Archives

Nanny Sentenced in France for Poisoning Jewish Family as US Ambassador Slams French Gov’t Over Rising Antisemitism


Nanny Sentenced in France for Poisoning Jewish Family as US Ambassador Slams French Gov’t Over Rising Antisemitism

Ailin Vilches Arguello


Sign reading “+1000% of Antisemitic Acts: These Are Not Just Numbers” during a march against antisemitism, in Lyon, France, June 25, 2024. Photo: Romain Costaseca / Hans Lucas via Reuters Connect

An Algerian woman residing illegally in France was sentenced on Thursday to less than three years in prison for poisoning the food of the Jewish family that employed her as a nanny, but was acquitted of antisemitism-aggravated charges — a ruling that has come amid renewed criticism of the French government’s response to rising antisemitic incidents.

The 42-year-old nanny, who has worked as a live-in caregiver for a family with three children aged two, five, and seven since November 2023, was sentenced at the criminal court in Nanterre, just west of Paris, to two and a half years in prison for “administering a harmful substance that caused incapacitation for more than eight days,” French media reported.

However, the court declined to uphold antisemitism charges against the nanny, accused of poisoning the family by contaminating their food and drinks with toxic substances, noting that her incriminating statements were made several weeks after the incident and recorded by a police officer without a lawyer present.

Solange Marle, the nanny’s lawyer, praised the court’s ruling as “satisfactory.”

“Antisemitism was not at all the motive behind this act. In this case, justice was applied independently, free from political or media influence,” she told French media.

For their part, the family’s lawyers described the ruling as “incomprehensible,” insisting that “justice has not been served.”

They said the court failed to consider the full range of converging evidence — including the children’s testimony, statements from third parties, the nanny’s social media posts, and religious objects vandalized in the house — which, they claimed, showed the antisemitic motive behind the poisoning.

The nanny, who has been living in France in violation of a deportation order issued in February 2024, was also convicted of using a forged document — a Belgian national identity card — and barred from entering France for five years.

First reported by Le Parisien, the shocking incident occurred in January last year, just two months after the caregiver was hired, when the mother discovered cleaning products in the wine she drank and suffered severe eye pain from using makeup remover contaminated with a toxic substance, prompting her to call the police.

After a series of forensic tests, investigators detected polyethylene glycol — a chemical commonly used in industrial and pharmaceutical products — along with other toxic substances in the food consumed by the family and their three children. 

According to court documents, these chemicals were described as “harmful, even corrosive, and capable of causing serious injuries to the digestive tract.”

Even though the nanny initially denied the charges against her, she later confessed to police that she had poured a soapy lotion into the family’s food as a warning because “they were disrespecting her.”

“They have money and power, so I should never have worked for a Jewish woman — it only brought me trouble,” the nanny told the police. “I knew I could hurt them, but not enough to kill them.”

According to her lawyer, the nanny later withdrew her confession, arguing that it offered no proof of an antisemitic motive and emphasizing that jealousy and a perceived financial grievance were the main factors behind the attack.

The court’s ruling comes as international scrutiny of the French government continues to grow over the rising tide of antisemitism in the country, with US and Israeli officials calling on French authorities to take stronger action to safeguard the local Jewish community.

This week, US Ambassador Charles Kushner slammed the French government once again, accusing it of ignoring the surge in antisemitic incidents and warning that “antisemitism has long scarred French life.”

“The majority of Jews in France live in fear and they feel totally abandoned by their government,” Kushner told Time France in an interview. “France has lost its way.”

“There are so many incidents that we have kept track of and that happened in this country, and the government does absolutely nothing,” he continued. “I wouldn’t feel welcomed here if I was scared to walk around with a yarmulke on my head, or scared to put a mezuzah on my door.”

Earlier this year, the French Foreign Ministry summoned Kushner after he accused Paris of failing to act decisively against the rising antisemitism targeting France’s Jewish community.

In a letter to French President Emmanuel Macron, Kushner had voiced his “deep concern over the dramatic rise of antisemitism in France” and criticized the French government for its “lack of sufficient action” to confront it.

However, French authorities rejected such claims as “unacceptable” and warned that Kushner’s letter violated international law.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Coś niezwykłego dzieje się w izraelskim świecie kultury

Photo © The Israel Museum, Jerusalem (credit: Ellie Posner)


Coś niezwykłego dzieje się w izraelskim świecie kultury

Joshua Hoffman


Przez świat przelewają się międzynarodowe bojkoty podszywające się pod moralne zasady, w odpowiedzi widzimy jak kreatywne odrodzenie przekształca izraelską tożsamość — napędzane przez artystów, innowatorów i społeczeństwo, które odmawia utraty swojej duszy.

W izraelskim świecie kultury dzieje się coś niezwykłego: cichy, buntowniczy wybuch kreatywności w odpowiedzi na rok naznaczony traumą, wrogością i bezprecedensowym, globalnym wysiłkiem, by zepchnąć izraelskich artystów na margines.

Od 7 października odwołano na całym świecie niezliczone wystawy, koncerty, pokazy filmowe, panele akademickie i festiwale. Część z nich przerwano w chaosie pierwszych miesięcy wojny. Jednak znacznie więcej wydarzeń zniknęło później — odwołanych nie z powodu obaw o bezpieczeństwo, lecz w wyniku jawnych i ukrytych bojkotów kulturowych, podszywających się pod moralną postawę.

A jednak izraelski świat artystyczny nie przygasł — przeciwnie, zapłonął. Przestrzeń opuszczona przez zagranicznych wykonawców, zamknięte możliwości i zamarzniętą dyplomację została energicznie wypełniona przez samych izraelskich twórców. Sztuki wizualne, teatr, muzyka i kino nie tylko trwają — przeżywają renesans. I nie dzieje się to mimo presji i wykluczenia, lecz właśnie z ich powodu.

Choć wojna najprawdopodobniej już za nami, powrót międzynarodowych koncertów do Izraela (zwłaszcza tych z udziałem najbardziej znanych artystów) nie wydaje się bliski. A chłód dotyka nie tylko wykonawców. We wrześniu gwiazdy Hollywood podpisały list zobowiązujący się do niepodejmowania współpracy z izraelską branżą filmową. Wielu muzyków zażądało, by ich utwory nie były dystrybuowane w Izraelu. Izraelscy artyści otwarcie wspierający swój kraj muszą liczyć się z coraz poważniejszymi konsekwencjami.

Przykłady mnożą się w zawrotnym tempie, a to tylko wydarzenia z bieżącego roku:

  • Anta Gathering, pięciodniowy festiwal muzyczny organizowany przez Izraelczyków w Portugalii, został zamknięty przez lokalną policję po kampanii prowadzonej przez ruch BDS.
  • Festiwal muzyczny Tomorrowland w Belgii odwołał występ izraelskiego artysty muzyki elektronicznej Skaziego, powołując się na niejasne „względy bezpieczeństwa”, krótko po wprowadzeniu zakazu eksponowania izraelskich flag.
  • Międzynarodowy Festiwal Filmów Dokumentalnych w Amsterdamie, jedno z najważniejszych wydarzeń tego typu na świecie, wykluczył z udziału kilka istotnych izraelskich instytucji (w tym Docaviv, CoPro i Kan).
  • Na Festiwalu Filmowym w Toronto dokument o izraelskim generale, który 7 października uratował swoją rodzinę, został tymczasowo usunięty z programu z powodu rzekomego braku „praw do materiałów” nakręconych przez Hamas. Reżyser Barry Avrich skomentował to podczas panelu festiwalowego: „O ile wiem, Hamas nie ma działu licencjonowania materiałów filmowych”.

Nawet świat europejskich konkursów muzycznych nie pozostał odporny. Izrael był o krok od wykluczenia z Eurowizji 2026. Gdy ostatecznie dopuszczono go do udziału (co ogłoszono w zeszłym tygodniu), Hiszpania, Holandia, Irlandia i Słowenia wycofały się z konkursu.

Presja sięga także świata sportu — obszaru kiedyś uznawanego za odporny na politykę. Politycy i kampanie społeczne domagają się, by Izrael był traktowany jak Rosja po inwazji na Ukrainę. Porównanie to nie wytrzymuje nawet pobieżnej analizy: to Rosja rozpoczęła wojnę; Izrael nie zainicjował masakry Hamasu ani ofensywy regionalnych proxy Iranu. Mimo to protesty i zakłócenia nasilają się na meczach piłkarskich i koszykarskich w Europie, podczas wyścigów kolarskich i zawodów judo na całym świecie.

Przekaz jest jasny: międzynarodowa sfera kultury próbuje objąć Izrael kwarantanną — nie formalną, jak w przypadku Rosji, lecz społeczną i symboliczną.

A jednak wydarzyło się coś niespodziewanego: reakcją wewnątrz Izraela nie była rozpacz, lecz przebudzenie.

Podczas 16. edycji Israel Music Showcase Festival, który odbył się w zeszłym miesiącu w różnych miejscach kraju, dyrektorka artystyczna Hadas Vananu natychmiast wyczuła zmianę. Jak powiedziała publiczności, tegoroczne wydarzenie „otworzyło coś nowego”, miała wrażenie, że to „początek czegoś nowego”. Revital Malka z izraelskiego MSZ podziękowała zagranicznym gościom za „otwarte uszy i serca” — gest rzadko spotykany wobec Izraela w dzisiejszych czasach.

Zmieniło się coś głębszego. Gdy wybuchła wojna, Showcase Festival porzucił tradycyjny model międzynarodowej delegacji i stał się w pełni izraelskim wydarzeniem — wspólnotą zranionych ludzi, którzy tworzą, słuchają, opłakują i leczą się razem. Kreatywność przestała być rozrywką — stała się wspólnotą i przetrwaniem, zasiewając ziarna czegoś większego.

W całym kraju instytucje kultury obrały podobny kierunek — nie jako ucieczkę, lecz jako odnowę.

W sierpniu Muzeum Sztuki w Tel Awiwie ogłosiło przyjęcie 35 nowych dzieł 11 współczesnych izraelskich artystów. Rzeźba, fotografia, tkaniny, malarstwo — różnorodność mediów odzwierciedlała różnorodność głosów powracających na pierwszy plan. Prace te wejdą teraz do stałej kolekcji muzeum, poszerzając kanon w czasie, gdy międzynarodowe muzea ograniczają dostęp.

W Jerozolimie Muzeum Izraela uczciło swoje 60-lecie, całkowicie przekształcając kolekcję sztuki izraelskiej po raz pierwszy od niemal dekady. Kurator Amitai Mendelsohn, autor wystawy „Sztuka izraelska – Wahadło czasu”, wyjaśnił, że nie chodziło o chronologiczny przegląd, lecz o rezonans z chwilą obecną. Skupił się na trzech stanach psychicznych — rzeczywistości, nadziei i duchowości — formach świadomości, które od zawsze napędzały izraelską sztukę, lecz dziś nabrały nowej pilności.

„Nie można ignorować kontekstu i czasu, w którym żyjemy” — powiedział Mendelsohn². „Wiele dzieł nabrało nowego znaczenia, zwłaszcza w świetle ostatnich wydarzeń… Chcemy stworzyć trajektorię konfrontującą się ze złożoną rzeczywistością poprzez trzy psychiczne sfery: rzeczywistość, nadzieję i ducha. To wahadło, poruszające się między tu i teraz a snem lub ucieczką, zawsze istniało w izraelskiej sztuce.”

Współczesna sztuka izraelska od zawsze odzwierciedlała złożoność kraju, ale dziś jest bardziej zagęszczona, ostrzejsza, mniej przefiltrowana. Galerie w Tel Awiwie — Sommer Contemporary, Dvir, Chelouche — są pełne eksperymentalnych prac badających tożsamość, konflikt, intymność i kruche granice między żałobą prywatną a publiczną. Przestrzenie artystyczne Jerozolimy — zawsze bardziej refleksyjne — konfrontują się ze świętą historią, pamięcią zbiorową i ciężarem rytuału po katastrofie. Artyści nie tworzą już z myślą o międzynarodowej recepcji; tworzą z myślą o prawdzie.

Stawka jest większa. I to widać w ich pracy.

Izraelskie kino, choć może napotykać największe bariery za granicą, również przeżywa jeden z najmocniejszych okresów twórczych ostatnich lat. W szczególności kobiety-reżyserki stały się sercem izraelskiego kina. Dominują podczas nagród Ofir (izraelski odpowiednik Oscarów), debiutują silnymi pierwszymi i drugimi filmami, przesuwając granice izraelskiej narracji.

7 października otworzył nowy rozdział w tym, jak kino przedstawia izraelskie kobiety. Krytyk filmowy Shmulik Duvdevani zauważył, że izraelskie kino przez dekady koncentrowało się wokół macho tsabara: Aszkenazyjczyka, mężczyzny, stoickiego, nieustraszonego. Teraz jednak wiodącymi postaciami wojny stają się kobiety z pierwszej linii — zwłaszcza obserwatorki IDF stacjonujące przy granicy ze Strefą Gazy.

Ich historia jest wstrząsająca. 7 października zginęło szesnaście obserwatorek, siedem zostało porwanych, jedna zginęła w niewoli, jedna została uratowana, pięć wróciło do domu dopiero w 2025 roku. Przez miesiące ostrzegały przełożonych o nadchodzącym ataku — ostrzeżenia te zostały zignorowane.

Dziś kobiety te stają się kluczowymi postaciami izraelskiej pamięci kulturowej. Talya Lavie, znana z kultowej komedii Zero Motivation (2014), tworzy o nich nowy film. Dokument Noa Aharoni Eyes Wide Open (2024) stał się obowiązkową pozycją. W przygotowaniu są dziesiątki innych projektów — fabularnych i dokumentalnych.

Wielu izraelskich twórców filmowych nie chce jednak wypowiadać się do zagranicznych mediów, licząc, że po zakończeniu wojny festiwale znów zaczną przyjmować ich filmy. Jak powiedział anonimowo jeden z reżyserów: „Nie jestem zwolennikiem Bibiego, nigdy na niego nie głosowałem, i to szaleństwo, że moje filmy nie są pokazywane przez politykę, z którą nie mam nic wspólnego. Wyobrażacie sobie, że amerykańskie filmy byłyby bojkotowane tylko dlatego, że komuś w Europie nie podoba się Trump?”³

Odwołania nie dotyczą tylko filmu i muzyki. Na festiwalu Edinburgh Fringe — często chwalonym za otwartość i eksperymenty — żydowskim komikom Rachel Creeger i Philipowi Simonowi odwołano występy z powodu „obaw o bezpieczeństwo”. W rzeczywistości organizatorzy obawiali się protestów. Zamiast chronić artystów, usunięto ich z programu.

Przekaz był głośny i wyraźny: nawet sama żydowskość — nie mówiąc już o izraelskiej tożsamości — może dziś stać się podstawą do wykluczenia w niektórych kręgach kulturowych.

A reakcja w Izraelu? Po raz kolejny — fala lokalnej twórczości. Nowe sztuki, nowe stand-upy, nowe formy performance’u — często surowe, poranione, eksploracyjne i odważne.

Międzynarodowe sceny zamykające drzwi zmusiły izraelskich artystów do zadania radykalnego pytania: Dla kogo tworzymy?

Przez ostatnie dwie dekady izraelska kultura była nastawiona na zewnątrz, silnie zintegrowana z globalnym obiegiem. Nadal chce być częścią świata — i oczywiście na to zasługuje. Ale od 7 października, wraz z zanikającymi zaproszeniami i zamykającymi się drzwiami, narodziło się coś innego: świadomość, że izraelska kultura nie potrzebuje międzynarodowej akceptacji, by się rozwijać.

Artyści zaczęli tworzyć dla własnego społeczeństwa. Publiczność zaczęła wspierać ich z większym zaangażowaniem. Instytucje zaczęły inwestować głębiej. Rezultatem jest twórcza obfitość. Ten renesans wyrasta z przeciwności, ale nie jest nimi zdefiniowany. Kształtuje go wykluczenie, ale napędza — odporność. Izraelscy artyści nie kurczą się — wypełniają przestrzenie pozostawione przez innych.

Jesteśmy świadkami głębokiego przestawienia kulturowego — zwrotu ku wnętrzu, który nie jest ucieczką, lecz ponownym zakorzenieniem. Gdy zagraniczne sceny zgasły, izraelscy artyści rozświetlili puste miejsce własnym światłem. Gdy międzynarodowe instytucje się wycofały, izraelskie wkroczyły naprzód z nowymi zobowiązaniami, nowymi zakupami, wystawami, festiwalami i opowieściami.


Świat zewnętrzny być może teraz nie słucha. Ale publiczność w kraju — tak. I to wystarczy.

Link do oryginału: https://www.futureofjewish.com/p/something-extraordinary-is-happening

Future of Jewish, 9 grudnia 2025


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Australia’s ‘Hanukkah Massacre’ Is Worse Than You Think


Australia’s ‘Hanukkah Massacre’ Is Worse Than You Think

Daniel Pomerantz


Australian Prime Minister Anthony Albanese speaks during a press conference at the Parliament House in Canberra, Australia, June 17, 2024. Photo: Lukas Coch/Pool via REUTERS

Chabad’s “Hanukkah by the Sea” event near Bondi Beach in Sydney, Australia, turned into a bloody massacre on Sunday: 15 murdered and dozens more injured, as of the latest update.

Far from being an isolated incident, this nightmarish display of terror is only the latest symptom of a dangerous and systematic attack by the Australian government against its own Jewish population.

According to news sources, the terrorists were Sajid and Naveed Akram: a father and son of Pakistani origin who had pledged allegiance to ISIS shortly before carrying out their antisemitic bloodbath.

In one rare bright spot, Ahmed Al Ahmed, an immigrant from Syria, heroically risked his life to disarm one of the terrorists, likely saving many innocent lives in the process. Al Ahmed survived several gunshots and is recovering in hospital.

In the aftermath of this modern day pogrom, Australian Prime Minister Anthony Albanese issued a statement in which he made no mention whatsoever of Jews, antisemitism, Hanukkah, Islamic extremism,terrorism, or ISIS.

Albanese referred to the massacre merely as “shocking” and “distressing,” and said that his thoughts were with “every person affected.”

Within hours, Israeli Prime Minister Benjamin Netanyahu utterly excoriated Albanese, accusing him of “pouring fuel on this antisemitic fire,” and noting that he had sent Albanese a letter last August, warning of the very conditions that had brought about this attack, a warning that had gone unheeded.

In tandem with the Israeli Prime Minister’s vigorous public scolding, Albanese held a press conference, in which he finally condemned the Bondi attack as antisemitic.

However, Albanese continued to avoid any mention of Islamic extremism, despite Australian law enforcement having already publicly confirmed that the terrorists had pledged allegiance to the Islamic State terror organization (ISIS), and that they were carrying an ISIS flag in their vehicle.

According to reports, the Mossad had been warning Australia regularly for months about terror plots against the local Jewish community. Local police deny there were specific warnings about this particular attack, but Israeli leaders from all sides of the political spectrum countered that Australia had ignored “countless warning signs.”

Australia’s national failures are reminiscent of the Dutch pogrom of November 2024, in which local Muslim attackers violently hunted Israeli soccer fans through the streets of Amsterdam — after Dutch police ignored urgent warnings from Israeli intelligence.

The conditions for a similar massacre are currently shaping up in New York City, where the incoming mayor responded to a highly threatening antisemitic protest by accusing the local Jewish community of “violations of international law.” (I previously addressed both topics in depth at The Algemeiner).

For the past two years since the October 7 massacre, not only has Australia seen a massive rise in violent antisemitic attacks, but local Jewish leaders have consistently objected to the government’s permissive atmosphere toward attacking Jews, such as failing to apply appropriate penalties and needed protections.

Examples include frequent and enormous marches calling to “Globalize the Intifada” (a phrase that the United States Congress officially recognizes as a call for violence against the Jewish people), public calls to “gas the Jews,” as well as Australia’s recognition of a Palestinian state last September, a move widely regarded in the Arab world as a reward for the October 7 massacre.

Like most countries with free speech protections, Australia also has numerous federal and local laws against incitement, which authorities have routinely failed and refused to enforce in protection of Australia’s Jewish communities.

Prime Minister Albanese has promised to respond to the massacre by tightening Australia’s gun laws. Ironically, Australia already has among the strictest gun control regimes in the entire world. Apparently, gun laws are not enough when a country permits and ignores massive hatred, incitement, antisemitism, ongoing violence, and affiliations with international terror organizations.

Who knew?

Given Australia’s ongoing commitment to a failing “strategy,” its continued protection of Islamist extremists, and its continuing systematic neglect of Jewish safety, it is safe to assume that this is only the beginning of more attacks to come.


Daniel Pomerantz is the CEO of RealityCheck, an organization dedicated to deepening public conversation through robust research studies and public speaking.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


After Bondi Attack, the West Must Face the Reality of ‘Migration Jihad’


After Bondi Attack, the West Must Face the Reality of ‘Migration Jihad’

Jonathan Sacerdoti


A woman keeps a candle next to flowers laid as a tribute at Bondi Beach to honor the victims of a mass shooting that targeted a Hanukkah celebration at Bondi Beach on Sunday, in Sydney, Australia, Dec. 16, 2025. Photo: REUTERS/Flavio Brancaleone

“They don’t move from the Arab world to Europe. They move the Arab world to Europe.” So said Professor Mordechai Kedar when he spoke to me for an extended interview as part of my podcast series. That episode was published the very day the Hanukkah celebration at Bondi Beach in Sydney, Australia, was attacked. The massacre only confirmed his words. Migration, as he described it, does not merely transfer people from one place to another. It carries cultures, ideologies, and systems of meaning with it, and those systems do not remain inert; they spread and even flourish.

Kedar’s claim is not about ethnicity or private belief. It describes the movement of social order, of moral assumptions, of ideas about authority and legitimacy. People do not arrive empty-handed. They bring with them ways of organizing life, ways of resolving conflict, ways of defining who belongs and who does not. When those systems collide with liberal societies uncertain of their own boundaries, pressure accumulates.

The Bondi shooting especially matters because it strips away the last remaining comfort. This was not Gaza, not the West Bank, not a contested border. It was a beach, during a religious festival, in a country geographically and politically distant from the Middle East. A symbol of Australia, freedom, liberty. The perpetrators identified by law enforcement, a Muslim father and son, who had taken part in “military-style training” in the Philippines in the month leading up to the attack, targeted Jews.

Kedar warned me how this form of conquest moves through ideology, through repetition, through intimidation, through the slow reshaping of public space by force and intimidation — a “migration jihad.” Islam is not a private creed, but an all-encompassing framework. As Kedar puts it, it is “not only religion … Islam is also politics, economy, and every aspect of public life.” When that framework relocates, it seeks expression. When it meets hesitation, it expands.

Europe has been living inside this dynamic for years. Jews are often the first target, but the pattern rarely ends with us. Concerts, campuses, cultural events, and public squares have become the battlefields of this unconventional war. Yet political leadership responds with ritual rather than authority: candle lighting, moments of silence, interfaith theater. Expressions of sorrow, memorial gestures, and carefully chosen metaphors replace enforcement and deterrence. In Britain, demonstrations containing explicit antisemitic incitement have been tolerated for months without clear red lines. Around the world, the language of concern circulates freely while responsibility for combating poisonous ideologies and organized dangerous networks is shirked.

Paris has just canceled its traditional open-air New Year’s Eve concert on the Champs-Élysées because authorities judged the security risks too high to safely host such a large crowd of around a million people. The event will be replaced by a pre-recorded broadcast and fireworks only. Christmas markets and other festive sites have also been flagged as high-risk targets and subject to fortified security.

So, it’s not just Jews who are under threat. In Australia the terrorists came for Hanukkah, but they’ve been targeting Christmas for years. In Berlin in December 2016, a Muslim attacker, Anis Amri, drove a lorry into the Christmas market at Breitscheidplatz, murdering 12 people and injuring dozens more in one of the deadliest jihadist attacks in Germany.

In Strasbourg in December 2018, a Muslim attacker inspired by ISIS opened fire near the city’s Christmas market, killing five people, in an assault explicitly framed by French authorities as Islamist terrorism.

And last week federal authorities in the US arrested several people in connection with a planned New Year’s Eve bombing plot in Southern California. The FBI and Department of Justice say the group responsible is “pro-Palestinian” in its outlook as well as anti-law-enforcement and anti-government. The individuals were allegedly preparing improvised explosive devices (IEDs) to be used in coordinated bomb attacks across Los Angeles on New Year’s Eve.

But the response is weak. These days, order is no longer asserted; risk is managed. Jewish institutions are advised to remain calm while accepting abnormal levels of private security as a permanent feature of everyday life. An arrangement that should register as failure is absorbed as routine. Trust erodes this way.

Bondi shows that Europe is no longer the outer boundary of this phenomenon. Australia is now inside it. America, too, is discovering the same pressures through campus unrest, ideological intimidation, and violence that increasingly treats Jewish life as a proxy target for the wider freedoms and values it represents. The geography changes. The structure holds.

What Professor Kedar described was not prediction but trajectory. When people do not simply arrive but bring whole systems with them, the question facing Western societies ceases to be one of tolerance alone. It becomes a question of whether they still possess the clarity and resolve to defend the civic order and freedoms they inherited.


Jonathan Sacerdoti, a writer and broadcaster, is now a contributor to The Algemeiner.


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com


Instytut Strat Wojennych rozpoczął prace nad liczeniem strat wyrządzonych przez Sowietów

Wrzesień 1939 r.: Wojska sowieckie zajmują wschodnie tereny Polski/Źródło: polona.pl


Instytut Strat Wojennych rozpoczął prace nad liczeniem strat wyrządzonych przez Sowietów

gab/ lm/


Instytut Strat Wojennych rozpoczął prace nad liczeniem strat wyrządzonych Polsce przez Sowietów – poinformował w Lublinie szef instytutu Bartosz Gondek. Naukowcy będą katalogować straty m.in. gospodarcze, terytorialne, infrastrukturalne. Mamy o czym przypominać, mamy co liczyć – powiedział.

Zastępca szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów Jakub Stefaniak na wtorkowym briefingu w Lublinie poinformował, że Instytut Strat Wojennych rozpoczyna prace nad katalogowaniem strat, które wyrządzili Sowieci. – Nikt w Polsce nie ma monopolu na historię. Dzisiaj zmieniamy niejako podejście Instytutu Strat Wojennych do tematów historycznych. To nie ma być broń i oręż polityczny, bo to nie przynosi żadnych efektów – zaznaczył Stefaniak.

W jego opinii jest to też próba wywołania pewnego rodzaju dyskusji. – Być może będzie to preludium do tego, żeby rozpocząć dyskurs czy nie warto jednak rozpocząć starań o partycypowanie w pieniądzach, które są zamrożone jako aktywa rosyjskie dzisiaj w krajach Unii Europejskiej – mówił Stefaniak.

Dyrektor Instytutu Strat Wojennych Bartosz Gondek zwrócił uwagę, że straty wyrządzone Polsce w trakcie II wojny światowej przez Niemcy liczone są już od 80 lat. Inaczej jest – jak wyjaśnił – w przypadku strat powstałych wskutek działalności Związku Sowieckiego. – To jest temat, którego najpierw do ’89 roku nie można było poruszać. Potem przez krótki czas udawało się o pewnych rzeczach rozmawiać, a od 1997-98 r. było coraz trudniej – dodał.

Naukowcy będą badać straty w poszczególnych dziedzinach, m.in. infrastrukturze, przemyśle, rolnictwie, sztuce. Wkrótce ukaże się – jak podał dyrektor – pierwszy zeszyt źródłowy ukazujący, jak „sowieckie komisje ukrywały swoją działalność, wrzucając to w straty ogólne”. Kolejny zeszyt poświęcony będzie stratom w leśnictwie. – Opublikujemy nasz półrocznik Studia i materiały, które będą całkowicie przeznaczone tematyce strat wojennych w kontekście Rosji sowieckiej – zapowiedział Gondek.

Zapytany o szacunkową skalę strat wyrządzonych przez Sowietów przekazał, że jest ostrożny w tej kwestii. – Szacowało się, że same straty wojenne w wyniku agresji 17 września przeliczane są bardzo wstępnie na około 600 miliardów, ale to jest kropla w morzu – stwierdził szef ISW.

Naukowców – jak dodał – będzie interesować okres od 17 września 1939 r. do lat 90. XX wieku, czyli symbolicznego opuszczenia Polski przez oddziały północnej grupy wojsk sowieckich. – Mamy o czym przypominać, mamy co liczyć – zaznaczył Bartosz Gondek.

17 września 1939 r., łamiąc polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Czerwona wkroczyła na tereny II Rzeczypospolitej. Sowiecka napaść na Polskę była realizacją układu podpisanego w Moskwie 23 sierpnia 1939 r. przez ministra spraw zagranicznych III Rzeszy Joachima von Ribbentropa oraz ludowego komisarza spraw zagranicznych Związku Radzieckiego Wiaczesława Mołotowa, pełniącego jednocześnie funkcję przewodniczącego Rady Komisarzy Ludowych. Konsekwencją sojuszu dwóch totalitaryzmów był rozbiór Polski. (PAP)


Zawartość publikowanych artykułów i materiałów nie reprezentuje poglądów ani opinii Reunion’68,
ani też webmastera Blogu Reunion’68, chyba ze jest to wyraźnie zaznaczone.
Twoje uwagi, linki, własne artykuły lub wiadomości prześlij na adres:
webmaster@reunion68.com