Wokół Marca 1968 [ 2008 ]
IPN – 2008
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com
Wokół Marca 1968 [ 2008 ]IPN – 2008
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com
Oblicza Marca 1968 [ 2004 ]IPN – 2004
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com
Marcowe porządki JaruzelskiegoLech Kowalski

– Stoimy na stanowisku, że każdy obywatel Polski powinien mieć tylko jedną ojczyznę, Polskę Ludową – I sekretarz KC PZPR Władysław Gomułka, 19 czerwca 1967. – W okresie agresji izraelskiej, gdy potępialiśmy zdecydowanie najeźdźcę, zaistniały jednak i stanowiska aprobaty, miały miejsce syjonistyczne deklaracje. Tylko ludzie znani z postaw bezideowych wyrażali się o tej agresji w formie proizraelskiej. Stosunek ludzi do Izraela był testem
– szef Sztabu Generalnego WP generał Wojciech Jaruzelski, 30 lipca 1967.
W biografii wojskowej generała Wojciecha Jaruzelskiego te fragmenty, które dotyczyły jego służby w roku 1967-1968 były dotychczas skrzętnie skrywane i faktycznie nie zdawano sobie sprawy, jaką rolę odegrał w nagonce antyżydowskiej w wojsku. Przypisywano mu co najwyżej bierną postawę. W rzeczywistości był czynnym organizatorem czystek w podległej mu instytucji (Sztab Generalny WP) i nie tylko. Wiedzę o rozgrywkach personalnych Jaruzelski czerpał również z meldunków, które napływały do Sztabu Generalnego z IC MON, OW, rodzajów wojsk i służb. A nade wszystko z WSW – z pierwszej ręki, od jej szefa gen. Teodora Kufla.
Wojna sześciodniowa, czyli kompromitacja Moskwy
W czerwcu 1967 roku wybuchła na Bliskim Wschodzie kolejna wojna izraelsko-arabska, tzw. sześciodniowa (błyskawicznie wygrana przez Izrael). Moskwa, a za nią pozostałe państwa socjalistyczne, natychmiast Izrael potępiły i zerwały z nim stosunki dyplomatyczne. Ale kadra WP była dostatecznie zorientowana, co w rzeczywistości oznaczała klęska Arabów, wyposażonych w sprzęt ZSRR i szkolonych przez doradców oraz instruktorów z Armii Radzieckiej – zaświadczała o kompromitacji przyjętej strategii działania w tym rejonie przez Kreml oraz o kompletnym braku rozeznania sił i środków strony przeciwnej przez wywiad radziecki.
19 czerwca Władysław Gomułka zabierając głos na posiedzeniu VI Kongresu Związków Zawodowych w Warszawie, popierających Izrael nazwał „piątą kolumną”, a wojska izraelskie przyrównał do hitlerowskiego Wehrmachtu. Jak by tego było mało, oświadczył wprost obywatelom żydowskiego pochodzenia w Polsce, że droga do Izraela stoi otworem.
Przemówieniem tym Gomułka wyzwolił najprymitywniejsze nacjonalizmy, jakie od lat były podsycane i ugruntowywane zwłaszcza w gronie kombatantów partyzantki ludowej, którym przewodził ówczesny szef MSW Mieczysław Moczar, i dał im przyzwolenie na rozprawę ze środowiskami żydowskimi w Polsce. Walka z „elementem syjonistycznym” w MON i MSW była najbardziej intensywna, gdyż resorty siłowe otwierały drogę do prawdziwej władzy, o czym decydenci pokroju Moczara (gen. Korczyński, gen Jaruzelski, Franciszek Szlachcic) doskonale wiedzieli. Na drodze do uchwycenia steru w MON stał Marian Spychalski, lecz by dostać się do marszałka należało wcześniej wyeliminować z wojska, co prominentniejszych generałów i oficerów pochodzenia żydowskiego. I tak się to potoczyło.
Swoją historię walki z syjonistami – jak potocznie określano obywateli polskich pochodzenia żydowskiego – zapisał również Sztab Generalny WP pod kierownictwem Wojciecha Jaruzelskiego.
Obcy klasowo wrogowie narodu
Pierwszy podjął oręż walki z syjonistami w Sztabie Generalnym Zarząd I Operacyjny, którego członkiem POP był generał Jaruzelski, a pierwszą ofiarą stał się płk Czesław Bielejewski, któremu zarzucano wypowiedzi proizraelskie podczas wojny izraelsko-arabskiej. Patron tej akcji, gen. Wojciech Barański (szef Zarządu I) wprost stwierdził: Nie powinno być zniżki dla tych, którzy zajęli przeciwne stanowisko. Wystąpienie tow. Bielejewskiego w swoich argumentach było podobne do wystąpień naszych wrogów.
Z zebrania na zebranie atmosfera stawała się coraz bardziej bojowa. W uchwale z zebrania POP z dnia 29 lipca 1967 roku czytamy m.in.: „Państwo izraelskie sprzymierzone i poparte przez najbardziej wsteczne siły imperialistyczne i syjonistyczne całego świata rozpoczęły agresywną, barbarzyńską wojnę przeciw swym sąsiadom – państwom arabskim. Nie przebierając w środkach i metodach, na wzór zbirów hitlerowskich, siły zbrojne Izraela znienacka napadły i zajęły część terytorium państw arabskich”. Wykładnia ta nie mogła budzić najmniejszych wątpliwości, co się wydarzyło na Bliskim Wschodzie i jak należy to interpretować. W tej samej uchwale POP Zarządu I stwierdzała dalej: „W zaistniałej sytuacji nie może być wątpliwości, po której stronie należy stanąć. Uważamy, że postawa proizraelska jest stanowiskiem proimperialistycznym, antysocjalistycznym i sprzecznym z interesem państwa polskiego. Takich postaw nie możemy tolerować nigdy. Nie możemy zatem pozostawać obojętni wobec tych – bez względu na ich pochodzenie narodowe i zajmowane stanowiska – którzy wbrew polityce partii i rządu oraz interesom naszego państwa i jego bezpieczeństwa opowiadają się jawnie lub skrycie za agresorami i ich polityką.
Uważamy, że dla tych ludzi nie może być miejsca w naszej partii, w administracji państwowej, a tym bardziej w siłach zbrojnych. Żądamy zastosowania w stosunku do tych osób sankcji takich samych, jak dla obcych klasowo i wrogów narodu”.
Dzień później odbyła się w Sztabie Generalnym narada partyjno-służbowa pod przewodnictwem Jaruzelskiego. W odprawie wzięli udział: zastępcy szefa sztabu, członkowie komitetu partyjnego sztabu, sekretarze POP oraz szefowie poszczególnych instytucji (zarządów, samodzielnych oddziałów) – kwiat Sztabu Generalnego. Zabierając głos Jaruzelski trzymał się linii wytyczonej przez Gomułkę i pozostał wierny uchwale swojej POP. Ocenie sytuacji nadał bardziej militarny wydźwięk, stwierdzając m.in.:
Celem agresji Izraela było zahamowanie emancypacji świata arabskiego. Celu tego agresor jednak nie osiągnął. Potencjał wojenny ZRA [Zjednoczona Republika Arabska – ez] został w zasadzie odbudowany, a czas na wstępną reorganizację wygrany. Teraz istotne jest – dodawał – załatwienie spraw kadrowych i wzmocnienie psychicznej odporności Arabów. Również gładko radził sobie z odpieraniem wątpliwości co do skuteczności radzieckiego uzbrojenia: Po klęsce arabskiej pojawiły się u nas głosy o braku zaufania do uzbrojenia, którym dysponujemy. To płytkie widzenie rzeczywistości bez porównania parametrów własnego sprzętu ze sprzętem przeciwnika. Niestety człowiek (Arab, określenie Jaruzelskiego) – nie był przygotowany do użycia tej broni.
Test na lojalność
W okresie agresji izraelskiej – stwierdził dalej szef Sztabu Generalnego WP – gdy potępialiśmy zdecydowanie najeźdźcę, zaistniały jednak i zjawiska aprobaty, miały miejsce syjonistyczne deklaracje. Tylko ludzie znani z postaw bezideowych wyrażali się o tej agresji w formie proizraelskiej. Stosunek ludzi do Izraela był testem. Popierający ją wyrażali jednocześnie swą proimperialistyczną postawę. W wojsku jest mniej nosicieli obcych poglądów, a każdy taki przypadek musi być szczególnie niepokojący. Było 30 takich rażących przypadków. W Zarządzie VII rozpatrywano trzy sprawy, nie potwierdzono zarzutów niewłaściwej politycznej postawy w związku z agresją Izraela, ale są w stosunku do tych ludzi zarzuty innego typu – głównie stylu pracy i umiejętności współżycia z ludźmi. Jedna sprawa jest rozpatrywana w Zarządzie I.
I rzeczywiście było tak, iż kiedy nie doszukano się u oficerów pochodzenia żydowskiego niewłaściwej postawy, to utrącano ich za „niewłaściwe stosunki międzyludzkie”. Nie odpowiadają prawdzie również dane Jaruzelskiego na temat ilości spraw podejmowanych w siłach zbrojnych. Według danych Komisji Kontroli Partyjnej WP było 75 takich przypadków.
Jaruzelski odniósł się też do sytuacji w wojskach OPK [Obrona Powietrzna Kraju – ez] stwierdzając m.in.: Napięcia i niechęć do przełożonych w Dowództwie Wojsk Obrony Powietrznej Kraju wynikały z zachowania się gen. Tadeusza Dąbkowskiego, który wygłaszając referat opuścił strony dotyczące oceny agresji izraelskiej. Kierownictwu OPK zarzucono despotyczny styl dowodzenia, niewłaściwy stosunek do ludzi i wyrażono nieufność. Wobec tego gen. Czesław Mankiewicz złożył rezygnację. Wyrażał on przy tym w rozmowach pogląd, że Sztab Generalny przeszkadzał mu w pracy. Gen. Jan Stamieszkin odszedł w związku ze złożonym raportem i nie można tu doszukiwać się związku z zaistniałą sytuacją.
W przypadku tego fragmentu wypowiedzi Jaruzelskiego dotyczącego sytuacji w WOPK należy się kilka sprostowań. Główną winą wspomnianych generałów była analiza wojny izraelsko-arabskiej w kontekście usprawnień obrony powietrznej PRL, co odczytano jako gloryfikację agresji Izraela. Stąd gen. dyw. Czesław Mankiewicz (dowódca WOPK), jak i zastępca ds. politycznych, gen. bryg. Tadeusz Dąbkowski i szef sztabu, gen. bryg. Jan Stamieszkin (wszyscy generałowie byli pochodzenia żydowskiego) zostali zmuszeni do rezygnacji ze stanowisk.
W zaszczuwaniu podległej kadry narodowości żydowskiej Jaruzelskiego czynnie wspierali w Sztabie Generalnym szef Zarządu I, gen. bryg. Wojciech Barański, jak również sekretarz KP POP pionu operacyjnego, płk M. Jarczyński i sekretarz KP Sztabu Generalnego, płk W. Jackowski. To w tym gronie głównie wypracowywano strategię oddziaływania na pozostałą kadrę sztabu w związku z nagonką antysyjonistyczną w Polsce.
Prostowanie kręgosłupów ideowych
Prześledźmy teraz, co działo się w instytucji podległej Jaruzelskiemu w marcu 1968 roku. Już 17 marca Jaruzelski wydał zarządzenie nr 0026/Sztab, w sprawie powoływania i przebiegu służby wojskowej studentów relegowanych i zawieszonych w prawach studenta. Jak było w zwyczaju w tego typu dokumentach pseudooperacyjnych sztabu, w jego wstępie (zwanym potocznie czapą) podawano powód takiego ujęcia sprawy. Oto on: „W związku z mającymi miejsce na wyższych uczelniach przypadkami relegowania lub zawieszenia określonych osób w prawach studenta, osoby te tracą warunki do dalszego odraczania zawodowej służby wojskowej z tytułu odbywania studiów oraz odbywania wojskowego szkolenia studentów i podlegają obowiązkowi obrony PRL (Dz. U. Nr 44, poz. 220) powołaniu do odbycia zasadniczej służby wojskowej lub wojskowego szkolenia poborowych”. I dalej
Represyjność polityczna tego rozkazu nie wymaga komentarza.
Dokument ten jest znacznie obszerniejszy. Z niezwykłym pietyzmem Jaruzelski instruował dalej: „Studentów relegowanych i zawieszonych w prawach studenta posiadających kategorię zdrowia „D” należy skierować za pomocą kart powołania do wojskowych komisji lekarskich celem ustalenia aktualnej kategorii zdrowia. Poborowych uznanych za zdolnych do służby wojskowej (kat. zdrowia „A” lub „C”) powoływać za pomocą nowych kart powołania do zasadniczej służby wojskowej lub wojskowego szkolenia poborowych. Studentów, którzy w wyniku badań wojskowych komisji lekarskich otrzymali kategorię „D” – wycofać kartę powołania”. Osaczonych w ten sposób młodych ludzi Jaruzelski nakazał poprzez gońców powiadamiać o terminie stawiennictwa w jednostkach wojskowych (dawał im na to 3 dni). Polecił powoływać eksterytorialnie, tj. jak najdalej od miejsc zamieszkania i macierzystych uczelni, i stosować zasadę dużego rozproszenia. Miał doświadczenie, podobnie przecież czynił z alumnami, gdy był szefem GZW-WP. Na miejsce zsyłki Jaruzelski wybrał: Braniewo, Hrubieszów i Żagań. Wypadało po jednym batalionie na okręg wojskowy, gdzie studenci mieli zostać poddani specjalnej obróbce ideologicznej. Każdy z takich batalionów miał być przygotowany na wchłonięcie od 400 do 500 studentów. Służyć mieli bez broni i poświęcać dużo czasu na zajęcia z pracy polityczno-wychowawczej. Organizację tych jednostek i zasady uzupełniania ich w kadrę Jaruzelski określił osobnymi zarządzeniami. Na stanowiska dowódców drużyn mieli być wyznaczani podchorążowie III rocznika Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych z Wrocławia. Ta swoista praktyka dowódcza miała polegać na znęcaniu się jednych młodych ludzi nad drugimi.
Każdy ze skazanych w ten sposób studentów miał być bacznie obserwowany i opiniowany. Jeżeli zachodziły wyraźne zmiany w postawie politycznej, taki student miał szansę na skrócenie służby wojskowej i powrót na uczelnię.
Informacje o przebiegu służby wojskowej studentów, co dwa dni składali Jaruzelskiemu osobiście dowódcy okręgów
wojskowych.
Czuwanie nad „zdezorientowanym pokoleniem”
Kiedy zdołano rozprawić się ze studentami pałując ich na dziedzińcach ośrodków akademickich, a później część z nich zsyłając do wojska, postanowiono uchronić ich przed ponownym zejściem na „złą drogę”. Do roli tej wytypowano dwie sprawdzone instytucje: Sztab Generalny WP i GZP, które miały otoczyć „opieką zdezorientowane młode pokolenie”. Z wytycznych Jaruzelskiego i gen. Józefa Urbanowicza, szefa Głównego Zarządu Politycznego (nr37/Sztab z 08.04.1968 r.) w sprawie organizacji pracy z młodzieżą, współpracy wojska z prezydiami rad narodowych, organizacjami młodzieżowymi i społeczno-obronnymi w zakresie rekrutacji kandydatów do wojskowych szkół zawodowych, ochotniczej służby wojskowej oraz w zakresie zabezpieczenia poboru, powołania do służby wojskowej i zwalniania do rezerwy – wynikało, iż chodziło o wypracowanie politycznego modelu kontrolowania młodego pokolenia przez różne tzw. wyspecjalizowane agendy partyjno-polityczne. Chodziło o odciągnięcie młodzieży od polityki i tego typu wydarzeń jak Marzec 1968. Jednocześnie postanowiono otoczyć bezpośrednim dozorem wojska środowiska naukowe kraju, powołując w tym celu stanowisko pełnomocnika ministra obrony narodowej przez PAN – szefa Delegatury MON przy Prezydium PAN – który bezpośrednio podlegał ministrowi ON, a w sprawach kompetencyjnych miał działać według wytycznych szefa Sztabu Generalnego. Na ten cel Jaruzelski przeznaczył 8 etatów wojskowych i 2 cywilne.
Niebezpieczne powiązania syjonistyczne
W Sztabie Generalnym WP wydarzenia marcowe podsumowywano na zebraniach POP. W przypadku pionu operacyjnego do takiego podsumowania doszło 3 kwietnia 1968 roku, kiedy to po referacie sprawozdawczo-wyborczym, który zgłosił płk Jarczyński, rozgorzała dyskusja. Zabierając wówczas głos Jaruzelski m.in. stwierdził: Bardzo niebezpieczne dla nas są liczne wewnętrzne i zewnętrzne powiązania syjonistyczne i prosyjonistyczne występujące w postaciach mafijnych i indywidualnych. Milczenie i brak ustosunkowania się wysoko postawionych towarzyszy pochodzenia żydowskiego stanowi pożywkę dla naszych wrogów z zagranicy – dla propagandy zewnętrznej. Przyczyny tego stanu rzeczy są pierworodne – narastały przez wiele lat. W KPP towarzysze pochodzenia żydowskiego stanowili dużą część aktywu, z tytułu tej działalności za darmo dano im rekompensatę. To nie było działanie celowe, tak się złożyło na skutek posunięć w kierunku faszyzacji Polski – i wtedy KPP była dla wielu schronieniem przed faszyzmem. Obok tego – szczególnie po wojnie – występuje inne zjawisko:
– mianowicie celowa dążność do usadowienia ludzi pochodzenia żydowskiego na wielu wysokich stanowiskach – w czym celował szczególnie tow. Zambrowski. Taki stan rzeczy trwał długo, rozrastał się, powstawał tzw. rak kadrowy, przy tej okazji także różne parasole i tarcze ochronne, które to sankcjonowały. Dlaczego nie było przeciwdziałania w tej dziedzinie, co byłoby korzystne nawet dla samych towarzyszy pochodzenia żydowskiego. Jak wykazało doświadczenie, problemy syjonizmu tkwiły podskórnie u większości towarzyszy pochodzenia żydowskiego, jednak nie mieliśmy takiego rozeznania. Nowe jakości, które odsłoniły ten stan rzeczy, zaczęły się kształtować po ukształtowaniu się państwa Izrael w 1948 roku, a potem wystąpiły znacznie jaskrawiej po agresji Izraela w roku 1956 roku. Jednak w tamtym czasie inne ważne problemy naszego państwa nie pozwoliły nam na bliższe zajmowanie się tymi sprawami. Dopiero agresja izraelska w 1967 roku spolaryzowała istniejące ukryte siły – co było zaskoczeniem nawet dla kierownictwa naszej Partii.
W dalszej części wystąpienia Jaruzelski ganił Polaków pochodzenia żydowskiego za zbyt spóźnione odcinanie się od syjonizmu – jego zdaniem – „skromne i nieliczne”. Wydarzenia marcowe nazwał „dużą porażką wychowawczą na odcinku studenckim”. Zapowiadał wyciągnięcie konsekwencji w stosunku do winnych.
Wojsko – pierwszy rzut partii
W tym samym wystąpieniu Jaruzelski wziął w obronę milicję, uważając, iż właściwie rozwiązywała wiece studenckie na uczelniach. Pochwalił tzw. aktyw robotniczy, który wspólnie z MO bił studentów pałkami. Wyraził oddzielne słowa uznania dla przedstawicieli LWP, którzy w cywilnym przebraniu, uzbrojeni w pałki milicyjne, bili studentów na dziedzińcach warszawskich wyższych uczelni. W tej sprawie Jaruzelski był bardziej konkretny:
Nasza kadra występowała z pałkami jako aktyw partyjny – dobrze, że nie z bronią, czego wróg bardzo pragnął. Poszukiwano trupa, wywieszano fałszywe klepsydry – na szczęście trupów nie było. Wystąpiliśmy bez mundurów jako pierwszy rzut Partii wspólnie z robotnikami. Według Jaruzelskiego wojsko spełniło swoje zadanie z honorem.
Z odczuciami Jaruzelskiego sympatyzowało wielu członków macierzystej POP, nie zabrakło też głosu Barańskiego – autora podsumowującego stwierdzenia: Słuszne było nasze stanowisko w czerwcu ubiegłego roku, słuszne jest i obecnie.
Na szczególną uwagę zasługuje jednak samo zakończenie wystąpienia Jaruzelskiego, gdyż zapowiadało ono dalszy ciąg rozgrywek personalnych w samym Sztabie Generalnym – oto ten fragment: Pion techniczny zostanie wzmocniony ze względu na tak ważne zadania. Przychodzi tam na zastępcę Głównego Inspektora Planowania i Techniki gen. bryg. Nowak, bardzo dobry, aktywny członek PZPR i członek Komitetu Sztabu Generalnego. Póki co, szefem tego pionu pozostawał nadal gen. dyw. Marian Graniewski. Niemniej oznaczało to, że wyrok już na niego zapadł.
Czystki zgodnie z rozkazem
Pierwszy raz uderzono w Graniewskiego w sposób zorganizowany na zebraniu sprawozdawczo-wyborczym POP Zarządu Planowania Materiałowego i Zespołu ds. Koordynacji Wojskowych Badań Ekonomicznych Sztabu Generalnego, 11 maja 1968 roku, po którym to Graniewski złożył rezygnację. Nie pomogło nawet to, że był członkiem Komisji Rewizyjnej KC PZPR. Rozkazem z 14 maja generał Jaruzelski powołał specjalną komisję, która miała zająć się stawianymi Graniewskiemu zarzutami, a na czele komisji postawił generała Bolesława Chochę.
Komisja oskarżyła Graniewskiego m.in. o to, że w okresie od czerwca 1967 do marca 1968 roku zachowywał się dwuznacznie, a czasy te wymagały – według członków komisji – zajęcia jednoznacznego stanowiska, i o prowadzenie niewłaściwej polityki kadrowej. Miał popierać głównie „oficerów o wątpliwych wartościach politycznych, moralno-etycznych i fachowych, nie posiadających żadnego autorytetu u pozostałych oficerów pionu Planowania i Techniki”. W rzeczywistości chodziło głównie o oficerów pochodzenia żydowskiego. Jako przykład wymieniono w protokole komisji m.in. gen. bryg. Pffefera i jego brata płk. Pełczyńskiego, płk. Szulca, płk. Michała Kochańskiego, płk. Jerzego Bochniewicza, płk. Aleksandra Bogusławskiego i płk. Wacława Jędrzejczyka. Faktycznie, jedyną winą tych oficerów było to, iż byli Polakami pochodzenia żydowskiego.
O tym, że Jaruzelski przez cały ten czas trzymał rękę na pulsie, może poświadczyć pismo w powyższej sprawie gen. Chochy do Jaruzelskiego (nr 0098 z 10.01.1969 r.), w którym Chocha pisze:
„Zgodnie z rozkazem Towarzysza Generała Nr 09 z dnia 14.05.1968 r. w załączeniu przedstawiam protokół komisyjnego sprawozdania zarzutów wysuniętych przeciwko gen. dyw. Marianowi Graniewskiemu na zebraniu sprawozdawczo-wyborczym. Melduję, że powyższy protokół był szczegółowo omówiony na posiedzeniu komisji w dniu 26.06.1968 r., na którym wysłuchano wyjaśnień gen. dyw. M. Graniewskiego oraz ustosunkowano się do stanowiska zajmowanego przez niego w odniesieniu do poszczególnych zarzutów”.
Graniewskiemu zarzucano generalnie wszystko, co wcześniej już zarzucano oficerom pochodzenia żydowskiego m.in. to, że utracił zaufanie podwładnych albo że był oschły w stosunkach służbowych, lub że był wyniosły i nie przejawiał należytej troski o podwładnych. Nie miał szans na jakąkolwiek obronę. Pion Planowania i Techniki w Sztabie Generalnym był jednym z najbardziej twardogłowych i promoskiewskich. To z tego pionu wystawiono jedną z najliczniejszych reprezentacji do współdziałania z MO w biciu studentów manifestujących w marcu 1968 roku. Najbardziej spektakularnie wykańczano gen. Edwarda Pffefera, najbliższego współpracownika Graniewskiego. Graniewskiemu zarzucono, że awansował Pffefera w półtora roku po jego przyjściu do sztabu, z pułkownika na generała. Stanowisko stracił też brat Pffefera, podobnie płk Szulc i Kochański. W przypadku tego ostatniego, gdy zabrakło już innych argumentów, jako powód podano, że posiadał krewnych w USA, a na domiar złego jego brat złożył dokumenty na wyjazd do Izraela. W protokole komisji podkreślono, iż: „utrzymywał kontakty z osobami reprezentującymi poglądy syjonistyczne”. Jednocześnie usunięto ze stanowisk: płk. Bogusławskiego, Jędrzejczyka, Bochniewicza. Wokół Graniewskiego zrobiło się pusto.
Komisja pod przewodnictwem Chochy potwierdziła w większości zarzuty wysunięte na zebraniu POP wobec Graniewskiego i jego najbliższych współpracowników. To pozwoliło Jaruzelskiemu usunąć Graniewskiego w białych rękawiczkach.
(…)
…inne pozycje tego samego autora…
Lech Kowalski
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Wojciech Jaruzelski – generał Ludowego Wojska Polskiego, premier, prezydent, współtwórca stanu wojennego i okrągłego stołu. Jedna z najważniejszych i najbardziej kontrowersyjnych postaci w dziejach współczesnej Polski doczekała się rzetelnej biografii. Podejmując się napisania książki o Wojciechu Jaruzelskim, Lech Kowalski sięgnął do samego źródła – archiwów wojskowych. Obraz, który się z…
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com
Marzec 1968 w siedmiu internetowych odsłonach To już prawie pół wieku…Paweł Jędrzejewski
Odsłona pierwsza.
Już za chwilę minie czterdzieści osiem lat od MARCA 68. Na filmie jeden z przełomowych momentów w sekwencji ówczesnych wydarzeń: przemówienie Gomułki. Niestety, jest to wersja pocięta, fragmenty wyleciały. Szkoda, bo w REAKCJI sali jest zawarta ważna informacja na temat tła tego, co za chwilę się stanie. Proszę zwrócić uwagę na moment, gdy w 2 minucie i 35 sekundzie Gomułka zaczyna machać rękoma, aby uciszyć entuzjazm sali! To wydaje się ważne dla zrozumienia, o co w tym wszystkim chodzi.
Odsłona druga.
Tak pamiętano Marzec po ćwierćwieczu, w już niepodległej Polsce.
Odsłona trzecia.
Poprzednie były “przetworzonymi” dokumentami. Tu jest pogłębiona rozmowa z historykiem + od 29 min. 27 sek. ważny DOKUMENT: filmy dotąd nieznane!
Odsłona czwarta.
Wspomina uczestniczka MARCA i działaczka opozycyjna Irena Lasota:
Odsłona piąta.
Pamięć młodszych braci.
Odsłona szósta.
Dla tych, którzy nie widzieli lub widzieli dawno:
Odsłona siódma.
Marzec 68 miał swoje ogromne konsekwencje w losach tysięcy ludzi, na których atmosfera antysemickiej nagonki pomarcowej wymusiła opuszczenie Polski. Opublikowana w zeszłym roku książka Sabiny Baral “Zapiski z wygnania” jest zapisem losów nie tylko autorki, ale także dokumentem pokoleniowym.

Pisałem na FŻP: “Jest to książka o wielu sprawach: o wygnaniu, szukaniu nowego miejsca do życia, budowaniu nowej tożsamości, o pokoleniowym doświadczeniu 68 roku. Ale zarazem jest to opowieść o godności. Najbardziej ze wszystkiego, czym jest ta książka, jest to książka o obronie i zachowaniu godności.” : http://www.fzp.net.pl/opinie/zapiski-z-wygnania-sabiny-baral-opowiesc-o-ocalonej-godnosci
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com
Blacklisted in Iran, Gay Poet Seeks Asylum in IsraelISABEL KERSHNER

Payam Feili in Tel Aviv on Tuesday. “The more I gained a reputation outside Iran, the harder it became for me to live in Iran,” he said. Credit Uriel Sinai for The New York Times
JERUSALEM — In his native Iran, leaders openly wish for Israel to be wiped off the map. Yet Payam Feili, a poet and novelist, developed what he called a “special relationship” with the place, imagining it in his stories, which are replete with gay themes and Jewish symbols.
Now Mr. Feili, who is 30 and openly gay, is living in Tel Aviv as he seeks asylum in Israel. He has tattooed a Star of David on his neck.
“The more I gained a reputation outside Iran, the harder it became for me to live in Iran,” Mr. Feili said of the Islamic republic, where gay people have been executed. “Long before I left Iran,” he added, “I thought that the only other place in the world I could live was Israel.”
His is certainly an unusual path. Iran does not allow its nationals to visit Israel, which it has condemned as a “Little Satan.” Israel does not permit its citizens to travel to Iran, whose nuclear program Israeli leaders have deemed a potentially existential threat to the Jewish state. The two countries once had close ties, but that ended with the Islamic revolution in Iran in 1979 — before Mr. Feili was born.
Speaking at a news conference this week in Jerusalem, Mr. Feili recounted how he got from there to here.
In recent years, he was unable to publish anything in Iran and even his friends hesitated to contact him. He said that when he began working with an Israeli who was translating his latest novella into Hebrew, government loyalists wrote articles accusing him of immorality and collaborating with the enemy.
He fled to Turkey in 2014 after being blacklisted and detained several times. Israel granted him entry on a temporary visa as a visiting artist about three months ago.
“The regime was pressing me to leave the country,” Mr. Feili said, speaking in Persian through a translator. “I got afraid,” he added. “People warned me that the articles could be a harbinger of worse things to come.”
A slender, delicate figure sporting a ring with a large turquoise stone, blue nail polish and ripped skinny jeans, Mr. Feili grew up in a Muslim family in Karaj, Iran’s fourth largest city with about 2 million people.
A censored edition of Mr. Feili’s first book of poetry was published in Iran when he was 19. About half a dozen subsequent works have been published abroad, mostly in Persian.
His new milieu is the bustling, easygoing Mediterranean city of Tel Aviv, a favorite gay destination.
He lives on Lilienblum Street, which is lined with hip bars, and he has been taken under the wing of the city’s gay community. He has not sought out Israeli Jews of Iranian descent.
His fascination with Israel began as a young man, he said, after watching movies about the Holocaust. He then began reading the Torah, for its cultural and literary value. Present-day Israel, he said, “is exactly as I expected and even better and more beautiful.” But, he said, “I have no special connection with Judaism and do not want one, nor with any other religion.”
The Israel Project, a pro-Israel advocacy group, organized this week’s news conference with Mr. Feili, promoting his story as an example of Israel’s openness in contrast to its Middle East neighbors.
Israel has sometimes been accused of “pinkwashing,” or portraying itself as a progressive hub of tolerance, particularly toward gays, to detract attention from the government’s policies toward Palestinians. At Prime Minister Benjamin Netanyahu’s annual meeting with the international press this year, there was a performance by the Israeli transgender pop singer Dana International, who appealed to reporters to go easy on Israel.
Mr. Feili said that he was aware that not all Israelis were so tolerant, and that a 16-year-old Jewish girl, Shira Banki, was fatally stabbed at a gay pride march in Jerusalem last year. But he noted that many countries of the world were now grappling with extremism.
His journey to Israel began after Ido Dagan, an Israeli writer and director, interviewed him for NRG, an Israeli news site. Mr. Dagan was directing a show called “Three Reasons,” which he described as “a kind of cabaret” based in part on Mr. Feili’s work. Mr. Dagan asked Mr. Feili if he would like to visit Israel, and decided to try to bring him over for the premiere at the Tzavta Theater in Tel Aviv.
Mr. Feili’s sponsors approached Miri Regev, the Israeli minister of culture, who sent a recommendation to the interior minister. Still, Mr. Dagan said it took a few months of lobbying until Mr. Feili was granted a short-term visitor’s visa.
Mr. Feili, who got the Star of David tattoo while in Turkey, said he had also been invited to the United States, but chose Israel. He said he had not met with any Israeli officials since his arrival.
Hagai Kalai, a Tel Aviv lawyer representing Mr. Feili, said he was not getting any special treatment as the asylum request goes through the normal channels.
Israel, which now has a population of tens of thousands of migrants from Africa, is notoriously tough on asylum applications, wanting to deter a larger influx. The authorities cannot deport Mr. Feili pending a decision from the committee that grants refugee status, but the process takes time.
“Meanwhile,” Mr. Kalai said, “he has no work permit or health insurance, so it is a bit problematic.”
Mr. Feili has been reluctant to speak in detail about his experiences with the Iranian authorities, though he said he had been fired from his job as an editor at a publishing company after his last book was published in Germany. Mr. Kalai said he understood that Mr. Feili had been detained three times by government forces, and that he had been “humiliated and maybe even tortured.”
An article published by The Daily Beast in 2014 described Mr. Feili as having recently emerged from his third and longest stint in captivity, and said he was held in a shipping container for 44 days.
Mr. Feili said he was in contact with his family in Iran via Skype almost daily.
He noted that the Iranian government did not recognize homosexuality or refer to it by name, describing it as a “deviation,” just as it refused to recognize or name Israel. A lot of people thought he had been foolish to be so open about his sexuality in Iran, he said, but he had wanted to inspire others.
“I believe it is even more dangerous when people live in hiding, behind false identities,” he said. “Through time you start lying to yourself and you become isolated in your loneliness.”
twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com