Archives

70. lat temu wybuchło powstanie w białostockim getcie

Polskie Radio
70. lat temu wybuchło powstanie w białostockim getcie Likwidacja getta w Białymstoku, foto: opublikowane przez Szymona Datnera, 
Walka i zagłada białostockiego getta (1945 r.)/wikipedia/dp

Około 300 żydowskich powstańców podjęło nierówną walkę z niemieckimi żandarmami na wieść o planowanej przez Niemców całkowitej likwidacji getta.

16 sierpnia 1943 roku wybuchło powstanie w białostockim getcie. Był to drugi co do wielkości zryw zbrojny ludności żydowskiej przeciwko Niemcom, po powstaniu w getcie warszawskim.

Getto w Białymstoku, utworzone przez Niemców 26 lipca 1941 roku, było przeznaczone dla Żydów z Białegostoku i okolic. Przebywało w nim około 42 tysięcy osób.

Do wybuchu powstania doszło w nocy z 15 na 16 sierpnia 1943 roku. Przyczyną jego rozpoczęcia była informacja o planowanej przez Niemców całkowitej likwidacji getta, która dotarła do jego mieszkańców 15 sierpnia. Powstanie zostało zorganizowane przez Antyfaszystowską Organizację Bojową. Około 300 żydowskich powstańców podjęło nierówną walkę z żandarmami niemieckimi, których było kilka razy więcej. Żydowscy powstańcy posiadali niewielką ilość broni, wyposażeni byli zaledwie w 25 karabinów i około 100 pistoletów. Niemcy mieli do dyspozycji czołgi i artylerię.

Ranek 16 sierpnia był zwycięski dla powstańców, jednak po południu getto było już pod ścisłą kontrolą wojska i żandarmerii niemieckiej. Samo powstanie trwało niewiele ponad dobę, przez kolejne kilka dni broniło się już tylko kilka punktów. Przywódcy powstania Mordechaj Tenenbaum i Daniel Moszkowicz wobec beznadziejności sytuacji popełnili samobójstwo. Niemcy po opanowaniu terenu, podpalili getto. Kilkuset Żydów zamordowali na dawnym wojskowym placu ćwiczeń, położonym przy szosie grodzieńskiej.

Około 10 tysięcy Żydów zostało wyprowadzonych na białostocki dworzec fabryczny i stamtąd wywieziono ich do obozów w Treblince, Majdanku, Auschwitz i Terezinie. Likwidację getta zakończono 20 sierpnia 1943 roku. Niektórym powstańcom udało się przedostać do lasu, gdzie doczekali końca wojny. Z ponad 60 tysięcy Żydów mieszkających przed wojną w Białymstoku i okolicach wojnę przeżyło około tysiąca osób.
Wiecej Polskie Radio


Irit Amiel – Zeszyty Poetyckie

ZeszytyPoetyckie.pl

Irit Amiel – wybitna poetka, pisarka i tłumaczka. Urodziła się 5 maja 1931 roku w Częstochowie w spolonizowanej rodzinie żydowskiej. W 1942 roku, podczas nazistowskiej akcji likwidacyjnej w getcie częstochowskim, została przerzucona przez ojca na aryjską stronę. Jej rodzice i najbliższa rodzina zginęła w Treblince. Do 1945 roku ukrywała się na sfałszowanych dokumentach w kilku wsiach oraz w Warszawie. Po wojnie, za namową Icchaka Cukiermana przyłączyła się do organizacji Bricha i w 1947 roku przedostała się do Palestyny. Po powstaniu Izraela mieszkała w kibucach Bejt Haszita i Palmachim. Studiowała filologię, historię i historię literatury na Otwartym Uniwersytecie Izraela w Ra’anana. Ukończyła również studia dla tłumaczy w Bejt-Berl College w Kfar Saba. Tłumaczyła literaturę polską na język hebrajski (m. in. Leo Lipskiego, Łucję Gliksman, Henryka Grynberga, Marka Hłaskę i Hannę Krall) oraz izraelską na język polski (m.in. Dana Pagisa, Hanocha Lewina i Jorama Kaniuka). Tworzy po hebrajsku i polsku.

W Polsce opublikowała m.in. poezję: Nie zdążyłam (1998), Egzamin z Zagłady (1994 i 1998), Tu i Tam (1999), Wdychać głęboko (2002) oraz prozę: Osmaleni (1999), Podwójny krajobraz (2008), Życie tytuł tymczasowy (2014).

Dwukrotnie nominowana do Nagrody Literackiej Nike.

Irit Amiel

Sen na pożegnanie tysiącleciaIdę ulicą w kwietniu
najokrutniejszym ponoć
ze wszystkich miesięcy roku.
Niebo jest czyste lazurowe
gdzieniegdzie tylko popstrzone
barankowymi obłokami.
Jak japońskie drzewa wiśniowe
kwitną biało i różowo
jakieś nieznane mi krzaki.
Boso ostrożnie stąpam pomiędzy
ostrymi odłamkami rozbitych szyb.
W kurzu i w błocie walają się
czapki bez głów, beznogie buty,
poszczerbione bezdzietne nocniki,
porąbane siekierą bezdomne drzwi
do nieistniejących domów.
Poplamione rdzą zeschniętej krwi
zbyteczne uśmiechy
na starych pożółkłych zdjęciach.
Nagle dostrzegam czarną
futrzaną mufkę mojej mamy
ze sterczącą dłonią
w skórzanej beżowej rękawiczceRzucam się do ucieczki.
Słyszę znany mi wrzask JUDE! JUDE!
Biegnę potykam się upadam i budzę
zlana zimnym potem
w izraelski parny poranek
Obmapywać dzieciństwoW berka graliśmy na Berka Joselewicza
Na Katedralnej bawiliśmy się w chowanego
A potem mała Marylka chowała się tam
w piwnicy między workami ziemniaków i węgla
gdzie ją na końcu zastrzelił starszawy Niemiec
Do Ziemiańskiej zabrali mnie raz rodzice na five o`clock
i w aksamitnej sukience bordo tańczyłam solo
Widziałam motyla jak bujał wśród wzgórz
Potem nie było już ani motyli ani wzgórz
Zimą w ośnieżonej 3 Alei zjeżdżaliśmy z górki na pazurki
W kinie Luna na rogu Alei Wolności a 3-Alei
oglądaliśmy boską Shirley Temple
Na kompletach na Krótkiej czytaliśmy Mówią Wieki
ale nam nic nie powiedziały i bardzo krótko trwały
Na Strażackiej bawiliśmy się w łuny pożarów
W bunkrze na Garncarskiej wisiała na ścianie kartka
Stary niedźwiedź mocno śpi
My go nie zbudzimy
bo się go boimy
Jak się zbudzi to nas zje
No więc zbudził się i zjadł
Na podwórku Stary Rynek 24 w przeddzień akcji
tańczyliśmy kółeczko się kręci i wciąż się obraca
wesoło wokoło Lucek się obraca
A nazajutrz ulicą Prostą Lucek razem
ze wszystkimi poszedł prosto do wagonów
I koniec Kropka

Czytaj wiecej Irit Amiel


II Żydowski Spływ Kajakowy Szlakiem Chasydzkim Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego po rzece San

II Żydowski Spływ Kajakowy Szlakiem Chasydzkim Fundacji Ochrony Dziedzictwa Żydowskiego po rzece San

7-15 lipca 2014

Cover Photo

Serdecznie zapraszam wszystkie osoby pochodzenia żydowskiego ,ich krewnych i znajomych do udziału w żydowskim spływie kajakowym po Sanie.

Spływ odbędzie się pomiędzy 7-15 lipca na trasie Sanok –Przemyśl. 7 lipca wyruszamy z Krakowa i po drodze do Sanoka chcemy odwiedzić najważniejsze centra chasydyzmu w Galicji. Szabat zamierzamy spędzić w ośrodku chasydzkim w Dynowie

Koszt spływu szacuje na około 350 zł plus jedzenie i picie

Śpimy w namiotach, sami gotujemy/przynajmniej taki jest ambitny plan/. Jedzenie będzie w” stylu koszernym”.
Szczególnie mile widziane osoby w wieku 40 lat/lub innym/, z dużym poczuciem humoru, gotujące i śpiewające/ nie koniecznie przy goleniu/ ale przede wszystkim chcące poznać chasydyzm.

Umiejętność pływania wpław mile widziana!!
Ilość miejsc ograniczona , termin zgłoszeń do 7 –ego czerwca, ale prosimy nie zwlekać.
Organizator :Jakub Rympel, krympel@interia.pl


Kurier Grybowski: Maria Suchan – zapomniana bohaterka


Kurier Grybowski: Maria Suchan – zapomniana bohaterka

2012-07-17

Pisząc o mieszkańcach Grybowa, którzy w jakiś sposób utkwili w ludzkiej pamięci, postanowiłem przybliżyć osobę Marii Suchan. Była zwykłą prostą kobietą, zajętą na co dzień domem i gospodarstwem. Tymczasem nadszedł dzień, kiedy stała się znana wszystkim mieszkańcom Grybowa i okolic…


Przedruk artykułu z Kuriera Grybowskiego Nr 2 (53) 2012 (str. 15-17)

Jej czyny i los poruszyły wszystkich ale ponownie o niej zapomniano, a jeśli jest wspominana, to bez rzetelnej wiedzy, która pozwoliłaby uniknąć domysłów i fałszywych wniosków.

W pobliżu stacji kolejowej w Grybowie mieszkał Franciszek Suchan, rolnik z Kaszowa. Ożenił się z Marią Motyką w 1909 roku, lecz zmarła ona w 1915 roku na tyfus i została pochowana w zbiorowej mogile. W owym roku w Grybowie na tyfus zmarło około 8 osób. Był to drugi rok wojny, przez Grybów dwukrotnie przechodził front, panował głód i choroby. Na dyzenterię zmarło 10 osób, na gruźlicę 12, a na zapalenie płuc 15. Ogółem aż 98 osób. Statystykę tę powiększała śmierć 32 osób zamiejscowych, które zmarły w Grybowie. Dane te jednak nie uwzględniają Żydów.

Franciszek miał duże gospodarstwo i roczną córeczkę, ożenił się więc powtórnie, a żonę wziął z rodzinnego Kaszowa. Była to również Maria urodzona w 1882 roku. Podczas okupacji wraz z żoną uprawiali pole, z którego musieli oddawać znaczny kontyngent, a Niemcy często zachodzili do nich, aby nawet nie wstępując do mieszkania, wybierać sobie produkty z kurnika lub chlewa.

Czytaj wiecej tu Kurier Grybowski


Śpiew z gramofonu

Śpiew z gramofonu

  Żydowski Instytut Historyczny

Eksploatacja talentów Joselego Rozenblatta. Śpiew Joselego Rozenblatta rozlega się z gramofonu, a biedak zbiera monety, które ludzie rzucają z okien. Obwożąc Joselego w dziecięcym wózku po warszawskich podwórzach temu ubogiemu Żydowi udaje się zarobić na życie.

Kipnis, człowiek o wielkiej wrażliwości na muzykę, nie mógł przejść obojętnie wobec takiego widoku. Oto biedak zarabiający na życie, obwożąc na wózku gramofon odtwarzający zarejestrowany na płycie głos Joselego Rozenblatta, słynnego śpiewaka, określanego mianem „króla kantorów”. Fotograf utrwalił widok zaiste kuriozalny. Scena ma dwóch bohaterów. Bez wątpienia to nie ubogi mężczyzna, lecz dziecięcy wózek z przymocowanym u wezgłowia gramofonem jest głównym bohaterem przedstawienia. Wbrew podpisowi Kipnisa, biedak nie zbiera w tym momencie monet. Brodaty mężczyzna w jasnym płaszczu i czapce stoi wyprostowany przed obiektywemen face. Czyżby oddawał się rozkoszy słuchania głosu Rozenblatta? Czy może raczej to akt fotografowania sprawił, że przystanął na moment, nieomal na baczność? Warszawskie podwórko, którego fragment widzimy, jest opustoszałe. Żadne z sześciu widocznych okien nie jest otwarte. Nie wiemy zatem, czy ktoś oprócz Kipnisa i biedaka słucha głosu śpiewaka. A jest czego słuchać!

Czytaj wiecej tu Śpiew z gramofonu