Archives

Memory is Our Home: A Seed Planted in Childhood

Memory is Our Home: A Seed Planted in Childhood

Recommended by author: Suzanna Eibuszyc


Roma Talasowicz-Eibuszyc

roma

My most vivid memory after the war in Poland is of my mother, always watching the door, always hopeful, never giving up that a loved one would enter, back from the dead. Later, when I grasped the magnitude of the crimes against Jews in Europe, I questioned why my parents thought it was essential to stay in “their homeland.” With time, I accepted how important it was for them to restore their roots where their ancestors had lived for 1,000 years. My mother found courage and strength among the ashes of her family. She brought them back to life daily. But 20 years, after the war, Jews were targeted again with an anti-Semitic campaign, sponsored by the Communist government. Between 1968 and 1969, Polish Jews were forced to disappear from Poland.

It was in Elie Wiesel’s classes at CCNY that I gained the courage to understand what my mother had lived through. With time, I allowed myself to confront the ghosts of my childhood. Then, my family’s history started to make sense. When Professor Wiesel told us about his experiences in the concentration camps and when I read his book, The Accident, I realized that my parents, though survivors, lost their entire families and could not escape their past. When I told Elie Wiesel about my mother, he said, “Your mother must write her story. Future generations must know. You must help her to do it.”

My mother hesitated at first, but as I persevered, she agreed. I understand now that her re-entry into a world she suppressed for so long, was a great risk to her safety and sanity. For the sake of truth, she relived terror, hunger and pain. She bravely remembered the family she abandoned in Warsaw and she brought them back to life by telling her story. She confronted the memory of impossible hardship, surviving in Russia, and added her voice to a generation silenced by Hitler.

I was born in communist Poland after the war where we lived until the late 1960s. I went to a Jewish high school, Szalom Alejchem, in Wroclaw before leaving for America. I graduated from CCNY with a B.A. in Jewish Studies, where I first met Professor Wiesel. Later, when I received my M.A. from UCLA, I was awarded a grant, which allowed me to travel to Poland and Israel.

Ultimately, I addressed the trauma of growing up in the shadows of Holocaust aftermath and how this trauma is transferred between generations. For me, one of the second generation, the seed for writing Memory is Our Home was planted in my childhood. Looking back in time, I know now that my entire life was a preparation to be “a memorial candle.” I assumed the burden of my parents’ emotional world and I became the link between the past and the future. This history is imbedded deep in my memory, in my soul. It is part of my DNA.

My book is an illustration of a working class Jewish childhood and adolescence, my mother’s, with emphasis on class, gender, politics and religion. It pencils a vibrant and bleak portrait of daily Jewish life during the interwar years in Warsaw. A difficult, impoverished upbringing after WWI in Poland gave birth to a generation of Jews who participated in Polish culture. During her youth in Warsaw, my mother, Roma Talasowicz-Eibuszyc, joined the Bund movement. She participated diligently to improve conditions for all workers, while preserving Jewish culture. Life for Jews in the 1930s deteriorated and life-changing disillusionment followed as Poland entered the pre-Holocaust and Holocaust periods.

I describe her richly textured accounts of Poland under the Nazi’s murderous grip and the faith of Jews surviving throughout Russia and Uzbekistan during WWII. She survived the month-long bombing of Warsaw, the perilous escape to the east and six years of harsh exile — the single best chance for Polish Jews to escape the catastrophe that engulfed Eastern Europe. After all that, she survived the shocking repatriation to the “vast graveyard” of postwar Poland and Jewish life under communism that was to follow for the next 20 years. The vestiges of Polish Jewish citizens who returned home to rebuild a new life, as it turned out, ended up being ruled by a different destruction, the oppressive Communist regime.

Interwoven with my mother’s diary are stories she shared with me throughout my life, as well as my own recollections as my family made a new life in Communist Poland after the war and into the late 1960s. I try to shed light on intergenerational transmission and the inheritance of the emotional burden. It is the price, we as a family paid, when we were forced to say goodbye to the old world and the challenges we faced in new world.


Suzanna Eibuszyc received degrees from the City College of New York where she studied with Elie Wiesel and the University of California. She received a Research Award from HBI for this book. She lives in Los Angeles.

You can buy the book: – “Memory is Our Home
here

Memory is Our Home is a powerful biographical memoir based on the diaries of Roma Talasiewicz-Eibuszyc, who was born in Warsaw before the end of World War I, grew up during the interwar period and who, after escaping the atrocities of World War II, was able to survive in the vast territories of Soviet Russia and Uzbekistan.

Translated by her own daughter, interweaving her own recollections as her family made a new life in the shadows of the Holocaust in Communist Poland after the war and into the late 1960s, this book is a rich, living document, a riveting account of a vibrant young woman’s courage and endurance.

A forty-year recollection of love and loss, of hopes and dreams for a better world, it provides richly-textured accounts of the physical and emotional lives of Jews in Warsaw and of survival during World War II throughout Russia. This book, narrated in a compelling, unique voice through two generations, is the proverbial candle needed to keep memory alive.

Pages: 248
Dimensions: 0.8 x 6.2 x 9.2 inches


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


TREBLINKA, VA (HENRYK GRYNBERG: ‘PAMIĘTNIK 2’)

TREBLINKA, VA (HENRYK GRYNBERG: ‘PAMIĘTNIK 2’)

Józef Jaskulski


„Pamiętnik 2” Henryka Grynberga wpadł mi w ręce przypadkiem. Premierę przeoczyłem, zupełnie jak większość rodzimych krytyków, na których milczenie pisarz słusznie się chyba tym razem uskarża (chlubnym wyjątkiem jest tu Katarzyna Jerzak, której świetną recenzję „Pamiętnika 2” przeczytamy w „Dwutygodniku” [nr 152, 02/2015]). Książkę znalazłem w księgarskiej sieciówce na Dworcu Centralnym. Kiedy schodziłem na peron, szczekaczka zapowiadała odjazd „Prząśniczki” do Łodzi, skąd sześćdziesiąt lat temu autor przyjechał na studia. W tunelu znikały powoli zielone wagony typu „Bautzen”, z których pierwsze wyjechały z enerdowskich fabryk na chwilę przed jego wygnaniem i których coraz więcej rdzewieje dziś na bocznicach.

Słusznej treści i objętości książka Grynberga jest uzupełnieniem równie obszernej poprzedniczki. I choć sam autor za najważniejsze w swoim dorobku uważa (czytane razem) „Żydowską Wojnę” i „Zwycięstwo”, wydaje mi się, że to właśnie oba „Pamiętniki” stanowić będą w przyszłości o ciężarze jego dorobku jako stale uzupełniany pomnik epoki, konsekwentnie rzeźbiony na cokole jej najważniejszego tematu. Autor spogląda z oddali na polskie (i globalne) życie literackie, intelektualne i społeczne przez pryzmat pamięci Zagłady; w obu odsłonach „Pamiętników” otrzymujemy cenny suplement do całości dorobku Grynberga oraz – szczególnie w tej drugiej – poruszające w swoim stonowaniu studium przygotowań do ostatniego z rytuałów przejścia.

Zapytany jakiś czas temu przez Donatę Subbotko o skłonność do ferowania nadmiernie ostrych osądów, odpowiedział: „Ścigam antysemityzm. Nie oskarżam ani nie osądzam, tylko składam świadectwo i bronię” („Gazeta Wyborcza”, 16.10.2011). Świadectwo to znajdziemy także w „Pamiętniku 2”, w którym Grynberg, niczym entomolog przypinający nowe okazy mutujących owadów do korkowej tablicy, klasyfikuje i opisuje kolejne manifestacje skażonego języka: od medialnych sprawozdań o relacjach izraelsko-palestyńskich, po liczne emanacje dyskursu antysemickiego w życiu codziennym. Na przykładzie cytatów z czasopism dawnych i bieżących zestawia antysemityzm dawny z nowym, i trudno nie dostrzec w tych zestawieniach cech wspólnych dla stale się przepoczwarzających przedstawicieli gatunku. Jeszcze częściej przykłady te Grynberg po prostu odnotowuje i pozostawia bez komentarza, jako facts of life, np. cytując hasła reklamujące jednodniowe wycieczki do Auschwitz z finałem w Birkenau. Można w tych obserwacjach upatrywać przewrażliwienia autora „Uchodźców”, jednak fakty te pozostają w naszej codzienności zjawiskiem powszechnym. „Pamiętnik 2” czytałem podczas majówki, w drodze na Roztocze. Niedaleko dworca w Lublinie, w oknie wystawowym sklepu przy ulicy prowadzącej na Majdanek, obok podobizn papieża, który przepraszał za antysemityzm Kościoła, stały ikony Żyda z pieniążkiem; godzinę później dworcowy megafon informował podróżnych o odjeździe pociągu specjalnego relacji Lublin-Bełżec.

Facts of life opisywane przez Grynberga to jednak nie tylko refleksja nad językiem skażonym, ojczysta mowa zaskakuje bowiem autora swoją dwubiegunowością, na przemian zadając ból i wzruszając, jak podczas zakupów w sopockim spożywczaku czy w pikarejskim powrocie znad morza na Okęcie, będącym próbką prozy neurotycznej, której nie powstydziliby się czołowi Jewish-American writers.

O sprzężeniu kultury (post)chrześcijańskiej z antysemityzmem („Jude brzmiało jak Judasz, grabili i wydawali Judasza”, konstatuje, analizując wspomnienia ocalałego z Zagłady Chila Kirszenbauma z Mińska Mazowieckiego) oraz neutralizowaniu Shoah Grynberg nadmieniał już wielokrotnie, konsekwentnie opowiadając się przeciwko dyskursowi uniwersalizującemu Zagładę. „Najpierw idylla, potem katastrofa, potem ucieczka i walka o życie, i w końcu zwycięstwo dobra nad złem, czyli happy end. A w rzeczywistości nie było idylli ani zwycięstwa, ani happy endu, ani nawet katharsis”, pisał w „Ciągu dalszym”. Sprzeciw Grynberga wobec prób idealizacji przeszłości kultur raczej równoległych niż „wiekowo nierozłącznych” widać również w „Pamiętniku 2”. Pełno tu zdań wytrącających z samozadowolenia, błyskotliwie gorzkich one-linerów odbrązawiających zaklęcia krajowej historiografii („Za ukrywanie Żydów groziła śmierć. Śmierć groziła również za wiele innych rzeczy, ale bano się tylko ukrywać Żydów”).

„Pamiętnik 2” to jednak przede wszystkim wyścig z czasem. W przeciwieństwie do poprzedniczki, opisującej lata 1954-2010, książka obejmuje „jedynie” okres od złożenia „Pamiętnika” do druku do połowy ubiegłego roku. Grynberg pisze w chłodnym pośpiechu, bo liczy się każdy dzień i czasu coraz mniej, tak jak znajomych-ocalałych, których odchodzenie wyznacza nieustannie topniejąca urodzinowa korespondencja. Winszuje płodności przyjaciołom po piórze, przy czym sam daleki jest od próżnowania. Segreguje papiery i zapiski – co do archiwum, co na rozwałkę, co jeszcze zatrzymać – covering his ass, jak to nazywa. Porządkuje stare zdjęcia, uzupełnia dzieje Żydów z Dobrego i rozmawia z coraz częściej nawiedzającymi go we śnie najbliższymi. Rozważa zasadność remontowania domu, który niezauważalnie podupada, podobnie jak siły witalne właściciela. Przerwy w dostawie prądu w McLean przeplatają się z przerwami w dostawie tlenu pompowanego przez słabnące serce. Jeśli zgodzić się z Grynbergiem, że „Grochów” Stasiuka jest „najlepszym studium umierania”, to „Pamiętnik 2” uznać należy za niezrównany opis poprzedzającego je powolnego wycofania. „Miałem nadzieję, że pomieszka tu po mnie syn – choć mówi, że nie chce, że za dużo tu mojej obecności – ale teraz już wiem, że nie, nie przyjdą tu więcej moje sarny, chipmunki i lisy. Że wszystko zniknie, jak gdyby nie istniało lub istniało tylko w mojej wyobraźni”. Grynberg pracujący w podmiejskiej głuszy nad Potomakiem jest trochę jak Thoreau zaszyty w nad jeziorem nieopodal Concord, tylko temat cięższy i przyroda już nie tak niewinna. Więc może raczej jak jego ukochany Twain, z którym łączą go cięta ironia i kontrolowana mizantropia: szczęśliwy w splendid isolation swojej pustelni, czasem mile zaskoczony przez zmieniających się jak pory roku sąsiadów, po których raczej nie spodziewa się zbyt wiele. Albo jak bohater schulzowskiego „Sanatorium pod Klepsydrą”, przykładający ucho do drzewa, żeby sprawdzić, czy gdzieś w głębi robak nie chrobocze – samotny pogrobowiec nasłuchujący ciszy i wyłaniających się z niej wczesnych obrazów, poddawanych nieustannej egzegezie.

Schulzowski „zadany temat” Grynberg objaśnił chyba najzwięźlej w „Monologu polsko-żydowskim”. „Noszę w sobie przede wszystkim anonimowy polsko-żydowski los, a jako pisarz mam obowiązek, który przeważa wszelkie względy osobiste”. Ta dwudzielność przywodzi na myśl formę sonatową. Jeśli przyrównać do niej twórczość Grynberga, „Żydowska Wojna” i „Zwycięstwo” byłyby jej ekspozycją, z Zagładą jako łącznikiem; dzieła późniejsze (oba „Życia…”, „Drohobycz, Drohobycz”, „Uchodźcy” czy cytowany wyżej „Monolog…”) – pełnym licznych modulacji przetworzeniem; „Ciąg Dalszy” i oba „Pamiętniki” natomiast – potężną rekapitulacją (na kodę przyjdzie nam jeszcze, mam nadzieję, poczekać). Znajdziemy krytyków, którzy ten konsekwentnie implementowany imperatyw uznają za obsesyjną monotematyczność, im jednak Grynberg odpowiada (i trudno mu się dziwić), że jako ocalały po prostu nie ma wyboru, nawet jeśli wybór ten wydaje się nieznośny. Uparcie więc walczy i wiosłuje, chociaż prąd upływających lat nieustannie znosi go przeszłość.

W swojej walce nie jest zupełnie samotny. Towarzyszą mu zadomowione w półdzikim backyardzie sarny, stale goszczące na stronach „Pamiętnika 2”. W przywołanym powyżej tekście Katarzyna Jerzak pisze, że są one realne i symboliczne, „wyznaczają rytm obecności i nieobecności”. Sądząc po wyklejkach ze zdjęciami zamieszczonych na wewnętrznych okładkach książki, te same sarny zobaczyć można z okna pociągu pędzącego przez Nizinę Mazowiecką, więc być może natura pełni tu również funkcję magdalenki, nawet jeśli Grynberg do tego się nie przyznaje. Najczęściej po prostu je fotografuje, zanim odejdą na dobre, bo zielony azyl nad Potomakiem powoli zmienia się w ziemię jałową, na której sarny wypierane są przez SUVy.

nadeslal
Vlady Rozenbaum
„Latynosi w czerwonych kurtkach zbierają obcięte gałęzie i wrzucają w paszczę mechanicznego molocha, który je z warkotem pożera”, notuje któregoś dnia, całkiem jak Thoreau. A może znowu jak Twain, bo autor „Waldenu” do mechanicznego molocha mimo wszystko porozumiewawczo mruga. Sam już nie wiem. W każdym razie znajduje w przyrodzie źródło sił witalnych między coraz rzadszymi wypadami poza wirginijskie siedlisko. Tak jak w wiosłowaniu w towarzystwie syna na płynącej nieopodal rzece, którą porównał kiedyś do Bugu. „Jestem w tej chwili w Treblince, ale myślę już o Potomacu, a później na Potomacu będę myślał o Treblince, bo wiosłując, myślę o tym, co piszę. Jestem tu, i tam, w obu miejscach naraz”. A zatem odpoczynek złudny, bo nie ma ucieczki od wczesnych obrazów.

Henryk Grynberg: „Pamiętnik 2”. Świat Książki. Warszawa 2014.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Sukkot w Domu Kultury Śródmieście

Sukkot w Domu Kultury Śródmieście

Z okazji święta Sukkot serdecznie zapraszamy na recital Marka Ravskiego, podczas którego usłyszeć będzie można piosenki wybitnego pieśniarza, polskiego patrioty a także Sprawiedliwego Wśród Narodów Świata ? Mieczysława Fogga. W tym roku przypada 25 rocznica śmierci artysty. Markowi Ravskiemu akompaniować będzie Marcin Mazurek.

27 września 2015 r. (niedziela), godz. 16.00 Dom Kultury Śródmieście, ul. Smolna 9 (wejście od Al. Jerozolimskich)

Wstęp za bezpłatnymi wejściówkami, które można odebrać w DKŚ.

Zrealizowano dzięki dotacji Ministra Administracji i Cyfryzacji.

MAREK RAVSKI – absolwent Akademii Muzycznej w Warszawie, swoje doświadczenia artystyczne zbierał i realizował w różnych projektach. Jako śpiewak Teatru Wielkiego w Warszawie, gdzie odbył staż artystyczny, był współzałożycielem i członkiem zespołu Lord’s Singers z którym wielokrotnie przemierzał całą Europę, koncertując z muzyką dawną, negro spirituals, cerkiewną /Francja,Włochy, Watykan, Niemcy, Szwajcaria, Wielka Brytania, Hiszpania/. Zagrał i zaśpiewał rolę w operowym filmie ?Szkoła kochanków? według opery W.A Mozarta ?Cosi fan tutte? w reżyserii K.Tchórzewskiego. Współpracował z orkiestrami i koncertował, głównie poza granicami kraju. Po wieloletniej przerwie związanej z realizowaniem innej pasji i innego zawodu, wrócił do muzyki, aktorstwa, gry na gitarze klasycznej, komponowania, pisania tekstów. Porusza się swobodnie i świadomie w wielu stylach muzycznych i wykonawczych. Realizuje projekty czasami bardzo odległe, ale spójne stylistycznie Śpiewa w wielu językach – po polsku, rosyjsku, w jidysz, po angielsku, włosku, niemiecku, hiszpańsku.

MARCIN MAZUREK – Pianista. Studiował na Akademii Muzycznej im. Fryderyka Chopina w Warszawie pod kierunkiem prof. Bronisławy Kawalli. Jest pianistą Polskiego Baletu Narodowego. W 2013 roku brał udział w występach gościnnych PBN w Barcelonie, grając utwory Bacha towarzyszące spektaklowi Tańczmy Bacha w Teatre del Liceu. Prowadzi ożywioną działalność koncertową w kraju i za granicą, zarówno jako solista, jak i kameralista. Jest twórcą i wykonawcą oprawy muzycznej do niemych filmów, takich jak: Gabinet doktora Caligari, Student von Prag, Cienie, Nietolerancja, Zmęczona śmierć. Wykonuje także recitale muzyki filmowej takich kompozytorów, jak: Ennio Morricone, Nino Rota, John Williams, Krzysztof Komeda czy Wojciech Kilar. Bierze udział w recitalach śpiewających aktorów (np. Magdaleny Zawadzkiej), wykonując utwory m.in.: Agnieszki Osieckiej, Édith Piaf, Wojciecha Młynarskiego, Zygmunta Koniecznego oraz piosenki z repertuaru Kabaretu Starszych Panów. Swoje pasje muzyczne realizuje również, przygotowując spektakle teatralne zarówno od strony muzycznej, jak i w nich występując. Współpracuje z większością warszawskich teatrów, m.in.: Ateneum, Roma, Teatr Dramatyczny i TR. Swoje osiągnięcia prezentuje na wielu festiwalach w Polsce i za granicą, m.in.: w Awinionie, Dublinie, Londynie, Berlinie, Jerozolimie.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Bagaże kultury. Andrzej Krakowski

Bagaże kultury. Andrzej Krakowski

Niedziela, 20 Wrzesień, 2015-14:00



Na pierwszym w sezonie 2015/2016 spotkaniu w ramach cyklu „Bagaże kultury” będziemy gościć Andrzeja Krakowskiego – reżysera, scenarzystę i producenta filmowego. Zaszczycą nas także swoja obecnością: Daniel Olbrychski i Janusz Zaorski.

BAGAŻE KULTURY… Bo bagaże pełne wspomnień i opowieści, rękopisów, książek, taśm filmowych, teatralnych fotosów, bo bagaże emigrantów, wyrzuconych, podróżników, poszukiwaczy. Bagaże i tożsamość ich właścicieli.

– Wielki temat XX i XXI wieku.

Prowadzenie: Remigiusz Grzela.

Poprzednie spotkania z cyklu:

– Ida Kamińska. Aktorka totalna
– Agnieszka Holland. O kinie i innych rzeczach
– Hannah Arendt. Rzecz o banalności miłości
– Julian Tuwim. Poeta i ojciec
– Józef Hen. Rozmowa na 90. urodziny
– Jerzy Ficowski. Odkrywca
– Aleksander Bardini. Profesor, któremu aktorzy zawdzięczali prawie wszystko
– Ryszarda Hanin. Aktorstwo silniejsze niż szczerość
– Izabella Cywińska
– Krzysztof Kowalewski
– Konstanty Gebert
– Anda Rottenberg
– Leopold Tyrmand
– Daniel Passent
– Janusz Morgenstern
– Wiera Gran
– Stefan Kisielewski

W spotkaniach brali udział m.in.: Agnieszka Holland, Andrzej Wajda, Krystyna Zachwatowicz, Danuta Szaflarska, Barbara Krafftówna, Stanisława Celińska, Teresa Budzisz-Krzyżanowska, Jowita Budnik, Ignacy Gogolewski, Janusz Gajos, Andrzej Seweryn, Szymon Szurmiej, Gołda Tencer, Olga Lipińska, prof. Barbara Osterloff, Zofia Posmysz, Julia Hartwig, Józef Hen, Ewa Tuwim, Kira Gałczyńska, Elżbieta Ficowska, Feliks Falk, Michał Sobelman, Mariusz Szczygieł, Małgorzata Rożniatowska, Joanna Friedman, Jan Matyjaszkiewicz a także aktorzy Teatru Żydowskiego.

WSTĘP 5 ZŁ

KUP BILET ONLINE: http://WWW.TEATR-ZYDOWSKI.ART.PL

REZERWACJE: +46 22 850 64 50 lub 51, bow@teatr-zydowski.art.pl


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


TSKZ – Rosz Ha Szana na Próżnej

Rosz Ha Szana na Próżnej

Z okazji święta Rosz Ha Szana oddział Warszawski Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego Żydów w Polsce oraz Austriackie Forum Kultury  zapraszają na uroczysty koncert pieśni żydowskich, w wykonaniu Artura Rożka, któremu akompaniować będzie Grzegorz Skrobiński.

Podczas koncertu usłyszeć będzie można utwory, m.in. Mordechaja Gebirtiga, Jerry’ego Bocka, Kobiego Oszrata oraz tradycyjne żydowskie pieśni ludowe, takie jak: Hava Nagila, Hevenu Szalom Alejchem czy Tumbałałajka.

Po koncercie zapraszamy na tradycyjny, noworoczny poczęstunek.

13 września 2015 r. (niedziela), godz. 16.00 Austriackie Forum Kultury, ul. Próżna 7/9

Wstęp wolny.


Zrealizowano dzięki dotacji Ministra Administracji i Cyfryzacji.

Informacja o artystach:

Artur Rożek – Jest absolwentem Wydziału Wokalnego Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie Jerzego Knetiga. Dwukrotnie, w 2004 i 2008 roku, otrzymał stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Może poszczycić się znaczącym dorobkiem koncertowo-scenicznym oraz osiągnięciami konkursowymi. Zdobył III miejsce w VIII Ogólnopolskim Konkursie Wokalnym im. Franciszki Platówny we Wrocławiu, III nagrodę w XVII Międzynarodowym Konkursie Muzyki Kameralnej im. Kiejstuta Bacewicza w Łodzi oraz III nagrodę w XVIII Międzynarodowym Konkursie im. Johannesa Brahmsa w Poertschach (Austria). Jest także laureatem VI Międzynarodowego Konkursu im. Stanisława Moniuszki w Warszawie oraz XII Międzynarodowego Konkursu im. Ady Sari w Nowym Sączu.

Wielokrotnie występował na scenach Teatru Wielkiego-Opery Narodowej i Warszawskiej Opery Kameralnej, kreując główne partie w takich operach, jak Bunt żaków Tadeusza Szeligowskiego,Halka (wersja wileńska) Stanisława Moniuszki, Sen nocy letniej Benjamina Brittena, Il mondo della luna Josepha Haydna, L’amante di tutte Baldassare Galuppiego. Posiada również bogaty repertuar oratoryjno-pieśniarski. Koncertuje w kraju i za granicą (Niemcy, Holandia, Belgia, Francja, Mołdawia), współpracując z takimi dyrygentami, jak Tadeusz Wicherek, Sławek A. Wróblewski, Mieczysław Nowakowski, Jan Miłosz Zarzycki, Andreas Spering, Simon Standage, Łukasz Borowicz, Sławomir Chrzanowski, Tadeusz Karolak, Jerzy Swoboda, Jerzy Salwarowski.

Grzegorz Skrobiński- absolwent Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie. Studiował pod kierunkiem prof. Elżbiety Tarnawskiej, Katarzyny Jankowskiej – Borzykowskiej i prof. Andrzeja Bauera. Obecnie pełni funkcję asystenta w Katedrze Kameralistyki w macierzystej uczelni.
Laureat wielu nagród na konkursach pianistycznych. Stypendysta Królowej Belgii w roku 2003. Koncertował na najważniejszych scenach Polski m.in. w Filharmonii Narodowej w Warszawie, Filharmonii im. Artura Rubinsteina w Łodzi, Filharmonii Wrocławskiej, Zamku Królewskim oraz Łazienkach Królewskich w Warszawie, Pałacu w Antoninie, Pałacu w Kąśnej Dolnej (Festiwal Bravo Maestro). Znany publiczności Austrii, Belgii, Włoch, Szwajcarii, Niemiec, Japonii oraz Tunezji. 2 marca 2007 roku wziął udział w koncercie jubileuszowym Władysława Bartoszewskiego wykonując m.in. II sonatę b-moll op.36 Sergiusza Rachmaninowa. W roku 2010 wystąpił wraz z aktorem Krzysztofem Kolbergerem w spektaklu pt. “Dobry wieczór, Monsieur Chopin” ramach festiwalu “Dwa Teatry – Sopot 2010”.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com