Archives

Rząd Niemiec nie przewidział w budżecie pieniędzy dla polskich ofiar III Rzeszy


Rząd Niemiec nie przewidział w budżecie pieniędzy dla polskich ofiar III Rzeszy

lep/ ap/ ktl/


Rząd Niemiec nie przewidział w budżecie pieniędzy dla polskich ofiar III Rzeszy. Fot. PAP/Paweł Kula

Polacy będący ofiarami niemieckiej okupacji znajdują się często pod koniec życia w trudnych warunkach materialnych. Rząd Niemiec, pomimo obietnic zbadania takiej możliwości, nie przewidział w projekcie budżetu na 2027 r. środków na humanitarną pomoc dla nich – przypomina dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

„W projekcie budżetu na rok 2027 niemiecki rząd ponownie nie przewidział pieniędzy dla żyjących w Polsce ofiar III Rzeszy” – pisze Stefan Locke w środę na łamach „FAZ”. Jak podkreślił, nawet pozytywnie nastawieni do tej sprawy posłowie Bundestagu uważają, że zmiany przed ostatecznym uchwaleniem budżetu są raczej nieprawdopodobne.

„Nie chodzi o odszkodowania, ale o pomoc humanitarną – cytuje dziennik Jakuba Dekę, przewodniczącego Fundacji Polsko-Niemieckie Pojednanie.

Locke wyjaśnia, że Fundacja posiada archiwum zawierające informacje o wszystkich polskich ofiarach nazistowskiej wojny i okupacji. „FAZ” przypomina, że po zjednoczeniu kraju, w 1990 r. niemiecki rząd przekazał Polsce jednorazowo 500 mln marek jako „gest wobec ofiar”.

„Pieniądze szybko się skończyły” – pisze „FAZ”. Każda z 800 tys. ofiar otrzymała kilkaset marek, przy czym byli więźniowie obozów koncentracyjnych otrzymali wyższe wypłaty, niż byli robotnicy przymusowi.

W 2000 r. pół miliona Polaków otrzymało świadczenia z Fundacji Pamięć, Odpowiedzialność, Przyszłość. Byli więźniowie obozów po 15 tys. marek, robotnicy przymusowi w przemyśle 4400 marek, a robotnicy rolni – 2200 marek. Beneficjenci świadczeń musieli zrezygnować z dalszych roszczeń – zaznaczył Locke.

„Dzisiaj nie chodzi o roszczenia. Ci ludzie widzą w nas organizację pomocową, ponieważ trudno im wyżyć z niskich emerytur” – cytuje ponownie Dekę „FAZ”.

Jego zdaniem jedną z przyczyn biedy jest praca przymusowa. Wiele osób nie mogło chodzić do szkoły, studiować lub wyuczyć się zawodu. „Widzimy, że tym biednym, chorym i samotnym ludziom trochę więcej pieniędzy ułatwiłoby ostatnie miesiące życia” – mówi szef Fundacji Pojednanie.  

„FAZ” przypomina, że niemiecki rząd zapowiedział w 2025 r., iż „zbada możliwość” wsparcia dla tej kategorii ofiar. Premier Donald Tusk oświadczył wówczas, że jeżeli Niemcy nie podejmą szybko decyzji, to rząd rozważy, czy Polska z własnych środków pomoże ofiarom.

Locke zwraca uwagę, że na początku tego roku mowa była kwocie 10 tys. złotych rocznie na osobę, „ale i z tego nic nie wyszło”.  

Zwlekanie z humanitarnym gestem jest „zawstydzające i niedopuszczalne” – cytuje polsko-niemiecką Grupę Kopernik „FAZ”. „Nie tracimy nadziei, chociaż widzimy, że szanse są niewielkie” – mówi Deka. „Dopóki żyją ofiary, będziemy apelować o pomoc dla nich” – zapewnia szef Fundacji w rozmowie z „FAZ”. (PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Czy wolność i demokracja mogą się obronić?


Czy wolność i demokracja mogą się obronić?

Andrzej Koraszewski


Opóźniony o dwa lata film Konrada Szołajskiego wjeżdża na ekrany niektórych naszych kin. Film traktuje o rosyjskich osiągnięciach na polu wpływów na nasze umysły. Był już pokazywany w kilku krajach, do nas dociera dopiero teraz. Tytuł „Plac zabaw Putina”. Zacznijmy jednak od czegoś zupełnie innego – czytam w angielskojęzycznym magazynie, że trzecia wojna światowa trwa już od pewnego czasu, że jest sojusz państw totalitarnych, Chin, Rosji, Iranu (Turcji, Kataru i kilku innych) przeciw zachodniej demokracji. Frontów jest kilka – wojna ekonomiczna, w której przewaga Zachodu topnieje z każdym dniem; wojna kinetyczna tocząca się blisko nas w Ukrainie, ale również na Bliskim Wschodzie i w wielu miejscach w Afryce; wojna demograficzna z zalewem nielegalnych (a czasem całkiem legalnych) imigrantów, a wreszcie wojna propagandowa, w której kraje totalitarne odnoszą osłupiające sukcesy. Konrad Szołajski próbuje się zorientować jak działają agenci rosyjskiego wpływu w byłych demoludach. Jak słusznie zauważa w tym filmie zaangażowany pisowski socjolog – nie wiemy ile nie wiemy. Nie trzeba profesorskiego tytułu, żeby dojść do tak genialnego wniosku, więc reżyser próbują się czegoś dowiedzieć od dziennikarzy śledczych, pracowników wywiadu, polityków i zwykłych ludzi. Odkrywa, że w różnych miejscach byłej radzieckiej strefy wpływów sympatycy Rosji powtarzają słowo w słowo te same argumenty. W Ukrainie faszyści, ta wojna to nie nasza sprawa, Rosja ma prawo (mieć granice gdzie chce).

Film moim zdaniem świetny i mimo, że dociera do nas z tak znacznym opóźnieniem nie tylko nie stracił aktualności, ale nabrał mocy.

Nad Wisłą harce Putina interesują nas rzecz jasna bardziej niż katarskie pieniądze inwestowane w amerykańskie i europejskie uniwersytety, niż dylematy zachodnich polityków związane z napływem muzułmańskich imigrantów, niż wojna ekonomiczna z Chinami, czy powrót radzieckiego antysyjonizmu przez Londyn i Paryż z petrodolarowym finansowaniem.

Nasze poglądy nigdy nie są tak do końca nasze, bo skądś musimy je pobrać, a z natury rzeczy wolimy dawać wiarę tym, które są bliższe naszemu sercu. Tak więc agenci wpływu, to ci działający jako pracownicy obcego wywiadu, ale wspomagani przez ludzi ideologicznie przekonanych i pożytecznych idiotów, którzy nie zawsze wiedzą, w którym uchu im dzwoni.

Tymczasem instytucje demokratyczne chwieją się w posadach, wolność słowa wydającego się cierpieć na zespół Tourette’a i to nie tylko z powodu Tik-toka i sztucznej inteligencji, ale również z powodu tego, że młode pokolenie dostaje dziś znacznie więcej kalorii niż wiedzy. Tu i ówdzie spotykamy bijących na alarm, ale możliwości mobilizacji chętnych do obrony wolności i demokracji wydają się nad wyraz ograniczone. Politycy myślą zgodnie z kalendarzem wyborczym, społeczeństwo karmione jest dezinformacją produkowaną przez harcowników zatrudnionych w plemiennych redakcjach agitacji i propagandy. Pozostaje nadzieja na błąd Hitlera. Władcy totalitarnych krajów mają to samo marzenie – każdy z nich jest chorobliwie przekonany, że świat powinien należeć do niego. Liczenie na to, że skoczą sobie do gardeł, zanim zbiorowym wysiłkiem pogrzebią eksperyment z demokracją wydaje się być frywolne, no ale niechaj żywi nie tracą nadziei.

Tak, czy inaczej, jeśli będziecie mieli okazję, obejrzyjcie film Konrada Szołajskiego. Warto.

A gdzie ten film można będzie zobaczyć?

Można wejść na Filmweb – link tutaj

https://www.filmweb.pl/film/Plac+zabaw+Putina-2024-10053097/showtimes

Będą także pokazy specjalne z udziałem Konrada Szołajskiego:

Lublin Chatka Żaka 21.10 – godzina 18.00

https://www.facebook.com/share/1DK7bs4NAw/

Łódź Uniwersytet 23.10 – 15.00

„Plac zabaw Putina” – pokaz filmu i dyskusja na Wydziale Filologicznym UŁ”

https://www.uni.lodz.pl/aktualnosc/szczegoly/plac-zabaw-putina-pokaz-filmu-i-dyskusja-na-wydziale-filologicznym-ul


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Iranian Regime Profits From Human Trafficking, Report Finds


Iranian Regime Profits From Human Trafficking, Report Finds

Ailin Vilches Arguello


People walk by a mural depicting Iran’s late Supreme Leader Ayatollah Ali Khamenei, on a street in Tehran, Iran, Aug. 13, 2026. Photo: Majid Asgaripour/WANA (West Asia News Agency) via REUTERS

In yet another example of Iran’s human rights abuses, the regime is weaponizing human trafficking to fund its regional proxy wars, profiting from the abuse of women, children, and at-risk migrants while forcing marginalized populations into combat to help finance and sustain its network of terrorist groups, a new report has found.

The Jerusalem Center for Security and Foreign Affairs (JCFA), an Israeli research institute focused on security and foreign policy, released a new analysis last week detailing how Iran’s Islamic Revolutionary Guard Corps (IRGC) exploits women, children, undocumented migrants, and refugees to bankroll its regional ambitions and sustain its proxy forces.

“Until the global community treats the IRGC not just as a geopolitical adversary, but as a criminal enterprise deeply reliant on the financial proceeds of human misery, the regime will continue to monetize vulnerability to fund its survival and project its power,” Ella Rosenberg, a senior research fellow at JCFA, writes in the report. 

According to JCFA’s analysis, Iran’s anti-trafficking laws give the country grounds to claim compliance with international standards, despite failing to provide adequate protections for victims and refusing to ratify the United Nations’ 2000 Protocol to Prevent, Suppress, and Punish Trafficking in Persons.

Experts warn that the IRGC, a military force charged with defending Iran’s authoritarian regime internally and expanding its Islamist revolutionary ideology externally, profits directly from human trafficking, with sex trafficking — including the exploitation of women through regime-sanctioned temporary marriages — serving as a major source of income.

Given the IRGC’s control over border security and its oversight of internal checkpoints and airports, the report argues that trafficking networks operating within Iran and across its borders into neighboring countries, including Iraq, could not operate on such a large scale without the force’s complicity.

JCFA identifies Iran as a source, transit hub, and destination for the sex trafficking of women and girls, pointing to widespread poverty, entrenched corruption, and economic mismanagement as driving factors that make vulnerable populations more susceptible to exploitation.

Analysts warn that Iran’s Civil Code further exposes minors to sexual exploitation by setting the legal marriage age for girls at 13 and allowing younger girls to marry with parental consent and court approval — leaving children vulnerable to abuse and increasing their risk of becoming victims of human trafficking.

Sex trafficking is only one part of the broader operation, with the JCFA report finding that the IRGC’s Quds Force, which is responsible for overseeing the regime’s operations and terrorist proxies abroad, systematically traffics undocumented migrants, refugees, and children to help finance and sustain the regime’s proxy wars across the Middle East.

Exploiting vulnerable populations to fuel its military ambitions, the IRGC coerces Afghan and Pakistani refugees into combat through deception, financial pressure, and threats of deportation, while forcing Iranian children as young as 12 into military indoctrination and combat-support roles in violation of international law.

Rather than paying and deploying trained IRGC personnel, the regime uses people who receive little or no compensation, treating them as disposable. Experts argue that this system reduces military costs by billions of dollars, freeing up funds for the IRGC’s domestic corporate monopolies, as well as regional terrorist financing networks.

Another major source of revenue for the Iranian regime comes from exploiting migrants fleeing Pakistan and Afghanistan, who face extortion, debt bondage, and forced labor by smuggling networks that pay protection money to the IRGC.

JCFA warns that despite hundreds of US and EU sanctions targeting Iran’s nuclear program, ballistic missiles, terrorism, and domestic repression, human trafficking remains largely overlooked, leaving a critical loophole that allows the IRGC to continue profiting from the exploitation of vulnerable people.

Now, experts are calling on the United States and the European Union to overhaul their sanctions strategies by explicitly targeting the IRGC’s human trafficking operations and treating them as predicate financial crimes.

“The failure to aggressively sanction the IRGC … for human trafficking allows a designated terrorist organization to operate a highly profitable, state-sponsored transnational crime syndicate with near-total impunity,” the report says.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Drodzy wolni mieszkańcy Zachodu!


Drodzy wolni mieszkańcy Zachodu!

Richard Landes


Do wszystkich, którzy mieli szczęście urodzić się w nowoczesnych, wolnych społeczeństwach lub uzyskać do nich dostęp…

Do wszystkich gotowych przyjąć na siebie wzajemne zobowiązania wynikające z umowy społecznej opartej na kulturze sporu…

Mam dla was dobre i złe wieści.

Dobre wieści? Wciąż możemy odwrócić tę katastrofalną sytuację. Wystarczająco duża część sfery publicznej nadal funkcjonuje w oparciu o swobodny przepływ informacji, więc jeśli podejmiemy walkę z tym, co coraz bardziej przypomina ofensywę zwolenników kalifatu, możemy odwrócić bieg wydarzeń. My, niewierni (najlepiej przy wsparciu solidnych muzułmańskich sojuszników), możemy odeprzeć trwającą przeciwko nam stuletnią wojnę prowadzoną przez wyznawców ideologii supremacji. Dopiero połowa meczu za nami.

Złe wieści. Musicie porzucić swoje głęboko zakorzenione lęki i urazy wobec Żydów i uznać ich za swoich partnerów, a czasami nawet za przywódców w tej walce.

Klucz do zrozumienia obecnej sytuacji jest następujący: ci, którzy was nienawidzą, chcą wymordować Żydów, aby móc was sobie podporządkować.

A dopóki wierzycie, że Hamas stawia opór izraelskiemu ludobójstwu, dopóty karmicie się jego nierozcieńczoną propagandą wojenną, dodatkowo spotęgowaną przez dziennikarstwo.

Chcą, abyście wy, niewierni, obwiniali za obecną wojnę Izrael, waszego bliskiego sojusznika (na tak wielu płaszczyznach). Chcą, abyście kibicowali swoim wrogom, dżihadystom, kiedy ci przystępują do popełniania ludobójstwa, które od dziesięcioleci zapowiadają ze swoich ambon (a o którym wy nie macie zielonego pojęcia).

Powodem, dla którego wierzycie w to niedorzeczne odwrócenie rzeczywistości, jest fakt, że wasze własne tradycyjne media informacyjne w niewytłumaczalny sposób zdają się wykonywać polecenia waszych wrogów (którzy z pewnością są wrogami wolnej prasy). W rezultacie dziennikarze będący niewiernymi przekazują wam, niewiernym, dokładnie to, co dżihadyści chcą, abyście usłyszeli i w co uwierzyli.

Czy mogliby liczyć na lepszą współpracę?

A jednak, niezależnie od tego, jak bardzo ta samobójcza iluzja jest sprzeczna z faktami i moralnie sadystyczna, wyrwanie się z niej nie jest łatwe.

Oznacza to, że musicie przestać rzucać się na każdą nową historię o złym postępowaniu Żydów – ludobójstwo! masowy głód! – i dawać upust swojemu oburzeniu.

Oznacza to, że musicie przestać pozwalać wrogowi manipulować waszym współczuciem poprzez wykorzystywanie waszych najgłębszych lęków.

Oznacza to, że musicie powściągnąć podszytą poczuciem winy przyjemność, jaką sprawiają wam moralne tarapaty Żydów. Zastanówcie się, zanim z dumą powiecie: „Teraz to już naprawdę utracili moralną przewagę”.

W tej chwili, z perspektywy przyszłego historyka żyjącego w wolnym społeczeństwie, piszącego, powiedzmy, w roku 2050 (miejmy nadzieję), spojrzenie wstecz na połowę lat dwudziestych XXI wieku mogłoby doprowadzić go do wniosku, że ludzie Zachodu zachowywali się tak, jakby woleli podporządkować się przerażającemu wrogowi, niż uwolnić Żydów od systemowej, trwającej od tysiącleci pogardy i lęku, jakie wobec nich żywili — fobii odziedziczonej po przodkach.

Czas, nadchodzące dziesięciolecia, pokażą.

Przypuszczam, że to wielkie wymaganie. Nie pod względem pieniędzy czy czasu, lecz odwagi, zrozumienia i dobrej woli. A jednak – nie żebym chciał kogokolwiek nawracać czy coś w tym rodzaju – pomyślcie o mesjańskich owocach, jakie taka odwaga mogłaby przynieść na poznawczym teatrze wojny, gdzie – żeby się zbytnio nie powtarzać – wciąż możemy zwyciężyć.


Richard Allen Landes (born 1949)[1] is an American historian and author who specializes in medieval millennial thinking. Until 2015 he taught at Boston University, and then began working at Bar-Ilan University, Ramat Gan, Israel. Landes is also known for coining in part and popularizing Pallywood,[2][3] a term used to accuse Palestinians of staging scenes of suffering and violence for the media.[4]


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Erdogan rutynowo podżega do antysemityzmu i destabilizuje Bliski Wschód


Erdogan rutynowo podżega do antysemityzmu i destabilizuje Bliski Wschód

Uzay Bulut


Nienawiść do Żydów w Turcji nasiliła się do głęboko alarmującego poziomu podczas rządów prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana.

Turecki piosenkarz Yasar Ipek napisał 3 sierpnia 2025 roku w mediach społecznościowych:

Urządźmy polowanie na Żydów; osobiście, przysięgam na Allaha, że pierwszego Żyda, którego zobaczę na ulicy, pobiję tak, że trafi do szpitala.

W maju tego roku został skazany na trzy lata więzienia w następstwie postępowania wszczętego przez Naczelny Rabinat Turcji.

Ipek napisał na Instagramie, że po wydaniu wyroku otrzymał tysiące wiadomości popierających jego wypowiedź. Dodał, że nie został zatrzymany, a postępowanie prawne nadal trwa. Jego adwokat złoży odpowiednie odwołania, aby sprawa trafiła do sądu apelacyjnego. Zaznaczył również, że wiele mediów wyraziło z nim solidarność.

W Turcji mowa nienawiści – w tym język nawołujący do przemocy – wymierzona w mniejszości religijne i etniczne często pozostaje bezkarna. Biorąc pod uwagę, że nawet przedstawiciele władz państwowych często angażują się w antysemickie podżeganie, jest bardzo mało prawdopodobne, aby Ipek został pociągnięty do odpowiedzialności za otwarte nawoływanie do polowania na Żydów.

Infrastruktura polityczna i medialna kraju systematycznie zachęca do antysemickiego dyskursu lub go aprobuje. Erdogan na przykład regularnie podżega do nienawiści wobec Żydów i Izraela. 28 sierpnia Erdogan wypowiedział wojnę „syjonizmowi” i izraelskiemu rządowi:

„Obecny, uzależniony od wojny rząd Izraela podejmuje wszelkiego rodzaju prowokacje, aby zdestabilizować cały nasz region. Radykalna, okupacyjna, ludobójcza ideologia zwana syjonizmem nie tylko godzi w pokój swoich sąsiadów; godzi również we wszystkich, którzy bronią pokoju w regionie i wartości humanitarnych.”

W swojej istocie syjonizm oznacza uznanie prawa Żydów do samostanowienia i bezpieczeństwa na ziemi Izraela. Nieustannie zaostrzając swoją wrogą retorykę, Erdogan wydaje się podważać suwerenne prawo Państwa Izrael do istnienia.

Tymczasem we własnym kraju tłumi opozycję oraz więzi jej przywódców, burmistrzów, sędziów i dziennikarzy. Od próby zamachu stanu w lipcu 2016 roku kierowany przez Erdogana rząd Turcji odwołał ponad 150 wybranych w wyborach burmistrzów i zastąpił ich powołanymi przez państwo zarządcami. Większość odwołanych burmistrzów to Kurdowie.

Od wyborów samorządowych w marcu 2024 roku reżim Erdogana uwięził, zawiesił w pełnieniu obowiązków lub zastąpił ponad 45 wybranych burmistrzów i współburmistrzów – przede wszystkim z głównej partii opozycyjnej, Republikańskiej Partii Ludowej (CHP), oraz prokurdyjskiej Partii Równości i Demokracji Ludów (DEM) – mianowanymi przez rząd zarządcami.

W Gazie natomiast reżim Erdogana wspiera Hamas i Palestyński Islamski Dżihad, a w Libanie – Hezbollah. W lipcu 2026 roku Amit Terrorism and Intelligence Research Institute (ATIRI) informował:

„Od 2003 roku więzi między Hamasem a Turcją Erdogana stawały się coraz silniejsze i przejawiały się w goszczeniu przez Turcję wysokich rangą przedstawicieli tego ruchu, wsparciu politycznym i dyplomatycznym oraz pomocy gospodarczej i humanitarnej. Hamas przekształcił Turcję w ważny przyczółek, z którego kieruje atakami na izraelskie cele i pozyskuje fundusze na finansowanie działalności terrorystycznej.

W lipcu 2026 roku informowano, że kierownictwo Hamasu zaczęło przenosić swoją działalność organizacyjną z Kataru do Turcji. Nastąpiło to po próbie izraelskiego ataku na wysokich rangą przedstawicieli Hamasu w Dosze we wrześniu 2025 roku oraz naciskach na Katar, by wydalił kierownictwo organizacji, a także w związku z narastającymi napięciami między władzami Kataru a przedstawicielami Hamasu z powodu wojny w Iranie.

Oddział Hamasu w Turcji, kierowany przez tak zwaną „kwaterę Zachodniego Brzegu”, nadal tworzył siatki mające przeprowadzać ataki oraz przekazywał fundusze na finansowanie działalności terrorystycznej przeciwko Izraelowi, a ponadto prowadził na terytorium Turcji obozy szkoleniowe dla terrorystów Hamasu.”

W styczniu 2026 roku analityk Shay Gal określił Turcję mianem „nowego dodatkowego sponsora Hezbollahu”. Napisał:

„Wciąż pozostając w sojuszu z Iranem, lecz nie będąc już od niego zależną, organizacja terrorystyczna [Hezbollah] odbudowuje za pośrednictwem Turcji swoje finansowanie, szlaki tranzytowe i osłonę polityczną…”

Pierwszy zauważalny sygnał pojawił się w kanałach finansowych. 28 lutego 2025 roku libańskie władze skonfiskowały 2,5 miliona dolarów osobie przybywającej z Turcji, przy czym źródła potwierdziły, że pieniądze były przeznaczone dla Hezbollahu. Izrael poinformował później Radę Bezpieczeństwa ONZ o kolejnych transportach gotówki samolotami na tej samej trasie w lutym 2025 roku, co wskazywało, że konfiskata była elementem rozwijającego się kanału przerzutowego. Równolegle przedstawiciele Departamentu Skarbu USA publicznie wskazali Turcję jako punkt tranzytowy dla środków finansowych przesyłanych z Iranu do Libanu. Trasa ta była traktowana jako aktywny korytarz finansowy.

Jednocześnie udokumentowano i zweryfikowano trwały schemat działania. Wysocy rangą członkowie Hezbollahu podróżowali przez Ankarę i Stambuł pod przykrywką cywilną, podczas gdy funkcjonariusze tureckiego wywiadu dyskretnie przybywali do Bejrutu i udawali się bezpośrednio do dzielnicy Dahieh. Pod koniec 2025 roku działania te przekształciły się z dyskretnego tranzytu w jawne kontakty – delegacje powiązane z Hezbollahem odwiedzały Turcję pod osłoną polityczną lub quasi-dyplomatyczną, podczas gdy Ankara coraz częściej przedstawiała się jako mediator między Hezbollahem, Syrią i Iranem. Sekwencja jest spójna: spotkania w Turcji, dalsze działania operacyjne w Bejrucie oraz bezpośredni dostęp do centralnego środowiska dowodzenia Hezbollahu. Nie są to sporadyczne kontakty. Nie czynią one z Turcji formalnego sponsora, lecz ustanawiają ją jako sprzyjające środowisko umożliwiające Hezbollahowi dalsze funkcjonowanie mimo wywieranej na niego presji.

Jednym z głównych powodów, dla których wojna w Gazie trwa nadal, jest wsparcie Turcji dla Hamasu, Hezbollahu i Islamskiej Republiki Iranu, które dążą do realizacji swoich ludobójczych celów wobec Izraela.

Tymczasem Erdogan od lat posługuje się wobec Izraela oszczerstwami o mord rytualny. 28 sierpnia Erdogan stwierdził, że „sieć ludobójstwa zamieniła Gazę w największy na świecie cmentarz dzieci”, dodając, że nawet latawce są postrzegane jako zagrożenie.

Rozpowszechniając tego rodzaju propagandę, Erdogan posłużył się jednym z najstarszych antysemickich chwytów. Znane jako oszczerstwo o mord rytualny, jest ono antysemicką teorią spiskową fałszywie oskarżającą Żydów o mordowanie nieżydowskich dzieci. Przez stulecia oszczerstwo to wykorzystywano przeciwko Żydom, aby ich odczłowieczać i podżegać do masowej przemocy wobec nich.

Oszczerstwo o mord rytualny było niezwykle skutecznym narzędziem manipulowania społecznym strachem. W epoce nazistowskiej propagandowa gazeta „Der Stürmer” często sięgała po średniowieczne wyobrażenia i teksty dotyczące rzekomych mordów rytualnych, aby psychologicznie warunkować Niemców do postrzegania Żydów jako nieludzkich potworów.

Obecnie motyw ten pojawia się w internecie w teoriach spiskowych oraz wyspecjalizowanej propagandzie politycznej, między innymi w fałszywych twierdzeniach, że izraelskie wojsko systematycznie pozyskuje ludzkie organy albo celowo atakuje dzieci z powodu swoistego „żydowskiego pragnienia krwi”. Do dziś mit ten trwa między innymi dzięki wypowiedziom takim jak te Erdogana.

W 2020 roku Erdogan nazwał Izrael państwem „pirackim, okrutnym i nienasyconym”, najwyraźniej zapominając przy tym, że Palestyńczykom proponowano utworzenie państwa co najmniej sześć razy od lat 30. XX wieku (najnowszą propozycję przedstawił prezydent Trump w 2020 roku) i za każdym razem Palestyńczycy ją odrzucali, sprzeciwiając się idei, zgodnie z którą również Żydzi powinni mieć własne państwo. Odnosząc się jednak do planu prezydenta Trumpa „Peace to Prosperity”, powszechnie nazywanego „umową stulecia”, Erdogan powiedział w przemówieniu w 2020 roku:

„Nigdy nie uznamy ani nie zaakceptujemy tego planu, który zniszczy Palestynę. Izrael, utworzony w piracki sposób na ziemiach palestyńskich, osiągnął swoje obecne granice niesprawiedliwie i bezprawnie. Okrutnikom nigdy dość krwi i bogactwa. Izraelowi również nigdy dość tych rzeczy. Próbują wprowadzić w życie ten plan, który oznacza aneksję ziem palestyńskich. Teraz, bez cienia wstydu, próbują pozbawić Palestynę [państwa], w tym Zachodniego Brzegu.”

Erdogan potępił również tych, którzy przyjaźnią się z Żydami i ich wspierają, określając Żydów mianem „tych w kipach”.

„Kiedy patrzę na postawę krajów islamskich, jest mi nas żal. Przede wszystkim ty, Arabio Saudyjska. Milczysz. Kiedy zabierzesz głos? Władze Omanu, Bahrajnu, Abu Zabi. Przyłączają się [do inicjatywy pokojowej] i biją brawo. Wstydźcie się! Jak ci, którzy klaszczą, rozliczą się z tego zdradzieckiego kroku? Ci siedzący w kipach na głowach [Żydzi] biją brawo i oni [muzułmanie] również biją brawo. Powiedz mi, kto jest twoim przyjacielem, a powiem ci, kim jesteś. Klucz do pokoju znajduje się dziś w Jerozolimie, tak jak znajdował się tam przez tysiące lat. Każdy, kto zachęca Izrael, ponosi odpowiedzialność za tragiczne konsekwencje, które nastąpią.”

Antysemickie motywy, antyizraelska retoryka i teorie spiskowe coraz częściej pojawiają się również w głównym nurcie tureckiej telewizji oraz w sieciach medialnych. Jak 11 lipca 2025 roku pisała dziennikarka Neta Bar:

„Przekształcenia Turcji pod rządami prezydenta Recepa Tayyipa Erdoğana w bastion poparcia dla sprawy palestyńskiej i wrogości wobec Izraela nie da się już ignorować.

„Każdy, kto spaceruje ulicami Stambułu, styka się z niepokojącym krajobrazem wizualnym – malowanymi portretami Yahyi Sinwara, architekta ataku Hamasu na Izrael z 7 października 2023 roku, palestyńskimi flagami zwisającymi z budynków oraz graffiti domagającymi się unicestwienia Izraela.

„To antysemickie widowisko przenika nawet do miejsc tradycyjnie będących bastionami opozycji, gdzie narracja Hamasu zakorzeniła się z alarmującą skutecznością. Przejście od uzasadnionej krytyki polityki Izraela do jawnej nienawiści, a następnie do klasycznego antysemityzmu, stanowi głęboką zmianę w dyskursie tureckiego społeczeństwa.

Tureckie media, zwłaszcza te związane z rządem Erdoğana, z entuzjazmem przyjęły to toksyczne środowisko. Stosowane przez nie antysemickie obrazy czerpią z wielowiekowych uprzedzeń.

Znany ilustrator Ibrahim Ozdaba, prominentny głos tureckich środowisk prawicowych, opublikował niedawno karykaturę przedstawiającą Izrael jako ośmiornicę – będącą bezpośrednim nawiązaniem do tradycyjnych antysemickich karykatur ukazujących Żydów jako wyposażonych w macki drapieżców pożerających świat.

Premier Benjamin Netanjahu stał się szczególnym celem tych antysemickich ataków. Jedna z szeroko rozpowszechnianych karykatur, zatytułowana „Netanyahudi”, przedstawia izraelskiego przywódcę jako demona ściskającego czaszkę. Stworzony przez ilustratora Erdogana Ozera wizerunek szybko rozprzestrzenił się w tureckich mediach społecznościowych.

Antysemicka retoryka przeniknęła do tureckiego establishmentu medialnego na najwyższych szczeblach. Ibrahim Karagul, prominentny felietonista prorządowej gazety „Yeni Şafak” i wpływowy komentator polityczny, opublikował niedawno swoje ludobójcze fantazje. „Nadszedł czas, by zniszczyć Izrael. Geografia jest bronią i tę broń trzeba teraz odpalić. Dziś jest to Iran, jutro Turcja albo Pakistan” – oświadczył Karagul.”

Reżim Erdogana zapewnia schronienie Hamasowi, podsyca antysemickie podżeganie i zniekształcanie historii Holokaustu, a także dopuścił się poważnych zbrodni wojennych i nadużyć wobec Kurdów, Jazydów, Druzów i chrześcijan oraz brutalnych represji wewnątrz samej Turcji. Aby odwrócić uwagę od fatalnego bilansu swojego reżimu w dziedzinie praw człowieka, Erdogan sięga po najstarszy chwyt z antysemickiego repertuaru: wysuwa fałszywe oskarżenia wobec Żydów i Izraela, jednocześnie powodując ogromną destabilizację i przemoc w całym regionie.


Link do oryginalu: https://jihadwatch.org/2026/09/turkeys-erdogan-is-a-routine-antisemitic-inciter-and-middle-east-destabilizer?utm_source=substack&utm_medium=email

Jihad Watch, 27 września 2026

Uzay Bulut – Była muzułmanka, znana turecka publicystka, która od kilku lat jest na emigracji w Stanach Zjednoczonych.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com