Archive | August 2014

Niecodzienna inicjatywa niemieckiego MSZ. Domaga się od innych krajów list agentów

Niecodzienna inicjatywa niemieckiego MSZ. Domaga się od innych krajów list agentów

AB, PAP 08.08.2014 22:28

 
 

“Władze w Berlinie wezwały inne kraje do ujawnienia nazwisk agentów działających na terenie Niemiec. Niemiecki MSZ w środę skierował notę w tej sprawie do wszystkich placówek dyplomatycznych obcych państw” – podaje “Der Spiegel”.

Niemiecki rząd oczekuje, że “na notę odpowiedzą wszystkie placówki, do których została skierowana” – cytuje “Der Spiegel” fragment dokumentu. Autorzy noty wymieniają nie tylko ambasady, lecz także konsulaty i instytuty kultury.

“Der Spiegel” nazywa rządową inicjatywę “niecodzienną”. “Prowokacyjna prośba” jest – zdaniem redakcji tygodnika – wyrazem frustracji z powodu panoszenia się w kraju zagranicznych wywiadów. Rząd Angeli Merkel jest oburzony przede wszystkim odmową ze strony USA w sprawie ujawnienia listy osób pracujących w Niemczech dla CIA, NSA i wywiadu wojskowego – czytamy.

Merkel: decyzja o sankcjach wobec Rosji była konieczna
(AXEL SCHMIDT/REUTERS)

Merkel: decyzja o sankcjach wobec Rosji była koniecznaW Niemczech może działać nawet 200 amerykańskich agentów

Niemiecki tygodnik opisuje, że najliczniejsze grono agentów na terenie Niemiec mają najprawdopodobniej Rosja, Chiny i USA. Według “Spiegla” w Niemczech działa około 200 amerykańskich agentów z paszportem dyplomatycznym. Część z nich to “rezydenci legalni”, inni pracują “pod przykrywką” jako polityczni pracownicy ambasady lub współpracownicy instytutów kultury.

Szef Urzędu Ochrony Konstytucji Hans-Georg Maassen pod koniec zeszłego roku po raz pierwszy zwrócił się do ambasady USA z prośbą o listę agentów, jednak amerykańscy dyplomaci “zbyli go” – pisze “Spiegel”.

Ze względu na serię skandali związanych z działalnością służb USA w Niemczech relacje niemiecko-amerykańskie są napięte. W połowie lipca władze niemieckie wydaliły najwyższego rangą przedstawiciela służb wywiadowczych USA w tym kraju. Powodem były ujawnione niedawno dwa przypadki amerykańskiego szpiegostwa w Niemczech – w resorcie obrony i w wywiadzie BND.

Wcześniej wielkie oburzenie wywołały w tym kraju rewelacje byłego współpracownika amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) Edwarda Snowdena, dotyczące prowadzonej przez tę agencję globalnej inwigilacji elektronicznej, łącznie z podsłuchiwaniem telefonu kanclerz Angeli Merkel.

Czytaj wiecej GAZETA


Arabowie nie dadzą się wciągnąć w wojnę, której termin został wybrany

THE MIDDLE EAST MEDIA RESEARCH INSTITUTE

Dziennikarka libańska:
Arabowie nie dadzą się wciągnąć w wojnę, której termin został wybrany
przez militarne skrzydło Hamasu

 Seria Specjalnych Komunikatów – Nr 5815  –  4 sierpnia 2014

W artykule z 24 lipca w wychodzącej w Londynie gazety saudyjskiej „Al-Sharq Al-Awsat”, dziennikarka libańska Huda Al-Husseini skrytykowała zachowanie Hamasu w walce z Izraelem w Gazie. Napisała, że militarne skrzydło Hamasu rozpoczęło wojnę w terminie, który samo wybrało, i zrobiło to po tym, jak Hamas został izolowany i przesunięty na boczny tor przez oś oporu, składającą się z Iranu, Syrii i Hezbollahu. Dodała, że walcząc z Izraelem, Hamas starał się postawić w trudnym położeniu Egipt i inne kraje arabskie przez wciągnięcie je w konflikt – ale Arabowie nie połknęli przynęty.

Polityka Hamasu wyrządza wielką szkodę populacji palestyńskiej, mówi ona, z powodu katastrofalnej sytuacji w Gazie i pisze, że populacja jest bezbronna, ponieważ Hamas skupił się na kopaniu tuneli do atakowania Izraela zamiast na budowie schronów dla ludności.

Poniżej podajemy fragment jej artykułu

Huda Al-Husseini (Zdjęcie: aawsat.com)

Polityka Hamasu jest ustalana przez jego skrzydło polityczne

Jak długo istnieją mężczyźni, tak długo będą istnieć wojny. Jak długo istnieją Izrael, Hamas, [Brygady] Izz Al-Din Al-Kassam i Islamski Dżihad, dzieci Gazy będą ginąć. [Hamsowski premier Gazy] Ismail Hanija powiedział: „Nie mamy niczego do stracenia”. Części ciał dzieci i ich zwłoki [rozrzucone są w Gazie], ale „nie mamy niczego do stracenia”. Kobiety powiewają białymi flagami, ale „nie mamy niczego do stracenia”. Domy są burzone nad głowami ich mieszkańców, ale „nie mamy niczego do stracenia”. Sytuacja humanitarna jest katastrofalna, ale „nie mamy niczego do stracenia”.

W każdym wywiadzie rzecznik Benjamina Netanjahu, Mark Regev, mówi: “Pozwólcie wyjaśnić”. Ale nie wyjaśnia swojego jąkania w świetle zabijania dzieci. Izrael oskarża Hamas o umieszczanie rakiet wśród cywilów i mówi, że humanitarnie prosił mieszkańców, żeby opuścili [swoje domy przed ich zbombardowaniem] – ale dokąd mogą pójść?…

 

Czytaj dalej tu: MEMRI


Var är ni nu, antirasister?

 


Var är ni nu, antirasister?

 

[ Drodzy czytelnicy Isabel Sommerfeld ktora jest corka naszej szwedzkiej pary Reunczykow – Beatrice i Viktora Sommerfeld napisala swietny artykul na temat wzrastajacego z powodu obecnej sytuacji w Izraelu antysemityzmu. Artykul nawiazuje do emigracji rodzicow Isabeli (i naszej) z Polski. Niestety jest on po szwedzku ale jest tak dobry ze postanowilem go mimo wszystko zamiesic. Jezeli uda mi sie jednak zdobyc tlumaczenie artykulu na polski lub angielski natychmiast zamieszcze artykul ponownie. ]

Isabel Sommerfeld
Året var 1967. Efter 6-dagarskriget mellan Israel och de omkringliggande arabiska grannstaterna Egypten, Jordanien och Syrien, blev livet outhärdligt för många av Europas öst-och centraleuropeiska judar. Inom de närmsta åren tvingades åtminstone 15 000 polska judar fly sitt hemland, på grund av polska regeringens antisemitiska kampanj (då kallad ”anti-zionistisk kampanj”).

 

Bland dem fanns mina föräldrar, min farmor – som bara drygt 20 år tidigare överlevt förintelselägret Auschwitz-Birkenau, och min farfar – vars hela familj utplånades under Förintelsen. Den antisemitiska kampanjen i Polen skapades inte av händelserna i Mellanöstern, däremot aktiverades en redan existerande och djupt rotad antisemitism. 

   Mina föräldrars historia och flykt till Sverige har alltid präglat mig. Hur sorgligt det än låter så är jag på något vis född med en packad resväska vid min sida. När någon frågar mig om jag känner mig mest svensk eller polsk, svarar jag att jag är en världsmedborgare. Det har aldrig varit landet, utan snarare människorna omkring mig, som fått mig att känna mig hemma. Någonstans i mitt undermedvetna har jag varit tryggare med denna inställning till min nationalitet, för min släkt har ju faktiskt alltid tvingats fly.

   Jag trodde aldrig att jag skulle behöva uppleva de känslor av rädsla som mina föräldrar fick uppleva i sina unga år, när de på grund av att de var judar tvingades lämna sina studier, arbeten och allt de ägde. Men, även om det gör ont att säga det, måste jag erkänna att den trygghetsbubbla som jag levt i hittills nu har spruckit. Anledningen till detta är bland annat våra politikers och så kallade antirasisters tystnad, medan en ny våg av antisemitism svept in över Europa. Sverige är inget undantag från den växande hotbilden mot judar. På mina två händer kan jag räkna upp ett antal judiska familjer som under de senaste åren tvingats flytta från Malmö, på grund av att deras barn inte kunnat promenera tryggt till skolan, utan att bli spottade på eller kallas för ”judesvin”. Det må låta osannolikt, men 2014 är Malmö faktiskt en av Europas mest osäkra städer för judar att leva i.


Ni kan läsa resten av artikel här:PARAGRAF


Mezinárodní křesťanské velvyslanectví Jeruzalém

Z Facbook’a dzieki uprzejmosci Marleny A. Hubiczkowitz

Wiec popierajacy Izrael w jego prawie na obrone i przeciw szerzacemu sie antysmityzmu na swiecie zorganizowalo ICEJ (www.icej.cz ) 06.VIII’14. Na Placu sw.Waclawa zgromadzilo sie ponad 500 osób, w tym przedstawiciele wielu kościołów chrześcijańskich oraz wspolnot zydowskich . Celem tego wydarzenia bylo podkreslenie wzrostu antysemityzmu, ktory coraz bardziej widac na ulicach europejskich miast w zwiazku z konfliktem w Strefie Gazy . Na zaproszenie organizatorow udzial wziely czeskie elity intelektualne oraz osoby publicznie, ktore potepily jednoznacznie rasizm i nienawisc wobec Zydow i Izraela.

Przewodniczacy ICEJ Mojmir Kallus, ktory moderowal spotkanie na poczatek zilustrowal sytuacje w Europie mowiac o zachowaniu agencji informacyjnych i srodkach masowego przekazu informujacych o konflikcie np. ze brytyjska London Times odmowila opublikowania oswiadczenie laureata Pokojowej Nagrody Nobla, Elie Wiesela, ktory wezwal Hamas do rezygnacji z wykorzystywania ludzkich tarcz . “Wyrazona opinia jest zbyt mocna i moze w wielu czytelnikach budzic obawy,” bylo uzasadnienie redakcji. Elie Wiesel, miedzy innymi powiedział: ” to nie jest walka miedzy Zydami i Arabami czy miedzy Izraelczykami i Palestynczykami. To jest walka miedzy tymi, ktorzy kochaja zycie, a tymi ktorzy promuja smierc. To walka cywilizacji z barbarzynstwem. ” Stwierdzil rowniez, ze w przeszlosci chrzescijanie zrobili wiele zlego Zydom i teraz jest ich moralnym obowiazkiem pomoc ”
Kdo, když ne my? Kdy, když ne teď?

 

 

“Jednym z powodow dlaczego zebralismy sie dzisiaj jest to, że nie jestesmy w stanie dalej patrzec na relatywizacje dobra i zla. Gdy zwolennik terroryzmu dostaje w mediach tyle samo miejsca jako obronca zycia,” powiedział znany psychiatra i profesor uniwersytecki Cyril Höschl.
Nastepnie zabral glos socjolog Fedor Gál, ktory urodził się w terezinskim getcie m.in stwierdzil : “Obecna atmosfera w Europie przypomina mi lata trzydzieste. Nie chce aby moje wnuki urodzily sie w Terezinie jak ja “.

W imieniu zebranych chrzescijan przemowil rowniez dyrektor Centrum Sion z Hradec Kralowe Denis Doksansky ” Wyrazamy ubolewanie nad ofiarami ze strony palestynskiej ale to nie moze nam bronic mowienia, ze dobre jest dobrem a zlo jest zlem”. Zostal rowniez odczytany list ambasadora Izraela Gary Korena informujacy m.in, że Izrael przyjal egipska propozycje zawieszenia broni i bedzie przestrzegac zawieszenia broni tak dlugo jak bedzie go rowniez dotrzymywac Hamas. Tomáš Kraus przewodniczacy Federacji Gmin Zydowskich zwrocil uwage, ze obecny konflikt nie jest lokalny ale globalny. “Dlaczego Zydzi, ktorzy przezyli Holokaust mieszkajacy obecnie w Berlinie i Paryzu znowu musza sie bac o swoje zycie”.

 

Na koniec zabral glos Izraelczyk David Bohbot, ktory jest konserwatywnym rabinem gminy Bnei Israel w Pradze “Walczylem w Gazie i chce potwierdzic jak bardzo trudno jest bojowac w srodowisku, w ktorym ludnosc cywilna jest wykorzystywana jako zywe tarcze.” Nastepnie zostala odczytana deklaracja ICEJ, ktora podpisalo wiele znanych osobistosci z kregow kultury, uniwersyteckich srodowisk, koscielnych, zydowskich , politycznych: poslancow i senatorow. Na zakonczenie w przyjacielskiej atmosferze zaspiewano izraelski hymn


Wiedeńska krew. O reportażu Elisabeth Åsbrink – Henryk Grynberg

Wiedeńska krew. O reportażu Elisabeth Åsbrink
Henryk Grynberg

[ Tips o artykule nadeslany przez Lusie Holcman ]

„W Lesie Wiedeńskim wciąż szumią drzewa” to historyczny reportaż o dwóch twarzach Szwecji w czasie II wojny światowej. To również książka, która historię Holokaustu opowiada z osobistej perspektywy jego ofiar. By pisać w ten sposób, trzeba mieć jednak dobry słuch. Słuch Elisabeth Åsbrink jest nieomylny.

Reportaż z przeszłości pod tytułem „W Lesie Wiedeńskim wciąż szumią drzewa” (Wołowiec 2013), który otrzymał tegoroczną Nagrodę Kapuścińskiego, jest opowieścią epistolarną napisaną na podstawie pięciuset autentycznych, udokumentowanych listów wysłanych w jedną stronę, bo odpowiedzi zginęły wraz z adresatami, z wyjątkiem jednej, która wróciła do nadawcy. Takie listy w jedną stronę są typowe w korespondencji holokaustowej. Adresatem listów, z których Elisabeth Åsbrink zbudowała swoją dramatyczną i wstrząsającą opowieść, był Otto – chłopiec żydowski, którego rodzicom udało się wysłać w 1939 roku z Wiednia do Szwecji dzięki szwedzkiej misji ewangelickiej. W tym czasie – jak pisze autorka – „do szwedzkiej ambasady w Wiedniu płynął nieprzerwany strumień rozpaczy” (s. 76). Według jej informacji szwedzcy „misjonarze załatwili wyjazd z nazistowskich Niemiec (do których należała wówczas Austria – przyp. HG) około trzem tysiącom ludzi” (s. 47). Było to osiągnięciem, bo Szwecja ich nie chciała. Zwłaszcza Żydów. „Osoby uznane za Żydów (pytano o pochodzenie ojca i matki – HG) otwarcie zaliczano do kategorii niepożądanych imigrantów” (s. 31). „Ascetyczne chrześcijaństwo, które ukształtowało Szwecję, wywodziło się od Marcina Lutra” i tradycyjnie „kochało” Niemcy (s. 51) – wyjaśnia autorka.

Jesienią 1938 roku „w samej tylko Smalandii odbyło się siedemdziesiąt wieców”, między innymi przeciwko „planowanemu sprowadzeniu żydowskich dentystów, lekarzy i aptekarzy” (s. 98). Szóstego lutego 1939 roku w Sztokholmie setki „studentów w białych czapkach studenckich przemaszerowało z pochodniami przez miasto”. „Żądali, aby zawody lekarza, dentysty i aptekarza zastrzec wyłącznie dla Szwedów” (tamże). Do ruchu pronazistowskiego „przyłączyło się całe Towarzystwo Szwedzko-Niemieckie gromadzące wyższe sfery mieszczaństwa, lekarzy, prawników i profesorów, działających na rzecz sprawiedliwej oceny Niemiec” (s. 238). Szwedzcy faszyści uczyli się od Hitlera. „Ruch antykomunistyczny nigdy nie osiągnie swego celu, jeśli nie będzie jednocześnie antysemicki” – cytuje autorka ich wodza Pera Engdahla. „Celem” było oczywiście zdobycie władzy, a najpewniejszym środkiem, który go uświęcał – antysemityzm. Na tym „genialnym” wynalazku polegała cała strategia i ideologia Hitlera.

Stolica antysemityzmu

Opowieść zaczyna się, gdy w Wiedniu mieszkało blisko 200 tysięcy „osób uznawanych za Żydów”. „Niektórzy zapominali o swojej żydowskiej przeszłości” i upodabniali się do otoczenia. Niektórzy szukali „przepustki do bezpiecznej chrześcijańskiej większości”, przyjmując chrzest (s. 45), lecz „naziści sprawili, że nawrócenie straciło sens. Dla nich Żyd był zawsze Żydem” (s. 52). Eichmann zaraz po przybyciu do Wiednia zwrócił się do szwedzkiej misji ewangelickiej o „listę wszystkich Żydów, którzy mienią się chrześcijanami” (s. 47). „Taka lista nie istnieje, odparł pastor Hedenquist, bo Kościół nie robi różnicy…” (tamże), ale Eichmann miał swoje sposoby. „Wyjeżdżające do Szwecji dzieci chrzczono taśmowo” (s. 79), lecz wysłano tylko kilkadziesiąt. „Każdego dnia spotykam matki, które biegają po mieście, próbując wyekspediować swoje dzieci z kraju” – pisała do trzynastoletniego Ottona jego matka (s. 120), by go przekonać, że powinien się czuć szczęśliwy, będąc osamotnionym dzieckiem wśród obcych, którzy go nie chcą. Nie chciano lekarzy ani aptekarzy, ale brano dziewczynki jako tanią opiekę do dzieci i pomoc domową „z niewielkim apetytem”. Na wsi nie brakowało ciężkiej pracy dla bezpłatnych parobków, więc Otto, nieprzeciętnie zdolny chłopiec z inteligenckiej rodziny, został parobkiem. Najmłodsze dzieci płakały po nocach, lecz Otto był na tyle dorosły, że po ciężkiej pracy „sen napadał na niego jak ciężka kołdra, którą naciągał na myśli”.

Czytaj wiecej tu: Kultura Liberalna