Archives

„Historyk nie powinien nigdy nikogo osądzać” – sylwetka prof. Andrzeja Paczkowskiego

Andrzej Paczkowski / Źródło: Andrzej Rybczyński/PAP


„Historyk nie powinien nigdy nikogo osądzać” – sylwetka prof. Andrzeja Paczkowskiego

ksi/ sdd/


Historyk specjalizujący się w badaniach nad prasą i historią ruchu ludowego w Polsce oraz jej najnowszymi dziejami politycznymi, działacz opozycji demokratycznej w okresie PRL, członek Kolegium IPN, a prywatnie miłośnik gór – taki był zmarły w sobotę prof. Andrzej Paczkowski.

– Historyk nie powinien nigdy nikogo osądzać. Powinien opisywać sytuację i z tego opisu powinno wynikać, jaka dana osoba była w rzeczywistości. Powinien unikać jednoznacznych określeń, bo historyk nie jest sędzią. Powinien także przyjmować zasadę niewinności i nie zakładać z góry, że ktoś jest zły. To, że ktoś źle robił, nie znaczy, że był złym człowiekiem – powiedział w 2004 r. w rozmowie z PAP.

Zwrócił uwagę, że weryfikacja prawdy „musi być zawsze na poziomie dokumentów”. Swoją pamięć o wydarzeniach, które opisuje, uważał za utrudnienie. – Muszę się chronić, aby ta pamięć nie ingerowała w materię źródłową. Niebezpieczeństwo jest takie, że własne doświadczenie będę przedstawiał jako źródło. Chociaż ja także jestem źródłem, ponieważ także z mojej pamięci czerpię pewne informacje – zaznaczył.

Jak opowiadał wówczas, najczęściej odwiedzane przez niego miejsca to: Archiwum Akt Nowych i Instytut Pamięci Narodowej. Tłumaczył, że podstawowa różnica między historykiem zajmującym się historią najnowszą, a tym, który zajmuje się czasami dawniejszymi, jest taka, że „ci ostatni muszą zebrać wszystkie źródła, żeby coś napisać, natomiast historyk zajmujący się czasami najnowszymi musi wybrać tylko te dokumenty, które mogą mu się przydać”.

Prywatnie przez lata Paczkowski uprawiał aktywnie taternictwo. W latach 1960-74 należał do Zarządu Głównego Klubu Wysokogórskiego, zaś w okresie od 1974 do 1995 r. pełnił funkcję prezesa Polskiego Związku Alpinizmu, zaś w latach 1988-1991 był wiceprezesem Międzynarodowej Unii Organizacji Alpinistycznych.

W 1995 r., w wywiadzie dla miesięcznika „Arkana” deklarował: „Żadne studia, doktoraty, nic takiego. Po prostu najważniejsze były góry – wspinanie się, bycie w górach, bycie z przyjaciółmi z gór”.

Andrzej Paczkowski urodził się 1 października 1938 r. w Krasnymstawie. Studia historyczne na Uniwersytecie Warszawskim zakończył egzaminem magisterskim w 1960 r. Sześć lat później uzyskał tytuł doktora, zaś habilitację obronił w roku 1975.

W latach 1966-74 był pracownikiem naukowym Pracowni Dziejów Czasopiśmiennictwa Polskiego i Instytutu Badań Literackich Polskiej Akademii Nauk, później – od 1975 do 1980 r. – pracował w Bibliotece Narodowej. W latach 1980-90 powrócił do PAN, najpierw do Instytutu Historii, a następnie objął funkcję kierownika Zakładu Historii Najnowszej w Instytucie Studiów Politycznych. W okresie od 1990 do 2000 r. pełnił urząd wicedyrektora ds. naukowych Instytutu Studiów Politycznych PAN. W roku 1991 otrzymał tytuł profesora. Był także wykładowcą w stołecznym Collegium Civitas.

W roku 1980 został członkiem „Solidarności” i rozpoczął działalność w Komisji Zakładowej przy Instytucie Historii PAN. W 1981 r. zaangażował się także w wykłady we Wszechnicy Robotniczej przy Zarządzie Regionu Mazowsze. W tamtym okresie przyczynił się również do powstania deklaracji ideowej Klubów Rzeczpospolitej Samorządnej „Wolność-Sprawiedliwość-Niepodległość”.

Współpracował z organem prasowym Regionu Mazowsze „Niezależność”, biuletynem „Informacja Solidarności”, „Tygodnikiem Wojennym”, kwartalnikiem „Krytyka”, dwutygodnikiem „KOS”, a także był redaktorem merytorycznym w niezależnym Wydawnictwie „In Plus”. W 1983 r. współtworzył również „Archiwum Solidarności”. W latach 1983-89 uczestniczył w pracach podziemnego Społecznego Komitetu Nauki. W latach 80. często przywoził z zagranicy wydawnictwa i fundusze dla organizacji podziemnych.

Do wydarzeń z początku lat 80., a zwłaszcza do stanu wojennego, prof. Paczkowski odniósł się w jednej z rozmów z PAP. – Wprowadzenie stanu wojennego, a zwłaszcza brutalne działania milicji i Służby Bezpieczeństwa w początkowej jego fazie, zakłóciły normalne funkcjonowanie społeczeństwa i pogłębiły już istniejący podział na osoby, które sprzyjały ówczesnej władzy, i na te, które były jej wrogie – mówił wówczas Paczkowski.

Według historyka podział Polski na „projaruzelską” i „prosolidarnościową” przez wiele lat przeszkadzał osiągnąć stabilność polityczną. – To przeszkadza w rozwoju systemu demokratycznego, w którym różnice poglądów są bardzo potrzebne, ale ludzie muszą mieć możliwość dojścia do porozumienia, do jakiegoś consensusu – podkreślił.

– Myślę, że stan wojenny wzmocnił i tak już istniejące wśród Polaków poczucie, że władza jest czymś złym, skierowanym przeciwko ogółowi – oceniał Paczkowski. Stąd, jego zdaniem, mógł częściowo wynikać również brak zaufania społeczeństwa do instytucji państwowych i niechęć do polityki już w wolnej Polsce, wyrażająca się m.in. absencją wyborczą.

W 1999 r. dzięki rekomendacji Unii Wolności prof. Paczkowski został członkiem Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej, którą to funkcję kontynuował od roku 2007, wybrany jako kandydat Platformy Obywatelskiej. W 2011 r. został wybrany do nowo powołanej Rady IPN, a następnie powołany na jej przewodniczącego; organ ten został jednak zniesiony nowelizacją ustawy o IPN w 2016 r.

W 2002 r. zasiadł w Radzie Konsultacyjnej Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, W 2013 r. został powołany w skład Rady Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN w Warszawie. Prof. Paczkowski był autorem wielu prac naukowych dotyczących powojennej historii Polski.

Był także laureatem wielu stypendiów międzynarodowych m.in. w Wiedniu, Waszyngtonie i w Oslo oraz licznych wyróżnień m.in. Nagrody Fundacji na rzecz Nauki Polskiej oraz Nagrody Publicystycznej im. Juliusza Mieroszewskiego przyznawanej przez paryską „Kulturę”.

W 1980 r. został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi, w 2000 r. Krzyżem Kawalerskim, a w 2011 r. Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2005 r. otrzymał Srebrny Medal „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”.

Jako badacz historii prasy i historii ruchu ludowego w Polsce prof. Paczkowski wydał m.in. publikacje: „Prasa polityczna ruchu ludowego (1918-1939)” (1970), „Prasa II Rzeczypospolitej 1918-1939 w: Zarys historii prasy polskiej” (1972), „Prasa i społeczność polska we Francji (1920-1940)” (1979).

Zakresu najnowszej historii politycznej Polski dotyczą jego książki, takie jak m.in.: „Pół wieku dziejów Polski 1939-1989” (1995), „Od sfałszowanego zwycięstwa do prawdziwej klęski: szkice do portretu PRL” (1999), „Strajki, bunty, manifestacje jako »polska droga« przez socjalizm” (2003), „Wojna polsko-jaruzelska” (2006). Publikował również dokumenty dotyczące tej tematyki m.in. „Gomułka i inni. Dokumenty z Archiwum KC PZPR” (1986), „Referendum z 30 czerwca 1946 roku” (1993) czy „Aparat bezpieczeństwa w Polsce. Strategia i taktyka” (1994).

Po wprowadzeniu stanu wojennego prof. Paczkowski prowadził codzienne zapiski, które w 2019 r. ukazały się w formie książkowej. Publikacja „Fakty, pogłoski, nastroje. Dziennik czasu wojennego (14 XII 1981–13 VIII 1982”) w opracowaniu Patryka Pleskota, została wydana nakładem Instytutu Pamięci Narodowej.

„Dziwny jest taki dziennik pozbawiony choćby odrobiny refleksji. Wprawdzie takie było założenie, które przyjąłem od początku – relata refero – ale drażni ono. Przecież chyba mógłbym oceniać, komentować, prognozować? A może bezrefleksyjna forma jest przybrana także i dlatego, żeby ukryć brak refleksji? Wydaje mi się w gruncie rzeczy, że zupełnie nie umiem myśleć politycznie, tzn. o polityce i uogólniać z małej ilości faktów; że z natury umysłowości uciekam do konkretu, do faktografii” – tak samokrytycznie ocenił swoje zapiski Paczkowski.

W tym samym roku nakładem IPN ukazała się książka „Góry i teczki: opowieść człowieka umiarkowanego. Biografia mówiona Andrzeja Paczkowskiego” Patryka Pleskota.

Paczkowski opowiada Pleskotowi o różnych sprawach. Czytelnik dowie się m.in. o tym, za ile litrów samogonu można kupić sowiecki autobus, w jaki sposób doktorant historii może dostać główną rolę w filmie Zanussiego czy jak wymienić szermiercze klingi na skuter Lambretta. Historyk opowiada również o rewolucjonistach w Charkowie, sztuce przerabiania esesmańskich spodni, sowieckich kowbojach, stosie porzuconych Stalinów czy kakofonii na placu Defilad w październiku 1956 r., paradowaniu w mundurze polowym w tramwaju, Chińczykach w żałobie unoszących dłonie w geście „Solidarności” czy meandrach lustracji.

Ostatnią książkę, napisaną wspólnie z prof. Pawłem Machcewiczem, „Wina, kara, polityka. Rozliczenia ze zbrodniami II wojny światowej”, prof. Paczkowski wydał w 2021 r.


Prof. Andrzej Paczkowski zmarł w sobotę, 3 stycznia. O jego śmierci poinformował w rozmowie z PAP prof. Antoni Dudek. (PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Senior Hamas Official Vows Terror Group Will Never Disarm, Rejects Foreign Pressure


Senior Hamas Official Vows Terror Group Will Never Disarm, Rejects Foreign Pressure

Ailin Vilches Arguello


Hamas official Osama Hamdan speaks during a press conference, amid the ongoing conflict between Israel and Hamas, in Beirut, Lebanon, June 4, 2024. Photo: REUTERS/Mohamed Azakir

Hamas has once again rejected calls to disarm, warning against “foreign interference in Palestinian affairs” as the terrorist group’s senior officials met with Turkish leaders to discuss the next phase of the US-backed peace plan for Gaza.

In an interview with the Yemeni news outlet Al-Masirah on Tuesday, Hamas Political Bureau member Osama Hamdan reiterated that the Islamist group will never hand over its weapons to foreign powers.

“The resistance rejects any foreign attempt to disarm us or seize the weapons the occupation failed to take,” the terrorist leader said. “The idea of surrendering our arms is one the resistance will never accept.”

“In the second phase of the Gaza agreement, the guarantees must be clearer, and the commitments more detailed,” Hamdan continued. “The Zionist enemy does not abide by the agreement. Israel’s failure to open the [humanitarian] crossings signals its intention to resume aggression against the Gaza Strip.”

On Wednesday, senior Hamas officials met with Turkish Foreign Minister Hakan Fidan in Ankara to discuss the ongoing ceasefire and coordinate the next steps in advancing the second phase of US President Donald Trump’s peace plan to end the two-year conflict.

“The Americans want to impose hegemony on the region, with the Zionist entity [Israel] as its foundation,” Hamdan said during the interview. “Disarming the resistance would give Israel absolute control over the entire region.”

“The resistance is capable of continuing the fight, and I am confident the outcome of this conflict will be the demise of this entity,” he continued. 

According to media reports, Hamas officials told Turkish counterparts they had fulfilled their ceasefire commitments, but accused Israel of violating the deal while blocking progress to the next phase of the agreement.

Since the start of the ceasefire in October, both sides have repeatedly accused each other of violations. Israel has carried out several operations targeting terrorist operatives as the Palestinian group ramps up efforts to reassert control over the war-torn enclave.

According to the US-backed peace plan, the second phase is expected to establish an interim administrative authority — a so-called “technocratic government” — deploy an International Stabilization Force (ISF) to take over security in Gaza, and begin the demilitarization of Hamas.

However, efforts to advance the ceasefire deal have stalled, with no agreement on crucial next steps, including the start of reconstruction in the enclave and the deployment of the ISF.

Turkey, a longtime backer of Hamas, has been trying to expand its role in Gaza’s post-war reconstruction efforts, which experts warn could potentially strengthen Hamas’s terrorist infrastructure.

While Turkey insists on participating in the ISF, Israeli officials have repeatedly rejected any Turkish involvement in post-war Gaza.

Turkey has even sought to shield Hamas from disarmament by pushing for the terrorist group to hand over its weapons to the Palestinian Authority or place them in secure international storage, rather than requiring it to disarm.

Israeli officials have rejected these options as unacceptable, arguing they would allow the terrorist group to maintain its influence in Gaza, which Hamas has ruled for nearly two decades.

Under phase one of Trump’s peace plan, Hamas was required to release all remaining hostages, both living and deceased, who were kidnapped by Hamas-led Palestinian terrorists during the group’s invasion of and massacre across southern Israel on Oct. 7, 2023. 

In exchange, Israel freed thousands of Palestinian prisoners, including many serving life sentences for terrorism, and partially withdrew its military forces in Gaza to a newly drawn “Yellow Line,” roughly dividing the enclave between east and west.

According to the ceasefire plan, the Israeli army is required to withdraw further as the disarmament process unfolds. However, Israel has made clear that it will not pull back until Hamas disarms and other conditions are met.

Currently, the Israeli military controls 53 percent of Gaza’s territory, and Hamas has moved to reestablish control over the other 47 percent. However, the vast majority of the Gazan population is located in the Hamas-controlled half, where the Islamist group has been imposing a brutal crackdown.

Since the ceasefire took effect two months ago, Hamas has targeted Palestinians who it labeled as “lawbreakers and collaborators with Israel,” sparking widespread clashes and violence as the group moves to seize weapons and eliminate any opposition.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Goldie Ghamari warns Islamist influence is expanding amid Canada’s security failures


Goldie Ghamari warns Islamist influence is expanding amid Canada’s security failures

Emily Schrader


Welcome to “Axis of Truth,” a fearless JNS series hosted by Emily Schrader—renowned journalist, human-rights activist and outspoken critic of authoritarian regimes. Each week, Schrader cuts through spin and censorship to uncover the political agendas, media manipulation and propaganda shaping Israel news and the broader Middle East. From Tehran to Tel Aviv and Washington to Damascus, “Axis of Truth” confronts the narratives driving conflict, misinformation and moral confusion in global coverage of Israel. Whether dissecting the Iranian regime’s election theater, Hamas’s tactics or the Western media’s distortion of Jewish self-defense, Schrader brings clarity and courage to stories too often clouded by ideology.

Featuring in-depth interviews with dissidents, security experts, political leaders and journalists, Axis of Truth delivers hard-hitting analysis and unfiltered commentary on the issues that define the Middle East today. Episodes range from exclusive reporting on Gaza and Iran to exposés of Western hypocrisy, social media disinformation and the global networks enabling terror. With a sharp focus on facts, context and accountability, Schrader challenges both policymakers and the press to tell the truth about Israel’s fight for survival and the threats facing free societies.

See more at: @JNS_TV an


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Humanitaryzm na pokaz. Przykład gwiazdorskiego aktorstwa


Humanitaryzm na pokaz. Przykład gwiazdorskiego aktorstwa

Anna Grabowska


Angelina Jolie pojawiła się po egipskiej stronie przejścia w Rafah. Dziwnym trafem – dokładnie w chwili, gdy europejska bajka o humanitaryzmie zaczęła pękać jak źle sklejona serpentyna po zakończeniu przedstawienia. Nie wtedy, gdy izraelscy zakładnicy byli gwałceni, głodzeni i przetrzymywani w tunelach. Nawet nie wtedy, gdy społeczności na południu Izraela zbierały szczątki swoich bliskich z własnych domów. I nie wtedy, gdy kobiety były używane jako narzędzie wojny. Pojawiła się teraz, kiedy narracja zaczęła się sypać, gdy prokuratury, służby finansowe i państwa Zachodu przestały udawać, że nie widzą, co dzieje się pod szlachetnym szyldem “pomocy humanitarnej”. Żaden to przypadek. Zwyczajnie wykalkulowany timing. Jolie przyjechała w momencie, gdy we Włoszech pojawiły się aresztowania, a prokuratorzy powiedzieli głośno o tym, o czym nie wolno było mówić przez długie lata, czyli że miliony euro zbierane “dla cywilów” trafiały do struktur Hamasu, że nie był to incydent, lecz system, że humanitaryzm stał się kanałem finansowym organizacji terrorystycznej. “To nie były cele humanitarne – to była infrastruktura wsparcia” – powiedział włoski prokurator, dodając zdanie kompletnie nieprzystające do języka salonów: “Największym problemem było to, że nikt nie chciał tych organizacji kontrolować, bo bali się oskarżeń o brak serca”. W Belgii minister spraw wewnętrznych mówi dziś wprost o powiązaniach części fundacji z ekstremizmem i propagandą. W Niemczech i Holandii trwają audyty, zamrażane są konta, analizowane są przepływy finansowe. W Stanach Zjednoczonych Departament Skarbu nakłada sankcje na kolejne “organizacje charytatywne”, które okazały się niczym innym jak pośrednikiem w finansowaniu Hamasu. To nie są opinie publicystów. To są decyzje państw, dokumenty, akty oskarżenia.

I właśnie wtedy Angelina Jolie pojawia się na granicy, otoczona kamerami, wolontariuszami i ciężarówkami, mówiąc o “pilnej potrzebie pomocy”, o “godności cywilów” i oczywiście o “humanitarnym imperatywie”. Ani słowa o zakładnikach, ani słowa o gwałtach z 7 października, ani jednego pytania o to, kto kontroluje dystrybucję pomocy po drugiej stronie. A już tym bardziej, żadnego zdania o tym, że to brak kontroli właśnie sprawił, iż pomoc stała się paliwem dla przemocy. Taka to gwiazdorska empatia. Starannie wyreżyserowana moralność z trzepotem sarnich rzęs, które nigdy nie psują obrazu.

Jolie nie przyjeżdża żeby cokolwiek wyjaśnić. Przyjeżdża, by przykryć, by przywrócić komfort środowiskom, które nagle znalazły się pod ostrzałem faktów. By dostarczyć prosty, emocjonalny przekaz w chwili, gdy rzeczywistość przestała być prosta i zaczęła zadawać pytania o pieniądze, odpowiedzialność i współudział. Jej humanitaryzm nie dotyczy mechanizmów ani konsekwencji. Dotyczy wrażeń. A przecież wrażenie jest dziś najtańszą i najbezpieczniejszą walutą moralną.

Jeden z amerykańskich urzędników ujął to brutalnie jasno: “Pomoc bez kontroli to prezent dla tych, którzy żyją z wojny”. Tego zdania Jolie nie wypowie, bo zbyt mocno kontrastuje z estetyką współczucia. Podobnie jak fakt, że Izrael, demonizowany za to, że wreszcie zaczął sprawdzać, zawiesza działalność dziesiątek NGO i domaga się list personelu. W świecie celebryckiego humanitaryzmu kontrola jest grzechem nie do wybaczenia, a zadawanie pytań uchodzi za absolutny akt wrogości.

Angelina Jolie nie ryzykuje tutaj niczym. Nie sprzeciwia się żadnej realnej sile. Nie mówi niczego, co mogłoby zaowocować chociażby stratą aplauzu, a już (nie daj Boże) zakwestionowaniem statusu moralnej ikony. Jej humanitaryzm jest bezpieczny, gładki i idealnie dopasowany do oczekiwań salonów, które tak pilnie dzisiaj potrzebują poklepywania po plecach i potwierdzenia, że nadal są “po właściwej stronie”, mimo że świat właśnie zaczyna wystawiać im rachunek. Europa zaczyna dziś rozumieć coś, co przez lata było wypierane, że dobroczynność bez kontroli nie jest cnotą, lecz naiwnością, a czasem współudziałem. I że największym luksusem Zachodu była wiara, iż dobre intencje wystarczą, by pozostać niewinnym.

A więc wbijmy nóż w stół: humanitaryzm, który pojawia się dopiero wtedy, gdy zaczynają się śledztwa, a znika tam, gdzie są zakładnicy, gwałty i odpowiedzialność, nie jest ani moralnością, ani odwagą – jest wygodnym alibi. A gest Jolie nie mówi nic o Gazie; mówi natomiast wszystko o demencyjnym Zachodzie, który z uporem godnym zbiorowego zespołu otępiennego wciąż woli ładny obraz od brudnej prawdy.


Źródła:

https://apnews.com/article/42e74b861874b7f62b37dfed3c8a88f6

https://www.reuters.com/…/italy-arrests-nine-over…/

https://www.livemint.com/…/angelina-jolie-visits-rafah…

https://www.scmp.com/…/angelina-jolie-visits-egyptian…

https://ktvz.com/…/angelina-jolie-visits-rafah…/

https://www.indiaTODAYne.in/…/angelina-jolie-visits…

https://pl.euronews.com/…/izrael-twierdzi-ze…

*Photo: AFP/Reuters

Anna Grabowska – urodzona i mieszkająca we Francji wspaniała syjonistka z solidnymi polskimi i żydowskimi korzeniami. Autorka udzieliła pozwolenia na publikację niektórych wpisów z jej Facebooka w „Listach z naszego sadu”.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


The ‘Zombie’ Caliphate: While the World Celebrates the Muslim Brotherhood’s Demise, Its Billion-Dollar Empire Thrives in Plain Sight


The ‘Zombie’ Caliphate: While the World Celebrates the Muslim Brotherhood’s Demise, Its Billion-Dollar Empire Thrives in Plain Sight

Amine Ayoub


´Supporters of the Muslim Brotherhood in the Jordanian capital, Amman, chanting pro-Palestinian slogans in April 2018. Photo: Reuters / Muhammad Hamed.

In Washington and Arab capitals, a comforting narrative has taken hold: The Muslim Brotherhood is finished. We are told that the Sisi regime in Egypt has crushed them, that Jordan has shuttered their offices, and that the “Islamist Winter” is finally over. The recent executive order by President Trump to review the group for terror designation is seen as the final nail in the coffin.

But if you look away from the empty political offices and follow the money, you will find a terrifying reality. The Muslim Brotherhood hasn’t gone bankrupt; it has simply gone corporate.

While Western intelligence agencies applaud the closure of dusty headquarters in Amman, they are ignoring the €27 million mega-complexes rising in France, the €4 million real estate fortresses in Berlin, and the terror-linked holding companies trading openly on the Istanbul Stock Exchange. The Brotherhood has transformed from a mass movement into a transnational financial conglomerate — a “Zombie Caliphate” that is legally bulletproof and wealthier than ever.

The Egyptian “Catch-and-Release”

The myth of the Brotherhood’s destruction starts in Egypt. The regime’s “Inventory Committee” boasts of seizing assets worth a staggering 300 billion EGP (approx. $16.7 billion), and liquidating the schools, hospitals, and businesses that formed the movement’s spine.

But the crackdown is porous. In July 2023, an Egyptian court quietly ordered the unfreezing of assets for 146 alleged Brotherhood figures, ruling that the state failed to prove the funds were illicit. This legal “oops” likely allowed millions in liquid capital to flee the country, funneling straight into the offshore networks now appearing in Istanbul and London.

Then there is the case of Safwan Thabet, the tycoon behind Juhayna Food Industries. Arrested for refusing to hand over his empire to the state, he was released in 2023. His survival teaches a harsh lesson: the Brotherhood’s money is so deeply integrated into the legitimate economy that the state cannot tear it out without killing the patient. The “deep state” of Brotherhood finance remains alive, hiding behind the facade of legitimate dairy giants and retail chains.

Turkey: The NATO Safe Haven for Terror Finance

If Egypt is the extraction point, Turkey is the laundromat. Despite President Erdogan’s desperate diplomatic pivot toward Cairo, Istanbul remains the operational heartbeat of this financial insurgency.

Western policymakers need to look closely at the Borsa Istanbul. There, trading openly under the ticker TDGYO, is Trend GYO — a real estate investment trust designated by the US Treasury Department for being 75% owned by Hamas. In a rational world, a NATO member would not host a publicly traded company that funds a designated terror group. In Erdogan’s Turkey, however, Trend GYO continues to develop luxury apartments, such as the recent project in Istanbul’s Alibeyköy district, subcontracting construction to obscure local firms to wash the proceeds.

This is the new model: “Terrorism Inc.” Yemeni billionaire Hamid al-Ahmar, operating freely from Istanbul, chairs Investrade Portfoy, an investment firm that commingles legitimate business with funds allegedly destined for Hamas. Meanwhile, the Brotherhood’s elite send their children to Al-Nahda International Schools in Istanbul — private institutions run by exiled cadres that ensure the next generation is indoctrinated in the ideology of the “Group” while generating tuition revenue.

Europe: The “Concrete” Fortress

As the environment in the Middle East becomes hostile, the Brotherhood has executed a strategic pivot to Europe, replacing “liquid” assets (cash) with “fixed” assets (real estate) protected by Western property laws.

In Austria, the failure of “Operation Luxor” serves as a cautionary tale. In 2020, police raided 60 Brotherhood-linked sites. The result? Zero terrorism convictions. Courts declared the raids unlawful. The Brotherhood didn’t just survive; they lawyered up and won, proving that without a specific designation, European criminal law cannot work against them.

In Germany, the UK-based Europe Trust purchased a massive property in Berlin’s Wedding district for €4 million. This isn’t just a building; it is a command center for the Deutsche Muslimische Gemeinschaft (DMG), insulated from German intelligence by British corporate deeds.

In France, the situation is even more brazen. The Al-Noor Center in Mulhouse — a massive complex featuring a mosque, school, and swimming pool — was built at a cost of €27 million. Intelligence links it to Qatar Charity’s “Ghaith Initiative,” which has poured over €120 million into 140 such projects across Europe. These are not community centers; they are forward operating bases for a parallel society, subsidized by Doha and protected by European property rights.

The West is fighting a 21st-century financial empire with 20th-century police tactics. We raid homes in Vienna while they move crypto in Istanbul. We seize crumbling offices in Jordan while they buy prime real estate in Berlin.

The Muslim Brotherhood is not dead. It is alive, well, and trading on the Istanbul Stock Exchange. Until the US and its allies target the enablers — the Turkish banks clearing Trend GYO transactions, the Qatari transfers to Mulhouse, and the shell companies in London — we are merely cutting the grass while the roots grow deeper.


Amine Ayoub, a fellow at the Middle East Forum, is a policy analyst and writer based in Morocco. Follow him on X: @amineayoubx


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com