Archive | June 2017

Przerywając ciszę, by ujawnić zbrodnię

Przerywając ciszę, by ujawnić zbrodnię

Andrzej Koraszewski


Amerykańscy studenci studiów rabinicznych na wycieczce do Hebronu z Breaking the Silence.

Kolonializm XXI wieku wydaje się być dość skromny. Najczęściej spotykam to słowo w kontekście kolonialnych podbojów Izraela. Ta była kolonia babilońska, grecka (rzymska, bizantyńska, arabska, watykańska, turecka, brytyjska) po nielegalnym odzyskaniu niepodległości i skromnej próbie jej zapobieżenia przez pięć armii Allaha, w naście lat później uderzyła w niczego nie spodziewający się świat arabski i zmieniła Judeę i Samarię oraz żydowską dzielnicę Jerozolimy w swoje kolonie, a teraz jako okupant utrudnia podbitemu ludowi palestyńskiemu swobodny wstęp na swoje terytorium. Podbity lud palestyński posiada autonomię, prezydenta, rząd, parlament, swoje szkolnictwo, swoje więzienia i swoją prasę, którą okupant cenzuruje pisząc w mediach izraelskich i w okupowanych mediach światowych, że szkoły, media i meczety palestyńskie podżegają do mordowania Żydów. Jest to wyraźna próba zdławienia narracji palestyńskiej i stawianie przez okupanta nieakceptowalnych żądań.

W XXI wieku okupant nie ma prawa oczekiwać, że władze okupowanej Autonomii ugną się pod presją okupanta i przestaną wypłacać nagrody za zabijanie Żydów lub stawiać dzieciom za wzór tych, którzy to robią. Takie zachowanie okupanta jest niegodne i sprzeczne z prawami człowieka. Jest to również widomym potwierdzeniem, że mamy do czynienia nie tylko z okupacją, ale i z kolonializmem oraz imperializmem.

Na szczęście w społeczności izraelskiej są prawi ludzie, którzy kochają lewe pieniądze. Świat gotów jest zapłacić każdą sumę za podtrzymanie prastarej opowieści o strasznych Żydach zabijających (chrześcijańskie lub inne) niemowlęta na macę. A jeśli będzie to śmietanka prosto od krowy, to już w ogóle. Do najsprawniejszych dostawców tego towaru należy izraelska organizacja pozarządowa Breaking the Silence. Ma znakomitą i budzącą zaufanie nazwę, publikuje raporty o zbrodniach izraelskiej armii w izraelskich koloniach, w oparciu o zeznania byłych izraelskich żołnierzy mówiących o nadużyciach wobec palestyńskiej ludności. Wygląda wspaniale, obywatelska troska o praworządność we własnym kraju. Co może być piękniejszego?

Jest tu jednak kilka poważnych problemów. Raporty oparte są w większości na anonimowych zeznaniach i informują o naruszeniach etyki żołnierskiej, które karane są przez prawo izraelskie. Jeśli podane w tych informacjach zdarzenia miały faktycznie miejsce, winny być przedmiotem dochodzenia. Jeśli jednak są to anonimowe zeznania, bez podania czasu, miejsca, numeru jednostki i nazwisk dowódców, są to tylko opowieści bez możliwości ich potwierdzenia. Cisza została złamana, ale zdaniem innych żołnierzy izraelskiej armii to, co świat usłyszał, to stek kłamstw.

Nie jest łatwo ocenić, kto ma racje. Z jednej strony trudno o wątpliwości, że informacje, których nie daje sie potwierdzić są bezwartościowe, a zapał, z jakim są one powielane przez szacowne instytucje w rodzaju Amnesty International, budzi pewien niepokój. Co więcej, 65 procent finansowania tej organizacji płynie z zagranicy i na przestrzeni ostatnich czterech lat otrzymała ponad 11 milionów szekli, głównie z Niemiec i krajów skandynawskich. Jeśli rządy, organizacje religijne i organizacje broniące praw człowieka gotowe są płacić duże pieniądze za wiadomości, które brzmią strasznie, ale nie daje się ich potwierdzić, to też jest w tym coś niepokojącego.

Z drugiej strony, wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że w warunkach zbrojnego konfliktu i zagrożenia życia we wszystkich armiach świata zdarzają się przypadki nadużycia władzy.

Głośna była historia, Elora Azarii, izraelskiego żołnierza, który w marcu 2016 roku zastrzelił rannego i leżącego już na ziemi terrorystę. Żołnierz twierdzi, iż podejrzewał, że ranny terrorysta może mieć na sobie pas samobójcy (takie przypadki już były). Sąd uznał go jednak winnym zabójstwa i w pierwszej instancji skazał na 18 miesięcy więzienia. Nie dano wiary, że jego podejrzenia były zasadne i stwierdzono, że działał niezgodnie z protokołem armii izraelskiej.

Aczkolwiek ta sprawa jest bodaj najbardziej drastyczna, to autentyczne przypadki naruszeń etyki żołnierskiej zdarzały się, były badane, a w przypadku potwierdzenia oskarżeń winni byli pociągani do odpowiedzialności karnej.

Izraelscy żołnierze i byli żołnierze IDF twierdzą, że raporty Breaking the Silence to stek kłamstw, ich podstawowa reakcja to pytanie, dlaczego nie zgłosiłeś sprawy natychmiast do władz wojskowych, dlaczego mówisz o tym dopiero po latach, dlaczego anonimowo, dlaczego bez podania daty, miejsca i numeru jednostki? Te pretensje są ignorowane, a zainteresowanie raportami tej organizacji poza granicami Izraela nieustannie rośnie.

W ostatnich dniach wybuchła w Izraelu burza ponieważ ujawniono nagranie działacza Breaking the Silence, Deana Issacharoffa, który publicznie twierdził, że z polecenia swojego dowódcy związał palestyńskiego więźnia, złapał go za kark, waląc go kolanem w twarz i w klatkę piersiową, póki ten zakrwawiony nie stracił przytomności. Ponieważ w tym przypadku był człowiek z konkretnym imieniem i nazwiskiem natychmiast zareagowali jego dowódcy i koledzy z jednostki oskarżając skruszonego sadystę o kłamstwo.

 

Na tym się jednak sprawa nie skończyła, ponieważ w tym przypadku sprawę można zbadać, więc do akcji wkroczyła pani minister sprawiedliwości, która uważa, że jeśli to zrobił, co twierdzi, że zrobił, to popełnił zbrodnię wojenną, a jeśli niczego takiego nie było, to państwo powinno mieć podstawy do wyraźnego zaprzeczenia.

Breaking the Silence robi dobrą minę do złej gry, a dla bardziej uczciwych obserwatorów sprawa jest ze wszech miar interesująca.

Pamiętam list od byłego kolegi z BBC, który zapewniał mnie, że wszystko co robi BtS jest w trosce o Izrael i o prawa człowieka, pisał, że był w Izraelu i pojechał na wycieczkę zorganizowaną przez tę organizację na tereny okupowane i zobaczył wszystko, co mu pokazali, dokładnie tak jak chcieli, żeby to zobaczył. Tak tego nie napisał, ale to właśnie wynikało z tego co napisał, co mnie o tyle zdziwiło, że jest to człowiek bardzo inteligentny, do naiwnych nie należy, złej woli nie posiada i zna się na dziennikarskim fachu. Nie wspominał, żeby spotykał się z jakimś palestyńskimi dysydentami, ani żeby sprawdzał przekazane mu informacje w źródłach izraelskich. Najwyraźniej połknął robaka i haczyk nie zastanawiając się, czy przypadkiem nie powtarza doświadczeń zachodnich pielgrzymów odwiedzających Związek Radziecki.

Osobiście nie byłem na żadnej wycieczce organizowanej przez Breaking the Silence, więc mam problem komu wierzyć, bo relacji czytałem wiele i jedne przekonują mnie nieco bardziej niż inne, ale mam paskudny charakter sceptyka.

Ci, którzy bardzo chcą wierzyć w opowieści BtS, informują mnie, że to przecież sami Żydzi mówią, na co odpowiadam, że Żydzi to ludzie, a ludzie są różni. To jednak nikogo nie przekonuje. Jeśli jacyś Żydzi mówią, że Żydzi są źli, to przecież nie trzeba już żadnych więcej dowodów.

Nie wiem, czy w dzisiejszych szkołach uczniowie spotykają się z paradoksem Epimenidesa (mnie w domu uczyła go moja matka). Pochodzący z Krety filozof powiedział Ateńczykom, że „wszyscy Kreteńczycy kłamią”. Jeśli powiedział prawdę, to on też skłamał, a jeśli skłamał, to nie wszyscy kłamią. Ciekawe było nawiązanie do tego paradoksu przechrzczonego Żyda, znanego jako święty Paweł, który w Liście do Tytusa pisał:

„Jest bowiem wielu krnąbrnych, gadatliwych i zwodzicieli, zwłaszcza wśród obrzezanych, trzeba im zamknąć usta, gdyż całe domy skłócają, nauczając, czego nie należy, dla nędznego zysku. Powiedział jeden z nich, ich własny wieszcz: Kreteńczycy zawsze kłamcy, złe bestie, brzuchy leniwe. Świadectwo to jest zgodne z prawdą. Dlatego też karać ich surowo, aby wytrwali w zdrowej wierze nie zważając na żydowskie baśnie czy nakazy ludzi odwracających się od prawdy.”

Nie mamy informacji, których obrzezanych miał na myśli święty Paweł i o którym zysku mówił. Tak czy inaczej, nie wszyscy Żydzi kłamią, ale nie jest prawdą, jakoby żaden nigdy nie kłamał.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Poland: Synagogue complex in Włodawa to undergo restoration

Poland: Synagogue complex in Włodawa to undergo restoration

Grodzka Gate – NN Theater


Main synagogue in Wlodawa. Photo: Monika Tarajko / © “Grodzka Gate – NN Theater”

The important synagogue complex in Włodawa, Poland is to undergo restoration. The complex, located on Czerwonego Krzyża street and housing the Leczna-Wlodawa Lake District Museum, includes the elegant late-baroque Great Synagogue, built in the late 18th century, a beit midrash originally built in the 18th century and reconstructed in the early 20th century, and a beit midrash from the 1920s.

Virtual Shtetl has reported that on  April 26, regional authorities signed an agreement allowing a more than 5 million zloty (€1.2 million) renovation to go forward. It will include:

renovation of the facade; replacement of roof, windows and doors; replacement of flashings and guttering; insulation of walls; and replacement of the heating system.

 

The VS report said the Lublin province governor will allocate 3.5 million zł from the Regional Operational Program. The museum hopes to obtain the remaining amount – about 1.5 million zł – from the Ministry of Culture and National Heritage.

An article on Virtual Shtetl provides a detailed description of the Great Synagogue, which

was erected between 1764 and 1771 thanks to the efforts of the kehilla and support of the Czartoryski family foundation. Its design was most probably created by Paweł Antoni Fontana. The synagogue was partially rebuilt at the end of the 18th century. A hundred years later a second storey and two corner annexes were built. The interior was reconstructed after a fire had destroyed it in 1934. During the occupation the synagogue was devastated by the Nazis and changed into a storehouse. In such a condition it survived until 1970. In the 1980s it was thoroughly renovated and the Museum of Łęczna and Włodawa Lake District was opened there in 1986. A display of Judaica enriched the permanent ethnographic in 1990.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Israel hospital treats thousands of wounded Syrian Refugees.

Israel hospital treats thousands of wounded Syrian Refugees. Subscribe below


ILTV ISRAEL DAILY



Israel helping Syrian refuges: ILTV got up close and personal with Syrian refugees whose lives were saved by Israel, after years of hating the Jewish State.

“Many times enemies become friends. This is what Israel did for us.” -Mohammed, a 25-year-old Syrian who was saved by Israel.

 


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?

Naprawdę terroryzm nie ma żadnego usprawiedliwienia?

Lucjan Ferus


Dziedziniec najsłynniejszej muzułmańskiej uczelni, uniwersytetu al-Azhar w Kairze.

Zainteresowała mnie niedawna wypowiedź premier Wielkiej Brytanii Theresy May, która po ataku terrorystycznym w Manchesterze powiedziała w mediach: „Nie ma żadnego wytłumaczenia terroryzmu. Nie ma żadnego usprawiedliwienia tego, co wydarzyło się w Manchesterze”. Parę dni później, po zamachu w Londynie przeprowadzonym 4.06 br. przez trzech uzbrojonych w noże terrorystów islamskich, burmistrz Londynu wyraził podobną opinię: „Nie może być żadnego usprawiedliwienia dla tych terrorystów”.

Nie znam się na polityce na tyle, aby wyrażać kategoryczne opinie na temat tych tragicznych wydarzeń, ale wydaje mi się (wg mojej wiedzy), że wypowiadający te zdania mylą się w obu kwestiach: otóż jest wytłumaczenie terroryzmu jak i jego usprawiedliwienie. O pierwszym można się dowiedzieć z artykułu Terroryzm trwa, bo jest skutecznyAlana M. Dershowitza, opublikowanego niedawno w „Listach z naszego sadu”, z którego wynika, iż terroryzm jest stosowany, ponieważ jest nadzwyczaj skuteczny (chodzi m.in. o reakcję mediów światowych, zapewniających mu rozgłos, na którym bardzo zależy inspiratorom zamachów).

A jeśli chodzi o słowa: „Nie ma żadnego usprawiedliwienia tego, co wydarzyło się w Manchesterze”, oraz: „Nie może być żadnego usprawiedliwienia dla tych terrorystów”, to moim zdaniem, wypowiadający te słowa także się mylą. Niestety jest usprawiedliwienie dla tego rodzaju zachowań: jest to usprawiedliwienie religijne. Dopóki muzułmanie są święcie przekonani, że poniższe słowa zapisane w Koranie są autentycznymi wypowiedziami Allaha, będzie to dla nich najwyższe z możliwych usprawiedliwień dla ich czynów, które dla nas wydają się niemoralne, a wręcz zbrodnicze:

„Przekleństwo Boga nad niewierzącymi!” (2:89). Zapłatą dla nich „będzie hańba w życiu tego świata, a w Dniu Zmartwychwstania będą skierowani ku najstraszniejszej karze” (2:85). „I ściągnęli na siebie gniew za gniewem. A niewiernych spotka kara poniżająca” (2:90). „Bóg jest wrogiem dla niewiernych” (2:98). „Ja pozwolę używać nieco życia, potem siłą sprowadzę ich do kary ognia. /../” (2:126). „Zaprawdę, nad tymi, którzy nie uwierzyli i umarli, będąc niewierzącymi – nad nimi przekleństwo Boga, aniołów i ludzi, wszystkich razem! Będzie im ono towarzyszyć na wieki. I kara ich nie będzie zmniejszona, i nie uzyskają żadnej zwłoki” (2:161-62).

„I zabijajcie ich, gdziekolwiek ich spotkacie, i wypędzajcie ich, skąd oni was wypędzili – Prześladowanie jest gorsze niż zabicie. /../ Gdziekolwiek oni będą walczyć przeciwko wam, zabijajcie ich! – Taka jest odpłata niewiernym!” (2:191-193).
„Zaprawdę, tych, którzy nie uwierzyli w znaki Boga – czeka kara straszna! Bóg jest potężny, włada zemstą” (3:4). „Zaprawdę, tym, którzy nie uwierzyli, nie pomogą nic wobec Boga ani ich majątki, ani ich dzieci! Oni będą paliwem dla ognia” (3:10).

„Religią prawdziwą w oczach Boga jest islam” (3:19). My wrzucimy w serca tych, którzy nie uwierzyli, przerażenie /../ ich miejscem schronienia będzie ogień” (3:151). „Zaprawdę, tych, którzy nie uwierzyli w Nasze znaki, będziemy palić w ogniu. I za każdym razem, kiedy się ich skóra spali, zamienimy im skóry na inne, aby zakosztowali kary. Zaprawdę, Bóg jest potężny, mądry” (4:56). „A ci, którzy nie wierzą i za kłamstwo uznają Nasze znaki, będą mieszkańcami ognia piekielnego” (5:86). Itd. itp.

Kiedy to piszę (6.06 br.) media pokazują młodą kobietę (sąsiadkę jednego z trzech terrorystów-nożowników z Londynu), która relacjonuje swoją rozmowę z jednym z nich: „Powiedziałam mu, iż ani w Biblii, ani w Koranie nie ma takiego Boga, który nakazywałby zabijanie ludzi. Powiedział mi, że dla Allaha zabiłby własną matkę”. Nie wiem skąd wzięło się to jej przekonanie, bowiem faktem jest, że i w Biblii (w Starym Testamencie) i w Koranie znajdujemy takich właśnie bogów: nakazujących zabijanie niewiernych, czyli inaczej wierzących lub myślących, co jest już wystarczającym powodem do ukarania śmiercią.

Według muzułmanów, to sam Bóg islamu dzieli ludzi na wiernych sobie, czyli tych dobrych, którzy zostaną w niebie nagrodzeni za swoją wiernopoddańczą postawę i tych niewiernych, których należy zniszczyć i wytracić; jednym słowem pozabijać, gdyż na nic innego nie zasługują. Czy wola Boga (Allaha) nie jest najlepszym i najwyższym z możliwych usprawiedliwień dla przemocy, terroru i zabijania niewinnych ludzi? Czy człowiek głęboko wierzący w tegoż Boga (a tacy bez wątpienia są muzułmanie), może wyobrazić sobie wyższej rangi usprawiedliwienie dla swych czynów?

Czy owi muzułmańscy nożownicy, zabójcy z Londynu, nie wołali: „To dla Allaha!?”. A inni terroryści przy okazji popełnianych zabójstw, nie wznosili okrzyku: „Allahu akbar!”, czyli „Bóg jest wielki!?” Tak zazwyczaj wyrażane jest to usprawiedliwienie przez terrorystów: oni wierzą, że robią to dla swego Boga, w jego imieniu i dla jego chwały. Ci odrażający mordercy (z naszego punktu widzenia) głęboko wierzą, że to, co napisane jest w ich świętej księdze Koranie, jest autentycznym słowem bożym, którego nakazy powinni skrupulatnie wypełniać, bo dzięki tym „chwalebnym” (w ich mniemaniu) czynom pójdą do raju po śmierci.

A więc tym usprawiedliwieniem ataków terrorystycznych jest niczym nie zachwiana wiara muzułmanów-terrorystów, że to sam Allah przemawia do nich poprzez Koran i w związku z tym oni muszą podporządkować się tym nakazom, gdyż inaczej czeka ich wieczna kara, zamiast obiecanej nagrody. I dopóki w tym przekonaniu będą utwierdzani przez swych duchowych pasterzy w meczetach, ataki terrorystyczne będą się powtarzały, a nawet nasilały z biegiem czasu. Jest to logiczną konsekwencją wpajanej wiary religijnej (islamu), od małego dziecka, a potem przez całe dorosłe życie.

Z punktu widzenia tejże religii jest to najbardziej godne zaufania usprawiedliwienie wszelkiego możliwego zła, jakie można czynić w imieniu tego Boga, które w jego oczach uznawane jest za dobro, mające świadczyć o szczególnej wartości jego wiernych wyznawców. Za co każdy lojalny muzułmanin ma być nagrodzony w niebie życiem wiecznym i szczęśliwym, oraz uznaniem ze strony swego Boga. I żadnymi logicznymi i racjonalnymi argumentami nie sposób podważyć tego przekonania, choć z areligijnego punktu widzenia może się ono wydawać irracjonalne, a wręcz absurdalne.

Biorąc powyższe pod uwagę, wypowiedź premier Theresy May nie powinna brzmieć: „Nie ma wytłumaczenia i usprawiedliwienia zamachów terrorystycznych”, bo jak się okazuje są takowe i nie tylko są one uprawomocnione przez świętą księgę religii mającej dobrze ponad miliard wyznawców, ale też są one aprobowane przynajmniej przez ich znaczącą część. Moim zdaniem owa wypowiedź powinna brzmieć nieco inaczej: „My, ludzie Zachodu, nie możemy zaakceptować religijnego wytłumaczenia zamachów terrorystycznych, w których giną nasi niewinni obywatele, ani religijnego usprawiedliwienia obsesyjną wolą Allaha, wyrażaną w licznych wersetach Koranu”.

Na poparcie racjonalności tego twierdzenia można przytoczyć świadectwa zachodniej kultury, która także ucierpiała w swojej historii z powodu totalitarnych rządów katolicyzmu, jego nienasyconej pychy i potrzeby panowania nad całym światem (nazywając to obłudnie ewangelizacją). Oraz chorymi ambicjami papieży do podporządkowania sobie ludzkości w imię swego Boga (a raczej jego fałszywie wykreowanego wizerunku, będącego zakłamaną karykaturą ewangelicznego Jezusa). Ta krwawa, pełna przemocy i hipokryzji historia powinna być przestrogą dla tych wszystkich, którzy próbują iść tą samą drogą, wykorzystując do zdobycia i utrzymania władzy religię i ideę bogów/Boga. Np.:

„Szlachetny Koran mianuje muzułmanów opiekunami ludzkości podczas jej nieletności i przyznaje im prawa suwerenności i dominacji nad światem w celu przeprowadzenia tego wzniosłego zadania. /../ Doszliśmy do wniosku, że jest naszym obowiązkiem ustanowienie suwerenności nad światem i pokierowanie całej ludzkości ku zdrowym nakazom islamu i jego naukom, bez których ludzkość nie może osiągnąć szczęścia” (Hassan al-Banna, założyciel Bractwa Muzułmańskiego).

Można by oczywiście pójść o krok dalej i przestać być niewolnikiem fałszywie pojmowanej „poprawności politycznej”, bowiem powyższy problem jest o wiele prostszy, jeśli się nań spojrzy z religioznawczej perspektywy. Skoro można udowodnić, iż wszystkie religie są dziełem samych ludzi (kapłanów), którzy w bardzo długim procesie kulturotwórczym wykreowali wszystkich naszych bogów na własne podobieństwo i obraz, to by oznaczało, że i Allah jest wytworem ludzkiego rozumu i wyobraźni, a jego rzekome słowa zapisane w Koranie, to po prostu są słowa ludzi, skierowane w określonym celu do innych ludzi. I nie ma w nich niczego boskiego, ani nadprzyrodzonego, poza załatwianiem ziemskich interesów.

Jednakże patrząc na ten „teologiczny” problem z religioznawczej perspektywy musimy także zdeprecjonować „naszego boga”, który w tym kontekście również musi być wytworem ludzkiej wyobraźni. A kogo z naszych wierzących przywódców (przysięgających „tak mi dopomóż Bóg”) na to stać? Dlatego tkwimy w tym gigantycznym, religijno-społecznym zakłamaniu od niepamiętnych czasów i nie zanosi się abyśmy się od niego uwolnili w najbliższej (jak i dalszej) przyszłości. Dzięki RELIGII zbyt dobrze PANUJE SIĘ nad umysłami ludzi, aby rządzący zechcieli zrezygnować z tego doskonałego narzędzia.

Dlatego cytowana wyżej pani premier (lub inni przywódcy) będą używać różnych „skrótów myślowych” czy innych ogólników, zamiast powiedzieć otwarcie: „Nam, ludziom Zachodu, wasza święta księga nawołująca do przemocy, morderstw i zabójstw, wydaje się przez to zbyt mało wiarygodna, aby traktować ją jako autentyczne słowo boże. Cóż to bowiem jest za Bóg, który zachęca i nawołuje do zbrodni, obiecując za to swym wyznawcom nagrodę w życiu przyszłym?! Bóg, który nakazuje jednym stworzeniom zabijać inne swoje stworzenia, tylko dlatego, że w niego nie wierzą? A któżby chciał wierzyć w takiego okrutnego Boga? Takiego „boga” nie możemy akceptować, a jego gorliwych wyznawców musimy się wystrzegać i bać, jako niebezpiecznych dla nas osobników, zagrażających naszej wolności i naszemu życiu”.

Oczywiście, że potraktowano by to jako walkę z Bogiem i za bluźnierstwo urągające jego wielkości i rozpętano by nagonkę na taką osobę, a podjudzone tłumy wiernych domagałyby się natychmiastowej śmierci „niewiernego”, wygłaszającego publicznie takie herezje. Na pewno jednym z pierwszych protestujących w tej sprawie byłby papież Franciszek, który także bierze udział w tym monstrualnym zakłamaniu (tak przynajmniej można wnosić z jego niektórych wypowiedzi). A przynajmniej narazilibyśmy się na słuszny zarzut, iż „przyganiał kocioł garnkowi”, czyli nasz Bóg wcale nie był kiedyś lepszy, wystarczy poczytać Stary Testament spływający krwią niezliczonych ofiar, obfitujący w cierpienia i krzywdy niewinnych ludzi, których wina polegała jedynie na tym, iż żyli akurat w takich czasach.

A swoją drogą, ciekawi mnie kiedy wreszcie ludzkość dojrzeje do tego, aby zostały zdelegalizowane te religie, które zachowują w swoich „świętych” księgach fragmenty nawołujące do nienawiści do bliźnich, do nietolerancji, do przemocy, do zabójstw i morderstw, ogólnie mówiąc do zbrodni? Jak długo jeszcze będziemy naiwnie wierzyć, że to nasi żądni krwi „bogowie” przemawiają w tych pismach do nas i żądają tych wszystkich okropności od swych wiernych wyznawców, którzy będą przez nich nagradzani za to w przyszłym życiu? Ile jeszcze musi być popełnionych zabójstw z okrzykiem „Allahu akbar!”, by ludzie zaczęli dostrzegać prawdziwe przyczyny tego problemu?

Dopóki to się nie stanie, ci wszyscy bezlitośni i okrutni zabójcy niewinnych ludzi, będą mogli szczycić się nimbem świętości i uważać się za bohaterów walczących w słusznej sprawie. Jak bardzo jest to zakłamany obraz samych siebie z zafałszowaną hierarchią wartości, najlepiej świadczą fragmenty ostatniej woli i testamentu terrorystki z Hajfy, Hanadi Jaradat (21 osób zabitych, 51 rannych w samobójczym zamachu), który został zamieszczony w artykule także niedawno publikowanym w „Listach z naszego sadu”, pt. Nieudacznicy, tchórze? Nie, idealiści Yigala Carmona:

„Wzniosły powiedział (w Koranie): „I nie uważaj tych, którzy zostali zabici na drodze Allaha, za umarłych. Przeciwnie, oni są żyjący! Oni u swojego Pana otrzymują zaopatrzenie” (Koran 3:169). Zaprawdę słowa Allaha są prawdziwe. Droga rodzino, którą Pan świata nagrodzi, jak obiecał nam wszystkim w Swojej Księdze Świętej /../ Dlatego myślcie o moim poświęceniu w oczekiwaniu nagrody od Allaha /../ Zawsze wierzyłam w to, co jest powiedziane w Świętym Koranie i tęskniłam za rzekami w raju /../ Uznajcie moje poświęcenie w oczekiwaniu nagrody Allaha dla was w życiu następnym /../

Wszyscy jesteśmy przeznaczeni na śmierć i nikt nie żyje na zawsze na tej ziemi. Jednak ten, który jest inteligentny odpowiada na wezwanie Allaha. /../ Wierząc w zasady mojej wiary, odpowiadam na wezwanie. /../ z wolą Allaha znajdę to, co Allah obiecał mnie i wszystkim, którzy przyjmują tę drogę – ogrody, które Allah nam obiecał, w których będziemy żyć wiecznie, z wolą Allaha. /../ Dlatego jest moim obowiązkiem wobec religii Allaha /../ bronić go. Nie mam niczego przed sobą poza tym ciałem i zamienię je w odłamki, które wydrą serce każdego, kto próbuje wykorzenić nas z tego kraju. /../

Mój drogi, ukochany ojcze, proszę, honoruj moje pragnienie i patrz na moje poświęcenie w oczekiwaniu nagrody Allaha dla ciebie w życiu następnym. /../ Droga matko /../ Uznaj moje poświęcenie i oczekuj na nagrodę Allaha dla ciebie w życiu następnym. /../ Obyście zawsze byli ze mnie zadowoleni, moi rodzice, au revoir w ogrodach raju. Allah powiedział: „Niechże walczą na drodze Allaha ci, którzy za życie tego świata kupują życie ostateczne! A kto walczy na drodze Allaha i zostanie zabity albo zwycięży, otrzyma od Nas nagrodę ogromną” (Koran 4:74)”.

Z owego „testamentu” widać wyraźnie mechanizm działania religijnego usprawiedliwienia zamachów terrorystycznych (tego, które wg zachodnich polityków nie istnieje): taki terrorysta wierzy, że po samobójczej śmierci (a przy okazji śmierci wielu osób) zostanie nagrodzony przez Allaha za swoją heroiczną postawę wiecznym pobytem w raju. Takiej samej nagrody spodziewa się dla swojej najbliższej rodziny, bo ponoć Allah im to zagwarantował. I jego sumienia nie obciąża fakt, że „ma krew na rękach”, bo przyczynił się do śmierci wielu niewinnych osób, za co powinien trafić do piekła. Nie! W jego religii jest inaczej: tam Bóg nie karze za zabójstwo bliźniego, a wręcz odwrotnie: nagradza morderców sowicie.

Kiedyś, jedna z Czytelniczek „Listów z naszego sadu”, zbulwersowana moim ateistycznym światopoglądem, dała mi do zrozumienia, iż „nie powinienem korzystać z wiedzy MNIEJ WIEDZĄCYCH. I tu jest u Pana ten przysłowiowy „pies pogrzebany”! To, że ci inni „mądrale” wykolegowali Pana mózg i stąd tak opacznie Pan to wszystko odczytuje”. Ergo: muszę odłożyć książki tych „mniej wiedzących” i zacząć wierzyć w dobrego Boga Biblii.

Rozpatrując ten problem w powyższym kontekście, warto byłoby się zastanowić jacy to „mądrale” byli bardziej cwani i „mniej wiedzący” i kto lepiej wyszedł na tych „wykolegowaniach” swego mózgu? Czy ja, będąc ateistą nie wierzącym w bogów i życie pozagrobowe, ale nie muszącym też zabijać innych ludzi w imię swoich areligijnych poglądów lub w ich obronie? Czy np. ci wszyscy, którzy aby dostać się do upragnionego raju muszą zabić jak najwięcej niewinnych ludzi (a przy okazji i siebie), by przypodobać się swemu wymagającemu Bogu i zasłużyć u niego na to wyróżnienie? Czy cena jaką ich Bóg każe im płacić za obietnice wiecznego życia w niebie (w raju) jest naprawdę tego warta?

Moim zdaniem nie jest i nigdy dobrowolnie nie zgodziłbym się na jej zapłacenie. Od razu bowiem bym przyjął, iż niemożliwością jest, aby to Bóg wymagał ode mnie takiego absurdalnego zachowania: miałbym zabijać jego inne, niewinne stworzenia i jeszcze za to być przez niego nagrodzonym?! I to niby miałoby być godne boga? Dla mnie niewiarygodne! Może dlatego jestem ateistą, który może korzystać z rozumu, a nie np. fanatykiem religijnym, który chcąc się dostać do raju za wszelką cenę, godzi się na popełnienie wszelkiego zła, nie zadając sobie przy tym najważniejszego pytania (bodajże Otokara Brzeziny): A cóż, jeśłi tam nic nie ma?,.. a ja jestem tylko jedną z licznych ofiar „wykolegowanych” przez cwanych oszustów, którzy używają religii do panowania nad umysłami nieświadomych ludzi?

Myślę, że jeśli już ktoś decyduje się odbierać życie innym ludziom, które z racji swej niepowtarzalności jest najcenniejszą rzeczą, jaką los pozwala nam doświadczyć, powinien mieć daleko idącą pewność w tej kwestii, a nie tylko kierować się wiarą, że prawdą jest to, co mówią jego „święte” księgi z zamierzchłej przeszłości i to, co wtłaczają mu do głowy, jego „duchowi przewodnicy”. Bo być może te ofiary ze swojego i cudzego życia są tylko im potrzebne do osiągnięcia i utrzymania władzy nad masami,.. i nic poza tym? I tak naprawdę, dając z siebie wszystko, nie otrzymują oni nic w zamian,.. poza obietnicami, których prawdziwości nie sposób zweryfikować.

Takie mam zdanie w tym względzie, będąc osobnikiem niewierzącym, a więc wg religijnej hierarchii wartości kimś gorszym. Pytanie tylko: dla kogo gorszym? Dla któregoś z naszych „bogów”, czy dla tych, którzy w ich imieniu rządzą ludźmi? Oto jest pytanie!

Czerwiec 2017 r.


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com

 


W obronie dobrego imienia Jana Grabowskiego

W obronie dobrego imienia Jana Grabowskiego

 

CENTRUM BADAŃ NAD ZAGŁADĄ ŻYDÓW IFIS PAN


Oświadczenie Centrum Badań nad Zagładą Żydów wobec bezpardonowego i absurdalnego ataku skierowanego przez Redutę Dobrego Imienia – Polską Ligę przeciw Zniesławieniom wobec naszego kolegi i współpracownika prof. Jana Grabowskiego


Reduta Dobrego Imienia – Polska Liga przeciw Zniesławieniom 7 czerwca w swoim oświadczeniu zaatakowała naszego kolegę i współpracownika w sposób tyleż bezpardonowy, co absurdalny. Nie możemy pozostawić tego ataku bez odpowiedzi.

Wyraźnie deklarowaną intencją Reduty jest nie tylko odmówienie prof. Janowi Grabowskiemu kompetencji naukowych, badawczej rzetelności i moralnej przyzwoitości, lecz także wyprowadzenie z błędu historyków z całego świata, którzy — wg Reduty bezpodstawnie i niesłusznie — uważają go za „cenionego na świecie badacza historii Holocaustu”, co Reduta jednak szczerze przyznaje. Oświadczenie Reduty „w sprawie działalności Jana Grabowskiego” oraz „Stanowisko naukowców polskich skupionych wokół Reduty” poparte 134 podpisami dyskredytuje zatem za jednym zamachem i Jana Grabowskiego, i wszystkich historyków na całym świecie zajmujących się badaniem Holokaustu, uznając ich za ślepych, głuchych i mało rozgarniętych. Trzeba przyznać, że to szarża iście ułańska, ale szarża z szablami na czołgi.

Sygnatariusze listu piszą, że „Grabowski nie przestrzega podstawowych zasad rzetelności badacza”, że „buduje konstrukcje propagandowe”, zamiast „dążyć do prawdy”, że „eliminuje kluczowe fakty”, że to, co robi „nie ma nic wspólnego z nauką”, że jest „rozsadnikiem kłamstwa w międzynarodowym życiu publicznym i naukowym”, czym sprzeniewierza się „powołaniu naukowca”. Sygnatariusze listu: „stanowczo sprzeciwiają się tworzeniu i rozpowszechnianiu przez Jana Grabowskiego fałszywego i krzywdzącego obrazu Polski i Polaków podczas II wojny światowej oraz obarczaniu Narodu Polskiego winą za zbrodnię Holocaustu”. Wzywają Grabowskiego „do zaprzestania szkalowania Narodu Polskiego i do przyjęcia postawy godnej pracownika naukowego, która polega na służbie prawdzie”.

Tyle pięknych słów, szczególnie dużo słowa „prawda”, a jednak cały ten wywód mało ma wspólnego z prawdą. Trudno udowadniać, że nie jest się wielbłądem, dlatego w tym liście czynić tego nie będziemy. Jesteśmy natomiast gotowi na akademicką debatę z kompetentnymi historykami.

Wśród 134 sygnatariuszy nie ma nikogo, kto zajmowałby się historią Holokaustu. Ci wszyscy ekonomiści, językoznawcy, onkolodzy, chemicy, fizycy jądrowi, inżynierowie, konstruktorzy urządzeń elektromechanicznych, geolodzy środowiskowi, etnomuzykolodzy, teatrolodzy oraz księża profesorowie występują w roli specjalistów od Holokaustu, a nie potrafią nawet poprawnie zacytować źródeł, na które się powołują, ani podać poprawnej nazwy organizacji ratującej Żydów, na którą się powołują.

Na końcu pani Mira Wszelaka, prezes Reduty, pisze: „Mam nadzieję, że pseudofakty, (…) nie zastąpią prawdy”. W pełni podzielamy troskę pani prezes o prawdę i dzielimy razem z nią nadzieję, że pseudo-fakty nigdy prawdy nie zastąpią. Takie właśnie przesłanie przyświeca całej działalności badawczej i edukacyjnej prof. Jana Grabowskiego.

CENTRUM BADAŃ NAD ZAGŁADĄ ŻYDÓW IFIS PAN
/prof. dr hab. Barbara Engelking/
/prof. dr hab. Jacek Leociak/
/dr hab. prof. IFiS Dariusz Libionka/
/dr Agnieszka Haska/
/mgr Marta Janczewska/
/mgr Jakub Petelewicz/
/mgr Alina Skibińska/


In defence of Jan Grabowski’s good name

On 7 June the Polish League Against Defamation in it’s statement attacked our colleague and associate in a manner as brutal as it is absurd. We cannot leave this attack without a response.

The League clearly declares the intention to question Prof. Grabowski’s scholarly competence, academic integrity and moral decency, as well as to correct the error of historians from all over the world, who – according to the League – are mistaken in regarding him as an ” inter-nationally-renowned Holocaust researcher “, which the League frankly acknowledges. The League’s statement “concerning the activities of Jan Grabowski ” and the ” The standpoint of Polish scholars affiliated with the Polish League Against Defamation”, supported by 134 signatures thus discredits at once both Jan Grabowski and all the historians all over the world that study the Holocaust, treating them as blind, deaf and not very intelligent. Clearly a charge of a light brigade.

The signatories say that “Grabowski fails to adhere to the fundamental rules of re-searcher’s credibility”, that he “creates propagandistic constructions” instead of providing “an honest picture, that he “eliminates crucial facts”, that what he does “has nothing to do with science”, that he “a carrier for lies in the international public and academic life”, thus he “runs against the principles of the academic vocation”. The signatories of the letter: “strongly op-pose Jan Grabowski’s dissemination of a false and wrongful image of Poland and Polish people during World War II in placing the blame for the Holocaust upon the Polish Nation”. They “urge Jan Grabowski to stop slandering the Polish Nation and adopt an attitude befitting a re-searcher, which is to serve the truth.”

So many beautiful words, particularly frequent is the occurrence of “truth”, but the entire argument is hardly accurate. It is pointless to try to demonstrate that “one is not a camel”, as a Polish saying goes, so we will not. We are however ready to engage in a scholarly debate with competent historians.

None of the 134 signatories is a Holocaust historian. All these economists, linguists, oncologists, chemists, nuclear physicists, engineers, constructors of electromechanical appliances, environmental geologists, ethnomusicologists, theatrologists and priest professors present themselves as Holocaust experts, but cannot even quote sources they refer to or to give the correct name of the organisation that rescued Jews, which they mention.

In conclusion, Mira Wszelaka, the League’s president writes: “I hope that the pseudo-facts that Grabowski is trying to promote will not replace the truth.” We totally agree with the president’s care for truth and we share her hope that pseudo-facts will never replace the truth. This precisely is the message of Professor Grabowski’s research and educational activity.

POLISH CENTRE FOR HOLOCAUST RESEARCH OF THE INSTITUTE OF PHILOSOHY AND SOCIOLOGY OF THE POLISH ACASDEMY OF SCIENCES
/prof. dr hab. Barbara Engelking/
/prof. dr hab. Jacek Leociak/
/dr hab. prof. IFiS Dariusz Libionka/
/dr Agnieszka Haska/
/mgr Marta Janczewska/
/mgr Jakub Petelewicz/
/mgr Alina Skibińska


twoje uwagi, linki, wlasne artykuly, lub wiadomosci przeslij do: webmaster@reunion68.com