand Oaks (USA)
Paweł Barabasz, Warszawa
Łukasz Biedka, Warszawa
Jerzy Borensztajn, Tel Awiw (Izrael)
Shlomo Brandel, Los Angeles (USA)
Michał Brandt, Illinois (USA) (dawniej Warszawa)
Zenia Brandt, Illinois (USA) (dawniej Łódź)
Katarzyna Bratkowska, Warszawa
Piotr Bratkowski, Warszawa
Juliusz Brzeziński, Göteborg (Szwecja)
Aranzazu Calderon Puerta, Warszawa
Tomasz Chwałek
Maria Cyranowicz, Warszawa
Przemysław Czapliński, Poznań
Michalina Dank, Even Jehuda (Izrael)
Zvi Dank, Even Jehuda (Izrael)
Mikołaj Denderski
Anna De Tusch-Lec (Dania)
Agata Diduszko-Zyglewska, Warszawa
Anna Dodziuk, Warszawa
Damian Domski, Londyn (Wielka Brytania)
Victoria Dorosz, Londyn (Wielka Brytania)
Paweł Dybel, Warszawa
Monika Dzik, Warszawa
Zuzanna Dziuban, Berlin (Niemcy)
Liliana Elbaum, Boston (USA)
Stanley Elbaum, Boston (USA)
Majka Elczewska (USA, DS)
Piotr Filipkowski, Warszawa
Michael Firestein, West Point (USA)
Henryk Flicker, Toronto (Canada)
Gabriela Flicker, Toronto (Canada)
Piotr Forecki, Poznań
Rodolphe Gasche, Buffalo (USA)
Róża Goldfarb Holmgren, Szwecja
Marian Gołębiowski, Sprawiedliwy z Warszawy: „Jestem zdania, że Muzeum Historii Żydów Polskich i plac wokół niego winny upamiętniać tragedię, walkę, rozpacz i śmierć Żydów polskich. Idea pomnika Sprawiedliwych jest dla mnie wzruszająca i słuszna, ale moim zdaniem powinien on stanąć w innym miejscu Warszawy”.
Monika Gołębiowska-Milewska
Maria Górnicka-Zozula, Warszawa
Joseph Greenbaum, Bloomfield Hills (USA)
Regina Grol, Chapel Hill (USA)
Dorota Gruszka, Malmö (Szwecja)
Henryk Grynberg (USA)
Sofia Grzybowska-Web, New York (USA)
Andrzej Grzybowski, Warszawa: „Mój ojciec i jego rodzina posiadają medal Sprawiedliwych”
Jerzy Grzybowski
Henryk Gwiazda, Göteborg (Szwecja)
Abram Hammer, Laval (Kanada)
Helena Hammer, Laval (Kanada)
Brygida Helbig Mischewski, Berlin (Niemcy)
Alex Henner, Manchester (Wielka Brytania)
Jakub Herczyński, Warszawa
Anita Hochberg, Lod (Izrael)
Henryk Hollender, Warszawa
Magdalena Hollender, Milanówek
Mary Hrabowska, New York (USA)
Inga Iwasiów, Szczecin
Marta Janczewska, Warszawa
Joanna Jaszuńska-Kobielska, Warszawa
Natalia Judzińska, Warszawa
Alex Kaganowicz, New York (USA)
Alina Kaganowicz, New York (USA)
Mariusz Kałczewiak, Tel Awiw (Izrael)
Bronka Karst, Buffalo (USA)
Piotr Kendziorek, Warszawa
Marzanna Bogumiła Kielar, Warszawa
Kasia Kietlińska, Gross Pointe, Miami (USA)
Tomasz Kietliński, Gross Pointe, Miami (USA)
Maciej Klauzner, Göteborg (Szwecja) – Warszawa (Polska)
Michał Klinger, Warszawa
Wiesław Kochański, Sztokholm (Szwecja)
Elisabeth Kofman, Grenoble (Francja)
Marta Konarzewska, Warszawa
Janina Kornel, Warszawa
Yga Kostrzewa, Warszawa
Sergiusz Kowalski, Warszawa
Ewa Koźmińska-Frejlak, Warszawa
Joanna Krakowska, Warszawa
Andrzej Krakowski (USA, DS)
Bartłomiej Krupa, Warszawa
Anne Kuka, Berlin (Niemcy)
Robert Kulpa, Londyn (Wielka Brytania)
Roman Kurkiewicz, Warszawa
Joseph Kwadrat, London (Wielka Brytania)
Anna Kwiatkowska, Białystok
Bartosz Kwieciński, Kraków
Borys Lankosz, Warszawa
Jan Lapter (Szwecja/Polska)
Anna Lewkowicz, Ottawa (Canada)
Henryk Lewkowicz, Ottawa (Canada)
Marcin Liber, Warszawa
Dariusz Libionka, Lublin
Dorota Liliental, Warszawa
Sebastian Liszka, Kraków
Krzysztof Łukasiewicz, Warszawa
Anna Mach, Warszawa
Elżbieta Magenheim, Warszawa
Magdalena Majewska, Warszawa
Rafał Majka, Warszawa
Anna Makówka-Kwapisiewicz, Kraków
Magdalena Marszałek, Potsdam (Niemcy)
Rafał Maszkowski, Warszawa
Konrad Matyjaszek, Edynburg (Wielka Brytania)
Wojciech Mazan
Aleksander Milchtach Slaw, Kopenhaga (Dania)
Andrzej Milewski
Jarosław Mikos, Warszawa
Olek Mincer, Rzym (Włochy)
Joanna Mizielińska, Warszawa
Anna Molda
Grzegorz Molda
Alina Molisak, Warszawa
Magdalena Mosiewicz, Warszawa
Agnieszka Mrozik, Warszawa
Lilia Neuman
Marcin Obuchowski, Biała Podlaska
Arkadiusz Pacholski, Kalisz
Michał Pałka-Keff, Warszawa
Agata Patalas, Warszawa
Maria Pawłowska, Warszawa
Marek Pelc, Frankfurt nad Menem (Niemcy)
Piotr Pęziński, Warszawa
Tomasz Piątek, Warszawa
Joanna Piotrowska, Warszawa
Michał Płaczek, Warszawa
Monika Płatek, Warszawa
Jan Popiel (Kanada)
Michał Pospiszyl, Warszawa
Joanna Preizner, Kraków
Katarzyna Prot, Warszawa
Bogdan Puszkarczyk, Monachium (Niemcy)
Iwona Puszkarczyk, Monachium (Niemcy)
Laura Quercioli-Mincer, Rzym (Włochy)
Grzegorz Rabanowski, Warszawa
Katarzyna Rabanowska, Warszawa
Anna Rabczyńska, Paryż (Francja)
Jacek Rakowiecki, Kraków
Natalie Ringler, Sztokholm (Szwecja)
Ewa Romkowska, Warszawa
Fred Rothzeid, Cincinati (USA)
Karina Rothzeid, Cincinati (USA)
Freda Rozenbaum Uziyel, Londyn (Wielka Brytania) – Tel Aviv (Izrael)
Rickard Rozenberg, Göteborg (Szwecja)
Walter Różycki, Denver (USA)
Małgorzata Ewa Rybicka, Gdańsk
Hanna Samson, Warszawa
Paula Sawicka, Warszawa
Jaff Schatz, Lund (Szwecja)
Ester Segalis Różycki, Aurora (USA)
Ewa Skowrońska Slaw, Kopenhaga (Dania)
Maria Słyk, Warszawa
Leopold Sobel, Lund (Szwecja)
Marta Sokołowska, Warszawa
Henryk Spalter (Izrael)
Beata Stasińska, Warszawa
Katrin Stoll, Warszawa
Marek Susdorf, Warszawa
Artur Szachter (Izrael)
Katarzyna Szaniawska, Warszawa
Maja Sznirling, Szczecin
Edward Szpruch, Riszon LeCyjon (Izrael)
Lili Szpruch, Riszon LeCyjon (Izrael)
Piotr Szumlewicz, Warszawa
Bella Szwarcman-Czarnota, Warszawa
Leon Szyfer, Toronto (Kanada)
Teresa Śmiechowska, Warszawa
Marcin Teodorczyk, Warszawa
Andrzej Titkow, Warszawa
Joanna Tokarska-Bakir, Warszawa
Zofia Tylim-Duracz, Sztokholm (Szwecja)
Grzegorz Uzdański, Warszawa
Krzysztof Wagner, Warszawa
Magdalena Waligórska, Bremen (Niemcy)
Sara Wasersztrum, Sztokholm (Szwecja)
Marek Web, New York (USA)
Ewa Weber, Kopenhaga (Dania)
Halina Weintraub, Sztokholm (Szwecja)
Katarzyna Weintraub, Berlin (Niemcy)
Piotr Weiser, Kraków
Daniel Wencel, San Jose (USA)
Bożena Werbart, Lund (Szwecja)
Wojciech Wilczyk, Kraków
Joanna Winter (Szwecja)
Irena Wiszniewska, Warszawa
Jan Woleński, Sucha Beskidzka
Małgorzata Wołyńska
Tad Wojnicki, Hsinchu (Taiwan)
Magdalena Wójcik
Dominika Wróblewska, Warszawa
Ewa Yerushalmi, Londyn (Wielka Brytania)
Anna Zawadzka, Warszawa
Max Zinger, Thornhill (Canada)
Agnieszka Ziółkowska, Warszawa
Tomasz Żukowski, Warszawa

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


KLUCZE I KASA.

 

KLUCZE I KASA.

O mieniu żydowskim w Polsce pod okupacją niemiecką i we wczesnych latach powojennych, 1939-1950
red. Jan Grabowski, Dariusz Libionka 

Jan Grabowski, Dariusz Libionka, Ingo Loose, Andrzej Żbikowski, Alina Skibińska, Dagmara Swałtek-Niewińska, Barbara Engelking, Karolina Panz, Małgorzata Melchior, Nawojka Cieślińska-Lobkowicz, Łukasz Krzyżanowski

Galeria okno

 Zagłada Żydów, która wydarzyła się na polskiej ziemi i w polskiej obecności, w świadomości historycznej przeważającej części Polaków nie należy jak dotąd ani do historii Polski, ani też nie stanowi części polskiego losu. Uważamy, że należy to zmieniać. Dlatego chcemy łączyć pracę badawczą z działalnością edukacyjną, mającą na celu rozpowszechnianie wiedzy oraz kształtowanie postaw.

W polskich archiwach wciąż znajduje się wiele nieznanych dokumentów, niewykorzystanych świadectw i relacji, które warto poznać, opracować i wprowadzić do światowego obiegu naukowego. Współpracę z zagranicznymi ośrodkami naukowymi zajmującymi się problematyką Zagłady utrudnia brak polskiego środka akademickiego, który zajmowałby się wyłącznie tą tematyką. Stąd inicjatywa powołania Centrum Badań nad Zagładą Żydów.

Centrum skupia badaczy wywodzących się z różnych dyscyplin humanistycznych: historyków, literaturoznawców, socjologów, psychologów. Chcemy prowadzić badania interdyscyplinarne, łączyć odmienne metodologie, przełamywać dotychczasowe schematy opisywania Zagłady, odsłaniać różne perspektywy poznawcze i punkty widzenia, pokazywać niejednorodność i niejednoznaczność historycznej materii, szukać nowych – nieznanych, ale także niekonwencjonalnych – źródeł.

 

Piotr Pazinski o szykowanej do premiery na wrzesień książce Centrum:

Nowa publikacja Centrum Badańnad ZagładąŻydów. Właśnie czytam, a właściwie skaczę z obłędem w oczach z tekstu na tekst. Niby to lektura łatwiejsza od dzienników gettowych czy relacji z obozów, ale tym niemniej przygnębiająca. Zwłaszcza kiedy człowiek sobie uświadomi skalę wywłaszczania, grabieży i recyklingu mienia i nieruchomości, który towarzyszyło i zawsze będzie towarzyszyć wojnie i ludobójstwu. Jeśli idzie o zagładę Żydow, to w Polsce pisał o tym Kazimierz Wyka (tytuł ‘Klucze i kasa’ jest zresztą cytatem z jego sławnego artykułu), a ostatnio Andrzej Leder, a na świecie, w konwencji literackiej, choćby Danilo Kiš w ‘Ogrodzie-popiele’ i W.G. Sebald w ‘Austerlitzu’. Antologia IFiSu jest dobrą syntezą i wprowadzeniem do zagadnienia: mordowali, wywłaszczali i grabili Niemcy, oni stworzyli administracyjne i logistyczne ramy “rozwiązania kwestii żydowskiej” i rozdysponowania “pożydowskiego mienia”, ale kto na boku skorzystał, to jego. Pewnie tu i ówdzie wywoła wściekłość obrońców dobrego imienia Polski i Europy (bo jest też tekst o grabieży mienia żydowskiego w Europie Zachodniej i notorycznych kłopotach z jego zwrotem prawowitym właścicielom), ale wielkiej burzy się nie spodziewam. Nie żeby książka nie była ważna – jest wręcz przeciwnie. Ale chyba już zbyt wiele o sprawie wiadomo, żeby ktoś chciał iść w zaparte i twierdzić, że nie dochodziło do zajmowania domów w opuszczonych ex-sztetlach, do ‘spontanicznych’ grabieży w większych miastach czy wyłudzania pieniędzy i aktów własności od ludzi przeznaczonych na śmierć. Zresztą wina (m.in. polska) i zysk z Zagłady, jest – tak mi się wydaje – tylko jednym z wątków tej książki, złożonej z 12 różnych artykułów. Bo raczej ważniejsza jest opowieść o tym, co dzieje się przed, w trakcie i zaraz po eksterminacji, kiedy ludzie są mordowani, a ich dobytek (nie tylko jakiś wielki majątek, często po prostu nędzny, ale materialny ślad ich istnienia) staje się surowcem wtórnym, który prędko wraca do obiegu. PS. Gratulacje dla Autorów i Redaktorów niechaj przyjmie ode mnie i dalej rozdysponuje
Dariusz Libionka.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

Kryjówka w lwowskiej spiżarni

Kryjówka w lwowskiej spiżarni

Sebastian Duda

Maria Morska (Knaster/archiwum Muzeum w Stawis / FOTONOVA)

Maria Morska (Knaster/archiwum Muzeum w Stawis / FOTONOVA)

Kiedy w czerwcu 1941 r. do Lwowa wkroczyli Niemcy, Maria Morska nie zamierzała iść do getta. Wraz z kochankiem schroniła się w kryjówce w mieszkaniu przyjaciółki. Po pewnym czasie dołączył do nich mąż dawnej muzy skamandrytów.

Na początku marca 1945 r. pisarka i publicystka Irena Krzywicka przyjechała z Podkowy Leśnej do Łodzi. Chciała podjąć współpracę z wydawnictwem Czytelnik i miała też nadzieję, że spotka ocalałych z wojny znajomych. Jedną z pierwszych osób, na które się natknęła w stołówce Czytelnika, była Maria Morska. Płacząc, padły sobie w objęcia. Nie widziały się od września 1939 r.

Krzywicka podczas okupacji przeszła okropne rzeczy: jako Żydówka z pochodzenia ukrywała się pod zmienionym nazwiskiem, w Katyniu zginął jej mąż, we Lwowie Niemcy zamordowali jej wieloletniego kochanka Tadeusza Boya-Żeleńskiego, z powodu nagłej choroby zmarł jej starszy syn. A jednak, wysłuchawszy opowieści Morskiej, przyznała, że okupacyjne przeżycia Marii były straszniejsze od “międzyludzkiego piekła” opisywanego przez popularnego wówczas Jeana-Paula Sartre’a w jego ponurych egzystencjalistycznych dziełach.

Muza skamandrytów

Obie stały się w II Rzeczypospolitej znaczącymi postaciami w środowiskach warszawskiej inteligencji. Krzywicka zdobyła uznanie jako publicystka “Wiadomości Literackich” oraz autorka skandalizujących powieści. Morska (to nazwisko to jej pseudonim sceniczny; naprawdę nazywała się Frenkiel) pod koniec listopada 1918 r. jako pierwsza kobieta została dopuszczona do kręgu poetów z grupy Skamander, którzy na Nowym Świecie w Warszawie powołali do życia kabaret literacki Pod Pikadorem.


 

Od kilku lat próbowała sił jako aktorka w Krakowie oraz Lublinie i szybko zdobyła przyjaźń Juliana Tuwima, Antoniego Słonimskiego i Jarosława Iwaszkiewicza jako zdolna deklamatorka wierszy skamandrytów, a także utworów innych poetów. Wedle świadków recytowała w dość nienaturalny sposób, ale, jak wspominał po latach Iwaszkiewicz, zapał Morskiej, a zarazem uczucie sympatii, jaką zewsząd ją otaczano, podnosiły jej interpretację.

Jej występy wryły się w pamięć bywalców Pikadora. Boy, zobaczywszy Niutę (bo tak pieszczotliwie nazywali ją skamandryci) w słynnej kawiarni na Nowym Świecie, pisał zachwycony: Oryginalna fizjonomia interesuje od pierwszej chwili, a utwierdza w tym zainteresowaniu głos, dziwny w istocie, wysoki, metaliczny, jakby umyślnie sztuczny. Bo byłbym niezręcznym pochlebcą, gdybym chwalił p. Morską za prostotę, kiedy ona świadomie jej unika. Przeciwnie, dąży – mam wrażenie – do tego, aby wywołać uczucie niepokoju; aby z pomocą ciągłego fortissimo akcentu, gestu, gwałcić wrażliwość słuchaczy, nie pozwolić im ani na chwilę zdrzemnąć się na poduszce łatwej dekadencji. () W każdym razie tęsknię za tym, by usłyszeć Morską znowu, lubiłbym słuchać tego drapieżnego głosu. Nie darmo było się swojego czasu dekadentem .

W okresie występów w kabarecie Pod Pikadorem miała 23 lata, a od czterech lat była szczęśliwą żoną Bronisława Knastera, który w II Rzeczypospolitej stał się wybitnym profesorem matematyki na Uniwersytecie Warszawskim. Zasłynął jako topolog, odkrył tzw. pseudołuk, zwany też “krzywą Knastera”. Był opiekuńczym i wyrozumiałym mężem, a ich związek trwał, choć Morska regularnie wdawała się w romanse.

Czytaj dalej tu: Kryjówka w… spiżarni

twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com