Archives

Javier Bardem Joins Mehdi Hasan in Making Odd Comparisons Between Israel-Palestinian Conflict and Argentina-Spain World Cup Final


Javier Bardem Joins Mehdi Hasan in Making Odd Comparisons Between Israel-Palestinian Conflict and Argentina-Spain World Cup Final

Shiryn Ghermezian


Javier Bardem at the 2025 Emmy Awards. Photo: REUTERS/Daniel Cole

Oscar-winning Spanish actor Javier Bardem agreed with journalist Mehdi Hasan that the World Cup final between Spain and Argentina could be viewed as a “proxy” contest between Palestinians and Israel, before accusing the Jewish state of committing “full genocide” and calling Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu a “war criminal.”

Bardem attended Sunday’s FIFA World Cup final at MetLife Stadium in New Jersey, where Spain defeated Argentina 1-0 to capture its second championship and its first since 2010. Ferran Torres scored the match’s only goal in the 106th minute.

Hours later, Bardem joined Hasan, founder and editor-in-chief of the left-wing media outlet Zeteo, for a live online discussion from his hotel room.

Hasan asked whether the match had become “almost a proxy for Israel versus Palestine,” citing Argentine President Javier Milei’s outspoken support for Israel and the backing Argentina received from Netanyahu and members of his government. Hasan contrasted them with Spanish Prime Minister Pedro Sánchez, whose government has strongly supported the Palestinians and repeatedly accused Israel of committing “genocide” in the Gaza Strip.

“Rightly and wrongly, because also political leaders don’t represent their people,” Bardem replied.

“But it’s true that at this high level of encountering and conflict, it’s true that when a president is supporting so openly a person who is a war criminal like Netanyahu, then you want to really support the other team,” he added.

Bardem argued that Milei’s political views should not be attributed to all Argentinians, just as US President Donald Trump does not represent every American.

“I don’t think it’s fair because there are many people from Argentina that really don’t support Milei, as many people in the States that don’t support Trump,” he said.

Bardem then repeated his allegation that Israel is committing genocide in Gaza, claiming that its actions against Palestinians have generated an international backlash.

“I am glad that the shift is happening in the people’s reaction towards, in this case, genocide and war crimes,” he said. “I think it’s because the actions that we’ve been witnessing through all these years towards the Palestinian population are so atrocious, they are so horrible to understand or make sense of, that anybody with minimal common sense understands that this is wrong.”

The actor nevertheless condemned the Hamas-led Oct. 7, 2023, massacre in southern Israel and said those responsible should also face justice.

“I think those who belong to Hamas and committed those horrible crimes are also war criminals, and they should be judged and brought into justice,” Bardem said. “I don’t know if there are any left of them. But there is no reason to kill any civilians in any place in the world.”

Later in the interview, Bardem claimed that Israel had enjoyed “crazy impunity” for its conduct in both Gaza and the West Bank.

“It is absolutely legit to criticize a government that is committing such a crime like Israel in Palestine or the West Bank, which is actually crazy to see the impunity that they are having,” he said. “And that is what is creating a worldwide level of reaction on the people.” 

Bardem has repeatedly accused Israel of genocide and used prominent public appearances to advocate for the Palestinian cause.

Israel has categorically rejected genocide allegations, arguing that its military campaign is directed against Hamas and other terrorist groups rather than the Palestinian population. The International Court of Justice is still considering South Africa’s genocide case against Israel and has not issued a final ruling on whether genocide occurred.

The International Criminal Court issued an arrest warrant for Netanyahu in 2024 over allegations of war crimes and crimes against humanity. The Israeli leader rejects the charges and has not been tried or convicted.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Pięć rzeczy, które każdy powinien wiedzieć o Międzynarodowym Trybunale Karnym

To, co miało być instytucją o bardzo wąsko określonej jurysdykcji, coraz częściej próbuje wywierać wpływ na arenie międzynarodowej.


Pięć rzeczy, które każdy powinien wiedzieć o Międzynarodowym Trybunale Karnym

Trey Dimsdale


To, co miało być instytucją o bardzo wąsko określonej jurysdykcji, coraz częściej próbuje wywierać wpływ na arenie międzynarodowej.

Dlaczego ta lista ma znaczenie

W ubiegłym tygodniu sekretarz stanu Stanów Zjednoczonych Marco Rubio ogłosił rozpoczęcie działań mających przeciwdziałać zagrożeniom, jakie Międzynarodowy Trybunał Karny (MTK) stanowi dla amerykańskiej suwerenności. Nie było jednego konkretnego wydarzenia, które wywołało tę reakcję, jednak kilka aspektów funkcjonowania MTK budzi poważne obawy.

Stany Zjednoczone nigdy nie ratyfikowały Statutu Rzymskiego, traktatu ustanawiającego Międzynarodowy Trybunał Karny. Oznacza to, że MTK nie ma jurysdykcji nad obywatelami amerykańskimi. Istnieją jednak zwolennicy teorii prawnych, które umożliwiałyby Trybunałowi rozszerzenie swojej jurysdykcji również na nich. Wydaje się, że sekretarz Rubio podejmuje działania już teraz, aby zapobiec ewentualnym przyszłym incydentom.

1. MTK jest niezależnym międzynarodowym organem sądowniczym.

W 1998 roku Statut Rzymski został przyjęty przez 120 państw. Choć uzyskał poparcie Zgromadzenia Ogólnego Organizacji Narodów Zjednoczonych, MTK nie jest częścią ONZ ani żadnej innej organizacji ponadnarodowej lub międzynarodowej. Trybunałem zarządza organ o charakterze quasi-legislacyjnym, składający się z jednego przedstawiciela każdego państwa-strony Statutu – Zgromadzenie Państw-Stron – które wybiera sędziów i prokuratorów Trybunału.

2. Stany Zjednoczone były jednym z pierwszych sygnatariuszy Statutu Rzymskiego, jednak Senat USA nigdy go nie ratyfikował.

Prezydent Bill Clinton początkowo podpisał Statut Rzymski, lecz następnie zdecydował się nie przedkładać traktatu Senatowi w celu uzyskania jego opinii i zgody. Wśród najczęściej podnoszonych zastrzeżeń wobec Statutu Rzymskiego, a tym samym wobec MTK, wskazuje się różnice między prawami gwarantowanymi oskarżonym w postępowaniu karnym przez Konstytucję Stanów Zjednoczonych a procedurami obowiązującymi przed MTK. Dotyczą one między innymi prawa do procesu przed ławą przysięgłych, ochrony przed ponownym sądzeniem za ten sam czyn (double jeopardy) oraz możliwości postawienia obywatela USA przed sądem innym niż amerykański za czyny popełnione na terytorium Stanów Zjednoczonych.

3. MTK miał posiadać bardzo wąską i ściśle określoną jurysdykcję.

Statut Rzymski ogranicza jurysdykcję MTK do czterech kategorii przestępstw: ludobójstwa, zbrodni przeciwko ludzkości, zbrodni wojennych oraz zbrodni agresji. Trybunał może działać wyłącznie wtedy, gdy organy krajowe nie chcą lub rzeczywiście nie są w stanie prowadzić dochodzenia albo ścigać sprawców tych przestępstw. Sprawy trafiają do MTK poprzez skierowanie ich przez państwo-stronę, skierowanie przez Radę Bezpieczeństwa ONZ lub w wyniku dochodzeń wszczętych z inicjatywy Prokuratora. W ostatnim czasie Trybunał szeroko zinterpretował jednak zakres swojej jurysdykcji, uznając, że jest właściwy do osądzania każdej osoby oskarżonej o popełnienie przestępstw objętych jego właściwością na terytorium państwa-strony, niezależnie od jej obywatelstwa.

4. Sprzeciw wobec ratyfikacji Statutu Rzymskiego przez USA miał historycznie charakter ponadpartyjny.

Prezydent Clinton początkowo podpisał Statut Rzymski, jednak postanowił nie przedstawiać go Senatowi USA do ratyfikacji, dopóki MTK nie rozpocznie działalności i nie zostaną rozwiązane liczne zgłaszane wątpliwości. Administracja George’a W. Busha wycofała podpis Stanów Zjednoczonych, zanim administracja Baracka Obamy ponownie nawiązała ograniczoną współpracę z MTK, umożliwiając USA uzyskanie statusu obserwatora przy Trybunale. Podstawowe obawy dotyczące zagrożeń, jakie MTK może stwarzać dla suwerenności Stanów Zjednoczonych, nigdy nie zostały w satysfakcjonujący sposób rozwiane dla przywódców żadnej z dwóch głównych amerykańskich partii politycznych.

5. Główne obawy sekretarza Rubio dotyczące MTK najprawdopodobniej wynikają ze śledztwa w sprawie „Sytuacji w Afganistanie”, które objęło również członków amerykańskich sił zbrojnych.

Choć MTK nigdy nie postawił w stan oskarżenia obywatela Stanów Zjednoczonych ani nie wszczął formalnego postępowania przeciwko Amerykaninowi, prowadzone od 2020 roku śledztwo dotyczące „Sytuacji w Afganistanie” obejmowało badanie działań członków Sił Zbrojnych USA oraz Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA). Fundamentalną zasadą leżącą u podstaw prawa międzynarodowego jest zgoda na poddanie się jurysdykcji, dlatego Stany Zjednoczone uznały za konieczne wyrazić sprzeciw wobec tych działań, aby brak reakcji nie został odczytany jako dorozumiana zgoda. Obecna kampania jest niemal na pewno bardziej zdecydowaną odpowiedzią na to bezprecedensowe działanie MTK.

PODSUMOWANIE

Międzynarodowe trybunały i organizacje mogą wywierać znaczący wpływ na sytuację globalną i regionalną, dlatego nie należy lekceważyć ich znaczenia. Ostatecznie pozostawanie poza strukturami MTK najlepiej służy interesom Stanów Zjednoczonych, a zdecydowane stanowisko sekretarza Rubio w tej sprawie jest zgodne z interesem narodowym.


Link do oryginału:

Restoring the West by Ayaan Hirsi Ali
Five Things Everyone Should Know About the International Criminal Court
Why this list matters: Last week, United States Secretary of State Marco Rubio announced a campaign to counter the ICC’s threats to American sovereignty. No single new development sparked this, but several aspects of how the ICC operates are cause for concern…
Read more

Restoring the West, 22 lipca 2026

Trey Dimsdale, Senior Editor of Law & Liberty at Restoring the West, is president of the AHA Foundation. Follow him on X @TreyDimsdale.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


A tsunami of lies


A tsunami of lies

Melanie Phillips


New York City Mayor Zohran Mamdani should be held to account for libelous incitement against Israel and the Jews.

New York City Mayor Zohran Mamdani delivers remarks at the Bronx Economic Development Summit, June 4, 2026. Credit: Michael Appleton/Mayoral Photography Office.

We are being overwhelmed by a global tsunami of lies.

Flanked by U.S. and New York City flags, the mayor of New York, Zohran Mamdani, packed so many lies about Israel into a videoed two-minute hate that he sounded like the late Hassan Nasrallah on double speed.

Mamdani proclaimed that Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu was a war criminal, the architect of genocide, responsible for killing more than 73,000 in Gaza, for maiming tens of thousands of children, for targeting neonatal hospitals, for blocking food and aid, and for gunning down hundreds of aid workers and journalists.

The ostensible purpose of this farrago of falsehoods was to complain that when Netanyahu comes to the headquarters of the United Nations in September, the mayor would be unable to arrest him under the terms of the warrant issued by the International Criminal Court.

But there was never any prospect of Mamdani doing so because only a federal government has that power; moreover, the United States has no standing to make such an arrest since it isn’t a signatory to the ICC.

Mamdani would have known that. The point of his video was libelous incitement.

His call upon federal authorities to arrest Netanyahu was a dog whistle to his supporters to attack the Israeli leader when he visits.

In the current pre-pogrom atmosphere, it was also a dog whistle to attack the city’s Jews—to whom, on the very same day, he nauseatingly sent good wishes for the fast of Tisha B’Av, when Jews mourn over the destruction of the Temple in Jerusalem and of ancient Israel, in addition to genocidal attacks on the Jewish people through the centuries.

Accusing Mamdani of abusing his duty as mayor of New York misses the point.

He’s not an ordinary, left-wing politician. He’s a rabid Islamic extremist. He was rabble-rousing in the streets accusing Israel of genocide a few days after the Hamas-led attacks against Israelis on Oct. 7, 2023, before the Israel Defense Forces had even gone to war in Gaza.

The charge is clearly deranged. How can the lowest ratio of civilians to combatants ever killed in any war be classified as “genocide”? Yet this and other eminently disprovable charges against Israel have now been adopted by millions in the West as unchallengeable facts. How could this have happened?

As noted in a Free Press article by the historian Sir Niall Ferguson and AI expert John-Clark Levin, it’s been made possible by the enormous followings that have been built on social media through granting permission to break all social norms.

This has grown into the movement on the right led by the white supremacist Nick Fuentes. He showcases brazen and gleeful bigotry against blacks, Muslims, gays, transsexuals and others, in which Holocaust denial, Hitler fandom and calls for American Jews to be rounded up and deported are part of the mix.

But the lies have also become normative among leftists to whom Palestinianism is the cause of causes. The “genocide” libel has been used routinely by Palestinian Arabs for decades, along with calling the Israelis Nazis and accusing them of perpetrating a “holocaust.”

Such projection onto the Israelis of behavior of which they are, in fact, the victims is a key weapon to destroy Israel and Zionism. And this was taught to the Palestinian Arabs by the Soviet Union, which itself used anti-Zionism as a weapon to persecute Jews.

That’s why the world seems to have gone through the looking glass. The Soviet insight was that if a lie—however preposterous—is repeated often enough, it becomes over time an unchallengeable reality.

But there’s another crucial stage in this poisonous process. Far from calling out these falsehoods and placing the truth in the public domain, Western politicians are actually parroting the same lies themselves.

Two days into his new job as Britain’s defense secretary, Wes Streeting, who previously claimed that Israel was “committing war crimes before our eyes,” accused it this week of “falling short” of British military standards.

Yet the very opposite is the case. Gen. Sir John McColl, NATO’s former Deputy Supreme Allied Commander Europe, said after visiting Israel that the IDF’s procedures under the law of armed conflict “are as strong as ours.”

The High Level Military Group, whose members include senior officers from Britain, Germany, America, Australia, Spain and France, concluded that Israel’s conduct even exceeded the standards Western armies set for themselves.

Under the new Prime Minister Andy Burnham, Britain’s Labour government looks like becoming even more hostile to Israel than it was under Keir Starmer. That’s partly because it’s dancing to the increasingly powerful Muslim tune in Britain. It’s also because it worships at the feet of the global human rights and humanitarian establishment, centered in the United Nations, which is hell-bent on destroying Israel.

The U.N.’s Independent International Commission of Inquiry on the Occupied Palestinian Territory, whose unprecedented open-ended task is to defame and delegitimize Israel, recently claimed obscenely that children in Gaza “continue to be deliberately targeted and killed by Israeli forces.”

The United Nations works hand in glove with viciously anti-Israel NGOs that constantly peddle the genocide lie and other blood libels painting Israelis as monsters. Western politicians continue to use these propaganda sources as fonts of truth and justice. Yet the corruption of these sources is increasingly being exposed.

The ICC has suspended its chief prosecutor, Karim Khan, who has been accused of sex offenses by a young Muslim ICC staffer who has now bravely identified herself. Since the ICC itself was blindsided by Khan’s issuing his arrest warrant against Netanyahu, it appears that he did so just to divert attention from his own scandal.

As for Mamdani’s charge that Israel has been “gunning down hundreds of aid workers and journalists,” Hamas and Palestinian Islamic Jihad have themselves been confirming that many “healthcare workers” who were killed were in fact their military commanders.

And the Committee to Protect Journalists has descended into chaos and infighting over revelations that dozens of Gaza “journalists” who were killed were military operatives for Hamas and other jihadist groups.

The threat posed by Mamdani needs to be identified correctly. He’s using far-left populism to advance the destruction of America. But he doesn’t want to replace it with a rainbow-hued nirvana. He wants to replace it with Islam.

Despite his adherence to Shia Islam, Mamdani’s behavior corresponds to the strategy of the Sunni Muslim Brotherhood, which has set out how it will conquer America by infiltrating democratic institutions and using them to push the Islamist agenda.

Mamdani constantly makes references to Islam. He has cheered the growth of Islam in the city, repeatedly visits mosques and Islamic centers including ones linked to the Iranian regime, and said that America should follow the example of Islam and Mohammed’s teaching on migration and sanctuary.

Not only does the mayor need to be called out as an Islamist plant; action needs to be taken against him as a danger to America.

Pointing out that Mamdani could be denaturalized and deported, the head of UN Watch, Hillel Neuer, has said that the U.S. Department of Justice should investigate evidence that before becoming an American citizen in 2018 he “knowingly provided funds or services to Hamas or another terrorist group—and concealed this from immigration authorities.”

The monumental onslaught on truth and facts about Israel has knocked the West off its moral compass. A despairing Ferguson wrote that, as a teacher, his aim was to ensure that people learned the lessons of history, including the vital lesson that antisemitic rhetoric can be translated into genocidal reality if it’s adopted by a modern state. “Yet today,” he laments, “I see this hatred normalized, the Holocaust trivialized.”

Ferguson implies that reason itself has been defeated. Such demoralization, while entirely understandable, risks becoming a self-fulfilling prophecy.

Truth is being defeated because none of the custodians of the public sphere is standing up for it. People need to start calling out the agents of this contagion and holding their feet to the fire. And that includes Jews calling out Jewish anti-Zionists, too.


Melanie PhillipsMelanie Phillips –  a British journalist, broadcaster and author, writes a weekly column for JNS. Currently a columnist for The Times of London, her new book, Fighting the Hate: A Handbook for Jews Under Siege, has just been published by Wicked Son. Her previous book, The Builder’s Stone: How Jews and Christians Built the West and Why Only They Can Save It, was published in 2025. Access her work at: melaniephillips.substack.com.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


University of Miami Israeli Basketball Player Sets New Records at FIBA Under-20 Women’s EuroBasket


University of Miami Israeli Basketball Player Sets New Records at FIBA Under-20 Women’s EuroBasket

Shiryn Ghermezian


Miami’s Gal Raviv controls the ball during the NCAA women’s basketball game featuring the Miami Hurricanes and the Georgia Tech Yellow Jackets, on March 1, 2026, at Georgia Tech in Atlanta, Georgia. Photo: Cecil Copeland/Cal Sport Media/Sipa USA via Reuters Connect

Israeli basketball player Gal Raviv, a point guard for the University of Miami women’s basketball team, has set all-time records at the FIBA U20 Women’s EuroBasket 2026 after a show-stopping run in the tournament, which concluded on Sunday in Lithuania.

The 19-year-old from Netanya averaged 28.1 points per game and posted an efficiency rating of 30.1 over the seven-game event, the highest marks in the competition’s history in both categories. She poured in a tournament single-game best of 37 points in an 80-79 quarterfinal win over Poland and added 6.6 assists per game as she led Israel to its first-ever final, where the team fell to France 79-66 on Sunday.

Raviv was named to the tournament’s All-Star Five alongside France’s Sarah Cisse — the tournament’s Most Valuable Player — and Ines Pitarch-Granel, Spain’s Ines Soleto, and Lithuania’s Daniele Paunksnyte.

Raviv joined the Miami Hurricanes in April 2025 as a transfer, and head coach Tricia Cullop praised the guard at the time as a player who can “score at all three levels.” She has three years of eligibility remaining with the program.

Before arriving at Miami, Raviv played a single season for Quinnipiac University, where she became the first player in Metro Atlantic Athletic Conference (MAAC) history to be named both the conference’s Rookie of the Year and Player of the Year in the same season, in 2025. She also earned All-MAAC First Team and All-MAAC Rookie Team honors, and was named the 2025 Eastern College Athletic Conference (ECAC) Rookie of the Year with All-ECAC First Team recognition.

Raviv has extensive experience representing Israel internationally, including at the FIBA Under-19 Women’s World Cup and the Under-18 Women’s EuroBasket in Porto, Portugal, where she was the fourth-leading scorer in the field and led Israel with 17.3 points and 4.7 assists per game. In 2021, she was named Israel’s Breakthrough Player of the Year. She attended Bella Vista College Prep in Arizona.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Wszystko mu zawdzięczam – napisał Kisiel. 120 lat temu urodził się Jerzy Giedroyc

Jerzy Giedroyć (z lewej) i Marek Łatyński podczas rozmowy. Spotkanie z polską emigracją w Monachium, 1987 r. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe


Wszystko mu zawdzięczam – napisał Kisiel. 120 lat temu urodził się Jerzy Giedroyc

Agata Szwedowicz, Paweł Tomczyk


„Książę niezłomny”, „Redaktor” – tak nazywano jedną z najważniejszych postaci polskiej historii XX wieku, Jerzego Giedroycia, założyciela i redaktora paryskiej „Kultury”. 27 lipca mija 120 lat od jego urodzin. Wszystko mu zawdzięczam – ocenił Stefan Kisielewski „Kisiel”.

„Znam ponad 50 lat, u niego zacząłem pisać w »Buncie Młodych«, potem w »Polityce«. U niego wydałem szereg książek. Książę podobno. Urodzony chyba w Moskwie, a gimnazjum kończył w Mińsku. Ciągle tylko myśli o Wschodzie, o wolnej Ukrainie, o rozbiciu Rosji i to są jego idee” – napisał Stefan Kisielewski w swoim „Abecadle” w 1990 roku. „Wspaniały człowiek, szalonej pracowitości, który właściwie wolałby być politykiem niż redaktorem i dyrektorem wydawnictwa, ale mu się to nie złożyło. Ja całe życie z nim się właściwie kłócę, ale mu wszystko zawdzięczam. Jest urodzony w 1906 – w tej chwili ile ma lat? Dużo. No, ale pracuje ciągle jak koń. Powiedział, że po jego śmierci »Kultura« już nie powinna wychodzić, a książki to inna sprawa” – dodał. „»Kultura« bez niego nie mogłaby wychodzić, bo on tam wynalazł jakichś starych Litwinów, Ukraińców, którzy pisują. Tego nikt z młodych nie będzie kontynuował. Nie potrafią” – podsumował Kisiel.

Sportretował go w powieści „Sprzysiężenie” (1946) jako radcę Gieysztora. „Kochał się w dyplomacji, w tajnych posunięciach, w maskowaniu się i odgrywaniu swej roli z ukrycia, w tajemniczej korespondencji, w ważnych poufnych informacjach – napisał. „Pod tymi upodobaniami Zygmunt wyczuwał w nim jednak obecność głębszej i istotniejszej pasji: żądzę działania, namiętny kult energii i czynu, pragnienie wpływania na bieg wydarzeń i kształtowania losów społeczeństwa – dodał.

Giedroyciowi się to nie spodobało. „Jego poglądy były mi z gruntu obce. A zarazem miałem do niego dużą słabość za jego wielką odwagę. I za jego przekorę. To są cechy, które bardzo lubię i bardzo cenię” – wspominał Kisielewskiego w „Autobiografii na cztery ręce” (2006), przy okazji zdecydowanie źle oceniając jego twórczość beletrystyczną. „Powinien był przez całe życie pisać wyłącznie felietony miast porywać się na powieści i na politykę. Był doskonałym felietonistą, a felieton był formą, w której wyraził się najpełniej” – podkreślił „Redaktor”.

„Utożsamił się ze swoją pracą do tego stopnia, że nie sposób wyobrazić go sobie bez niej. Bo też jest ona czymś więcej niż pracą. Bycie redaktorem jest dla Giedroycia sposobem istnienia i działania, postawą wobec Polski i wobec świata” – tak charakteryzował Giedroycia jego przyjaciel i współpracownik Krzysztof Pomian.

„Jakoż Giedroyc redaguje nie tylko teksty napływające do »Kultury«, usiłuje też redagować Polaków w ogóle, w szczególności zaś inteligentów polskich, którzy irytują go w stopniu najwyższym. Jego lista zarzutów wobec nich jest tak długa, że nie zdołam jej tu wyczerpać. Sam bezinteresowny i wyzuty z egocentryzmu, nie znosi: zadęcia, prywaty, wyłącznej dbałości o własną korzyść, przypisywania sobie urojonych zasług, kombatanctwa, celebry” – pisał Pomian we wstępie do „Autobiografii na cztery ręce”.

Jerzy Giedroyc urodził się 27 lipca 1906 roku w Mińsku Litewskim – tam uczęszczał do szkoły średniej Polskiej Macierzy Szkolnej. Był naocznym świadkiem wybuchu puczu bolszewickiego w Rosji i jako 11-letni chłopiec samotnie odbył podróż przez ogarnięty zamętem kraj z Moskwy do Mińska. Palił już wtedy papierosy. Zafascynowany Witkacym eksperymentował z narkotykami („po opium chorowałem, ale kokaina robiła na mnie wrażenie” – opowiadał Ewie Berberyusz). Jego żona, Rosjanka z białej emigracji, uchodziła za jedną z najpiękniejszych kobiet przedwojennej Warszawy” – napisał Marek Żebrowski w książce pt. „Życie przed »Kulturą«” (2012).

Ciekawa jest, przedstawiona przez Żebrowskiego, przedwojenna droga ideowa redaktora „Kultury”. W 1924 roku absolwent stołecznego liceum im. Zamoyskiego, podjął na Uniwersytecie Warszawskim studia prawnicze i od razu wstąpił do korporacji studenckiej „Patria”, której założycielem był Janusz Rabski, pełniący już wówczas funkcje prezesa Młodzieży Wszechpolskiej. „Patria” była korporacją grupującą studentów o poglądach narodowych, krytycznie odnoszących się do działalności Piłsudskiego. Już w tamtych czasach widać było, że słusznie mawia o sobie: „Jestem zwierzęciem politycznym, polityka kulturalna jest dla mnie także formą polityki”.

12 maja 1926 roku, podczas zamachu majowego, Giedroyc razem ze współkorporantami, opowiedział się po stronie Witosa. Wraz z innymi studentami udał się do Belwederu, aby bronić demokracji. Wspominał po latach: „dano mi jakiś karabin i kazano stać na warcie od strony Łazienek. A Stanisław Grabski chodził od jednego z nas do drugiego i powtarzał: »Przecież to jest bez sensu, my nie możemy się tu utrzymać«. I mówił to szczeniakom, studentom. Zrobił na mnie takie wrażenie, że nazajutrz wróciłem do domu. Wyleczyło mnie to zupełnie z parlamentaryzmu, pogłębiło nastawienie propiłsudczykowskie i przekonania o konieczności rządów autorytarnych” – pisał Giedroyc w „Autobiografii na cztery ręce”.

Tymczasem „Patria” stopniowo radykalizowała się i to w zupełnie przeciwnym niż Giedroyc kierunku, wydając w końcu swoim członkom zakaz przynależenia do jakichkolwiek organizacji prosanacyjnych. Giedroyc, który od 1928 roku należał do organizacji Myśl Mocarstwowa, został z „Patrii” wydalony. Myśl Mocarstwowa zrzeszała młodych konserwatystów i popierała sanację. Członkowie tego ugrupowania dążyli do przekształcenia Polski w europejskie mocarstwo, a w programie było odrzucenie „zgniłego parlamentaryzmu”, wprowadzenie silnej, autorytarnej władzy wykonawczej, zabieganie o kolonie zamorskie dla Polski, a także „rozprucie Związku Sowieckiego wzdłuż szwów narodowościowych” i skupienie narodów słowiańskich wokół Polski. Jerzy Giedroyc działał w ruchu konserwatywnym i przez wielu był uważany za jego nadzieję.

Od 1931 roku Giedroyc redagował pismo „Dzień Akademicki”, dodatek do ukazującego się w stolicy konserwatywnego „Dnia Polskiego”. „Dzień Akademicki” został wkrótce przemianowany na „Bunt Młodych”, a pismo z dwukolumnowego dodatku stało się samodzielnym dwutygodnikiem stopniowo sterując w stronę poparcia dla sanacji, choć broniąc wartości konserwatywnych. Stałym obiektem ataków „Buntu…” były „Wiadomości Literackie” które publicysta Adolf Bocheński określał jako organ „agitacji żydowskiej i liberalnej”. Giedroyc w tym okresie popierał utworzenie obozu w Berezie Kartuskiej i wytoczone przywódcom opozycji procesy brzeskie.

Po wybuchu II wojny światowej przedostał się do Rumunii, był kierownikiem wydziału polskiego przy poselstwie chilijskim w Bukareszcie. W marcu 1941 r. zgłosił się do służby wojskowej i wyjechał do Palestyny, walczył w Samodzielnej Brygadzie Strzelców Karpackich, uczestniczył w kampanii libijskiej i walkach w Tobruku.

W marcu 1946 r. wraz z Józefem Czapskim, Gustawem Herlingiem-Grudzińskim oraz Zofią i Zygmuntem Hertzami założył w Rzymie Instytut Literacki. W lipcu 1947 r. opublikowali pierwszy numer „Kultury”, wówczas kwartalnika. W październiku tego samego roku Instytut Literacki przeniósł swoją siedzibę pod Paryż, do Maisons-Laffitte. W okresie PRL ośrodek pełnił funkcję nieoficjalnej ambasady niepodległej Polski. Z „Kulturą” współpracowali wybitni polscy publicyści i pisarze emigracyjni, m.in. Józef Czapski, Jerzy Stempowski, Konstanty Jeleński, Juliusz Mieroszewski, Czesław Miłosz, Witold Gombrowicz, Gustaw Herling-Grudziński.

Francja, Maisons-Laffitte pod Paryżem, 1997 r. Siedziba Instytutu Literackiego przy Avenue de Poissy 91 (od 1954 r.), polskiego emigracyjnego wydawnictwa założonego przez Jerzego Giedroycia w 1946 r. Fot. PAP/Jerzy Ruciński

Giedroyc już w 1949 roku razem ze swym zespołem wysunął koncepcję ułożenia sobie przez Polskę dobrych stosunków z bezpośrednimi sąsiadami na Wschodzie, bez roszczeń terytorialnych i bez prób – w razie zmiany sytuacji – dogadania się z Kremlem ponad głowami Litwinów, Ukraińców i Białorusinów.

„Środowisko »Kultury« słusznie kojarzone jest z »programem ULB« (Ukraina, Litwa, Białoruś) zdefiniowanym przez Juliusza Mieroszewskiego. Polegał on na uznaniu podmiotowości, a w przyszłości i suwerenności tych trzech państw, spadkobierców I Rzeczypospolitej, z jednoczesnym budowaniem na tej płaszczyźnie »szczególnych więzów« łączących Warszawę, Wilno, Mińsk i Kijów. Nieraz mówimy o Giedroyciu jako o spadkobiercy idei prometejskiej, czyli tej bardzo zgrabnej, ale i nieco dywersyjnej koncepcji politycznej kręgu Piłsudskiego, w myśl której wspieranie aktywności narodów zniewolonych przez Moskwę mogłoby doprowadzić do osłabienia, a ostatecznie dezintegracji Związku Sowieckiego” – powiedział PAP (2024) historyk i publicysta Wojciech Stanisławski. „Tyle że w przypadku Giedroycia jego życzliwość dla wszelkich ruchów, które miały na celu utrzymanie bądź rozszerzanie autonomii zniewolonych narodów, niekoniecznie prowadziła do jego antyrosyjskości. Jerzy Giedroyc był wychowany w kulturze rosyjskiej i był w niej głęboko zakorzeniony, szczególnie w kulturze tzw. srebrnego wieku, a więc schyłku imperium rosyjskiego. Zaryzykowałbym więc tezę, że o ile politycznie bliska mu była idea odrodzenia narodowego Białorusi czy Ukrainy, o tyle na poziomie emocjonalnym bliższa była mu kultura rosyjska: ją znał lepiej, język rosyjski znał doskonale” – przypomniał.

„I na tym tle Giedroyc próbował znaleźć wspólny język z Rosjanami. Oczywiście z tymi, którzy gotowi byli rozmawiać z Polską i innymi spadkobiercami tradycji I Rzeczypospolitej takimi jak Ukraina” – dodał Stanisławski.

Słynny był dystans, jaki „książę niezłomny” wytwarzał między sobą a otoczeniem; nawet z bliskimi sobie ludźmi na „ty” przechodził po latach znajomości. Przy drzwiach jego gabinetu wisiała tabliczka z wygrawerowaną łacińską sentencją „Cave hominem”, czyli „Strzeż się ludzi”. Giedroyc zachowywał swoje życie osobiste dla siebie. Publicznie twierdził nawet, że żadnego życia osobistego nie posiada.

Latem 1957 roku do Maisons-Laffitte dotarła Agnieszka Osiecka – autostopem z południa Francji, gdzie z grupą studentów pracowała przy winobraniu. Miała dostarczyć przemycony przez granicę rękopis „Cmentarzy” Marka Hłaski. Mieszkańcy domu zachwycili się nią, bezdzietni Hertzowie bardzo szybko zaczęli traktować ją jak córkę. Ale najgorętszy zachwyt, bynajmniej nie ojcowski, Osiecka wzbudziła w Jerzym Giedroyciu.

Z jej „Dzienników” (2021) poznajemy obraz kilku dni w Londynie, które poetka, po pobycie w Maisons-Laffitte, spędzała u ciotki. 31 października 1957 roku Jerzy Giedroyc po raz pierwszy i ostatni w życiu przekroczył kanał La Manche – żeby się z nią zobaczyć. „Jego pierwsze zdanie zaczęło się od – »nareszcie«” – opisała Osiecka spotkanie w hotelowej restauracji. „Pan Jerzy wyglądał tak, jakby przed chwilą wstał od biurka w Lafficie” – wspominała. „Był prawie zakłopotany, szczeniacki, lubię go za tę minę” – dodała, wspominając chwilę, gdy prosił ją o kolejne spotkanie, nazajutrz.

Dostała wtedy od niego „cztery bukieciki smutnych, londyńskich fiołków” – poza tym Giedroycia okradziono, kiepsko też radził sobie z angielskim i czuł się kompletnie zagubiony w londyńskim deszczu. Rozmawiali m.in. o przyjemności patrzenia na siebie nawzajem, „panice śmierci i panice straconego czasu”. „Gapiłam się na niego bezwstydnie, zachwycona jak cielę” – wspominała.

Jak poważne było uczucie między nią i o 30 lat starszym redaktorem „Kultury” można się przekonać z tekstu: „Moją najtrudniejsza decyzją był powrót do kraju w grudniu 1957 roku” – napisanego do szuflady wiosną 1959 roku. „Tamten człowiek nie wiedział, że go kocham. Zatem nie działał. Nie prosił, nie tłumaczył, nie szkodził ani też nie pomagał. Byłam sama, naradzałam się ze sobą” – wspominała Osiecka. „Ten człowiek był bardzo samotny. Był przyzwyczajony do samotności na tyle, na ile można się przyzwyczaić. Przestał umieć porozumiewać się z ludźmi. Chował się. Bał się ludzi. Był nieufny. Dokonałam w tym jakiegoś wyłomu. Mówił do mnie i wiedział, że rozumiem, o co chodzi. Pokochał mnie (nie należy do rzeczy opowiadanie skąd i jak się o tym dowiedziałam. Wiedziałam – to wszystko), ale nie mówiliśmy o tym” – opisywała. „Chyba zależało mu na tym, żebym decydowała sama” – oceniła. „Do ostatka nie przestaliśmy do siebie mówić »Pan« i »Pani«, chyba myślałam o nim nawet per »pan«, z tym dystansem, jaki stwarzała między nami sytuacja” – napisała poetka.

Giedroyc prawdopodobnie zwątpił w możliwość związku z Osiecką, gdy zobaczył ją wśród rówieśników z STS-u. Obiecywali sobie wiele wyjaśnić w listach – i na listach ta znajomość się zakończyła. Pisali je przez następne kilkadziesiąt lat, większość z tej korespondencji została zniszczona. Giedroyc nazywał ją Kikimorą – uwodzicielskim demonem z mitologii ludowej, a ona bardzo to metaforyczne określenie polubiła. Po powrocie do Polski Osiecka nie dostawała paszportu przez kolejnych siedem lat. Nie spotkali się już nigdy. W ostatnim numerze „Kultury”, który ukazał się po śmierci Giedroycia, zgodnie z jego wolą wydrukowano wiersz Osieckiej, kończący się słowami: „Przywilejem takich jak Pan – jest miejsce w historii i wieczny szacunek. I zazna Pan tego”.



Francja, Maisons-Laffitte pod Paryżem, 1997 r. Redaktor naczelny miesięcznika “Kultura” Jerzy Giedroyc w siedzibie Instytutu Literackiego przy Avenue de Poissy 91, gdzie mieszkał od 1954 r. Fot. PAP/Jerzy Ruciński

W serialu „Osiecka” (2020) w postać Giedroycia wcielił się Mariusz Bonaszewski. W filmie „Czarny sufit” (2022) wyreżyserowanym przez Arkadiusza Biedrzyckiego, zrealizowanym przez Instytut Pamięci Narodowej na okoliczność 120-lecia urodzin Józefa Mackiewicza, Jerzego Giedroycia zagrał Krzysztof Stroiński.

Po 1989 r. mimo zaproszeń, Jerzy Giedroyc nie przyjechał do Polski. W okresie przełomu 1998/89 krytykował odbywające się w Warszawie rozmowy okrągłego stołu z pozycji radykalnego antykomunizmu. Jednak po 1989 roku jego linia polityczna ewoluowała. Za największe zagrożenia dla Polski uznał nacjonalizm i klerykalizm, a nie spadkobierców PZPR.

„W jednej z nieustannych kłótni, jakie wiódł z nim Stefan Kisielewski, Giedroyc stwierdził, że do Polski – nawet wolnej – nigdy nie wróci, bo jeśli będzie wolna to będzie endecka” – napisała Magdalena Grochowska w książce „Jerzy Giedroyc. Do Polski ze snu” (2009).

Zmarł na zawał serca w nocy z 14 na 15 września 2000 roku. Miał 94 lata. Został pochowany na cmentarzu w Le Mesnil-le-Roi.(PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com